pixelg
Forum StockWatch.pl
Witamy Gościa Szukaj | Popularne Wątki | Użytkownicy | Zaloguj | Zarejestruj

mihumor

mihumor

Ostatnie 10 wpisów
Po pierwsze Janek musi przeczytać w słowniku co to jest demagogia i zrozumieć to pojęcie. Po drugie, podobnie jak wcześniej Resor musi przestać podejrzewać każdego, kto pisze coś co mu nie pasuje, że na pewno uległ indoktrynacji mediów opozycyjnych bo to po prostu słabe strasznie jest. To taka herbertowska retoryka parciana.
Przecież w tym sporze nie chodzi o żadną racje bo tu takowej nie da się stwierdzić. Można postawić dwie skrajne narracje opisujące ten temat czyli ta bezkrytyczną do projektu czyli" lewicową o sprawiedliwości, równości i braterstwie" oraz "skrajnie liberalną o zabijaniu przedsiębiorczości i śmierci kreatywności oraz żerowaniu na słabości ekonomicznej innych". Obie z zasady wadliwe.
Przykład z wzrostem obciążeń o prawie 50% pokazuje kto tak naprawdę zapłaci za ten plan. Takich ludzi wcale nie jest tak mało niemniej w skali całego społeczeństwa nie mają znaczenia politycznego. Dla mnie to ile dzisiaj płacę składki w stosunku do moich zarobków jest nieporozumieniem ale też dociążanie mnie kwotą 30 do 50 razy wyższą budzi pewne zapytania i wątpliwości (powtórzę, że to kwota zbliżona do połowy płaconego przez mnie podatku dochodowego bez uwzględnienia podatku solidarnościowego, który również płacę od dwóch lat) . Pierwszy wniosek, stać mnie na opłacenie tej składki i nie będę tego ukrywał. Drugi wniosek jest taki, że znacząco podwyższy ona moje obciążenia fiskalne. Trzeci wniosek jest jak pisałem, poczekać trzeba na ustawy i wtedy się zobaczy czy nie trzeba będzie zmienić formy prowadzenia działalności na korzystniejszą a może się okazać, że ta kasa niekoniecznie wpłynie tak jak by się można spodziewać. Kalkulacja może być chybiona bo polski przedsiębiorca raczej nie da się robić w bambuko i nie sądzę by był entuzjastycznie nastawiony do sponsorowania działań populistycznych. Każdy kto ma dochody i działalność na pewno jest w stanie zapłacić więcej ale to obciążenie powinno być inaczej skalkulowane.

yanek z hor napisał(a):
mihumor napisał(a):
Osoby prowadzące działalność gospodarczą jako osoby fizyczne i będące na stawce liniowej zapłacą do budżetu o ok 50% więcej jeśli skala ich działalności jest większa niż minimalna i generują średnią rentowność z tych działalności. To zapewne wymusi działania optymalizujące opodatkowanie i szukanie innej formy prowadzenia działalności gospodarczej ale tu trzeba poczekać na dokładne przepisy i ustawy. Rozumiem, że Zjednoczona szuka dociążenia tzw. samozatrudnionych ale dużo mocniej dotknie to osoby prowadzące w takiej formie biznesy i zatrudniające więcej ludzi i więcej nie rozumiem tu jako kilka osób.


Raz ze 50% to jest szczyt demagogi - zasady rozliczania i rachunkowosci
po drugie nie do budzetu tylko do funduszu zdrowia
Po trzecie żeby pisac o poszkodowanych przedsiębiorcach którzy zatrudniaja ludzi i prowadzą coś więcej niż sprzedaż koperku na rynku w kontekście kataklizmu bo zapłacą więcej składki zdrowotnej jest trywialne.

Nie wiem co ma na celu korportowanie jakies przekazu ktory nie ma nic wspólnego z rzeczywistoością ??


Dlaczego uważasz, ze to szczyt demagogii jak to proste wyliczenia są na poziomie podstawówki. To są bardzo proste obliczenia i nawet to wyobraźni przesadnej nie wymaga. Powinieneś sobie poradzić i przeprowadzić taki rachunek na karteczce.

Osoby prowadzące działalność gospodarczą jako osoby fizyczne i będące na stawce liniowej zapłacą do budżetu o ok 50% więcej jeśli skala ich działalności jest większa niż minimalna i generują średnią rentowność z tych działalności. To zapewne wymusi działania optymalizujące opodatkowanie i szukanie innej formy prowadzenia działalności gospodarczej ale tu trzeba poczekać na dokładne przepisy i ustawy. Rozumiem, że Zjednoczona szuka dociążenia tzw. samozatrudnionych ale dużo mocniej dotknie to osoby prowadzące w takiej formie biznesy i zatrudniające więcej ludzi i więcej nie rozumiem tu jako kilka osób.

Sorry Resor ale nie oglądam od dwudziestu lat żadnej telewizji i trudno mi zweryfikować empirycznie twoje obserwacje a także się do nich sensownie odnieść. Nie każdy kto ma inne postrzeganie świata niż ty jest zmanipulowanym idiotą. Jeśli tak uważasz to znaczy, że może coś być z tobą nie w porządku, zgubiłeś może realny układ odniesienia i nie odróżniasz już czy mierzysz wszystko sobą czy światem.

Nic nam się tak dobrze nie udało w ostatnich 15 latach jak wybudowanie muru podziału społecznego.
Prace trwają nadal a do dyspozycji są doskonałe narzędzia dostarczane przez amerykańskie firmy technologiczne. Dla partii taki podział to idealna sytuacja, pokłady mentalnego teflonu, który się sam produkuje. Polityczne perpetuum mobile.

Buja jak można było przypuszczać.

Potrzeba przede wszystkim zmiany dostępności i kosztu bardzo wielu usług. W mojej gminie jest jedno przedszkole publiczne, dosyć małe. Łatwiej jest się dostać na Harvard niż umieścić tam swoje dziecko. Tymczasem gmina w ciągu ostatnich 20 lat zwiększyła znacznie ilość mieszkańców ( klasyczny przypadek gminy leżącej blisko dużego miasta). A to tylko drobna i tylko jedna kwestia. Usługi publiczne raczej leżą bo z drugiej strony mamy wysyp przedszkoli prywatnych, które na dziś są bardzo dobrym biznesem. To zrozumiałe, że łatwiej i dużo szybciej jest dać ludziom kasę do ręki oraz nazwać ten proces chwytliwym hasłem niż zbudować dobry system dostępnych i tanich usług publicznych. Mojej wyobraźni nie przekracza prowadzenie obu takich programów jednocześnie. Trudno decydować się na dzieci w nieprzyjaznym i trudnym otoczeniu i tu pieniądze choć się przydają nie załatwiają tej sprawy.

Żaden dodatek finansowy czy ulga podatkowa nie jest w stanie wpłynąć na wzrost dzietności. Może by tu coś pomogło, gdyby zmianie uległ cały system działania tego kraju ale to jest niemożliwe bo najpierw trzeba by gruntownie poprzestawiać klocki w głowach większości społeczeństwa. Żadne takie socjaldemokratyczne pomysły tu nie zadziałają czego przykładem są wyniki w tej kwestii po wprowadzeniu 500+ gdzie pojawiło się w społeczeństwie wszystko tylko nie dodatkowe potomstwo. Mentalność i rewitalizacja modelu rodem z końca XIX wieku niestety zderza się z potrzebami i oczekiwaniami w znacznie zmienionym świecie.
Uroczy pomysł odebrania jednym aby dać innym przedstawiony jako "Nowy Ład" można rozpatrywać z wielu perspektyw i odnaleźć w nim elementy tak sprawiedliwości społecznej jak i zabijania przedsiębiorczości i kreatywności. Każdy tu może sobie dopasować retorykę. Ciekaw jestem czy te pomysły dotkną liczne grono krewnych i znajomych polityków Zjednoczonej Prawicy ( nie Lewicy?) zatrudnionych w szeroko pojętych spółkach państwowych. Jestem pewien, że ich to nie dotknie i kwoty netto będą takie jak do tej pory a koszty wezmą na klatę spółki zresztą nie tylko w przypadku tak wybitnych fachowców jak rodziny polityków.
Zmiana będzie problemem dla firm, zatrudniających wyżej wykwalifikowanych pracowników bo niestety będzie trzeba im podnieść stawki gdyż tak jak to mówili wczoraj w realu to nie przejdzie. Koszty wzrosną. Jak tu wygląda nasza przyszła atrakcyjność inwestycyjna? Sektory płacące zaś niskie pensje będą beneficjentami tej zmiany bo podniosą pensje bez kosztowo. Pracownik generalnie ma gdzieś ile ma brutto, liczy się tylko to co ma "do ręki". Za te pomysły będzie musiał niestety zapłacić tzw szeroko pojęty biznes i on tu zostanie przede wszystkim obciążony. Po pewnym czasie za to zapłacą wszyscy obywatele w cenach - proste.

Resor - porównywanie ilości ofert pracy kwiecień 2020 do kwiecień 2021 nie ma sensu, rok temu w kwietniu nikt nie szukał pracowników a wiele firm w ogóle nie działało wiec jak dla mnie wzrosty rzędu 150 czy 200% są bardzo słabe bo 200% z prawie niczego to także niewiele. Może porównać lepiej kwiecień 2019 do kwiecień 2021.

