Największy błąd, jaki może popełnić startup, to wzięcie pieniędzy od inwestora, który nie rozumie jego biznesu [WYWIAD]

Marcin Borecki, partner w Experior Venture Fund za wspieranie procesów inwestycyjnych i nadzór nad spółkami portfelowymi pod kątem IT/technologicznym oraz juror Startup Contest - konkursu odbywającego się w ramach konferencji Infoshare 2020 Online, rozmawia z redakcją StockWatch.pl o kulisach działania funduszy venture capital w Polsce, krajowych "jednorożcach" oraz okazjach i kondycji rynku po wybuchu pandemii.
Marcin,Borecki,infoshare,vc,fundusze,venture,capital,inwestycje

Marcin Borecki, juror tegorocznej konferencji Infoshare 2020 Online Conference, partner w Funduszu Experior Venture Fund

Wywiad jest częścią Infoshare 2020 Online Conference, największej konferencji technologicznej w Europie Środkowo-Wschodniej w formacie online. Wydarzenie będzie transmitowane na cały świat z Gdańska i potrwa 6 dni – odbędzie się w dniach 23-25 i 28-30 września. Na uczestników czeka aż 9 scen tematycznych z prelekcjami na żywo i niespotykane dotąd możliwości networkingu. >> Kup bilet już dziś!

StockWatch.pl: Marcinie, branżę startupową znasz od dwóch stron. W swojej karierze byłeś po obu stronach stołu najpierw prowadząc firmy, a potem dołączając do funduszy venture capital. Jak z perspektywy partnera działają fundusze VC?

Marcin Borecki: Fundusz Venture Capital to najprościej mówiąc firma, której celem jest realizowanie określonej strategii inwestycyjnej przy pomocy pieniędzy zgromadzonych od inwestorów posiadając w tym samym czasie najlepszy zespół, jak to tylko możliwe. Należy pamiętać, że każdy projekt, w który inwestujemy w dniu „0”, to projekt, który według nas mógłby zwrócić indywidualnie całą kapitalizację funduszu.

Teza tego rodzaju nie bierze się znikąd – wynika ze smutnej statystyki, która wskazuje, że „taki” projekt to zwykle 1 na 10 inwestycji. Dodaje to dodatkowy aspekt, jakim jest to, że fundusz aby równoważyć ryzyko powinien zainwestować w co najmniej 10 projektów, aby móc liczyć się z tym, że 1 projekt zwróci faktycznie fundusz, a kilka innych zwróci zainwestowany kapitał lub go pomnoży.

Jeżeli popatrzymy na to od tej strony, fundusz nie różni się bardzo od wielu innych firm, a tym bardziej od startupów. Budując fundusz też tworzymy firmę, w której w pewnym momencie musimy na swojej drodze spotkać inwestorów. Inwestorzy będą zainteresowani inwestycją w fundusz tylko wtedy, kiedy będzie w jednym miejscu bardzo dobry pomysł (tu: tezy inwestycyjne, pomysł na pierwsze firmy, w które można by zainwestować) oraz doświadczony zespół, który będzie w stanie zrealizować inwestycje i założone cele.

Celem funduszu jest tak naprawdę zarobić dla swoich inwestorów i jest to styczne z celami każdej zdrowej firmy. Fundusze Venture Capital są interesujące głównie z uwagi na to, że stopa zwrotu może wynosić kilka razy zainwestowany kapitał.

Na własnym przykładzie możemy powiedzieć, że fundusz, który obecnie prowadzimy (Experior Venture Fund) ma w swoim portfelu spółki, które już po kilku latach pokazują nam, że statystyka działa na naszą korzyść.

Z mojego punktu widzenia istotne jest to, aby alokować pieniądze w spółki, które rozumiemy ponieważ zwykle fundusz po inwestycji w spółkę czeka na sprzedaż udziałów od 3 do 7 lat i w tym czasie jest wiele okazji do pomocy firmie w codziennych wyzwaniach, które finalnie prowadzą do wzrostu biznesu i zwiększenia wartości.

>> PROMOCJA! Do końca września kup abonament półroczny do Strefy Premium StockWatch.pl, a drugie pół roku otrzymasz gratis!

A więc i fundusz i spółka mają wspólny cel: sukces. Jak VC minimalizują ryzyko inwestycji?

Sposobów na minimalizowanie ryzyka jest kilka. W naszym funduszu przyjęliśmy zasadę nieinwestowania w firmę samodzielnie. Zawsze powtarzamy firmom, z którymi rozmawiamy, że inwestowanie w kilka podmiotów na raz nie tylko zmniejsza ryzyko, ale stawia przy jednym stole na kolejne kilka lat więcej mądrych głów, które mają wspólny cel – sukces firmy. Często jak projekt bardzo nam się podoba, sami angażujemy się w poszukiwanie innych inwestorów, którzy mogliby dołączyć.

