pixelg
Forum StockWatch.pl
Witamy Gościa Szukaj | Popularne Wątki | Użytkownicy | Zaloguj | Zarejestruj

Beagle

Beagle

Ostatnie 10 wpisów
Ja widzę dwa powody. Po pierwsze, Pekao jest w tej chwili najsilniejszym kapitałowo i jednym z najbardziej efektywnych banków na rynku. Jest to odzwierciedlone w wysokiej wycenie. Kiedy do tej dobrze naoliwionej maszyny wtrąci się rząd, obsadzając stanowiska politykami i wspierając realizację "ważnych dla Polski projektów", to nagle premia w stosunku do sektora może zniknąć.
Po drugie, UniCredit jest przyparty do muru. Potencjalny kupujący będzie miał dobrą pozycję negocjacyjną i może być w stanie nabyć Pekao po niższej cenie.
No i PZU to nie do końca taka "dobra firma". W spółkach Skarbu Państwa panuje moda na przedkładanie celów politycznych ponad efekt ekonomiczny :)

BIK publikuje dane o spłacalności kredytów hipotecznych. Wynika z nich, że kredyty frankowe cały czas spłacają się lepiej niż złotowe. W końcu były one dostępne przede wszystkim dla "wybranych", czyli ludzi o jako-takiej sytuacji finansowej. Wysoki kurs na pewno zaboli, ale frankowiczów cały czas będzie stać na spłatę rat. Zwłaszcza przy ujemnych stopach stosowanych przez SNB. Ludzie z największymi problemami będą mogli dodatkowo zwrócić się o pomoc do Funduszu Wsparcia Kredytobiorców (mechanizm opisany w podlinkowanych w poprzednim poście raportach).

W związku z tym uważam, że protesty nie będą wcale miały dużej skali. Zresztą PiS pokazał już, ile obchodzą go demonstracje (ustawa medialna, TK, etc.). Trudno mi uwierzyć, że zaryzykuje budżet dla grupki frankowców. Przedstawi jakieś propozycje, zadeklaruje pomoc, ale w życie raczej nic nie wejdzie.

Największym zagrożeniem są wspomniane przez Ciebie pozwy sądowe. Można potencjalnie kłócić się o umowy, które przewidują indeksację do CHF (ale nie kredyty denominowane) i kwestionować sposób naliczania spreadów. Pytanie, jaki odsetek kredytów frankowych udzielonych przez GNB jest "indeksowanych".

@Wloczykij
Getin już teraz ma na rynku długu bardzo słabą opinię, wystarczy spojrzeć na rentowności obligacji na Catalyst. Senior bonds jeszcze jakoś się trzymają, ale rentowności papierów podporządkowanych są w kosmosie. Instytucje widzą, jaka jest sytuacja, a formalne ogłoszenie procesu za dużo nie zmieni. Jest pewne ryzyko paniki deponentów, ale trzeba pamiętać, że świadomość kondycji finansowej banku u jego klientów detalicznych jest raczej niska. W BPH proces naprawczy nie spowodował runu - pewnie mało kto go w ogóle zauważył. Nie sądzę, żeby w Getinie było inaczej.

@topfacet
Nie widzę miejsca na wprowadzenie ustawy frankowej w najbliższym czasie. Prezydent pewnie zamarkuje jakąś aktywność, a projekt utknie co najmniej do 2017 roku. Powodem jest budżet państwa.

Jak zauważył @Wloczykij, proces naprawczy zwalnia bank z obowiązku płacenia podatku od aktywów. W Q4 '15 i Q1 '16 kilka instytucji może wykazać stratę w związku z SK Bankiem / FWK / składką na BFG. Zgodnie z prawem bankowym rodzi to konieczność przedstawienia planu naprawczego.

Jeżeli rządzący dowalą jeszcze obowiązkowe przewalutowanie CHF, to nagle okaże się, że stratę wykaże spora część sektora. Programem naprawczym mogłyby zostać objęte PKO, BZ WBK, mBank, Millennium i Raiffeisen. Wpływy z podatku bankowego spadłyby wtedy o kilkadziesiąt procent. Jeszcze ważniejsza jest kwestia CIT. Przewalutowanie kredytów stworzy gigantyczną stratę podatkową u banków, a to z kolei zmniejszy ich zobowiązanie podatkowe.

Wprowadzenie ustawy frankowej sprawiłoby, że w budżecie, który już teraz się nie spina, powstałaby dziura na kilka miliardów złotych. Nie sądzę, żeby rząd zdecydował się na taki ruch - zwłaszcza, że frankowcy nie stanowią (już) elektoratu PiS-u.
Sporo informacji można znaleźć w dwóch grudniowych raportach, przygotowanych przez PKO i NWAI. Linki poniżej:
www.nwai.pl/e-cms/ob.php/Rapor...
www.dm.pkobp.pl/analizy-i-reko...

Deregulacja maklera i DI polega na dodaniu innej możliwości zdobycia tytułu. Uprawnienia można będzie dostać poprzez ukończenie dedykowanych studiów na uczelniach, które zawrą odpowiednią umowę z KNF. Na razie jednak nie słyszałem, żeby któraś z uczelni tworzyła specjalny program/kierunek. Podejrzewam, że w ciągu kilku lat taka możliwość pojawi się na SGH i UW. Reszta zostaje po staremu.

