pixelg
Forum StockWatch.pl
AD.bx ad0a2
AD.bx ad0b
Witamy Gościa Szukaj | Popularne Wątki | Użytkownicy | Zaloguj | Zarejestruj

lesgs

lesgs

Ostatnie 10 wpisów
Zaznaczyłem to na samym początku mojego postu. Jestem inwestorem. Ja żywię się graczami.

Można być jednocześnie i graczem i inwestorem, ale zalecam oddzielnie tych dwóch tożsamości od siebie. Wtedy emocje nie będą przeszkadzać w podejmowaniu decyzji. Zbyt łatwo jest się "zakochać" w jakiejś grze, co wcale nie oznacza, że jej producent jest pożądaną inwestycję. Recenzje mogą być piękne i wspaniałe, scenariusz wyjątkowy, ale jak gracze tego nie kupią to będzie przysłowiowa piękna klęska.

Segway właśnie poinformowało o zakończeniu produkcji swojego sztandarowego produktu. Miały być sprzedawane miliony sztuk, a wyszła klapa. Segway był ostatnio stosowane tylko przez ochroniarzy na dużych (wyasfaltowanych) powierzchniach. To właśnie taka piękna klęska, bo sam produkt wcale nie jest taki zły.

Wątek CDR na tym forum to dwa podstawowe wątki i jakby rozdwojenie jaźni. Jednym z nich są gry, a drugim inwestowanie.

Kiedy komentuję grę lub działania „prospołeczne” kierownictwa CDR albo komentuję grę, mam jednak na uwadze przede wszystkim inwestycje. Po to tu jestem!

Co do samej gry: Jest to brutalny i prymitywny świat, w którym rządzą tylko niskie instynkty. W trailerze dostępnym na YouTube w niecałe 40 minut wystrzelano więcej amunicji niż kompania wojska i zabito kilkadziesiąt osób. W tak stworzonym świecie zabicie człowieka wyraźnie nie jest przestępstwem. Dominuje język ogólnie uznawany za rynsztokowy, dialogi są niezwykle prymitywne. Co więcej, pomimo tego, że większość przekleństw ma konotacje seksualne, dialogi są aseksualne co jeszcze mocniej podkreśla sztuczność akcji. Przekleństwa są jakby znakiem przestankowym. Nie wykorzystano olbrzymiego bogactwa i kolorytu języka angielskiego w tym zakresie. Jak już ma być rynsztok, to chociaż niech będzie zrobiony porządnie. Poza tym, pokazany świat stanowi obraz tego, jak w latach 80-90-tych wyobrażano sobie przyszłość za 50-70 lat (o tym wcześniej pisał już jakiś krytyk). Tą kwestie przed laty poruszał St. Lem w swojej Fantastyce i Futurologii. Według niego większość tego, co my tworzymy rzekomo jako przyszłość jest zwyczajnie przedłużeniem naszej teraźniejszości. Napisał to na wiele lat przed tym, jak ktoś wymyślił, że za 10 tys. lat będą walczyć ze sobą na miecze.

Zapomniano też posprzątać.

To są fakty, i trudno im zaprzeczyć i nie ma się tu o co spierać.

Jednakże, CDR to przede wszystkim inwestycja. O dziwo, uważam, że gra odniesie spory sukces, bo przedstawiony w niej świat i akcja będą miały wielu zwolenników o takich samym lub podobnym sposobie myślenia i życia. Może to i smutne, ale taką mamy rzeczywistość. Jest cała grupa inwestorów, którzy nie inwestują w spółki, których działalność jest sprzeczna z światopoglądem inwestora (np. w kasyna, spółki sprzedające alkohol, itp.) . Nie podzielam tego nastawienia, bo uważam, że ludzie nie są jednakowi i nie wszystkim musi odpowiadać jeden i ten sam światopogląd. Inwestycja jest inwestycją i tyle.

Dlatego, pomimo negatywnej oceny gry, życzę im wszelkiego sukcesu, bo będzie to wpierać moje działania inwestycyjne.

