pixelg
Kiedy szczyt hossy? - Branże i sektory - Forum StockWatch.pl
AD.bx ad0a2
AD.bx ad0b
Witamy Gościa Szukaj | Popularne Wątki | Użytkownicy | Zaloguj | Zarejestruj

Kiedy szczyt hossy?

Szutnik
Dołączył: 2011-10-30
Wpisów: 1 666
Wysłane: 25 listopada 2014 11:47:34
@ lesgs

Cytat:
Co do walki o taniość waluty - w Japonii to akt desperacji ( to nie moja opinia - usłyszałem ją w CNBC).


To raczej chęć "wyeksportowania" deflacji, trapiącej oba rejony (Japonię bardziej, w EU dopiero się to powoli rozkręca).
Japonia dopiero wraca do poziomu USD/JPY z początków lat 2000, a umocnienie Jena do 70-80 JPY za 1 USD było "fałszywe", nie wynikało z rosnącej siły japońskiej gospodarki, tylko z istniejącej tam już wtedy, a nieobecnej gdzie indziej, presji deflacyjnej.

Cytat:
W mojej wypowiedzi kładłem nacisk na konkurencyjne formy zarobkowania banków i na to, że obecnie kredyty z innymi formami zarobkowania przegrywają.


I to jest jedna z przyczyn tego, co się stało w 2008 r. Banki za bardzo weszły w "inne formy zarobkowania" z użyciem depozytów klientów jako zabezpieczenia.
Stary, dobry Glass-Steagall:
pl.wikipedia.org/wiki/Glass-St...
był bardzo mądrą ustawą. Wystarczyło tylko kilka lat po tym, jak lobbyści z Citicorp'u + paru innych instytucji doprowadzili do jej unieważnienia, i już nadszedł kryzys finansowy.
Co jeszcze "zabawniejsze" - lista tych niegdyś największych, którzy w 2008-09 zbankrutowali lub poprosili o pomoc publiczną, niemal dokładnie pokrywa się z wcześniejszą listą instytucji lobbujących przeciw Glass-Steagall Angel
Osobiście jakoś specjalnie nie współczuję bankom, działającym w Polsce, że spready kredyt/wkład im spadły. Jeszcze ok. 10 lat temu były jedne z wyższych w Europie i jakoś nikt nie płakał wtedy nad dojonym indywidualnym klientem.
Albo skandaliczne, obowiązujące jeszcze parę lat temu 1,8% prowizji od każdej płatności kartami. Trzeba było potężnego nacisku dużych grup, w tym handlowych i konsumenckich, by to zdzierstwo ukrócić.
Myślę, że aż tak krzywda się bankom nie dzieje, jak to tu przedstawiłeś, skoro mieliśmy jeszcze do niedawna niemal nieprzerwane zwyżki m-bank i BZWBK na GPW. Znaczy jakoś zarabiają i chyba nawet nieźleAngel
"Od gry na giełdzie należy się powstrzymać w dwóch przypadkach:
kiedy nie ma się pieniędzy lub kiedy ma się pieniądze."

Mark Twain

lesgs
lesgs PREMIUM
Dołączył: 2012-07-19
Wpisów: 712
Wysłane: 25 listopada 2014 12:47:53
@Szutnik

Banki mają się bardzo dobrze. Na transakcjach papierami wartościowymi zarabia się łatwiej. Z kolei obsługa kredytów to przecież czysta mordęga - trzeba pilnować klienta, analizować jego raporty, tworzyć skomplikowane rezerwy, zabezpieczać transakcje na rzeczach, itp. Można mieć sporą obawę, że co już raz bankom wejdzie w zwyczaj trudno będzie odkręcić. Stąd zresztą z boku tworzy się rynek para-bankowy, serwisy pożyczkowe, itp. Niechcący (!?), rynek usług finansowych mógł ulec bezpowrotnym zmianom. Banki stworzą w przyszłości struktury pośrednictwa finansowego, a ryzyko przejmą bezpośredni pożyczkodawcy, przynajmniej w zakresie pożyczek detalicznych. Problem w tym, że nadzór straci wtedy kontrolę nad tym fragmentem rynku - co resztą już się dzieje na naszych oczach. Amber Gold to tylko czubek tej góry lodowej. Wtedy ochrona klienta będzie iluzoryczna.

Tak, czy inaczej, moja główna teza - o chylącemu się ku upadkowi autorytecie Prezesa NBP, a może i przez to całej instytucji wraz z jej przyległościami, takimi jak RPP czy KNF (dotyczy to także MF) - pozostaje istotna. Może jestem zbyt okrutny dla ich trudnej pracy, ale nie zauważyłem jakiejkolwiek próby poważnych reform tych instytucji i przystosowania się - i całego rynku finansowego - do nowej rzeczywistości gospodarczej. Wydaje się również, że NBP swoje a MF swoje - każde jakby żyło na innej planecie. Sfera pieniężna nie jest w dzisiejszych czasach czymś wyizolowanym, wyodrębnionym od reszty społeczeństwa i gospodarki (Przykładem takiego myślenia izolacyjnego mogą być działania Banku Niemiec w okresie hiperinflacji). Zmiany są rzeczą pilną. Jeśli mamy wejść do strefy Euro za kilka lat to przygotowania powinny trwać już pełną parą tak, by decyzja polityczna nie stanowiła (jak zwykle) zaskoczenia.

