Znajdź spółkę lub dowolny tekst

upb

Poradnik inwestora

Osiem giełdowych pułapek

2008-08-03 19:45

Currently rated 4.6 by 19 people

  • Currently 4,631579/5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Słowa kluczowe:

Wstyd to przyznać, ale pierwsze transakcje każdego z nas zapewne wyglądały łudząco podobnie: w ciemno, na ślepo, i bez świadomości co się tak naprawdę dzieje dookoła. Pierwsze "zarobione" grosiki to wybuch euforii, uczucie satysfakcji i władzy nad światem. Pierwsze straty to zdumienie, zawód, rozgoryczenie, albo od razu panika i ucieczka. Nic w tym dziwnego. Żeby nauczyć się chodzić trzeba najpierw parę razy upaść. Ale żeby nauczyć się dobrze biegać, potrzeba regularnie ćwiczyć. Zanim jednak do tego dojdzie, zielony inwestor poznaje ze zdumieniem reguły funkcjonowania rynku, z których nie zdawał sobie sprawy. Z daleka wszystko wyglądało tak pięknie, a z bliska okazało się najeżone pułapkami. Spróbujmy opisać najważniejsze z nich.

1. Pułapka wszechobecnych procentów. Popełniamy błąd skupiając się na wyświetlanych tu i ówdzie procentach, zamiast na rzeczywistych cenach akcji. Użycie procentów ma nam błyskawicznie ilustrować ruch cen - zielony to wzrost, czerwony to spadek. Tymczasem można przyjąć różne punkty odniesienia dla aktualnego kursu. Jednym z nich jest wczorajszy kurs zamknięcia, a drugim poranny kurs otwarcia. Załóżmy, że dany papier zamknął wczorajszy dzień na 100 złotych, a dzisiaj otworzył na 97 zł i obecny kurs wynosi 99 zł. Jedne z systemów lub internetowych statystyk pokażą przy symbolu +2%, a inne -1%. I oba się nie mylą, natomiast my możemy się grubo pomylić myśląc, że zarobiliśmy, podczas gdy kurs tak naprawdę jest poniżej naszej ceny zakupu. Zjawisko działa w obie strony, to znaczy zaciemnia zarówno spadki jak i wzrosty.

2. Pułapka wybiórczości. Zdarzenia pozytywne, takie jak wzrosty kursów, przyjmujemy z większą emocjonalną akceptacją niż zdarzenia negatywne. W końcu oczekiwanym rezultatem naszego przyjścia na giełdę miały być wzrosty, więc pojawiając się potwierdzają słuszność decyzji, natomiast spadki są przez nas postrzegane jako jednorazowy wypadek przy pracy. Tymczasem ceny poruszają się w obie strony i to z jednakową ochotą. Jednak my, skupieni na zielonym, a dodatkowo w połączeniu z Pułapką procentów mamy wciąż nieodparte wrażenie, że wszystko naokoło rośnie, a tylko my jakimś dziwnym trafem nie zarabiamy. To zachęca do częstego przeskakiwania między papierami, kosztuje prowizję i rzadko daje zysk.

3. Pułapka trendów. Skupiając się tylko na kursach zamknięcia przegapiamy moment odwrócenia się trendu. Załóżmy, że WIG wzrósł dzisiaj o 0,50%. W opisach sesji niemal bez wyjątku ujrzymy konkluzję, że rynek dzisiaj wzrósł, czyli że jest dobrze, pozytywnie i w ogóle w górę. Nietrudno się z tym zgodzić. Tymczasem często ten "wzrost" wyglądał tak, że otwarcie było na przykład o 1,20% powyżej poprzedniego zamknięcia, i przez calusieńką sesję rynek pomału spadał, aż zatrzymał się na końcowym 0,50%. Więc gdzie te wzrosty?

