Znajdź spółkę lub dowolny tekst

upb

Poradnik inwestora

Proste sposoby zarządzania ryzykiem

2010-01-08 00:52

Currently rated 4.5 by 13 people

  • Currently 4.538462/5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Słowa kluczowe: , , ,

To właśnie szansa na osiągnięcie ponadprzeciętnych zysków skłania inwestorów do aktywności na giełdzie. Codziennie mamy przecież namacalne dowody wzrostów o kilkanaście, dwadzieścia kilka, czy nawet więcej procent. Czy to nie dziwne, że jedni trzymają pieniądze rok na lokacie 5 proc., a inni zarabiają 3x więcej w jeden dzień? Odpowiedzią jest właśnie ryzyko. Pieniądze z lokaty na pewno otrzymamy z powrotem, powiększone o procent. Ale to czy zarobimy na akcjach nie jest pewne – bo musimy mieć właściwe akcje we właściwym czasie. Najprościej mówiąc, ryzyko nie trafienia jest ogromne. Można je jednak ograniczać na różne sposoby, pamiętając o fundamentalnej zasadzie: im niższe ryzyko, tym niższe również potencjalne zyski.

 

Beta czyli statystyczna miara ryzyka

Inwestor pragnący zwymiarować ryzyko, powinien zainteresować się współczynnikiem beta. Może nie od razu zagłębiać się w jego budowę, bo sama nazwa angielska „correlation coefficient” skutecznie odstrasza, ale w istotę i możliwości zastosowania tego współczynnika.
Beta to wskaźnik oparty na historycznych zmianach kursu określający, jak silnie te zmiany były skorelowane ze zmianami indeksu rynku. Pełna korelacja to beta=1, oznacza że statystycznie i przeciętnie w ciągu ostatnich 2 lat zwrot z akcji danej spółki na sesji był taki jak zwrot z indeksu. Czy to zabezpiecza przed stratami? Nic podobnego. Pokazuje jedynie, że ryzyko danych akcji jest takie jak ryzyko rynkowe. Gdy rynek rośnie, kurs akcji też i to w tym samym tempie.
Beta większa od 1 to ryzyko akcji większe niż ryzyko rynkowe. Co to oznacza? Że gdy rynek rośnie, kurs akcji rósł szybciej, a gdy rynek spadał, to kurs spadał szybciej. Próbkowanie z ponad czterystu sesji, czyli z ostatnich 2 lat i codzienna aktualizacja pozwalają na wiarygodne oszacowanie bety. Ale uwaga: jej działanie również ma znaczenie statystyczne, to znaczy potwierdza się w ciągu odpowiednio długiego czasu. Beta jest więc przydatna inwestorom długoterminowym, a dla day traderów jest bezużyteczna.

Serwis StockWatch.pl podaje wartość współczynnika beta dla każdej spółki notowanej na giełdzie dłużej niż 2 lata – znajduje się w tabeli Wskaźniki na stronie Monitor spółki, na przykład http://www.stockwatch.pl/gpw/gant,wykres-swiece,wskazniki.aspx
Ponadto skaner fundamentalny pozwala na wyszukiwanie spółek w określonym zakresie wartości współczynnika beta: http://www.stockwatch.pl/stocks/Skaner-Fundamentalny.aspx

 

Cięcie strat jako strategia ochrony kapitału

Znajomość bety daje nam pogląd na długofalowe zachowanie kursu akcji konkretnej spółki względem rynku. Jednak nie chroni przed stratami. Podstawowa zasada w zarządzaniu ryzykiem brzmi: tnij straty! Nie wolno dopuszczać do dużych strat kapitału. Jest sprawą indywidualną, czy tniemy przy spadku o 3 proc. czy o 7 proc., ale trzeba to robić zawsze. Poniższa tabelka da dużo do myślenia osobom wierzącym w strategię „kup i trzymaj”, czy raczej „kup cokolwiek i trzymaj co by się nie działo”. Czekanie aż rynek odrobi straty może nas bardzo wiele kosztować. Jeszcze kilka lat temu możliwość strat na poziomie 90 procent wydawała się czysto teoretyczna. Ale kryzys pokazał, że to nie teoria, tylko bolesna praktyka.

Widać wyraźnie, że przy spadku o 50 procent akcje muszą wzrosnąć o 100 procent, abyśmy wrócili do ceny zakupu naszych papierów. Ile to może potrwać? Czasem lata, a możliwe, że kurs nigdy nie wróci do poziomu zakupu. Straty trzeba ciąć wcześniej.

 

Stop loss towarzyszem inwestora

Załóżmy, że dokonaliśmy już wyboru konkretnych spółek kierując się betą każdej z nich, czyli akceptując ryzyko w odniesieniu do ryzyka rynkowego. Jesteśmy święcie przekonani, że właśnie zawieramy transakcje życia i dalej będą tylko wzrosty. Niestety, akcje nie mają pamięci, a kursy nie słuchają zaklęć. Od pierwszej minuty powinniśmy zabezpieczyć się na wypadek niekorzystnego obrotu spraw, które ściągną kursy w dół. Z pomocą przychodzą zlecenia stop loss, zwane zleceniami obronnymi, które sprzedadzą nasze akcje po osiągnięciu zdefiniowanego wcześniej poziomu.
Sami określamy, jaka wartość kursu ma uruchomić zlecenie sprzedaży ze stratą. Możemy posiłkować się analizą techniczną i ustawić zlecenie poniżej kolejnego oporu, albo arbitralnie założyć stratę procentową, poniżej której nie chcemy zejść.