Szutnik
Dołączył: 2011-10-30
Wpisów: 1 666
Wysłane: 25 listopada 2014 13:07:44
@ lesgs

Cytat:
Na transakcjach papierami wartościowymi zarabia się łatwiej.


Jak uczy Historia: do czasu. Potem przychodzi kabum i wszyscy optymiści, grający w jedną stronę, ktorzy pomylili rynek Byka z własnym geniuszem leżą i kwicząAngel

Cytat:
Banki stworzą w przyszłości struktury pośrednictwa finansowego, a ryzyko przejmą bezpośredni pożyczkodawcy, przynajmniej w zakresie pożyczek detalicznych.

Nie sądzę, aby to było aż tak proste. Banki zarabiają głównie na dźwigni, wynikającej z istoty systemu rezerw cząstkowych. Z samego tylko pośrednictwa między podmiotami dysponującymi oszczędnościami i chętnymi na kredyt nie ma takich pieniędzy. Ten lewar jest dostępny dla parabanków tylko za cenę braku zabezpieczenia (co zwiększa ryzyko upadku), a często wejścia w szarą, jeśli nie czarną wręcz strefę (np. tzw. "bycze karki" lub "ludzie bez szyi" jako egzekutorzy długów).

Cytat:
Może jestem zbyt okrutny dla ich trudnej pracy,


Chyba przydałoby im się w końcu trochę prawdziwego okrucieństwa w stosunku do ich "sukcesów" Angel
Może to byłby dobry dzwonek a pobudkę?

Cytat:
Jeśli mamy wejść do strefy Euro za kilka lat to przygotowania powinny trwać już pełną parą


Zaczekajmy wpierw, niech strefa Euro sama wyjdzie ze swego kryzysu bankowo -zadłużeniowego, a Polska zdoła zejść trwale z deficytem do wartości wyraźnie poniżej 3% PKB, nim zaczniemy snuć takie plany.
Te parę lat to zdecydowanie za mało jak na to, żeby te problemy znikły. Może kilkanaście, ale kilka nie.
"Od gry na giełdzie należy się powstrzymać w dwóch przypadkach:
kiedy nie ma się pieniędzy lub kiedy ma się pieniądze."

Mark Twain


lesgs
lesgs PREMIUM
Dołączył: 2012-07-19
Wpisów: 712
Wysłane: 25 listopada 2014 23:13:19
@Szutnik

Generalnie się zgadzamy, ale ważniejsze jest to, co może się wydarzyć na naszym rynku. Zdaje się, że nie jesteśmy mocarstwem giełdowym i miotają nami fale przypływów i odpływów tzw. rynków poważnych. Ponadto, panuje u nas jakaś kompletna abstrakcja, by nie powiedzieć - paranoja. Świat dowiaduje się o tym, że Polska istnieje dzięki Kubusiowi Puchatkowi. Jak czytam "Pamiętnik IV Rzepy" Daukszewicza to stwierdzam, że niewiele się zmieniło i, tak sobie myślę: Czy to, co dzieje się w naszej gospodarce i polityce dzieje się naprawdę, czy też jest omamem jakiegoś sennego koszmaru. Wcale nie żartuję i nie szpanuję słowami. Polska jest widziana przez pryzmat tego, co o nas przedostaje się do serwisów światowych. Połowa ludzi na świecie nie ma pojęcia o tym, że istnieje taka Warszawa, i gdzie się znajduje. Dowiadują się o niej niespodziewanie i wiedza ta niezupełnie jest tym, co chcielibyśmy przekazać Światu. To rzutuje na procesy inwestycyjne. Pomimo naszych ambicji nie staniemy się rynkiem rozwiniętym, jeśli Polska będzie na świecie odbierana poprzez wizję Kubusia Puchatka, czy innego Teletubisia, w majtkach lub nie. To jest jednocześnie śmieszne i groźne.

Mój wpis został wywołany absurdalnie prymitywnymi wypowiedziami Prezesa NBP, dość dobrze rymującymi się z przekazem słyszanym z Tuszyna. Nie mogę pogodzić się z tym, że PLN jest traktowana przez Prezesa NBP jako coś gorszego, co zasługuje na poniżenie i dezawuowanie. To główna oś mojego wpisu.

W dniu dzisiejszym nastąpiło dość znaczne jak na jeden dzień, i przyznaję niespodziewane, wzmocnienie PLN względem USD. Czy to nowy trend, czy też chwila zawirowania przed dalszym osłabieniem naszej waluty? To dopiero zobaczymy.

Wiem - z twoich wpisów - że na własny użytek wykonujesz analizy Fibonacci'ego. Swoje zdanie na ten temat przekazałem w jednym z wpisów z przed kilku miesięcy, ale jestem ciekaw, czy analiza ta - może odnośnie wartości WIG20 w USD wskazuje na osiągnięcie jakiś znaczących punktów zwrotnych. Jednocześnie, pozostawimy w ten sposób na boku kwestie banków i Prezesa NBP, a zajmiemy się potencjalnymi zmianami na naszym rynku w nadchodzącej - i jak zwykle nieznanej - przyszłości.
Edytowany: 25 listopada 2014 23:13

Ann
Dołączył: 2012-04-11
Wpisów: 703
Wysłane: 28 listopada 2014 00:10:29
Ciekawa analiza :

Cytat:
W tym roku mamy do czynienia ze specyficzną sytuacją na polskim rynku finansowym. Z jednej strony obserwujemy systematyczny spadek rentowności obligacji skarbowych. Z drugiej – przez większość roku spadały też wyceny większości akcji na warszawskim parkiecie. Obliczana przez nas mediana wskaźników P/E (cena/zysk) dla wszystkich spółek z GPW spadła z ponad 15,0 do poniżej 12,0.


qnews.pl/pl/news/miara-atrakcy...