Wykonujemy przed inwestycją szereg rozmów/spotkań, aby lepiej poznać zespół, z którym będziemy przez kolejne lata pracować. Ocena zespołu, to nie ocena wiedzy, a ocena zaangażowania w firmę i zrozumienia, co nimi kieruje. Jednymi z najczęstszych upadków firm, a najpierw zespołów jest właśnie asymetria celów. Wielokrotnie zdarza nam się odrzucić projekt nie dlatego, że firma nie jest dość dobra, a dlatego, że zespół jest po prostu nie rokujący.

Tu ważna rada dla wszystkich tych odrzuconych przez fundusze VC – jeżeli tak się stanie, to nie oznacza, że firmy nie należy nadal prowadzić. Naszym celem jak wspomniałem wcześniej jest inwestowanie w firmy, które mają szansę zwrócić cały fundusz i szukamy takich dokładnie zespołów. Czasami ktoś zbuduje mniejszą firmę i dalej będzie mu dobrze z tym co ma, jednocześnie nie będąc materiałem dla VC.

Kolejnym aspektem minimalizowania ryzyka jest fakt, że w Experior zbudowaliśmy mechanizm gruntownego procesu badania spółki nie tylko pod względem finansowym i prawnym, ale też pod względem technologicznym. Technologia jest według mnie jednym z ważniejszych zasobów firmy, w którą inwestujemy i jej zrozumienie (jej wartości) może nam powiedzieć czy warto inwestować, ale też z jakimi problemami możemy się w przyszłości spotkać na przykład na styku skalowania biznesu.

Należy mieć na uwadze fakt, że to w technologię zwykle firma inwestuje najwięcej i to zmiany w niej kosztują najwięcej. Wystarczy tu chociażby przytoczyć, że wiele funduszy VC dopiero lata po inwestycji w Europie odkryło, że firmy, w które inwestowali z branży Sztucznej Inteligencji wcale jej nie ma. Zawiódł proces sprawdzenia tego jak firma działa. Ostatnim aspektem jest posiadanie inwestorów lub doradców w funduszu, którzy rozumieją przestrzeń projektu, w który chcemy inwestować. Wielokrotnie konsultujemy projekty w takich zamkniętych gronach, aby jeszcze lepiej zrozumieć specyfikę branży czy potencjalne szanse i problemy. Zarządzający funduszami to nie superbohaterowie o nieskończonej wiedzy i doświadczeniu. Heroizm często oznacza otaczanie się właściwymi ludźmi.

Mimo to bywa, że firmy narzekają, że fundusze VC w różnych formach wtrącają się w działanie firmy.

Mam ogromny dysonans między tym, co widzę na rynku, a tym co chciałbym widzieć, ale niestety jak wspomnieliśmy byłem po dwóch stronach stołu – będąc startupem i będąc VC. Musimy też wiedzieć, aby lepiej zrozumieć optykę, że jeżeli Fundusz zainwestuje w firmę, która po prostu nie wyjdzie traktujemy to jako stratę – nikt nie ściga założycieli kolejne lata próbując ściągać długi. Skupiamy się na budowaniu wartości obecnego portfela ciągle pamiętając o statystyce i o tym, że należy skupiać się na tym co może wyjść. Mój inwestor kiedyś mi powiedział, że największym błędem, jaki mogę popełnić, to wzięcie pieniędzy od inwestora, który nie rozumie mojego biznesu. Brak tego zrozumienia powoduje to, że wspólnym mianownikiem do rozmowy jest jedynie „Excel”. „Excel” to zły mianownik, ponieważ na rynku jest tak wiele branż i modeli biznesowych, że trudno uchwycić w nim chwilowy trend i to dlaczego np.: w tym miesiącu spółka nie osiągnęła celów i jak jej pomóc. Ten brak porozumienia zwykle zawsze później powoduje jakieś tarcia i niekompatybilność oczekiwań.

Mając ten wstęp za sobą myślę, że wtrącanie w oczach startupu po prostu wynika z faktu, że w pewnym momencie następuje rozjazd tego, co dla obu stron może oznaczać sukces firmy. Fundusz nie jest przyjacielem startupu, ale może być partnerem w biznesie. Moja rada tutaj to dobór VC do projektu, jaki obecnie się robi i zadawanie pytań, jak prócz pieniędzy VC może pomóc w dalszym rozwoju – może to ustawić mianownik wspólnego porozumienia i pracy, który będzie procentował. Celem funduszu nigdy nie jest przeszkadzać firmie. Cel funduszu to sukces szeroko już omówiony wcześniej.

A więc founderzy nie rozumieją drugiej strony i interesuje ich tylko jedno – zdobycie gotówki na rozwój biznesu?

