Run, Forest! Run! - Kozetka - Forum StockWatch.pl
AD.bx ad0a2
StockWatch.pl
AD.bx ad0b
Witamy Gościa Szukaj | Popularne Wątki | Użytkownicy | Zaloguj | Zarejestruj

1 2 3

Run, Forest! Run!

siekoo
Dołączył: 2009-07-16
Wpisów: 1 745
Wysłane: 5 lutego 2011 12:22:20
nie chcialem 'off'owac' kolejnego watku, wiec zalozylem nowy.

temat - bieganie.

wiem, ze nie jestem na SW jedynym, ktory biega, bo gdzies miedzy watkami juz czytalem, jak to ktos pisal, ze wrocil z biegania, ze zaraz leci pobiegac itp. pomyslalem wiec, ze moze warto zaczac temat i wymieniac sie spostrzezeniami, pomyslami, radami, itp.

na razie wiecej nie bede pisal, zeby nie wyjsc na wariata (a wariatow nikt nie lubi i nie chce z nimi rozmawiac) blackeye
Zawżdy znajdzie przyczynę, kto zdobyczy pragnie...

Kamil Gemra
Dołączył: 2009-12-09
Wpisów: 3 006
Wysłane: 5 lutego 2011 12:27:34
Bieganie to rzeczywiście dobry sposób na odstresowanie się i wyłączenie myślenia na jakiś czas. Niestety u mnie zawsze ciężko z motywacją, bo to albo za zimno, albo za ciepło, albo nie ta faza księżyca, czy konstelacja gwiazd blackeye

Frog
Frog PREMIUM
Dołączył: 2009-08-06
Wpisów: 5 599
Wysłane: 5 lutego 2011 12:33:58
No więc ja, jako mający wiele do powiedzenia w każdym temacie rzadko z sensem i tu się wypowiem.

Otóż jak każdy przedstawiciel płci męskiej miałem w swoim życiu okresy w stylu "będę biegał/ćwiczył" codziennie. Niestety bieganie jako takie okazało się dla mnie... niesamowicie nudne. Pomijam fakt iż trudno znaleźć dobre miejsce do biegania (jak nie samochody, to bezpańskie psy albo błoto).

Wolę aktywności mające za cel coś więcej niż przemieszczanie się na własnych nogach. Ostatnio jest to oklepywanie worka bokserskiego i od bardzo niedawna łyżwy...
Kiedyś była piłka nożna, ale kontuzja sprawiła że Smuda musiał znaleźć zastępstwo...
Follow me on Twitter
Zanim zaczniesz narzekać, że znikają Twoje posty, przeczytaj Regulamin Forum


Kamil Gemra
Dołączył: 2009-12-09
Wpisów: 3 006
Wysłane: 5 lutego 2011 13:34:02
Cytat:
Kiedyś była piłka nożna, ale kontuzja sprawiła że Smuda musiał znaleźć zastępstwo...


I dlatego jest jak jest puke_l Na SW można nawet odkryć przyczyny niepowodzeń naszych kopaczy king

Henryk_Anatol_Rzezucha
Dołączył: 2009-01-25
Wpisów: 179
Wysłane: 5 lutego 2011 16:48:34
O, w końcu temat dla mnie. Tez mialem klopoty z motywacja - albo nie chcialo mi sie z domu wyjsc albo moje biegi zamienialy sie w marszobiegi (z duza przewaga marszu). Radze sobie w taki sposob ze dolaczylem do grupy biegaczy-amatorów; teraz jest po kilka takich w kazdym miescie. W grupie znacznie latwiej o motywacje.