Dodałabym jeszcze niskie stopy procentowe oraz działania EBC. Całość tej mieszanki, daje nadzieję na hossę. No, obywave

Ann
Dołączył: 2012-04-11
Wpisów: 703
Wysłane: 15 grudnia 2014 23:54:54
Prognozy na 2015 :

Cytat:
1. Po tegorocznej zadyszce w przyszłym roku gospodarka ma szansę odzyskać wigor

Koniunktura gospodarcza w naszym kraju w tym roku okazuje się w ostatecznym rozrachunku kompromisem pomiędzy mocno wyśrubowanymi oczekiwaniami z końca 2013 r., a obawami, jakie pojawiły się w trakcie bieżącego roku, szczególnie po wybuchu konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Dynamika PKB ani nie przyspieszyła, ani też znacząco nie zmalała – po prostu mamy do czynienia ze stabilizacją (3,3% rok do roku w III kw. br.). Owa stabilizacja, to także dobry znak na przyszły rok. Warto zwrócić uwagę na zachowanie wskaźników wyprzedzających. PMI dla polskiego przemysłu, którego mocny zjazd w I połowie roku był powodem do obaw, w ostatnich dwóch miesiącach ostro zawrócił w górę, co można interpretować jako oddalenie obaw przed mocniejszym schłodzeniem. Z kolei pozostający nieco w cieniu, publikowany przez Eurostat wskaźnik ESI (Economic Sentiment Indicator) wspiął się na nowy cykliczny szczyt – trend wzrostowy jest kontynuowany. Wygląda na to, że – podobnie jak np. w latach 2004-2005 – udało się uniknąć poważnego cyklicznego spowolnienia i skończyło się jedynie na chwilowej zadyszce. Jeśli do tych pozytywnych sygnałów dołożymy perspektywę fali inwestycji infrastrukturalnych (w latach 2014-2020 Polska może otrzymać 82,5 mld euro z unijnego budżetu) i rekordowo niskie stopy procentowe (o czym za chwilę), to sytuacja wygląda dość zachęcająco. Warto też pamiętać o tym, że ostatnie osłabienie euro względem dolara powinno sprzyjać koniunkturze u naszych zachodnich sąsiadów, gdzie trafia większość polskiego eksportu.


qnews.pl/pl/news/lista-spraw-w...

lesgs
lesgs PREMIUM
Dołączył: 2012-07-19
Wpisów: 712
Wysłane: 27 grudnia 2014 22:15:05
Przytoczę prognozy na 2014 r. opublikowane w Parkiecie w dniu 2 stycznia 2014 r.

Na koniec roku średnia wycena zapytanych analityków wynosiła:

WIG 59880

WIG20 2669,5

Wprawdzie pomylili się tylko o ok. 10-15% (ale indywidualnie mieli rozrzut do 50%), ale takie różnice mają tendencje to zerowania portfeli inwestorów, szczególnie przy kontraktach terminowych i opcjach.

Zapewne mogą się usprawiedliwić wieloma nieoczekiwanymi zdarzeniami z 2014 r., ale takie nieoczekiwane zdarzenia nieoczekiwanie zdarzają się każdego roku.

Niecierpliwie oczekując na kolejne znakomite prognozy koryfeuszy giełdowych oraz życząc każdemu z nas własnej, niezamglonej emocjami i niezależnej oceny zjawisk rynków finansowych, składam wszystkim życzenia miłych i pogodnych świąt oraz owocnych rezultatów inwestycyjnych w 2015 r.

irfy
Dołączył: 2009-04-09
Wpisów: 1 143
Wysłane: 28 grudnia 2014 10:57:03
Zostaw w spokoju biednych koryfeuszy :) Oni po prostu muszą coś przepowiedzieć, bo tego się od nich oczekuje; to wręcz kwestia prestiżowa, bo jakże to tak? Taka wielka i poważna instytucja, a nie wie co będzie na koniec roku? Wstyd! Więc idzie "z góry" polecenie "przeprowadzenia analizy", spychane na coraz to niższe szarże, bo nikt nie będzie się przecież wysilał, jeśli może zwalić robotę na kogoś innego:)

W ten sposób rozkaz trafia w końcu do jakiegoś nieszczęsnego żuczka, być może nawet "analityka-entuzjasty", który wsparty pobieżną analizą techniczną, przeprowadzoną na podstawie świeżo przyswojonego podręcznika akurat modnego w jego kręgach, sporządzi swoją wróżbę, która pokonawszy "drogę służbową" w przeciwną stroną zostaje w końcu opublikowana i wszyscy są szczęśliwi. A to że pod koniec roku okazuje się stekiem bredni też nikogo nie rusza, bo wszyscy czekają już na sporządzaną w identycznym trybie analizę na rok następny :)