W ogromnej większości startupy traktują VC jak punkt poboru pieniędzy traktując te pieniądze bez dużego szacunku. Wynika to niestety z bardzo zachwianej idei tego, skąd pieniądze mają fundusze i tego, że te pieniądze należy zwrócić swoim inwestorom. Nadal nie mamy kultury wybierania funduszy do inwestycji w moją firmę. Firmy wysyłają oferty do kilkudziesięciu funduszy na raz i wybierają po prostu ten, który da pieniądze szybciej nie bacząc na to, kim są ludzie w środku i czy faktycznie prócz pieniędzy rozumieją, co robimy jako firma. Ciągle umyka tym firmom ten ważny aspekt tego, że jeżeli ktoś te pieniądze „rozdaje” to musiał coś w życiu osiągnąć, że jest tu gdzie jest. To punkt zwrotny w myśleniu, ponieważ może prowadzić do innych – a może prócz pieniędzy może mi ktoś z tych partnerów pomóc rozwinąć biznes.

W funduszu mamy wiele osób codziennie pracujących dla i z spółkami. Zasiadamy w ich organach jak Rady Nadzorcze i staramy się pomagać na wielu polach. Jesteśmy kreatywni z natury, ale staramy się nie być nachalni. Startupy muszą się nauczyć, że pieniądze są proste, a doświadczenia trudne i tego powinno się szukać w VC.

Innym błędem, jaki warto podać jest to, że praktycznie każdy startup ulega modzie i idzie do VC za szybko. Powinniśmy szybciej adoptować model zachodni, gdzie najpierw buduje się podstawy biznesu samodzielnie lub pieniędzmi z najbliższego otoczenia, a już najlepiej środkami od pierwszych klientów.

Więc dla jakich firm fundusze venture capital to jest dobry wybór?

Na pewno dla tych, które chcą być jednorożcami, być warte miliardy i zmieniać świat. Jeżeli ktoś szuka stabilności w biznesie, to VC nie jest dla niego. Jak wspomniałem wcześniej fundusz i startup powinny mieć wspólny cel – sukces firmy. Po drodze może być wiele innych celów jak poprawa środowiska, zmiana jakości życia ludzi itp. Jednakże w pewnym momencie kurtyna opada i udziały muszą zostać sprzedane i zostaną podliczone. Do tego miejsca idziemy od pierwszego spotkania w sali konferencyjnej słuchając jeszcze często o pomyśle na firmę. Zespół, który jest w firmie musi chcieć rosnąć, szybko podejmować decyzje i umieć pozyskiwać kapitał na te cele.

Oczywiście, są też inne czynniki jak model biznesowy. W naszej ocenie dzisiaj najlepiej tworzyć projekty z pogranicza eCommerce, marketplaces i SaaS, ponieważ te modele zapewniają odpowiedni poziom skalowania. Istotnym elementem jest również to, na co stawiamy w naszym funduszu, czyli komponent sztucznej inteligencji, rozumienia danych i otaczającego nas świata, ponieważ przykładamy dużą wiarę w to, że właśnie automatyzacja i cała zmiana jaka kryje się pod nazwą Industry 4.0, to nasz kolejny przystanek w innowacji.

Jak w tym całym łańcuchu postrzegana jest giełda. Kiedy startupy powinny spojrzeć na parkiet w Warszawie?

Jeżeli miałbym odpowiedzieć krótko, to giełdy nie widzę w ogóle w kryteriach postrzegania przez startupy jako źródło finansowania. W mojej ocenie, giełda jest po prostu tym ostatecznym medium, głównie ze względu na przeregulowanie i strach przed kosztami. Jeżeli patrzymy na spółki, które dopiero zaczynają, one na pewno najpierw pójdą do funduszy VC. Myśląc chwilę dłużej nad tym mogę dojść do wniosku, że giełda na dzień dzisiejszy może być tym ostatecznym miejscem, gdzie następuje wyjście z inwestycji, czy rozproszenie akcjonariatu lub pozyskiwanie nowego kapitału.

Inwestując w firmę fundusz VC wraz z startupem dają sobie zadanie domowe oddalone wiele lat w czasie – opracować strategię na wyjście z inwestycji. Giełda (IPO) może być jedną z takich opcji i obecnie w naszym portfelu rozważamy kilka takich ruchów.

Jakie opcje do wyboru mają startupy szukające obecnie kapitału?

Jesteśmy w bardzo dobrym momencie, który faworyzuje ludzi posiadających doświadczenie i bardzo dobre pomysły na biznes. Na rynku pieniędzy jest tak dużo, że zarządzający funduszami mają problem jak je wydać. Moim zdaniem każdy powinien rozpocząć budowanie biznesu od swoich środków i dojść z nim do fazy, w której jakikolwiek klient się nim zainteresuje. To jest dla innych (np.: funduszu VC) potwierdzenie zainteresowania rynku. Im później wpuścimy inwestorów do biznesu, tym więcej procent biznesu nam zostanie, ale też większą mamy decyzyjność i możemy bez konsekwencji zmieniać koncepcje.

Inwestora należy traktować jak pakiet – pieniądze plus wiedza. Jeżeli szukamy tylko pieniędzy, to lepiej korzystać z pieniędzy, które nie dostarczają nam obostrzeń jak umowy inwestycyjne czy osoby w organach spółki, co jest częścią współpracy z VC. Niektóre projekty rosną poprzez pieniądze od klientów i od instytucji bankowych. Pamiętajmy, że nie każdy musi budować biznes, który w założeniu będzie wart 100 milionów czy miliard. Można budować firmę w swoim tempie i myśleć w bardziej zrównoważony sposób bardziej o stabilności niż o wzroście. Nie ma w tym nic złego, ale wtedy VC nie będzie dobrym kompanem do życia.

