pixelg
Forum StockWatch.pl
Witamy Gościa Szukaj | Popularne Wątki | Użytkownicy | Zaloguj | Zarejestruj

del-15022018v14

del-15022018v14

Ostatnie 10 wpisów
Jako, że mam parę przemyślen i pomyslow zwiazanych z ruchem 99%, a nie chcialbym zasmiecac forum - zalozylem profil na "nieszczesnym" fejsbuku, gdzie bede staral sie poruszac rozne kwestie zwiazane ze swiadomoscia w roznych dziedzinach:

Ale o co chodzi?


"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Czy jestesmy zwierzetami?

Hmm...


A czy jakis inny gatunek w przeciagu 100 ostatnich lat zabił z roznych powodów (przewaznie chodzilo o egoistyczne koncpecje, teorie zwiazane z religia, polityka, ekonomia itp) kilkaset milionów przedstawicieli swojego gatunku ????????????

Pisalem wczesniej, ze aby zrealizowala sie jakas pozytywna zmiana w skali swiatowej musi nastapic znaczaca zmiana swiadomosciowa (zwiazana z kulturą, moralnoscia, etyka) u wiekszosci ludzi.

Erich Fromm - w ksiazce "Zdrowe społeczenstwo" niestety pisze inaczej.

Analizuje on krok po kroku rozwoj czlowieka, jego umysl, jego zaburzenia psychiczne, neurozy, podstawowe cechy calego spoleczenstwa i dochodzi do wniosku, ze jesli ma sie cos zmienic w obecnym spoleczenstwie (pokazujac szereg dowodow na to, ze obecne spoleczenstwo jest najbardziej chorym w historii) to nie wystarczy tylko rewolucja w jedenej dziedzinie.

Pokazuje,ze bylo juz szereg rewolucji (religijnych - chrzescijanstwo po poganstwie, ekonomicznych - kapitalizm po socjalizmie itp) ale ich bledem bylo to, ze dotyczyly tylko jednej waznej kwestii - przez co tak na prawde nic sie nie zmienialo i dalej dzialy sie podobne rzeczy w imie innych "ideałów".

Autor pisze, ze jesli ma sie cos zmienic, rewolucja musi objac jednoczesnie wszystkie wazne sfery zycia na raz, czyli przede wszyzstkim kulture, system ekonomiczny i ustroj poltyczny. Inne rewolucje nie beda mialy sensu. Nawet stara sie pokazac na czym taka rewolucja miala by polegac.

Utopijna wizja - jednoczesna rewolucja u wiekszosci ludzi we wszystkich waznych sferach zycia???

Jesli rzeczywiscie to jest warunkek zeby swiat sie ogarnal to chyba nie ma dla nas szans i bedziemy dalej sobie zmierzac do samozaglady (siebie i planety) wymyslajac tylko kolejne abstrakcyjne uzasadnienia swoich irracjonalnych dzialan....


"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Ok - zgoda.

Chodzi o małopolske a konkretnie Kraków.

Kiedys Bakallino dla Biedronki robiła Atlanta (na pewno zyrawine i rodzynki). Teraz robi Helio - wiec jesli chodzi o ten segment w tym dyskoncie - to jest to zmiana na plus dla Helio.
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Byłem w Biedronce i widziałem ze Helio ma tam nowe produkty marki Bakallino (orzechy, sliwki, wiórki kokosowe i rodzynki). Z tego co pamietam takie bakalie dla Biedronki wczesniej dostarczala Atlanta.
Biorac pod uwage fakt, ze obroty Biedronek ciagle rosna a swieta za pasem - chyba niezle to wróży.
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Czy potega militarna USA sie skonczy i do czego polityka wojenna tego kraju prowadzi:

www.stosunkimiedzynarodowe.inf...

Cytat:
Imperia, tak jak ludzie, mają trudności z zaakceptowaniem upadku. Rzym był najbardziej swawolny gdy Goci stali u jego bram. W mniej odległych czasach Brytyjczycy doprowadzili się do bankructwa utrwalając swoje złudzenie wielkości. Dziś, gdy stulecie Ameryki dobiega końca, USA coraz bardziej gorączkowo starają się przekształcać świat. Kiedy Detroit popada w ruinę, miliardy dolarów są wydawane na przemodelowywanie Kabulu.
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Ciekawy artykuł o tym, jak polityka miedzy Ukraina a Rosja moze wplynac na cene gazu:

www.stosunkimiedzynarodowe.inf...

Cytat:
Główną marchewką - i kijem - do dyspozycji Moskwy w tym impasie są oczywiście ceny gazu ziemnego. Premier Ukrainy Mykoła Azarow powiedział w tym miesiącu, że Moskwa "wysunęła warunki: wstąpcie do unii celnej i jutro otrzymacie gaz po cenie 160 dolarów" za 1000 metrów sześciennych. Obecnie Ukraina płaci 420 dolarów za 1000 metrów sześciennych.
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Co do kwestii czy czas na globalny bunt - opisze ciekawe wnioski prezentowane w ksiazce K. Obuchowskiego "Czlowiek intencjonalny".

Autor opisuje dwa standardy:

- przedmiotowy: gdzie ludzie spelniaja przypisane im role, robia co do nich nalezy, dzialaja w oparciu o wyuczone z zewnatrz mechanizmy, stereotypy, nakazy i zakazy

- podmiotowy - gdzie ludzie postepuja tak jak chca, otoczenie postrzegaja jako mozliwosci, sami analizuja swiat, wykazuja sie tworcza aktywnoscia , krytycznie postrzegaja instytucje polityczne i religijne

Dawniej ludzie mieli jasno narzucone zasady, byli podporzedkowani wladcom, nalezeli do konkretnej klasy społecznej, dzialali wedlug tradycji kosciola itp. Po II wojnie swiatowej - wraz z upowszechniona edukacja, migracja, znianami technologicznymi, upadkiem autorytetow, globalizaji itp - zaczela sie rewolucja podmoitowa (szczegoleni w Europie i USA) - czyli rozne ruchy hipisowskie, studenckie, subkultury, zainteresowanie innymi stanami swiadomosci itp.

Najwazniejsze, ze te ruchy nie byly kierowane, ale po prostu nadszedl
odpowiedni czas.

Wynikiem tego byl np. bunt przeciw wojnie w Wietnami, ktory przyniosl rezultaty.

Jako, ze dzisiejsze problemy - opisywane na tym watku - dotycza calego swiata, rewolucja bedzie musiala miec rowniez skale swiatowa.

W USA ludzie byli w stanie sie zorganizowac przeciw wojnie, ciekawe czy i jesli tak to kiedy spolecznosc swiatowa bedzie w stanie zrobic to samo przeciw monetaryzmowi i korporacjonizmowi?

Podobnie jak wtedy - tak i teraz musi nadejsc odpowiedni czas. Mysle ze wiaze sie to z tym, ze nie tylko w kulturze euroamerykanskiej, ale takze na innych kontynentach ludzie
beda musieli nakierowac sie na koncepcje podmiotowa, wziasc na siebie odpowiedzialnosc, wykazac inicjatywe, zbudowac wlasna swiadomosc, odrzucic autorytety i polityczna poprawnosc, uniezaleznic sie od instytucji, zaczac myslec na wlasna reke i kierowac swoim zyciem.

I powoli zaczyna sie to realizowac - tak jak pisal na poczatku siekoo - dzieki nowym technologiom, srodkom komunikacji, mozliwosciom podrozowania, pracy w roznych krajach, dzieki blogom i forom internetowym, Youtubowi i itp.

Takze mysle ze czasy sa ciekawe i trzeba sledzic na biezaco zachodzace zmiany.



"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Troche socjologiczne wyjasnienie dlaczego zawsze bylo tak, ze mniejszosc wykorzystywala wiekszosc - w odniesieniu do obecnego kryzysu:

www.michalkiewicz.pl/tekst.php...

Cytat:
Czy zatem wspomniane nasilenie krytyki „liberalizmu” nie jest aby propagandową przygrywką w wykonaniu skorumpowanych, albo po prostu tylko głupich, chociaż oczywiście utytułowanych mądrali, do wykorzystania kryzysu finansowego do przyspieszenia socjalistycznych przemian w skali całych kontynentów? Czy w tej sytuacji wypada tak bez zastrzeżeń wierzyć w spontaniczny charakter kryzysu finansowego?
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Powinniśmy się mega ciszyć ze zyjemy w takim kraju jak Polska. Wystarczy popatrzec na Ukraine gdzie srednia pensja to kolo 170EURO, a koszty podstawowych produktow wcale nie takie tanie (moze oprocz alkoholu i papierosow) - nie mowiac juz o krajach lezacych w Ameryce Poludniowej, Afryce czy Azji. Troche popodruzowac, poszukac, poczytac - i juz mozna zmienic swoj stosunek do tego co sie posiada, jakie ma sie mozliwosci i wolnosc.

Wystarczy tylko troche checi i swiadomosci - i mozna spokojnie, na godnym poziomie zyc - i jeszcze dodatkowo mozna zrobic cos dla innych.

Dlatego jak ktos narzeka - zawsze zadaje mu pytanie: "Co zrobiles zeby zmienic swoja sytuacje?"
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

- Gwiazdowski nigdzie tam nie pisze o tym, zeby powtorzyc to na wieksza skale. Cytuje premiera Islandii, ktory tak twierdzi. Sam tylko mowi, ze moglo to sie stac w Grecji. O Europie nic nie wspomina.

- Co do konsekwencji takiej formy obalenia systemu lub po prostu upadku systemu pod swoim wlasnym ciezarem - to jasne ze wlasnie takie beda konsekwencje - dlatego znajac je wazne tez jest zeby znac kilka roznych opcji przygotowania sie na to - do czego rowniez ma sluzyc ten watek.
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Tak sie obala system - przypadek Islandii:

Islandia-przyklad walki z finansjera
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

To z rozpędu jeszcze:

- spisek farmaceutyczny (Bayer):


- spisek bankowy (Goldman Sachs):


Wszystko zgodnie z doktryna szoku: czeka sie na kryzys, a potem wykorzystuje go zeby zarobic i zdobyc jeszcze wieksza wladze.
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Co do Iranu - to ponizszy artykuł mówi (z perspektywy Izraela i USA) o tym, dlaczego pierwszym krajem, ktory moze uderzyć na Iran jest Izrael:

www.stosunkimiedzynarodowe.inf...

Na stornie, z ktorej pochodzi artykul jest tez duzo krotkich newsów, które pokazuja co sie dzieje w takich krajach jak Iran, Syria, Izrael, Afganistan itp.

Co do sterowalności - to jasne że lepiej jest byś sterowaną kukiełką.

W przeciwnym razie - chcąc zerwać sznureczki - trzeba by było wykonać jakiś wysiłek, poszukać informacji, zadać pytanie, pomyśleć krytycznie i w końcu podjąć jednoznaczną decyzję. Mało tego - potem czekał by nas upadek na własne nogi, które nigdy nie były używane. Chcąc być w stanie samemu się poruszać i funkcjonować - trzeba by było zacząć ćwiczyć własne mięśnie, co oznaczałoby kolejny wysiłek, kolejny pot, trud i ból. Cały czas przeszkadzał by nam w tym wszystkim system, który chętnie zaciągnie nas ponownie do swojego teatrzyku. Chcąc nie dać się złapać - trzeba by było również ćwiczyć najwyżej znajdujące się mięśnie, co oznaczałoby ciągłą edukację, podnoszenie kwalifikacji, niezależne myślenie, szukanie argumentów, brak czasu na TV, krytykę innych...

Lepiej zatem nie rezygnować z roli, jaką wyznaczył dla nas reżyser w sztukce pt. "Disneyland"!!!
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Wczorajsze wypowiedzi Draghiego wskazują na to, że rozciągania gumki ciąg dalszy. Zamiast powoli zacząć zmniejszać jej naprężenie, będziemy badać kolejne granice wytrzymałości na rozciąganie.

Wniosek w każdym razie jest taki - że system na razie nie upadnie - jego granica wytrzymałości jeszcze nie została przekroczona.

A może wcześniej zostanie przekroczona inna granica ?

Może wcześniej od wykorzystywanych przez system mas, da o sobie znać natura...

Polecam film HOME, który pokazuje co obecnie dzieje się z naszą planetą i do czego w głównej mierze przyczynił się obecny system.

HOME - pl

"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Trochę off topic.

W czasie podróży w hostelu w Stambule rozmawialem z Czechem, który 10 dni z przyajciółmi podróżował po Iranie (taksówką - bo litr benzyny kosztuje tam kilkadziesiąt groszy) i mowil ze tak milych ludzi nigdzie jeszcze nie spotkal. Pomagali, podwozili, zapraszali na wesele corki itd. Ogolnie dosc bogaty kraj ale nie ma takiego parcia na konsumpjonizm i zycie na pokaz. Najwieksza wartoscia jest rodzina. Ludzie mu mowili ze jakies 10 lat temu bylo wiecej turystow - teraz praktycznie wogole. Nie spotkal sie z zadna przemoca czy niebezpieczenstwem.

Czy to prawda - trzeba jechac i sprawdzic samemu :)
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Natknąłem się na coś takiego w sprawie Syrii i Iranu:
Khamenei Warns Iran’s Top Leaders: WAR IN WEEKS

oraz na taki komentarz:
Cytat:
Sprawa w rejonie się zaognia. Prawdopodobnie 26 lipca został zabity szef wywiadu Arabii Saudyjskiej książę Bandar ibn Sultan. Media o tym milczą, a Saudowie do dziś nie przyznali tego oficjalnie. To duży cios dla tych, którzy szykują atak na Iran (USA, Izrael, Arabia), gdyż Bandar był bardzo pro-izraelski i pro-amerykański. Oczywiście całe tzw. powstanie w Syrii, to akcja mająca na celu osłabić sojusznika Iranu. Gdyby nie pomoc (USA, Izrael, Arabia), to całe to powstanie zakończyło by się w ciągu jednego dnia. Bandar zorganizował niedawno zamach na prezydenta Syrii Bashara al-Assada (nieudany), ale teraz w odwecie to on dostał kulkę. Jak zaatakują Iran, to chyba się jednak przeliczą i w konsekwencji Izrael może tego żałować. Iran (Persowie), to w końcu nie jakieś tam pastuchy bez historii i własnej dumy. To 3 tys. lat ciągłej państwowości (nawet Chiny nie mogą im w tym dorównać). Poza tym powierzchnia 4 razy większa od Iraku, gł. góry i 70 mln mieszkańców. Judejczykowie muszą się pogodzić z tym, że tak jak oni maja broń nuklearna, tak i Iran w końcu będzie ją posiadał. Ustabilizuje to sytuację, ale oczywiście Izrael straci swoja uprzywilejowana pozycję. Czy to źle? To zależy od tego gdzie się siedzi.

link do cytatu - gdzieś w połowie strony
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Poniżej trochę inny, ale dobrze udokumentowany w książce Naomi Klein "Doktryna szoku" pogląd na obecny System:

Tzw: Kapitalizm Kataklizmowy (wolny handel, neoliberalizm, globalizacja, korporacjonizm) - polegający na tym, że wyczekuje się jakiegoś poważnego kryzysu
- a następnie wykorzystując powstałe zamieszanie i dezorientację - oddaje się część sektora publicznego w prywatne ręce.
Skutekiem tego jest: zadłużenie państwa na olbrzymią skalę, stale powiększająca się przepaść w dochodach pomiędzy bajecznie bogatą elitą i resztą ubogich
obywateli.

Za twórcę koncepcji autorka książki uważa Miltona Friedmana, który mawiał:
"Tylko kryzys - rzeczywisty lub postrzegany - prowadzi do realnych zmian. Kiedy taki kryzys nastąpi, rodzaj podejmowanych działań będzie zależał
pd tego, jakie pomysły dominują na rynku idei. I tu właśnie dostrzegam nasze najważniejsze zadanie. Musimy
stwarzać alternatywy dla istniejących rozwiązań, mówić o nich i utrzymywać je przy życiu, aż pewnego dnia to, co politycznie niemożliwe,
stanie się politycznie nieuniknione."