Coś w podwyżce cen spółka na pewno przerzuci na klientów o ile już tego nie zrobiła i w wynikach Q1 widzimy wyższe ceny produktów i nie do końca widzimy jeszcze całkowitą podwyżkę cen surowców choć jeśli temat był już odczuwalny końcem 2020 to nie jest to możliwe by to było bez wpływu na wyniki Q1-21.
Kurs euro wspiera sprzedaż eksportową i niewiele wskazuje na to by to się miało zmienić bo NBP mocno chce wspierać eksporterów i nie sadzę by pozwolił na umocnienie złotego.Popyt w Polsce będzie wysoki bo nadal rośnie i tak już wysoka ilość udzielanych hipotek, sprzedawanych mieszkań czy budowanych domów oraz ponowny hurtowy wysyp osiedli pół-bliźniaków - to tworzy bazę do sprzedaży. A statystyki nie widzą do końca rynku wtórnego gdzie większość sprzedawanych mieszkań idzie do mniejszego lub większego remontu. Popyt powinien nie zawieść i pomóc w okresie czasu wysokich cen surowców.

Mocno mętne wody. Patrząc na ruch kursów np domniemań niejasnych do końca mechanizmów tego połączenia trzeba się chyba mocno trzymać za portfel. Za chwile ktoś z okolic rządu coś powie dziwnego i wtedy rzeka zacznie płynąć z Orlenu do PGNiG i to wartko a za chwilę może będzie jazda na zad jak się okaże tak naprawdę co będą łączyć z czym a co sprzedawać, komu i za ile.

Za Jagieły ten bank został mocno przebudowany z postkomunistycznego kurnika na nowoczesny bank uniwersalny. Rynek na pewno doceniał wkład człowieka, który był frontmanem tej zmiany ale o skali jego niezależności jak i banku z pozycji zewnętrznego obserwatora trudno mówić. Myślę, ze sama sytuacja gdy tak długo utrzymał się na stanowisku w tak niekorzystnym otoczeniu coś tam znaczy i daje do myślenia. Zmiana jest wizerunkowo na pewno niekorzystna ale patrząc np na PEKAO (gdzie prezesem jest w zasadzie polityk a i wcześniej był nim Krupiński czyli hybrydowy polityk) to z punktu widzenia inwestora giełdowego wielkiej zmiany nie ma.

Te obligi dają realną stratę tak matematycznie (tu niewielką) ale bardziej realnie bo one są indeksowane inflacją, którą sobie wylicza sam dłużnik wiec w jego interesie jest by to było wyliczone jak najniżej. Tu nie ma oszustwa bo to po prostu wskaźnik jest liczony wg modelu a ten można sobie dobierać powiedzmy elastycznie. Wskaźniki przyjęty przez NBP świadczą o jego polityce a nie o tym jak wygląda czy będzie wyglądał rynek i o tym lepiej mówią te parametry na jakie wpływu oni nie mają. Zwykle odchylenia były małe więc pojawiają się zdziwienia. Zdziwieni są też towarzysze od Xi bo myśleli, że wszystkim mogą łatwo sterować a tu niespodzianka bo ruda żelaza jest zakopana w Australii i dziwnie potrzebna dziś Tyle, że duży może więcej i a ten to może i ofiary łatwo złożyć

Rozsądek podpowiada, że trudno znaleźć ochronę przed utratą wartością pieniądza i wartość akcji może takową dawać więc ja obstawiam korektę i ewentualnie przepływy na papiery dające jakiś zysk tu i teraz a nie kiedyś i może. Ale czas pokaże bo kto wie co siedzi w głowach mas.

Mieszkania stoją puste (nie wszystkie, raczej mniejszość) i ceny najmu spadły bo praca zdalna, studia zdalne, zero pracy w sektorach horeca, obsługa dużych obiektów biurowych, zero imprez targowych czy zjazdowych różnych, zero w najmie krótkoterminowym. Ikonowicz chyba z tym ma niewiele wspólnego. Jak ktoś kupuje za gotówkę i ją ma a ściąga z konta gdzie ma lokatę 0,01% i generalnie nie są to jego wszystkie pieniądze to nie kupuje mieszkania by zarabiać z najmu bo zwrot z kapitału tego typu biznesu jest naprawdę mały. To po prostu zwykła dywersyfikacja zasobów do której popycha proces braku ochrony wartości kapitału. Przez lata działaliśmy w warunkach wyższej inflacji niż dziś ale nigdy nie w warunkach takiej wysokiej wartości utraty kapitału przy zastosowaniu ogromnej (prawie wszystkich) większości instrumentów zabezpieczających o niskim ryzyku. Czy wzrost inflacji załamał hossę na giełdach? Wkrótce się przekonamy bo na logikę to powinien wygenerować tylko głębszą korektę. Tyle. ze to rozgrywa się po części na emocjach i w głowach ludzi i to samo można powiedzieć o długotrwałych procesach inflacyjnych. Gdy lud uzna powszechnie, ze traci na kasie to pedał gazu dociśnie się automatycznie.

Czy przewróciłyby to może za dużo powiedziane bo wszystko zależy jak duże podwyżki. Z drugiej strony polecam wyniki Dom Development za I kwartał oraz przejażdżkę rowerem po okolicach większego miasta. W mieszkaniach to część popytu stanowią zakupy lokali ludzi uciekających z oszczędnościami ale danych precyzyjnych skali takiego popytu raczej nie będzie.
Jest kwestia, którą czas pokaże, czy dziś nie tworzymy kolejnej generacji poszkodowanych; po frankowiczach będziemy mieli być może pokolenie hipotecznych. Jeśli nie będzie jakiejś zapaści w kolejnych 10-20 latach typu recesja + wysoka inflacja to nawet wyższe stopy większość dzisiejszych hipotecznych przejdzie suchą nogą ale jak i przy frankowiczach pojawi się spora grupa takich, którzy przelicytowali lub życie im się niekorzystnie ułożyło lub oni je tak ułożyli.
Pocztówka z Budapesztu przyszła. Budapeszt w Warszawie czyli mamy piątkę korespondencyjnie. Nie czekam na pozdrowienia od Erdogana choć wiele produktów tureckich bardzo się podoba tak bratankom jak i naszym.

Prorytet wymiany? Trudno powiedzieć jaki i co to jest.
Ale może chodzi Ci o priorytet tej wymiany?
Albo o parytet tej wymiany, tu jest w pewnym sensie parytet 1:1 bo masz Prezesa Orlenu i Prezeskę Lotosu i oni ten parytet maja razem mocno przez lata przećwiczony od małych tematów po te wagi ciężkiej jak widać. Pełne wdrożenie hasła: działaj lokalnie -myśl globalnie. To musi być sukces w kwestii parytetu.
Ale musisz doprecyzować o co pytasz bo tylko domyślać się można.

Strasznie na Kernelu cicho się zrobiło. Nie ma tu lawiny informacji o wspaniałych wynikach, parametrach, mega dywidendach i ogólnie o tym ile zarobią na farmingu a ile na tradingu. To chyba zaczyna oznaczać, ze sytuacja się uspokoiła i coś może warto znowu jakieś placki na tym oleju podsmażyć w granicach rozsądku oczywiście.

No kurs wczoraj miał takie kosmiczne wybicie, ze wszyscy inwestorzy co chcą zarobić dziesiątki procent w 3 dni realizują zyski. Poniżej 35 zł to jest dobra cena za walor na dziś i może być trudno wyrzucić i dobrać znacznie niżej. Ta gierka może się przesunąć na nieco wyższy pułap i sobie tak trwać jak dotychczas. Dywidenda z Pekao przesunie walor dalej na północ w okolicach terminu wypłacania przez PZU dywidendy

Spółka mimo imponujących wzrostów ma nadal bardzo dobrą wycenę. Zawdzięcza to imponującym wynikom oraz ich powtarzalności. Taktyka dobierania na każdym spadku od ponad pół roku bardzo dobrze się sprawdziła i mam wrażenie, że nadal będzie działać. W tym roku będą też dwie dywidendy i ta druga prawdopodobnie grudniowa może być całkiem przyzwoita. W grudniu potencjał wzrostów oceniałem na 12-13 zł ale od tego czasu dużo się zmieniło i dziś wydaje się, że atrakcyjne jest dobranie po 23-24 zł bo potencjał do wzrostu jest jeszcze znaczny.

Wczoraj po kursach banków i Votum było widać, że nic dziś się nie wydarzy. Rezygnacja Jagiełły była zdecydowanie większym wydarzeniem niż to przykrywkowe posiedzenie i to ona dziś pogrążyła kursy banków. Nikt nie ma pomysłu ani odwagi jak to rozwiązać więc będzie sobie tak to wisieć a po serii orzeczeń i braku orzeczeń sytuacja banków nieco się poprawiła a sytuacja frankowiczów niewiele się zmieniła. Będzie parcie na ugody bo taki jest rozkaz z góry a SN umówmy się tą niezależność ma już nieco reglamentowaną i będzie niezależny wtedy kiedy będzie taka potrzeba a gdy inna to będzie tak jak widać na załączonym obrazku. W sądzie nie szuka się sprawiedliwości tylko odrobiny prawa a w tej sprawie widocznie nie było na to warunków i wytycznych. Może i dobrze się stało bo to orzeczenie z racji składu mogłoby być później podważane i te wszystkie sprawy odbywające się wg tego orzeczenia (niebyłego jednak) mogłyby wieść donikąd.

Oczywiście, można kupować i ja nadal polecam bo ceny są wciąż promocyjne chyba bo to dynamicznie się dziś wszystko strasznie zmienia. Mnie powala skala nieufności rynku do spółek SP. Myślałem, ze ja może jestem uprzedzony ale mówić o mojej nieufności nieufność w stosunku do tego co widzę na rynku to jak nic nie mówić. Może też tak być, że inna nieufność się formuje gdy akcje są po 25 zł a inna gdy są po 33 zł ale przecież w listopadzie mówili, ze wypłacą tą dywidendę i ja im jednak wtedy zaufałem sam nie wiem dlaczego. Czasem warto być naiwnym niemniej to rzadko popłaca.