Kamil
Kamil PREMIUM
Dołączył: 2008-11-17
Wpisów: 637
Wysłane: 5 lutego 2011 16:55:19
aaaa bieganie!hello1 hello1 hello1 mój żywioł:) ja znajduję w bieganiu pewną formę uzależnienia. Przyznam, że początki są ciężkie i brak motywacji może być uzasadniony. Później, organizm wytwarza pewien dziwny mechanizm zwany euforią biegacza. Kto to kiedyś poczuł nie potrzebuje żadnych wyjaśnień. Kto nigdy tego nie czuł, pewnie żadne wytłumaczenia mu nie pomogą:)
Bardzo ważne na początku jest kupienie odpowiednich butów (dla mnie liczą się tylko asicsy) i tu niestety trzeba trochę zainwestować, min 200zł. Całkowita utrata 3 paznokci u nogi mnie do tego przekonała:)Bieganie dłuższych dystansów w trampkach zakrawa o masochizm i rzeczywiście jest mało przyjemne. Całkowita utrata 3 paznokci u nogi mnie do tego przekonała:) Inna kwestia to muzyka. Bardzo fajnie biega się z mp3 na uszach i pozwala w cięższych chwilach oderwać myśli od bólu czy zmęczenia:)

siekoo to nie ja pisałem o bieganiu, więc może jest jeszcze gdzieś trzeci:) ciekaw jestem czy biegasz też w zimie i jak długo i jak często biegasz? Ah no i motywacja. Każdy ma swój sposób odbierania tego sportu, mi w przeciwieństwie do Henryka ciężko się biega w grupie. Najlepiej jest dopasować tempo do siebie, a z drugą osobą to zawsze jeden będzie spowalniał drugiego.

Aktualnie: MRB(100%)

irfy
Dołączył: 2009-04-09
Wpisów: 1 143
Wysłane: 5 lutego 2011 17:36:52
Ja biegam:) Dwa do trzech razy w tygodniu, dystans dziesięć kilometrów, traktowany jako rozgrzewka przed ćwiczeniami siłowo-wyżyłowującymi:) Czas emerycko-rencistowski, trochę powyżej 40 minut, więc spokojnie można się śmiać i nie strzelę focha:) Jeśli trzeba, przebiegnę i maraton, ale muszę przedtem poćwiczyć pod tym kątem, z marszu nie dam rady. W zimie biegam tylko na bieżniach stacjonarnych, bo w niskich temperaturach astma robi mi z płuc coś okropnego:)
Czmychnąć na czas, by móc jeszcze raz :)
A tu do posłuchania :) www.youtube.com/watch?v=_-clFZ...

Dapi
Dapi PREMIUM
Grupa: Zespół StockWatch.pl
Dołączył: 2008-10-07
Wpisów: 1 002
Wysłane: 5 lutego 2011 17:46:41
Zgadzam sie z Kamilem.

Jest coś takiego jak euforia biegacza i całkowite uzależnienie organizmu.

Za młodszych lat biegałem codziennie /trenowałem wyczynowo/ do 10 km. mróz -20 upał +30 bez znaczenia.

To było uzaleznienie, jeżeli nie biegłem jeden dzień to miałem symptomy odstawienia. Nerwowość, pocenie itd :))

To uzaleznienie przerodziło sie w uzaleznienie od papierosów :).
Organizm sie zaczał rozlatywać, stawy kolanowe, żylaki zaczęły wychodzić /w wieku poniżej 20 lat/ itd., skurcze bezwiedne podczas snu podczas których ból był tak wielki, że nie do opisania.
Pojemnośc płuc miałem dwa razy większą od normalnego człowieka to teraz moge popalić :)).

I Kamilu w tamtych latach biegałem w trampkach które nadawały się do wyrzucenia po 1 m-cu. Bez super polarów, kurtek ino w chińskich dresach. Taka była komuna :))

Przy codziennym biegu około 10km wiele rzeczy sobie przemyślałem, tym sposobem zawsze wizałem co mam dalej robic z moimi sprawami wtedy.

Dzisaij nie moge przebic 10 m. Cos mi strzela w kostce ;)
Rynki mogą pozostać irracjonalne dłużej niż ty możesz pozostać wypłacalny.

Rozbudowane wykresy: www.atcharts.pl
Centrum analizy technicznej: www.attrader.pl
Edytowany: 5 lutego 2011 17:51

Kamil
Kamil PREMIUM
Dołączył: 2008-11-17
Wpisów: 637
Wysłane: 5 lutego 2011 18:37:26
irfy 10km w 40min to nie jest taki zły czas. Jeśli po tym robisz jeszcze inne ćwiczenia to naprawdę podziwiam. W zimie mam podobne wyniki, nie wiem jak w lecie, ale róznica to pewnie max 5 min.