Czy będzie sukces? Raczej tak, ale nie jest to produkcja na miarę Wiedźmina – zwyczajnie CP77 brakuje uroku. Nie oczarowuje gracza unikalnym, wciągającym światem.

Jest to produkcja utrzymana w głównym trendzie gier komputerowych, dlatego zabłyśnie i dość szybko może wtopić się w setki podobnych produkcji. Będzie tez miała swoich zaciętych fanów. Sprzeda się na pewno w ponad 20 Mln egzemplarzy. Jej koszty powinny zwrócić się dość szybko.

Na giełdzie trwają wielkie emocje, kurs CDR sięga poziomów nie często ocenianych jako docelowe jeszcze kilka lat temu. Kapitalizacja jest niebotyczna. Jutro kurs może być na jeszcze wyższych poziomach i 600 zł staje się powoli kolejnym celem marzeń. Ale, dla porównania – notowania CDR wzrosły dwukrotnie, a Playway, Ten Square Games, czy Creepy Jar po 5-9 krotnie. To może coś oznaczać.

Na obecnych poziomach konieczna jest ostrożność i można myśleć o grze w obie strony. Mam spore obawy, że dla wielu sen skończy się z chwilą premiery i rozdmuchany balon pęknie. Załóżmy też (to tylko przybliżenie), że zyski brutto ze sprzedaży CP77 w długim okresie czasu osiągną 1 Mld USD (4 Mld PLN). Przy obecnym poziomie cen i 100 Mln akcji może to oznaczać zyski ok. 40 zł na akcję w okresie ok. 3 lat bez odliczenia kosztów produkcji i utrzymania firmy. Dlatego nie należy uważać spółki za dywidendową, co oznacza, że czeka w przyszłości tylko radość z posiadania jej akcji – albo, bez przenośni – huśtawka nastrojów spekulacyjnych przy grze na długo i krótko na tych walorach.

CDR, tak jak wiele spółek z branży gier, a także takie walory jak Amazon, Apple, Alphabet powoli zostają ofiarami własnego sukcesu i z dostojnych walorów inwestycyjnych stają się codziennością handlu spekulacyjnego na giełdach. Poziomy ich cen na giełdzie świadczą także o deprecjacji pieniądza. Poziom abstrakcyjności z tym związany jest tak wielki, że – w mojej opinii – jest większym zagrożeniem dla gospodarki niż nawet kilka epidemii wirusowych.

Nie zgadzam się z plusem z dialogami. Język jest dość nieprzyzwoity, ale odnoszę wrażenie, ze przekleństwa są używane bardziej jako znaki przestankowe niż wyrażenie własnych uczuć (przynajmniej w j. angielskim). Innymi słowy - chłopy nie tak ze sobą rozmawiają. Dialogi są zbyt proste jak na postacie fabuły.

W nocy miała miejsce dość ciekawa sytuacja. Doradca handlowy Trumpa, Pan Navarro, powiedział, że umowa handlowa China USA się skończyła (z powodu COVID). Rynki zaliczyły zjazd o 2% w ciągu ok. 20 minut, na wszystkich otwartych w wtedy rynkach i Forex. Następnie, Pan Navarro zaprzeczył i powiedział, że jego wypowiedź została wyrwana z kontekstu (skąd my to znamy). Następnie Trump zatweetował i powiedział, że wszystko jest w porządku i ma nadzieję, że oni wywiążą się z uzgodnień.

Po pierwsze, Pan Navarro nie wykorzystał zapewne okazji by się zamknąć. Po drugie, w polityce i dyplomacji to, czemu się tak gorliwie zaprzecza jest na ogół zbliżone do prawdy.

To może oznaczać, że USA obawiają się tego, co mogłoby się zdarzyć, gdyby za bardzo rozdrażnić Chiny. Widać także, że rynki są bardzo nerwowe i o powodzeniu notowań w większym stopniu decydują politycy niż jakiekolwiek analizy. Można więc pomyśleć o Stop Lossach na wypadek działań polityków.

