pixelg
Psychologia-klucz do sukcesu na giełdzie i nie tylko - Kozetka - Forum StockWatch.pl
Witamy Gościa Szukaj | Popularne Wątki | Użytkownicy | Zaloguj | Zarejestruj

1 2 3 4 5 6

Psychologia-klucz do sukcesu na giełdzie i nie tylko

siekoo
0
Dołączył: 2009-07-16
Wpisów: 1 746
Wysłane: 30 stycznia 2011 20:42:01
otoz to - nalezy zapomniec, ze wlasna firma to mleko i miod. pracujesz wiecej, duzo wiecej niz na etacie, przynajmniej przez pierwsze kilka lat. a potem sie przyzwyczajasz blackeye

edit: zle to zabrzmialo - nie chcialbym zniechecac do wlasnej dzialalnosci. prawda jest taka, ze wlasna dzialalnosc to wiecej pracy, ale i zazwyczaj wiaze sie z tym satysfakcja, niezaleznosc, z czasem coraz wieksza niezaleznosc finansowa, inne, praktyczniejsze spojrzenie na swiat, oraz pewnosc, ze cokolwiek by sie nie stalo, potrafisz zarobic na siebie i swoja rodzine. zatem jakby nie patrzec - warto. dziekuje i do widzenia blackeye
Zawżdy znajdzie przyczynę, kto zdobyczy pragnie...
Edytowany: 30 stycznia 2011 20:45

Frog
6
Dołączył: 2009-08-06
Wpisów: 5 488
Wysłane: 30 stycznia 2011 20:59:30
Idealna droga zawodowa:

Zarobić na giełdzie 5 mln i potem tylko zarządzać tymi pieniędzmi: akcje, lokaty, nieruchomości, waluty - wszystko zmienne w zależności od koniunktury, tak aby na czysto rocznie mieć 10%. Z tego połowa zwiększałaby kapitał (aby pokonać inflację), a reszta starczyłaby na życie.

Tylko jak zarobić te 5 baniek... Think
Follow me on Twitter
Zanim zaczniesz narzekać, że znikają Twoje posty, przeczytaj Regulamin Forum

del-15022018v14
0
Dołączył: 2010-12-09
Wpisów: 113
Wysłane: 30 stycznia 2011 23:34:54
Czyli pozostajemy przy etacie (ewentualnie swojej małej działalności) i grze na giełdzie, a w przyszłości przy dobrych wiatrach, może ktoś przejdzie na poziom prawdziwego inwestora...

Co do 5mln zł - ja trzymam się dalej w głównej mierze psychologii - dlaczego? - opiszę niedługo, bo widzę tu ciekawe rozwinięcie tematu:)
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

>> Ponad 160% zysku od początku 2017 r. – sprawdź ofertę portfela wzorcowego Cztery Fazy Rynku w StockWatch.pl


Frog
6
Dołączył: 2009-08-06
Wpisów: 5 488
Wysłane: 31 stycznia 2011 08:19:41
Dlaczdego 5 mln? To znaczy dlaczego akurat tyle?
Follow me on Twitter
Zanim zaczniesz narzekać, że znikają Twoje posty, przeczytaj Regulamin Forum

siekoo
0
Dołączył: 2009-07-16
Wpisów: 1 746
Wysłane: 31 stycznia 2011 08:41:40
dlaczego 5 baniek? bo jedna banka to za malo, zeby zostac rentierem i zyc na poziomie. 5 baniek to juz poziom komfortowy - co by nie bylo, nawet odsetki z lokaty pozwola zyc wygodnie nie uszczuplajac kapitalu blackeye
dobrze kombinuje co Ci chodzi po glowie, Frogu?
Zawżdy znajdzie przyczynę, kto zdobyczy pragnie...

del-15022018v14
0
Dołączył: 2010-12-09
Wpisów: 113
Wysłane: 31 stycznia 2011 10:05:06
Dlaczego 5 baniek to akurat sprawa jasna.
Mój wpis był odpowiedzią na pytanie jak je zarobić:)

A wracając jeszcze do jednej z dróg zawodowych:

"3. Zarządzać własną firmą, kupić udziały np. 15 % w jakiejś firmie z NC i zawiązać z nią współpracę."

to myślę, że tutaj WotchDog jest pozytywnym przykładem:
robił to co lubił, rozwijał się, doskonalił, pracował, pewnie też grał na giełdzie --> założył biznes z tym związany, dalej trochę grał --> a teraz mając udziały w spółce z NC stał się prawdziwym inwestorem --> szacun!!!