Dapi mam nadzieję że jesteś skrajnym przypadkiem i tych kontuzji można jakoś uniknąć. Może przyczyną były właśnie peerelowskie trampki. Ubranie to sprawa drugorzędna, natomiast buty są naprawdę istotne. Na początku też biegałem w zwykłych halówkach, a po przerzuceniu się na obecne buty widać poprawę i w wynikach i w komforcie. Na razie biegam niecały rok i nie mam takich objawów jak ty, ale to pewnie nie można tego wykluczyć.

Aktualnie: MRB(100%)

irfy
Dołączył: 2009-04-09
Wpisów: 1 143
Wysłane: 5 lutego 2011 18:58:19
Kamil - 42-43 minuty. I szybciej raczej już nie będzie, chyba że trochę schudnę, bo na razie wyglądam jak dyskotekowy szyita-wykidajło:)Jednak bieganie traktuję wybitnie jako rozgrzewkę przed siłownią, kiedyś boksowałem, ale teraz już tylko okazjonalnie, bo jestem na to za stary i za leniwy:) Dystans może przerażać, ale muszę tak biegać ze względu na dziedziczne predyspozycje do błyskawicznego nabierania masy wszelkiej. Jeśli nie ćwiczę wcale, z miejsca tyję, jeśli ćwiczę bez biegania, nabieram groteskowej masy mięśniowej i żaden normalny człowiek nie chce ze mną rozmawiać, gdyż złośliwa natura obdarzyła mnie dodatkowo aparycją osiedlowego dresiarza :)
Czmychnąć na czas, by móc jeszcze raz :)
A tu do posłuchania :) www.youtube.com/watch?v=_-clFZ...


v3nom
Dołączył: 2009-03-06
Wpisów: 3 049
Wysłane: 5 lutego 2011 19:06:52
Buty są najważniejsze i nie warto na nich oszczędzać. Oczywiście należy biegać bez żadnych obciążników, bo inaczej polecą stawy. Najlepiej nie biegać po chodniku ani asfalcie, tylko czymś bardziej sprężystym, nie wspominając o pędzących samochodach - często mijam takich delikwentów późnym wieczorem, jak wracam z pracy. Nie jest to rozsądne moim zdaniem.

Wymądrzam się, chociaż sam przymierzam się do biegania od ponad roku Angel
Póki co raczej cardio na orbi lub innej maszynie.


EDIT: Irfy, wrzuć fotę, to się pośmiejemy razem blackeye
Klika się i sprzedaje ;-)
Edytowany: 5 lutego 2011 19:08

Dapi
Dapi PREMIUM
Grupa: Zespół StockWatch.pl
Dołączył: 2008-10-07
Wpisów: 1 002
Wysłane: 5 lutego 2011 19:29:20
No problem z wyczynowym bieganiem polegał na tym że własciwie tempem które umożliwia dotlenienie organizmu można biec baaardzo długo /nie sprawdzałem ale chyba 30 kiedys zrobiłem bez oznaków jakiegoś super zmeczenia po biegu.

Oddech /saturacja/ nie wyrabiał, nie mięśnie...to przyczepiało sie opone od traktora czy innego potwora na pasie i sie dawało z nią wokół stadionu :))

Mysle że wszelkie kontuzje były spowodowane przeciążeniem organizmu.
Dodam tylko że czasami spotykałem sie z Partyką /skoczek w wzwyż/ na treningach /gdzieś tam w tle/ i uważam że to był najlepiej prowadzony zawodnik w Polsce /jak sobie kiedys już za dorosłości analizowałem/ właśnie pod względem obciążen itd.
Być może dlatego tak długo był w sporcie i zawsze to drugie miejsce było,a nie pierwsze ;)

Rynki mogą pozostać irracjonalne dłużej niż ty możesz pozostać wypłacalny.