3,50 czyli wg szacunków. Dziś i tak będzie padaka bo Jagiełło usieczon a i Niemce mocno w odwrocie od samego rana. Nie wiem czy Tesle i Ubery dadzą jakie wsparcie. Sentyment niespecjalny na ten moment niemniej może i co z tego będzie mimo wiatrów niekorzystnych.

To mamy dziś sporo bomb. Ciekawe kto jest piromanem?

Jeśli podniosą stopy to na pewno niewiele a kiedy? Tylko wtedy gdy już nie będzie wyjścia i sprawa inflacji w świadomości i odbiorze będzie już nie do obrony - czyli prawdopodobnie za późno. Ta polityka jest bardzo spójna i konsekwentna od lat i jakiś sens to miało ale na dziś zaczyna to być mocno przesadzone i rozkrok w jakim stoimy zaczyna być mocno niekomfortowy. Są oczywiście zyski ale i są znaczne koszty i należałoby szukać tu balansu a nie napinać cięciwę do bólu i chyba też w kwestiach ambicjonalnych i miłości własnej.
Tymczasem wzrost inflacji jest raportowany wszędzie i po obu stronach konfliktu bo tak w Stanach jak i w Chinach. To nasze podwóreczko będzie dodatkowo napędzać. Ale eksport idzie świetnie i eksporterzy zarabiają krocie co warto uwzględniać w swoich portfelach inwestycyjnych.
Harcownicy wypuszczani na przedpola będą gardłować o inflacji i normalizacji polityki monetarnej by czynić podkład, że jak puszczą zwieracze to będzie grana melodia "no przecież mówiliśmy, czujni byliśmy i działamy dla dobra Polski i w ogóle".

Gatnar z RPP tak dziś się wypowiedział:
"Jeżeli w maju inflacja CPI będzie 4,5 proc., to w czerwcu może być już 5 proc. Musimy dbać o to, by nie odkotwiczyły się oczekiwania inflacyjne Polaków i nie stracili oni zaufania; żeby wiarygodność nasza jako Rady nie ucierpiała" - dodał.

Gatnar spodziewa się uderzenia odłożonego popytu i powstania presji na rynku pracy.

"Na razie w kwietniu zadziałały czynniki podażowe, bo cena ropy w ubiegłym roku była rekordowo niska (...), mamy złotego o 5 proc. słabszego niż rok temu, a więc te wszystkie czynniki bardzo silnie działają proinflacyjnie. Do tego jeszcze dojdzie teraz odblokowanie popytu i Polacy zaczną wydawać, przymusowe oszczędności, środki zgromadzone na kontach"
Czyli jedziemy dalej do góry a RPP wysyła już w pole pierwszych harcowników.

Ten wzrost nie ma związku z dywidendą. Myślę, ze rynek obstawia wzrosty na WIG 20 i trochę rośnie a ten wzrost hamuje niepewność na DAXie. Wig20 idzie do rymu z DAxem a PZU jak i WIG20. Jeśli Dax spadnie do popołudnia to i z tych wzrostów na PZU i innych spółkach też moze niewiele zostać. PZU idzie ale szału nie ma więc trudno pod to podpinać jakieś info.

Było coś jakby sygnał kupna na WIG 20. Akcje wielu spółek w tym PZU są tanie i to musi po prostu rosnąć jeśli nie będzie dużej korekty na Niemcu czy w stanach. Jeśli tu napłynie jakikolwiek kapitalik to 20-30% na tym nie będzie niczym niesamowitym. Jeśli oczywiście tak się stanie ale generalnie tak już bywało więc warto poczekać bo to nie jest nieprawdopodobne.

Chyba rzeczywistość nie jest czarno biała i nie dostrzegam momentu, w którym staliśmy na rozdrożu w prowadzeniu polityki monetarnej i mieliśmy tylko dwie możliwości jak tu się sugeruje. Pomiędzy tym co rysujecie jest zapewne jeszcze ze setka możliwości pośrednich. Nie jest tak, że albo ubieramy kożuch albo idziemy w samych gaciach.
Drugi bardzo słaby argument i zarazem figura retoryczna kiepska to prezentowanie danych jako rzekomy dowód na powodzenie tej polityki monetarnej. U nas spadek tylko -2,7% (to jest ta niby prosperita?) a średnia w UE ok -6%. Tylko te dane w chyba w żadnym stopniu nie wynikają ze zróżnicowania polityki monetarnej w krajach ze spadkami -10% a u nas. To raczej efekt długotrwałości całkowitego zamknięcia gospodarek, który u nas wynosił ZERO dni a w krajach o największych spadkach ludzie w przemyśle, budownictwie i większości usług nie pracowali nawet po 90-120 dni roboczych i wszystko tam było zamknięte, nawet z chaty wychodzić nie było można dalej niż do śmietnika i to raz dzienni. To efekt zwykłej polityki i tak oni jak my płacimy za te decyzje cenę. Oni głębokim spadkiem PKB, my znaczną statystyką śmierci nadmiarowych. Ta druga rzecz nie wynika tylko z tego bo to uproszczenie ale to czynnik ze sporym znaczeniem. Moja firma w skutek pandemii nie odpuściła nawet godziny mimo, że o prospericie trudno mówić.
Ten przykład z ojcem i kupowaniem waluty to zdecydowanie mi się kojarzy ze zmierzchem komuny. Zabezpieczanie się prze inflacją kupowaniem towaru w magazyn jest już absurdalne, by to miało sens musiałbym mieć magazyny do rotacji towaru typu 500- 700 dni. Gdy się takie rzeczy pisze warto może rozważyć jaki jest koszt takiego magazynowania bo powierzchnia magazynowa nie jest chyba darmowa i nie każdy obraca złotem na paletach a towar ma to do siebie, ze miewa też terminy przydatności Na dziś bym powiedział, że to nie jest kraj dla oszczędzających. Ja na dziś nie oszczędzam, kupuję wszystko jak leci, wydaję jak nigdy bo trzymanie kasy na dziś nie ma sensu. Z obligów kupuję tylko te zamienne z kasy na 500+ bo tylko te nie dają straty. Tyle, ze to drobne kwoty bo nie mam piętnastu dzieci.

resor napisał(a):
jak chcesz regulowac kurs waluty to nie poprzez subtelne sygnaly, przynajmniej to moje zdanie. sama zmiana narracji odnośnie inflacji i zbliżającej sie podwyzce stop umocni walute.
o jakich konkretnie ryzykach mowisz?

Do tej pory ta narracja była zupełnie inna a działania na rynku także prowadziły do obniżania wartości złotego i to jest to co mieliśmy a co będzie to zobaczymy dopiero jak i na ile naszą walutę umocni bo samo pohukiwanie to będzie działać na krótką metę i niewiele umocni bo rynek może to brać za blef. Te działania dotychczasowe powodowały dodatkowy wzrost i tak już wysokiej inflacji. Pytasz o ryzyka jakie niesie inflacja? Pytasz o ewentualne ryzyko niekontrolowanego wzrostu inflacji i sytuacji powiedzmy z inflacją 8-10% co nie jest nierealne jeśli powiedzmy na zachodzie wzrośnie ona do 5% co jest możliwe. . Pytanie konkretne brzmi jak wysoka i jakie nożyce straty będziemy przerabiać bo po prawdzie z oszczędności to jesteśmy strzyżeni przez NBP od ponad 5 lat tylko do pandemii to było strzyżenie delikatne i dało się jeszcze powiedzmy na obligach indeksowanych inflacją coś zarobić (kupując do 30.04.2020) a teraz i one dają stratę, niewielką ale jednak stratę i to licząc do oficjalnie podawanej inflacji a do tego wskaźnika zaufanie jest chyba ograniczone nie od dziś.

resor napisał(a):
mihumor a wiesz ze nawet nbp jakas nagrodę dostal ostatnio a agencje ratingowe dobrze oceniają politykę monetarna. zle oceniaja media opozycyjne dla swoich widzów zamkniętych w bankach informacyjnych

www.obserwatorfinansowy.pl/bez...

spadek pkb o 2.7 przy sredniej unijnej 6.x, o bezrobociu juz bylo.

Przecież nie neguje tej polityki w sensie ogólnym wiec o co Ci chodzi? Nie pisze by stopy podnosić o 5%. Piszę wyraźnie o tym, że tą politykę można by prowadzić subtelniej
Sytuacja zerowe stopy/wysoka inflacja ma jednak też spore minusy i niesie pewne ryzyka, o których warto może wspomnieć bo to nie dla każdego jest zupełnie nieistotne. Więc do tej listy warto też dodać inflację dla pełnego obrazu tego sukcesu.

Prowadzimy politykę monetarna jak kraje dużo od nas bogatsze i ze zdecydowanie niższą inflacją. Do tego dowalamy do pieca obniżając wartość złotego w celach nie do końca zrozumiałych i wątpliwych społecznie. Złotego, który i tak mocno spadł wskutek pandemii. To nie jest sytuacja zero jedynkowa, że robimy tak albo tak tylko mniemam, że można tą politykę prowadzić nieco subtelniej, bardziej ją niuansować trzymając się przyjętej linii i strategi by łagodzić pewne zjawiska i niekorzystne tendencje a jednocześnie nie wymyślać koła. To co w Stanach czy w Niemczech wyleje się na spodek nam zdrowo poparzy dłonie. Społeczeństwo straciło zupełnie zaufanie do polityki informacyjnej a za chwile może stracić zaufanie zupełnie do polityki monetarnej. To są procesy trudno odwracalne i koszta odbudowywania zaufania są gigantyczne.