Jeśli więc jakiś "inwestor indywidualny" z lenistwa albo braku osobistego zaplecza umysłowego opiera swoją strategię biznesową na analizach panów "koryfeuszy", to nie ma co się nad nim rozczulać, gdyż on by te pieniądze i tak stracił, nie w tej, to w innej formie. Ktoś wcisnąłby mu zestaw garnków za kilkanaście tysięcy, albo pewnego dnia obudziłby się w domu, znajdując w kieszeni pusty portfel i rachunek z klubu nocnego za kilkadziesiąt butelek szampana cristal, wraz z opatrzonym podpisem oświadczeniem, że minionej nocy sam osobiście wszystkie je wyżłopał i bardzo mu smakowało :)
Czmychnąć na czas, by móc jeszcze raz :)
A tu do posłuchania :) www.youtube.com/watch?v=_-clFZ...

serpico
Dołączył: 2009-10-06
Wpisów: 1 335
Wysłane: 28 grudnia 2014 11:36:33
A właśnie a propos szukania odpowiedzi na pytania, znalazłem w sieci (skarbnicy kłamstw i prawd) taki to wpis. Ciekawy, trochę faktów, trochę domysłów. I jestem ciekawy Waszych opinii (swoją na ten temat już mam).

http://pokazywarka.pl/yqdhsu/

aurora80
Dołączył: 2010-05-29
Wpisów: 428
Wysłane: 29 grudnia 2014 13:31:29
Nasuwa się parę pytań odnośnie aktualnych prognoz analityków na 2015 r. Wiem, że teraz w dobrym tonie jest nie prognozować, bo można się nieźle ośmieszyć, ale potraktujmy to jako luźną dyskusję i przejaw odwagi;)
Analitycy głównego nurtu są zbyt jednomyślni, co do poprawy na naszej giełdzie, co już samo w sobie może budzić niepokój. Dlatego chciałbym poznać Wasze chłodne opinie.

Czy podwyżka stóp procentowych w USA wygasi hossę na S&P500 od razu, czy może to być pewien postępujący stopniowo proces (mniej turbulentny niż np. w 2008 r), który da czas GPW na odrobienie strat i hossę?
A może mocny dolar będzie pretekstem dla Fed do dalszego odwlekania podwyżek stóp i wtedy ten problem odpada?
Mnie się wydaje, że przecenione surowce bilansują to umocnienie dolara więc ten rodzaj argumentu za zwlekaniem z podwyżką stóp w USA nie istnieje.

Jak podwyżka stóp procentowych w USA może odbić się na GPW, gdzie przecież zapowiada się dobry czas związany z dyskontowaniem poprawy w 2016 r. w realnej gospodarce, co będzie związane z wydatkami i inwestycjami infrastrukturalnymi.
Patrząc na ilość przetargów i kwoty przeznaczon na te inwestycje budowlano –drogowe w normalnych warunkach zwyżki na GPW byłyby jak najbardziej uzasadnione. Do tego raczej przesądzone jest kupowanie obligacji rządowych w Europie, czyli dodatkowy impuls dla rosnącej kapitalizacji spółek.
Czy haczyk może tkwić poza naszymi granicami, np. w USA czy spowalniających Chinach. Czy zgadzacie się z tymi założeniami?


lesgs
lesgs PREMIUM
Dołączył: 2012-07-19
Wpisów: 712
Wysłane: 29 grudnia 2014 14:31:37
Obawiam się, że nasz rynek będzie się rządzić w nadchodzącym roku dość specyficznymi zasadami.

Po pierwsze, przewagę na naszym rynku po demontażu OFE mają inwestorzy zagraniczni. Dla nich od wartości szczytowych wyrażonych w USD (WIG20 ok. 850) spadek osiągnął poziom ok. 650 (29 grudnia). Jest to 23% i technicznie, nasza GPW jest dla inwestorów zagranicznych w recesji. Dla inwestorów w EUR spadek ten osiągnął ok. 14-15%. Wartość szczytową WIG20 przyjąłem na 25.11.2013 (to była ostatnia górka ok. 2650). Waluty będą dominować sytuację w nadchodzącym roku. To wszystko ma miejsce przy bardzo (zbyt?) pasywnej pozycji NBP.

Po drugie, nasze WIG20 ma charakter wyjątkowo mało dynamiczny (banki, energetyka, kopalnie) i trudno oczekiwać to wielkich zmian ze względu na bardzo niskie stopy procentowe (banki) i olbrzymie konieczne nakłady na odnowienie zasobów produkcyjnych energetyki i ratowanie kopalń. Sporą rolę odgrywa tu również Skarb Państwa.

Po trzecie, nasz liczony w PLN dochód narodowy brutto wygląda świetnie na papierze, ale nie sądzę by przy ostatnio licznych zmianach metodyki ktokolwiek wiedział jaka jest faktyczna wartość tego wzrostu i jak to wygląda w EUR lub USD.

Po czwarte, zbliżają się wybory, a rynek kapitałowy nie przepada za tak wielkim elementem niepewności. Do tego dodać należy sytuację na Wschodzie, oraz wiele innych dodatkowych elementów wzmacniających niestabilności.

Po piąte, brak nadziei na obniżki podatków (m.in. poprzez zwiększające się wydatki na obronność, konieczność ratowania górnictwa węglowego, pilące potrzeby infrastrukturalne kraju).

Sądzę, że mógłbym do tego dodawać jeszcze wiele innych składników łącznie dających wypadkową wartość WIG20 w danej chwili i w prognozach.