Na rynku pojawia się coraz więcej platform crowdfundingowych, które pozwalają inwestować w projekty kupując udziały. Sam crowdfunding to w mojej ocenie bardzo dobra platforma do rozpoczęcia swojej przygody z inwestowaniem, ale też dobre miejsce na poszukanie klientów i inwestorów na raz. W niedalekim czasie będzie można zobaczyć jedną z naszych funduszowych spółek, które będą uruchamiać kampanie zachęcającą do inwestycji właśnie w tej formie, gdzie głównie kierujemy ofertę do klientów tej firmy – naszą tezą tu jest to, że jeżeli obecni klienci lubią produkt, który firma im sprzedaje, to powinni rozważyć kolejny krok, jakim jest objęcie udziałów w spółce, która go tworzy.

Na jakim etapie rozwoju jest polski rynek i jakie są jego największe bolączki?

Jeżeli powiem, że zaczynamy, to chyba nie będzie dalekie od prawdy. Mamy bardzo dużo kapitału dzięki instytucjom finansowym jak PFR, NCBiR czy EIF dla projektów, które są na wczesnej fazie rozwoju. Wczesna faza to projekty, które dopiero mają prototyp lub pierwszą wersję komercyjną systemu i wychodzą do klientów z sprzedażą. Jeżeli dzisiaj ktoś szuka kwot od 0,5 mln euro do 2 mln euro, rynek jest niezwykle gęsto pinezkami zaludniony i startupy mają z czego wybierać. Pamiętajmy, że w tym sektorze na naszym rynku działa ponad setka funduszy VC. Problem jaki widzę, to kwestia kolejnych większych rund.

Jeżeli dzisiaj projekt zbiera 4-10 mln euro, to musi iść z definicji za granicę. Może zatrzymać się na Berlinie, gdzie znajdzie sporo tego rodzaju VC (które mogą tyle dać), ale też może iść dalej przez Londyn do USA. To znana i przetarta ścieżka. Koncepcja jaką widzimy w naszym zespole jest taka, że należy budować fundusze VC, które są w stanie dłużej zatrzymać projekt w naszym regionie pod względem wkładanego kapitału. Brakuje funduszy wzrostowych i tu widzimy, że jeszcze wiele w naszej geografii mogłoby się podziać pozytywnego.

Nie należy też zapominać o aniołach biznesu. Ten aspekt finansowania niezwykle mocno się rozwija i z radością obserwuję, że coraz więcej ludzi pozytywnie patrzy na możliwość włożenia 100 – 300 tys. złotych w projekt wraz z zaangażowaniem czasowym. Część z tych ludzi kiedyś może otworzy fundusz albo dołączy do funduszu. Ja zaczynałem podobnie inwestując mniejsze kwoty w kilka projektów technologicznych badając w czym mogę pomóc i jak takie firmy się rozwija.

Pod nasze strzechy powoli wita crowdfunding, czyli forma finansowania, w której ludzie mogą przeznaczyć bardzo drobne kwoty – czasem nawet kilkaset złotych na wsparcie projektu i objęcie udziałów. To wszystko to element nauki, którą jako ludzie powinniśmy przejść i na pewno dla części z nich będzie to początek większej przygody.

Jaką rolę na rynku odgrywa PFR Ventures? Co już się zmieniło i zmieni w przyszłości?

Zadanie jakie ma przed sobą PFR jest niezwykle istotne. W naszym kraju nie mamy kultury inwestowania w firmy i w fundusze venture capital. Problem ten wynika z faktu, że bardzo mało sukcesów dotychczas mogliśmy zobaczyć na naszym rynku, które powiedziałyby, że to ma sens. Kompletnie w innym miejscu są np.: Amerykanie, którzy jak spojrzą w stronę np.: Doliny Krzemowej będą mogli ujrzeć setki, jak nie tysiące projektów, które w ostatnich latach były najpierw inwestowane, a potem sprzedawane. Brakuje nam porównań.

PFR zmiękcza to nasze nie przekonanie i mówi do rynku, że pomoże uruchomić fundusze VC wraz z zespołami zarządzającymi wkładając bardzo dużą część kapitału jako zachęta dla inwestorów indywidualnych, ale też dodatkowo przeprowadza proces badania zespołów w taki sposób, aby ryzyko inwestorów indywidualnych minimalizować. PFR swoją pracą stara się zachęcić ludzi do podejmowania ryzyka i spróbowania.