Ten wykres spadku szybkości obiegu pieniądza widziałem już wcześniej. Jest nawet taki świeży filmik na Youtubie, Marcin Truszkiewicz rozmawia o tym z.... niestety nie pomnę nazwiska tego eksperta. Ciekaw jestem twojej opinii co powoduje taki spadek tego parametru od tak długiego czasu?
Co do tej historii na temat wpływu zakłócenia łańcucha dostaw na skokowy wzrost inflacji to tego wpływu bym nie negował jednak podawanie tego jako przyczyny głównej wzrostu inflacji ma kilka słabości (czas trwania wzrostów zapasów, ograniczony efekt wzrostu ilości zwiększania zapasów surowców na magazynach bo takie stany nie rosną wszędzie, zawsze i w nieskończoność a tego typu mechanizm musiałby tez w pewnym momencie wyraźnie się wygaszać bo ile się da zmagazynować a po drugie te łańcuchy nie są porwane na wszystkim i nieustannie od roku i nadal). Sam piszesz o fundach, które musiały by ewakuować się z gorą surowców przez wąskie drzwi i właśnie ta ogromna góra włożonej kasy we wszelakie aktywa pompuje ceny. Nawet certyfikaty na CO2 wzrosły kosmicznie a tu trudno w ogóle o łańcuchach dostaw mówić - ot czysta spekulacja we wszystko co rośnie i daje zysk. Pominę krytpto i słabość srebra, które przecież też z powodu tych porwanych łańcuchów winno ten efekt pokazywać choćby w drugiej pochodnej.
Inflacje u nas też pompuje polityka utrzymywania słabego złotego. To jest ten wpływ NBP (może niewielki ale zawsze) choćby na ceny surowców, Na dziś polscy eksporterzy mają się świetnie i na tej polityce dorabiają sporo więc nie bardzo rozumiem po co to wspierać. Bezrobocie niskie, firmy na kontach mają góry pieniędzy bo ogromne wpływy z tarcz widać w bilansach 2020 nawet firm będących beneficjentami pandemii. Te pieniądze powoli przepływają i będą przepływać do pracowników bo po otwarciu wszystkich branż rozpocznie się konkurencja cenowa o pracowników.Wiele branż od roku nie pracuje albo pracuje na minimalnych stanach personalnych. Ludzie, których zatrudniali pracują już gdzie indziej więc będzie trzeba odtwarzać zasoby ludzkie.

Zmiany w zachowaniach społecznych nie dotyczą przecież wszystkich po równio i tak samo bo ludzie jak słusznie zauważyłeś maja różne wykształcenie, miejsce zamieszkania i przede wszystkim różne sytuacje finansowe więc można powiedzieć, że w tym zakresie każdy ma inaczej i tego typu zmiany i procesy dotyczą ludzi w różnym stopniu bo mają z oczywistych powodów różne możliwości a i są tacy co zapewne będą na to odporni i żadnej zmiany u nich dostrzec się nie da. Mnóstwo ludzi, mnóstwo możliwości. Ja podaje tylko przykład procesu i przykład zmiany specjalnie podając jasne i klarowne przykłady a przedmioty i ludzi do modelu można sobie spróbować dopasować. Dla porównania znam kilku ludzi, którzy są już po 60tce i w latach 90tych byli dla mnie kimś w rodzaju mentorów. Są to ludzie powiedzmy w dobrej sytuacji finansowej a ich podejście do życia bardziej odpowiada do opisywanego modelu. Jedziemy na narty a oni mają ciągle narty lekko zabytkowe albo kurtkę gore jeszcze produkowaną przez Alpinusa w latach jego świetności. Telefony na przykład mocno retro, nie używają kremów przeciwzmarszczkowych ani żadnych innych i w dupie mają generalnie swoją powierzchowność bo przesadna troska o nią zwłaszcza finansowa jest dla nich totalnie niemęska i niezrozumiała mentalnie . Nic w tym nie ma złego, to są fajni goście, używają dobre produkty i w dobrym stanie technicznym, da się na tych dechach fajnie jeździć a i kurtka daje radę, telefon dzwoni i oni potrafią przez niego rozmawiać mając przeważnie więcej do powiedzenia ciekawego niż użytkownicy Iphonów model naście. To nie oznacza, że każdy tak robi, to tylko pokazuje pewne różnice w zachowaniach, pewne zmiany. One się dzieją i tyle, to proces. Równie dobrze można powiedzieć, ze ogromna większość młodych pracuje za gówniane stawki, na śmieciówkach albo wcale i ledwo wiążą koniec z końcem bez szans na mieszkanie, samochód czy cokolwiek więc jak oni mogą generować jakikolwiek popyt na cokolwiek.

Słuszne spostrzeżenie, ze średnia wieku społeczeństwa wzrasta i to ma niewątpliwie wpływ na szybkość obrotu pieniężnego. Tylko jaki i czy na pewno znaczący? Nie do końca się tu zgodzę z tym dosyć stereotypowym opisem pokoleń i ich zachowań konsumenckich oraz życiowych bo tak jak wzrosła średnia wieku społeczeństwa tak zmieniły się bardzo tak mentalnie jak i sposobem życia i wydawania pieniędzy pokolenia dzisiejszych 40-50 latków w stosunku do tych, o których piszesz bo tak to może było ze 20 lat temu. Ludzie z tych roczników dziś to najbardziej pożądani konsumenci, którzy ciągną wiele branż swoimi wydatkami a jednocześnie oni często też ze swoich środków podejmują wydatki inwestycyjno-życiowe za swoje dzieci pomni tego, że wchodząc w dorosłe życie w latach 90 tych takiego wsparcia raczej nie dostawali. Dzisiejsi 40-50 latkowie często zmieniają samochody czy telefony, dbają o siebie tak w kwestiach zdrowotnych jak i wyglądu a i sporo wydają na siebie także w kwestiach aktywności jak i różnego rodzaju hobby np sport, podróże) i potrafią na to przeznaczać spore kwoty. Ludzie z tych zakresów roczników potrafią co dwa-trzy sezony zmieniać narty, rower, telefon, samochód itp itd i poruszają się raczej wśród droższych marek. To są też pokolenia, które zdecydowanie podniosły wydatki na usługi i z tymi wydatkami pozostały zmieniając model konsumpcji w Polsce. Czytałem takie ciekawe opracowanie socjologiczne robione w Polsce na dużych grupach mężczyzn gdzie zgrupowano badanych w 3 podstawowe, modelowe grupy: dzisiejsi 20-30 latkowie to tzw Instachłopcy, 40-50latkowie to tzw Gentelmeni a 60 latkowie to tzw Chłopy. Na każdej grupie omówiona zmiany jakie zaszły w społeczeństwie i te zmiany są bardzo duże a zachowania każdej, kolejnej grupy wiekowej nie pokrywają się i ludzie z Grupy Chłopy 30 -40 lat temu byli po prostu inni niż Instachłopcy a 20 lat temu inaczej funkcjonowali niż dziś tzw Gentelmeni. Jak powiadał Vaclav Havel "Wszystko się tak szybko zmieniło, ze nawet nie zdążyliśmy okazać zdziwienia".

Inflacja raportowana statystycznie na dziś 4,2%. Realna statystyczna jest zapewne nieco wyższa, może koło 5%. Jest sporo opinii takich, że modele doboru statystycznego są tak tworzone by ten odczyt nieco łagodzić i takie opinie nie dotyczą tylko sytuacji i odczytów w Polskę bo z sytuacją presja inflacyjna/niskie stopy mamy do czynienia w zasadzie wszędzie. Polityka utrzymywania jednak tak wysokiej dysproporcji tych parametrów u nas w dużym stopniu napędza tą presję inflacyjną ale nie jest jedynym czynnikiem napędzającym inflację. Piszesz, ze popyt na produkty wzrósł w Polsce o 10%. Ale o ile spadł popyt na usługi. Popatrzmy na skalę oszczędności; te przez ostatnie lata kształtowały się na poziomie około 2% a w roku 2020 to jest 14%. Każdy z nas wydał więcej na mieszkania (kupno, remonty, meble, spr4zęt itp), elektronikę czy inne produkty materialne ale nie zostawiliśmy morza kasy w knajpach, hotelach, kinach, nie organizowaliśmy wesel, jubli, zjazdów, wyjazdów itp itd.
Polska była i jest krajem tanim z bardzo niskimi cenami usług i to się już zmieniło i jeszcze się zmieni. Pierwszy skok cen był po odmrożeniu pierwszego lockdownu gdy wszyscy podnieśli ceny 20-50% pod hasłami kosztów dezynfekcji i zabezpieczeń. Te były spore ale odpowiadały co najwyżej za kilka procent wartości usługi. Koszt tych zabezpieczeń od tego czasu drastycznie spadł a ceny zostały albo jeszcze wzrosły.
Polityka ultra niskich stóp ma plusy bo podtrzymuje dobry wzrost i zmniejsza bezrobocie. Płacą to posiadający oszczędności oraz wszyscy w postaci rosnącej inflacji. Tyle, że ten temat bezrobocia zaczyna być bez podstaw bo po odmrożeniach braknie ludzi do pracy. Stopy kiedyś będzie trzeba też podnieść i utrzymywanie ich dziś na tak absurdalnym poziomie nie ma raczej sensu bo mogły by być nieco wyższe, niekoniecznie kilka procent ale te 0,5-1% miałoby chyba sens na ten okres przejściowy by trochę jednak studzić albo pokazać, że studzić możemy.