Kowariancja(AB) to iloczyn korelacji (AB), odchylenia standardowego A i odchylenia standardowego B. Dla przykładu, dla dwóch papierów miałbyś:

varP = wA ^2 * varA + wB ^2 * varB + 2 * korelacja (AB) * sA * sB * wA * wB

zamiast wspomnianego wyżej

varP = wA ^2 * varA + wB ^2 * varB + 2 * kowariancja (AB) * wA * wB

Czasem to pomaga, ale w Twoim przypadku nadal łatwiej jest liczyć przy pomocy kowariancji.

Wzór na wariancję dwóch akcji, który wspomniałeś, jest uproszczeniem ogólnej formuły. Teoretycznie możesz ją zastosować do dowolnej liczby papierów. W praktyce, przy 12 akcjach zapisanie samego wzoru zajęłoby Ci bardzo dużo czasu :)
Dlatego, w tym przypadku, najłatwiej zrobić zadanie przy pomocy mnożenia macierzy. Jeżeli dobrze pamiętam, ogólny wzór był taki:

Var(a,b,...n) = V^-1 * M * V

V to wektor udziałów poszczególnych akcji w badanym portfelu, V^-1 to jego transponowana wersja.
M to z kolei macierz wariancji-kowariancji.

Dla dwóch papierów, przemnożenie macierzy według powyższej metody daje Ci dobrze znaną formułę :

kliknij, aby powiększyć


Excel całkiem nieźle radzi sobie z mnożeniem macierzy i jeżeli chcesz policzyć wariancję dla 12 spółek, to musisz próbować właśnie w ten sposób. Co prawda oznacza to mnożenie 1x12, 12x12, i 12x1, ale łatwiej się chyba nie da :)

"Marża" to pewnie mechanicznie przetłumaczone "margin", które w tym kontekście oznacza depozyt zabezpieczający. Otwarcie pozycji o wartości 24760 przy dźwigni 1:200 wymagałoby 124 złotych, a wspomniane przez Ciebie 90zł wymagałoby lewara 1:275.

Gra na WIG20 przy takich dźwigniach to tylko i wyłącznie kasyno. Przy lewarze 1:275 ruch o 0,37% zeruje Ci konto. Jeżeli koniecznie chcesz grać na instrumentach pochodnych, to lepiej spojrzeć na futuresy, którymi handluje się na GPW.

Możesz odliczać po 50% straty z każdego roku, w dowolnych kombinacjach. Przykład:

x: -100
x+1: -150
x+2: -200
x+3: +300
x+4: +100

Podstawa opodatkowania x+3 = 300 - 50% * 100 - 50% * 150 - 50% * 200 = 75
Podstawa opodatkowania x+4 = 100 - 50% * 100 - 50 (więcej się nie da) = 0

Do rozliczenia pozostało 50 zł z roku x+1 i 100 zł z x+2.

bzdkas napisał(a):
Czy ktos moze skomentowac zdanie, ktore pojawilo sie na innym forum?

"Ale pojawiają się wątpliwości, czy do skupu w ogóle dojdzie. Niektórzy się zastanawiają, czy rada dyrektorów zgodnie ze szwajcarskim prawem może decydować o buy backu (w Polsce konieczna jest zgoda WZA)"


Buyback w szwajcarskich spółkach może objąć max 10% akcji, a spółka musi utworzyć w bilansie specjalną rezerwę. Dodatkowo są pewne wymagania dotyczące tzw. dostępnego kapitału. Co do organu podejmującego decyzję, kluczowe jest zdanie:

Cytat:
Rada Dyrektorów postanowiła, że akcje Spółki, które zostaną skupione, pozostaną w posiadaniu Spółki w celu dokonania ich odsprzedaży


Według prawa szwajcarskiego, nabycie akcji w celu umorzenia wymaga zgody WZA. Nabycie akcji w celu trzymania i dalszej odsprzedaży jest z kolei decyzją... Rady Dyrektorów :)

No wiesz, czempion wiarygodności (Prezes Tuora) chwali się "wygraną w arbitrażu" :)
Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, uważam, że unieważnienie obowiązku zakupu* Diesse wcale nie jest takie złe. Umowa podpisana przez Orphee zakładała cenę nabycia 200mln PLN (2*15mln euro + 74mln PLN długu netto). Nie wiem, co takiego przegapiono w trakcie due diligence, ale wycena Diesse była bardzo wysoka. Włosi w okresie 2012 - 06'2014 generowali rocznie ok. 95mln PLN przychodów i poniżej 4mln PLN zysku netto.
Wyrok trybunału nie jest tragiczny, jako że zwalnia Orphee z obowiązku zakupu pozostałych 50% po chorych cenach. Stawia to spółkę w nieco lepszej pozycji negocjacyjnej. Równocześnie jednak, trybunał nie unieważnił pierwszej części transakcji, więc Orphee i tak musi zaakceptować sporą stratę. Pytanie, co dalej zrobi ze swoim pakietem.
W kontekście powyższego dość zabawnie wygląda informacja o buybacku. Cormay (kontrolowany przez fundusze) liczy na przejęcie władzy w Orphee do końca stycznia. Czyżby Tuora próbował wyciągnąć jak najwięcej kasy ze spółki, póki jeszcze może? Tak duży (i drogi) skup akcji będzie w krótkim terminie wspierał kurs, ale zaszkodzi spółce w długim okresie. Obecnego Prezesa nie będzie to już jednak obchodzić, bo niedługo nie będzie go w zarządzie.