Generalnie, doradcy Trumpa są mało ciekawi, chociaż dysponują wielką władzą. Poza tym, w takim jednym ruchu USA obnażyła swoją słabość i jakby utraciła przewagę dyplomatyczną w sporze z Chinami. Pokazali, jak bardzo im zależy na tej części, która wiąże się z gospodarką. Nie wątpię, że Chińczycy to wykorzystają te oznaki słabości.

Tu możemy oczekiwać ciągu dalszego. Poza tym ten Pan Navarro nadaje się do wyrzucenia, co Trumpowi przychodzi z dużą łatwością.


Komunikat o zmianie terminu premiery jest oczywiście całkowitym mydleniem oczu, a prawdziwe przyczyny przesunięcia premiery muszą być głębsze - i na pewno nie dotyczą technologii i nowych platform. Może to mieć większy związek z komunikatem społecznym CDR wydanym niedawno temu.

Możemy tylko przypuszczać co dzieje się za kulisami w firmie, ale ja stawiam na następującą kwestię.

COVID na pewno spowolnił prace nad lokalizacją, bo wymaga to wysiłku zespołowego. Samo tworzenie gry przy zespole liczącym do 500 osób musi opierać się na pracy zdalnej i grupowej - fizyczne spotkania na tym etapie rozwoju mogą już nie być tak istotne.

Pierwsze przesunięcie terminu premiery okazało się być szczęśliwym posunięciem przede wszystkim ze względu na panującą epidemię i zamknięcie gospodarek. To zapewne przypadek i mógł być spowodowany kwestiami dopracowania gry. W to mogę uwierzyć.

Teraz jednak pojawiają się skutki pandemii i ostatnich wydarzeń społecznych. Przy obecnych globalnych nastrojach społecznych mogła powstać obawa o sposób przyjęcia gry, biorąc pod uwagę dość brutalny scenariusz i akcję. Sadzę, że rzeczywistym powodem przesunięcia terminu może być konieczność modyfikacji scenariusza tak, by nie narazić się niekorzystny odbiór gry i złą propagandę, jaką mogą wywołać bardziej kontrowersyjne wątki. Myślę tu o walce konkurencyjnej na rynku gier i próbach dyskredytowania konkurenta w oparciu o motywy ewentualnie nie przystające do bieżącej rzeczywistości społecznej przede wszystkim w USA. Może na przykład należy wprowadzić mechanizmy uniemożliwiające przekształcenie akcji w walkę o charakterze etnicznym (ten świat ma kilka wyraźnie zarysowanych swoimi odrębnościami grup - np. imigranci). W tak rozbudowanej grze może występować wiele elementów kontrowersyjnych.

Oby się to im udało, bo jeżeli w ostatniej chwili trzeba zmodyfikować scenariusz gry i sposób rozgrywki, to mogą się ujawnić rożne nieciągłości i niedoróbki.

Informuję, że jestem zaangażowany w akcje, dla których oferowane są kontrakty, oraz w kontrakty na takie akcje. Pomimo zachowania staranności, moje wypowiedzi dotyczące tych walorów mogą nie być neutralne.

Ktoś chyba zapowiedział spełnienie się cudu. Bo przecież wyłączenie aktywów węglowych do odrębnego podmiotu przypomina ratowanie swego czasu klubów sportowych, gdzie wszystkie złe długi komasowano w jednym złym podmiocie, a nowy klub spokojnie grał dalej. Tyle, że tam było paru działaczy i niewiele więcej kopaczy. Tu zaś chodzi o grube miliardy i dziesiątki tysięcy "kopaczy". W sumie chodzi o byt wieluset tysięcy osób.

Nie ma żadnej podstawy by sądzić, że wszystkie te miliardy nagle znikną i będzie cacy.

