pixelg
Forum StockWatch.pl
AD.bx ad0a2
AD.bx ad0b
Witamy Gościa Szukaj | Popularne Wątki | Użytkownicy | Zaloguj | Zarejestruj

bcebula

bcebula

Ostatnie 10 wpisów
Dzięki, dobre i to...wave
Można to chyba podsumować w ten sposób: nudy, nudy, nudy...za 10 lat będziemy tu mieli pewnie 10mld przychodów, 45 kolejnych nowych spółek zależnych i dalej 400 mln zysku netto, no może ze 450, a jak już wykupią wszystko co się da wykupić to będą wypłacać 80% w dywidendzie i może wtedy doczekamy się kursu na poziomie 57-59PLN :))))

Istnieje jakaś szansa na ustosunkowanie się mądrych ludzi do wyników 2011...?

Ta sprawa (niedoszłego buy back-u) jest mega zagadkowa...ma ktoś jakiś pomysł dlaczego właściciele aż 13,1 mln akcji głosowali przeciwko przeznaczeniu do 600mln PLN na skup 33% papierów celem umorzenia? Ponoć ING był w tej grupie jak czytam w Parkiecie. Tylko jaki jest hipotetyczny sens skoro kurs zachowuje się bez fundamentalnych przyczyn fatalnie od już ponad roku, jest gotówka nagromadzona przez lata, nie podoba sie polityka przejęć więc Prezes ją wstrzymał a wspomnianą gotówę przeznaczyć chciał na de facto skokowe dowartościowanie akcji prostym posunięciem. Można by się zastanawiać nad przypadkami innych spółek które zapowiadają skup, choćby Gant, które gotówki nie mają a zamiast tego ogromne długi - takie przypadki są mocno dyskusyjne i korzyści z ewentualnych skupów dla tych spółek dyskusyjne, ale ten konkretny przypadek - zadziwiający.

SunTzu napisał(a):
Mam nadzieję, że ruszy inwestycja w energetyce... Tylko czy nazwa hydrobudowa będzie adekwatna?

No to może wrzucimy jakąś propozycję rebrandingu jako mniejszościowi akcjonariusze; np. HydroStadBud Energy SA ? :)

@WojtekPrzylecki - przy okazji ewentualnej wypowiedzi poprosiłbym też o rozwinięcie wątku który wrzuciłeś dotyczącego interaktywnego kontaktu producenta z odbiorcą finalnym gdyż nie do końca zrozumiałem o jakiego typu kontakt chodzi a brzmi intrygująco.

Teraz jeszcze na sekundę wrócę do tzw. wartości dodanej; zastanawia mnie na ile takową stanowi fakt oferowania wielu produktów (wielu producentów) klientom; toć przecież w tej parszywej branży określenia "wszystko dla biura", "kompleksowe zaopatrzenie", "biuroserwis" to sposób działania absolutnie dominujący już od przynajmniej 10 lat. Tak więc dla klienta jest oczywistością fakt że jego źródło zaopatrzenia musi mieć w swoim asortymencie wszystko. W czym więc upatrywać tutaj wartość dodaną z producenckiego punktu widzenia skoro ich towar w 90% przypadków i tak zawsze występuje w czyjejś ofercie wespół z setkami innych produktów?

Żeby nie wyszło na to że nic tylko punktuję słabe punkty, chciałbym w tym miejscu wrzucić pewną konstruktywną myśl. Jest jedna bardzo ważna negatywna cecha wspólna zdecydowanej większości podmiotów w tej branży włącznie ze wspomnianym już podmiotem dominującym. Jest to nieustające dążenie do kombinowania czy też mówiąc prościej - kręcenia lodów tudzież robienia klienta w bambuko poprzez takie działania jak: dostarczanie produktu alternatywnego bo akurat zabrakło głównego w tej samej cenie (ale jak się okazuje gorszej jakośći), pokazywanie super cen przy wybranych produktach (np. tych co na zapytaniu cenowym) a rżnięcie na całej reszcie - to ulubiona technika L.(bo o te ceny już nikt nie spytał), wreszcie cała tzw. sprawa bonusów, konkursów, programów motywacyjnych (można by nazwać to zjawisko bardziej wprost, ale chyba wiadomo co mam na myśli...). Dlaczego tak się powszechnie dzieje?; ano dlatego że mordercza konkurencja dołująca marże przez lata którą bezwzględnie dodatkowo wykorzystał klient po nadejściu ostatniego kryzysu otwierając walizkę z wielkim sztandarem "redukcja kosztów!" spowodowała że sprzedaż w "normalny" a de facto uczciwy, czy też może trafniej - etyczny sposób stała się zwyczajnie deficytowa. Stąd wszyscy muszą sobie to gdzieś odbić. Moja myśl jest więc taka: skoro formuła PowerPrice z racji fromuły działania mocno utrudnia takie działania, skoro stawiacie tutaj na ekspozycję producenta a nie siebie ("my tylko umozliwiamy wasze, Kliencie, zakupy u producenta, pomagamy w tym") to może właśnie uczynić atutem tą nieskazitelność, opowiedzieć o tym głośno, że my nie kombinujemy, że ceny wszystkie a nie tylko wybrane są świetne, że dostaniesz Kliencie to co zamówiłeś a nie jakiś badziew wyprodukowany w baraku w Bangladeszu, że u nas z zasady nie ma żadnych "prezencików" za to jest dobra, uczciwa oferta itp.
Tak tylko wrzucam do przemyślenia, no bo czymś w końcu ta propozycja musi się różnić od reszty, tylko tak jest szansa na sukces.

