Znajdź spółkę lub dowolny tekst

upb

Makroekonomia

Czarne chmury nad globalną wioską

2008-08-03 20:12

Currently rated 3.2 by 6 people

  • Currently 3.166667/5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Słowa kluczowe:

Świat coraz chętniej handluje akcjami, a prawie każda firma chciałaby na giełdę – i to niekoniecznie swoją rodzimą. Na przykład chińskie kopalnie złota wchodzą na kanadyjską giełdę gdyż bardziej im odpowiada tamtejsza wycena wskaźnikowa niż uzyskiwana w Hong-Kongu czy Szanghaju. Niedawno Nasdaq próbował przejąć London Stock Exchange, i mimo chwilowego niepowodzenia na pewno nie zrezygnuje. Świat się scala i wkrótce może okazać się, że na świecie jest zbyt wiele parkietów, a z czasem zostaną one zastąpione przez jedną wspólną giełdę otwartą 24 godziny na dobę.

Rynki są połączone jak nigdy wcześniej, chociaż ten trend to nic nowego. Pierwsze zwiastuny globalizacji przyniosły zorganizowane wędrówki kupców w rozmaitych częściach świata, na przykład szlak jedwabny czy szlak bursztynowy. Następnym zjawiskiem były podboje kolonialne w XVI i XVII wieku, kiedy to europejskie imperia sięgały do wszystkich zakątków globu. Z kolejnych kamieni milowych powinniśmy zapamiętać pierwszą międzynarodową firmę, Dutch East India Company, powołaną w XVII wieku w Holandii. Jako pierwsza wprowadziła obrót własnymi akcjami jako metodę zredukowania ryzyka inwestycyjnego związanego z handlem zamorskim, przez rozłożenie własności na większą grupę udziałowców.

Dzisiaj obserwujemy efekty globalizacji przez pryzmat dóbr konsumpcyjnych. Produkty takie jak Coca-Cola, hamburgery McDonald'sa, telewizja muzyczna MTV czy filmy Disneya obecne są na całym świecie. Dlatego, że potężne firmy, bogatsze niż niejedno państwo, mają łatwość wchodzenia na nowe rynki ze sprawdzonymi modelami biznesowymi. Globalizacja bez wątpienia podnosi standard życia w trzecim świecie, ale ma też wielu przeciwników, którzy podkreślają erozję unikatowych kultur, prywatyzację majątku narodowego niekorzystną dla obywateli, czy też wyzysk pracowników w krajach o niskich kosztach produkcji.

Dla obserwatorów i uczestników rynków kapitałowych globalizacja niesie zarówno szanse jak i zagrożenia. Znoszenie kolejnych barier w handlu, popularyzacja języka angielskiego oraz poprawa sytuacji ekonomicznej państw słabo rozwiniętych sprawia, że firmy mają narzędzie szybkiego rozwoju: ekspansję zagraniczną. Oznacza ona jednak pojawienie się szeregu nowych zagrożeń, na które mogą nie być one przygotowane. Zwykłe ryzyko kursowe to pestka, gdy w grę wchodzi na przykład kwestia ochrony własności intelektualnej w Chinach. Szybki rozwój może w niedługim czasie skończyć się sromotną porażką. To państwo nie waha się pozwalać swoim firmom "kraść" projektów samochodów, samolotów czy zegarków w majestacie prawa. Najpierw wpuszczając do siebie zagraniczną firmę, a następnie ucząc się od niej i duplikując wszystko co się da, już pod własną marką i na własne konto. Kto jednak może pozwolić sobie, żeby nie być w Chinach - najszybciej rosnącym rynku świata?

Grozi nam jednak nie tylko podkopanie fundamentów pojedynczego biznesu, ale całej gospodarki, która stwarza szanse szybkiego rozwoju. Wzrost jest w ogromnej części fundowany poprzez zadłużenie, które gdy przybiera ogromne rozmiary, może zagrozić stabilności państwa. Przykładem jest kryzys azjatycki, rozpoczęty niepozornie w 1997 roku od niewypłacalności tajskich banków, który rozprzestrzenił się na całą Azję i był odczuwalny na całym świecie.

To co dzieje się od ponad roku na rynkach światowych, nie jest jeszcze kryzysem, ale bardzo trudną sytuacją sektora finansowego. Wyparowało bardzo dużo wirtualnych pieniędzy, które nie miały pokrycia w aktywach, na których zostały posadowione. Zaczęła się śmiertelna spirala ciągnąca w dół wyceny i przez świat przebiegła fala chłodząca giełdy, konsumpcję, popyt i skłaniająca obywateli do zaciśnięcia pasa. Ameryka ma przysłowiowy katar (tym razem ciężki), gdyż ich indeksy od szczytu spadły w najgorszym momencie „zaledwie” o 25%, a przez ten czas rynki wschodzące oberwały o 40% i więcej – mając przysłowiową grypę. Ciągle jest nadzieja, że w ciągu kilku lat wyjdziemy z tego bez ofiar, co najwyżej z odchudzonym portfelem. Prawdziwym kłopotem byłyby dopiero bankructwa banków, gdyż wywołałyby ogólną panikę i co najgorsze – wysadziłyby w powietrze fundamenty rynków kapitałowych. A najgorsze, co może stać się na giełdzie to zanik obrotów, bo wtedy już na pewno nie ma się jak odegrać.

Powiadom znajomego
E-mail:
Podaj kod z obrazka:
Komentarze
do wpisu
Komentarze (0)
Kanał
RSS
Subskrybuj komentarze
Wersja
do druku
druk
Bezpośredni link
do tej strony:

Podobne artykuły

Komentowanie jest nieaktywne. Wymagane jest zalogowanie się.
StockWatch Worx
logo Dotacje na innowacje
Inwestujemy w waszą przyszłość
logo

upb
Współpraca
reklamowa
logo
merytoryczna
logo
odbiór notowań
logo
akcjonariaty
logo
płatności
logo
StockWatch Worx

Logowanie



offZapamiętaj mnie | Załóż konto | Odzyskaj hasło

Najnowsze publikacje

Spóźnione i kosztowne decyzje KNFRating: 5 / 4, Komentarzy: Comments: 0

Polskie banki są przygotowane na podniesienie wymogów kapitałowychRating: 0 / 0, Komentarzy: Comments: 0

Na giełdzie przetasowania po wynikachRating: 5 / 1, Komentarzy: Comments: 0

Action kontra Komputronik czyli hurt kontra detalRating: 4 / 4, Komentarzy: Comments: 0

Przetrwają tylko najsilniejsze spółkiRating: 4.2 / 4, Komentarzy: Comments: 0

Wolę jeść małą łyżeczkąRating: 4.2 / 5, Komentarzy: Comments: 0

Wieści z rynku CatalystRating: 0 / 0, Komentarzy: Comments: 0

Półmetek na Wirtualnej Giełdzie pod znakiem konsolidacjiRating: 5 / 1, Komentarzy: Comments: 0

Dlaczego Agora nie frunieRating: 5 / 4, Komentarzy: Comments: 0

Gant kontra Stark, czyli jak się mury pną do góryRating: 4.5 / 2, Komentarzy: Comments: 3