Rozsądek mówi, że podmiot powinien być odrębny, ale jeżeli ma to być w 100% własnością Skarbu Państwa, to SK powinien odkupić aktywa od spółek energetycznych (za ile i za co?) albo spółki energetyczne powinny być akcjonariuszami podmiotu, do którego wniesione zostaną aktywa rzeczowe. Oczywiście bez żadnej wątpliwości wszystko odbędzie się zgodnie z literą prawa, żaden akcjonariusz nie będzie poszkodowany, nikt nie zrobi skoku na kasę, itp. i wszyscy będziemy bogaci.

Ostrzegam więc przed zbytnim optymizmem - a póki co, na większości tych walorów można grać na krótko na kontraktach, a więc - hulaj dusza, piekła nie ma. Zacznę się martwić, jak wprowadzą zakaz gry na krótko albo wycofają kontrakty na spółki energetyczne. Wtedy może się okazać, że władze szykują gruby numer.

Nasza GPW to przede wszystkim walory Skarbu Państwa i urzędnicy mogą robić z nami wszystko, co im się zapragnie.

" Redzi opowiedzieli się m.in. przeciw agresji."

Oczywiście, że tak. Z tym, że sama gra oparta jest na brutalności i walkach. Wystarczy przeczytać angielską wersję wikipedii Cyberpunk 77 by dostrzec, że uczestnicy gry raczej nie sadzą kwiatków lub oddają się tańcom i radościom. Gra sama w sobie opiera się na agresji jako podstawowym mottem, zaś wybór narzędzi i broni nie pozostawia żadnych wątpliwości.

Dlatego samo stwierdzenie CDR, że opowiadają się przeciwko agresji jest nic nie znaczącym mdłym i zakłamanym frazesem. Jeśli głosi się jakąś religię, to należy ją także samemu wyznawać. Bądźmy więc szczerzy sami ze sobą. Ta gra ma zaspokoić nasze wewnętrzne agresywne potrzeby lub ambicje. Oby nie przełożyła się na zewnętrzne agresywne relacje grających ze światem, bo mogłoby to zagrozić sukcesowi całego projektu.




Świetna wiadomość. Na pewno Skarb Państwa kupi po aktualnej cenie rynkowej a nawet i więcej. To chyba jakaś bzdura na kółkach.

Jak bym był państwem i chciał to kupić, to najpierw nasłał bym na nich kilka urzędów skarbowych, jakieś Sanepidy i inne organy kontrolne. Wyssał bym z nich życie, a potem kupił za bezcen.

Marzenia są piękne, ale są tylko marzeniami.

Jak by SP chciało coś kupić, to najlepiej sieci hurtowe a nie detal. Detal nie pozwala kontrolować rynku.

Informuję, że jestem zaangażowany w akcje, dla których oferowane są kontrakty, oraz w kontrakty na takie akcje. Pomimo zachowania staranności, moje wypowiedzi dotyczące tych walorów mogą nie być neutralne.


Tu przecież nie chodzi o "levele" ale o zarabianie pieniędzy na godziwej działalności gospodarczej. Piękna i wspaniała gra może zdobyć nagrodę na jakimś festiwalu, ale znacznie lepiej jest obywać się bez nagród a mieć zrównoważony bilans i rachunek wyników. Dywidenda też jest ważna. Większościowi akcjonariusze na ogół obejmowali waloru po cenie znacznie niższej niż cena wywindowana przez graczy w notowaniach. Konkretnie, w IPO sprzedawali po 52 zł, a więc dywidenda 9,46 to zysk 19% w ciągu 3 lat. Na pewno ie do pogardzenia. My tu bijemy się w notowaniach, a właściciele spokojnie pracowali na ten zysk.

Już wcześniej pisałem, że mi się ten model spółki gamingowej znacznie bardziej podoba od wypuszczania jednego wielkiego hitu raz na 5-6 lat. A jak się nie uda?

Spółki gamingowe rosną jak na drożdżach na fali izolacji domowej. Jednak gospodarki się otwierają i źródeł rozrywki znowu przybywa. Niedługo nawet fryzjerzy przestaną grywać przez całe dnie. Takie gry, jakie są oferowane przez Playway (do szybkiej gry, w czasie przerw, dojazdu, itp.) nadal będą popularne, natomiast wielkie produkcje nieco stracą swój walor. Ciekawe, że premiera CP77 następuje nie wtedy, gdy trwał najwyższy poziom zamrożenia gospodarki, lecz wtedy, gdy przy braku drugiej fali zakażeń COVID-19 gospodarki ruszą mocno do przodu z odrabianiem strat.

