
Prognozy niektórych analityków dotyczące przyszłości amerykańskiej bankowości idealnie korelują z nastrojami, które panują teraz na światowych rynkach. W 2010 roku w Stanach ma upaść więcej banków, niż w ubiegłym, co kosztować będzie amerykańskich podatników dodatkowe 50 mld dolarów.
Jednym z największych pesymistów jest Gerard Cassidy, analityk z RBC Capital Markets. Jego zdaniem w 2010 roku zza oceanem upadnie od 175 do 200 banków i nie jest to koniec złych wiadomości. Najwięcej upadłości instytucji finansowych ma nastąpić w 2011 lub w 2012, przy czym zdaniem Cassidy’ego teraz nie sposób przewidzieć, kiedy fala bankructw banków się zakończy. Na pewno jednak nie szybko – analityk z RCB Capital Markets uważa, że z cyklu koniunkturalnego w jakim znajduje się cały system bankowy, można co najwyżej przypuszczać, że finansowy koszmar skończy się nie wcześniej niż 2013 roku.
Niewielkie ożywienie gospodarcze, z którym mamy właśnie do czynienia w żaden sposób nie pomaga zagrożonym upadłością instytucjom finansowym. Amerykańskie banko toną, bo ciążą im w bilansach gigantyczne straty związane z krachem na rynku nieruchomości. Właśnie teraz silnie odbija się czkawką szalona polityka kredytowa lat 2006-2007. Zdaniem Cassidy’ego bankom pomogłaby tylko wyjątkowo drastyczna zmiana sytuacji na rynku nieruchomości. Ceny domów musiałyby się podwoić a wartość nieruchomości komercyjnych wzrosnąć o 50 proc. i to w przeciągu najbliższych 12 miesięcy. A to mrzonki.
W efekcie amerykańskie banki, zwłaszcza mniejsze i średniej wielkości, balansują na granicy płynności finansowej. Tylko w styczniu zamkniętych zostało 15, co kosztowało amerykańskiego podatnika nieco ponad 35 mld dol. Tyle mniej więcej musiała wydać specjalna federalna instytucja - Federal Deposit Insurance Corp. – na pokrycie strat bankrutów przed ich późniejszym odsprzedanie innym bankom.
Banki, które upadną nie są największe – giganci zostali już uratowani. Wcale to jednak nie oznacza, że bankructwa mniejszych instytucji finansowych są bez znaczenia. Z pewnością wydłużą wychodzenie z recesji. Upadek każdego banku, to znaczący ubytek kapitału w gospodarce, która jak nigdy właśnie teraz potrzebuje go najbardziej.
Marcin Kaczmarczyk