
W trakcie wtorkowej sesji zza oceanem wzrosły notowania American Express. To głównie reakcja na nową rekomendację Bank of America dotyczącą całego sektora kart kredytowych.
Analitycy Bank of America są zdania, że plastikowy pieniądz znowu wraca do łask. Podnieśli więc własny rating dla całego sektora kart kredytowych w Stanach i wydali nową rekomendację dla American Express – do Kupuj z nastawienia neutralnego.
Nowa rekomendacja Bank of America jest tylko pozornie jedną z wielu, jaką jedna z największych instytucji finansowych świata przedstawia swoim klientom. W rzeczywistości to symbol pewnych oczekiwań sporej części analityków i smutny dowód na to, że niewiele wniosków zostało wyciągniętych z największego załamania od czasów Wielkiego Kryzysu.
Upraszczając, do globalnej recesji, z której właśnie wychodzimy doszło dlatego, że Amerykanie prowadzili skrajnie nieodpowiedzialną politykę taniego pieniądza. Niskie przez długi czas stopy procentowane i liberalna polityka banków spowodowały, że kredyt, w różnych formach, stał się dostępny dla każdego. W tym dla osób, które nigdy nie powinny go dostać. Amerykanom wmawiano, że stać ich na wszystko – kredyt jest tani. Tylko idiota z niego nie korzysta. A zabezpieczeniem pożyczek będą wiecznie drożejące nieruchomości.
Jak się to skończyło, wiemy doskonale. Wydawało się więc, że z bolesnej lekcji zostaną wyciągnięte wnioski. Epoka nieograniczonej konsumpcji za kredyt miała przejść do historii. W końcu kapitalizm konsumpcyjny załamał się. W połowie 2009 roku wszyscy mówili, że życie na kredyt jest nieodpowiedzialne, że nadszedł czas zaciskania pasa i rozważnych decyzji finansowych.
Ale przyszło ożywienie i, co potwierdza nowa rekomendacja, okazało się, że Homo Consumens nie umarł. Analitycy Bank of America widzą przyszłość w sektorze kart kredytowych. Widzą ją, bo zakładają, że Amerykanie wrócą bardzo szybko do tego co lubili do tej pory najbardziej – do kupowania. Kupowania na kredyt z kartą kredytową w ręce.
Być może mają racją. Być może faktycznie perspektywy, jakie roztaczają się teraz przed takimi fimami, jak American Express są wyśmienite. Problem tylko w tym, że świat 2010 roku jest nieco inny od tego z 2007 roku - liże rany po potężnym gospodarczym załamaniu. Zadłużenie państw, korporacji i osób prywatnych jest bez porównania większe niż kilka lat temu. Znowu upraszczając można postawić tezę, że dalsze stymulowanie gospodarki różnymi kredytami, w tym konsumpcyjnymi generowanymi przez karty kredytowe, jest delikatnie mówiąc, ryzykowne. Nie ma czegoś takiego jak darmowy kredyt i nieograniczone możliwości zadłużania się. Finansowa nieodpowiedzialność prawie zawsze kończy się tak samo – bankructwem. Tylko, że nieco co innego oznacza ono w wypadku osób prywatnych, firm i państw.
Marcin Kaczmarczyk