Te 31 Mln na inwestycję na 5 lat to jest zwyczajnie nic. Kwota jest tak minimalna, że samo ogłaszanie takiej inicjatywy to dla mnie zwykła propaganda.

Niewątpliwie wodór jako paliwo się sprawdza – na razie przede wszystkim w rakietach wysyłanych w przestrzeń kosmiczną. Na ziemi mamy zupełnie inne realia. Ewentualne silniki wodorowe byłyby używane przez zwykłych ludzi, których wiedza ogranicza się na ogół do umiejętności jazdy – mało który użytkownik byłby świadom zagrożenia. Pojazd napędzany wodorem przy awarii paliwowej nie zapala się – zamiast tego wybucha. Ponadto wybuch wodoru na krótkim odcinku przekształca się w detonację zdolną kruszyć budynki.

Stacja tankowania w pobliżu miejsc zamieszkałych to potężne zagrożenie, to samo jeśli chodzi o wypadki z udziałem takich pojazdów.

Co innego w zastosowaniach specjalistycznych, do selekcjonowanego transportu. Na pewno nie do użytku masowego.

Już zupełnie poza tematem wodoru – odnoszę wrażenie, że jakby ostatnio namnożyło się szukanie cudownych technologii, przełomowych wynalazków i zupełnie rewelacyjnych technologii zapewniających nieograniczony rozwój. Na ogół świadczy to o wyczerpywaniu się dotychczasowego impulsu wzrostowego w gospodarce. Stanowi to też pewną próbę zakrycia faktu, że prawdziwe przełomy technologiczne na ogół nie powstawały z niczego, ale były skutkiem szerokiego i przede wszystkim swobodnego rozwoju edukacji i przedsiębiorczości. Nam chyba brakuje jakiś 20-30 lat takiego nieskrępowanego rozwoju. Zatraciliśmy to wszystko w miałkich sporach o bzdety. To nadal trwa.

Nieco więcej wiem o próbach robienia benzyny z węgla. Pierwszy raz miałem z tym do czynienia gdy po raz pierwszy waliła się PRL około 1979 r., potem temat odżył w okolicach przełomu politycznego, a jeszcze dalej w latach kryzysu naftowego. Ostatnio jakoś ciszej o tych zamkach na piasku, ale świat idzie naprzód i pomysły też stają się coraz bardziej zaawansowane (w swej głupocie lub w ludzkiej niewiedzy). Dla mnie, jeżeli ma nastąpić jakiś przełom, to za każdym Edisonem musi stać tysiące bezimiennych inżynierów i techników, każdy okręcający swoją małą śrubkę.

Informacje
Stopień: Krasomówca
Dołączył: 19 lipca 2012
Ostatnia wizyta: 26 czerwca 2020 20:14:12
Liczba wpisów: 788
[0,23% wszystkich postów / 0,27 postów dziennie]
Punkty respektu: 0

Kanał RSS głównego forum : RSS

Forum wykorzystuje zmodfikowany temat SoClean, autorstwa J. Cargman'a (Tiny Gecko)
Na silniku Yet Another Forum.net wer. 1.9.1.8 (NET v2.0) - 2008-03-29
Copyright © 2003-2008 Yet Another Forum.net. All rights reserved.
Czas generowania strony: 0,501 sek.

AD.bx ad3a
PORTFEL STOCKWATCH
Data startu Różnica (%) Różnica (zł) Wartość
01-01-2017 +129,85% +25 970,37 zł 45 970,37 zł
Logowanie

Zaloguj
Zapamiętaj | Rejestruj | Aktywuj | Odzyskaj hasło
AD.bx ad3b
AD.bx ad3c
AD.bx ad3d