Dokładnie tak. Martwiłbym się, gdybyś uważał inaczej.

To była wiedza ze szkoły (poziom podstawowy) oraz ogólnie przyjęte zasady grzecznościowe by nie pomawiać osób, których nie znamy o złe intencje. Ogólną cechą osób, które niewiele wiedzą o działalności gospodarczej w świecie realnym jest to, że wszystkich, którzy odnieśli w interesach sukces pomawia się o to, że to zawdzięczają wyłącznie układom i znajomością. To jest tak żenujące, że nawet nie będę tego komentował. W dalszej rozmowie sensu nie widzę.

Nie dziwię się, że nie rozumiesz tego co czytasz bo nie da się za bardzo zrozumieć tego co piszesz.

Nic nie zależy od "podmiotów danego człowieka" bo podmiotem, od którego cokolwiek zależy może być tylko sam człowiek - on nie ma żadnych podmiotów . Jeśli coś zależy to może chodziło ci o "przymioty danego człowieka" czyli jego zalety, cechy wyróżniające go, wykształcenie, inteligencje, doświadczenie zawodowe, wygląd, poczucie humoru itd itp.

Nie powtarzaj proszę pomówień oraz domniemań szerzonych w necie, co ktoś kogo znasz tylko ze zdjęć wie czy wiedział bo nie masz o tym pojęcia. Jeśli inwestujesz to rób to tak by nie mieć potem pretensji, że ktoś wybiera rozwiązania korzystne dla niego bo byłby idiotą gdyby robił odwrotnie lub próbował zbawiać świat i czynić dobro wszelakie jak czyni to w twoim mniemaniu Obajtek Daniel, Prezes.

Inflacja jest dla każdego inna bo każdy ma inny koszyk i inne wydatki. Ta liczona przez Banki Centralne jest niby uśredniona ale... Wszystkie BC (pod rękę z rządami bo po 2007 postawiono poniekąd słusznie na współpracę a ona ogranicza niezależność i stworzyła inny układ odniesienia) , które idą metodą zerowych stóp zarządzają tak, by wykazywać w sferze informacyjnej jak najniższą inflację bo to studzi rynek tak w oczekiwaniach jak i w możliwościach korzystania z takiej polityki. Tani kredyt, tanie zadłużenie a największymi kredytobiorcami są przecież rządy i one są największym beneficjentem takiej polityki. Kredyt będzie tani ale prowadzi się taką politykę fiskalną by był tańszy i by część inflacji jednak ukrywać w danych i pokazywać jak najmniej się da. Do tego lawina komunikatów o niskiej, przejściowej czy chwilowej inflacji. Im wyższa inflacja w stosunku do stóp tym rząd łatwiej spłaca zadłużenie bo wpływy rosną a koszt kredytu jest zaniżany. Tego się utrzymać na dzisiejszych poziomach nie da i za chwile zaczną się podwyżki stóp w krajach, które mają największe problemy realne z inflacją i z przegrzaniem gospodarki, która niby chora ale jedzie na dopalaczach (to już się dzieje). Trochę jazda bez trzymanki i trochę w nieznane bo to nowe sytuacje są. Jak jazda z górki na zepsutym rowerze bez hamulców, może zjedziemy ale jak coś pójdzie nie tak....

Masz bardzo uproszczony obraz świata i naprawdę staraj się nie wmawiać komuś, kogo nie znasz, że ktoś tam nie wiadomo kto byłby jego idolem bo to jest niedorzeczne. Mam wrażenie, że ci ludzie co ich znasz to nie istnieją, znasz ich z internetu na podstawie niesprawdzonych wpisów z portali i social mediów szerzących głównie dezinformacje metodą podaj dalej bo mi się to podoba.
Akurat współpracuje z Mercatorem od lat i dosyć dobrze znam tą firmę z czasów gdy jeszcze nie mieli fabryki w Malezji a biznesmeni w Polsce odziewali na stopy mokasyny do białych skarpet. Nie będę tu bawić się w oceny działania na przestrzeni lat i teraźniejsze i zarządzania tą firmą bo one nie byłyby jednoznaczne. Jeśli postrzegasz sprawę tak, ze Żyznowski będzie zarządzał swoją firmą i swoim kapitałem w taki sposób by zaspokajać interesy i nierealne ambicje drobnych swoim kosztem rezygnując z momentu wyjątkowej prosperity, która się prawdopodobnie nigdy nie powtórzy to stawiasz się w pozycji kogoś, komu się wydaje, ze lepiej czuje branże i jego firmę i jej możliwości niż on (Zarząd) i lepiej od niego potrafi przepowiedzieć jej przyszłość. To klasyka, w Polsce przecież każdy lepiej się zna na skokach niż Małysz i jest lepszym inwestorem od Buffeta. To chyba się pycha nazywa.

Absurdalne porównanie. Chcesz porównywać dokonania funkcjonariusza partyjnego z mianowania do dokonań ludzi, którzy przeprowadzili firmy w drodze z garażu do WIG 20? Oceny działań tych zarządów w rankingach branżowych są drastycznie inne i zarząd Orlenu chyba nie łapie się nawet w pierwszej setce ocen jakości działania zarządów firm z GPW.

Kolejny bardzo dobry wynik kwartalny. Ładnie powinien poprawić wskaźniki bo spółka zaczęła już wyglądać na drogą. To się ładnie wpisuje w wyniki spółek przemysłowych i rymuje z tym co dzieje się teraz na Giełdzie w USA z kolejnym szczytem DJI, U nas trochę jest podobnie bo drobny odwrót od gamingu i fotowoltaiki. Teraz mamy wzrosty wyników w sektorach AGH. To też zapowiada fajny wynik za Q1 na Alumetalu.
"Górniczo Hutnicza orkiestra dęta zrobi nam paparara, paparara"

Możliwe. Może też w wersji wypłaty zaległości czyli 20+21 choć to tylko miraże ale jednak od czegoś trzeba zacząć. Majaczy też podwyżka stóp, która może być wprowadzana z partyzanta bo mleczko się rozlało. Dziś wszyscy centralni robią fałszywe miny i udają, że nie dostrzegają inflacji ale coraz gorzej im to wychodzi i jak pisał klasyk "mury runą". Już niedługo wypuszczą harcowników by grunt przygotować.

1ketjoW napisał(a):
Ja myślę, że ani Pekao ani PZU nie wypłacą dywidendy za 2020 r.

Reforma OFE się kłania. Te podmioty i parę innych jakie kontroluje SP kupią akcje jakie są obecnie w posiadaniu OFE. To oczywiście przypuszczenia, a właściwie spekulacja.


Ciekawy pomysł i może tłumaczyć wodę w ustach kilku zarządów.
Zmodyfikowałbym go na wersje PEKAO wypłaci dywidendę a PZU wejdzie w OFE. Why not?
Albo jakiś "PFR" albo jakiś nowy np. Narodowy Fundusz Kapitałowy lub np Narodowy Akcjonariat Narodu Polskiego wypuści obligi, te kupią wszystkie spółki skarbu państwa wraz z PKN i PGNIG (tam są dopiero środki do wypłacenia i zarząd milczy w temacie) wykupią je za wszystko co mają a ten wykupi akcje tych spółek, gdzie da się przejąć władzę - np. Kęty, Ferro ale już raczej nie np. AB i Decore. Albo może wykupią jak leci wszystko w zależności od posiadanych środków choć i to da się dodrukować bez problemu bo dług to nie problem a i inflacja przejściowa i nie problem dla NBP (no ale z ich uposażeniami king ). W ten sposób zwiększymy swój majątek narodowy ale w zasadzie może nie zwiększymy tylko skupimy zarząd nad nim co nada mu "nowej jakości"

A ja obstawiam, ze w drugiej połowie roku Pekao wypłaci dywidendę za 2019+2020, PZU wypłaci dywidendę w tym roku 3-4 zł a w przyszłym wyższą bo podniesioną o wpływ z ww. zysku oraz przeszacowania wartości Banków, których kursy nie powiedziały ostatniego słowa. Inflacja oraz napływ środków na rynek poprzez różne pęczniejące fundusze będzie trwał. Fundusze nawet te tzw. bezpieczne muszą doważać miks akcjami bo na czym mają niby robić zysk do pokazania inwestorom i z czego kasować prowizje? Fundusze zbilansowane mają do 25-30% w akcjach więc coś musi napłynąć bo to wynika z wypowiedzi różnych zarządzających tą kasą, że widzą potencjał do wzrostu w WIG20 bo ten jest nisko wyceniany. Wiele dobrych spółek z SWIG80 ma już ceny bardzo wysokie i kiepską płynność a ten potencjał do znalezienia spółki do systematycznego wzrostu spada. Jeśli z WIG 20 za ostatnie 6 miesięcy odejmiemy wpływ absurdalnie wtedy przewartościowanych Allegro i CDPR to on też bardzo ładnie wzrósł i na kilku spółkach naprawdę dobrze poszło, nawet lepiej niż dobrze. PZU też ładnie szło i ma w mojej opinii zaległości. Zwykle jestem bardzo sceptyczny i widzę więcej minusów niż plusów ale co tam, zaszaleję w tej wizji.