Za takie "kryzysy" autorka uważa:
- transformacje w Chile, wojnę o Falklandy, naloty NATO na Belgrad, Irak - późniejsza fala prywatyzacji
- ataki z 11 września - późniejszy handel bronią, prywatni żołnierze, odbudowa w trybie for profit, firmy zajmujące się bezp. wew.
- tsunami na Sri Lance - póżniejsze wymuszone oddanie przez rybaków bezcennych plaż w ręce hotelrzy
i wiele innych: Polska, RPA, Rosja, Azja, Izrael.

Pare cytatów z książki:
"Poprzez naciski polityczne w ramach WTO oraz poprzez warunki stawiane przez MFW przy okazji udzielania pożyczek państwa
są zmuszane do wprowadzenia rozwiązań zgodnych z żadaniami świata biznesu. Trzy najważniejsze postulaty - prywatyzacja, deregulacja oraz daleko idące
cięcia wydatków socjalnych."

"Wszystkie wcielenia tejże ideologii łączy ten sam trzon w postaci "świętej trójcy" polityki gospodarczej obejmującej:
likwidację sfery publicznej, pełną swobodę działania dla korporacji oraz redukcję wydatków socjalnych do absolutnego minimum."

"Z punktu widzenia korporacyjnych elit, które są głównym beneficjentem powstałego systemu, trudno wyobrazić sobie bardziej korzystny sposób organizowania społeczeństwa."

Nie chodzi o teorię spiskową (NWO) - w myśl której miało by się planować jakąś katastrofę i póżniej wykorzystać sytuacje.
Chodzi o to, że sie wyczekuje katastrofy, żeby jeszcze więcej zarobić i powiekszyc władze - nie bacząc na pokrzywdzone społeczeństwo i jego potrzeby.

Patrząc przez pryzmat tej teorii - ciekawe co przyniesie obecny kryzys?
A moze jeszcze "wyczekiwany" kryzys nie nadszedł?
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

cad_man
Cytat:
może głupie pytanie (choć ponoć nie ma głupich pytań tylko odpowiedzi ten teges): o jaki system chodzi? Który system ma upaść i co on ma wspólnego ze zwyczajnymi ludźmi?


Chodzi o system finansowo-ekonomiczno-gospodarczy :)

Jasne, że tak na prawdę potrzebujemy do życia systemu rolno-hodowlanego, a reszta to wymysły, zabawki, rozrywki, używki itp.... - ale pokaż mi osobę, która myśli w ten sposób.

Dlatego chodzi o to, żeby przy ewentualnym dużym kryzysie (upadku) tego pierwszego systemu - zabezpieczyć jak najlepiej ten drugi.
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Upaść pewnie nie upadnie - ale co nas czaka w najbliższych latach, dekadach?
Jakie zmiany pomogą na powolne wychodzenie z obecnej sytuacji?
Kto na tym zyska a kto straci?
Kto tych zmian dokona?
Na co pozwoli USA?

Pewnie większość forumowiczów zna te filmy, ale chciałbym przypomnieć obowiązkowe pozycje o obecnym Systemie:

THE MONEY MASTERS
Money as debt
Inside Job

Seria filmów Zeitgeist:
1 - The Movie
2 - Addendum
3 - Moving Forward

oraz 4. najnowszy - 35 minutowy:
Awakening
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Na podstawie cytowanego przez Siekoo wiersza Tuwima powstała piosenka:
"Akurat - Do prostego człowieka"

Jak pisali niektórzy na tym wątku: nierówność zawsze była, jest i będzie, więc po co dyskutować...

To czy warto dyskutować niech każdy oceni sam...

Natomiast uważam, że każdy powinien mieć przynajmniej świadomość tego co się dzieje. Większość pewnie woli unikać świadomości, żeby sobie nie zakłócić spokoju sumienia i przypadkiem nie musieć zacząć czegoś z tym robić - ale na pewno są tacy, którzy chcieli by się czegoś dowiedzieć i dokonać jakiejś zmiany. Nawet jeżeli jest ich niewielu to uważam, że warto.

Dlatego też założyłem trochę podobny do tego wątek w dziale "Branże i sektory" pt"Kiedy upadek Systemu?". Czy system finansowy upadnie czy nie - mniejsza o to - chodzi o to żeby mieć świadomość różnych kwestii związanych z tym systemem - żeby każdy mógł wyciągnać dla siebie jakieś wnioski i poprawić np. jakość swojego życia.
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Jako, że wątki "Kiedy szczyt hossy?" oraz "Kiedy dno bessy?" to jakby wątki operacyjne (wymiana informacji dotyczących aktualnych wydarzeń ze świata finansów i gospodarek) - zakładam wątek szerszy - strategiczny - dotyczący tego, co się z tym wszystkim stanie i kiedy.

W wypowiedziach forumowiczów, wywiadach, artykułach, filmach itp. wyczuwa się coraz większą niepewność, brak przewidywalności, zdezorientowanie, strach itd. - wynik stąd, że coś jest na rzeczy i zbliżamy się do jakichś radykalnych zmian.

Osoby zainteresowane tematem, prosiłbym o dzielenie się informacjami, przemyśleniami, linkami, obserwacjami - które będą pokazywać przyczyny, objawy i prawdopodobne skutki choroby, jaką jest obecny system finansowy.
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

@Scarry
Jasne, że trąci NWO - ale myślę, że trzeba znać różne punkty widzenia (nawet te skrajne jeśli są dobrze argumentowane) -i konstruować z nich swój własny.

Dlatego też zachęcałbym do wypowiedzenia się forumowiczów na dwie kwestie:

1. Dlaczego jesteśmy tu gdzie jesteśmy (system finansowo-gospodarczy) ?

2. Jak będzie ów system wyglądał za 5 lat?

Oczywiście można by nad tymi kwestiami dywagować godzinami i pisać książki, ale chodziło by mi bardziej o kilka konkretnych, rzetelnych, oddających cały sens zdań - myślę, że pomogło by to poszerzyć perspektywę na to, co się dzieje.
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Inny punkt widzenia na to co się dzieje:

Finansiści, bankowcy, ekonomiście wiedzą już że upadek systemu jest pewny -
chcą jednak jak najdłużej podtrzymywać obecny stan, ponieważ zależy im na jak największej katastrofie - ponieważ wtedy społeczeństwo zgodzi się na wszystko - na wszystkie pseudo-dobre reformy, które jeszcze bardziej uzależnią państwa od systemu finansowego, od banków, od korporacji.

Taki punkt widzenia bazuje na książce Naomi Klein "Doktryna Szoku". Książka opisuje tzw. "terapię szokową" polegającą na tym, że wykorzystuje się zbiorowy szok spowodowany wojną, atakiem terrorystycznym czy klęską żywiołową lub inny np. ekonomiczny- często celowo wzniecany przez korporacje i instytucje finansowe) oraz późniejszą dezorientację - do wdrażania niepopularnych reform gospodarczych.

Źródła tej koncepcji autorka szuka w poglądach M. Friedmana i podaje kolejne przykłady: Chile, Boliwia, Rosja, Chiny, Polska, Azja - dokładnie opisując przebieg agresywnych reform gospodarczych, stretegii wolnorynkowych, wdrażania "neoliberalizmu", "wspołczesnego kapitalizmu" - powodujących jeszcze większe rozwarstwienie społeczne.

Taki inny punkt widzenia na współczesną światową ekonomię - polecam.
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

A teraz ogólnie w temacie, czy to już jest ten czas:

Zgadzam się z Siekoo, że taka rewolucja musi wiązać się ze świadomością. System jest chory, ale nie można leczyć systemu, bo system nie jest przyczyną - to samo było napisane w przytoczonym tutaj którymś artykule przez WatchDoga. Trzeba leczyć prawdziwą, pierwotną przyczynę tego co stworzyło ten chory system, czyli chore społeczeństwo. Idąc dalej, trzeba znaleźć przyczynę tego, czemu społeczeństwo jest chore.

Myślę, że pierwotną przyczyną tej sytuacji - ale także każdej innej, każdego problemu na świecie - jest umysł. To z umysłu wychodzą myśli, pragnienia, chciwość posiadania coraz większych zasobów. Tak więc trzeba wyleczyć umysł, a wyleczy się społeczeństwo. Czyli trzeba zacząć przede wszystkim od siebie, a następnie pomagać innym - czyli praca u podstaw, działanie oddolne.

Tak więc prowokując trochę Angel - może powinniśmy zapytać pierw siebie np. po co gramy(złe słowo-większość osób uczestniczących w tej dyskusji inwestuje, a to różnica) na giełdzie? Czy jest to chciwość, realizacja pragnień? Czy nie realizujemy właśnie założeń tego systemu? Jak zatem być świadomym sytuacji i inwestować na giełdzie nie przyczyniając się do rozwoju chorego systemu?


Czy to już ten czas? - w sensie czy możliwe jest wyleczenie się społeczeństwa?
Ciężko stwierdzić, gdyż wszystko zależy od granicy cierpienia, które pozwoli w sposób jednoznacznie dobitny uświadomić problem. Każdy pewnie miał taki przykład na samym sobie, kiedy miał jakiś problem ze zdrowiem, ale go bagatelizował. I w końcu przyszło cierpienie, które wymusiło zmianę - każdy ma swój poziom takiego cierpienia. Tak więc czy to już jest ten poziom cierpienia dla ludzi, że dłużej już nie zniosą manipulacji i wyzysku i uświadomią sobie w czym tkwi rzecz??? Pytanie za sto punktów...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Dałem link do tego tekstu już gdzie indziej, bo nie wiedziałem że jest taki wątek jak ten - a myślę, że bardzo pasuje do dyskusji.
wiadomosci.onet.pl/swiat/grecj...

Cytat:
Islandczycy sprawili, że rząd, który aprobował pod dyktando światowej finansjery zubożyć islandzki naród zgodnie ze scenariuszem aktualnie "przerabianym" przez Grecję podał się w komplecie do dymisji! Główne banki w Islandii zostały znacjonalizowane i mieszkańcy zdecydowali jednogłośnie zadeklarować niewypłacalność długu, który został zaciągnięty przez prywatne banki w Wielkiej Brytanii i Holandii. Doprowadzono też do powołania Zgromadzenia Narodowego w celu ponownego spisania konstytucji. I to wszystko w pokojowy sposób. To prawdziwa rewolucja przeciw władzy, która doprowadziła Islandię do aktualnego załamania.


Jest to komentarz (pierwszy z kolei do artykułu) opisujący co się stało w Islandii, a o czym nikt w mediach nie mówi. Czyli jak społeczeństwo wzięło sprawy w swoje ręce i obaliło system. Nie wiem czy komentarz opisuje prawdziwą sytuację - ale może ktoś wie coś więcej i się do tego odniesie.
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Ciekawy komentarz (pierwszy z kolei) do artykułu na Onecie:
wiadomosci.onet.pl/swiat/grecj...
Cytat:
Wrzesień 2008 roku: nacjonalizacja najważniejszego banku w Islandii,Glitnir Banku, w wyniku czego giełd zawiesza swoje działanie i zostaje ogłoszone bankructwo kraju. Styczeń 2009 roku: protesty mieszkańców przed parlamentem powodują dymisję premiera Geira Haarde oraz całego socjaldemokratycznego rządu,a następnie przedterminowe wybory. Sytuacja ekonomiczna wciąż jest zła i parlament przedstawia ustawę, która ma prywatnym długiem prywatnych banków (wobec brytyjskich i holenderskich banków) wynoszącym 3,5 miliarda euro obarczyć islandzkie rodziny na 15 lat ze stopą procentową 5,5 procent. W odpowiedzi na to następuje drugi etap pokojowej rewolucji. Początek 2010 roku: mieszkańcy zajmują ponownie place i ulice, żądając ogłoszenia referendum w powyższej sprawie. Luty 2010 roku: prezydent Olafur Grimsson wetuje proponowaną przez parlament ustawę i ogłasza ogólnonarodowe referendum, w którym 93 procent głosujących opowiada się za niespłacaniem tego długu. W międzyczasie rząd zarządził sądowe dochodzenia mające ustalić winnych doprowadzenia do zaistniałego kryzysu. Zostają wydane pierwsze nakazy aresztowania bankowców, którzy przezornie odpowiednio wcześniej uciekli z Islandii. W tym kryzysowym momencie zostaje powołane zgromadzenie mające spisać nową konstytucję uwzględniającą nauki z dopiero co "przerobionej lekcji". W tym celu zostaje wybranych 25 obywateli wolnych od przynależności partyjnej spośród 522, którzy stawili się na głosowanie
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

3. chyba wiem o co Ci chodzi :)

pisząc tą 3. odp miałem na myśli dokładnie to samo co Ty tu napisałeś - także chciałem odnieść się do przykładu czytania. Pierwsza zasada kursu szybkiego czytania mówi, żeby przestać wymawiać słowa w myślach, bo to ogranicza szybkość czytania. Oczy wraz z mózgiem mogą wtedy pochłaniać znacznie szybciej tekst, który mamy przed sobą - tak też staram się czytać :)

Natomiast już konkretnie o "myśleniu bez słów":
Ogarniam o co chodzi i ową "nakładkę" uczę się - jak to określiłeś - obchodzić.

Nie chce tu pisać więcej, bo w najbliższych postach na blogu miałem właśnie się do tego odnieść - gdyż obchodzeniem "nakładki" charakteryzuje się stan "dziecka".

Spróbuje to wtedy jakoś znośnie opisać słowami....
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

1. czy to koan?
2. mam przestać pisać?
3. myślę że wiem o co Ci chodzi :)
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Myślałem, że opisanie tego, co chciałem przekazać zajmie mi trochę mniej. Jednak cały czas, chcą jak najdokładniej przedstawić sprawę, rozszerza mi się mój opis.

Tak więc - żeby nie zaśmiecać tego konkretnego i rzetelnego forum o giełdzie - reszta będzie już na moim blogu. Także, zainteresowanych ciągiem dalszym zapraszam tu:

http://psycho-blog-ja.blogspot.com/

Kod:
mod: z reklamą bloga zapraszam do blogbooka. to jedyne miejsce gdzie można linkować na zewnątrz do tego rodzaju serwisów


"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

1. Wielbłąd


Na koniec opisu tego stanu przytoczę cytaty bardziej naukowe. Będą to teorie psychologiczne opisujące proces powstawania właśnie takiego stanu świadomości, wyjaśniające dlaczego taki stan się wykształcił, jakie czynniki miały na to największy wpływ. Czyli po prostu praktyczne uzasadnienie na podstawie badań i analiz:


............"świadomość nie ma szczególnej wartości; w istocie większość z tego, co ludzie mają w swych świadomych umysłach, to fikcja i złudzenie; dzieje się tak niezupełnie dlatego, że są oni niezdolni do widzenia prawdy, lecz z powodu funkcjonowania społeczeństwa. Większa część dziejów ludzkości (z wyłączeniem niektórych społeczeństw prymitywnych) charakteryzuje się tym, że nieliczna mniejszość rządziła i eksploatowała przeważającą liczebnie resztę społeczności. Ażeby to czynić, mniejszość zwykle używała siły; ale siła nie wystarczała. Ostatecznie większość musiała zaakceptować dobrowolnie swoją własną eksploatację — a było to możliwe, gdy tylko jej umysły zostały napełnione wszelkiego rodzaju kłamstwami i fikcjami, usprawiedliwiającymi i wyjaśniającymi potrzebę akceptacji panowania mniejszości.

Jednakże nie jest to jedyny powód, dla którego większość treści, które ludzie mają w swojej świadomości na swój temat, na temat innych, społeczeństwa itd., jest fikcją. Każde społeczeństwo w swym rozwoju historycznym zostaje schwytane w pułapkę własnej potrzeby przetrwania w tej szczególnej formie, w której się rozwinęło, i zwykle broni tej formy przetrwania, ignorując szersze cele człowieka, które są wspólne dla wszystkich ludzi. Ta sprzeczność pomiędzy społecznym a uniwersalnym dążeniem prowadzi do fabrykowania (na skalę społeczną) wszelkiego rodzaju fikcji i iluzji, których funkcją jest odrzucanie i racjonalizacja dychotomii pomiędzy celami ludzkości a dążeniami danego społeczeństwa.