Nie chcę uchodzić za pesymistę, bo inwestuję (a kontrakty to nie wszystko), ale nie widzę na razie żadnych pozytywnych zmian, które miałyby prowadzić do wyraźnego ożywienia na GPW (stwierdzenia analityków typu ostatnio przeczytanego - "jeżeli inwestorzy zagraniczni zwiększą obecność na naszej GPW to czekają nas wzrosty" - traktuję jako bajeczki). Uważam też, że obecnie wyznacznikiem takich wzrostów może być tylko zmiana sytuacji na rynku walutowym w dłuższym terminie - bo to mocny czynnik, który uatrakcyjni nasz rynek dla inwestorów zagranicznych. Dlatego sądzę, że zanim nastąpią jakiekolwiek wzrosty (np. w okolice 2600) to rynek przetestuje minima trwającej od ponad roku konsolidacji w okolicach 2100. Jako główne zagrożenia dla wzrostów na WIG20 widzę przede wszystkim KGHM (nowa kopania, duże wydatki, spadek cen Cu i Ag), energetyka (inwestycje, trudności ze zwiększeniem cen dla konsumentów), LWB, TPE (kopalnictwo węgla brunatnego), banki (tutaj mniej spadki a bardziej bark potencjału wzrostów), PKN (marża rafineryjna do nie wszystko, trzeba przeszacować zapasy ropy, poza tym silny ostatni wzrost spowodował wykupienie rynku).

Jasne punkty: JSW (Skarb Państwa ich uratuje, i jest szansa na silne odbicie ceny), TVN (zmiany właścicielskie), LPP, Kernel (uważam, że konflikt na Ukrainie rozwiąże się do połowy 2015 r. i UE wróci na rynki rosyjskie).

Teraz zabawię się jasnowidza:

W 2015 r. do połowy roku nastąpi rozwiązanie konfliktów na Ukrainie. UE wróci na rynki rosyjskie. Upadnie rząd Jaceniuka i prezydentura Poroszenki. W Chinach pojawią się pierwsze oznaki kryzysu gospodarczego i krachu (ale pamiętajmy, że wszystkie trendy na rynkach trwają dłużej niż nam się wydaje, więc i to może stać się później). Upadnie rząd w Japonii i nastąpią tam przekształcenia gospodarcze zmierzające do ograniczenia długu. USA uwikłają się bardziej na Bliskim Wschodzie. W USA wystąpi długo oczekiwana korekta i S&P może spaść w okolice 1600-1700 pkt. W Kalifornii nastąpi poważne trzęsienie ziemi. Wybory w Polsce zakończą się status quo, po czym nastąpią rozłamy i rozliczenia (z ostatecznym pogrążeniem PiS). Podkreślam - to jest element zabawowy i nie należy traktować tego poważnie.


Edytowany: 29 grudnia 2014 14:34

serpico
Dołączył: 2009-10-06
Wpisów: 1 335
Wysłane: 29 grudnia 2014 23:55:58
Pozwolę sobie dodać, że póki co, rynki dyskontują przyszłość. Zarówno amerykański, jak i azjatycki pokazuje, że kapitał ucieka od Starej Damy. Wnioski są dwojakie: albo rynek wie, co nastąpi na przełomie najbliższych miesięcy, albo rynek się myli. Jeśli rynek wie, tzn że Moskwa po raz wtóry szykuje nam "ciekawe czasy". I żadne trzęsienie ziemi w Kalifornii tego nie zmieni :)))

Czas pakować walizki, bo Pani "chrońmy nasz dom", nie potrafi zagwarantować bezpieczeństwa 150 Polakom z Donbasu, a co dopiero 38 mln w kraju

sasky
sasky PREMIUM
Grupa: Zespół StockWatch.pl
Dołączył: 2011-11-29
Wpisów: 2 485
Wysłane: 30 grudnia 2014 08:36:54
Perspektywy WIG i WIG20 na 2015 rok – analiza techniczna w porannym Wykresie dnia.


kliknij, aby powiększyć


Szczegółowe omówienie sytuacji w serwisie Wiadomości SW:
wiadomosci.stockwatch.pl/persp...

lesgs
lesgs PREMIUM
Dołączył: 2012-07-19
Wpisów: 712
Wysłane: 6 stycznia 2015 01:03:16
Najpierw @serpico

Co to jest "Stara Dama". Dla mnie to zawsze był Juwentus Turyn. Czy coś się zmieniło?

Teraz do rzeczy:

Konflikt, jaki rozgorzał w związku z kontraktami z NFZ jest symptomem znacznie poważniejszego zjawiska. Otóż: wiele segmentów gospodarczych w Polsce jest uzależnionych od czynnika państwowego. Dotyczy to całości służby zdrowia, rozlicznych agend specjalistycznych odpowiedzialnych za realizację norm obowiązujących w UE (to bardzo ogólne sformułowanie, ale dotyczy różnych uzależnionych od Rządu i Ministerstw struktur decydujących o np. parametrach zdrowotnych żywności, działania handlu, ...), wymiaru sprawiedliwości, organizacji współpracujących i wdrażających nasze relacje z UE, itp. W tych wszystkich działaniach Rząd wprowadził poważne oszczędności i ograniczenia, skutkujące m.in. tym, że np. eksperci rządowi w poszczególnych dziedzinach zarabiają na poziomie płacy minimalnej. To poważna sprawa, bo jeżeli ktoś odpowiedzialny za parametry zdrowotne polskiej żywności zarabia grosze to, czy będzie on w stanie nas ochronić w tym zakresie. Czy zarabiający grosze lekarz będzie w stanie zapewnić nam odpowiedni poziom opieki (nie chodzi o przeziębienia, ale to to na co na ogół umieramy - zawały, udary, rak, ...). Państwo staje się kapitalistą eksploatującym niewolniczo ekspercką kadrę pracowniczą odpowiedzialną za ogólnie zdefiniowany dobrostan polskiego społeczeństwa. I, to wszystko w imię jakiś wskaźników!! Poziom oderwania władzy publicznej od potrzeb społecznych w imię realizacji niezrozumiałych celów politycznych osiągnął - według mnie - poziom wzbudzający pasywny opór społeczeństwa. Czuję to tak samo, jak czułem to przed 1980 r. i podczas Stanu Wojennego.

