AD.bx ad0a
StockWatch.pl
AD.bx ad0b
ZNAJDŹ SPÓŁKĘ
lub dowolny tekst
AD.bx ad0c

Różności

Zwycięstwo polskiego podatnika

2009-06-03 14:21

Currently rated 4.9 by 37 people

  • Currently 4.945946/5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Słowa kluczowe: ,

To czego sami nie potrafiliśmy albo nie chcieliśmy wyliczyć, wyliczyła skrupulatnie Komisja Europejska. Od 1 maja 2004 r. na utrzymanie pojedynczego etatu w samej tylko gdyńskiej stoczni państwo polskie wyłożyło 121 tys. euro (słownie STO DWADZIEŚCIA JEDEN TYSIĘCY EURO). Warto zapamiętać tę liczbę. Tyle kosztowało nas utrzymanie jednego miejsca pracy w mieście, gdzie stopa bezrobocia oscyluje dookoła 3,5 proc., a więc jest jedną z najniższych w Polsce.

W stoczni gdyńskiej, tuż przed zatwierdzeniem planu jej restrukturyzacji, pracowało 5,1 tys. osób. W gdańskiej, przed jej sprzedażą na aukcji, zatrudnionych było 2,3 tys. osób, a w Szczecinie 1,8 tys. osób. Łącznie było to 9,2 tys. pracowników. Z samego więc tylko zestawienia wielkości zatrudnienia w ratowanych właśnie stoczniach z kosztami, jakie już poniósł polski podatnik, wynika, że muszą istnieć wyjątkowo silne pozaekonomiczne korzyści wspierania polskiego przemysłu stoczniowego. Zastanówmy się jakie.

Na pewno nie jest nim, jak mówią związkowcy i część polityków, chęć powstrzymania lawinowego bezrobocia, które nam grozi, jeżeli na miejscu gdzie teraz są dźwigi, maszty i pochylnie powstaną bloki mieszkalne, porośnie je trwa, lub stanie się z nimi cokolwiek innego. Po pierwsze, trzy ratowane właśnie stocznie zatrudniają relatywnie mało osób. Kilka tysięcy nowych bezrobotnych zwolnionych w Gdynii i Gdańsku oraz blisko 2 tys. w Szczecinie na pewno drastycznie nie pogorszy obrazu tamtejszych rynków pracy. Po drugie, większość stoczniowców wcześniej, czy później znajdzie inną pracę. Trójmiasto i Szczecin to mimo wszystko nie Mazury i nie małe miasteczka, gdzie upadła jedna fabryczka, dająca wszystkim zatrudnienie.

Być może stocznie są niezwykle ważne dla dziesiątków kooperantów pracujących dla nich w Polsce? Też nie. To można powiedzieć, patrząc wyłącznie na wielkość produkcji statków w Polsce. W 2007 roku zwodowano ich 30, w 2008 o dziesięć mniej. Trudno znaleźć w Polsce firmę, która świadomie budowała by swoją przyszłość na modelu współpracy ze stoczniami. Dawni wielcy polskiego przemysłu stoczniowego już od dawna dywersyfikują swoją działalność, tak jak choćby zakłady Cegielskiego w Poznaniu, które poza silnikami okrętowymi zajmują się również produkcją tramwajów i turbin do elektrowni. Z powodzeniem wysyłają też swoje produkty poza Polskę. Bez stoczni przeżyją. Nawet mocno dotknięty kryzysem przemysł hutniczy swojej przyszłości szuka w innych obszarach gospodarczych niż budowa statków.

Co więc jeszcze może tłumaczyć ratowanie jednego miejsca pracy w regionie o niskim bezrobociu za 121 tys. euro? Promocja zagraniczna Polski? Zespawane nad Wisłą kadłuby pod banderą Antyli Holenderskich lub Bahamy będą przemierzać morza i oceany, sławiąc polską myśl techniczną? Wolne żarty. Ciekawe dla ilu firm korzystających z morskiego transportu istotne jest, gdzie powstał statek, który wiezie ich towary? No i najważniejsze, ile konsumentów na świecie patrzy na markę jakiegokolwiek kraju poprzez pryzmat właśnie budowanych przez nie statków? Niewielu. Pamiętamy, że Niemcy robią dobre samochody, Amerykanie komputery i Windows, a Finowie komórki, ale czy wiemy, kto buduje najlepsze statki i ma to jeszcze dla nas jakieś znaczenie? Dla większości żadne. Promocja Polski poprzez produkty przemysłu stoczniowego to niepoważny pomysł.