*Z tego co pamiętam, umowa składała się zarówno z calla dla Orphee, jak i z puta dla poprzednich właścicieli

saturas napisał(a):
W sumie to jasne i oczywiste że wyższy kurs CHF to gorsze spłaty, ale równie oczywiste jest że podnosi to sumę zobowiązań kredytobiorców wobec banku co jest korzystne.

Jeśli kredytobiorcy zamiast 10 mld zł musza teraz zwrócić bankowi 12 mld zł to aby mówić o stracie musiałoby to ceteris paribus za skutkować takim pogorszeniem spłat które zaowocuje spłatą np 8 mld złotych. Mógłby ktoś mi wyjaśnić dlaczego rynek oczekuje właśnie takiej sytuacji?


Bank nie otwiera sobie pozycji walutowej przy udzielaniu kredytu! To nie jest tak, że PKO kupowało CHF na rynku, a następnie pożyczało je na zakup domu. Oznaczałoby to wzięcie na siebie zarówno ryzyka kredytowego, jak i walutowego. Bankowi w zupełności wystarczy to pierwsze.

W rzeczywistości, żeby udzielić kredytu hipotecznego, polskie banki pozyskiwały finansowanie w CHF za pomocą FX Swapa lub CIRSa. Nie będę wchodził w techniczne szczegóły swapów. W sporym uproszczeniu można powiedzieć, że banki same pożyczały franki, które służyły do udzielenia kredytu hipotecznego. Dzięki temu, ryzyko walutowe zostało wyeliminowane. W aktywach banku lądowała należność (np. 100tys. CHF) od klienta, a w zobowiązaniach siedziały FX Swapy (również na przykładowe 100tys. CHF).

Swapy mają krótką zapadalność, a kredyt jest udzielany na 30 lat. Dlatego bank musi okresowo rolować pozycję w swapach (rolować swoją "pożyczkę"), żeby utrzymywać finansowanie we frankach.

Czemu obecna sytuacja jest zła dla PKO? Owszem, kredytobiorcy wiszą teraz więcej złotówek bankowi. Jednocześnie wzrosło jednak zobowiązanie banku wyrażone w złotówkach. Pogorszenie spłacalności kredytów nie zostanie niczym zrekompensowane - uderzy prosto w wynik banku.

Pytanie jeszcze, co dzieje się na rynku swapowym. Możliwe, że wszyscy chomikują szwajcarską walutę, a zrolowanie finansowania we frankach stało się niezwykle trudne. To może być kolejne źródło kłopotów.

anty_teresa napisał(a):
ucofb napisał(a):
Pierwszą spółka, która mi przychodzi do głowy to Apator.

Wzrost i stabilność wzrostu wartości księgowej na akcję jaką może pochwalić się Apator jest prawdziwą rzadkością na GPW. Innej spółki, która w tak regularny sposób zwiększa wartość księgową nie znam, co nie oznacza, że takich na pewno nie ma. Jeżeli są takie spółki to chętnie poznam.

Jest jeszcze Echo. Od debiutu, czyli od 18 lat w każdym roku jest wzrost wartości księgowej. Co więcej, to właśnie po NAVie powinno się ich wyceniać. Natomiast widzę, że Apator choć nie żyje na forum ma powodzenie u fundamentalistów. Stalprodukt chyba też ;)


Do tego grona zaliczyłbym też wspomniany na poprzedniej stronie Wawel. Nie jest wyceniany dużo drożej od Apatora, a historię ma równie silną. Ostatnio został mocno przeceniony, prawdopodobnie ze względu na fluktuacje cen kakao oraz coraz twardsze warunki stawiane przez odbiorców. Należy jednak pamiętać, że Wawel wyróżnia się na tle branży bardzo wysoką efektywnością operacyjną. Dlatego uważam, że to właśnie on ma największe szanse na zwiększanie udziałów rynkowych w kolejnych latach. Dodatkowym atutem jest kompletny brak długu oraz niezatapialny prezes Orłowski.

anty_teresa napisał(a):
11Bit może sporządzać sprawozdanie zgodnie z MSR, choć faktycznie nie ma takiego obowiązku i stosuje UOR. Tym niemniej w samej UOR jest wytyczna, żeby w kwestiach nieuregulowanych przez ustawę kierować się wytycznymi z MSR.


Jednostkowe sprawozdania według MSR mogą sporządzać jednostki dopuszczone lub ubiegające się o dopuszczenie do notowań na rynku regulowanym (GPW). 11Bit nie jest ani jednym, ani drugim. Nawet, gdyby spółka zaczęła się o takie dopuszczenie ubiegać, to zgodę musiałoby jeszcze wyrazić WZA.


Cytat:

Tak, przychody i koszty są księgowane memoriałowo, ale nie oznacza to od razu, że przychody będą w grudniu, bo sprzedaż na steamie była w grudniu. Zauważ, że np przy sprzedaży mieszkań nabywca może sobie często mieszkać i rok czasu, ale przychody są rozpoznawane dopiero w momencie przeniesienia własności, bo wtedy mamy moment przeniesienia ryzyka. Podobnie firma produkcyjna może wysłać do kogoś towar, ale od razu nie oznacza to księgowania przychodów. Te ma dopiero po wystawieniu faktury i przeniesieniu własności na nabywcę i sprzedaż księguje w momencie wystawienia tejże faktury, a wcześniej trzyma to w rozliczeniach międzyokresowych. Znów, aby rozpoznać przychody musisz mieć kwit mówiący o tym ile tych przychodów jest.