Obywatele reagują "nogami" czyli opuszczają kraj. To zostało zapoczątkowane przez PiS i kontynuuje to PO (w końcu to ta sama prawica, tylko różniąca się przywódcami, którzy wzajemnie się nie znoszą).

Czy można zatem liczyć na jakąś hossę? Raczej tylko kapitał spekulacyjny może coś zdziałać - ale jest mu teraz lepiej np. w USA.

Rynkowi kapitałowemu zadano śmiertelną ranę - zlikwidowano OFE - czyli możliwość uniezależnienia się emerytur i dobrobytu ludzi od sfery państwowej. Spadek indeksu WIG20 do okolic 2100 to najmniejszy wymiar kary.

NBP przestało panować nad rynkiem PLN. Gospodarka rozwija się tylko na papierze - w EUR jest to najwyżej stagnacja, a w USD (w końcu waluta świata) kurczymy się.

Czekamy na hossę? Przygotujmy się najpierw na poziomy rzędu 1500 na WIG20.

Jak w pokerze. Ja przebijam - czy ktoś mnie sprawdzi? Może głos zabierze ten, co rok - dwa temu twierdził, że mamy hossę, bo na indeksie cenowym mu rosło?

lesgs
lesgs PREMIUM
Dołączył: 2012-07-19
Wpisów: 712
Wysłane: 22 stycznia 2015 21:16:28
O Hossannah!!

Poniższe traktuję jako wyraz osobistych myśli wzbudzonych dzisiejszą konferencją prasową Szefa ECB.

To, co wszyscy wiedzieli od dawna stało się faktem. Europa zrobi to, co kiedyś zrobiły Stany Zjednoczone. Będzie luzowanie ilościowe. Dlaczego teraz? W trakcie konferencji prasowej Draghi w odpowiedzi na pytanie zadane z sali mówił o projekcjach inflacji, która w nadchodzących latach miała rosnąć w tempie 0,3% rocznie w najbliższych 5 latach, 0,5% rocznie w najbliższych 10 latach, a w długim okresie tylko (?!) o 0,9% rocznie. Dlatego między innymi zdecydowano się na luzowanie ilościowe. Ale, przecież takich analiz nie tworzy się na kolanie. Są one wynikiem rozważania wielu różnych czynników pozwalających mądrym, siwym głowom na podejmowanie rozsądnych decyzji (chyba?). Zatem, taka analiza była dobrze znana owym decydentom tak ok. 12 miesięcy temu. Decyzję można by podjąć tak pewnie z 6-9 miesięcy temu. Dlaczego nie została podjęta wtedy, gdy jej skutek byłby najbardziej odczuwalny? Decydowała o tym polityka. Dlatego, decyzja o rozpoczęciu skupu właśnie teraz (tzn. efektywnie od marca) nie wydaje mi się być podjęta w wyniku realizacji wniosków o charakterze finansowym, lecz raczej ze względów politycznych. Wiadomo, że politycy to zapewne najmądrzejsi ludzie naszych czasów. (Oczywiście, to szyderstwo, bo każdy rozsądny człowiek raczej zajmie się czymś innym, niż polityką). Ponieważ decyzja ma podłoże polityczne, jest raczej skazana na niepowodzenie. To moja osobista opinia, ale jestem do niej dość mocno przekonany. Dlaczego:

Każde narzędzie wpływu na struktury świata finansowego wymaga zastosowania w odpowiednim czasie. W USA zastosowane narzędzia luzowania zostały wdrożone w najbardziej odpowiednim momencie i przyczyniły się (na razie) do oddalenia daleko w czasie groźby całkowitego załamania gospodarczego. Takie same narzędzia zostały zastosowane Japonii zbyt późno (wtedy, gdy jednocześnie należało podnieść podatki), i wzrost gospodarczy jakoś nie powrócił. USA miały za sobą traumę Wielkiej Depresji lat 30-tych i wiedziały, co należy zrobić by oddalić w czasie kolejną taką groźbę. Zapewne upadłość Grecji kilka lat temu wyszłaby strefie Euro bardziej na korzyść wtedy, niż męczenie się z nimi przez kolejne lata. To kosztuje więcej.

Kiedy pojawiają się problemy, nie należy od nich uciekać, bo im później podejmujemy działania, tym bardziej są one traumatyczne i kosztowne. Draghi mówił, i mówił - a robił niewiele. Teraz wytoczył armaty, ale zapomniał dodać, że przez te kilka lat najbardziej zagrożone kraje UE niewiele zrobiły by dokonać wymaganej restrukturyzacji. Dlatego, efekt jego działań będzie taki, że ci, co mają pieniądze jeszcze się wzbogacą, a gospodarka realna niewiele na tym zyska. Nawet nie pobudzi inflacji, bo nie były tego w stanie uczynić kolejne fazy QE w USA.