Jakie więc powody stoją za niezwykle kosztownym ratowaniem upadających firm, skoro nie stoją za tym argumenty ekonomiczne, społeczne i marketingowe?  Została jeszcze polityka, która każe politykom jednej opcji opowiadać o niezwykle ważnym dla bytu narodowego polskim przemyśle stoczniowym, a ich adwersarzom akcentować niebywały sukces uratowania kolebki Solidarności i niezliczonej liczby miejsc pracy. Gdzieś tu jest również miejsce dla związkowców. Ich rola jest dość klarowna, wyłączając wyraźne wspieranie jednej z dwóch konkurujących ze sobą opcji politycznych. Walczą o miejsca pracy dla siebie i swoich kolegów. Oni wszyscy razem, politycy i związkowcy, nadmuchali do gigantycznych rozmiarów balon pod nazwą Polski Przemysł Stoczniowy. Nadmuchali go za nasze pieniądze. I bardzo dobrze, że epopeja związana z ratowaniem stoczni dobiega końca. Jeszcze tylko drobnych parę milionów z budżetu na domknięcie formalnych uzgodnień i koniec łożenia miliardów złotych na kolejny program restrukturyzacji którejś z polskich stoczni. Miejmy nadzieję, że jak znowu coś się nie uda, to nowi inwestorzy nie sięgną po wsparcie do naszego budżetu.

[MK]

 

Powiadom znajomego
E-mail:
Podaj kod z obrazka:
Komentarze
do wpisu
Komentarze (6)
Kanał
RSS
Subskrybuj komentarze
Wersja
do druku
druk
Bezpośredni link
do tej strony:

Podobne artykuły

Komentarze

lks17
6/4/2009 7:04:11 PM
Zgadzam się. Też uważam, że przemysł stoczniowy nie po to jest aby budować statki, ale służy jako boisko do kopania się polityków po kostkach. Czas na czerwoną kartkę!
epresso
6/5/2009 5:07:32 AM
Och, związki zawodowe to są specjaliści w dojeniu kasy. Wystarczy się rozejrzeć, jak od wielu lat doją KGHM.
LaissezFaire
6/9/2009 2:57:43 PM
Świetny artykuł, który skłonił mnie do założenia konta na portalu StockWatch. Wcześniej tylko sprawdzałem tu kursy walut i czasami kursy akcji. Super! Pozdrawiam.
http://dabrowski.blog.onet.pl/
Korwinolub
6/9/2009 6:28:19 PM
Generalnie jestem przeciwnikiem dotowania przez podatników jakiejkolwiek dziedziny produkcji, handlu czy usług. Istnieje jednak pewien powód, dla którego być może warto w jakimś stopniu wspomagać polski przemysł ciężki, w tym stoczniowy. Mało kto pisze o tym, że fabryki takie jak stocznie mogą być w razie potrzeby przestawione na produkcję zbrojeniową i produkować sprzęt bojowy dla polskiej armii. Sprawa jest bardzo ważna, bo obronność terytorium to podstawowe zadanie państwa.
And_Du
6/10/2009 12:27:04 AM
To o ile spadną podatki?????????????

Ha ha ha !!!!

Wcale nie spadną!!! Tylko wzrosną!!!

Dlaczego sprzedaliśmy Stocznie byłemu szefowi MOSAD-u i dalej płacimy tyle samo... nikt tego nie wie... Kilka lat temu Rydzyk chciał kupić Stocznię w Gdańsku... skoro to był tak fatalny interes dla kraju to dlaczego nie mógł jej kupić????
korwin-mikke.pisz.pl
2/12/2012 4:11:33 PM
Pingback from korwin-mikke.pisz.pl

Euro-wolontaryzm, czyli: wraca NOWE! / korwin-mikke / Janusz Korwin Mikke - blog oficjalny - Kopia bloga www.korwin-mikke.blog.onet.pl
Komentowanie jest nieaktywne. Wymagane jest zalogowanie się.

logo Dotacje na innowacje
Inwestujemy w waszą przyszłość
logo

Współpraca
Stowarzyszenie XBRL Polska logo Equity Magazine Biuro Maklerskie Alior Bank
SII Bossa Notoria PayU Szukam-Inwestora.com

Logowanie



off Zapamiętaj | Rejestruj | Aktywuj | Odzyskaj hasło
AD.bx ad3a
AD.bx ad3b
AD.bx ad3d

Najnowsze publikacje

Wprowadzamy rewolucyjne narzędzia na rynek forexRating: 1.6 / 20, Komentarzy: Comments: 0

Windykatorzy kwitną dzięki CatalystRating: 5 / 1, Komentarzy: Comments: 0

Budujemy największą w Polsce firmę e-marketinguRating: 5 / 2, Komentarzy: Comments: 1

Debiut na Catalyst potwierdza wiarygodność spółkiRating: 5 / 2, Komentarzy: Comments: 0

Lider rynku wierzytelności ucieka do przoduRating: 5 / 1, Komentarzy: Comments: 0

Wchodzimy w najlepszy segment rynku energii odnawialnejRating: 5 / 2, Komentarzy: Comments: 0

Inwestycje na skróty dzięki certyfikatom strukturyzowanymRating: 5 / 3, Komentarzy: Comments: 0

Mamy ambicje międzynarodoweRating: 4.7 / 6, Komentarzy: Comments: 0

Dajemy dostęp do ponad 20 tys. instrumentów finansowychRating: 4.7 / 3, Komentarzy: Comments: 0

VOD przyszłością mediów – IPLEX idzie na NewConnectRating: 5 / 3, Komentarzy: Comments: 0