W ostatnich latach dzięki temu widzieliśmy m.in. programy skierowane do aniołów biznesu, inwestorów korporacyjnych. Już dziś widzimy wymierne korzyści z ich działania jak to, że dają szanse zespołom zarządzającym i pośrednio setkom startupów uczestniczyć na rynku. Patrząc na historie wielu innych dużych gospodarek dokładnie tak startowali – popatrzmy chociażby na początki Doliny Krzemowej i tego, że tam też było wiele pieniędzy rządowych. Mamy cały czas rynek uczący się. Zarówno startupy uczą się tego jak korzystać z VC, a fundusze VC uczą się jak inwestować w startupy. Tu nikt nie ma jeszcze takiej fantastycznej intuicji. Jeszcze minie wiele lat zanim nabierzemy odpowiedniej pewności siebie, ale nie ma żadnego powodu aby robić krok w tył.

W Experior Venture Fund jesteś osobą odpowiedzialną za wspieranie procesów inwestycyjnych i nadzór nad spółkami portfelowymi pod kątem IT/technologicznym. Kim są ludzie w polskich funduszach? Czy mamy tutaj do czynienia z osobami, które są bankierami czy też specjalistami od technologii? Jak to wygląda w praktyce w polskich funduszach VC?

Jeżeli cofniemy się o około 10 lat do tyłu i popatrzymy na zespoły partnerów funduszy to zobaczymy właśnie osoby po dużych firmach consultingowych oraz tych od bankowości inwestycyjnej. To nic złego, jednak na pewno należy się zastanowić czy to idealna konfiguracja dla funduszu, który na koniec inwestuje w technologię – nie oszukujmy się, inwestując w startup to właśnie technologia stanowi większość wartości i kosztów tej firmy. Tu ryzyk czai się dużo i to od samego procesu podejmowania decyzji.

Kiedy szukałem kapitału do swojego startupu około 10 lat temu bardzo zmęczył mnie proces rozmowy z funduszami. Odwiedziłem w ciągu kilku miesięcy kilkadziesiąt funduszy, które w znakomitej większości odmawiały mi wsparcia projektu jaki robiłem. Spotykałem się z mądrymi wykształconymi ludźmi w garniturach, którzy bardziej szybko lub mniej mówili „nie”. To „nie” spowodowało wycieczkę do Doliny Krzemowej po kapitał. Tam właśnie inwestor (Hiszpan), który zainwestował w moją firmę powiedział, że problem „nie” nie polega na tym, że mam kiepski pomysł tylko, że często fundusz go po prostu nie rozumie. Ten element pozostał mi później w głowie na lata co spowodowało finalnie moje dołączenie do funduszu Hedgehog Fund i Experior Venture Capital.

Jeżeli dzisiaj wybralibyśmy setkę losowych funduszy VC, nie mówię tylko w Polsce, ale też w Europie, to zobaczylibyśmy, że w środku wśród partnerów zarządzających nie ma osób, które rozumieją technologię. Teraz pytanie numer jeden, które powinniśmy postawić: jak w takim razie ci ludzie podejmują decyzje o zainwestowaniu w spółki technologiczne? Jest to chyba jakaś mistyczna rzecz, której pewnie nie zrozumiemy podczas tej rozmowy. Dzisiaj w większości partnerzy zarządzający funduszami VC to są osoby, które mają doświadczenie consultingowe, są to ludzie po bankowości inwestycyjnej, którzy bardzo dobrze poruszają się w kwestiach prawnych i finansowych, tym niemniej na koniec dnia wszystkie te fundusze inwestują w technologie.

Czasy jakie mieliśmy dekadę temu minęły i teraz na rynku jest więcej środków. Fundusze muszą wydawać pieniądze i mają ich dużo dzięki programom jakie dla nich przygotował EIF, PFR czy NCBiR. Szanując pieniądze tych instytucji oraz prywatnych inwestorów uważam, że Fundusze powinny mieć w roli partnera, czyli osoby posiadającej odpowiedzialność w funduszu – kogoś kto na technologii się po prostu zna. Moim zdaniem, ocena projektów przez zewnętrzne firmy czy ad-hoc spotkane osoby w długiej perspektywie nie działa i nikt nie ponosi odpowiedzialności.

Chciałbym nawiązać do konferencji Infoshare 2020 Online Conference, gdzie pojawisz się jako członek jury. Najpopularniejsze branże tegorocznej edycji to Health/Medtech&Wellbeing, projekty związane z rozwojem AI, a także sektor E-commerce i online marketplaces. Co sądzisz o perspektywach poszczególnych branż? Czy polskie firmy mają w tym zakresie solidne kompetencje i podstawy do konkurowania z międzynarodowymi odpowiednikami?

Tak, jak najbardziej. Do tych sektorów dodałbym jeszcze gaming, który wcześniej znaliśmy z punktu widzenia sukcesu CD Projektu, a teraz dzięki Covidowi i NewConnectowi wszyscy widzą, że to jest jeden z najbardziej rosnących segmentów u nas, jeśli chodzi o technologie. Pytanie czemu nam tak dobrze idzie w teoretycznie bardzo trudnych segmentach? Kluczem do sukcesu w tych dziedzinach są specjaliści z zakresu technologii. Jeżeli popatrzymy sobie na rankingi Hackerrank, na Coding Ranking tworzone przez Google, Polska jest cały czas na samej górze, nawet jeśli nie na pierwszym miejscu, to jesteśmy w czołówce na świecie, jeśli chodzi o inżynierów i jakość. Tą myśl techniczną mamy w swoich głowach. To jest jedna ważna rzecz.