Od strony producenta patrząc - tu się zgadzam się że korzyść w postaci wyższej ceny sprzedaży istnieje co oczywiste bo nie musi on aż tak się ściskać jak wobec dystrybutorów. Niemniej jednak to implikuje o x% wyższą cenę dla finalnego odbiorcy co powoduje że uwidocznione w portalu ceny które wyrywkowo sprawdziłem są owszem - niezłe, ale nie rewelacyjne, a przecież filozofia sprzedawana tutaj jako myśl przewodnia jest taka że 0 pośredników = 0% marży = sporo niższa cena, mamy więc tutaj swoista sprzeczność wewnętrzną bo nie da się jednoczesnie zapewnić lepszej, super ekstra ceny dla klienta finalnego i wyższej marży producentowi w związku z pominieciem pośredników. Tak to w tej chwili postrzegam, ale być może tkwię w błędzie, wyprowadź mnie z niego jesli tak jest.
Teraz kwestia tych nieszczęsnych przelewów/przedpłat - tu też widzę podobna sprzeczność - producent jasne że będzie zajarany dostając szybko zapłatę a nie po 60 czy 90 dniach jak to bywa przy współpracy z dystrybutorami (nie wiem jaki u was funkcjonuje mechanizm rozliczeń), jednak klienta interesuje jak najdłuższa płatność, niestety. Konkurencja, a przede wszystkim "zepsucie" klienta przez dominujący na rynku podmiot (Lyreco) który przyzwyczaił go do tego że może absolutnie wszystko, jeden długopis do oddziału w Stalowej Woli w 24h?- czemu nie, przelew 75 dni bo takie procedury korporacyjne u nas?- jasne, prosze bardzo itp ; te dwa czynniki powodują że klient końcowy (biuro) w obecnych czasach ŻĄDA i, niestety, jak mu nie dasz to dostanie gdzieś indziej, a kolejka handlowców za drziami długa na kilometr...Teraz pytania takie - co z dostawami - kurier? A co jak (to bardzo częste) klient zażyczy sobie poroznosić towar po pokojach bo tak do tej pory miał? Kurier tego nie zapewni - wywałka pod drzwi i dowidzenia. Następna kwestia - wymiany towaru - to jedna z najwiekszych plag tej branży - "ale ja jednak poproszę zielone a nie niebieskie segregatorki, przepraszam...., "a te żelowe długopisiki to jednak nie takie jak myślałam", albo (uwaga- autentyczny przykład!!!) "panu dyrektorowi nie podoba sie kolor tego WCPikera bo żółty i kojarzy sie z moczem, poprosimy o wymianę na niebieski..."
Żeby była jasność - jestem absolutnym zwolennikiem nowoczesnego podejscia do sprzedaży, pomysł ciekawy jak najbardziej, ale zastanawiam sie nad tymi aspektami bo to są realne problemy w branży z którymi trzeba się zmierzyć, a branża niestety jest delikatnie mówiąc pod wieloma wzgledami beznadziejna. W tym zakresie pozwolę sie rozwinąć przy kolejnej odsłonie bo już nie zdążę:)