Możemy zatem stwierdzić, że treść świadomości jest przeważnie fikcyjna i zwodnicza i nie odzwierciedla dokładnie rzeczywistości. Świadomość jako taka nie jest więc niczym pożądanym. Tylko gdy ukryta rzeczywistość (to, co jest nieświadome) zostaje objawiona, więc nie jest już dłużej ukryta (tj. stała się świadoma) — zyskuje się coś wartościowego.

Tym, co odkrył tu Freud, był fakt, że widzimy rzeczywistość w sposób wypaczony. Wierzymy, że widzimy jakąś osobę taką, jaką ona jest, podczas gdy w rzeczywistości widzimy naszą projekcję obrazu tej osoby, nie zdając sobie z tego sprawy. Freud dojrzał nie tylko wypaczający wpływ przeniesienia, lecz wiele innych zniekształcających oddziaływań stłumienia. W takiej mierze, w jakiej osoba podlega wpływowi nie znanych jej impulsów, w przeciwieństwie do swego świadomego myślenia (reprezentującego wymogi społecznej rzeczywistości) może ona rzutować swoje nieświadome dążenia na inną osobę i stąd nie być świadoma ich obecności wewnątrz siebie, lecz — z oburzeniem — widzieć je w kimś innym („projekcja"). Albo też może ona wynajdować racjonalne powody dla impulsów, które w rzeczywistości mają zupełnie inne źródło. Świadome rozumowania będące pseudowyjaśnieniami celów, których prawdziwe motywy pozostają nieświadome, Freud nazywa „racjonalizacjami".

Czy mamy do czynienia z przeniesieniem, projekcją czy z racjonalizacjami, większość z tego, czego osoba jest świadoma, jest fikcją — podczas gdy to, co ona tłumi (czyli to, co jest nieświadome), jest rzeczywiste. Biorąc pod uwagę to, co zostało wyżej powiedziane udaremniającym wpływie społeczeństwa, i kontynuując nasze rozważania na temat nieświadomości, do¬chodzimy do nowego pojęcia nieświadomość-świadomość.

Możemy rozpocząć od stwierdzenia, że kiedy przeciętna osoba myśli, że jest obudzona, w rzeczywistości jest na półuśpiona. Przez „półuśpienie" rozumiem to, że jej kontakt z rzeczywistością jest jedynie częściowy; większość z tego, co według niej stanowi rzeczywistość (wewnątrz czy na zewnątrz niej) jest szeregiem fikcji tworzonych przez jej umysł. Jest ona świadoma rzeczywistości tylko w takim stopniu, w jakim jej społeczne funkcjonowanie czyni to koniecznym. Zdaje sobie sprawę z obecności swoich towarzyszy o tyle, o ile musi z nimi współpracować; jest świadoma materialnej społecznej rzeczywistości o tyle, o ile potrzebuje być świadoma, aby nią się posługiwać. Jest ona świadoma rzeczywistości w takim stopniu, w jakim cel przetrwania czyni tę świadomość konieczną. W przeciwieństwie do tego, w stanie snu świadomość zewnętrznej rzeczywistości jest zawieszona, choć z łatwością powraca w razie potrzeby, zaś w wypadku obłąkania brakuje pełnej świadomości zewnętrznej rzeczywistości i nie powraca ona nawet w razie nagłej potrzeby.

Świadomość przeciętnej osoby jest głównie „fałszywą świadomością", składającą się z fikcji i iluzji, tymczasem właśnie to, z czego ona nie zdaje sobie sprawy (czego nie jest świadoma), jest rzeczywistością. Możemy teraz rozróżnić pomiędzy tym, czego osoba jest świadoma, a tym, czego świadoma się staje. Jest świadoma w większości fikcji; może się stać świadoma rzeczywistości znajdującej się u podłoża tych fikcji.

Jak wynika z wcześniej dyskutowanych założeń, istnieje jeszcze inny aspekt nieświadomości. Wobec tego, że świadomość reprezentuje tylko mały wycinek społecznie modelowanego doświadczenia, a nieświadomość reprezentuje bogactwo i głębię uniwersalnego człowieka, stan stłumienia powoduje, że ja, przypadkowa społeczna osoba, jestem oddzielony ode mnie jako kompletu ludzkiej osoby. Jestem obcy dla siebie i w tym samym stopniu każdy inny jest obcy dla mnie. Jestem odcięty od szerokiego obszaru ludzkiego doświadczenia i pozostaję zaledwie fragmentem człowieka, kaleką doświadczającym tylko małej części tego, co jest rzeczywiste we mnie i co jest rzeczywiste w innych.

Dotąd mówiliśmy tylko o wypaczającej funkcji tłumienia; pozostaje inny aspekt godny wzmianki, który nie prowadzi do wypaczenia, lecz do uczynienia do¬świadczenia nierealnym poprzez cerebrację (mimowolny proces mózgowy). To przez nią odnoszę się do faktu, który, jak wierzę, widzę — lecz widzę tylko słowa; wierzę, że czuję, lecz ja tylko myślę o uczuciach. Osoba podlegająca cerebracji jest osobą wyobcowaną, która jak w alegorii Platona, przebywając w jaskini, widzi tylko cienie i mylnie bierze je za bezpośrednią rzeczywistość.

Proces cerebracji związany jest z dwuznacznością języka. Kiedy tylko wyrażę coś słowem, dochodzi do wyobcowania i całe doświadczenie zastępuje słowo. Pełne doświadczenie w rzeczywistości istnieje tylko do chwili, gdy zostaje wyrażone za pomocą języka. We współczesnej kulturze ten ogólny proces cerebracji jest bardziej rozpowszechniony i silniejszy niż był prawdopodobnie kiedykolwiek przedtem w historii. Z powodu wzrastającego nacisku na intelektualną wiedzę, która jest warunkiem naukowych i technicznych osiągnięć, a w związku z tym na umiejętność czytania i pisania oraz edukację, słowa coraz bardziej wypierają doświadczenia. Jednak osoba, której to dotyczy, nie zdaje sobie z tego sprawy. Myśli, że coś widzi; myśli, że coś czuje; jednak nie ma tu doświadczenia, lecz pamięć i myśl. Kiedy człowiek myśli, że styka się z rzeczywistością, to tylko jego mózgowe „ja" z nią się styka, podczas gdy on, cały człowiek, jego oczy, jego ręce, jego serce, jego brzuch, nie doświadczają niczego — faktycznie on nie bierze udziału w doświadczeniu, które —jak wierzy — jest jego..............."




.......cdn.........
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

1. Wielbłąd

Myślę, że opisywany w tym punkcie stan świadomości jest najbardziej problematyczny, najtrudniejszy do zrozumienia, a przede wszystkim – jak pisze Fromm - do przyjęcia. Trudność przyjęcia do świadomości tego stanu wiąże się przede wszystkim z wnioskami Fromma, gdyż z jego badań i analiz wynikałoby, że człowiek inteligentny, doświadczony życiowo, dojrzały, społecznie uznawany za szczęśliwego miałby rzekomo tak naprawdę nic nie wiedzieć o szczęściu!!!!

Dlatego też rozszerzę stan „wielbłąda” o jeszcze parę cytatów Fromma:

„……….Jaki mam dowod swojej tozsamosci poza kontynuacja mojego fizycznego "ja"?
Odpowiedz jego nie jest - jak u Kartezjusza - afirmacja indywidualnego "ja", lecz jego
negacja; nie posiadam tozsamosci, nie mam zadnego "ja" poza tym, ktore jest odbiciem tego, co inni chca we mnie widziec. Jestem takim, jakim mnie pragniesz.

Utrata tozsamosci sprawia wiec, ze dostosowanie sie do obowiazujacych wzorow staje się sprawa jeszcze bardziej naglaca; znaczy to, ze czlowiek moze byc siebie pewnym tylko wtedy, gdy zyje tak, jak tego inni od niego oczekuja. Jezeli nie bedziemy zyli zgodnie z tym obrazem, nie tylko narazimy sie na krytyke i jeszcze wieksza izolacje, ale ryzykujemy utrate tozsamosci naszej osobowosci, co jest rownoznaczne z grozba utraty zdrowych zmyslow.

Spelniajac oczekiwania innych, nie wyrozniajac sie, czlowiek tlumi watpliwosci co do swej tozsamosci i osiaga pewien stopien bezpieczenstwa. Ale drogo to okupuje. Rezygnacja ze spontanicznosci i indywidualnosci prowadzi do zablokowania zycia. Choc zywy biologicznie, czlowiek staje sie emocjonalnie i umyslowo martwym automatem. Wykonuje czynności zyciowe - ale zycie przesypuje mu sie przez palce niczym piasek.

Za fasada optymizmu i zadowolenia wspolczesny czlowiek jest gleboko nieszczesliwy; w istocie znajduje sie na granicy rozpaczy. Desperacko lgnie do idei indywidualizmu; chce byc inny i nie ma dla niego lepszej rekomendacji niz ta, ze cos jest inne. Kupujac bilet kolejowy, dowiadujemy sie, jak sie nazywa kasjer, ktory nas obsluguje; torebki reczne, karty do gry i przenosne radia maja charakter osobisty dzieki umieszczeniu na nich inicjalow wlasciciela. Wszystko to wskazuje na glod odmiennosci, sa to jednak juz tylko szczatki indywidualizmu. Czlowiek nowoczesny jest zadny zycia. Nie mogac jednak jako automat doswiadczac zycia rozumianego jako spontaniczna aktywnosc, chwyta sie zastepczo kazdego rodzaju podniety i dreszczyku; emocji picia, sportow, przezywania zastepczo wzruszen fikcyjnych postaci na ekranie.

Jakie zatem jest znaczenie wolnosci dla czlowieka wspolczesnego?
Uwolnil sie od zewnetrznych wiezow, ktore moglyby go krepowac w dzialaniu i mysleniu wedlug wlasnych upodoban. Mialby swobode postepowania wedle wlasnej woli, gdyby wiedzial, czego chce, co mysli i co czuje. Lecz on nie wie. Nagina sie do bezimiennych autorytetow i przyswaja sobie jakies "ja", ktore nie jest jego. Im usilniej to czyni, tym bardziej czuje sie bezsilny i tym bardziej musi sie naginac do oczekiwan innych. Mimo pozorow optymizmu i inicjatywy, czlowiek wspolczesny przepojony jest glebokim uczuciem niemocy, ktora sprawia, ze martwym wzrokiem wpatruje sie w zblizajaca sie katastrofe, jak gdyby był tkniety paralizem…….”


....cdn....
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Jakby coś z tego Kogoś interesowało to zapraszam na mój powstający blog, gdzie będę opisywał już rzeczy czysto psychologiczne. Na początek będę równolegle zapisywał tam teorię prezentowaną teraz na stockwatch-u, bez odniesień do giełdy.
PsychBlogJa
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Ogólny schemat rozwiązania przedstawię w oparciu o:
- obrazowy opis procesu poznawania siebie Nietzschego
- cytaty z Fromma

Nietzsche mówi, że w człowieku mogą zajść trzy kolejne po sobie przemiany:

1. Wielbłąd – człowiek nosi ciężkie brzemię związane z natłokiem życia, zakazów, nakazów, systemów związanych z tym, co narzuciło mu superego

2. Lew – człowiek buntuje się, chce wolności – gdzieś w środku czuje, że coś jest nie tak, że prócz superego jest coś jeszcze – podejmuje działania żeby to zmienić

3. Dziecko – człowiek rodzi się ponownie, odnajduje swoją osobowość wrodzoną, która została mu odebrana – jest sobą.



1. Wielbłąd
Ten stan człowieka odpowiada dokładnie rozważanemu problemowi. Czyli odwołując się do teorii Freuda oznaczałoby to, że powszechnie uznawana świadomość, którą każdy przeciętny człowiek posiada, w większej części oparta jest na tym, co narzuciło nam superego i małym udziale realizowanych popędów oraz naszego „ja”. Czyli w skrócie - mimo, że jesteśmy szczęśliwi - jesteśmy dalej niż bliżej naszej własnej, unikalnej natury.

Eksperci tematu, czyli Freud, Jung, Fromm, bardzo dokładnie opisują ten stan. Całe życie poświęcili oni rozmowom, badaniom i analizie wielu ludzi, więc coś w tym musi być. Najlepiej opisuje to Fromm:


„............Wydaje sie, ze człowiek wspolczesny pragnie az nazbyt wielu rzeczy i jedyny jego problem zdaje sie polegac na tym, ze chociaz wie, czego chce, nie moze tego miec. Cala nasza energie zuzywamy na zdobywanie tego, co chcemy miec, i wiekszosc ludzi nigdy nie kwestionuje podstawowej przeslanki tej aktywnosci, tego mianowicie, ze wie, czego naprawde chce. Ludzie nie zastanawiaja sie, czy cele, ku ktorym zmierzaja, sa tym, czego sami pragna. W szkole chca miec dobre stopnie; jako dorosli chca odnosic sukcesy, zarabiac coraz wiecej pieniedzy, zdobyc wiecej prestizu, kupic lepszy woz, bawic sie itp. Kiedy jednak posrod calej tej oblakanczej aktywnosci zastanowia sie przez chwile nad tym wszystkim, ogarnia ich watpliwosc:


A jesli dostane te nowa posade, jezeli kupie lepszy woz lub uda mi sie odbyc te podroz – co wtedy?
Jaki z tego pozytek?
Czy rzeczywiscie pragne tego wszystkiego?
Czy nie gonie za jakims celem, ktory ma mnie rzekomo uszczesliwic, a wymyka mi sie z chwila, gdy go osiagne?

Kiedy czlowieka opadna podobne watpliwosci, budzi sie w nim przerazenie; wstrzasaja one bowiem sama podstawa calej jego aktywnosci, jego pewnoscia, ze wie, czego chce. Totez ludzie usiluja mozliwie szybko pozbyc sie tych klopotliwych mysli. Sadza, ze naszly ich one dlatego, ze byli zmeczeni albo przygnebieni - i w dalszym ciagu gonia za celami, które uwazaja za wlasne. Wszystko to swiadczy jednak o mglistym uswiadamianiu sobie tej prawdy, ze człowiek wspolczesny zyje w zludzeniu, iz wie, czego chce, gdy w istocie chce jedynie tego, czego się oden wymaga.

Aby zaakceptowac te prawde, trzeba sobie uprzytomnic, ze wiedziec, czego sie istotnie chce, nie jest - jak mysli wiekszosc ludzi - rzecza latwa, lecz jednym z najtrudniejszych zadan stojacych przed kazda istota ludzka. Jest to problem, który goraczkowo usilujemy ominac, przyjmujac gotowe cele - za wlasne. Czlowiek współczesny gotow jest poniesc najwieksze ryzyko, by osiagnac cele, bedace rzekomo jego celami; lecz bezgranicznie boi sie ryzyka i odpowiedzialnosci, jaka musialby poniesc wyznaczajac sobie wlasne cele. Czesto bierze sie mylnie intensywna dzialalnosc za dowod dobrowolnego dzialania, chociaz wiadomo, ze moze to byc dzialanie nie bardziej spontaniczne niz u aktora albo osoby zahipnotyzowanej. Kazdy z aktorow po zapoznaniu sie z glownym watkiem sztuki moze z werwa grac przydzielona sobie role, a nawet samemu uzupelnic swoj tekst i pewne szczegoly akcji. A przeciez gra on tylko role wyznaczona.