Druga ważna rzecz, która na pewno będzie bardzo mocno implikowała i już implikuje to, że tak wiele startupów powstaje w tych trudnych dziedzinach jest to, że w ostatnich latach w Polsce otworzyło się bardzo dużo tzw. outsourcing center spółek amerykańskich, dużych spółek europejskich, np. Uber otworzył ogromne centrum R&D w Krakowie. Spółki z wielkiej czwórki otwierają wielkie centra R&D np. we Wrocławiu, Volvo ma także duże centrum R&D we Wrocławiu. Mamy bardzo dużo takich jednostek, gdzie pompowany jest kapitał zagranicznych koncernów, tworzą się centra R&D.

Te centra nie są u nas dlatego, że jesteśmy tanią siłą roboczą, ponieważ dużo taniej jest w Indiach. One się otwierają u nas, ponieważ po prostu mamy bardzo dobry zmysł technologiczny, głównie właśnie ze względu na te rankingi developerskie, które są prowadzone przez Google. Ci ludzie prócz tego, że mają szansę uczestniczyć w tych ogromnych projektach wielomiliardowych korporacji, tam uczą się też innej kultury pracy. Uczą się tego, jak być przedsiębiorczym człowiekiem pracując często u kogoś na etacie. Ci ludzie odchodzą po kilku latach z tych centrów i są gotowi do otwierania swoich spółek, mają ten nowy mindset.

Porozmawiajmy o polskich firmach i startupach. Które z nich osiągnęły prawdziwy międzynarodowy sukces. O jakich polskich biznesach najwięcej mówi się za granicą?

Na pewno wszyscy znają CD Projekt. To jest spółka gamingowa, która osiągnęła sukces startując tworząc jeden tytuł w wielu edycjach i podbiła świat. Druga gra za chwilę, miejmy nadzieję, że pojawi się w tym roku. CD Projekt na pewno jest symbolem sukcesu „Made in Poland”.

Kolejny projekt, którego nie możemy pominąć to jest DocPlanner (u nas po prostu ZnanyLekarz.pl) i tutaj pod względem inwestycyjnym, jak też pod względem akwizycji, DocPlanner jest czymś, o czym czytamy za granicą. Nie możemy też pominąć Pracuj.pl, które startowało od zera, a obecnie jest wyceniane na kwoty zawierające sufix w miliardach złotych. Pracuj.pl to startup technologiczny, który posiada swoje zagraniczne oddziały i portale o podobnym działaniu w innych krajach.

Na pewno powinniśmy też powiedzieć o takich projektach, które się bardzo rozpychają za granicą, ale jeszcze nie posiadają wielomiliardowych wycen. Mamy bardzo dużo projektów, które są warte więcej niż kilkadziesiąt milionów złotych. Przykładem jest producent mebli „Tylko”, projekcie Versum/Moment, które dzisiaj digitalizują branżę fryzjersko-kosmetyczną, będąc liderem na polskim rynku, mocno rozpychając się w Europie i wojując agresywnie w Ameryce Środkowej i Południowej.

Projekty tego rodzaju pokazują, że moment, w którym przestajemy respektować albo kurczowo trzymać się granic państw, to moment, w którym skala zaczyna działać. Bardzo wiele firm zatrzymuje się w kraju uważając, że jest tu całkiem duży rynek – a to błąd. Widzę tutaj duże perspektywy w spółkach software’owych do tego żeby takie wyceny się pojawiały w niedalekim czasie z większym natężeniem.

Na koniec, mamy też Allegro, które już kilka razy zmieniło właściciela, ale startowało tutaj i też ma wielomiliardową wycenę i za chwilę wchodzi na giełdę, więc pod tym względem coś się u nas dzieje.

Tak, Allegro szykuje się do debiutu na GPW. Mówi się nawet o wycenie na poziomie 45 mld zł. To dawałoby już na starcie pierwsze miejsce wśród największych spółek na GPW. Dlaczego inwestorzy mieliby aż tyle zapłacić za akcje Allegro?

Przede wszystkim Allegro jest spółką technologiczną. To już nie jest tylko platforma aukcyjna. Spółka zatrudnia 2 tys. pracowników, z czego 40 proc. to inżynierowie-informatycy. To jeden z największych software house’ów w kraju. W tym roku mieliśmy taki wake up call przez Covid, który pokazał, że hard assets to nie jest faktycznie to, w co powinno się inwestować. Obecnie inwestujmy w to, co ma szansę rosnąć, czyli spółki software’owe i gaming. Jeżeli czytają nas ludzie techniczni polecam zobaczyć ile fantastycznej pracy robi Allegro wokoło AI – ile publikuje projektów open source oraz dokumentacji do tego jak oni korzystają z sztucznej inteligencji.

