StockWatch.pl

Obligatariusze Basel Olten Pharm dostaną jeszcze mniej niż poszkodowani w aferze GetBack

Po upadłej spółce kosmetycznej współzarządzanej przez matkę Konrada K., byłego prezesa GetBack zostało nieco majątku i spore długi. Wycena aktywów Basel Olten Pharm zatwierdzona przez sąd daje perspektywę na zwrot zaledwie 4-5 proc. zainwestowanego kapitału. Stowarzyszenie Obligatariuszy Spółek KK w najnowszym raporcie wysuwa wątpliwości, czy warunki sprzedaży majątku za zaledwie 3,9 mln zł to godziwa cena. 

Warszawski sąd pod koniec maja br. orzekł upadłość i zatwierdził sprzedaż Basel Olten Pharm za 3,9 mln zł na rzecz Getpark Sp. z o.o.

Sytuacja obligatariuszy GB Managers, Hussar Gruppa czy Basel Olten Pharm, czyli pozostałych spółek związanych z Konradem K., które okazały się niewypłacalne, jest dużo gorsza niż posiadaczy papierów GetBack. W jego wypadku inwestorzy mają perspektywę odzyskania 24 proc. zainwestowanego kapitału. Sam GetBack jako tako działa i nawet notuje odzyski z posiadanych wierzytelności oraz stopniowo zamienia posiadane aktywa na gotówkę, co przybliża go do realizacji postanowień układowych, czyli pierwszych wypłat. Tyle „szczęścia” nie mają pozostali inwestorzy, którzy powierzyli pieniądze Konradowi K. i jego rodzinie. W ocenie warszawskiego sądu zarówno GB Managers jak i Hussar Gruppa nie mają nawet zdolności upadłościowej, tzn. nie można wobec nich ogłosić upadłości, ponieważ nie posiadają środków na pokrycie chociażby kosztów postępowania. Obie firmy mają status „żywych trupów”, „zombie”, których jedynym majątkiem są zakurzone dokumenty i dłużnicy (głównie z tytułu udzielonych im pożyczek). Owych dłużników (czyli faktycznie tzw. trzeciodłużników), od których teoretycznie wierzyciele GB Managers czy Hussar Gruppa mogliby dochodzić swoich należności można z grubsza podzielić na dwie kategorie: tych co już zbankrutowali oraz tych, którym do bankructwa brakuje bardzo niewiele, a tak w ogóle, to nie bardzo sobie przypominają, o jakie pieniądze się rozchodzi.

Chociaż trzeba oddać sprawiedliwość, że obligatariuszom jednej z serii obligacji wyemitowanych przez GB Managers administrator zabezpieczeń, nota bene były członek zarządu i udziałowiec Gerda Broker Sp. z o.o., wypłacił po kilkaset złotych z kwoty, jaką udało się zająć na koncie spółki. Poza tym majątku nie ma, poręczyciele nie mają pieniędzy i nie wiadomo, jak dalej sprawy się potoczą. A młyny sprawiedliwości, czyli w tym przypadku prokuratury, mielą powoli i póki co żadnego przysłowiowego światełka w tunelu nie widać.

Nieco inaczej sytuacja wygląda w wypadku Basel Olten Pharm, czyli spółki jeszcze nie tak dawno kreowanej w mediach na wschodzącą gwiazdę polskiej branży kosmetycznej, młodziutkiego gracza na wartym szacunkowo ok. 17 mld zł polskim rynku kosmetycznym, który miał zdetronizować takie marki jak Ziaja czy Dr Irena Eris. Basel jest winny samym obligatariuszom blisko 52 mln zł. W wypadku tej spółki po wielu miesiącach analiz i apelach ze strony inwestorów sąd pod koniec maja orzekł upadłość i zatwierdził sprzedaż przedsiębiorstwa za 3,9 mln zł na rzecz Getpark Sp. z o.o., spółki powiązanej z funduszem PE Value Quest, który już 3 lata temu był bliski przejęcia tego biznesu, lecz jego oferta została wówczas przebita przez Konrada K. Jeśli sprzedaż za tę cenę dojdzie do skutku, to po odliczeniu szacunkowych kosztów postępowania każdy z obligatariuszy Basel Olten Pharm może liczyć na odzyskanie około 4-5 proc. zainwestowanej kwoty.