Z resztą jak siedzisz "w branży" to powinieneś wiedzieć, że nie ma takiej praktyki, co ma związek z inną księgową nadrzędną zasadą "ostrożnej wyceny"


"Przeniesienie ryzyka" i "wystawienie faktury" to dwa różne wydarzenia, które wcale nie muszą nastąpić w tym samym momencie. 11Bit nie sprzedaje mieszkań, a wysyłka towaru trwa w ich przypadku kilka sekund. Własność gry jest nieodwołalnie przenoszona na nabywcę od razu po dokonaniu transakcji.

Obok wspomnianej przez Ciebie zasady "ostrożnej wyceny" jest jeszcze zasada "wiernego i rzetelnego obrazu" spółki. Wykazanie 1,05mln przychodu i późniejsze skorygowanie do 1mln będzie bardziej przejrzyste, niż pokazanie 0 i przerzucanie przychodów między kwartałami.

@anty_teresa
Jeżeli dobrze pamiętam, 11Bit nie może sporządzać sprawozdań według MSR. Nie są notowani na rynku regulowanym, zatem obowiązują ich jedynie przepisy ustawy o rachunkowości.
Przychody są księgowane memoriałowo, zatem sprzedaż w grudniu powinna zostać zaksięgowana w wynikach czwartego kwartału. Jeżeli do dnia publikacji raportu nie byłoby żadnych informacji o sprzedaży, to w chwili otrzymania odpowiedniego kwitu trzeba zrobić korektę. Trudno mi jednak uwierzyć, że spółka nie otrzyma do lutego żadnych, nawet orientacyjnych danych o sprzedaży z grudnia.
Moment otrzymania faktury będzie miał znaczenie tylko dla celów podatkowych. Jeżeli faktura za grudzień przyjdzie w styczniu, to trzeba będzie pokazać różnice przejściowe w CIT. Na zaksięgowanie przychodów nie powinno to mieć żadnego wpływu.

lewho: inwestowanie w akcje przy założeniu, że nie są warte więcej, niż obecna kapitalizacja, nie ma żadnego sensu. Stąd "grubo powyżej 70 milionów", a nie 66 milionów.

@Scarry
(odpowiadałem na poprzedniego posta, ale widzę, że w międzyczasie przybyło kilka nowych :) )
Pół roku - rok może być długim okresem dla branży gier, ale w szerszej perspektywie to bardzo krótki okres.

W wielu spółkach giełdowych stosowanie C/Z ma sens. Energa będzie za 5 lat sprzedawała tą samą energię, a Wawel mniej więcej te same czekoladki. Te firmy nie muszą co roku wynajdywać zupełnie nowego produktu. Obecną sprzedaż i zyski można w miarę bezpiecznie ekstrapolować w przyszłość.

Wartość 11Bit na razie pozostaje jednak sumą zdarzeń jednorazowych, a nie przewidywalnymi przepływami. Na razie wiadomo tyle, że w produkcji jest "jeszcze jedna gra", do tego dochodzi raczkująca działalność wydawnicza i dystrybucyjna. GamesRepublic próbuje się przebić na bardzo konkurencyjnym i nasyconym rynku. GoG wchodził na niego sześć lat temu i dzięki niespotykanemu podejściu do konsumenta wyrobił sobie świetną markę. Obecnie platforma CDProjektu zalicza się do ścisłej światowej czołówki i zarabia po 8-9mln złotych rocznie. Czy GR ma jakąś niesłychaną przewagę konkurencyjną, która pozwoli mu się nadrobić 6 lat opóźnienia i na stałe wyróżnić na tle konkurencji? Ja (mówię to jako gracz) jeszcze jej nie widzę.

W żadnym razie nie kwestionuję zdolności zespołu - sam pamiętam, jak kiedyś zagrywałem się w świetne Gorky 17. Ale tutaj na zespół, zyski z TWoM i niepewne projekty trzeba postawić grubo ponad 70 milionów złotych. Podjęcie tego ryzyka to już indywidualna kwestia. Dla mnie jest po prostu zdecydowanie za duże.

t0m4s napisał(a):
ChiefMike napisał(a):
@Piotrch dzięki za pytanie, napisałem posta gdyż chciałem dowiedzieć się co może motywować ludzi do kupowania udziałów teraz, widzę ze jest to euforia.


To matematyka a nie euforia - bez wzrostu kursu wskaźnik cena zysk byłby (przewidując skalę sukcesu/sprzedaży) dramatycznie mały.


Trzeba być bardzo ostrożnym przy stosowaniu wskaźnika C/Z do spółek z tej branży. Gry mają relatywnie krótki cykl życia, a 11Bit żyje od produktu do produktu. Tym razem udało się wypuścić hit - ale czy to samo uda się bez wpadki powtórzyć przez następne 7-8 lat?
Według rynku, premiera This War of Mine zwiększyła wartość spółki o 45mln złotych. Jeżeli ktoś kupuje akcje w chwili obecnej, to musi liczyć na to, że:
a) przyrost wartości nie tylko osiągnął 45 milionów złotch, ale i znacznie przekracza tą liczbę (bo inaczej wszystko jest już w cenach)
b) znajdzie się większy głupiec, który odkupi papiery jeszcze drożej.