Szczegolna trudnosc w rozeznaniu, do jakiego stopnia nasze pragnienia - podobnie jak mysli i uczucia - sa nam w rzeczywistosci narzucone z zewnatrz, wiaze sie scisle z problemem wladzy i wolnosci. W dziejach nowozytnych autorytet Kosciola przejelo panstwo, autorytet panstwa zastapilo sumienie, a w naszej epoce role te objela z kolei bezimienna wladza zdrowego rozsadku i opinii publicznej jako narzedzi konformizacji. A ze wyzwolilismy się spod dawnych jawnych autorytetow wladzy, nie dostrzegamy, ze stalismy sie ofiara nowych autorytetow. Stalismy sie automatami zyjacymi w zludzeniu, ze sa istotami rozporzadzajacymi wlasna wola. Dzieki temu zludzeniu jednostka nie uswiadamia sobie niebezpieczenstwa; ale na tym konczy sie cala pomoc, jaka daje zludzenie. W istocie rzeczy "ja" jednostki ulega oslabieniu, na skutek czego czuje sie ona bezsilna i nad wyraz niepewna. Zyje w swiecie, z ktorym stracila prawdziwa lacznosc, gdzie kazdy i wszystko zostalo zinstrumentalizowane, gdzie jednostka stala sie czescia zbudowanej wlasnymi rekami maszyny. Czlowiek mysli, czuje i chce tak, jak mu sie wydaje, ze powinien myslec, czuc i chciec; w toku tego procesu zatraca swoje "ja", bez ktorego nie ma prawdziwego bezpieczenstwa wolnej jednostki.

Utrata wlasnego "ja" wzmogla potrzebe dostosowania sie do obowiazujacych wzorow, rezultatem jej bowiem bylo glebokie zwatpienie we wlasna tozsamosc. Jesli jestem tylko tym, czym w moim przekonaniu powinienem byc - to kim jestem? Widzielismy, ze watpliwosci co do wlasnego "ja" zaczely sie wraz z upadkiem sredniowiecznego porzadku, w którym jednostka zajmowala swe bezsporne miejsce w ustalonym ladzie. Tozsamosc jednostki stanowila juz od czasow Kartezjusza najwiekszy problem nowozytnej filozofii. Dzisiaj przyjmujemy za pewnik, ze my to my. Niemniej watpliwosci co do nas samych istnieja w dalszym ciagu, a moze nawet wzrosly. Tym uczuciom wspolczesnego czlowieka dal wyraz Pirandello w swoich sztukach. Zaczyna on od pytania:

Kim jestem?......................................”



.....cdn....
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

ciąg dalszy nastąpi po dłuuugim od dziś weekendzie :)

@v3nom
Cytat przytoczony przez mnie był wyrwany z kontekstu - mój błąd.

Nie ma czegoś takiego jak "mentalny wyścig szczurów".
Wyścig oznacza , że jest jakaś meta, jakiś cel na którym tylko się skupiasz.

W poznawaniu siebie chodzi o sam proces odkrywania swojego prawdziwego "ja", sam proces jest fascynujący i tylko na tym się koncentrujesz nie oczekując jakichś nagród - robisz to tylko i wyłącznie dla siebie.
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Teoria „Poznać siebie”

Teoria mniej związana z giełdą (a może wręcz przeciwnie), w każdym razie odniesienie do giełdy zrobię na końcu kilku wpisów. Wiem, że forum jest o giełdzie, ale parę osób przedstawiło tutaj kilka ciekawych teorii, więc i w tym temacie może będzie jakiś odzew. A jak nie będzie to nic – w końcu to tylko „Kozetka”Whistle Szczególnie, że temat myślę dotyczy każdego.

Przeglądnąłem sobie ostatnio wątek i trochę mnie naszło przemyśleń. Tytuł wątku to „Psychologia – klucz do sukcesu na giełdzie i nie tylko” i teraz bardziej się chciałem zająć tym „nie tylko”. Opisane teorie pokazują podejścia do osiągania sukcesu w różnych dziedzinach życia, ale chyba jest jedna rzecz, która dotyczy każdego i najważniejsze, żeby przede wszystkim odnieść sukces w tej dziedzinie.

Na początku wątku, przy teorii sukcesu związanej z doskonaleniem siebie, napisałem:
„Ogólnie więc w takim podejściu do rzeczy widzę sens i jedną z dróg do osiągnięcia szeroko rozumianego sukcesu, czyli:
- robieniu tego, co się lubi
- robienia tego, co się chce i kiedy chce
- doskonalenia się w tym nieustannie
- zarabianiu na tym pieniędzy”

Owszem, robienie tego, co się chce i lubi, jest sukcesem – tylko pod jednym warunkiem: że wiemy czego chcemy i co lubimy. Dlatego też, warunkiem tego sukcesu, jest odniesienie trochę wcześniej sukcesu w innej, dużo ważniejszej dziedzinie – poznaniu siebie. I właśnie na tym temacie tutaj chciałbym się skupić.

Problem:

Dawniej do psychologa przychodził ktoś, kto miał określony problem, zaburzenie, jakiś lekki zespół psychiczny. Teraz jednak większość osób zwracających się o pomoc to osoby w sensie psychologii zdrowe. Ludzie, którzy mają dobrą pracę, dom, rodzinę, przyjaciół, zainteresowania – wszystko, co powszechnie się przyjmuje jako warunek szczęścia. Jednak tacy ludzie z bliżej niesprecyzowanych powodów przychodzą po pomoc.

Powód:

Każdy ma dwie osobowości:
- wrodzoną – esencję samego siebie, nasze ja, nasze indywidualne piękno i potencjał – tą osobowość ma się od urodzenia
- nabytą – czyli osobowość, która kształtuje się w nas w pierwszych kilkunastu latach życia – czyli najbardziej podatnym okresie życia. Decydujące czynniki to rodzina, tradycja, kultura, religia, otoczenie itp.
Jasne jest, że jako dzieci poddajemy się temu wszystkiemu, bo nie mamy wyjścia – jesteśmy totalnie zależni. Potem jednak im bardziej się uniezależniamy: studia, praca, wyprowadzka – coś nas zaczyna gryźć wewnętrznie, zaczynamy mniej lub bardziej zadawać pytania czy to o to chodzi w życiu – stąd powyższy problem.

Szerszy opis wiąże się z tym, co już pisałem na temat wniosków Freuda.
Freud podzielił umysł na 3 obszary:

1. Ego= świadomość (nasze świadome myśli)
2. Id = podświadomość (instynkty, pierwotne potrzeby, popędy)
3. Superego = nadświadomość (kultura, tradycja, nakazy i zakazy społeczne, religia)

W tym przypadku myślę, że id to nasza osobowość wrodzona, czyli instynkty plus nasze unikalne cechy charakteru, potencjał, nasze prawdziwe „ja”.
Natomiast ego to świadomość nabyta, czyli w większej części oparta na tym, co narzuciło nam super ego i małym udziale realizowanych popędów oraz naszego „ja”.

Większość ludzi uważa, że człowiek przez swoje ego (świadomość nabytą) rządzi sobą i swoim życiem. Freud natomiast twierdzi, że wcale tak nie jest. Id (świadomość wrodzona), przez to, że jest nieuświadomione oraz działa nieustannie (przede wszystkim w czasie snu), jest potężne – dużo potężniejsze od ego. Dlatego też, powstaje problem dla ego:
- z jednej strony musi ona brać pod uwagę to, czego potrzebuje id – które nie ma ograniczeń, jest samolubne, egoistyczne, chce zaspokoić przyjemności, popędy, realizacji prawdziwego „ja”
- z drugiej strony musi brać pod uwagę to, co narzuciło i narzuca superego.
Stąd wewnętrzne rozdarcie, czyli rozważany problem.

Rozwiązanie:
........cdn.......
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Kolezanka dostala na gwiazdke tablet eReader VEDIA: wszystko fajnie: wi-fi, pdfy, muzyka, filmy - tylko że jak cos za szybko klikniesz to sie resetuje - srednio raz na pol godziny. Nie widzialme innych tabletow wiec nie wiem - moze ogolnie tak tablety maja - w kazdym razie na mnie nie zrobil pozytywnego wrazenia. No ale z drugiej strony jak na cene 300zł to jest bardzo uzyteczny.
Pozdrawiam
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Polskie górnictwo węgla ma perspektywy w nowej polityce UE
www.wnp.pl/artykuly/polskie-go...

Cytat:
Polskie spółki nie korzystają jednak w pełni ze światowej koniunktury na węgiel właśnie z powodu problemów z wydobyciem. JSW nie zrealizuje w tym roku założonego poziomu wydobycia z powodu zdarzeń górniczych.

Również Katowicki Holding Węglowy nie wydobędzie w tym roku tyle węgla, ile zaplanował. W 2012 r. KHW zakłada wydobycie na poziomie powyżej 13 mln ton.

- Najgorsze byłoby wstrzymanie inwestycji - ocenia Zagórowski. - Odbudowa frontu wydobywczego jest niezbędna. W tym zakresie nie można ciąć kosztów.

Co zatem powinni robić polscy producenci węgla? Analitycy wyliczają - należy inwestować, podnosić efektywność, lepiej wykorzystywać zasoby ludzkie. Tak, by efektywny czas pracy górników był dłuższy (modernizacja systemów transportu dołowego i klimatyzacji). Trzeba stale podnosić efektywność.


Kod:
mod: dodawaj cytaty do linków
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów zgodził się na przejęcie przez Jastrzębską Spółkę Węglową (JSW) kontroli nad Wałbrzyskimi Zakładami Koksowniczymi Victoria. Oznacza to finalizację budowy przez JSW grupy węglowo-koksowej.
gornictwo.wnp.pl/jsw-finalizuj...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Tak tylko na marginesie, bo się natknąłem na to w książce "Rozregulowany świat" Amin Maalouf:

"Jednym z najbardziej uderzających obrazków początku stulecia był widok Alana Greenspana, byłe"go szefa FED-u, składającego w październiku 2008 roku zeznanie przed komisją Kongresu. Mimo, że nie chciał zgodzić się z tezą, że decyzje, które podjął podczas osiemnastu lat swego „panowania” – lub których podjęcia zaniedbał - mogły wywołać kataklizm na rynku kredytów hipotecznych i wynikające stąd światowe zawirowania, przyznał, że jest „w stanie szoku i niedowierzania:. Bo, jak powiadał, był przekonany, że instytucje kredytowe nie mogą nigdy działać na szkodę interesów akcjonariuszy. „Żyjąc w tym przeświadczeniu, przez całe dziesięciolecia zarządzaliśmy ryzykiem, póki cały ten intelektualny gmach nie zawalił się zeszłego lata.”
Przypuszczam, że ci, którzy wątpią w immanentną mądrość mechanizmów rynkowych, przyjęli te słowa z sarkazmem. Ale to, czemu wyraz dał Greenspan, to coś więcej niż tylko zawód rozgoryczonego konserwatysty. Jego wyrzuty sumienia wydały mi się wymowne, a na swój sposób rozczulające, bo oznaczały koniec pewnej epoki – epoki, w której działanie podmiotów gospodarczych cechowała spójność i przyzwoitość, w której były one posłuszne jakimś regułom, w której agresywni gracze, drapieżni menedżerowie należeli do rzadkości, w której można było oprzeć się na kilku pewnych wartościach ,a bezpieczny interes rozpoznać na pierwszy rzut oka.
Nie staram się na siłe idealizować minionych czasów. One także miały swą dawkę szwidlów i kryzysów. A jednak musimy przyznać, że nigdy dotąd nie było jeszcze takiej epoki jak nasza, w której dzierżący stery narodowych gospodarek nie są w stanie nadążyć za karkołomnymi konstrukcjami rekinów finansjery, w której ludziom obracającymi miliardami brak elementarnej wiedzy z dziedziny ekonomii politycznej oraz jakiejkolwiek troski o efekty ich działań dla przedsiębiorstw, pracowników, dla ich własnych rodziców i przyjaciół, nie mówiąc już o dobru ogółu.
Nietrudno pojąć, dlaczego starzy mędrcy czują się zawiedzeni. Nieważne, czy „uzdrawiacze gospodarki” opowiadają się za interwencjonizmem czy za leseferyzmem. W każdym przypadku muszą uznać, że ich najbardziej wypróbowane terapie zawodzą. Tak jakby każdego ranka pacjent, przed którym stają, był zupełnie inną osobą niż ten, o którego zdrowie troszczyli się poprzedniego dnia.”

(…)

„Brak legitymizacji to w przypadku każdej ludzkiej społeczności szczególny stan nieważkości doprowadzającej do ogólnego rozstroju postaw. Gdy żaden autorytet, żadna instytucja, żadna osobistość nie może poszczycić się prawdziwą moralną wiarygodnością, gdy ludzie na każdym kroku przekonują się, że świat to dżungla, w której panuje prawo silniejszego, a wszystkie chwyty są dozwolone, świat może zmierzać jedynie w stronę zabójczej przemocy, tyranii i chaosu.”

(…)

„Mogę się zgodzić, że nie ma nic wstydliwego w fakcie bogacenia się. Mogę również przyznać, że nie ma nic wstydliwego w korzystaniu z owoców własnego dostatku. Nasza epoka oferuje nam tyle pięknych i dobrych rzeczy, byłoby obrazą dla życia odmawiać sobie korzystania z tych wspaniałości. Ale żeby pieniądz był całkowicie oderwany od sfery produkcji, od wszelkiego wysiłku fizycznego czy intelektualnego, wszelkiej społecznej działalności? Żeby nasze giełdy zmieniły się w gigantyczne kasyna gry, w których o losie setek milionów ludzi, bogatych i biednych, decyduje rzut kostką? Żeby nasze najszacowniejsze instytucje finansowe zachowywały się niczym pijany marynarz? Żeby oszczędności całego pracowitego życia były w kilka sekund trwonione lub pomnażane trzydziestokrotnie w wyniku jakichś ezoterycznych zabiegów, z których sami bankierzy przestali cokolwiek pojmować?
Na tym polega właśnie poważne rozregulowanie, którego skutki wykraczać daleko poza świat finansów czy ekonomii. W obliczu tego, co się dzieje, mamy prawo się zastanawiać, po co ludzie mieliby nadal wieść uczciwie pracowity żywot, po co młody człowiek miałby wybierać zawód nauczyciela zamiast dilera narkotykowego, i jak w takich warunkach przekazywać wiedzę i ideały,, jak zachować minimum tkanki społecznej, potrzebne do utrzymania przy życiu tych absolutnie podstawowych, a kruchych rzeczy, które zwą się wolnością, demokracją, szczęściem, postępem czy cywilizacją.
Czy trzeba dodawać, że to finansowe rozregulowanie jest również, a może właśnie przede wszystkim, symptomem rozregulowania naszej skali wartości?”

Tak tylko na koniec, żeby nie było, że tylko autor narzeka – Jego zdaniem lekarstwem na to rozregulowanie jest skala wartości oparta na prymacie ocalającej kultury. Pisze, że dzięki medycynie ludzie żyją dłużej, przez co czyha na nich nuda i pustka – przez co szukają ucieczki w konsumpcjonizm. A powinno się zdobywać wiedzę i rozwijać bogate życie wewnętrzne. [P.S. - może wtedy zacznie się hossa hello1 ]

"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

JSW: dobre wyniki i korzystne prognozy na przyszłość
www.stockwatch.pl/forum/Defaul...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Dziś prezes Oponeo w TVNCNBC mówił o Marketeo:
- spółka dynamicznie się rozwija i będzie przez najbliższe parę lat w tym tempie
- planowany debiut na GPW na początku przyszłego roku
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Cytat:
W 2010 roku przychody ze sprzedaży gazu płynnego przez Petrolinvest uległy podwojeniu, osiągając niemal 150 mln zł. Spółka zmieniła strukturę dostaw, opierając się w znacznej części na dostawcach krajowych.

gazownictwo.wnp.pl/petrolinves...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Aktywa funduszy inwestycyjnych IDEA TFI wzrosły o 600 mln zł
finanse.wnp.pl/aktywa-funduszy...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Od wtorku ruszają spotkania zarządu Polkomtela z potencjalnymi inwestorami
it.wnp.pl/od-wtorku-ruszaja-sp...
Cytat:
Wśród chętnych do kupna Polkomtela wymienia się: Zygmunta Solorza-Żaka, szwedzki koncern TeliaSonera, norweski Telenor, a także Kohlberg Kravis Roberts & Co, Apax Partners Worldwide i Providence Equity Partners.
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Kolejne ważne infa potwierdzające poprzednie:

- Koksownia Przyjaźń planuje budowę bloku energetycznego opalanego gazem - dowiedział się z wiarygodnego źródła portal wnp.pl.
energetyka.wnp.pl/koksownia-pr...