Warto tutaj przypomnieć, że jeszcze w październiku 2018 Basel Olten Pharm, którego obecnie jedynym przedstawicielem jest Alicja Kąkolewska (była prezes i wiceprezes, obecnie wg KRS członek zarządu spółki, a prywatnie matka Konrada K.) we wniosku o otwarcie przyspieszonego postępowania układowego zapewniał o możliwości spłaty obligatariuszy w 60 proc., a pozostałych kategorii wierzycieli w całości.

Teraz „koncern kosmetyczny z Polski” (bo tak Basel Olten Pharm był przedstawiany potencjalnym obligatariuszom) skończył jako podmiot tzw. upadłości likwidacyjnej z pre-packiem. W dużym uproszczeniu jest to procedura, w wyniku której sąd z jednej strony ogłasza upadłość przedsiębiorcy, a z drugiej strony zatwierdza warunki sprzedaży albo całego przedsiębiorstwa albo jego części wskazanemu we wniosku nabywcy za określoną cenę.

Dla wierzycieli upadłego jest to korzystniejsze rozwiązanie w stosunku do tradycyjnej upadłości likwidacyjnej, bo syndyk nie traci miesięcy czy nawet lat na poszukiwanie kupca na majątek upadłego, co stanowczo redukuje koszt postępowania. Intencją ustawodawcy było, aby w wypadku upadłości z pre-packiem wierzyciele odzyskiwali więcej i szybciej, ale jak wiadomo teoria to jedno, a praktyka drugie.

Czy Basel Olten Pharm musiał upaść?

Nie jest to wcale takie pewne, ponieważ spółka prowadziła bardzo wymierną i konkretną działalność, miała dobrze rozpoznawalne i osadzone w świadomości konsumentów marki oraz to, o czym marzy każdy producent – wypłacalnych odbiorców z największą europejską siecią drogeryjną Rossmann na czele.

Basel Olten Pharm w swoim portfolio miał sześć marek kosmetyków, których produkcję zlecał zewnętrznym kontrahentom. Sam nie posiadał odpowiednich linii produkcyjnych. (Źródło: Folder informacyjny Basel Olten Pharm przygotowany na potrzeby emisji obligacji)

A jednak udało się skutecznie zmarnować ten kapitał początkowy. Aby ocenić co tak naprawdę się stało warto przybliżyć historię spółki. Oficjalnie Basel Olten Pharm (BOP) pojawił się na rynku w roku 2016. Ale jego korzenie sięgają czasów powstania Skinea Polska Sp. z o.o., czyli przedsiębiorstwa założonego przez byłych pracowników wysokiego szczebla L’Oreal Polska.

Konrad K. na pokładzie

To Skinea Polska już w 2012 r. (a nie BOP) wprowadziła na rynek najbardziej rozpoznawalną markę, czyli Evree. Było to wejście z przytupem, gdyż produkty od razu trafiły na półki głównych graczy na polskim rynku drogeryjnym, ponieważ nazwiska udziałowców mówiąc kolokwialnie otwierały wiele drzwi. Młoda spółka rosła, rozwijała się, za rok 2015 r. wykazała ponad 9,5 mln zł przychodów, ale szybko dopadła ją „zadyszka finansowa”, charakterystyczna dla tych, którzy chcą zrobić zbyt wiele w zbyt krótkim czasie.

I wtedy pojawił się Konrad K., który nieomal dokładnie 3 lata temu dumnie oświadczył, że zainwestował prywatnie w firmę kwotę do 10 mln zł.

Z treści umowy sprzedaży udziałów w spółce z o. o. z maja 2016 r., w wyniku której Konrad K. objął 80 proc. udziałów Skinea Polska Sp. z o.o. wynika, że zobowiązał się on udzielić tej spółce pożyczki. Jej warunki miały zostać ustalone w osobnej umowie. Identyczny zapis widnieje w umowie sprzedaży udziałów MCR Packaging Sp. z o.o.