W PZU trwa Milczenie Owiec ale Pekao daje znać między wierszami, że w drugiej połowie roku jak KNF pozwoli to wypłaci dywidendę z niepodzielonego zysku a jest to spora kwota i jej znacznym beneficjentem będzie PZU. Jeśli będzie oczywiście (tu bajka o nadziei)

Ok, to jest zupełnie jasne i tu nie ma sporu. Za ich wzrostem i bardzo dobrym przejściem przez pandemię stoi też rozwój sprzedaży w branży, która na pandemii mocno zyskała i nadal mocno zyskuje więc te wzrosty będą mniemam powtarzalne choć z takimi przebiciami może być coraz trudniej zwłaszcza w drugiej połowie roku. Wzrosty po 20-25% w handlu r/r to naprawdę bardzo dużo i to byłby super wynik niemniej za pewną częścią zwiększania przychodów mogą stać podwyżki cen co dziś też należy brać pod uwagę.

Masz racje tyle, ze chciałem zwrócić uwagę, że podając tego typu informacje w odniesieniu do roku 2020 i kwartałów jednak nieco ułomnych - Q1 i Q2; warto się odnosić do przyrostów rok do roku oraz korelować je o rozwój bieżący czyli aktualny wzrost. W ten sposób wpadamy trochę w pułapkę informacyjną entuzjazmu. Przychody rok do roku +50% a kurs + kilkaset procent, przychody kwartał do kwartału już na innej dynamice od Q3 a kurs jedzie dalej jednak duzo szybciej niż te wzrosty. Nie narzekam jako akcjonariusz ale staram się zachować trzeźwe spojrzenie w oglądzie firmy handlowej realizującej jednak fizyczną sprzedaż rzeczy materialnych. Tak nawiasem Grodno w stosunku do zeszłego kwietnia przychód szacowany +64% i oporu tak jak TIM nie wybiło i wzrosty dużo mniejsze.

Niskie stopy to już są od ponad 10 lat, u nas też były niskie a od roku są ekstremalnie niskie czyli poszliśmy w ślady krajów bogatszych z niższą inflacją, stabilniejszą walutą i jednak przeważnie mniejszym wzrostem gospodarczym. Czy inflację generują takie niskie stopy? Po części tak ale powodów jest więcej o czym pisałem w poście poprzednim. Zestaw inflacja plus ratowanie oszczędności przy braku bezpiecznych przystani musi rodzić różne hossy, bańki i wzrosty cen aktywów. Nie ma innej opcji. Podatkiem inflacyjnym za to będziemy spłacać długi państwowe i tylko trzeba mieć nadzieję pozostaje by to się nie wyrwało spod kontroli tak fiskalnej jak i psychologicznej. Lokata 0,01%, inflacja 5%, koszt kredytu niski wiec wiele się może wydarzyć ciekawych rzeczy i mleczko się rozlać może niejednemu. Za chwile usługi wrócą z przytupem. Pojawi się ssanie na pracowników do obsługi sektorów, które od roku nie istnieją. To są poważne liczby i tu ssanie podniesie koszty pracy i konkurencję o pracownika. Pieniądze z kont firmowych, które dziś toną w nadpłynności trafią do ludzi. Ceny usług już wzrosły a wzrosną bardziej bo u nas usługi były dosyć tanie i to będzie koniec promocji. To doda paliwa inflacyjnego i jest ryzyko jest zabawa.

Banki Centralne dołują stopy bo raz, że mogą a dwa, że muszą. Z wielu powodów szukanie analogii w zdarzeniach historycznych może być mylące. Ilość pieniądza w formie kapitałów czy oszczędności, która dostępna jest na rynkach jest ogromna i szacowana na większą niż ta, która pracuje w gospodarkach. Każdy chce te pieniądze gdzieś inwestować, lokować i pomnażać a to powoduje, ze pożyczenie pieniądza musi być tanie albo i bardzo tanie bo podaż jest ogromna a popyt ograniczony. Ile mądrych wieszczyło hiperinflację i załamanie rynków po kryzysie 2007 a poszło to całkowicie odwrotnie. Dlaczego? Przecież ich argumenty były nie do zbicia tak teoretycznie jak i historycznie. Inflacja, która nadchodzi jest generowana przez dodruk ale też przez masy kapitału, które szukają zysku w surowcach czy różnych instrumentach opartych na rozmaitych wartościach czy nawet na braku jakiejkolwiek wartości a jedynie ogólnym przekonaniu, ze samo takie przeświadczenie grupy ludzi wartość stanowi. Nawet jak stopy pójdą w górę to i tak poniżej inflacji deklarowanej a i znacznie poniżej inflacji realnej.

Porównanie do kwietnia zeszłego roku w każdej firmie będzie kosmiczne. A jak to się ma do marca tego roku czy do wyników z drugiej połowu 2020 - tu bym szukał odniesienia.

Firma dosyć konkurencyjna i dobrze zorganizowana. Zamówiłem u nich instalację a bardzo wiele ofert i propozycji przerobiłem. Z punktu widzenia klienta wyglądają na etapie ofertowym bardzo sensownie.

To prawda. Problemem spółki w tym raporcie jest zapewne to, ze nie podnosi wolumenu produkcji w okresie bardzo dużego popytu i bardzo wysokich cen. Zarobiła bardzo dużo w tym kwartale ale jednak mocno wisi na cenach i trochę tu brak elastyczności skoro rok temu produkowali na takich samych wolumenach. Z drugiej strony ceny i popyt wciąż na poziomach wysokich więc chwilo trwaj zwłaszcza, ze wciąż produkują nieco taniej niż tradycyjne huty węglowe co jest kolejną zmienną i tu różnie może być bo zmiennych sporo. Kurs poszedł już w ciągu kwartału bardzo wysoko więc nie zaskakuje mnie to, że szału nie ma pomimo wyniku zaskakującego chyba największych optymistów. Zakładając utrzymanie sytuacji droga stal + wysoki popyt można potraktować dzisiejszy kurs po porannym bujaniu jako okazję bo spółka radykalnie poprawia wskaźniki i te historyczne ceny mają się nijak do najbliższej przyszłości i po załatwieniu tematu realizacji zysku dla grających pod wynik powinna rosnąć.

Czas to zweryfikuje jak wszystko i każda nierównowaga musi się wyrównać oczywiście jeśli nie nastąpią niekorzystne wydarzenia natury politycznej.

To jednak była bardzo płytka korekta co potwierdza siłę waloru. Mamy wybicie powyżej 20 zł a dodatkowo jeśli ktoś lubi duety to za rosnącym Asbisem bardzo ładnie podąża kurs AB.

Ryzyko geopolityczne tylko i aż

Musiał wyjść bardzo dobry wynik przy tych cenach stali. Prezes w wywiadzie jakieś dwa tygodnie temu mówił, że takich wysokich cen wyrobów nie pamięta.

Przecież Bank idzie w masowe ugody i chyba pod ten proces zwiększył rezerwy. Trzeba czekać na orzeczenie SN a później na szczegóły i terminy wdrażania tych ugód oraz zainteresowanie ze strony klientów. To potrwa bo nikomu tu się nie spieszy a dodatkowy każdy szum medialny jest na dziś bardzo potrzebny.

Ta dzisiejsza euforia to trochę jak w VIIb gdy facet z matmy przełożył klasówkę. Przypuszczam, że w SN euforia była mniejsza bo TSUE umywa ręce i nie odwala roboty ani nawet jej części. Nie widzę dużego związku między tym dzisiejszym wydarzeniem a kursem PZU ale cześć inwestorów dała się nieco ponieść tej fali entuzjazmu ale on i tak zwiądł w czasie. Pekao też rosło ale potem oklapło choć tu korelacja może jest większa ale przecież nie 1 do 1 do banków umoczonych we franki, dla których dzisiejszy wyrok oznacza co najwyżej, że dziś nie zostały pchnięte w przepaść ale nadal nad nią stoją. No może oddaliła się kwestia hurtowych i szablonowych rozstrzygnięć czyli sprawy mogą detalicznie grzęznąć w sądach dekadami a banki będą mniej skore do ugód bo system problemu nie przerobi. Show must go on.

Temat rzeka, który nie płynie bezpośrednio przez miejscowość PZU

Tak, widziałem. Niemniej przykład (Skargi) unieważnienia umowy własności niespecjalnie trafiony w tym przypadku.
Ale masz racje, to dwie umowy i do tego zawierane z różnymi podmiotami. Umowę zakupu nieruchomości nie zawiera się z bankiem bo nie bank był jej sprzedawcą/właścicielem. Mieszkanie zwykle kupujemy od osoby fizycznej bądź prawnej (np. firma deweloperska), ona ma prawo własności i przenosi je np. zawartej umowy notarialnej na kupującego. Bank finansuje tą umowę np. umowy kredytowej i zabezpieczeniem jego jest wpis do ksiąg wieczystych oraz dodatkowe kwity przyspieszające i zabezpieczające ewentualną egzekucję z tej nieruchomości w przypadku niespłacania kredytu. Sąd unieważnia umowę kredytową czyli zapewne też unieważnia zabezpieczenia banku do egzekwowania roszczenia z tej nieruchomości. Umowa nieważna, kasa wzięta i wtedy bank staje w roli petenta, który sobie może od kredytobiorcy próbować odzyskać kasę oraz sądzić się z nim o ewentualne uzyskane przez niego benefity i tu też jest sporo zagadek bo nie wiadomo co sądy zasądzą w tych sprawach, jak i kiedy TSUE i SN oraz inne ciała wypowiedzą się o tych zagadkach oraz o terminach przedawnienia. Frankowicze prą do unieważnienia umów oraz do rozwiązania z przedawnieniem roszczenia banków o korzyści z udzielonego bez umowy kapitału. To jasne i proste rozwiązanie bo niesamowicie korzystne. Czy realne to nie wiadomo bo jeśli taka linia rozwiązania problemu zostanie przyjęta to po pierwsze primo znakomicie zreformowane sądy większości tych spraw nie przerobią do śmierci większości frankowiczów albo do niewypłacalności banków. Po drugie primo to może być też tak, ze linia orzecznictwa w procesach zwrotnych będzie niekorzystna dla frankowiczów co skomplikuje sprawę. Na pewno świetnie zarobią na tym prawnicy i od razu nadmienię, ze się do żadnej zainteresowanej tym tematem w pierwszej pochodnej grupy nie zaliczam. W drugiej pochodnej zainteresowany jest prawie każdy.