Zlecenia stop loss nie są zgodne z naturą i psychiką większości inwestorów giełdowych. Trudno jest niemal na samym początku inwestycji przyznać się przed samym sobą, że zawierana transakcja przyniesie stratę. Jednak zlecenia obronne, to niemal samo dobro. Zobaczmy to na poniższym przykładzie.
Mamy dwóch inwestorów. Obydwaj na starcie dysponują kapitałem w wysokości 10 tys. zł. Pierwszy całkiem dobrze przewiduje zmiany kursu. Zarabia na co drugiej transakcji, ale nie stosuje stop lossów. Przez to średnio zarabia 30 proc. na dobrze otwartej pozycji i średnio traci 30 proc., gdy źle przewidzi kurs. Drugi jest kiepskim analitykiem, trafia z co trzecią transakcją i zarabia wtedy 15 proc. Mniej od inwestora twierdzącego, że stop lossy to nie jest zabawka dla prawdziwych twardzieli. Ale dobrze się broni – stosuje trzyprocentowe zlecenia obronne. Która strategia daje lepsze rezultaty? Popatrzmy na poniższą tabelkę. Widać w niej co stało się z kapitałem obydwóch graczy po dziewięciu transakcjach.

Widać wyraźnie, że zlecenia obronne pozwoliły ograniczyć straty i w konsekwencji powiększyły zyski. Pomimo niższej skuteczności inwestor stosujący zlecenia obronne zarabia. Ten, który je ignoruje, traci swój kapitał.

Niestety praktyka giełdowa pokazuje, ze na słabo płynnych spółkach zlecenia stop loss mogą być przekleństwem. Duzi inwestorzy mogą specjalnie składać zlecenia typu PKC i tym samym zostaniemy wyrzuceni z rynku. Na największych i najbardziej płynnych spółkach raczej nikomu to nie grozi. Warto jednak zawsze pamiętać, że lepiej stracić okazję niż pieniądze. Mając niewiele uszczuplony kapitał, możemy wrócić na rynek szukając kolejnej okazji.

 

Wróbel w garści czy gołąb na dachu

Jedna z zasad inwestowania mówi: pozwól zyskom rosnąć, czyli nie sprzedawaj dopóki nie zacznie poważnie spadać. Ale kursy rzadko kiedy rosną bez końca. Podobnie jak stop loss chroni przed stratami odcinając nasze emocje, podobnie przy wzrostach w stosowaniu wcześniej założonej strategii może nam pomóc zlecenie ograniczające zyski, zwane take profit.
To proste: kupując akcje z góry zakładamy oczekiwany poziom zysku, z jakim chcemy zamknąć pozycję czyli go zrealizować, wycofując kapitał. Pamiętajmy że nawet akcje które mocno wzrosły, dają zysk tylko na papierze, a dopiero ich sprzedaż daje rzeczywisty profit. I tutaj też naszym wrogiem są emocje, bowiem zachęceni serią wzrostów oczekujemy więcej i więcej, ignorując małą korektę, która robi się większa, potem odbiera nam zysk, potem chcemy się odegrać i… z zysków mogą zostać nici. Zlecenia typu take profit pozwalają więc raczej maksymalizować, niż ograniczać zyski.

Poziom aktywacji sprzedaży take profita ustawiamy kierując się wskazaniami analizy technicznej, na przykład tuż poniżej istotnego oporu. A jeśli słabo czujemy się na tym gruncie, korzystamy po prostu z kroczącego stop lossa, podciąganego automatycznie lub ręcznie za każdą zwyżką. Będzie on podążał za naszymi zyskami. Problem z kroczącym stop lossem jest tylko jeden: oferują go tylko niektóre biura maklerskie i w praktyce trzeba często przestawiać go ręcznie. To jednak niewielki kłopot w obliczu ochrony ciężko wypracowanych zysków.

Kamil Gemra

 

Powiadom znajomego
E-mail:
Podaj kod z obrazka:
Komentarze
do wpisu
Komentarze (0)
Kanał
RSS
Subskrybuj komentarze
Wersja
do druku
druk
Bezpośredni link
do tej strony:

Podobne artykuły

Komentowanie jest nieaktywne. Wymagane jest zalogowanie się.
StockWatch Worx
logo Dotacje na innowacje
Inwestujemy w waszą przyszłość
logo

upb
Współpraca
reklamowa
logo
merytoryczna
logo
odbiór notowań
logo
akcjonariaty
logo
płatności
logo
StockWatch Worx

Logowanie



offZapamiętaj mnie | Załóż konto | Odzyskaj hasło

Najnowsze publikacje

NewConnect Lead - nowy segment dla prymusówРейтинг: 0 / 0, Komentarzy: Комментарии: 0

Dzień Inwestora we WrocławiuРейтинг: 4 / 1, Komentarzy: Комментарии: 0

Fala upadłości firm w Polsce dopiero się zaczęłaРейтинг: 0 / 0, Komentarzy: Комментарии: 0

Ranking produktywności bankowych stanowisk pracyРейтинг: 5 / 2, Komentarzy: Комментарии: 1

Dobrych danych PGE nie widać w kursieРейтинг: 5 / 3, Komentarzy: Комментарии: 1

Czarne konie z NewConnectРейтинг: 4.9 / 7, Komentarzy: Комментарии: 0

Spóźnione i kosztowne decyzje KNFРейтинг: 5 / 5, Komentarzy: Комментарии: 1

Polskie banki są przygotowane na podniesienie wymogów kapitałowychРейтинг: 4 / 1, Komentarzy: Комментарии: 0

Na giełdzie przetasowania po wynikachРейтинг: 5 / 1, Komentarzy: Комментарии: 0

Action kontra Komputronik czyli hurt kontra detalРейтинг: 4 / 5, Komentarzy: Комментарии: 0