Jeżeli Konrad K. rzeczywiście udzielił tych pożyczek, to ciężar ich spłaty spadł na Basel Olten Pharm, gdyż 8 września 2016 r. aktem notarialnym dokonano połączenia przez przejęcie 3 spółek, gdzie BOP był spółką przejmującą, a Skinea Polska Sp. z o.o. i MCR Packaging Sp. z o.o. spółkami przejmowanymi. Na mocy tej umowy BOP wszedł w prawa i obowiązki spółek przejmowanych.

Pożyczki na wysoki procent

Konrad K. nie jest wymieniony w spisie wierzycieli BOP, zatem można przypuszczać, że pożyczki – o ile zostały faktycznie udzielone – zostały spłacone. Wyciąganie przyjaznej dłoni z gotówką do BOP, to nie tylko domena Konrada K. Jego matka także udzieliła BOP 3 pożyczek na 100, 150 i 100 tys. zł. Wszystkie zostały spłacone. Były to pożyczki krótkoterminowe (7-12 miesięcy) oprocentowane bardzo korzystnie (10 i 15 proc.). Jak się okazuje, oprocentowanie 15 proc. pożyczki na 100 tys. zł (umowa z 5 maja 2017 r.) nie spełnia warunków art. 359 par 2(1) i par 2(2) k.c. Przepis ten ogranicza wysokość maksymalnych odsetek do czterokrotności stopy kredytu lombardowego, co oznacza, że 10 proc. to maksymalne dopuszczalne wówczas odsetki. Wszystko wskazuje na to, że pożyczkodawczyni odniosła nienależną korzyść i to w momencie, gdy obligatariuszom oferowano oprocentowanie na poziomie 8 proc.

Nie jest zatem wykluczone, że pozostałe spłacone jak i nie spłacone pożyczki udzielone BOP, a w szczególności te udzielone przez podmioty i osoby związane z Konradem K., również mogły być wyjątkowo korzystne dla pożyczkodawców.

Pojawienie się Konrada K. w spółce odkręciło kurek z pieniędzmi osób przekonanych, że inwestują swoje oszczędności w polskiego L’Oreala. Basel Olten Pharm zaczął gwałtowanie się zadłużać emitując kolejne serie obligacji. Ich sprzedażą zajmowali się głównie etatowi pracownicy GetBack dorabiający sobie w BOP i innych spółkach K., a także rozbudowana siatka zewnętrznych pośredników (zazwyczaj mających w swoich życiorysach epizod pracy w banku lub innej instytucji finansowej). Ostatnich dawców kapitału udało się złowić jeszcze w kwietniu 2018 r., czyli tuż przed ogłoszeniem niewypłacalności przez GetBack.

Szastanie pieniędzmi

Zasilana dziesiątkami milionów złotych spółka rosła jak pompowany balon, natomiast znacznie gorzej było już z efektywnością działania. Basel Olten Pharm nie posiadał własnego zakładu produkcyjnego. Cała produkcja była zlecana na zewnątrz. Z akt sprawy wynika, że do początkowo 3 kooperantów-wykonawców tj. Laboratorium Kosmetyków Naturalnych „Farmona”, Delia Cosmetics i Forte Sweden dołączyła (była już) spółka zależna tj. MCR Corporation Sp. z o.o (obecnie Best Production Forces Sp. z o.o. w upadłości). Firma ta stopniowo przejmowała produkcję kontraktową aż osiągnęła ok. 70-80 proc. udziału w produkcji towarów sprzedawanych przez Basel Olten Pharm. To faktyczne zmonopolizowanie produkcji kontraktowej zaowocowało wzrostem kosztu własnego sprzedaży z 43,06 proc. w roku 2016 r. do 57,48 proc. w roku 2018.

Basel Olten Pharm nie oszczędzał także na wynagrodzeniach. Można z czystym sumieniem stwierdzić, że pracownicy byli wynagradzani godnie. I należałoby temu tylko przyklasnąć, gdyby koszt wynagrodzeń przekładał się na wzrost spółki – co niestety w przypadku BOP nie miało miejsca. Stosunek wartości wynagrodzeń do sprzedaży wzrósł z 20,14 proc. w roku 2016 do 24,51 proc. w (mocno deficytowym!) 2018 roku.