Skarga Pauliańska do unieważnienia umowy kredytowej frankowej ma się tak tak jakby oddawać dług odbieranym pierścionkiem zaręczynowym od byłej żony a nie unieważniać zakup Forda Focusa bo okazało się, ze auto ma inny kolor dywaników z tyłu niż w specyfikacji i zupełnie nie trafiliśmy w przewidywanie utraty jego wartości.

W portfelu można mieć wiele spółek a i nieco pokory też się przydaje

Ponoć też Orlen ma oddawać frankowiczom akcyzę za paliwo za te wszystkie lata a Allegro prowizje od wszystkich zakupów rzeczy do tych mieszkań za te kredyty.

Niemniej spółka nie jest wyceniana zbyt wysoko biorąc pod uwagę te wyniki i wycena jest dosyć atrakcyjna.

10% rocznie, tylko? Jak żyć? Jak żyć? Przez dekady na tej giełdzie tego typu pewne benefity bywały marzeniem i zapewne tak będzie w nieodległej przyszłości.

Kęty są spółką, na której większość inwestorów siedzi na długo i przy tym otoczeniu i zapowiadanych wynikach mało jest prawdopodobne by to spadało a już spadek do 520 to niskie ryzyko . No chyba, że wszystko poleci bo jakiś czarny łabądek się przyplącze ale wtedy te wszystkie wsparcia i opory się zredefiniują. Problemem jest OFE ale odłożonym w czasie do wtórnego scementowania Zjednoczonej Prawicy lub też do czasu jej rozpadu. i powstania nowych pomysłów spłacania zaciągniętych zobowiązań. Kęty rosną spokojnie, niespiesznie i dzięki temu nie płoszą inwestora, podążają trochę za wynikiem czy jego prognozą.

PKO BP ma być frontmenem programu ugód, który na dziś jest bliżej nie zdefiniowany. Władza w swej populistycznej strategi nie nie daje wyraźnych wskazań. To przypomina chodzenie po lodzie i oczekiwanie, że może nie wpadniemy i jakoś znajdziemy świetną drogę na drugą stronę waląc pięta w pokrywę i nasłuchując. Trudno tu oczekiwać logicznych i sensownych rozwiązań gdy podejmująca decyzję centrala ma inne cele niż ci co je mają realizować a dodatkowo nie do końca zapewne wiedzą czego chce centrala bo ta gra przede wszystkim na benefity polityczne i pod nie podporządkuje jakość rozwiązania problemu. Komunikaty puszczane w rynek nie układają się w spójną całość czyli prowadzimy komunikacje ze społeczeństwem tak jak w polityce, dajemy różne komunikaty dla różnych grup i czekam aż się znajdzie najlepszy wspólny mianownik łączący ponad podziałami. W ten sposób tworzymy wspólnotę interesów, która dla każdej grupy może oznaczać zupełnie co innego - tutaj to będzie bardzo trudne do realizacji a do tego też ryzykowne.

Naprawdę? Troszkę dystansu do słowa pisanego bym polecał oraz wyczuwania podtekstów bez oznaczania ich ikonami znaczeń.

Składka na BFG na ten rok to 168 mln. Mam uczucia ambiwalentne bo z jednej strony to dużo ale z drugiej strony rok temu wpłacali 208 mln wiec jest deko lżej. Można też rozpatrywać tą kwestię tak, ze te pieniądze wrócą z racji imprezy pt. Idea Bank. Jednoznacznie trudno to ocenić bo do tej pory niewiele wiadomo o trupach w szafie czy kocie w worku.

Formacja filiżanki w up... uszkiem czy formacja detektora? Trzeba poczekać na kolejne informacje o rewolucyjnych patentach i odkryciach.

Taki krajobraz, geografia i historia. Gdyby nie "ruskie tanki" to i wyniki spółki by były z innej półki bo ludzie tam nie garowaliby za miskę ryżu a i wszystkie koszty oraz ceny byłyby inne a ziemia nie byłaby za bezcen albo z parę dolków w odpowiednią "kormanu". Tożsamości Ruskich i Ukraińców zostały zbudowane na przeciwnych biegunach i tam ciężko będzie o kompromisy, nawet zgniłe.

Obrót dziś kosmiczny jak na poziomy aktywności na Kernelu. To wygląda trochę tak jakby ktoś przekalkulował, ze taniej tą ziemię kupić niż o nią wojować nawet wirtualnie czy poprzez akty transportu złomu po stepach.

Wszystko fajnie ale po tych wzrostach nasuwa się wniosek, że tanio już było.

Niekorzystny wpływ geometrii wykreślnej na notowania spółki. Zmiana trendu, słabe zachowania spółek gamingowych, które były mocno podbite i mają z czego spadać czyli wyraźny kryzys mięty na linii gaming-inwestorzy. Zaczęło się od krachu wizerunkowo-technicznego CDPR, potem fatalne ABB w TSG i kilka dalszych niedociągnięć różnych spółek ze szkodą dla dobrego klimatu.

"Czekamy na sygnał z centrali"

Testowało 17 zł i poziom okazał się być mocnym oporem przed spadkiem mimo, że balans trwał długo. To chyba dobry znak przy słabej sesji dla SWIG80.

Korekta może być dosyć płaska i niespecjalnie głęboka. Spółka wciąż pokazuje dobre wyniki i to są konkrety. Na giełdzie jednak często tak jest, że tłum woli miraże, które jednak dosyć rzadko przekłuwane są na świetne wyniki. Zależy czym się tu kierować, wynikiem na papierze czy psychologią tłumu. W dłuższym terminie obstawiam wyniki i nie widzę na razie przesłanek na ich pogorszenia choć od pewnego momentu utrzymanie dynamiki nie będzie możliwe. Tyle, że to jeszcze nie jest ten moment.

Spory wzrost sprzedaży mieszkań w Q1 powinien wspierać kurs wynikami.

Jeśli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Ja liczyłem na tą dywidendę a także na tą, którą PEKAO mogło by może wypłacić jesienią. Ale...
Na drodze stoi covid i bardzo słaba organizacja procesu szczepień oraz katastrofalna polityka komunikacji ze społeczeństwem.

Ale te około 3 zł wypłacone za dwa lata to nie będzie to samo 3 zł co dzisiaj. Możesz to sobie obniżyć o wartość lokaty, możesz o wartość oficjalnej inflacji, możesz o wartość realnej inflacji, która nie jest wyliczana z premedytacją a możesz też to obniżyć o wartość inflacji koszyka osobistego bo każdy ma inny koszyk. W przyrodzie nic nie ginie ale pieniądz w czasie lubi tracić na wartości. A z tym zmienianiem właściciela przy spółkach SP to w sumie fajny bon mot Ci wyszedł. Zresztą na GPW to popularny kanał robienia drobnych w bambuko z namaszczeniem organów nadzoru. Ogromne zaufanie społeczne do rynku nie bierze się wszak z powietrza.

Większość z tego wzrostu to było szybkie odreagowanie gigantycznego spadku więc trudno tu mówić o systematycznym i organicznym wzroście według naiwnych życzeń. Po prostu spółka upadła nisko i przez krótki czas była okazją więc szybko i mocno wzrosła, nic w tym nie ma niesamowitego i w tym wzroście nie ma żadnej zasługi spółki czy wykreślania wykresów, zwykła fizyka rynku. Do tego ten wzrost szalony to się skończył w grudniu a kurs dalej nie odrobił spadków i mieli się gdy powiązany z nim bank sobie rośnie ale niestety nie po 2% dziennie tylko tak całkiem zwyczajnie i spokojnie. To tak dla przypomnienia i opisania kontekstu.

PEKAO systematycznie idzie do góry a PZU utknęło w koleinach zimą. Nie wiem czy wyciągnie z błota tego kloca, utknął na dobre. Chyba, ze lina jest gumowa i naciąga się jeszcze.

Duzi gracze, którzy dziś kupowali akcje Kernela mają zapewne lepsze informacje, może prosto z Kremla. Na razie to wciąż wojna informacyjna a PZU nie ubezpiecza czołgów leasingowanych przez Ługańską Republikę Ludową. PZU jak i cały Wig 20 chorują na Covid i są beneficjentami znakomitego działania naszego super sprawnego rządu i jego zaplecza partyjnego i że tak powiem intelektualnego. Jesteśmy w światowej czołówce wielu mało chwalebnych statystyk więc trudno oczekiwać by kapitał tu walił teraz drzwiami i oknami zwłaszcza do spółek, które te problemy realnie dotykają i z tytułu tego zysków dodatkowych nie mogą mieć żadnych a jakieś straty czy koszty już tak.

hukers napisał(a):
mihumor napisał(a):
To dywidenda za 2 lata więc przy założeniu, że to 3 zł wypłaty daje średnio 1,50 zł za rok. Porównywalnie do Asseco, tam jest za dwa lata trochę ponad 6 zł przy cenie akcji x2, daje to niespełna 5% wartości - to jest ok tyle, że inflacja jest niewiele niższa i trochę odbiera radość. Wypłata 4 zł byłaby już ekstraordynaryjna i to by było coś ponad średni poziom. Daje to wtedy 2 zł/rok i jeśli by to był taki poziom to by płacili tyle co Asseco BS (37,20 zł ).