"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Frog
6
Dołączył: 2009-08-06
Wpisów: 5 488
Wysłane: 31 stycznia 2011 11:22:52
siekoo napisał(a):
dlaczego 5 baniek? bo jedna banka to za malo, zeby zostac rentierem i zyc na poziomie. 5 baniek to juz poziom komfortowy - co by nie bylo, nawet odsetki z lokaty pozwola zyc wygodnie nie uszczuplajac kapitalu blackeye
dobrze kombinuje co Ci chodzi po glowie, Frogu?


Wyciągnąć rocznie z kapitału 10% nie jest trudno. 5% idzie na życie, 5% na zwiększenie kapitału. Aby wyżywić rodzinę i swoje zainteresowania za te 5%, potrzebowałbym właśnie 5 mln. Oczywiście dałbym radę przeżyć i za 2 mln, ale można pomarzyć Angel
Follow me on Twitter
Zanim zaczniesz narzekać, że znikają Twoje posty, przeczytaj Regulamin Forum

Kamil Gemra
0
Dołączył: 2009-12-09
Wpisów: 3 001
Wysłane: 31 stycznia 2011 11:33:02
Co do pozytywnych przykładów przytoczyłbym też Profesora Sebastiana Buczka. Człowiek, który w trudnym okresie zaryzykował i założył swój własny fundusz. Można powiedzieć, że połączył inwestowanie z biznesem. Do tego mimo posiadanego dosyć sporego majątku nigdy nie zaprzestał pracy naukowej i wykładania na SGH. Potrafi odpisywać na maile po 5 minutach nawet jak jest w Turcji, co świadczy o jego poważnym podejściu do biznesu.

Niestety problem w Polsce jest też trochę z mentalnością. Chociaż to się powoli zmienia. Jak ktoś odniósł finansowy sukces to złodziej.

del-15022018v14
0
Dołączył: 2010-12-09
Wpisów: 113
Wysłane: 31 stycznia 2011 22:51:27
Zgodnie z zapowiedzią, chciałem rozwinąć pewien temat związany z wypowiedzią Froga:

Frog napisał(a):
Idealna droga zawodowa:

Zarobić na giełdzie 5 mln i potem tylko zarządzać tymi pieniędzmi: akcje, lokaty, nieruchomości, waluty - wszystko zmienne w zależności od koniunktury, tak aby na czysto rocznie mieć 10%. Z tego połowa zwiększałaby kapitał (aby pokonać inflację), a reszta starczyłaby na życie.

Tylko jak zarobić te 5 baniek... Think


5 baniek, 2 bańki, czy choćby nawet 1mln zł - oczywiście potrzebne pieniądze, które zapewniły by godne życie, ale należy tu zwrócić uwagę, że:

„Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia”

Załóżmy, że na giełdzie bogactwo rozumiemy jako zarobienie wyżej wymienionej sumy pieniędzy. Czyli zgodnie z cytatem osiągnięcie owej sumy nie może być naszym celem. Dlaczego?

Wyznaczona suma jest dużą sumą, która pozwoli zaspokoić wiele potrzeb. Czyli ogólnie droga do takiego bogactwa, przede wszystkim przez pracę i dodatkowo przez inwestycje, jest dość długa. Gdybyśmy zatem postawili sobie za cel takie właśnie bogactwo, uzależnilibyśmy nasze szczęście od jego osiągnięcia. Bylibyśmy niewolnikami pieniądza, szczurami w wyścigu. Spowodowało by to długie – kilkunasto lub kilkudziesięcioletnie - wyczekiwanie na osiągnięcie upragnionego celu. Myślę, że takie podejście przyniosło by tylko cierpienie. Nawet gdyby udało się nam ten cel osiągnąć, po tak długim czasie czekania nie cieszyłoby to nas już tak bardzo. A co najgorsze, zdalibyśmy sobie sprawę, jak mało wykorzystaliśmy cały ten czas, wyrzekając się albo zaniedbując ważne dla nas rzeczy, gdyż „liczy się nie tylko osiągnięcie celu, ale jakość życia, której doświadczasz na drodze, która do tego celu prowadzi.”