Wydaje mi się, że znaczna część kupujących przestała przejmować się wyceną i po prostu liczy na opcję b).

Na przestrzeni kilku ostatnich lat mało który bank centralny wykazał się niezależnością od polityków. EBC od dawna przeprowadza (mniej lub bardziej otwarcie) skup obligacji krajów strefy euro. Działania Rezerwy Federalnej również mówią same za siebie. Nie zdziwiłbym się, gdyby większość szefów banków centralnych odbyła w 2013 rozmowy podobne do tej między Belką a Sienkiewiczem.
Zwracam jednak uwagę na to, że NBP nie pompował sztucznie polskiej gospodarki, nie interweniował również na rynku długu. RPP nie dokonywała żadnych zaskakujących obniżek stóp. Mimo to, do zeszłorocznej rozmowy na ten temat dorabia się chwytliwą historyjkę ("PO kazało wydrukować 10 miliardów złotych, żeby wygrać wybory") i mamy medialną aferę.

Uporządkuję jeszcze trochę swoją wcześniejszą myśl, żeby uniknąć nieporozumień przy interpretacji. Do rozważenia przypadku Quercusa przyjmijmy sobie kilka upraszczających założeń (odbiegają od rzeczywistości, ale pokazują, o co chodzi):

a) Wartość wewnętrzna spółki, wyrażona jako suma przyszłych przepływów pieniężnych, jest równa 100 mln
b) Ponadto, spółka ma 12 mln złotych gotówki (niewliczona w powyższą wycenę), którą chce podzielić się z akcjonariuszami
c) Rynek wycenia jedną akcję na 10 złotych i jest to wycena dobrze odzwierciedlająca wartość wewnętrzną spółki
d) Kapitał zakładowy dzieli się na 10 mln akcji

Wyboraźmy sobie inwestora, który kupił 1000 akcji hipotetycznej spółki po 8 złotych. Przeanalizujmy trzy warianty:

1. Inwestor otrzymuje dywidendę
Na akcję przypada 1,2zł dywidendy, która jest obłożona podatkiem 19%. W sumie, na konto inwestora trafiają 972 złote. Struktura udziałów w spółce (a więc i prawo do przyszłych przepływów pieniężnych) się nie zmieni. Inwestor będzie posiadał 1000 akcji o wartości 10zł każda.

Wartość rachunku: 10.000 (papiery) + 972 (dywidenda)
"Odroczone" zobowiązanie podatkowe: (10-8) * 1000 * 19% = 380zł (powstanie dopiero po sprzedaży reszty papierów)

2. Spółka przeprowadza buyback, skupując milion akcji (10% kapitału) za cenę 12 złotych. Inwestor bierze udział w buybacku.
Inwestor ponosi koszt uzyskania świadectwa depozytowego (50-100zł). Jeżeli wszyscy akcjonariusze wezmą udział w wykupie, nasz inwestor sprzeda 100 akcji za 1200 złotych (redukcja 90%). Pod koniec roku będzie musiał zapłacić podatek od zysków kapitałowych w wysokości 76zł (400*19%).
Po zamknięciu procesu, kapitał spółki będzie dzielił się na 9 milionów papierów, a nasz inwestor będzie ich miał 900. Uwaga: każda akcja będzie wtedy warta 11,11 złotych (100 milionów przyszłych przepływów podzielonych na 9 milionów akcji)!

Wartość rachunku: 10.000 (papiery) + 1200 (sprzedane akcje) - 50 (świadectwo depozytowe)
Podatek płatny na koniec roku: 76zł
"Odroczone" zobowiązanie podatkowe: (11,11-8) * 900 * 19% = 531,81zł (powstanie dopiero po sprzedaży reszty papierów)

3. Spółka przeprowadza buyback, skupując milion akcji (10% kapitału) za cenę 12 złotych. Inwestor nie bierze udział w buybacku.
Wszystko odbywa się analogicznie jak wyżej, ale inwestor na koniec posiada 1000 akcji, każda o wartości 11,11zł. Ta wartość byłaby nawet wyższa, gdyby udało się skupić więcej akcji. Niestety spółka przyjęła politykę skupu powyżej ceny rynkowej (12zł zamiast 10zł), więc część korzyści z buybacku się ulotni.

Wartość rachunku: 11.110 (papiery)
"Odroczone" zobowiązanie podatkowe: (11,11-8) * 1000 * 19% = 590zł (powstanie dopiero po sprzedaży reszty papierów)

Mam nadzieję, że udało mi się pokazać mechanizm działania skupu. Jeżeli machnąłem się gdzieś w obliczeniach, będę wdzięczny za korektę. Oczywiście, w przypadku Quercusa każdy musi sam podstawić rzeczywiste wartości i zdecydować, który wariant jest w danym przypadku najbardziej korzystny.

Na koniec dodam jeszcze, że im mniej inwestorów weźmie udział w wykupie, tym bardziej korzystny stanie się wariant 2 (wzięcie udziału w skupie), kosztem wariantu 3.

Zapis na akcje będziesz mógł złożyć w POKu DM mBanku po uprzednim uzyskaniu świadectwa depozytowego od instytucji prowadzącej Twój rachunek maklerski.