Zdecyduj się kolego, bo w jednym poscie piszesz ze liczy się przyszłość i powtarzalność dywidendy, a w drugim obniżasz jej znaczenie, bo rok temu nie było... To przeszłość czy przyszłość? Ogólnie tekst absurdalny tak by the way...


Wytłumaczę prosto, te dywidendy wypłacone jak i ta co ma być wypłacona to już przeszłość i one nie mają wielkiego wpływu na przyszłość, która się dopiero wydarzy. Pewien wpływ może mieć jedynie niewypłacenie tej zapowiadanej dywidendy ale wtedy to bardziej będzie to wpływ zdarzeń, które do tego doprowadzą niż samego braku wypłaty (to jest przyszłość właśnie). Nie obniżam znaczenia tej dywidendy ale też nie postrzegam jej przy dzisiejszym kursie jak przesadnej okazji i jak widać po zachowaniu waloru nie jestem odosobniony w tym osądzie. Trudno mi też widzieć wypłatę tych powiedzmy 4 zł jako wielki napęd dla kursu na najbliższe miesiące czy przyjmowanie tego jako zapowiedź, że co roku będą wypłacać po 7-12% bo to mało prawdopodobne.

To dywidenda za 2 lata więc przy założeniu, że to 3 zł wypłaty daje średnio 1,50 zł za rok. Porównywalnie do Asseco, tam jest za dwa lata trochę ponad 6 zł przy cenie akcji x2, daje to niespełna 5% wartości - to jest ok tyle, że inflacja jest niewiele niższa i trochę odbiera radość. Wypłata 4 zł byłaby już ekstraordynaryjna i to by było coś ponad średni poziom. Daje to wtedy 2 zł/rok i jeśli by to był taki poziom to by płacili tyle co Asseco BS (37,20 zł ).

To miło było ale cena ustalana jest np tego co będzie albo raczej np tego co realnie może być. Nie twierdzę, ze nie wypłacą dywidend (nawet 7%) tylko na dziś nie wiem, czy będą wypłacać co rok 4 zł (plus inflacja) lub więcej. Rynek chyba też nie wie albo wątpi, skoro nie może pokonać kosmicznej ceny 34,50 zł. Do tego rynek, z którego czerpią ciągle jest w kłopotach i to ciąży zresztą nie tylko im.

Słabością są wysokości dywidend jeśli można tu użyć w ogóle liczby mnogiej. To firma handlowa i można pisać różne chwalebne rzeczy o inwestowaniu w rozwój itp itd niemniej jak dla mnie firma, która zalicza dobry rok powinna cos wypłacić akcjonariuszom choćby symbolicznie co by nie było w okolicach niewypłacania niczego. To taka dobra praktyka mam wrażenie.

Jak w przypadku XTB, rynek może nie bardzo wierzyć w powtarzalność tak wysokiej dywidendy zwłaszcza, że i ta tegoroczna jeszcze całkiem pewna nie jest. Samo ogłoszenie tej wypłaty będzie pozytywne dla kursu niemniej dla rejsu kursu na północ potrzeba więcej pozytywnych czynników niekoniecznie zależnych od samej spółki bo tą trudno widzieć jako beneficjenta sytuacji dzisiejszej.

To można wyczytać w informacjach spółki, chyba nawet jest to dobrze opisane w raporcie za 2020. Kluczowy tu dla mnie jest długoterminowy wzrost popytu i wzrost samej branży, który znacznie przyspieszył przy pandemii wskutek wzrostu potrzeb klientów oraz zmian ich struktury wydatków przenoszonych z usług na produkty konsumenckie czego w dużym stopniu beneficjentem są dystrybutorzy i producenci takich produktów w szczególności. Poprawa rentowności to wyższe wzrosty w sprzedaży produktów o wyższych rentownościach i tych droższych do czego też się przyczynia ten proces wyżej opisany. Na to nakłada się wzrost obszaru działania spółki, rozwój punktów sprzedaży czyli synergia wzrostu skali działania z dynamicznym rozwojem rynku.

Samo aż tak nie poleci, musiałby cały WIG20 spaść poniżej 1850 przy okazji korekty na DAXie.W górę to samo tylko dywidenda lekko popchnie ale raczej już jest w cenie- chyba, że zaskoczą wyższą kwotą. Trochę tu brak niezależności i musi korzystać z obcego wiatru. Covid, dane, perspektywy i jakość zarządzania (to słowo to nadużycie) tą sytuacją nie sprzyjają niestety.

Raczej konsolidacja. Nie może przecież tylko rosnąć. To nadal jest dobra cena i spory potencjał do dalszego wzrostu.

Jeśli KNF wyrazi zgodę na wypłatę dywidendy w drugiej połowie roku to Pekao wypłaci za 2020 i powinno to być w przedziale 2,10 - 3,14. Nic nie mówią natomiast o zysku z 2019, który miał być wypłacony w zeszłym roku ale został wstrzymany. Tam są znacznie większe środki i leżą na rezerwie i w tym temacie nic chyba teraz nie mówili.

Może po prostu brak słów. Ważne, że spółka cały czas wspiera ten wzrost bardzo dobrymi wynikami a nawet i może zaskakująco dobrymi. Niech ta symbioza trwa dalej a będziemy szli na północ jeszcze przez jakiś czas bo zapewne wielu inwestorów, którzy mieli wychodzić na założonych wcześniej poziomach po wynikach mocno te poziomy podniosła.

Odrabianie strat z pandemii całości gospodarki może zając 2-3 lata. Końca na razie nie widać, odbicia są szacunkowe a ich daty na razie hipotetyczne, straty na dziś też trudne do oszacowania a długi za to przyjdzie płacić. Do tego oni cały czas szacują stopy na te lata na około 0% a ten parametr w przypadku PZU mocno waży. i będzie widoczny w wynikach. Tak jak i zwykłym zjadaczom chleba trudno zarobić teraz na kapitale tak i zapewne PZU z tym może mieć problem bo kasa leży i więcej traci niż zarabia. Nawet jak podniosą stopy to i tak mniej niż wywali inflacja wiec zysk na kwocie wzrośnie ale na realnej wartości niekoniecznie.

Złotówkę turbuje covid ale też Glapński z licznym gronem dobrze opłacanych doradców i doradczyń. Także ta sprytna polityka pobierania od obywateli najwyższego na świecie podatku inflacyjnego który sam automatycznie bez podnoszenia przez rząd będzie się podnosił - takie fiskalne perpetuum mobile.

Z PZU słychać głośną melodię o wspaniałości wyników i blasku osiągnięć firmy w tym jakże trudnym czasie. Jest też fraza o być może wypłaconej dywidendzie jeśli będzie wolno wypłacać co nieco dziwi bo niby wolno im a tu tymczasem jakby podkład czyniono pod zmianę. Niepokoi mnie prezentacja w treści tego warunku a i zauważam, że nie pojawił się przymiotnik podkreślający godziwość tej wypłaty a wcześniej mocno tym wymachiwano. Te 3 zł to pewien Rubikon i niżej tej kwoty będę się czuł się jak to mówią nieco wydymany.

Agora po otrzymaniu hojnego i łaskawego wsparcia wypłaconego z prywatnych pieniędzy członków Zjednoczonej Prawicy powinna teraz z wdzięczności publikować wyłącznie treści przychylne władzy. Może miałaby szansę dostać jakieś drobne z reklamy od Orlenu i Polskiej Grupy Zbrojeniowej i może nawet będzie można ją kupić na Lotosie.

Jeszcze należałoby dodać pieniądze wychodzące ze spółek do krewnych i znajomych królika. Wspieranie przez rozmaite fundacje i wspieranie fundacji, wydatki na zlecenia dla zaprzyjaźnionych firm w stylu "Ostatnia paróweczka Prezesa Obajtka" czy ogromne możliwości kreowania posad, zleceń, przetargów przez sieć spółek córek i tego typu bytów. To taka ciemniejsza strona tej narodowości kapitału, która wspaniale jest zasłaniana narracją o patriotyzmie gospodarczym. Jak zwykle ideał sięga bruku i miało być super a wyszło jak zawsze.

Myślę, że to chyba nie oznacza, ze Harald V popierał kandydaturę Skiby na prezesa. Po działaniach zaś prezesa PKN widać wyraźnie, że inwestuje wyłącznie w nieruchomości krajowe i to może o to mu chodziło w tej wypowiedzi i tu ten kierunek kierowania i pochodzenia kapitału coś dla niego oznacza.
Polityka może nie zmienia praw ekonomii niemniej często się nimi zupełnie nie przejmuje i potrafi je zakrzywiać tak merytorycznie jak i werbalnie z porównywalną skutecznością.

Informacje
Stopień: Rozgadany
Dołączył: 30 stycznia 2021
Ostatnia wizyta: 18 maja 2021 22:26:32
Liczba wpisów: 153
[0,04% wszystkich postów / 1,40 postów dziennie]
Punkty respektu: 37

Kanał RSS głównego forum : RSS

Forum wykorzystuje zmodfikowany temat SoClean, autorstwa J. Cargman'a (Tiny Gecko)
Na silniku Yet Another Forum.net wer. 1.9.1.8 (NET v2.0) - 2008-03-29
Copyright © 2003-2008 Yet Another Forum.net. All rights reserved.
Czas generowania strony: 1,392 sek.

PORTFEL STOCKWATCH
Data startu Różnica (%) Różnica (zł) Wartość
01-01-2017 +169,81% +33 962,76 zł 53 962,76 zł
Logowanie

Zaloguj
Zapamiętaj | Rejestruj | Aktywuj | Odzyskaj hasło