Basel Olten Pharm dawał również zarabiać innym – w ciągu 2 lat (tzn. od zaangażowania się w spółkę Konrada K.) stosunek wartości tzw. usług obcych do wartości sprzedaży wzrósł o 1/3 z 26,55 proc. do 35,25 proc., co oznacza pogłębiającą się nieefektywność kosztową. Oczywiście podmioty związane z Konradem K. również świadczyły różne usługi na rzecz BOP. Potrzeba zweryfikowania czy były to usługi potrzebne, czy zostały faktycznie wykonane i czy ich ceny nie były zawyżone została zasygnalizowana organom ścigania.

8 proc. i bezpieczeństwo niewiele mniejsze niż na lokacie

Im mniej efektywnie działała spółka, tym większą fantazją wykazywali się zarządzający. Aby jako tako spinać koniec z końcem potrzeba było emitować coraz więcej i więcej obligacji.

W warunkach emisji jak i w materiałach informacyjnych o spółce przedstawianych potencjalnym obligatariuszom prezentowano nieprawdziwe lub celowo przejaskrawione informacje jak np.;

  • że bezpieczeństwo inwestycji w obligacje BOP „nie jest dużo mniejsze od depozytów bankowych”, a spółka odpowiada całym (w podtekście znacznym) majątkiem za zobowiązania z obligacji
  • Kliknij, aby powiększyć.
    Źródło: Folder informacyjny Basel Olten Pharm przygotowany na potrzeby emisji obligacji. M.in. tym dokumentem spółka kusiła potencjalnych inwestorów podczas emisji obligacji.

  • że BOP jest kilka razy bardziej zyskowna niż inne firmy z branży kosmetycznej (przychody plasują BOP w środku branżowej stawki, a już w 2017 r. BOP był nierentowny operacyjnie, a zysk jest wynikiem zdarzenia jednorazowego niepociągającego za sobą wpływu gotówki do BOP)
  • Kliknij, aby powiększyć.
    Źródło: Folder informacyjny Basel Olten Pharm przygotowany na potrzeby emisji obligacji.

  • że spółka posiada oddziały w Chinach, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii mające pełnić funkcję hubów sprzedażowych (spółka nigdy nie miała oddziału w Chinach, rzekomy hub sprzedażowy w Szwajcarii to „papierowa” spółka zależna Isson Lab Switzerland AG, z którą przeprowadzono dwie transakcje sprzedaży praw do receptur, a spółka w Wielkiej Brytanii Isson Lab UK została zlikwidowana, a jej mienie przeszło na własność korony)
  • że spółka zamierza wydatkować w latach 2017 i 2018 po 7,5 mln zł między innymi na zakup nowych maszyn i urządzeń oraz wyposażenia laboratoryjnego (z oszacowania majątku przez rzeczoznawcę dla celów pre-packu wynika że BOP posiada jedynie skromne, stare i niewiele warte wyposażenie laboratoryjne składające się głównie z różnego rodzaju wag)
  • że spółka zamierza wprowadzić kosmetyki dla mężczyzn – co nigdy nie miało miejsca

W folderach-prezentacjach o spółce podawano rzekome wyniki finansowe za rok 2016 r., które były niezgodne ze stanem rzeczywistym. Podawano albo dane skonsolidowane bez informacji, że są to dane skonsolidowane lub liczby będące wręcz wytworem fantazji.

W 2017 r. BOP w folderach promujących emisje obligacji podawał różne wersje wyników za 2016 r. (Źródło: Zestawienie tabel z folderów promujących Basel Olten Pharm oraz raportu za 2017 r.)

Jeden z inwestorów, który brał udział w emisji obligacji 20 lipca 2017 r., otrzymał folder reklamujący inwestycję w obligacje BOP. W materiale spółka chwaliła się, że przychody za 2016 r. wyniosły ponad 22 mln zł. Z akt spółki w KRS wynika, że sprawozdanie finansowe za rok 2016 zostało zatwierdzone przez audytora 12 czerwca 2017 r. Kilka miesięcy później ten sam inwestor otrzymał kolejną ofertę zakupu obligacji. Tym razem w prezentacji jaką otrzymał przychody za wcześniejszy rok były niższe o blisko połowę, ale wciąż wyższe niż rzeczywiście osiągnięte (10,15 mln zł wg raportu za 2017 r.).