Rozbudowane wykresy: www.atcharts.pl
Centrum analizy technicznej: www.attrader.pl
Edytowany: 5 lutego 2011 20:07

irfy
Dołączył: 2009-04-09
Wpisów: 1 143
Wysłane: 5 lutego 2011 19:38:08
v3nom napisał(a):


EDIT: Irfy, wrzuć fotę, to się pośmiejemy razem blackeye

Lepiej nie:) Jeszcze spadną akcje, w które inwestuję, kiedy współtowarzysze niedoli odkryją, z kim siedzą na swoich szacownych papierach:)
A buty faktycznie ważne. Kiedyś biegałem nie w trampkach nawet, tylko w jakichś człapach z cienką podeszwą i każdy dłuższy dystans kończył się bolesnymi bąblami na podeszwach:)
Czmychnąć na czas, by móc jeszcze raz :)
A tu do posłuchania :) www.youtube.com/watch?v=_-clFZ...

Kamil
Kamil PREMIUM
Dołączył: 2008-11-17
Wpisów: 637
Wysłane: 5 lutego 2011 20:03:24
"dyskotekowy szyita-wykidajło z aparycją osiedlowego dresiarza" lol irfy widzę że masz sporo dystansu do siebie:)

Dapi u mnie problemem jak na razie są głównie nogi. Przy 25-30km łapię ogromny ból w pół drogi między kolanem a stopą, nawet nie wiem czy to mięsień czy kość i po prostu nie mogę biec dalej. Może wynika to z niewłaściwej techniki bo słyszałem że udział pięty w amortyzacji kroku powninen być minimalny a ja biegam na całej stopie. Bardzo chciałbym przebiec cracovia maraton w kwietniu, ale jeśli nie poprawię nóg to ostatnie 10 km będę musiał zrobić na kolanach..albo na wózku:)

Partyka? Ten Partyka? Widzę że fajne masz znajomości:)

Aktualnie: MRB(100%)

Dapi
Dapi PREMIUM
Grupa: Zespół StockWatch.pl
Dołączył: 2008-10-07
Wpisów: 1 002
Wysłane: 5 lutego 2011 20:15:31
To trzeba sprawdzić co...:))

Proponuje piaskownice lub plażę i skakanie na jednej nodze. Jak sie tylko piasek ubije to zmiana miejsca. Nauczysz się biegac na przedniej części stopy.

Lub kupic kolce do biegania i na tartanie biec lub na innym miękkim podłożu. Kolce oduczą sie stawiania kroku na stopie dokumentnie. One z tyłu nic nie maja, sa jak baletki :))

ps. ten, ten ale to żadne znajomości...czasem gra w piłke czy siłownia BYŁA chyba z 20 lat temu:))
Rynki mogą pozostać irracjonalne dłużej niż ty możesz pozostać wypłacalny.

Rozbudowane wykresy: www.atcharts.pl
Centrum analizy technicznej: www.attrader.pl
Edytowany: 5 lutego 2011 22:17

axer
Dołączył: 2010-11-24
Wpisów: 16
Wysłane: 5 lutego 2011 21:01:42
Biegam, bo bardzo lubię. No dobrze - nie nazywajmy tego bieganiem, niech będzie człapanie.
Więc staram się człapać codziennie, od poniedziałku do piątku, po przynajmniej 40 minut. Na początku miałem ogromny problem ze zmotywowaniem się. Zawsze coś było nie tak:

- nie miałem czasu,
- nie miałem gdzie biegać (jak ktoś wcześniej pisał - albo asfalt/beton, albo psy),
- nie chciało mi się wychodzić z domu,
- było za zimno,
- było za ciepło,
- padał deszcz,
- nie miałem odpowiednich butów i ubrania,
- miałem katar,
- byłem zmęczony,
- nie chciałem się męczyć,
- i stado innych wymówek.

Przełamałem się. Nawet nie było specjalnie ciężko. Każda z przeszkód jest do pokonania:

- czas się znalazł - wystarczy wstawać o 5 rano,
- zawsze jest gdzie biegać - rano parki są puste, a na wszelki wypadek (gdyby jednak nie były) biorę ze sobą psa,
- nie ma złej pogody, tylko nieodpowiedni strój - i nie trzeba nań wydawać majątku (ja miałem łatwiej - odzież, której używałem podczas górskich eskapad sprawdza się doskonale),
- buty to koszt do 80-100zł (zaznaczam - jestem człapaczem, nie w głowie mi wyczyn, mój rekord to 26 minut na 5,2 km),
- od kiedy człapię - praktycznie nie choruję,
- zmęczenie fizyczne zadziwiająco relaksuje psychicznie.