- Koks poszukiwany na rynku, jego ceny rosną
hutnictwo.wnp.pl/koks-poszukiw...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

EGB Investments S.A. otrzymała tytuł Lidera Rynku 2011 – Najlepsza Firma w Polsce w zakresie windykacji należności i obrotu wierzytelnościami.
egb_investments_s.a._liderem_rynku_2011
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

JSW:

- większa efektywność kopalni Budryk
gornictwo.wnp.pl/jsw-kopalnia-...

- wzrost cen koksu
gornictwo.wnp.pl/ceny-koksu-sz...

- największy zysk ze spółek węglowych
gornictwo.wnp.pl/najwieksze-sp...

- nowe baterie w Koksowni Przyjaźń;
hutnictwo.wnp.pl/inwestycje-w-...

-plan rozwoju
gornictwo.wnp.pl/jsw-przyjeto-...

- twardy Prezes
www.praca.wnp.pl/jaroslaw-zago...

- własna energia z metanu i gazu koksowniczego
gornictwo.wnp.pl/jsw-planuje-b...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Cytat:
W 2010 r. zakończyły się restrukturyzacje spółek, które niedawno przejęliśmy, już w IV kwartale 2010 r. zaczęły one generować dodatnie wyniki finansowe. W 2011 r. spółki te przyniosą spore zyski - mówi Marian Kostempski, prezes Kopex SA.

gornictwo.wnp.pl/m-kostempski-...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Cytat:
Kopex jest zainteresowany zaangażowaniem się w Glinik, trwają rozmowy pomiędzy obydwoma podmiotami.

gornictwo.wnp.pl/kopex-negocju...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Dawaj...:)

Może jak zrozumiemy giełdę, to lepiej zrozumiemy kobiety:)
Bo droga przeciwna chyba jest trudniejsza:)
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Czyżby Ktoś uważał, że kluczem do sukcesu na giełdzie jest ogarnięciem psychologii damsko-męskiej??? :)

To może pomóc:
www.youtube.com/watch?v=S6E6Yi...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Cytat:
PZU ocenia, że w IV kwartale 2010 roku utrzymywał trendy z poprzednich kwartałów - poinformował PAP prezes PZU Andrzej Klesyk.

finanse.wnp.pl/pzu-utrzymal-w-...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Cytat:
Idea TFI przydzieliła wszystkie akcje w swojej ofercie publicznej, a wpływy brutto z emisji wyniosły 24,8 mln zł brutto, poinformowała firma w komunikacie. Spółka podała, że stopa redukcji w transzy otwartej dla inwestorów niekorzystających z preferencji z tytułu udziału w book-building wyniosła "prawie 37%".

finanse.wnp.pl/stopa-redukcji-...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Jordan napisał(a):
To tak na drodze wstępu, jeśli będzie zainteresowanie chętnie wrzucę więcej filozofii na to forum, choć to temat dość odległy od inwestowania


Odległy, ale ze wszystkim się łączy. Filozofia może rozjaśnić pewne sprawy związane z inwestowaniem, czyli co rozumiemy przez bogactwo, dlaczego do niego dążymy, co tak naprawdę daje nam gra na giełdzie.
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

mankomaniak napisał(a):
W ekonomii człowiek dąży do maksymalizacji użyteczności. A nie przyjemności. A użyteczność można rozumieć właśnie jako szczęście w długim terminie. Czyli myli Ci się po prostu ekscytacja ze szczęściem. Teraz bardzo łatwo obalić teorię mocy.


Maksymalizacja użyteczności: odwołując się do mojego przykładu z samochodem - co będzie bardziej użyteczne: nowsze auto, którym tylko będziemy się przemieszczać, czy TLC, którą będziemy się przemieszczać i jeszcze pozwoli nam przejechać np: piaski pustyni? Oczywiście TLC, która będzie bardziej użyteczna, będziemy się nią dłużej ekscytować, da nam więcej przygód, zwiększy naszą moc, przez co da nam więcej szczęścia.

mankomaniak napisał(a):
A to dobre, czyli człowiek nie szuka szczęścia, bo tylko skutek. A dążenie do mocy to niby nie dążenie do szczęścia - bzdura.


Jeśli uważa się moc za szczęście, to też nie widzę problemu. Wtedy dąży się do szczęścia, rozumianego jako moc.

mankomaniak napisał(a):
Bo właśnie często małe nieprzyjemności związane często z wysiłkiem dają w dłuzszym terminie szczęście, czyli użyteczność.

Po prostu nielogiczna teoria, bo celem zawsze będzie szczęście, tylko w różnych wymiarach.


Tak, tylko że to szczęście trzeba osiągnąć przez coś - czyli pierw trzeba coś osiągnąć (użyteczność, moc) aby poczuć szczęście.

mankomaniak napisał(a):
Na cholerę mam dążyć do jakiejś abstrakcyjnej mocy albo nawet szczęścia? Są to słowa nie mające nic wspólnego z prawdą. Moc przyjdzie sama, jeśli się ją zostawi w spokoju.


Tak jak pisałem na początku i podkreślę to jeszcze raz:
"Na początek chciałem zaznaczyć, że jest to jedna z wielu filozofii – myślę, że nie jest ważne jaką filozofię ma dana osoba, ale czy dzięki niej jest naprawdę szczęśliwa."

A co do:
mankomaniak napisał(a):
A tak w ogóle proponuję już zostawić te teorie.

nie zgodzę się.

Siekoo przedstawił bardzo ciekawy sposób myślenia, dlatego jeśli ktoś chce, może również przedstawiać swój. Zawsze można poznać dzięki temu nowe koncepcje, przemyśleć, poszerzyć poglądy.
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Cytat:
Zmiany w OFE zaproponowane przez rząd nie wpłyną na wysokość przyszłych emerytur, ponieważ de facto będą one zależały od tego, jaki będzie dochód narodowy, gdy przejdziemy na emeryturę i od tego jak ten dochód zostanie podzielony między pokolenie czynne zawodowo i emerytów - uważa, Robert Gwiazdowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha.

finanse.wnp.pl/r-gwiazdowski-c...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Zaciekawiony teorią siekoo, ale także za względu na to, że wcześniej obiecałem, napiszę teraz małe co nie co na temat odpowiedniego podejścia do życia, filozofii, złotego środka, czy jak to nazwał siekoo equlibrium.

Na początek chciałem zaznaczyć, że jest to jedna z wielu filozofii – myślę, że nie jest ważne jaką filozofię ma dana osoba, ale czy dzięki niej jest naprawdę szczęśliwa. Tak więc przedstawię tu swoją.

Teoria tę uważam za kwintesencję psychologii i znaczenia jej w osiągnięciu sukcesu w różnych aspektach życia. Teoria bazuje na wszystkich wcześniej opisanych przeze mnie teoriach i łączy je na zasadzie synergii.

Teoria jest banalnie prosta – wszystko sprowadza się do mocy.

Ale po kolei.
Większość filozofii wskazuje, że celem ostatecznym jest szczęście (eudajmonia), rozumiane jako intelektualizm etyczny, przyjemność cielesna, oświecony umysł, unikanie cierpienia i szukanie przyjemności itd. – w zależności od filozofii.

Natomiast filozofia mocy mówi co innego. Twierdzi ona, że szczęście nie jest celem, a jedynie skutkiem. Człowiek nie szuka szczęścia, rozumianego najbardziej popularnie przez szukanie przyjemności i unikaniu cierpienia. Przyjemność i cierpienie to są tylko skutki, a człowiek chce przyrostu mocy. Np.: odżywianie nie jest skutkiem cierpienia (w tym przypadku głodu), ale dążeniem komórek do stania się silniejszymi – pierwotna, instynktowna, podświadoma potrzeba. Tak więc przyjemność i nieprzyjemność nigdy nie są zjawiskami pierwotnymi – są reakcjami woli.

Dążeniu do przyrostu mocy towarzyszy zarówno:
- przyjemność - tutaj sprawa jest jasna – przyrost poczucia mocy;
- jak i nieprzyjemność - czasami człowiek szuka oporu, odczuwa potrzebę czegoś, co się przeciwstawia. Nieprzyjemność, jako przeszkoda na drodze zwiększania mocy jest czynnikiem normalnym, człowiek jej potrzebuje. Nieprzyjemność działa pobudzająco – przeszkoda działa jak stymulator woli mocy. Drobne przeszkody po kolei służą ostatecznej przyjemności zwycięstwa.

Na czym więc owa wola mocy polega. A no np.:
- posiadać dążenia, cele, zamiary
- chcieć czegoś w ogóle
- chcieć stać się silniejszym, mocniejszym, doskonalszym
- chcieć wzrastać
- chcieć budować swoją wartość
i ku temu chcemy środków.

Jak ja rozumiem owe środki? --> przede wszystkim:

1. Ciekawa praca – ambitna, pozwalająca się rozwijać, różne projekty, różne doświadczenia – najlepiej robić to, co się chce i kiedy chce.

2. Ciekawe zainteresowania – również ambitne, rozwijające.

3. Ciekawi ludzie – niebanalni, pozytywnie, inspirujący, mogący pokazać możliwości, zainteresować.

4. Ciekawe miejsca – rozwijające pogląd na świat, powiększające horyzonty, zwiększające świadomość.

5. Sport – witalność, ruch, zdrowie, świeżość, sprawność, siła.

Co jest w tym najważniejsze – to, że te 5 czynników nie wiąże się lub wiąże nieznacznie z pieniędzmi. I to jest cały klucz do poradzenia sobie z wszechobecnym dążeniem do pieniędzy, gdyż ja bogactwo postrzegam przede wszystkim przez te 5 rzeczy. Takie podejście uświadamia pewne zjawiska, ułatwia życie. Druga ważna rzecz – w większości tych środków największy udział mamy my sami, więc dużo możemy zdziałać, nie będąc uzależnieni od jakichś zewnętrznych czynników. A jeśli więc większość czasu każdego dnia poświęcamy właśnie na te czynniki, cały ten czas sprawia nam radość i przyjemność.

Prosty przykład trzymania się filozofii – samochód. W Polsce wyznacznik statusu, prestiżu. Nie ważne co robisz, kim jesteś, co wiesz – masz nowy samochód, możesz jechać w niedziele pod kościół, stanąć w najbardziej widocznym miejscu – i jesteś gość. OK. – przesadnie wyjaskrawiony przykład, ale jakże prawdziwy na wsi. I większość ludzi tak myśli. A że większość tworzy poglądy, tradycję to jednak to oddziaływuje na każdego – gdzieś siedzi taka myśl, że kiedyś sobie kupię fajną furę (liczmy np. 50tys zł na paroletni fajny model) i pokażę reszcie – a jeździmy np. zadbanym autem za 15tys dobrej marki. I tu filozofia mocy przynosi banalnie oczywiste rozwiązanie na to, żeby nie ulec takiemu myśleniu. Zadajesz sobie pytanie – czy taki samochód zwiększy moją wartość – odpowiedź jest prosta. Samochód jak sama nazwa wskazuje ma służyć do samochodzenia, czyli jeżdżenia. I po miesiącu zachwytu wyglądem nowego auta, i tak by służył tylko do przemieszczania – i wtedy czy mielibyśmy stary czy nowy nic by to nie zmieniało – a w kieszeni zostaje 35tys zł, które możemy przeznaczyć na rzeczy, które naprawdę zwiększą naszą wartość – np. na starą Toyotę LandCruiser i wyjazd nią do Tunezji na pustynię – jakże taka przygoda zwiększy naszą moc!!!!!!!!!!!

W ten sposób można ogarnąć wiele rzeczy i nie dać się zwariować. Sposób myślenia bardzo trudny w dzisiejszych czasach, ale jakże moim zdaniem ważny.

Jak teraz inne teorie się z tym łączą – po kolei:

- Teoria przyciągania=inwestowanie w siebie --> czyste zwiększanie swojej wartości jako człowieka, przez przede wszystkim ciekawą pracę i zainteresowaniami.

- Stan alfa umysłu --> stan potęgujący doskonalenie siebie, lepsza efektywność, szybsze rezultaty, więcej radości.

- Rezonans alfa --> stan potęgujący stan alfa umysłu, przez co jeszcze bardziej potęgujący teorię inwestowania w siebie – przez posiadanie wokół siebie ciekawych ludzi

- Dekalog --> odnosi się i łączy ze wszystkimi wymienionymi środkami.

- Teoria trzech czynników sukcesu --> również łączy wszystkie czynniki i z nich wynika.

- Teoria Freuda --> idealnie się wkomponowuje – podświadomość rządzi, jest silniejsza i to właśnie ona poprzez instynkty, popędy pcha nas do zwiększania swojej mocy, siły jako jednostki. Wsłuchując się w nią, rozumiemy co dla nas jest naprawdę ważne i łatwiej nam wtedy poradzić sobie z poglądami większości, wyścigiem szczurów itd.

- Teoria bogactwa --> na przykładzie samochodu chciałem jak najlepiej przedstawić jak filozofia mocy pozwala zrozumieć, co jest tak naprawdę bogactwem w życiu.

- opisana przez siekoo teoria equlilbrium --> myślę, że w moim przypadku ową linią byłaby moc – kąt nachylenia linii rósłby wraz z jak największym realizowaniem wymienionych przeze mnie środków do przyrostu mocy.

No – to tak w skrócied'oh!

Zachęcam do przedstawienia swoich sposobów myślenia...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

siekoo napisał(a):
niestety, wiekszosci z nas nie stac na to, by nie brac udzialu w wyscigu szczurow. chyba, ze ktos ma na tyle ustabilizowana sytuacje (ma wlasny, splacony dom/mieszkanie, jakis srodek transportu i odlozone troche grosza na czarna godzine, wowczas mozna sprobowac stanac z boku. tylko przecietnie ile taka osoba ma lat?
to jest dylemat 'pieniadze i czas wolny' - przytlaczajaca wiekszosc ludzi ma albo jedno, albo drugie.


Ludzi, którzy mają swój dom/mieszkanie, samochód, oszczędności nie brałbym tutaj pod uwagę - jeśli ktoś ma to wszystko, jest zdrowy i do tego ogarnięty w sprawach finansowych to może wszystko - jest do olbrzymi komfort finansowy i tu spokojnie można się skupić na wolnym czasie bez żadnych dylematów.

Natomiast większość osób tych rzeczy nie ma, a mieć po prostu musi (pomijając jakichś zakręconych buddystów, pustelników, filozofów, dla których takie zabezpieczenie nie ma znaczeniahippy2 ).

Czyli myślę, że każdy z nas prędzej czy później musi osiągnąć min 500tys kapitału, które wystarczy na małe mieszkanie, samochód i rezerwę zabezpieczającą. I to jest oczywiste, że do tego trzeba w jakiś sposób dążyć. Tylko najważniejszy jest właśnie ten sposób - czyli złoty środek pomiędzy zarabianiem a wolnym czasem. Uważam, że lepiej wydłużyć czas dojścia do takiego kapitału o kilka lat i dzięki temu przez ten czas korzystać z życia, cieszyć się drobniejszymi rzeczami, realizować małe marzenia, osiągać mniejsze cele, mieć różne zainteresowania. Najważniejsze to nie dać się zwariować, nie ulegać wszechobecnemu karierowizmowi, gonieniu pieniądza - mieć swoją filozofię na życie i jej się trzymać.

Co do złotego środka, podejścia do życia, które może pomóc w odnalezieniu się w tym wszystkim i nie zwariować - napiszę niedługo co nie co....
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Zgodnie z zapowiedzią, chciałem rozwinąć pewien temat związany z wypowiedzią Froga:

Frog napisał(a):
Idealna droga zawodowa:

Zarobić na giełdzie 5 mln i potem tylko zarządzać tymi pieniędzmi: akcje, lokaty, nieruchomości, waluty - wszystko zmienne w zależności od koniunktury, tak aby na czysto rocznie mieć 10%. Z tego połowa zwiększałaby kapitał (aby pokonać inflację), a reszta starczyłaby na życie.