Towarzyszyły temu szeroko zakrojone działania PR-owe prowadzone przez zarząd BOP w mediach, gdzie członkowie zarządu zapewniali między innymi o olbrzymich przychodach, jakie BOP miałby osiągnąć w roku 2017 (rzeczywiste były kilkukrotnie niższe), ekspansji zagranicznej w wyniku której docelowo z eksportu miało pochodzić nawet 90 proc. przychodów (rzeczywisty udział sprzedaży zagranicznej w tym do krajów UE w przychodach ogółem za pierwsze trzy kwartały 2018 wyniósł około 9 proc.) i spodziewanym wejściu BOP na GPW.

– Miałam okazję poznać tych ludzi osobiście i jest dla mnie niewyobrażalne, że zgodzili się firmować swoimi nazwiskami tę „literaturę fantasy” – mówi Anna, była pracownica jednej z wiodących sieci drogeryjnych i niedoszła obligatariuszka BOP. Tylko moja dogłębna znajomość rynku kosmetycznego uchroniła mnie przed utratą pieniędzy. Ci, którym tej wiedzy zabrakło nie mieli szans – dodaje.

To, że król jest nagi wyszło na jaw (oczywiście nie wobec wierzycieli) pod koniec listopada 2017 r. i poskutkowało podjętą w styczniu 2018 r. uchwałą o dalszym istnieniu spółki. Powstała nagła potrzeba zasypania deficytu i pokazania zysku więc sprzedano udziały trzech spółek zależnych BeGlossy SA, Urban Spa SA oraz MCR Corporation Sp. z o.o. (obecnie Best Production Forces Sp. z o.o. w upadłości). Ale to było wciąż mało. W 2017 r. BOP był deficytowy na poziomie operacyjnym więc imponujący zysk netto został praktycznie zrobiony zdarzeniem jednorazowym, tj. transakcją ze spółką zależną Isson Lab Switzerland AG, której BOP sprzedał za ok. 12,8 mln zł receptury i technologię kosmetyków, aby… niezwłocznie je od owej spółki zależnej odkupić już w postaci licencji. Całość oczywiście bezgotówkowo (potrącenia wzajemne) z lekką „górką” dla Szwajcarów.

W ten sposób upieczono dwie pieczenie na jednym ogniu, gdyż wskutek tego zabiegu nie tylko zamknięto rok 2017 zyskiem, ale także umożliwiono legalne sugerowanie konsumentom poprzez informacje na opakowaniach, że produkty BOP to szwajcarska myśl techniczna.

Skutkiem księgowym było wykreowanie papierowego zysku za rok 2017 i powstanie obowiązku zapłaty podatku dochodowego, co dodatkowo nadwątliło mizerną płynność spółki.

Ale Basel Olten Pharm trzymał fason do końca. Spółka od kilku miesięcy nie płaciła nawet ZUS-u, ale do obligatariuszy płynęły informacje o zamówieniach i potrzebie zapewnienia ciągłości zaopatrzenia kluczowych odbiorców. Poślizgi w wypłacie odsetek i rat wykupowych (wielu obligatariuszy dało się namówić do zawarcia porozumień o spłacie wymagalnych obligacji w ratach) tłumaczono właśnie potrzebą zapewnienia środków finansowych na zakup surowców i opakowań pod już złożone zamówienia. W tym samym czasie w kilku magazynach spółki (co ujawniła dopiero wycena na potrzeby pre-packu) zalegały tysiące sztuk gotowych produktów, w tym najbardziej poszukiwanego asortymentu marek Evree i Mincer Pharma oraz wprowadzonej na rynek w roku 2017 marki Buna, a także znaczne ilości materiałów opakowaniowych np. ponad 800 tys. sztuk butelek różnego rodzaju oraz ponad 117 tys. sztuk słoików do kremów.

Biznes się walił i palił, ale zarząd lekką ręką odrzucił złożoną wiosną 2018 r. przez krakowską Farmonę propozycję współpracy, która pozwoliłaby znacząco przyciąć zarówno koszty materiałowe jak i osobowe oraz złapać płynnościowy oddech.

