Siedząc tak sam na sam z notowaniami, a w tle podczytując różne krzykliwe fora, łatwo nabrać przekonania, że ktoś za tym stoi. Wyobrażamy sobie potężnego inwestora, tak zwanego Grubasa, a najlepiej kilku, którzy na spółkę z funduszami uparli się przeciwko nam. Na złość wszystkim a to zaniżają kurs, albo nawet go zwalają. Tylko po co? Oczywiście żeby taniej odkupić. Pół biedy jeśli gdzieś obok nas pojawi się kursowstrzymywacz, który tylko dba o utrzymanie kursu poniżej umyślonego przez siebie poziomu. Za to prawdziwą radość sprawia tak zwany strażnik kursu, który pod koniec sesji dokupuje odpowiednio dużo aby podciągnąć kurs na określony poziom. Ewidentnie rysuje wykres. Ciekawe jak to właściwie robią Grubasy? Ano wstawiają blokującego batona, czyli ogromne zlecenie z jednej strony, a z drugiej albo zbierają (kupno) albo sypią (sprzedaż).
W powyższym tekście wyróżniłem pochyłą czcionką mity o sterowaniu kursem. Są to zwykłe bzdury. Trudno winić rozemocjonowanych inwestorów, że poszukują wytłumaczenia obserwowanych zjawisk. Nie ma wątpliwości, że np. "sypanie pekacem zwala kurs" na chwilę, co widać w postaci "spadającego noża". Podobnie duże zakupy PKC to tak wielbiona, najmilsza chwila ze wszystkich, zwana "odpałem". Idąc dalej nie ma wątpliwości, że jeśli ktoś "sypie" to ktoś drugi "zbiera". Duże sprzedaże po cenie z limitem to właśnie "sypanie", tudzież "dystrybucja", przez co rozumiane jest przekazywanie akcji przez jednego dużego inwestora wielu małym. Z drugiej strony, ogromne zlecenie kupna z limitem, tak zwany "podstawiony koszyk" to właśnie "zbieranie" tudzież "akumulacja" dużych ilości akcji przez dużego inwestora od wielu mniejszych. Nic w tym dziwnego, tak działa giełda, że jedni sprzedają, a inni kupują. Ale ani jedni nie mają nieograniczonej ilości gotówki, ani tym bardziej drudzy nie mają nieograniczonej liczby akcji. Jak wiemy, kurs zmienia się pod wpływem chwilowej przewagi popytu nad podażą (wzrost) i podaży nad popytem (spadek). I dzieje się to cały czas. Jak trwała to jest zmiana decydują inni uczestnicy rynku. Jest to zjawisko masowe, gdyż na parkiecie obecnych jest wiele podmiotów. I nikt nie jest w stanie nimi posterować oprócz ich własnych emocji.
Zatem uwaga na mity, gdyż łatwo wpaść w pułapkę obwiniania jakiegoś tajemniczego mocarza za nasze niepowodzenia. Zastanówmy się, dlaczego posiadacz akcji miałby działać wbrew swojemu interesowi: sypać żeby sprzedawać coraz taniej i jednocześnie zmniejszać wartość tych pozostałych w portfelu? Po co, wiedząc że akcje będą rosły, angażowałby się w kłopotliwe i kosztowne (prowizja) wywalanie ich i odkupywanie nieco taniej, co nie musi się wcale udać? Czy nie mógłby zamiast tego zamówić sobie pakietówki w biurze maklerskim? Z drugiej strony, skąd inwestor posiadający już pełen portfel akcji wziąłby dodatkowy kapitał, żeby ratować kurs zakupami na dogrywce. A nawet gdyby go posiadał, dlaczego nie kupował parę godzin wcześniej gdy było taniej? Poza tym co dużemu inwestorowi po kursie, takim czy innym, jeśli na razie w ogóle nie zamierza sprzedawać akcji? To wszystko po prostu nie trzyma się kupy. Giełda jest zaskakująca, nieprzewidywalna, raz chimeryczna, a raz brutalna. Ale nie dlatego, że ktoś pociąga za sznurki. To są nasze cechy, inwestorów. To my tacy jesteśmy i to my "sterujemy" kursem składając zlecenia a to kupna, a to sprzedaży.
Skończę argumentem, od którego powinienem zacząć. Art. 39 Ustawy o obrocie instrumentami finansowymi jednoznacznie zakazuje wszelkiego rodzaju manipulacji kursami, przez co rozumie m.in. składanie zleceń lub zawieranie transakcji mogących wprowadzić w błąd. Manipulantów śledzi i wyłapuje Komisja Nadzoru Finansowego, a jej narzędziami są kary pieniężne, odebranie uprawnień, a nawet wykluczenie z rynku. Są tego przykłady. Oczywiście regulacje i sankcje są odpowiedzią na wiele prób manipulacji, które były i będą. Wciąż łapani są nieliczni. Szybki zarobek kusi i na pewno można sobie wyobrazić, kto i jak może zarobić na "zwalaniu", a kto na "windowaniu" kursu. Ale nikomu nie opłaca się oszukiwać, a instytucjom tym bardziej. W końcu ich największym majątkiem jest zaufanie Klientów, których kapitałem obracają.
Zdaję sobię sprawę, że zwolennicy teorii spiskowych i tak wiedzą swoje.