Ponoć mandat ECB polega na zapewnieniu stabilizacji finansowej (słowa Draghi'ego). Może i tak, ale niska inflacja właśnie zapewnia stabilizację. Nie zapewnia rozwoju - ale tu pojawia się zagadnienie bardziej z filozofii finansowej. Czy szybszy rozwój gospodarczy okupiony wyższą inflację? Czy też rozwój wolny ale z niską inflacją? Ponoć celem luzowania jest zwiększenie inflacji do poziomu tuż poniżej 2% (cel inflacyjny ECB). Zatem, zakłada on, że rozwój gospodarczy UE pod koniec 2016 r. osiągnie poziom rzędu 4% (czyli 2% netto). To brzmi raczej jak bajka niż rzeczywistość. Poza tym, mandat ECB to stabilizacja, a nie "rozwój".

Dla mnie szefowie banków centralnych (tacy jak Draghi i np. nasz Belka), żyją w jakiejś wieży z kości słoniowej, oderwani od rzeczywistości życia codziennego. Użyję terminu zasłyszanego w odniesieniu do Szefa ECB na kanale CNBC: "pathetic", czyli żałosny.

Co do "Hossanny!": Ile czasu będzie trwał obecny impuls wzrostowy na GPW? Nie sądzę, by był w stanie odwrócić negatywne nastroje na więcej niż kilka dni. Przecież cała akcja ma się dopiero zacząć w marcu, a większość (80%) wykupu ma nastąpić sprytnie przez banki narodowe poszczególnych krajów w zakresie aktywów ich własnego rynku. Czyli, każdy kraj ma drukować własne Euro? - Czy ktoś może mi wyjaśnić jak ma to poprawić bilanse krajowe takich krajów jak Hiszpania i Włochy? Czy Grecy mają sami wykupić swoje obligacje? Brzmi śmiesznie. Ma też być jakaś proporcja. Czyli, czy Niemcy mają wykupić najwięcej bo mają większą gospodarkę? Po co? Ich gospodarka wygląda na dość zdrową.

Mam wiele znaków zapytania. Może ktoś mi coś podpowie?


Frog
Dołączył: 2009-08-06
Wpisów: 5 599
Wysłane: 31 marca 2015 10:44:56
Jak widać europejskie QE działa. Póki co tylko na giełdy, ale jednak. DAX bije rekordy historyczne, CAC wyrwał w kierunku szczytów z 2007 roku. I na GPW się poprawiło, a nawet New Connect zaczął odbijać od dna.

W 2007 roku mieliśmy wielką bańkę na akcjach. To, co mamy teraz na akcjach w USA i Niemczech można określić mianem superbańki. A wygląda na to, że pieniędzy nie zabraknie przez długi okres na dalsze jej pompowanie. I niekoniecznie przełoży się to na poprawę w realnej gospodarce. Amerykanie skończyli dostarczać paliwo dla rynków finansowych, pałeczkę przejęła strefa Euro. W ten sposób możemy mieć niekończącą się hossę. Zwłaszcza, że chcą drukować do bólu, aż inflacja ruszy.

Czytałem już, że wkrótce czeka nas krach na giełdach co najmniej jak w 2007/2008. Ale są też opinie, że to początek hossy (w Polsce).

Pytanie zawarte w pierwszym poście pozostaje aktualne do dziś. Kiedy szczyt hossy?

W sierpniu 2010, w pierwszym poście pisałem.
Cytat:
Moim zdaniem mamy nadal 2-4 lata wzrostów przed nami.


Kolega Taurus80 z kolei w drugim poście:
Cytat:
Mysle ze hossa potrwa max 2-3 lata


Rok później WIG się załamał, ale od tamtego czasu dalej rośnie. Minęły 2, 3, 4 lata, a szczytu hossy nie widać. Czyli rację miał ten, który pisał:

Cytat:
Jedyny pożytek z prognostyków giełdowych polega na tym, że na ich tle dobrze wypadają wróżbici.


Ja już nie wróżę. Poddaję się. Są chętni?



Follow me on Twitter
Zanim zaczniesz narzekać, że znikają Twoje posty, przeczytaj Regulamin Forum

Szutnik
Dołączył: 2011-10-30
Wpisów: 1 666
Wysłane: 31 marca 2015 12:32:40
@ Frog
Cytat:
Ja już nie wróżę. Poddaję się. Są chętni?


Są. I mało tego, są to chętni na bardzo odważne wróżbyAngel

Cytat:
W ten sposób możemy mieć niekończącą się hossę. Zwłaszcza, że chcą drukować do bólu, aż inflacja ruszy.


To zbyt proste myślenie (by nie rzec: prostackie), aby było prawdziwe. Jak dla mnie FED chce podnieść stopy nie dlatego, że z gospodarką USA jest super (bo nie jest!), tylko z powodu obaw o bańkę spekulacyjną na akcjach. Opowieści o gospodarce to zasłona dymna dla rzeczywistych intencji.

Czytaj: podwyżka stóp w USA lub tylko straszenie nią (jeśli wystarczy) ma służyć kontrolowanemu spuszczeniu powietrza z rynku akcji. Banki Centralne znają i rozumieją konsekwencje pęknięcia bańki spekulacyjnej, co nie znaczy, że zawsze działają na czas i podobnie jak inni, nie ulegają czasem złudzeniom. Ale tu dmuchają na letnie, bo jeszcze nie gorące.
Europa na razie jest w innej fazie cyklu, dlatego myśli w inny sposób i chwilowo EBC do tego myślenia nie mieszam.