Zachowanie kursu stanie się jasne, jeżeli weźmie się pod uwagę, że Quercus skupuje tylko 6,24% papierów. Podczas WZA Buczek podkreślał, że buyback ma być "korzystniejszą alternatywą dla dywidendy". Wysoka cena miała sprawić, że wszyscy akcjonariusze wezmą udział w wezwaniu. Jeżeli rzeczywiście tak się stanie, to każdy sprzeda jedynie 6,24% posiadanych akcji. "Zysk" akcjonariuszy wynikający z korzystnej ceny zostanie sfinansowany przez wypływ gotówki ze spółki, więc efekt będzie podobny do dywidendy.

Można mieć natomiast poważne wątpliwości do tego, czy skup rzeczywiście będzie "bardziej korzystny" dla akcjonariuszy. Buczek do znudzenia powtarza, że buyback jest lepszy pod względem podatkowym. Rzeczywiście, dla dużych akcjonariuszy będzie to spora zaleta, ponieważ koszty stałe, związane z wystawieniem świadectwa depozytowego, są dla nich relatywnie niewielkie. Mali akcjonariusze są natomiast na przegranej pozycji. Osoba, która posiada 1000 akcji, ostatecznie sprzedałaby tylko 62 papiery. "Dodatkowy" zysk wyniósłby około 93 złote ((8,5zł - 7zł)*62 akcje = 93zł), z czego co najmniej 50zł pochłonie wystawienie świadectwa depozytowego.

Krótko mowiąc, interes dużych przeważył nad interesem drobnych.

@redhairman: Podział nie jest 50/50, tylko proporcjonalny. Co prawda wyższa cena miała spowodować, że wszyscy akcjonariusze wezmą udział w wezwaniu, ale pewnie wielu drobnych zostanie odstraszonych przez koszt świadectwa depozytowego. Tym większy będzie zysk "dużych" akcjonariuszy - redukcja będzie mniejsza...

@bankrucik
Po co LPP miałoby robić split? Obroty są wystarczająco duże, żeby uznać papiery spółki za płynne. Ponadto, zaporowa cena zmniejsza ilość transakcji spekulacyjnych, które powodują wahania kursu. W związku z tym twierdzę, że podział akcji nie przyniósłby żadnej korzyści dla bieżących akcjonariuszy.
... a skoro już o akcjonariuszach mowa, to warto przypomnieć o uprzywilejowanych papierach p. Piechockiego i p. Lubiańca. Zostały one wyemitowane jeszcze według starych przepisów i dają posiadaczom po 5 głosów na WZA. Bawiąc się w dzielenie akcji, założyciele ryzykowaliby utratę kontroli nad spółką.

Hej,
Mogę Ci polecić lekturę strony Michała Szafrańskiego: http://jakoszczedzacpieniadze.pl/. Opisuje on sposoby wychodzenia z długów, szukania dodatkowych źródeł przychodów i konstruowania budżetów domowych. Warto również napisać do niego maila, jeżeli potrzebujesz bardziej indywidualnej porady.
Z szeroko pojętym inwestowaniem byłbym bardzo ostrożny. Przy małym kapitale i chęci szybkiego zarobku, łatwo utracić znaczną część środków. Biura maklerskie/brokerzy fx kuszą łatwo dostępną dźwignią, ale nie tędy droga. Myślę, że w tym momencie ważniejsze jest dla Ciebie wypracowywanie tych dodatkowych 200-300zł nadwyżki w domowym budżecie, niż próba wzbogacenia się na rynkach finansowych.

Pierwsze dwa Inspiro zostały wyprodukowane przez Siemensa. Trzeci, oznaczony numerem 52, został złożony w Nowym Sączu przez Newag i zaczął kursować w październiku. To właśnie on się wczoraj zadymił.

Dziękuję za wyjaśnienie, Obs. Dotychczas byłem przekonany, że w tych umowach chodzi o plasowanie "resztek" aktywów z zarządzanych funduszy na krótkoterminowych lokatach. Wyprowadziłeś mnie z błędu :)

O "listopadowej 13-tce" pisał jakiś czas temu App: appfunds.blogspot.com/2013/10/...
Średnie oprocentowanie wychodzi 3,04%. Bez większych problemów można znaleźć lokaty, które płacą więcej. 13% fajnie wygląda w reklamach, ale nie ma za wiele wspólnego z rzeczywistością :)

@flesz
Rzuć okiem na poprzednie RB Quercusa - te lokaty są zakładane co miesiąc. Kiedy masz pod zarządzaniem 4 mld złotych, to lokaty na 30mln (2x15) nie są raczej wyznacznikiem Twoich oczekiwań rynkowych. To tak, jakbyś mając portfel 100.000zł wrzucił na lokatę 600zł i mówił że to dlatego, że spodziewasz się korekty na rynkach akcji. Quercus ma po prostu resztkę środków, którą gdzieś musi ulokować, żeby nie siedziała bezczynnie na rachunku.

@Medelin
Cytat:
Aha... akurat już to widzę. Jak ktoś nie chce powiedzieć, że czegoś nie zrobi to zwykle mówi, że nie wyklucza że to zrobi. A swoją drogą ten termin, że "PKP nie wyklucza" to jedyna przesłanka za tą Twoja teorią o rzekomym przejęciu ??


Uważasz, że spółka, która prowadzi negocjacje o przejęciu, powinna trąbić naokoło "Hej, mamy kupca, który będzie musiał ogłosić wezwanie, żeby ściągnąć akcje z rynku!"?