4. Pułapka kursu i spreadu. W każdej chwili na rynku jest wystawiona najwyższa oferta Kupna (ang. Bid) oraz najniższa oferta Sprzedaży (ang. Ask). Rozstaw między nimi nazywa się spreadem. Może on wynosić parę groszy, a może też wynosić kilkadziesiąt złotych. Mając gotówkę i chcąc bezwarunkowo kupić akcje, przyjmujemy ofertę Sprzedaży, czyli akceptujemy cenę wyższą, natomiast mając akcje i chcąc je bezwarunkowo sprzedać, przyjmujemy ofertę Kupna godząc się na cenę niższą. Zaś chcąc narzucić swoją cenę gdzieś pomiędzy Bid a Ask, wystawiamy zlecenie i czekamy. Czasami bezskutecznie. Pułapka polega na tym, że obserwując zmieniający się kurs nie widzimy z wykresu, kiedy została uruchomiona strona Bid, a kiedy strona Ask. Nigdy nie ma gwarancji, że kupimy po kursie. Gdyż kurs jest zapisem ostatniej transakcji, natomiast kolejne odbędą się po ofertach z arkuszy. Zawsze chcąc dokonać transakcji natychmiast, sprzedajemy po lewej, a kupujemy po prawej stronie spreadu. Ustalając w ten sposób nowy chwilowy kurs, który jednak nadal nie mówi nic o tym, po jakiej cenie będzie zawarta kolejna transakcja.

5. Pułapka płynności. Walory poza WIG20 wykazują niekiedy bardzo małe obroty, a niektóre nawet zerowe. Przez cały dzień ani jedna akcja nie zmienia właściciela. To rzadkość, ale już całkiem częstym zjawiskiem jest obrót dzienny rzędu zaledwie kilkudziesięciu tysięcy złotych. Mówimy, że spółka nie jest wystarczająco płynna. Oznacza to, że złożenie dużego zlecenia na pewno skończyłoby się dużym ruchem cenowym, bowiem arkusze Kupna i Sprzedaży są pustawe. Tak więc decyzja szybkiego wejścia w papier oznaczałaby kupowanie kolejnych porcji coraz drożej, i na odwrót: wyjście z papieru wymagałoby akceptowania coraz niższych cen po stronie Kupna. Zdajemy sobie sprawę, że zagadnienie to może być skomplikowane dla nowicjuszy, więc dzisiaj warto zapamiętać, żeby zawsze sprawdzać płynność akcji przed podjęciem decyzji o ich kupnie. Na i warto mieć świadomość, że takie samo prawo ustalenia kursu ma transakcja jedną akcją, jak i milionem akcji.

6. Pułapka wyceny. Po zakończeniu sesji wszyscy bez wyjątku podsumowują wartość swoich portfeli, przyjmując do tego ceny zamknięcia, i odnotowując dzienny zysk albo stratę. Tymczasem wycena ta jest mocno wirtualna. Po pierwsze, nie wiadomo, czy ostatnia transakcja danego dnia była po stronie Bid (K) czy Ask (S), a jak wiemy, jest to zawsze jakaś różnica. Po drugie, parkiet jest już zamknięty i nie wiadomo jak otworzy się kolejnego dnia; może wyżej, a może niżej. Po trzecie, w ostatnich 10 minutach handlu nie są realizowane nowe zlecenia, tylko te z dogrywki. Podsumowując, wycena końca dnia jest z gruntu nieaktualna. Ale zarazem najmniej niedoskonała z tych, które znamy.

7. Pułapka interpretacji. Obserwując zmiany kursów w ciągu dnia potrafimy wyróżnić kilka charakterystycznych zachowań. Łatwo zrozumieć na przykład stalaktyty i stalagmity, szczególnie te ostatnie zwane spadającymi nożami - to duże zlecenia PKC, które poleciały zleceniem S  po arkuszu K. Ale już trudniej zinterpretować długotrwałą konsolidację czyli ruch boczny z niewielkimi nieudanymi podskokami. Czytając fora natrafiamy na wyjaśnienia w rodzaju "ktoś duży blokuje kurs", ewentualnie "wstawił batona z prawej i odbiera z lewej", lub też "zaniżanie przed odpałem". Strzeżmy się pochopnych interpretacji zachowania kursu. Po pierwsze, wszyscy widzą to samo: zawartość arkuszy ofert oraz rejestr kolejnych transakcji, z ceną i wolumenem, które ustalają kurs. Nikt nie widzi, kto jest kupującym, kto sprzedającym, i czy jest to jedna osoba czy za każdym razem inna. Ponadto każda zawarta transakcja to jednocześnie dwa lustrzane zdarzenia: zakup oraz sprzedaż takiej samej liczby akcji po ustalonej cenie. Tłumacząc sobie niekorzystny ruch kursu (spadek) mamy tendencję do przypisywania siły sprawczej jakiejś nieznanej wszechmogącej jednostce, która ma kontrolę nad kursem, a jej interesy są przeciwne do naszych - czyli zależy jej na spadku. Takie myślenie to ślepa uliczka, w której szybko rozbijemy się o ścianę.