„Dlaczego tak często utożsamiamy szczęście z bogactwem? Być może dlatego, że tkwi w nas uporczywa skłonność do porównywania się z innymi ludźmi, a ilość pieniędzy jest jednym z niewielu obiektywnych kryteriów, według których możemy ocenić siebie na tle innych. Rzeczywistość jest jednak bardziej skomplikowana i trudno doszukiwać się bezpośredniej zależności pomiędzy poziomem zadowolenia z życia a liczbą zer na koncie – poziom zadowolenia z życia wśród 400 najbogatszych Amerykanów jest porównywalny do poziomu zadowolenia wśród Masajów. Pieniądze traktować należy jako cel służący do max wykorzystania swojego potencjału jako człowieka. Uzależnienie szczęścia od poczucia, że nasze życie ma głębszy sens, jest podświadome i wynika ze specyfiki funkcjonowania ludzkiego mózgu – więc czy tego chcemy, czy nie, nasze szczęście zależy nie od tego, ile możemy kupić, lecz od tego, ile jesteśmy warci.”

Bogactwo jako środek - w tym przypadku rozumiałbym jako coraz większy kapitał, który pozwala na dokonywanie nowych, większych inwestycji. Kapitał finansowy, ale również kapitał intelektualny, know-how, które cały czas w sobie rozwijamy (inwestowanie w siebie), co w przyszłości zapewni finansową niezależność. Tak postawiony cel związany ze stawaniem się profesjonalnym inwestorem będzie o wiele lepszy.

„Samo osiąganie celów nigdy nie da nam szczęścia. Najgłębsze i najtrwalsze poczucie spełnienia przyniesie Ci to, kim się stajesz, to jak pokonujesz przeszkody utrudniające Ci osiągnięcie celu. Stojące przed nami cele wyznaczają kierunek i stanowią przedmiot koncentracji. Musimy jednak nieustannie walczyć o zdobycie jak największej radości z każdego kolejnego dnia i czerpać do max z każdej mijającej chwili.”


"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

siekoo
0
Dołączył: 2009-07-16
Wpisów: 1 746
Wysłane: 1 lutego 2011 08:10:41
niestety, wiekszosci z nas nie stac na to, by nie brac udzialu w wyscigu szczurow. chyba, ze ktos ma na tyle ustabilizowana sytuacje (ma wlasny, splacony dom/mieszkanie, jakis srodek transportu i odlozone troche grosza na czarna godzine, wowczas mozna sprobowac stanac z boku. tylko przecietnie ile taka osoba ma lat?
to jest dylemat 'pieniadze i czas wolny' - przytlaczajaca wiekszosc ludzi ma albo jedno, albo drugie.
a czy pieniadze daja szczescie? zyczylbym kazdemu (rowniez i sobie), by mogl w praktyce sprawdzic prawdziwosc tej tezy.
Zawżdy znajdzie przyczynę, kto zdobyczy pragnie...


Frog
6
Dołączył: 2009-08-06
Wpisów: 5 488
Wysłane: 1 lutego 2011 08:21:59
Cytat:
a czy pieniadze daja szczescie?


Tak, pod warunkiem że potrafisz je wydawać.
Follow me on Twitter
Zanim zaczniesz narzekać, że znikają Twoje posty, przeczytaj Regulamin Forum

del-15022018v14
0
Dołączył: 2010-12-09
Wpisów: 113
Wysłane: 1 lutego 2011 12:38:08
siekoo napisał(a):
niestety, wiekszosci z nas nie stac na to, by nie brac udzialu w wyscigu szczurow. chyba, ze ktos ma na tyle ustabilizowana sytuacje (ma wlasny, splacony dom/mieszkanie, jakis srodek transportu i odlozone troche grosza na czarna godzine, wowczas mozna sprobowac stanac z boku. tylko przecietnie ile taka osoba ma lat?
to jest dylemat 'pieniadze i czas wolny' - przytlaczajaca wiekszosc ludzi ma albo jedno, albo drugie.


Ludzi, którzy mają swój dom/mieszkanie, samochód, oszczędności nie brałbym tutaj pod uwagę - jeśli ktoś ma to wszystko, jest zdrowy i do tego ogarnięty w sprawach finansowych to może wszystko - jest do olbrzymi komfort finansowy i tu spokojnie można się skupić na wolnym czasie bez żadnych dylematów.