Tylko jak zarobić te 5 baniek... Think


5 baniek, 2 bańki, czy choćby nawet 1mln zł - oczywiście potrzebne pieniądze, które zapewniły by godne życie, ale należy tu zwrócić uwagę, że:

„Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia”

Załóżmy, że na giełdzie bogactwo rozumiemy jako zarobienie wyżej wymienionej sumy pieniędzy. Czyli zgodnie z cytatem osiągnięcie owej sumy nie może być naszym celem. Dlaczego?

Wyznaczona suma jest dużą sumą, która pozwoli zaspokoić wiele potrzeb. Czyli ogólnie droga do takiego bogactwa, przede wszystkim przez pracę i dodatkowo przez inwestycje, jest dość długa. Gdybyśmy zatem postawili sobie za cel takie właśnie bogactwo, uzależnilibyśmy nasze szczęście od jego osiągnięcia. Bylibyśmy niewolnikami pieniądza, szczurami w wyścigu. Spowodowało by to długie – kilkunasto lub kilkudziesięcioletnie - wyczekiwanie na osiągnięcie upragnionego celu. Myślę, że takie podejście przyniosło by tylko cierpienie. Nawet gdyby udało się nam ten cel osiągnąć, po tak długim czasie czekania nie cieszyłoby to nas już tak bardzo. A co najgorsze, zdalibyśmy sobie sprawę, jak mało wykorzystaliśmy cały ten czas, wyrzekając się albo zaniedbując ważne dla nas rzeczy, gdyż „liczy się nie tylko osiągnięcie celu, ale jakość życia, której doświadczasz na drodze, która do tego celu prowadzi.”

„Dlaczego tak często utożsamiamy szczęście z bogactwem? Być może dlatego, że tkwi w nas uporczywa skłonność do porównywania się z innymi ludźmi, a ilość pieniędzy jest jednym z niewielu obiektywnych kryteriów, według których możemy ocenić siebie na tle innych. Rzeczywistość jest jednak bardziej skomplikowana i trudno doszukiwać się bezpośredniej zależności pomiędzy poziomem zadowolenia z życia a liczbą zer na koncie – poziom zadowolenia z życia wśród 400 najbogatszych Amerykanów jest porównywalny do poziomu zadowolenia wśród Masajów. Pieniądze traktować należy jako cel służący do max wykorzystania swojego potencjału jako człowieka. Uzależnienie szczęścia od poczucia, że nasze życie ma głębszy sens, jest podświadome i wynika ze specyfiki funkcjonowania ludzkiego mózgu – więc czy tego chcemy, czy nie, nasze szczęście zależy nie od tego, ile możemy kupić, lecz od tego, ile jesteśmy warci.”

Bogactwo jako środek - w tym przypadku rozumiałbym jako coraz większy kapitał, który pozwala na dokonywanie nowych, większych inwestycji. Kapitał finansowy, ale również kapitał intelektualny, know-how, które cały czas w sobie rozwijamy (inwestowanie w siebie), co w przyszłości zapewni finansową niezależność. Tak postawiony cel związany ze stawaniem się profesjonalnym inwestorem będzie o wiele lepszy.

„Samo osiąganie celów nigdy nie da nam szczęścia. Najgłębsze i najtrwalsze poczucie spełnienia przyniesie Ci to, kim się stajesz, to jak pokonujesz przeszkody utrudniające Ci osiągnięcie celu. Stojące przed nami cele wyznaczają kierunek i stanowią przedmiot koncentracji. Musimy jednak nieustannie walczyć o zdobycie jak największej radości z każdego kolejnego dnia i czerpać do max z każdej mijającej chwili.”


"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Cytat:
31 stycznia 2011 roku Kopex-Przedsiębiorstwo Budowy Szybów oraz KGHM Polska Miedź podpisały aneks do umowy z 2007 roku w zakresie realizacji robót chodnikowych.

gornictwo.wnp.pl/kopex-pbsz-o-...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Dlaczego 5 baniek to akurat sprawa jasna.
Mój wpis był odpowiedzią na pytanie jak je zarobić:)

A wracając jeszcze do jednej z dróg zawodowych:

"3. Zarządzać własną firmą, kupić udziały np. 15 % w jakiejś firmie z NC i zawiązać z nią współpracę."

to myślę, że tutaj WotchDog jest pozytywnym przykładem:
robił to co lubił, rozwijał się, doskonalił, pracował, pewnie też grał na giełdzie --> założył biznes z tym związany, dalej trochę grał --> a teraz mając udziały w spółce z NC stał się prawdziwym inwestorem --> szacun!!!


"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Czyli pozostajemy przy etacie (ewentualnie swojej małej działalności) i grze na giełdzie, a w przyszłości przy dobrych wiatrach, może ktoś przejdzie na poziom prawdziwego inwestora...

Co do 5mln zł - ja trzymam się dalej w głównej mierze psychologii - dlaczego? - opiszę niedługo, bo widzę tu ciekawe rozwinięcie tematu:)
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

3. Zarządzać własną firmą, kupić udziały np. 15 % w jakiejś firmie z NC i zawiązać z nią współpracę.

Chyba byłby to złoty środek połączenia wiedzy o giełdzie i własnej przedsiębiorczości - mieć coś swojego i część projektów realizować w opisany wyżej sposób.
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

v3nom napisał(a):
A jak dobrymi inwestorami są przedsiębiorcy pokazały opcje walutowe na przełomie 2008/2009. Wychodzę z założenia, że albo robisz jedno, albo drugie i się na tym skupiasz. Tak samo jak pracujesz albo na etacie, albo na swoim.


Jaka jest dla Ciebie idealna droga zawodowa? Czy któraś z tych dwóch opcji?

1. Zacząć prowadzić biznes, coś swojego, skupić się na tym, inwestować w związane z tym nowe projekty - i wtedy porzucić zupełnie giełdę.

2. Połączyć jedno z drugim - mając odpowiednią ilość kapitału, zakupić duży pakiet akcji jakiejś spółki (może być mała z NC albo nienotowana jeszcze), zająć się nią , zarządzać, wprowadzić zmiany - potem odsprzedać całość albo zredukować i zająć się kolejnym projektem.
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Prowadzisz biznes --> zarabiasz (organizujesz) pieniądze --> grasz dalej :)
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Czytając dziś artykuł natknąłem się na ciekawy cytat warty przytoczenia:

"Inwestowanie to nałóg na całe życie.
Odwracają się tylko ci, którzy zostają do tego zmuszeni.
Ci, którzy są w stanie zorganizować nowe pieniądze, grają dalej."
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

To miało być raczej w formie żartu - chciałem to później edytować, ale nie była możliwa taka opcja:/

Zmienię więc na bardziej odpowiednią formę:

„Sukces to zdolność świadomości psychicznej przystosowania się do środowiska {giełdowego} i czerpać z niego jak najwięcej rozkoszy {wykorzystywać swoją wiedzę do dokonywania coraz lepszych transakcji}”

Myślę, że to właśnie chciał przekazać Freudthumbright
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Jordan napisał(a):
Próbowaliście kiedyś świadomego snu?? Jest to esencja stanu alfa, o którym wspomnieliście.


Jordan
Wiem, że pytałem już o to i mi odpowiedziałeś, ale bardziej interesowała mnie metoda(y) wprowadzania się w taki sen. Byłbym wdzięczny za opisanie dość dokładnie procesu (sposobu, metody, czynności) pozwalającego wprowadzić się w taki sen?:)

"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Właśnie byłem w krakowskim oddziale IDM. Pytałem o zapisy na IDEA TFI. Powiedziano mi, że jeśli chodzi o ich oddział to mają już full chętnych, nawet jednego zainteresowanego całym przydziałem dla indywidualnych, więc na pewno będzie redukcja. Spodziewają się tak około 40-60% redukcji dla klientów indywidualnych.
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Dziś Leszczyński w TVNCNBC
Tyle zdążyłem wyłapać:
- spodziewają się dynamicznego wzrostu aktywów w tym roku (IDEA TFI)
- planują skup akcji w najbliższym czasie, bo uważają, że ich akcje są bardzo tanie (IDM SA)
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Teoria: „Co ma Freud do sukcesu na giełdzie?”

Freud podzielił umysł na 3 obszary:

1. Ego= świadomość
2. Id = podświadomość
3. Superego = nadświadomość

Większość ludzi uważa, że człowiek przez swoją świadomość rządzi sobą i swoim życiem.
Freud natomiast twierdzi, że wcale tak nie jest. Podświadomość, przez to, że jest nieuświadomiona oraz działa nieustannie (przede wszystkim w czasie snu), jest potężna – dużo potężniejsza od świadomości. Tak naprawdę śmieje się z naszego ego, bo to ona rządzi i wie najlepiej, co jest dla nas dobre.

Dlatego też, powstaje problem dla świadomości:
- z jednej strony musi ona brać pod uwagę to, czego potrzebuje ego – które nie ma ograniczeń, jest samolubne, egoistyczne, chce zaspokoić instynkty, pierwotne potrzeby, chce tylko przyjemności, zaspokojenia popędów.
- z drugiej strony musi brać pod uwagę to, co narzuca superego, czyli świadomość mas: kultura, tradycja, nakazy i zakazy społeczne, religia.

Freud mówi, że ciężej jest poradzić sobie z Id, gdyż w tym przypadku, zarówno jego stłumienie jak i zaspokojenie mogą przynieść cierpienie.

Jak zatem rozwiązać to najlepiej?

Uważam, że dokładnie tak jak opisałem to w pierwszych postach, czyli wychodząc z podświadomości (teoria inwestowania w siebie, stan alfa). Nauczyć się słuchać i wsłuchać się w siebie, w swoje pragnienia, prawdziwe zainteresowania, chęci, cele, które podsuwa nam nasza podświadomość, a potem zacząć się rozwijać w tych dziedzinach, inwestować w siebie, doskonalić np.: swoje analizy i transakcje.

A z drugiej strony uniezależnić się od superego, świadomości zbiorowej, masy, tłumu – na pewno każdy ma swoje określenie na to zjawisko. Podchodzić sceptycznie do ocen analityków, mediów, nadmiaru informacji, newsów. Skupić się na rzetelnych analizach, racjonalnej ocenie, obiektywnym doborze informacji.

Czyli przede wszystkim:
Być świadomym swojej podświadomości oraz świadomy otaczającej nadświadomości.

Co nam to da?

Jak pisze Freud:
„Sukces to zdolność świadomości psychicznej przystosowania się do środowiska {giełdowego} i czerpać z niego jak najwięcej rozkoszy {ubierać leszcza (tłum, stado) w każdej postaci}”



"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Incepcji się na razie nie tykam - wyższa szkoła jazdy:)
Jeśli chodzi o interpretacje snów, to po przeczytaniu Freuda i jego rozkmin, wynika mi z tego, że co by się nie przyśniło, można to podciągnąć pod dowolne wydarzenie - strasznie płynna sprawa. To tak jak z tendencyjnością w doborze informacji na giełdzie:
"Jesteś w stanie znaleźć informację, która potwierdzi dowolną tezę"
Tak więc trzeba mieć dystans i trzeźwy umysł.

A skoro jesteśmy już przy Freudzie i szumie informacyjnym...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Cytat:
Jeszcze w tym półroczu ma zostać ujawniony kolejny zagraniczny projekt KGHM. Jak czytamy w "Dzienniku Gazecie Prawnej", spółka rozmawia o inwestycjach w nowe złoża w krajach Ameryki Północnej i Południowej, ale jednocześnie zwiększa możliwości wydobywcze w kraju.

gornictwo.wnp.pl/kghm-wciaz-sz...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Cytat:
Nawet ponad dwa miliardy euro może zarobić w tym roku KGHM. Wszystko dzięki rekordowym cenom miedzi i srebra i sprzedaży aktywów telekomunikacyjnych.

hutnictwo.wnp.pl/beda-rekordow...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Cytat:
IDEA TFI podpisała nowe umowy dotyczące współpracy związanej z dystrybucją funduszy inwestycyjnych. Dzięki współpracy z nowymi partnerami sieć dystrybucji, która i tak w ostatnim roku powiększyła się trzykrotnie, osiągając liczbę przekraczającą 1000 placówek, zwiększy się o kolejne 400 placówek - poinformował Piotr Kukowski, prezes IDEA TFI.

finanse.wnp.pl/idea-tfi-rozsze...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Info z przed 2 dni:
Cytat:
KGHM Polska Miedź podpisała ze spółką Tele-Fonika Kable umowę na sprzedaż w 2011 roku walcówki miedzianej oraz drutu z miedzi beztlenowej. Szacowana wartość umowy wynosi od 622,9 mln USD do 753,4 mln USD, czyli od tj. 1,8 mld zł do 2,2 mld zł, podał KGHM w środę.

hutnictwo.wnp.pl/kghm-sprzeda-...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Cytat:
W wyniku realizacji nowej strategii, na GPW notowane będą spółki: FAMUR SA, PGO SA i ZAMET INDUSTRY SA. Zakończenie działań planowane jest na III kwartał 2011 roku.

gornictwo.wnp.pl/akcjonariusze...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Cytat:
12 stycznia Lubelski Węgiel Bogdanka ogłosił przetarg na drugi kompleks strugowy. Bucyrus będzie uczestniczył w tym przetargu - dowiedział się portal wnp.pl.

gornictwo.wnp.pl/bogdanka-nabe...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Cytat:
Integracja działalności związanych ze sprzedażą i obsługą klienta wynika z wdrażania w Grupie Tauron modelu biznesowego, będącego elementem planu restrukturyzacji i oszczędności, a ma na celu przede wszystkim usprawnienie działania spółek, co przyniesie efektywniejsze wprowadzanie nowych rozwiązań dedykowanych sprzedaży i obsłudze klienta - wyjaśnia Dariusz Lubera, prezes zarządu Tauron Polska Energia.

energetyka.wnp.pl/nowa-organiz...
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

"Nastolatek"...To żem se zrobił wizerunekbinky d'oh!

"Gimnazjalny czat"... co na to WatchDog?wave

OK - myślałem, że obrazki wprowadzają więcej życia i energii do wypowiedzi (nie zaniżając przy tym ich poziomu), ale spoko rozumiem. Ważne, żeby innym dobrze się to czytało.thumbright
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

szooler napisał(a):
SzachMat,a jak sądzisz,dałoby się to zastosować do gry na giełdzie?
Tylko tak,żeby nie posądzono nas o zakładanie "spółdzielni". :))

A ja myślałem, że Stare Wygi tego forum, takie jak Ty, Buldi, Frog, Mathu, v3nom, Taurus80, Vox już dawno taką spółdzielnię założyłoking Shhh
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

constant napisał(a):
Kiedy patrze sie na twoj post zawierajacy 20 smiley'i,
mysle ze jednak moze byloby lepiej gdybys cos bral :->

Z jednej strony zabawne jest to co piszesz i sam się dobrze bawię czytając tohello1 , aczkolwiek z drugiej strony wskazuje to na smutny fakt, że w dzisiejszych czasach jak masz dużo radości i uśmiechu na co dzień, to od razu wzbudzasz podejrzeniaThink
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Jordan
Myślę, że wiem o czym mówisz. Aczkolwiek chętnie poznam Twoją metodę wprowadzania się w taki sensleepy2
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Jordan napisał(a):
Próbowaliście kiedyś świadomego snu?? Jest to esencja stanu alfa, o którym wspomnieliście.

Jordan
Mógłbyś przybliżyć temat świadomego snu?
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Teoria: „Trzy czynniki sukcesu w dzisiejszych czasach”.

Gdzieś kiedyś ostatnio przeczytałem, że o sukcesie w dzisiejszych czasach decydują trzy czynniki:

1. wynikiread2

2. wizerunekwave
3. kontaktyoccasion5

Jako, że pkt. 2 oraz 3 określają nas na zewnątrz, wynika stąd, że nasz pijar odpowiada za 66% sukcesu. Dziwne, ale chyba prawdziwe. Oczywiście wyniki odpowiadające za pozostałą część stanowią tak naprawdę bazę i punkt wyjścia do czegokolwiek więcej. Co nie zmienia faktu, że można opierać sukces tylko na 2. i 3. zasadzie, ale takie coś to po prostu hipokryzja – patrz większość „gwiazd” showbiznesupuke_l . Natomiast sukces oparty na wszystkich zasadach to wywieranie pozytywnego wrażenia, popartego wartością swojej osoby.