8. Pułapka aktywności. To najgroźniejsza ze wszystkich. Jest naturalne, że od każdej transakcji obie strony płacą prowizję. Do niedawna w typowy dzień obrót na GPW (łącznie kupno i sprzedaż) przekraczał 1,5 mld złotych. To oznacza, że do biur maklerskich trafia około 5 mln złotych prowizji, a dalej do kolejnych pośredników, oraz dla samej Giełdy Papierów Wartościowych. Transakcje inwestorów utrzymują zatem instytucje organizujące rynek i sprzedające dostęp do niego. Maklerzy, brokerzy, analitycy - oni wszyscy żyją z tego, że obracamy akcjami. To jest ich praca: obsłużyć nasze transakcje. Nic w tym zdrożnego, ale to my jesteśmy panami sytuacji. Każdą transakcją zmniejszamy swój kapitał, z własnej woli przekazując jego część na utrzymanie systemu. To największa i najsilniejsza pułapka, dodatkowo groźna z nastepującego powodu: w praktyce nie da się skutecznie i powtarzalnie łapać górek i dołków, aby kupić i sprzedać. Patrząc w tył wydaje się to łatwe, lecz na bieżąco jest to niewykonalne. Próbując to robić pamiętajmy, że każdym ruchem musimy najpierw zarobić 0,78% na prowizję, a dopiero powyżej tego wyniku zarabiamy naprawdę. Oczywiście nikt tutaj nikogo nie namawia do pogłębiania strat ani do ociągania się z wejściem we wzrostową spółkę, stwierdzamy tylko, że jesteśmy w innej sytuacji niż organizatorzy rynku: o ile my zarabiamy lub tracimy, o tyle makler zarabia zawsze.

Powiadom znajomego
E-mail:
Podaj kod z obrazka:
Komentarze
do wpisu
Komentarze (0)
Kanał
RSS
Subskrybuj komentarze
Wersja
do druku
druk
Bezpośredni link
do tej strony:

Podobne artykuły

Komentowanie jest nieaktywne. Wymagane jest zalogowanie się.
StockWatch Worx
logo Dotacje na innowacje
Inwestujemy w waszą przyszłość
logo

upb
Współpraca
reklamowa
logo
merytoryczna
logo
odbiór notowań
logo
akcjonariaty
logo
płatności
logo
StockWatch Worx

Logowanie



offZapamiętaj mnie | Załóż konto | Odzyskaj hasło

Najnowsze publikacje

Spóźnione i kosztowne decyzje KNFRating: 5 / 5, Komentarzy: Comments: 1

Polskie banki są przygotowane na podniesienie wymogów kapitałowychRating: 0 / 0, Komentarzy: Comments: 0

Na giełdzie przetasowania po wynikachRating: 5 / 1, Komentarzy: Comments: 0

Action kontra Komputronik czyli hurt kontra detalRating: 4 / 4, Komentarzy: Comments: 0

Przetrwają tylko najsilniejsze spółkiRating: 4.2 / 4, Komentarzy: Comments: 0

Wolę jeść małą łyżeczkąRating: 4.2 / 5, Komentarzy: Comments: 0

Wieści z rynku CatalystRating: 0 / 0, Komentarzy: Comments: 0

Półmetek na Wirtualnej Giełdzie pod znakiem konsolidacjiRating: 5 / 1, Komentarzy: Comments: 0

Dlaczego Agora nie frunieRating: 5 / 4, Komentarzy: Comments: 0

Gant kontra Stark, czyli jak się mury pną do góryRating: 4.5 / 2, Komentarzy: Comments: 3