Natomiast większość osób tych rzeczy nie ma, a mieć po prostu musi (pomijając jakichś zakręconych buddystów, pustelników, filozofów, dla których takie zabezpieczenie nie ma znaczeniahippy2 ).

Czyli myślę, że każdy z nas prędzej czy później musi osiągnąć min 500tys kapitału, które wystarczy na małe mieszkanie, samochód i rezerwę zabezpieczającą. I to jest oczywiste, że do tego trzeba w jakiś sposób dążyć. Tylko najważniejszy jest właśnie ten sposób - czyli złoty środek pomiędzy zarabianiem a wolnym czasem. Uważam, że lepiej wydłużyć czas dojścia do takiego kapitału o kilka lat i dzięki temu przez ten czas korzystać z życia, cieszyć się drobniejszymi rzeczami, realizować małe marzenia, osiągać mniejsze cele, mieć różne zainteresowania. Najważniejsze to nie dać się zwariować, nie ulegać wszechobecnemu karierowizmowi, gonieniu pieniądza - mieć swoją filozofię na życie i jej się trzymać.

Co do złotego środka, podejścia do życia, które może pomóc w odnalezieniu się w tym wszystkim i nie zwariować - napiszę niedługo co nie co....
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Jordan
2
Dołączył: 2010-11-26
Wpisów: 155
Wysłane: 1 lutego 2011 20:58:24
Ano właśnie, szczęście to coś innego niż bogactwo. Zazwyczaj ludzie, którzy mają miliony na koncie są również zalatani, pełni stresu i odpowiedzialności. Pełnia szczęścia w moim rozumieniu to możliwość jazdy na desce po stokach Alaski, nurkowanie wśród raf koralowych, skoki ze spadochronem czy łowienie merlinów z jachtu popijając hennessy paradise i paląc jointy z S5 haze. Nie mówiąc o bliskości bycia z ukochaną osobą i posiadaniu potomka. Niestety realizowanie marzeń wiąże się z odpowiednim stanem portfela, gorzej że ludzie w pogoni za środkami zapominają co jest środkiem a co celem.. Prawdą jest, że człowiek głupi mając miliard może nie poczuć radości życia, a człowiek bez konta w banku może czuć to szczęście całym sobą, gdyż wystarczy mu czas wolny np. na łowienie pstrągów w rzece otoczonej pięknym krajobrazem.

siekoo
0
Dołączył: 2009-07-16
Wpisów: 1 746
Wysłane: 1 lutego 2011 21:51:25
troche to metafizycznie zabrzmi, ale zycie ma okreslone equilibrium.
Zawżdy znajdzie przyczynę, kto zdobyczy pragnie...

Frog
6
Dołączył: 2009-08-06
Wpisów: 5 488
Wysłane: 1 lutego 2011 21:59:51
siekoo, mam filozoficzny nastrój. Rozwiń myśl proszę...
Follow me on Twitter
Zanim zaczniesz narzekać, że znikają Twoje posty, przeczytaj Regulamin Forum

siekoo
0
Dołączył: 2009-07-16
Wpisów: 1 746
Wysłane: 1 lutego 2011 23:19:07
zalozmy, ze owo equilibrium to linia, do ktorej doczepieni jestemy gumka. powyzej linii jest poziom zdarzen pozytywnych, ponizej negatywnych. dopoki oscylujemy w obszarze bliskim linii, mozemy to robic przez dluzszy czas bez wiekszych konsekwencji. niemniej jednak sprobujmy sie rozpedzic i odbiec dalej, bedzie ciezko. nie dosc, ze im dalej chcemy odbiec, tym wiecej energii musimy poswiecic na rozciagniecie gumki i utrzymanie jej w tym stanie. wiesz, co sie dzieje jak strzelasz z gumki trzymajac ja w palcach - gumka w wracajac bije po palcach. tutaj to samo - gumka poniewierajac nami sciaga nas w obszar ponizej linii - obszar doznan negatywnych.
czesto tez jest tak, ze kara jest wieksz od czynu.

teraz o samej linii - umiejscawiajac ja w ukladzie bogactwo-czas (bogactwo niekoniecznie w wymiarze finansowym) kat nachylenia zmienia sie wraz z poczynionymi przez nas uczynkami - i tak, pomagajac bliznim, czyniac dobra zwiekszamy pozytywny kat, kopiac dolki zmniejszamy pozytywny lub zwiekszamy negatywny (zeby nie bylo - jestem ateista).