1. Wyniki: wiedza, doświadczenie, zrealizowane projekty, umiejętności – czyli po prostu teoria inwestowania w siebie, autorozwoju, doskonalenia opisana na początku wątku.

2. Wizerunek: tutaj myślę wszystko zależy w jakim środowisku działamy. Załóżmy, że skupimy się na środowisku związanym z giełdą, czyli biznes, finanse, zarządzanie. Jak można tutaj zbudować swój pozytywny wizerunek. Tutaj przedstawię „Dekalog dobrego wizerunku”, który też gdzieś znalazłem:

1. Mów o sukcesach – fałszywa skromność jest przejawem słabości.
2. Graj zespołowo – sukces jako osiągnięcie wszystkich.
3. Nie działaj bez planu – zastanów się co chcesz o sobie usłyszeć.
4. Nie myl stylizacji z wizerunkiem.
5. Nie zapominaj o otoczeniu – buduj relacje z ludźmi sukcesu, unikaj ludzi o złej reputacji.
6. Nie idź na skróty.
7. Nie bądź niewolnikiem swojego wizerunku – nie oszukuj grając kogoś innego.
8. Nie wstydź się swoich błędów.
9. Nie zapominaj o przygotowaniu każdego wystąpienia.
10. Pamiętaj o najbliższych.

Jeśli chodzi o wizerunek, to myślę, że oprócz przedstawionych wyżej zasad, które opierają się w dużej mierze na etyce biznesu, chodzi tutaj również na umiejętności wywarcia wrażenia. Wiele jest osób, które mają wyniki, są geniuszami w jakichś dziedzinach, ale pozostają w cieniu, tak jakby praktykowali zasadę: „Siedź w kącie, a znajdą Cię”help bandhead . A chyba w dzisiejszych czasach ważny jest marketing i jego podstawowa zasada: „Wyróżnij się albo giń”violent3 . Brutalne, ale prawdziwe.

Więc jeśli chodzi właśnie o to wyróżnienie się z tłumu ludzi z wynikami, to polega to na posiadaniu wokół siebie jak największej ilości punktów zaczepiania, dzięki którym możemy zainteresować kogoś swoją osobą. Bardzo to jest wszystko podobne do relacji damsko-męskich i całej sztuki uwodzenia, gdyż w sensie ogólnym chodzi o to samo.

Myślę, że dobrym obrazem tego mogłoby być jakieś spotkanie biznesowe, konferencja, czy coś z tych rzeczy. Mamy wyniki, swoje osiągnięcia i teraz trzeba sprawić, żeby nas zauważono. Co w takim przypadku może być takimi punktami zaczepienia? Na pewno pewność siebie, bycie zadbanym i eleganckim, znajomość zasad savoir-vivre, znajomość języków, ale przede wszystkim bycie interesującą osobą, z poczuciem humoru, która ma swoje zdanie na różne tematy, swoje własne poglądy i teorie, nie boi się opinii innychargue , prowadzi ciekawe życie, bywa w ciekawych miejscachwalk , uprawia jakiś sport, umie tańczyć lub/i grać na jakimś instrumencieBoo hoo! . Myślę, że chodzi tu przede wszystkim o całą teorię wywierania wrażenia na innych, czyli zidentyfikowaniu rzeczy ważnych dla drugiej osoby, jej pasji, zainteresowań, a potem rozmawianiu o tym, celem nie zostawienia po sobie tylko wizytówki, ale także pozytywnych emocji związanych z naszą osobą. Szczytem było by chyba wprowadzenie się z taką osobą w stan alfa i wymiana pozytywnej energii. Wrażenie gwarantowane.

Oczywiście cały czas mówimy o pozytywnym wrażeniu, pokazaniu swojej wartości, którą cały czas budujemy.

Co to daje w dłuższej perspektywie? Tutaj dochodzimy do pkt 3.

3. Kontakty: tutaj jest chyba wszystko jasne, wszak największym kapitałem są ludzie. Ludzi mogą zainspirować, pokierować, pokazać możliwości, służyć radą, pomocą – albo tym, co najważniejsze na giełdzie, czyli informacjąShhh .

"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

daab007 napisał(a):
Wyzbądź się pragnień, a rozczarowania będą Ci obce


Zgadzam się. Podobnie mówi epikureizm: "Wyzbądź się potrzeb, bo one sprawiają przykrość".
Wynika z tego, że przykazanie 5. jest niezgodne z teorią przyciągania, a więc dokonujemy małej zmiany w dekalogu. Zasada 5. powinna brzmieć:

5. Będziesz myślał o wszystkim jak najlepiejjoker , pracował jak najlepiejread2 i nie spodziewał się nic w zamianoccasion1 .
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Kolejna teoria: "Dekalog".

Na pewno wszyscy forumowicze znają dekalog, ale jako, że bardzo ładnie wpasowuję się on w inwestowanie w siebie, teorię przyciągania i stan alfa, postanowiłem przypomnieć tutaj dziesięć przykazań:

1. Będziesz na tyle mocnynaka , iż nic nie zakłóci spokoju Twojego umysłu.Angel


2. Z każdą spotkaną osobą będziesz rozmawiał o zdrowiutoothy4 , szczęściu toothy7 i powodzeniuthumbleft .


3. Sprawisz, iż w każdym z Twoich znajomych poczuje, że jest w nim coś wartościowego.3some


4. Zawsze będziesz dostrzegał jasne strony wszystkiego wokółsunny , aby Twój optymizm stał się rzeczywistościątoothy8 .


5. Będziesz myślał o wszystkim jak najlepiejjoker , pracował jak najlepiejread2 i spodziewał się rzeczy tylko jak najlepszychoccasion1 .


6. Sukces innych sprawi Ci taką samą radość jak sukces własny.wav


7. Zapomnisz o przeszłych błędach i będziesz dążył do jak największych osiągnięć w przyszłości.faroah


8. Zawsze będziesz nosił radość na twarzytoothy8 , i dasz uśmiech każdej żywej istociewave .


9. Poświęcisz na doskonalenie siebie tak wiele czasuclock , iż nie wystarczy go już na krytykowanie innychargue .


10. Będziesz zbyt wielki by się martwićidea1 , zbyt szlachetny by się złościćking i zbyt szczęśliwy by pozwolić sobie na kłopotyangel4 .
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

szooler napisał(a):
Zostań małym Warrenem B. a nie będzie żadnej porażki.
Przeznacz jakąś tam konkretną kwotę,bez której możesz żyć,a która zaprocentuje za X lat.Jeśli taki horyzont inwestycji Cię przeraża a zarazem nudzi,no bo kupisz i trzymasz,zero inwestycyjnej pasji,to opracuj system i dziel się przemyśleniami.Ja,jeśli nie pomogę,przynajmniej będę się starał nie przeszkadzać.
Warunek wielkiego Warrena:kupujesz dobre(nie tanie!blackeye ) spółki po korzystnej cenie.Boo hoo! (


Budowanie i opisywanie systemów pozostawiam bardziej doświadczonym ode mnie forumowiczom: Frog, Buldi, TheBlackHorse. notworthy
Ale nie jest tak, że jakiegoś tam swojego nie mam - cały czas się uczę i doskonalę swoje decyzje.
Nie wykluczam, że kiedyś stworzę strategię inwestycyjną opartą tylko na psychologii (taką jak opisałem wyżej) i będę ją opisywał na indywidualnych kronikach giełdowych . cheers
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

constant napisał(a):
Zapalilbym to samo co Ty ;->


I to jest właśnie najpiękniejsze, że ja nic nie biorę - słowoDancing
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Napiszę tu, bo mi się nie chciał edytować poprzedni post:/

v3nom napisał(a):

SzachMat, walcujesz nas tą propagandą sukcesu. Jesteś z jakiejś sekty czy coś?


Nie chodzi tu o żadną propagandę, ani żaden sukces na giełdzieShame on you , bo takiego na pewno nie osiągnąłem. Mój cel inwestycyjny to 5% netto na kwartał [mam czas i cierpliwośćbinky ] - więc tego chyba nikt nie nazwie sukcesem giełdowym.
Chodzi o ogólne podejście, świadomość w różnych dziedzinach życia i czerpanie z nich jak najwięcej.hello1
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Jak umieścić stopkę w poście? (np. taką jak ma Frog)
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

v3nom napisał(a):
SzachMat, walcujesz nas tą propagandą sukcesu. Jesteś z jakiejś sekty czy coś? Angel

Tak. Jestem stworzoną przez siebie jednoosobową sektą dążenia do sukcesu i szczęścia w każdej dziedzinie życiadirector angel4


v3nom napisał(a):

To co piszesz o psychologii wynika nie tylko z czytania ale i z doświadczenia. Naczytasz się wiele i będziesz myślał, że jesteś gość. A później przyjdzie korekta i nogi mięciutkie jak u kaczuszki Angel

Wiedza jest ważna, ale trzeba poznać pewne mechanizmy na własnej skórze. Czas, świadome obserwacje i wyciąganie właściwych wniosków są nie mniej ważne. Z czasem wszystko staje się jaśniejsze, zauważasz pewne zależności. Uczysz się wyczuwać reakcje rynku. Rozumiesz coraz więcej i zdarzenia już tak nie zaskakują.

Najważniejsze jednak jest zrozumienie, świadome działanie oraz chęć samodoskonalenia się. Jak pisał WD - praca u podstaw - czyli trzeba poznać różne techniki, metody, AT, AF, historię spółek, giełdy, prawo. Potrzeba ogromu czasu aby to wszystko zgłębić. Pełne zaangażowanie jest moim zdaniem konieczne do osiągnięcia sukcesu. Inaczej człowiek mniej lub bardziej błądzi i działa nieświadomie. Oczywiście z czasem wymagany poziom zaangażowania spada, bo wiele spraw przychodzi całkowicie automatycznie. I nie trzeba wcale żadnego przyciągania, żeby to osiągnąć. Jedynym przyciąganiem jakie jest przydatne, jest przyciąganie ziemskie, aby monitor nie unosił się bezwładnie nad biurkiem. Ale to otrzymuje każdy przychodzący na ten świat w pakiecie standard Angel



No jasne, że tak. Żeby nie było, że zacząłem grać na giełdzie tydzień temu polegając zupełnie na naczytaniu się teorii psychologicznych, które tu opisuję.
Giełdą się interesuję od 2 lat, od roku inwestuję. Pierw przez rok tylko czytałem, obserwowałem, poznawałem AT i AF, wymyślałem jakieś tam proste systemy w excelu, oparte o różne metody, wiedząc, że wiedzę mam żadną. Potem dopiero zacząłem inwestować, z czasem coraz większe kwoty. To forum odkryłem jakieś 3 miesiące temu i przez ten czas przeczytałem wszystkie wątki jakie są, bo uważam, że jest tu więcej przydatnej wiedzy niż we wszystkich książkach, które przeczytałem wcześniej.
Myślę, że występują u mnie wskazane przez ciebie zjawiska, które na pewno uważasz za niezbędne do osiągnięcia sukcesu na giełdzie:
- dysponuję tym ogromem czasu, w końcu przeanalizowałem całe forum w tak krótkim czasiebook
- pełne zaangażowanie jak najbardziejtoothy8
- zrozumienie powoli przychodziThink
- samodoskonalenie, praca u podstaw i świadomość - jak najbardziej stosuje od kilku lat - w końcu sam opisałem to w postach powyżejcheers

Wracając do psychologii - byłaby to ciekawe metoda inwestycyjna. Oprzeć się zupełnie na psychologii, tzn. pierw przystosować swoją psychikę do wymaganych na giełdzie: dyscypliny, cierpliwości, mocnych nerwów itd. A następnie przeanalizować wypowiedzi na forum, znajdując jednostki, które wpasowywałyby się w psychologiczny model dobrego inwestora i na tej podstawie dokonywać zakupu spółek, którymi te jednostki się interesują (bez najmniejszej wiedzy o AF i AT).
Nie stosuje takiej metody, aczkolwiek można po części z niej korzystać i myślę, że wiele osób wzoruje się w ten sposób na pewnych forumowiczach, których wypowiedzi najbardziej na nich wpływają i wpasowują się w ich własne poglądy.

v3nom napisał(a):

Liczenia pieniędzy ciężko się pozbyć, no chyba, że inwestujesz na rachunku demo. Ja za każdym razem jak się loguję do DM zerkam na aktualne wyceny papierów wartościowych. Co nie oznacza, że ciągle myślę o pieniądzach. Strachu przed stratami ciężko się pozbyć, chociaż wiele wynika tutaj od sekwencji wydarzeń, doświadczenia, dokładnej i sprawdzonej strategii czy horyzontu inwestycyjnego.


Jasne, że ciężko i sam tak robię - pisałem tylko, że nie to jest najważniejsze. Przecież nie wchodzimy na to forum po to, żeby poczytać ile kto dziś zarobił albo stracił, ale rozwijać się: poznawać opinie, wymieniać się spostrzeżeniami, dowiedzieć się o spółkach, doskonalić nasze inwestycje - to jest klucz do sukcesu opisany przez Elderaking .

v3nom napisał(a):

Cytat:
- robieniu tego, co się lubi
- robienia tego, co się chce i kiedy chce
- doskonalenia się w tym nieustannie
- zarabianiu na tym pieniędzy

Co do tych wymienionych punktów, to masz szczęście, że trafiłeś na hossę. Jak byś miał mniej farta, mogłoby się okazać, że punkty 4 i 1 przestały by działać. To znaczy straciłbyś pieniądze oraz baaardzo byś znielubił giełdę. A Twój zapał i pozytywna postawa by wyparowały Angel


Fakt, trafiłem na hossę, ale pozytywna postawa też powinna być (tak jak portfel) zdywersyfikowana. Tzn. powinny być w życiu inne różne dziedziny (zarówno te związane z zarabianiem jak i nie), które by ewentualną porażkę na giełdzie łagodziły. Po to, żeby szeroko rozumiany życiowy zapał nigdy nie wyparowywał.Dancing

v3nom napisał(a):

Jak nie szukasz, jak szukasz? A jak nie szukasz, to źle, bo powinieneś szukać. Jak chcesz stać się lepszym? Dostrzegam tutaj błąd logiczny.


Nie szukam. To miała być kontynuacja teorii przyciągania, ale skoro wywołałeś temat, to następną teorię zawrę tutajwave :

Krótka teoria, czyli "Co ma Nietzsche do teorii przyciągania?"

Co ma? A no to, że chyba on tę teorię doskonale rozumiał i opisał w słowach:
"Szczęście ugania się za mną.
Wynika to z faktu, że nie uganiam się za kobietami.
Szczęście wszak jest kobietą"
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

debet napisał(a):

Ode mnie jedno słowo. Szachmat nie zgodzę się z tymi teoriami, że trzeba rozmawiac i przebywac jedynie z ludźmi "energicznymi", z pasją, a zamulonymi nie. To jest straszne trywializowanie problemu. Ten zamulony może być geniuszem matematycznym, który jest na co dzien mrukliwy, a gdy spytasz go o pewne twierdzenie, zaiskrzy jak najjaśniejsza gwiazda.


Nie no jasne. Jeśli by się nie rozmawiało z ludźmi to skąd by się miało tych energicznych wziąść. Z każdym trzeba rozmawiać, wypytać co lubi, jakie ma pasje, poruszyć różne ciekawe dla nas tematy. Ale jak nie ma odzewu, nic nie zaiskrzy, no to sorry, ale szkoda czasu i energii na kolejne rozmowy o niczym.

debet napisał(a):

Nie ma czegoś takiego jak "negatywna świadomość"


Zgadzam się w pełni. Użyłem tego w odniesieniu to stanu beta mózgu, który odpowiada za świadomość w sensie postrzegania normalnie otoczenia (w porównaniu do stanu alfa). Powinno być "negatywny stan beta" - byłoby jaśniej.sign7

A co do świadomości rozumianej jako wsłuchanie się w siebie, w swoje prawdziwe potrzeby, oczekiwania, zrozumienie swojego systemu wartości, życie zgodnie z podświadomością - to uważam to za jedną z najważniejszych cech (chyba najaważniejszą...). A ludzi, których Ty określiłeś jako tchórzy, którzy boją się świadomości, najlepiej chyba opisał Nietzsche:
"Kto nigdy nie żył, jakżeby miał umrzeć, lepiej żeby się wcale nie narodził".

debet napisał(a):

Idealnym przykładem są porażki na giełdzie.