Osobiście uważam że pomysł w tym kształcie jaki proponuje PPR jest biznesowo niezbyt trafiony. Spędziwszy już niemal 21 lat w branży materiałów biurowych w segmencie B2B, poznałem ją lepiej niż własną kieszeń. Same fundamenty pomysłu (skrócenie łańcucha dostaw, towar bezpośrednio od producenta + zakupy grupowe i tym samym niższe ceny) mają oczywiście sens, jednak pies jest pogrzebany w samej specyfice branży w której operuje i chce na większą skalę zaistnieć PPR. Pierwsza sprawa to stopień rozwinięcia rynku który jest już na tyle rozwinięty że więzy jakie łączą producenta ze swoją siecią dystrybucji są dużo bardziej skomplikowane niż tylko zwyczajne procesy kupna-sprzedaży i to dotyczy całej branży. Nie ma takiej mozliwości aby zgłosił sie w tej chwili całkowicie nowy na rynku podmiot, który sprzedażowo póki co nie reprezentuje jeszcze nic, do producenta (lub głównego importera, dystrybutora itp.) i uzyskał takie same warunki (ceny) jak podmioty które budowały swoje relacje z tymże producentem/dystrybutorem/importerem przez naście lat. Krótko mówiąc nie ma takiej możliwości, i mówię to z pełna odpowiedzialnością za słowa "nie ma", aby PPR zwracając się do bezpośredniego źródła uzyskał cenę porównywalną z tymi jakie uzyskują pośrednicy od lat współpracujący z tymże źródłem, a różnice będą wynosić od kilku do kilkunastu procent w zależności od towaru. Do tego dochodzi tzw. "opłata technologiczna" czyli de facto marża PPR, np. 3%. Moje słowa znajdują potwierdzenie w przykładowych propozycjach cenowych ukazanych na stronie PPR. Na życzenie mogę oczywiście takowy wywód matematyczny pokazać na konkretnych przykładach. Oczywiście zawsze może tutaj wkroczyć tajemnicze pojęcie "sprawdź dodatkowy rabat grupowy"...ale nie wydaje mi się aby to radykalnie zmieniło sytuację o której mówię. Druga sprawa kto wie czy nie ważniejsza to formuła współpracy B2B oparta na przedpłatach czyli tak jak w sklepach internetowych. Otóż stwierdzam że niezależnie od tego jakiej wielkości jest potencjalny klient w branży artykułów biurowych, mówię o kliencie biznesowym, w związku z bardzo ostrą przez lata konkurencją, będzie on żądał przelewu i to nie w ciagu 3ech dni z prostej przyczyny - takowy dostanie u 99% pozostałych dostawców; nikt nie każe nikomu (niestety...o ileż przyjemniej by sie handlowało...) przedpłacać bo taki ktoś by sie skompromitował na wejściu. Kolejna sprawa to formuła mieszania handlu B2B z zakupami grupowymi - z zasady zakupy grupowe, choc popularne ostatnio, kojarzą się z klientem indywidualnym i brzmia nieco ...niepoważnie, niewiarygodnie. Jestem przekonany że taki będzie odbiór u powaznych odbiorców biznesowych, tak więc conajwyżej drobni, ale to naprawdę bardzo drobni przedsiębiorcy być może na takie hasło dadzą sie skusić, ale wtedy nie spełnia minimum logistycznego by uzyskać dobrą cenę którą bez problemu uzyskają bez żadnych ograniczeń w pierwszej lepszej firmie handlowej typu biuroserwis w swojej okolicy. Rzecz jasna człowiek istota mylacą sie jest więc może i moja ocena jest mylna, jednak pozwoliłem sobie ją przedstawić z racji głębokiej znajomości branży w jakiej operuje przedmiotowa spółka.


www.parkiet.com/artykul/107869...

Cytat:
Głowa rodziny Antkowiaków przyznaje, że duży skup zmusiłby spółkę do zmiany planów rozwoju na najbliższe lata. Podkreśla, że piłka leży po stronie giełdowych inwestorów. – Muszą odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chcą, by Gant dalej się rozwijał i zyskiwał na wartości i jak równy z równym rywalizował z dużo bardziej zasobnymi w środki graczami o miejsca na podium polskiego rynku mieszkań. Jeżeli podzielają oni naszą wiarę w dobre perspektywy spółki, powinni uzbroić się w cierpliwość i nie wykonywać nerwowych ruchów. Niedługo podziękują mi za tę radę


Nie wiem jak inni, ale ja to rozumiem tak: drobny i nie drobny akcjonariuszu, lepiej uważaj bo jeśli nie przestaniesz wywalać w takich cenach, a z kolei potencjalny nowy akcjonariuszu jeśli nie zaczniesz kupować w wyższych to za karę sie nie rozwiniemy tylko kupimy sami siebie i to nie za 20 tylko za 150 baniek...

Zgadzam się że to niezbyt trafne porównanie, prezes Biotonu co i raz zapewniał że już za chwileczkę, juz za momencik przestaniemy wreszcie DOPŁACAĆ do interesu...

hbp-sa.pl/centrum-prasowe/aktu...

Budująca odezwa do akcjonariuszy, aż przyjemnie czytać...

Informacje
Stopień: Elokwentny
Dołączył: 19 maja 2010
Ostatnia wizyta: 29 czerwca 2012 09:36:06
Liczba wpisów: 312
[0,09% wszystkich postów / 0,09 postów dziennie]

Kanał RSS głównego forum : RSS

Forum wykorzystuje zmodfikowany temat SoClean, autorstwa J. Cargman'a (Tiny Gecko)
Na silniku Yet Another Forum.net wer. 1.9.1.8 (NET v2.0) - 2008-03-29
Copyright © 2003-2008 Yet Another Forum.net. All rights reserved.
Czas generowania strony: 1,015 sek.

AD.bx ad3a
PORTFEL STOCKWATCH
Data startu Różnica (%) Różnica (zł) Wartość
01-01-2017 +79,98% +15 995,86 zł 35 995,86 zł
Logowanie

Zaloguj
Zapamiętaj | Rejestruj | Aktywuj | Odzyskaj hasło
AD.bx ad3b
AD.bx ad3c
AD.bx ad3d