przyklad praktyczny, pierwszy z brzegu i utrzymany w klimacie dyskusji - chcemy wiecej zarabiac, bierzemy nadgodziny lub wiecej obowiazkow, lub tez zakladamy wlasny interes. efekt - pracujemy wiecej, pod wiekszym cisnieniem, dluzej itp. na poczatku jest ok, bo widzimy efekty finansowe - na wiecej nas stac itp. z czasem zaczynamy dostrzegac, ze co prawda na wiecej nas stac, ale nie mamy czasu na wydawanie tych pieniedzy, nie mozemy sie wyrwac na urlop, ciezej nam sie dogadac z partnerem, pojawiaja sie konflikty w zyciu rodzinnym, podupadamy na zdrowiu itp, itd.

po prostu jest nam przypisany okreslony stan rownowagi (los?), ktorego zmiane mozemy sobie wypracowac odpowiednim zyciem, nie zarobkowaniem.

jak wspomnialem, nie jest katolikiem, buddysta, nie wierze w reinkarnacje, feng shui czy spiderman'a. jestem oportunista-pragmatykiem. to po prostu moje obserwacje okraszone dla smaku metafizycznymi skwarkami king

ps. zrobcie cos z tymi cookies'ami, czy cokolwiek to jest, bo jak sie czlowiek zapomni i nie zrobi ctrl-c przed Zapisz, to mozna sie zdenerwowac.
Zawżdy znajdzie przyczynę, kto zdobyczy pragnie...

Jordan
2
Dołączył: 2010-11-26
Wpisów: 155
Wysłane: 1 lutego 2011 23:59:00
To ciekawa koncepcja. Zjawisko karmy występuje i nie ważne czy się jest buddystą. To co dajesz, to do Ciebie wraca, gorzej jeśli ktoś całe życie czyni dobro a przytrafia mu się seria tragedii, a ktoś kto ma w dupie etykę dostaje kolejne bonusy od losu...Tyle wiemy, a zarazem tyle nie wiemy, ale ważna jest świadomość niewiedzy:) Bynajmniej człowiek ma olbrzymią zdolność adaptacyjną i stabilizującą - gdy rzeczywiste staje się coś, co kiedyś było marzeniem staje się to normalne i człowiek nie potrafi się z tego cieszyć tak jak powinien, a gdy przytrafia się tragedia która kiedyś wydawałaby się nie do przyjęcia człowiek również się przyzwyczaja i nie cierpi tak jak mogłoby się wydawać. Stoicyzm jest wpisany w naszą naturę. Ciekawe rozwiązanie zaproponował Horacy - gdy się dzieje źle zachowywać spokój i równowagę, a gdy dobrze to się cieszyć jak małe dziecko:)

Frog
6
Dołączył: 2009-08-06
Wpisów: 5 488
Wysłane: 2 lutego 2011 08:21:02
siekoo,

ciekawa teoria. Można się z nią zgodzić. Rozwinąłbym ją tylko o to, że kształt podstawowej linii można zmienić.
Tylko trochę zmienię przykład: Nie chcę zarabiać więcej. Chce przestać zarabiać w sposób, jaki to robię teraz (etat). W tym celu przez jakiś okres czasu podejmuję olbrzmymi wysiłek i ryzyko, aby dorobić się kwoty która mi na to pozwoli. Załóżmy że się udaje. Zmieniam swoje życie. Oczywiście też będzie miało ono pewne equlibrium, ale będzie inne niż było. Kształt linii się zmieni. Wymaga to jednak wielu wyrzeczeń, wysiłku i szczęścia.

Czy pasuje to do Twojej teorii?
Follow me on Twitter
Zanim zaczniesz narzekać, że znikają Twoje posty, przeczytaj Regulamin Forum

siekoo
0
Dołączył: 2009-07-16
Wpisów: 1 746
Wysłane: 2 lutego 2011 09:01:09
absolutnie tak - tez staram sie zmienic ksztalt mojej linii Shhh

to jak z pchaniem auta - mozna isc na skroty, rozpedzic sie i w calej sily huknac w auto, ale jedyny efekt bedzie taki, ze zrobimy sobie krzywde blackeye
Zawżdy znajdzie przyczynę, kto zdobyczy pragnie...

del-15022018v14
0
Dołączył: 2010-12-09
Wpisów: 113
Wysłane: 2 lutego 2011 17:27:37
Zaciekawiony teorią siekoo, ale także za względu na to, że wcześniej obiecałem, napiszę teraz małe co nie co na temat odpowiedniego podejścia do życia, filozofii, złotego środka, czy jak to nazwał siekoo equlibrium.