Podczas człapania mam czas tylko dla siebie. To takie 40 minut absolutnego egoizmu. Mam czas by pomyśleć o sprawach, na które nie miałem wcześniej czasu, ułożyć sobie na spokojnie plan dnia, tygodnia, roku. Przemyśleć popełnione błędy i wyciągnąć z nich wnioski. Można też wyłączyć myślenie i wsłuchać się w dobrą muzykę czy odgłosy wokół. Wszystko zależy wtedy od nas.

Dodam jeszcze, że taka narzucona sobie samodyscyplina procentowała - od kiedy sobie regularnie człapię, stałem się bardziej systematyczny, mniej nerwowy, bardziej odporny psychicznie. Rozwijam się zawodowo (zarówno na etacie, jak i jako ster-żeglarz-okręt), moje inwestycje są bardziej trafione, a do tego mam więcej czasu dla rodziny. Same plusy.
Careful with that axe, Eugene...

siekoo
Dołączył: 2009-07-16
Wpisów: 1 745
Wysłane: 5 lutego 2011 21:17:22
bardzo mile jestem zaskoczony - myslalem, ze na pierwszy wpis bede musial czekac z tydzien blackeye

no to po kolei - ja biegam krotkie dystanse, bo mam tylko 45min obowiazkowej przerwy w pracy, a jeszcze trzeba sie rozciagnac 'po' i wyprysznicowac blackeye
mam nieopodal miejsca pracy gore, wiec po prostu wbiegam na nia i zbiegam 3x w tygodniu. trasa sympatyczna, bo bardzo urozmaicona - troche asfalt, troche polna droga, troche pole - przez winnice blackeye . prostej poziomej mam moze z pol km, pozostale 6km to pochylosci wieksze i jeszcze wieksze. czasem pogoni mnie jakis pies, czasem autobus (przystanek na waskiej drodze). wychodzi mi srednio 28min, w lecie bylo o ponad minute szybciej.
jak bylem na urlopie w Polsce (okres swiateczny) to mialem trase 13km, co zajmowalo do godzinki ale po zasniezonej ulicy, uciekajac w zaspy przed autami - srednio fajnie.
generalnie przymierzam sie do dluzszych dystansow, tylko ten wolny czas...

buty - hmm, w sumie dopiero od niedawna mam buty typowo do biegania i az takich roznic nie odczuwam. moze dlatego, ze mam dosyc miekki chod/bieganie. za to kolosalne roznice sa w ubraniu - dlugi czas biegalem w bawelnianych podkoszulkach (jesien - wiosna), od kilku miesiecy zaczalem kompletowac na wyprzedazach ubranka tzw. aktywne i powiem, ze dla mnie roznica jest ogromna. nie chodzi o bieganie jak jest cieplo, bo wtedy i tak biegam bez koszulki, ale jak juz jest zimno i nieprzyjemnie wieje, a czasem i deszczy, to roznica jest kolosalna. przynajmniej dla mnie.

co do skurczy - magnez i wapn. pomaga! na dyskomfort (bol) w stawach lub bolace sciegna - galaretki. wiadomo, efektow nie widac od razu, bo zanim organizm wypelni luki, to chwilka mija, ale dziala.

Kamilu - tak, jak moge to biegam gdzie sie da i aura jest mi obojetna (chyba, ze jest wszystko skute lodem - to wtedy daje sobie spokoj, bo wole odpuscic, niz sie wyrznac i skonczyc z kontuzja).
w grupie tez nigdy nie biegalem - mysle, ze jest to dobre jak ktos ma problem z motywacja.
nie, to nie dla mnie. moglbym towarzysko, raz na jakis czas, przy okazji pogadac, ale regularnie na pewno nie. lubie biegac swoim tempem.

irfy - ciekawe geny masz. ja jak probowalem zbudowac muskulature (khe,khe) na silowni, to po pol roku naprawde ciezkiej pracy, jedzenia, ze mi uszami wychodzilo, urosl mi troche biceps. no i przybralem, ba! w szczytowej fazie ze 4 kilo. zdruzgotalem tym znajomego trenera, ktory na poczatku mi powiedzial 'zobaczysz, jak bedziesz wygladal za pol roku', a pol roku 'no bo kurwa, tak to jest - jeden tylko popatrzy na hantelki i juz mu miesnie rosna, a inny nie.' blackeye
moze dlatego, ze to byl klasyczny trening, wspomagany jedynie bialkiem d'oh!