Gdy spółka była już niewypłacalna we wrześniu ub.r. przysłowiowym rzutem na taśmę zabezpieczono rzeczowo (zastaw rejestrowy) obligacje objęte przez byłego członka rady nadzorczej BOP Grzegorza G., jednocześnie byłego prokurenta GetBack oraz antybohatera „afery peselowej”, a także pełnoetatowego członka organów różnych spółek związanych mniej lub bardziej formalnie z Konradem K.

Dopuszczono się wielu nadużyć i zaniechań, które złożyły się na utratę przez spółkę płynności i będącą jej konsekwencją upadłość.

Obligatariusze pytają…

Dlaczego obligatariusze Basel Olten Pharm mogą w najlepszym wypadku liczyć na odzyskanie bardzo symbolicznych kwot? Odpowiedź leży w słowie „wycena”. To biegły (rzeczoznawca majątkowy) wycenił przedsiębiorstwo tak a nie inaczej. Lecz, czy biegli są nieomylni? Czy sądy orzekające w sprawach upadłości z pre-packiem są zwolnione z samodzielnej i wnikliwej analizy przedstawionych im dokumentów?

Nie uwłaczając renomie, fachowości i doświadczeniu rzeczoznawcy, który wyceniał to przedsiębiorstwo nie można powstrzymać się od pytań:

Dlaczego najcenniejsze i ‘performujące’ marki tj. Evree, Mincer Pharma oraz Buna zostały wycenione na łączną zdyskontowaną wartość jedynie 3.501.999,79 zł, jeżeli w analizie rzeczoznawcy co prawda słusznie podniesiono, że najbardziej rozpoznawalne z nich czyli Evree i Mincer Pharma, są zastawione (co wpływa negatywnie na ich wartość rynkową), jednakże zupełnie pominięto fakt, że wierzyciel (BNP Paribas SA wierzytelność poniżej 2 mln zł), na rzecz którego ustanowiono zastaw na w.w. znakach towarowych posiada inne, alternatywne źródła zaspokojenia się (w tym z nieruchomości), co implikuje możliwość uzyskania znacznie lepszej ceny za w.w. znaki towarowe niż wskazana w wycenie i wniosku Getpark Sp. z o.o.

Dlaczego wartość udziałów spółki zależnej Isson Lab Switzerlad AG do której przeniesiono prawo do receptur kosmetyków wyceniono na symboliczną złotówkę, pomimo tego, że gdyby ktoś chciał te receptury odtworzyć (skopiować) musiałby ponieść w tym celu realne koszty po kilka tysięcy złotych od receptury oraz przepisu technologicznego? Do tego należałoby dodać koszty opracowania skomplikowanej dokumentacji (w tym np. dotyczącej bezpieczeństwa produktu), o której mowa w ustawie „o produktach kosmetycznych” (uprzednio w ustawie o kosmetykach) oraz informacji (dossier) o produkcie kosmetycznym, o którym mowa w art. 11 i 13 rozporządzenia WE 1223/2009.

Dokumentacja ta to również wartość intelektualna, której wytworzenie jest zarówno czasochłonne jak i kosztochłonne (do sporządzenia dossier niezbędne są np. testy dermatologiczne), zatem powinna być właściwie wyceniona.

Nie bez znaczenia jest tutaj fakt, iż nabywca nie posiada żadnego doświadczenia w branży kosmetycznej, toteż chcąc w nią wejść na warunkach innych niż pre-pack musiałby zapłacić bardzo konkretne kwoty zarówno za same receptury jak i za pozostałą dokumentację produktową.

Dlaczego zapasy zostały wycenione na łączną, zdyskontowaną wartość jedynie 1.002.185,87 zł, podczas gdy znaczącą ich część stanowią materiały opakowaniowe produkowane seryjnie, które mogą być wykorzystane przez jakiegokolwiek producenta kosmetyków, o ile nie zostały oetykietowane/nadrukowane (nic takiego z opisu zapasów nie wynika), a które w tym wypadku zostały wycenione na symboliczne grosze i to bynajmniej nie w przenośni.