Na początek chciałem zaznaczyć, że jest to jedna z wielu filozofii – myślę, że nie jest ważne jaką filozofię ma dana osoba, ale czy dzięki niej jest naprawdę szczęśliwa. Tak więc przedstawię tu swoją.

Teoria tę uważam za kwintesencję psychologii i znaczenia jej w osiągnięciu sukcesu w różnych aspektach życia. Teoria bazuje na wszystkich wcześniej opisanych przeze mnie teoriach i łączy je na zasadzie synergii.

Teoria jest banalnie prosta – wszystko sprowadza się do mocy.

Ale po kolei.
Większość filozofii wskazuje, że celem ostatecznym jest szczęście (eudajmonia), rozumiane jako intelektualizm etyczny, przyjemność cielesna, oświecony umysł, unikanie cierpienia i szukanie przyjemności itd. – w zależności od filozofii.

Natomiast filozofia mocy mówi co innego. Twierdzi ona, że szczęście nie jest celem, a jedynie skutkiem. Człowiek nie szuka szczęścia, rozumianego najbardziej popularnie przez szukanie przyjemności i unikaniu cierpienia. Przyjemność i cierpienie to są tylko skutki, a człowiek chce przyrostu mocy. Np.: odżywianie nie jest skutkiem cierpienia (w tym przypadku głodu), ale dążeniem komórek do stania się silniejszymi – pierwotna, instynktowna, podświadoma potrzeba. Tak więc przyjemność i nieprzyjemność nigdy nie są zjawiskami pierwotnymi – są reakcjami woli.

Dążeniu do przyrostu mocy towarzyszy zarówno:
- przyjemność - tutaj sprawa jest jasna – przyrost poczucia mocy;
- jak i nieprzyjemność - czasami człowiek szuka oporu, odczuwa potrzebę czegoś, co się przeciwstawia. Nieprzyjemność, jako przeszkoda na drodze zwiększania mocy jest czynnikiem normalnym, człowiek jej potrzebuje. Nieprzyjemność działa pobudzająco – przeszkoda działa jak stymulator woli mocy. Drobne przeszkody po kolei służą ostatecznej przyjemności zwycięstwa.

Na czym więc owa wola mocy polega. A no np.:
- posiadać dążenia, cele, zamiary
- chcieć czegoś w ogóle
- chcieć stać się silniejszym, mocniejszym, doskonalszym
- chcieć wzrastać
- chcieć budować swoją wartość
i ku temu chcemy środków.

Jak ja rozumiem owe środki? --> przede wszystkim:

1. Ciekawa praca – ambitna, pozwalająca się rozwijać, różne projekty, różne doświadczenia – najlepiej robić to, co się chce i kiedy chce.

2. Ciekawe zainteresowania – również ambitne, rozwijające.

3. Ciekawi ludzie – niebanalni, pozytywnie, inspirujący, mogący pokazać możliwości, zainteresować.

4. Ciekawe miejsca – rozwijające pogląd na świat, powiększające horyzonty, zwiększające świadomość.

5. Sport – witalność, ruch, zdrowie, świeżość, sprawność, siła.

Co jest w tym najważniejsze – to, że te 5 czynników nie wiąże się lub wiąże nieznacznie z pieniędzmi. I to jest cały klucz do poradzenia sobie z wszechobecnym dążeniem do pieniędzy, gdyż ja bogactwo postrzegam przede wszystkim przez te 5 rzeczy. Takie podejście uświadamia pewne zjawiska, ułatwia życie. Druga ważna rzecz – w większości tych środków największy udział mamy my sami, więc dużo możemy zdziałać, nie będąc uzależnieni od jakichś zewnętrznych czynników. A jeśli więc większość czasu każdego dnia poświęcamy właśnie na te czynniki, cały ten czas sprawia nam radość i przyjemność.