Finansowanie zrównoważone, czyli ESG (środowisko, społeczna odpowiedzialność, ład korporacyjny), to ostatnio popularny temat na rynku. Jak do tego zagadnienia podchodzą fundusze Venture Capital?

W mojej perspektywie kryteria ESG wydają się być mało kwantyfikowalne, czyli policzalne. Większość z nich ma charakter jakościowy. Z mojej perspektywy jednym z głównych katalizatorów w ogóle tego trendu był kryzysy, zarówno ten w 2008 r., jak i ten w 2020 r., które dość mocno nadwyrężyły zaufanie inwestorów do patrzenia tylko i wyłącznie na czysto finansowe kryteria inwestowania. Jeszcze nie tak dawno ESG w naszym „starym” funduszu nie odgrywał żadnej roli. Głównie z tego powodu, że inwestujemy jednak w software. Teraz w nowym funduszu widzimy, że aspekt ESG może być też istotnym elementem w podejmowaniu decyzji, nawet jeżeli firma jest software’owa i nie generuje żadnych hard asset’ów.

Zanim przejdę do tej zmiany, tego shiftu ideologicznego, który dziś się u nas dokonał, podam pewien przykład. W portfelu mamy jedną spółkę, która nazywa się „Tylko” i zajmuje się sprzedażą mebli. Jednym z bardzo ważnych aspektów tej spółki było to, żeby to nie były meble, które się rozpadną po roku albo dwóch. Tworzenie śmieci, elementów, których nie da się recyklingować było sprzeczne z ideą firmy. Niestety, inwestorzy już na starcie mylnie sądzili, że takie podejście może zachwiać opłacalność działania biznesu.

Jednym z największych mitów, który staramy się obalić w ramach tego nowego funduszu, mając doświadczenie z „Tylko”, jest to, że inwestując odpowiedzialnie musimy poświęcić część potencjalnej stopy zwrotu. Mając startupy, które o tym myślą i mają to z tyłu głowy widzimy, że klienci są w stanie zapłacić więcej. To powoduje, że nie musimy wcale walczyć ceną przy „Tylko” z Ikeą, czy innymi podobnymi firmami, które tworzą meble „na chwilę”. Pokazując klientom, że myślimy o zrównoważonym rozwoju, oni też są w stanie w tym partycypować. To jest mit, że firmy zarabiają mniej i oddają część swoich zysków tylko dlatego, że myślą o odpowiedzialnym rozwoju.

Ale nie wszyscy widzą w tym wartość. Wiele międzynarodowych sieci handlowych, mówiąc delikatnie, patrzy na ESG przez palce.

To prawda. Widać to na przykładzie Zalando czy Zary, gdzie kupuje się ciuchy po kilka rozmiarów i zaraz zwraca. Jeśli policzymy, ile czasu, energii i wody musimy wykorzystać na to, żeby wykreować taką jedną bluzkę, to coraz bardziej doceniamy takie firmy jak Less. Obserwujemy uważnie tę firmę. Less jest przykładem na to, że można stworzyć software, który myśli w sposób zrównoważony i stara się te niedociągnięcia dużych koncernów minimalizować. Less służy do wymiany ubrań między osobami. Po co wyrzucać bluzkę, którą ubraliśmy 3 albo 4 razy, skoro można ją komuś oddać albo wymienić na inną, którą ktoś ma. Myśląc w ten sposób widzimy, że faktycznie coraz więcej startupów, szczególnie w tym roku, pojawia się z taką ideą optymalizacji procesów. I my jako fundusz nie mamy żadnego problemu, a nawet chcemy inwestować w takie projekty, bo widzimy, że ludzie zaczynają o tym myśleć i chcą partycypować w tym ruchu.

Rok 2020 to rok koronawirusa. Jak pandemia wpłynęła na rynek venture capital? Co się zmieniło w podejściu startupów i zarządzających?

Można powiedzieć, że panika i trzęsienie ziemi w sektorze VC/startupowym było podobne do tego jaki widzieliśmy w marcu na naszej giełdzie. Była to jednak panika chwilowa. Jednakże na pewno ta panika stworzyła kilka szans, o których warto wspomnieć. Zarządzający firmami bardzo mocno zapamiętają lekcje tego, że cashflow jest niezbędnym elementem firmy i musi być na wiele miesięcy do przodu po prostu zapewniony w kasie. Te firmy, które żyły z miesiąca na miesiąc niestety obudziły się szybko w marcu/kwietniu widząc, że faktury nie są płacone. Te zachowania konsumentów spowodowały to, że część startupów szukała szybkiej pomocy finansowej wśród inwestorów – najpierw już tych zaangażowanych w spółkę, a jak nie było możliwości finansowania to szukała poza. W tym trybie otrzymaliśmy bardzo dużo ciekawych ofert zainwestowania tzw. „rund pomostowych” w tym okresie czasu po wycenie często równej latom 2019/2018.