O tym jak dalece in minus odbiega wycena tej części majątku BOP od realiów rynkowych niech świadczy przykład popularnego opakowania do kremów tj. białego słoika z termosem typ 26 o pojemności 50 ml. U producenta przy zakupie tej samej ilości sztuk należałoby zapłacić 0,90 zł/ szt netto (1,10 zł/szt brutto), podczas gdy średnia cena tego słoika z wyceny to jedynie 0,04 zł/szt.

Jest oczywiste, że sama upadłość i wynikająca z niej wymuszona sprzedaż stwarzają dla nabywcy okazję do zaopatrzenia się w symbolicznych cenach, lecz na pewno nie powinny być one aż tak „symboliczne”?

I wreszcie najważniejsze pytanie – czy sąd powinien swoimi postanowieniami, praktycznie w sposób bezkrytyczny legalizować rezultaty czynów zabronionych?

To, że jak podniósł Sąd Rejonowy w Warszawie w uzasadnieniu orzeczenia o upadłości z pre-packiem „Działania na szkodę wierzycieli, w kontekście wypełnienia znamion czynów zabronionych, winne być analizowane przez stosowne organy” gdyż (w domyśle) sąd orzekający nie jest ani prokuraturą ani sądem karnym nie powinno stanowić usprawiedliwienia dla usankcjonowania licznych czynów zabronionych dokonanych przez obecnych i byłych członków organów BOP tym bardziej, że w ocenie sądu obecna sytuacja BOP jest pochodną działań osób zarządzających spółką, a nie niekorzystnego zbiegu okoliczności.

Na okoliczność przestępstw dokonanych na szkodę zarówno wierzycieli-obligatariuszy BOP jak i samej spółki z art. 286 par 1 kk, art 271 par 1 kk, art. 296 par 1 kk w zbiegu z art 301 par 2 kk, art. 300 kk oraz art 586 ksh Prokuratura Regionalna w Warszawie prowadzi dochodzenie pod sygnaturą zbiorczą RP. I Ds. 11.2018. Zostało ono ze względu na swoją wagę i zakres połączone z dochodzeniem w sprawie GetBack SA i objęte nadzorem Prokuratury Krajowej.

Istnieją liczne przesłanki ku temu, że późne złożenie wniosku o restrukturyzację przez zarząd BOP i jego niska merytoryczna jakość, mogły być częścią planu mającego na celu doprowadzenie BOP do upadłości.

W jej wyniku przedsiębiorstwo, w tym jego główne aktywa tj. znaki towarowe/marki (Evree i Mincer Pharma, których rozpoznawalność i penetracja rynkowa zostały znacząco zwiększone wskutek wielomilionowych nakładów sfinansowanych przez obligatariuszy) oraz idący w łącznie w setki tysięcy sztuk zapasy materiałów opakowaniowych zostały sprzedane za symboliczną cenę z pokrzywdzeniem wierzycieli.

Postanowienie sądu zatwierdzające warunki sprzedaży BOP w pre-packu za zaledwie 3,9 mln zł usankcjonuje to bezprawie, uwiarygodni zarząd, który w ocenie tego samego sądu został już przecież uznany za niewiarygodny, a przede wszystkim w wymiarze praktycznym spowoduje istotne szkody społeczne.

Nie można również wykluczyć, że wskazany nabywca okaże się krótkotrwałym akcjonariuszem a sama spółka (oddłużona i ze sporymi zapasami materiałów) finalnie, okrężną drogą trafi w ręce osób, które walnie przyczyniły się do jej obecnej kondycji.

Źródło: Stowarzyszenie Obligatariuszy Spółek KK

StockWatch.pl

StockWatch.pl wspiera inwestorów indywidualnych dostarczając m.in:

- analizy raportów finansowych i prospektów emisyjnych spółek przygotowywane przez zawodowych, niezależnych finansistów,

- moderowane forum użytkowników wolne od chamstwa i naganiania,

- aktualne i zweryfikowane przez pracownika dane finansowe spółek,

- narzędzia analizy fundamentalnej i technicznej.

>> Sprawdź z czego możesz korzystać za darmo i co oferujemy w Strefie Premium

TE ARTYKUŁY NA TEMAT BaselOltenPharm, GBManagers, getback, HussarGruppa, RÓWNIEŻ MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Współpraca
Biuro Maklerskie Alior Bank Bossa PayU tradingview Szukam-Inwestora.com