ladnie sie zaczelo i mam nadzieje, ze watek bedzie sie nam rozwijal Pray
Zawżdy znajdzie przyczynę, kto zdobyczy pragnie...

bcebula
Dołączył: 2010-05-19
Wpisów: 312
Wysłane: 6 lutego 2011 09:22:27
Biegam owszem,ale po korcie tenisowym...dzień bez gry to dzień stracony. Motywacja tutaj zbędna; jak napieprza koleś z naprzeciwka w ciebie to nie ma wyjścia ,trzeba sie bronić...z kolei jak on się cofa to też nie ma wyjścia, trzeba napieprzać w niego bo jak nie ty to on. Jestem w stanie stanąć na korcie o dowolnej porze dnia i nocy, brakuje tylko wystarczającej liczby takich samych pokręconych na tym punkcie jak ja...

siekoo
Dołączył: 2009-07-16
Wpisów: 1 745
Wysłane: 6 lutego 2011 10:03:50
biega ktos z pulsometrem? pytam, bo zaciekawil mnie temat, tylko jakos nie moge sie przekonac do samej idei. rozumie, ze majac na nadgarstku wyswietlany puls wiem, czy powinienem przyspieszyc, czy po prostu moge utrzymywac tempo. tyle, ze jak biegne pod gore to caly czas biegne na granicy mozliwosci pluc, a jak zbiegam to predkosc ogranicza samo podloze.

drugie pytanie - pijecie na trasach 10km+? a jesli tak, to co - kupne izotoniki, czy samorobki (zielona herbata z miodem, woda z glukoza itp)?
Zawżdy znajdzie przyczynę, kto zdobyczy pragnie...

daab007
Dołączył: 2010-11-27
Wpisów: 448
Wysłane: 6 lutego 2011 12:16:43
Fajnie się Was czyta Chłopaki, motywujecie znacznie lepiej niż niejeden motywator.. Jak człowiek sobie uświadomi, że tyle osób biega/ćwiczy, to jednak zaczyna się zastanawiać nad tym, że może (a raczej na pewno) jednak warto king

U mnie niestety geny też mają coś do powiedzenia.

Mój Ojciec pewnego razu brał udział w zawodach (amatorsko), w sztafecie dokładnie. Biegł jako ostatni zawodnik. Mieli pięknie opracowaną taktykę, wiedział jakim tempem ma rozegrać sprawę.
Niestety, emocje Go poniosły, ruszył ile fabryka dała.. Wysunął się na prowadzenie, tłumy szalały (ok, jakiś mały osiedlowy stadion to był z garstką kibiców) i już widział się na mecie..
Nagle, totalnie z nienacka, zaczyna brakować Mu powietrza. I to nie koniec, doganiają Go inni biegacze. I masz, zostaje wyprzedzony przez pierwszego z Nich.
Skończyło się na tym, że dobiegł na metę jako ostatni, ze skurczem w nodze.

Od tego czasu przestał biegać i chyba ten uraz przekazał swojemu potomkowi, czyli mnie binky
I never think of the future - it comes soon enough.
A. Einstein

Użytkownicy przeglądający ten wątek Gość
1 2 3

Nie możesz tworzyć nowych wątków.
Nie możesz odpowiadać w wątkach.
Nie możesz usuwać swoich wpisów.
Nie możesz edytować swoich wpisów.
Nie możesz tworzyć ankiet.
Nie możesz głosować w ankietach.

Kanał RSS głównego forum : RSS

Forum wykorzystuje zmodfikowany temat SoClean, autorstwa J. Cargman'a (Tiny Gecko)
Na silniku Yet Another Forum.net wer. 1.9.1.8 (NET v2.0) - 2008-03-29
Copyright © 2003-2008 Yet Another Forum.net. All rights reserved.
Czas generowania strony: 0,587 sek.

AD.bx ad3a
AD.bx ad3b
AD.bx ad3c
AD.bx ad3d