Prosty przykład trzymania się filozofii – samochód. W Polsce wyznacznik statusu, prestiżu. Nie ważne co robisz, kim jesteś, co wiesz – masz nowy samochód, możesz jechać w niedziele pod kościół, stanąć w najbardziej widocznym miejscu – i jesteś gość. OK. – przesadnie wyjaskrawiony przykład, ale jakże prawdziwy na wsi. I większość ludzi tak myśli. A że większość tworzy poglądy, tradycję to jednak to oddziaływuje na każdego – gdzieś siedzi taka myśl, że kiedyś sobie kupię fajną furę (liczmy np. 50tys zł na paroletni fajny model) i pokażę reszcie – a jeździmy np. zadbanym autem za 15tys dobrej marki. I tu filozofia mocy przynosi banalnie oczywiste rozwiązanie na to, żeby nie ulec takiemu myśleniu. Zadajesz sobie pytanie – czy taki samochód zwiększy moją wartość – odpowiedź jest prosta. Samochód jak sama nazwa wskazuje ma służyć do samochodzenia, czyli jeżdżenia. I po miesiącu zachwytu wyglądem nowego auta, i tak by służył tylko do przemieszczania – i wtedy czy mielibyśmy stary czy nowy nic by to nie zmieniało – a w kieszeni zostaje 35tys zł, które możemy przeznaczyć na rzeczy, które naprawdę zwiększą naszą wartość – np. na starą Toyotę LandCruiser i wyjazd nią do Tunezji na pustynię – jakże taka przygoda zwiększy naszą moc!!!!!!!!!!!

W ten sposób można ogarnąć wiele rzeczy i nie dać się zwariować. Sposób myślenia bardzo trudny w dzisiejszych czasach, ale jakże moim zdaniem ważny.

Jak teraz inne teorie się z tym łączą – po kolei:

- Teoria przyciągania=inwestowanie w siebie --> czyste zwiększanie swojej wartości jako człowieka, przez przede wszystkim ciekawą pracę i zainteresowaniami.

- Stan alfa umysłu --> stan potęgujący doskonalenie siebie, lepsza efektywność, szybsze rezultaty, więcej radości.

- Rezonans alfa --> stan potęgujący stan alfa umysłu, przez co jeszcze bardziej potęgujący teorię inwestowania w siebie – przez posiadanie wokół siebie ciekawych ludzi

- Dekalog --> odnosi się i łączy ze wszystkimi wymienionymi środkami.

- Teoria trzech czynników sukcesu --> również łączy wszystkie czynniki i z nich wynika.

- Teoria Freuda --> idealnie się wkomponowuje – podświadomość rządzi, jest silniejsza i to właśnie ona poprzez instynkty, popędy pcha nas do zwiększania swojej mocy, siły jako jednostki. Wsłuchując się w nią, rozumiemy co dla nas jest naprawdę ważne i łatwiej nam wtedy poradzić sobie z poglądami większości, wyścigiem szczurów itd.

- Teoria bogactwa --> na przykładzie samochodu chciałem jak najlepiej przedstawić jak filozofia mocy pozwala zrozumieć, co jest tak naprawdę bogactwem w życiu.

- opisana przez siekoo teoria equlilbrium --> myślę, że w moim przypadku ową linią byłaby moc – kąt nachylenia linii rósłby wraz z jak największym realizowaniem wymienionych przeze mnie środków do przyrostu mocy.

No – to tak w skrócied'oh!

Zachęcam do przedstawienia swoich sposobów myślenia...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Użytkownicy przeglądający ten wątek Gość
1 2 3 4 5 6

Nie możesz tworzyć nowych wątków.
Nie możesz odpowiadać w wątkach.
Nie możesz usuwać swoich wpisów.
Nie możesz edytować swoich wpisów.
Nie możesz tworzyć ankiet.
Nie możesz głosować w ankietach.

Kanał RSS głównego forum : RSS

Forum wykorzystuje zmodfikowany temat SoClean, autorstwa J. Cargman'a (Tiny Gecko)
Na silniku Yet Another Forum.net wer. 1.9.1.8 (NET v2.0) - 2008-03-29
Copyright © 2003-2008 Yet Another Forum.net. All rights reserved.
Czas generowania strony: 1,562 sek.

PORTFEL STOCKWATCH
Data startu Różnica (%) Różnica (zł) Wartość
01-01-2017 +166,57% +33 314,35 zł 53 314,35 zł
Logowanie

Zaloguj
Zapamiętaj | Rejestruj | Aktywuj | Odzyskaj hasło