A tutaj cytat z reklamy occasion5 :
"Porażka jest motywacją lub szukaniem szansy. Zrób wszystko, żeby ją wykorzystać."!!!!
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Kolejna teoria: "Rezonans alfa"

Gdzieś na forum ktoś kiedyś umieścił artykuł o „Rezonansie giełdowym” i myślę, że można by doszukać się ciekawej analogii do stanu alfa.

Dla ścisłości – są cztery stany pracy mózgu uzależnione od częstotliwości fal mózgowych:
- beta – pełna świadomość
- alfa – pół jawa / pół sen
- teta – sen
- delta – głęboki sen, brak snów.

A więc skoro stan alfa(opisany wyżej) to:
- stan wypas do myślenia nad celami, analizowania i wszystkiego, co potrzebne inwestorowi na giełdzie do dokonywania lepszych transakcji,
- ale także: entuzjazm, podniecenie, pasja, radość, szczęście, przepływ energii, natchnienie;

to czemu by tak go nie spotęgować wykorzystując właśnie zjawisko rezonansu.

Do tego, podobnie jak w rezonansie giełdowym, trzeba stworzyć holding – tylko w tym przypadku psychologiczny, czyli po prostu, grupę co najmniej 2 osób na dowolny okres czasu – choćby na czas rozmowy.

Jak zadziała rezonans?  Będąc w stanie alfa, zainspirowanie czymś, zainteresowaniu, mając jakąś pasję, pomysł, dzielimy się naszymi przemyśleniami z drugą osobą. Powoduje to to, że ta osoba zaczyna przechwytywać od nas energię i pasję, wprowadza się w stan alfa. Jej stan alfa powoduje kolejne przemyślenie, pomysły i przekazuje nam swoją energię. I w ten sposób można się wzajemnie nakręcać i miło efektywnie spędzać czas.

Warunek: należy rozmawiać z ludźmi pozytywnie nastawionymi do życia, mającymi dużo energii, pomysłów, podobnych do nas zainteresowań, będących często w stanie alfa.
Z ludźmi negatywnymi, zamulonymi, przytłoczonymi nie należy podejmować dyskusji, bo nie dość, że nie zrozumieją, to zamiast spotęgować nasz stan alfa, sprowadzą nas do stanu beta – nie dość, że świadomości to jeszcze negatywnej świadomościpuke_l .

Wniosek:
Im więcej pozytywnych, niebanalnych, ciekawych ludzi wokół siebie, tym efektywniejsze myślenie, więcej pomysłów, mniej nierozwiązanych problemów, szczęśliwsze pozytywne życieheadbang .

Przykład: znowu najbliższy wszystkim forumowiczów.
Na wątku "SW/Forum/Strategie inwestycyjne/Portfel zdywersyfikowany - budowa z użyciem bety" znalazłem wypowiedź, która myślę dobrze przedstawia taki rezonans:

Anty-teresa napisał(a):


Buldi, Sneku, bredzicie...
Ja się niczym od Was nie różnię. Przeceniacie mnie. Jak chyba każdy doświadczyłem goryczy porażek, dostałem po pupie, a co gorsza po kasie... Tyle, że przy te porażki wyzwoliły we mnie bardzo dużą determinację. Były błędy jakie popełnia większość uczestników rynku. Nawet jak coś wymyśliłem fajnego, to na początku a jakże w plecy i porzucałem temat. Potem wracałem, zmieniałem, aż w końcu zrozumiałem, że ja mądrzejszy od tego całego bałaganu nie będę. Zaczynałem na żywioł, kupić sprzedać, bez ładu i składu. Ty Buldi masz znacznie większą ostrożność i podbudowę, co jest bezcenne. To co robisz jest znacznie bardziej przemyślane w porównaniu do moich początków na rynku. Snake'a umysł też jest prawdopodobnie lepszy od mojego. Ja miałem po prostu szczęście spotkać ludzi mądrzejszych ode mnie, którzy podzielili się wiedzą, czasem zainspirowali, a ja z tego najzwyczajniej skorzystałem. Tak samo działacie na mnie Wy.











"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Tak jak napisałeś:
"Najważniejsze to nauczyć się słuchać. "
Każdy musi się wsłuchać sam. U każdego decyzja musi pochodzić z jego wnętrza, z jego podświadomości. Przekonywanie, opowiadanie, namawianie nic nie da - a wręcz będzie miało odwrotny skutek. Szczególnie u osób z takimi dolegliwościami.

Uważam, że co najwyżej można opowiadać o takich rzeczach i to tylko tym, co do których wiesz, że przynajmniej Cię wysłuchają i rozważą Twoje zdanie. Tacy, myślę ludzie tworzą to forum, dlatego też postanowiłem wypisać różne ciekawe teorie, z którymi gdzieś się spotkałem, bo może ktoś je rozważy i zaciekawi się bardziej.
A - i z tego też powodu, myślę, że uzależnienie od tego forum i ludzi go tworzących jest pozytywnym uzależnieniem. (P.S. - co innego mógłby powiedzieć uzależniony?d'oh! hello1 )
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

debet napisał(a):

Fajnie, że ciągle szukasz,... ale i błądzisz.


Niczego nie szukam, więc i nie błądzę.

debet napisał(a):

Widzę, że znowu wracasz do tego starego myślenia o doskonaleniu się, pomimo, że już sam wiesz, że nie wyjdzie...


Skąd wiesz, co ja wiem?Think


debet napisał(a):

Czy wiesz, dlaczego te ćwiczenia nic nie dadzą w długim okresie?


"Ćwiczenie" - czynność wykonywana (i zwykle powtarzana) w celu nabrania wprawy w czymś, opanowania i utrwalenia jakiejś umiejętności.

Nigdzie nie napisałem o stanie alfa w takim sensie właśnie ćwiczenia.
Rozumiem dokładnie to, że w takim przypadku to nic nie da w długim czasie.
Taka droga wyglądałaby następująco:

DROGA_1: świadomość celów (nie związanych z tym, czego naprawdę chcemy)--> ćwiczenia programujące podświadomość --> nieudane próby doskonalenia

Moja wypowiedź miała na celu pokazanie właśnie innej drogi, wychodzącej z podświadomości:

DROGA_2: podświadome zainteresowania --> doskonalenie siebie(nauka, myślenie o tym) --> programowanie podświadomości teoriami związanymi z tym, co uważa podświadomość --> informacja zwrotna z podświadomości --> (cykliczne powtarzanie 3 ostatnich kroków) --> ciągłe doskonalenie

debet napisał(a):

Tak więc psychologowie piszą książki, ale nie widzą logicznych błędów w nich zawartych.


Co do poradników. Owszem, jeśli ktoś myśli, że jak je przeczyta (zastosuje DROGĘ_1) i zacznie stosować to osiągnie sukces to się grubo myli - zmęczy się i odpuści (a to właśnie dlatego, że chce to oprzeć na świadomości). Ale też uważam, że takie poradniki pomagają - kiedy? A no wtedy, kiedy jakaś osoba coś tam zaczyna rozumieć, doskonali się w różnych dziedzinach, robi to co lubi, skupia się na rozwoju. I wtedy gdy natknie się na taką książkę, taka osoba ją zrozumie - zobaczy, że jest na właściwej drodze, zobaczy co to daje i przez to jeszcze bardziej będzie dążyć do rozwoju siebie (będzie dalej stosować DROGĘ_2, którą już wcześniej podsunęła jej podświadomość). W takim przypadku poradnik nie jest sposobem ,a środkiem do zrozumienia pewnych rzeczy i korzystaniu z nich.

debet napisał(a):

Niestety ludzie traktują medytację w sposób mechaniczny, na odwal, oddychanie blablabla, żeby wprowadzić w stan, żeby osiągnąć to... i cześć.


Jeśli tak jest, znaczy, że stosują DROGĘ_1.

debet napisał(a):

Najważniejsze to nauczyć się słuchać.


Dokładnie tak.
Tylko, jeśli nie nauczysz się słuchać, to żyjesz w nieświadomości - zero szans na cokolwiek.
A więc trzeba się nauczyć słuchać. Tylko wpierw trzeba wiedzieć, że powinno się słuchać, żeby potem móc się tego nauczyć.
I tu wracamy do poradników. Komu one mogą pomóc:
- ludziom żyjącym w nieświadomości - przez pokazanie, że nie robią tego co tak na prawdę chcą
- ludziom wiedzącym, że należy słuchać podświadomości, ale nie wiedzących jak to robić.
Jeśli znajdzie się choć jedna osoba (należąca do którejś z powyższych grup), która po przeczytaniu takiej książki, uświadomi sobie pewne rzeczy, nauczy się słuchać i przez to skupi się na tym, co ją tak naprawdę interesuje i co jest dla niej ważne - to taka książka jest warta napisania.

I jeszcze na koniec pewne pytanie:
Czy jeżeli ktoś podświadomie się doskonalił, rozwijał (czyli szedł DROGĄ_2) - przez co teoria (przyciągania=autorozwoju=inwestowania w siebie) działała, to jeżeli gdzieś przypadkiem natknął się na zasadę wyjaśniającą tą teorię (np.: w poradniku), to czy teoria już nie będzie działała?

Moim zdaniem działa dalej. Dlaczego? Bo w myśleniu tego kogoś nic się nie zmieniło. Poznał on tylko mechanizm, ale dalej najważniejsze dla niego jest inwestowanie w siebie a nie poleganie tylko na teorii.
W sensie logicznym, (słowa debeta z innego wątku "Teoria przyciągania działa gdy jest używana nieświadomie") , teoria gdy ją się uświadomi działać nie może. I to jest ten właśnie paradoks tej teorii - i właśnie cały klucz do sukcesu polega na umiejętnym sposobie myślenia. Wszak są ludzie, którzy teorię znają, a działa ona dalej.
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

@Szooler

Nie studiuję psychologii, a wręcz przeciwnie - skończyłem studia bardzo inżynierskiesmilebox

Psychologią jakoś się tak zainteresowałem - tutaj również ciekawe analizy można przeprowadzać. I chyba można łatwiej niż na giełdzie sprawdzić, czy się miało rację (chyba......), pytając wprost rozważany obiekt. Przy okazji można wiele rzeczy zrozumieć i ułatwić sobie tym życie, wszak psychologia w przeciwieństwie do giełdy, dotyczy bezpośrednio każdego.

Co do cytatu - ambitna poezja, czyli nie dla mnie bandhead . Akurat analiza podobnych słó to zawsze był dla mnie ciężki temat - pewnie jeszcze do tego nie dorosłem]occasion9

Teorie jak najbardziej wcielam - jako inżynier i początkujący inwestor nie lubię opowiadać o niesprawdzonych teoriach. Jak napisał Z. Komar w "Sztuce spekulacji" : "Nie powtarzaj truizmów - sprawdź je".Shhh
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Kolejna teoria psychologiczna.
Ta akurat opiera się na pewnych elementach opisanych w książce M. Szurawskiego „Pamięć”:

Chodzi o stan alfa pracy mózgu – idealny stan do doskonalenia siebie i nie tylko.
Stan alfa to pół jawa pół sen, czyli występuje na chwilę przed i po zaśnięciu. Jego własności to: lepsza współpraca z podświadomością (świadomość i podświadomość pracują wspólnie, więc mogą się tu pojawić ciekawe pomysły), pobudzona intuicja, szybsze kojarzenie faktów, lepsze analizy, kreatywność, współpraca obu półkul. Oczywiście są różne stany alfa:
- stan związany z głębokim relaksem
- stan związany z pozytywnymi emocjami, gdy ma się wydarzyć coś przyjemnego
-stan związany z efektywną nauką.

Im więcej stanów alfa tym dłuższe życie:)

Więc ogólnie stan wypas do myślenia nad celami, analizowania i wszystkiego, co potrzebne inwestorowi na giełdzie do dokonywania lepszych transakcji.

I co najważniejsze - można się w taki stan wprowadzać samemu – nie tylko przed i po zaśnięciu np.: głębokie oddechy, oczyszczenie umysłu z problemów, napinanie i rozluźnianie mięśni, myślenie o czymś przyjemnym. Stan ten jest wykorzystywany przede wszystkim do nauki, gdyż lepiej się wtedy przyswaja wiedzę (tzw. ekstaza edukacyjnaread2 downtown ), ale jak się opanuje tego typu myślenie można je wykorzystywać w wielu sytuacjach, można nawet wprowadzać się w ten stan na zawołanie – po co – a no po to, żeby po prostu czuć się dobrze i radośnietoothy8 .

Ogólnie wszystko tutaj znów opiera się na podświadomości. Jeśli uczymy się wielu rzeczy związanych z tym, co lubimy i ciągle o niech myślimy – powoduje to, że programujemy naszą podświadomość właśnie na takie myślenie. Dzięki temu podsuwa nam ona ciekawe teorie, nad którymi znów myślimy, przez co znów wtłaczamy do podświadomości określone schematy myślowe. Im więcej potem wiemy i im więcej nam to potem sprawia radości (w końcu to coś, co nas interesuje najbardziej), tym łatwiej wprowadzić się w stan alfa. Zapominamy o przyziemnych rzeczach i wpadamy w pewien rodzaj snu na jawie, medytacji, jak by to nazwać klimatu, jakiejś fazy (np.: jak ktoś uwielbia tańczyć i cały czas się w tym doskonali, to jak idzie na imprezę to tańcząc jest w innym zupełnie świecie – otoczenie dla niego nie istnieje). Poświęcając się w ten sposób naszym zainteresowaniom, można szybciej się uczyć, łatwiej wymyślać nowe rzeczy, rozwiązywać problemy i ogólnie prowadzić bardzo szczęśliwe życie na co dzień – dzięki właśnie przebywaniu w sanie alfaangel4 .
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

A żeby nie zaśmiecać już tego ważnego wątku, to moje wyjściowe dywagacje napisałem na:
"Forum/Kozetka/Pschologia-klucz do sukcesu na giełdzie i nie tylko"hello1
"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

TheBlackHorse napisał(a):
Frog napisał(a):
Nie przejmuj się SzachMat, w tym dziale można rozmawiać na luzie

Dokładnie SzachMat, taki mały żarcik Angel .


Nie no - nie przejmuje się. Za bardzo szanuje to forum i forumowiczów, żeby się obrażac o takie wpisy. Tak naprawdę to sam się uśmiałem na słowa v3nom-a:
"Widocznie przyciągnąłeś za mało, żeby to wiedzieć"wave
Szacunking



"Bogactwo należy postrzegać jako środek służący jakiemuś celowi, a nie cel sam w sobie i źródło szczęścia"

Informacje
Stopień: Rozgadany
Dołączył: 9 grudnia 2010
Ostatnia wizyta: 10 września 2015 19:26:55
Liczba wpisów: 113
[0,03% wszystkich postów / 0,03 postów dziennie]
Punkty respektu: 0

Kanał RSS głównego forum : RSS

Forum wykorzystuje zmodfikowany temat SoClean, autorstwa J. Cargman'a (Tiny Gecko)
Na silniku Yet Another Forum.net wer. 1.9.1.8 (NET v2.0) - 2008-03-29
Copyright © 2003-2008 Yet Another Forum.net. All rights reserved.
Czas generowania strony: 1,882 sek.

PORTFEL STOCKWATCH
Data startu Różnica (%) Różnica (zł) Wartość
01-01-2017 +169,37% +33 874,13 zł 53 874,13 zł
Logowanie

Zaloguj
Zapamiętaj | Rejestruj | Aktywuj | Odzyskaj hasło