Jeżeli, czysto teoretycznie, rozważamy scenariusz z przyszłym przejęciem, to taka polityka PKP ma sens. Inwestor strategiczny mógł wyrazić zainteresowanie nabyciem całego Cargo, pod warunkiem uzyskania sporego pakietu już w ofercie publicznej. Wtedy rozdrabnianie pakietu instytucjonalnego, żeby uzyskać kilka milionów złotych więcej, nie miałoby większego sensu. Odstraszyłoby jedynie nabywcę, który musiałby ogłaszać wezwanie na dużo większą ilość akcji po wyższej cenie. Jak sam zauważyłeś, kandydatów do przejęcia kontroli nad Cargo nie ma wielu. Jeśli PKP chce w przyszłości sprzedać resztę swojego pakietu, to będą szanować każdego potencjalnego kupca.

Nie sposób jednak ocenić, który scenariusz jest bliższy prawdzie. Zachowanie PKP podczas IPO pasowałoby do przyszłego przejęcia, ale równie dobrze mogłoby oznaczać wiele innych rozwiązań. Opublikowanie listy akcjonariuszy przekraczających próg 5% odpowie nam na wiele pytań.

@2mek, @Jozef
Dzięki za odpowiedzi.

2mek99 napisał(a):

Chyba że .... zysk za 10 lat wyniesie miliard. Wtedy te 5,5% przwyższy zysk z przyspieszenia inwestycji i jako akcjonariusz trochę stracę - tylko co to za strata gdy kurs dojdzie do ceny 3 razy wyższej niż gdyby zysk wyniósł tylko 300 mln :-)

Wygląda, że z jakiej strony by akcjonariusz nie patrzył jest wygrany na tej emisji :-)



Wolę zarobić tysiąc złotych niż 945 złotych. Obecny akcjonariusz "wygrywa" stratę 5,5% przyszłych zysków ;)


2mek99 napisał(a):


16,7-16,04 to ma być spora strata na przestrzeni 10 lat?

No niestety zapomniałeś o jednej ważnej rzeczy. Jeżeli liczymy zysk dla akcjonariuszy za kolejne 10 lat to nie dodałeś zysku z jednego zakładu, który pojawi się o rok wcześniej (a taki będzie efekt inwestycji, na które zostanie przeznaczona emisja). To oznacza 30 tys. ton mikrosfery czyli powiedzmy około 50 mln zł zysku wcześniej niż gdyby firma próbowała postawić ten zakład z zysków i wcześniej niż gdyby udało się (albo i nie) zorganizować kredyt. Dodatkowo im spółka wcześniej będzie miała ten surowiec tym szybciej podpisze kontrakty i zamknie danego klienta dla konkurencji.



Pamiętaj, że 660tys. zł wyszło przy bardzo mocno przegiętych (na korzyść emisji) założeniach.

Kluczowe w Twojej wypowiedzi jest stwierdzenie, że kredyt znacząco opóźniłby realizację nowych inwestycji. Podobne wrażenie można odnieść po przeczytaniu posta Anty_Teresy. Jeżeli rzeczywiście nie ma szans na uzyskanie finansowania dłużnego bez dużego opóźnienia, to masz rację.

@Jozefkkk
[w odpowiedzi dla Ciebie pominę czynnik, o którym pisze 2mek/anty, bo dyskutujemy o nieco innych kwestiach]

1. Możesz dyskontować, nawet przy skrajnie korzystnych (dla emisji) założeniach. Dla Kosztu Kapitału = 18%, Kosztu Długu =12,15%, Rez. w. zysków = 3%, dług nadal zdecydowanie wygrywa.

2. Czemu rozważasz obecne dane bilansowe? Czy Ekoexport właśnie bankrutuje? I czemu przywołujesz przypadek firmy, która może w każdej chwili uzyskać niemal pół miliarda płynnych aktywów, ale "nie chce kontynuować działalności"? Jest ogromna różnica między bankructwem a dobrowolną likwidacją.

Spółka bankrutuje wtedy, kiedy nie ma gotówki na pokrycie zapadających zobowiązań. Zazwyczaj zanim to nastąpi, zdesperowana firma gorączkowo wyprzedaje zapasy, żeby tylko spłacić wierzycieli. Jeżeli nawet coś spółce zostanie, to będą to trudno zbywalne aktywa, których sprzedaż i tak pójdzie na obsługę ostatniej części zobowiązań. Akcjonariusze nic nie dostaną.

Pewnie, z kredytem wzrosłoby nieco ryzyko bankructwa, ale nadal byłby to bardzo bezpieczny poziom. Przecież EEX przy dwucyforwych zyskach nie miałby żadnego problemu z obsługą długu, prawda? Jeżeli ktokolwiek wierzy, że spółka miałaby problem z zapłatą 2,5 mln złotych odsetek, to czemu wyceniałby ją na pół miliarda złotych?

Grr, zachciało mi się wciskać "Podgląd" i zjadło mi długiego posta. Napiszę skróconą wersję.

@Jozefkkk
Cytat:

Błędnie zakładano jednak, że kapitał obcy zawsze jest tańszy od kapitału własnego i stąd zadłużając się przedsiębiorstwo zwiększa swoją wartość. Tak jednak nie jest i czynnikiem odpowiedzialnym za to, że tak nie jest są tzw. koszty bankructwa, czyli dyskonto w przypadku sprzedaży aktywów "na pniu". Optymalna (tj. maksymalizująca wartość przedsiębiorstwa) struktura kapitału jest różna dla każdej firmy i zależy od specyfiki prowadzonej działalności, jednorodności produktu, jego typowości bądź nietypowości i przede wszystkim od kapitału intelektualnego.