Sam Covid branży VC nie zaszkodził. Ucierpiały natomiast startupy. Szczególnie te typu SaaS albo marketplace (np. startupy dla salonów fryzjerskich), bo w pierwszych tygodniach pandemii spora cześć usług była po prostu zamknięta. Naszą rolą, jako funduszu, była aktywna pomoc żeby te spółki mogły przetrwać. Dzisiaj, te kilka miesięcy po lockdownie wszystko wraca do normy w tych startupach, ale niezwykle istotne było to, że ta relacja z funduszami mogła zadziałać w stress-testowych warunkach.

To jest taka nauczka dla zarządzających funduszami VC. Teraz kiedy oceniamy startup, który przychodzi do nas, oceniamy go też w nowych kategoriach w stylu „czy podobna pandemia może jakkolwiek zaszkodzić działalności tej firmy”. Dotychczas, kiedy inwestowaliśmy w firmę, która jest np. marketplacem dla usług medycznych, nikt nie zakładał tego, że na kwartał można zamknąć wszystkie kliniki w kraju. To po prostu nie było domeną założeń. Jak to jest możliwe, że zamkniemy wszystkie salony fryzjerskie? Nie było to w ogóle aspektem rozpatrywanym. Teraz jak najbardziej fundusze biorą to pod uwagę, dokładają sobie kolejny punkt do swojej agendy due dilligence. Z punktu inwestycyjnego pojawiło się dużo możliwości, ale też pomoc lokalnym spółkom. Z punktu operacyjności funduszu na pewno optymalizacja czasu, który poświęcamy nowym spółkom z pipelinu i też tym, które są zainwestowane. Z punktu widzenia due dilligence funduszu i takiej odpowiedzialności za kapitał inwestorów, jest to myślenie o tym, czy na ten biznes może wpłynąć kiedyś podobna sytuacja, jaka wydarzyła się w ostatnim czasie.

Dziękuję za rozmowę.

StockWatch.pl

StockWatch.pl wspiera inwestorów indywidualnych dostarczając m.in:

- analizy raportów finansowych i prospektów emisyjnych spółek przygotowywane przez zawodowych, niezależnych finansistów,

- moderowane forum użytkowników wolne od chamstwa i naganiania,

- aktualne i zweryfikowane przez pracownika dane finansowe spółek,

- narzędzia analizy fundamentalnej i technicznej.

>> Sprawdź z czego możesz korzystać za darmo i co oferujemy w Strefie Premium

TE ARTYKUŁY RÓWNIEŻ MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ (aktualności, giełda, akcje)
  • KNF chce odsunąć Leszka Czarneckiego od Idea Banku i Getin Noble Banku W ubiegłym tygodniu warszawska prokuratura postawiła zarzuty właścicielowi Idea Banku i Getin Noble Banku. Były miliarder póki co pozostaje nieuchwytny. W piątek do gry włączyła się Komisja Nadzoru Finansowego, która wystąpiła z wnioskiem o odwołanie Leszka Czarneckiego z funkcji przewodniczącego obu banków.
  • Założenia polityki pieniężnej: RPP utrzymała cel 2,5 proc. +/- 1 pkt na 2021 r.

    Rada Polityki Pieniężnej podtrzymała w "Założeniach polityki pieniężnej na rok 2021" średniookresowy cel inflacyjny na poziomie 2,5 proc. z przedziałem odchyleń o szerokości ±1 pkt proc. Podstawowym instrumentem polityki pieniężnej pozostaną stopy procentowe, a polityka pieniężna będzie nadal realizowana w warunkach płynnego kursu walutowego, który nie wyklucza interwencji na rynku walutowym.

  • GPW w poniedziałek zaprezentuje swoją platformę crowdfundingową

    Raisemana - tak będzie nazywać się nowa platforma crowdfundingowa GPW. Więcej informacji na temat jej funkcjonowania giełda przedstawi w poniedziałek, 28 sierpnia o godz. 11:00.

  • Relacja z otwarcia IX edycji Akademii Energii – New Energy Forum

    Europejski Zielony Ład (EZŁ) to olbrzymia szansa dla rozwoju regionu Europy Środkowo-Wschodniej, ale również spore wyzwanie. 16 września podczas New Energy Forum – wydarzenia organizowanego przez Fundację im. Lesława A. Pagi, w gronie ekspertów rozmawialiśmy o różnych perspektywach spojrzenia na szanse i zagrożenia dla regionu CEE wynikające z planu zbudowania bardziej ekologicznej, integracyjnej, cyfrowej i zrównoważonej Europy, a także pomocy w wzmocnieniu jej odporności na przyszłe kryzysy.

  • Sesja w cieniu nowego rekordu zakażeń w Polsce, w grze Mercator i Grupa Kęty Spadki na GPW wyhamowały, ale raczej tylko na chwilę. Sentyment na rynku akcji wciąż jednak jest zły, a nowy rekord zakażeń koronawirusem w Polsce dodatkowo go pogarsza. I tylko akcjonariusze Mercatora są zadowoleni.

Współpraca
Biuro Maklerskie Alior Bank Bossa tradingview PayU Szukam-Inwestora.com Capital PR