Jeżeli spółka bankrutuje, to można dość bezpiecznie założyć, że kapitał własny oscyluje w okolicach zera. Gotówka ze sprzedaży aktywów pójdzie na spłacenie wierzycieli, a akcjonariuszom tak czy inaczej nic nie zostanie. Niezależnie od tego, czy jest to EEX, czy jakaś inna spółka.

Co do wzrostu wartości przedsiębiorstwa dla obecnych akcjonariuszy, to spójrz na to w inny sposób.

Jeżeli EEX dodrukuje akcji za 24mln złotych, to odda 5,5% wszystkich przyszłych zysków nowemu akcjonariuszowi (595k/11mln). Nie znam spółki, więc nie wiem, ile EEX ma w przyszłości zarabiać. Załóżmy, że obecna wycena jest tu pewnym wyznacznikiem. Po dodruku akcji, kapitalizacja wyniosłaby około pół miliarda złotych. Przy wysokim, ale akceptowalnym P/E na poziomie 17, roczny zysk netto musiałby wynosić 30 mln złotych.

Pomyślmy teraz, co stanie się w ciągu 10 lat. Wiem, że niektórzy roztaczają tutaj cudowne wizje, ale załóżmy "konserwatywnie", że EEX zarobi w tym okresie "mizerne" 300mln złotych. Skoro 5,5% tej kwoty oddajemy nowemu akcjonariuszowi, to obecni stracą z powodu emisji 16,7mln złotych... I dodatkowo 5,5% jakichkolwiek przyszłych zysków.

Ok, teraz kredyt. Weźmy sobie 24 miliony złotych na 10 lat, przy horrendalnym oprocentowaniu 15%. Koszt kapitału obcego to 12,15% (tarcza podatkowa), a odsetki w pierwszym roku wyniosą 2,916mln złotych (później sukcesywnie maleją). Przy dwucyfrowych zyskach, EEX nie powinien mieć żadnych problemów z obsługą zadłużenia i nie będzie tu mowy o jakimkolwiek ryzyku bankructwa. Suma odsetek w ciągu 10 lat wyniesie 16,04mln złotych, a w przyszłości nie będzie już żadnych innych obciążeń.

Jak widzisz, nawet przy mocno naciąganych (na korzyść dodruku) założeniach, kredyt jest dla obecnych akcjonariuszy po prostu lepszy. Jeżeli EEX rzeczywiście zarobi te umowne 300 milionów w 10 lat, to przez emisję obecni właściciele utracą sporą część zysków. Jeżeli natomiast EEX nie jest cudownym dzieckiem i nie zarobi 300 milionów przez 10 najbliższych lat... To obecna cena akcji może być nieco wygórowana :)

Ze swojej strony dorzucę jeszcze kilka słów. DCF ma wbudowane założenie, że stopa reinwestycji przedsiębiorstwa jest równa kosztowi kapitału. Załóżmy, że za rok przedsiębiorstwo zassie 1000 j. gotówki (FCFE = -1000, związane np. ze spłatą kredytu), ale może teraz zainwestować pieniądze ze stopą zwrotu równą kosztowi kapitału, czyli 20%.

dFCFE = 1000/1,2 = 833,33

Czyli ten tysiąc za rok to jakby to samo, co 833 (i 1/3) zassane już dzisiaj.
Przedsiębiorstwo może przecież dzisiaj zainwestować te 833 j.(przynajmniej według modelu) ze stopą zwrotu 20%, i za rok będzie miało 1000. Przywilej korzystania z gotówki jest zatem warty tym więcej, im więcej wynosi WACC.

Podatek od dochodów kapitałowych wynosi 19% (minus ewentualne odliczenie strat z lat poprzednich). Nie ma on żadnego wpływu na wysokość podatku dochodowego od osób fizycznych. Składasz po prostu PIT-38 wypełniony zgodnie z danymi zawartymi w PIT-8c, który otrzymasz od domu maklerskiego.
Ulga na dziecko (bo zakładam, że o tym mówisz) nie przysługuje Twoim rodzicom, jeżeli we wszystkich swoich PIT-ach (37 i 38) wykażesz sumarycznie większy dochód, niż 3089zł. Warto zauważyć, że z tego limitu wyłączone są dywidendy oraz stypendia.

Informacje
Stopień: Oswojony
Dołączył: 25 lutego 2013
Ostatnia wizyta: 30 marca 2018 10:35:58
Liczba wpisów: 32
[0,01% wszystkich postów / 0,01 postów dziennie]
Punkty respektu: 0

Kanał RSS głównego forum : RSS

Forum wykorzystuje zmodfikowany temat SoClean, autorstwa J. Cargman'a (Tiny Gecko)
Na silniku Yet Another Forum.net wer. 1.9.1.8 (NET v2.0) - 2008-03-29
Copyright © 2003-2008 Yet Another Forum.net. All rights reserved.
Czas generowania strony: 0,877 sek.

PORTFEL STOCKWATCH
Data startu Różnica (%) Różnica (zł) Wartość
01-01-2017 +167,59% +33 518,43 zł 53 518,43 zł
Logowanie

Zaloguj
Zapamiętaj | Rejestruj | Aktywuj | Odzyskaj hasło