Czas na zapowiedziane odważne prognozyAngel

Cytat:
Pytanie zawarte w pierwszym poście pozostaje aktualne do dziś. Kiedy szczyt hossy?


Za ok. 2-3 lata. Ale nie bądźmy naiwni. Droga do szczytu nie będzie po płatkach róż. I problemy właśnie się zaczynają...
Co teraz?
A teraz mamy właśnie w USA szczyt fali wzrostowej, zaczętej w październiku 2011. Najprawdopodobniej powstał on na jednych indeksach w USA w lutym, na innych w marcu, ok. 20-23.03
W USA zaczynamy poważną korektę, taką znoszącą jakieś 400-500 pkt na SPX (SP500).
Oczywiście nie będzie to ruch do dołu w jednym ciągu, będą tu silne odbicia itd. ale ogólny kierunek to duża korekta, najprawdopodobniej jakaś typu płaskiego (trójkąt? prostokąt "od bandy do bandy"?).
Jeśli wzrosty trwały jakieś 42 miesiące, to i korekta, jeśli nie będzie krachem (a zakładam, że nie będzie) powinna też trochę potrwać. Stawiam na ok. 12-18 m-cy czasu jej trwania w USA.
Z moich "czarów" wychodzi mi w tym roku bardzo "czerwony" wrzesieńAngel

Co do Europy. Niedawne szczyty DAX czy CAC są dla mnie przedostatnimi (a nie ostatnimi) w analogicznej strukturze w Europie, zaczętej powiedzmy we wrześniu 2011. W Europie analogiczne szczyty przyjdą chyba w maju-czerwcu tego roku. W EU zaczęliśmy dużo niższego rzędu korektę, po której powinniśmy jeszcze zobaczyć atak na niedawne szczyty i chyba niewielkie ich przekroczenie (dla Elliottowców: to będzie fala 5 w III).
Ta fala zacznie się wtedy, gdy w USA rozpocznie się pierwsza większa wzrostowa korekta tych spadków, które na moje oko właśnie się rozpoczynają.

Czy to było wystarczająco odważne?3some
"Od gry na giełdzie należy się powstrzymać w dwóch przypadkach:
kiedy nie ma się pieniędzy lub kiedy ma się pieniądze."

Mark Twain

lesgs
lesgs PREMIUM
Dołączył: 2012-07-19
Wpisów: 712
Wysłane: 31 marca 2015 17:17:54
@Szutnik

Korekta o 400-500 pkt na S&P oznacza spadek o ok. 20%. To znaczy, że możemy się otrzeć o umowną granicę pomiędzy hossą i bessą. Jeżeli twoje przewidywania są słuszne, o tym jaka będzie przyszłość rynku akcji zadecyduje ogólna sytuacja polityczno-gospodarcza panująca w chwili, gdy korekta osiągnie swoją wartość graniczną. Nie wiem czy wrzesień jest właściwą datą, ale może być dość interesująco. Właśnie wrzesień wydaje się być bardziej niestabilny politycznie po naturalnym letnim sezonie ogórkowym.

Korekta ma to do siebie, że może przekształcić się w bessę w dłuższym terminie. Dlatego, opcja krachu "oczyszczająca rynek" może okazać się lepszym rozwiązaniem niż niepewność wywołana korektą.

ucofb
Dołączył: 2010-11-12
Wpisów: 1 132
Wysłane: 31 marca 2015 22:00:21
Bardzo nie lubię wróżyć, ale jak już mam to stawiam, ze szczyt hossy zobaczymy za około 2-2,5 roku. Co przemawia za hossą:
- tani kredyt (najtańszy kredyt), firmy zaczną w końcu inwestować,
- nisko oprocentowane lokaty (ludzie już na forach zastanawiają się co zrobić z tymi pieniędzmi bo na lokatach się ich nie opłaca trzymać).

Mówiąc krótko historycznie niskie stopy procentowe, które będą utrzymywane do momentu pojawienia się inflacji, a to raczej szybko nie nastąpi. Pamiętajmy, że giełda wyprzedza gospodarkę, niektórzy mówią, że o rok, niektórzy, że o więcej.

Odnośnie NC to indeks ten w ostatnich latach został "oczyszczony" z większości padlin, a teraz zacznie w końcu pełnić faktyczną rolę małej giełdy. To wydaje się dobry moment na odpowiednią selekcję spółek z tego indeksu. Warto spojrzeć na podpisywane ustawy w Polsce oraz na to, na co będzie przeznaczone gro pieniędzy z budżetu UE w latach 2014-2020.

Warto się zastanowić o czym będzie się mówiło głośno teraz, w poprzedniej hossie padały słynne hasła: "2 miliony mieszkań", teraz od 2016 pojawi się nowa pozycja w rachunku z prąd, którą zobaczy każdy Polak.
"Głos opinii publicznej nie jest substytutem myślenia". W.E. Buffett

Szutnik
Dołączył: 2011-10-30
Wpisów: 1 666
Wysłane: 31 marca 2015 22:02:21
@lesgs
Cytat:
Korekta o 400-500 pkt na S&P oznacza spadek o ok. 20%. To znaczy, że możemy się otrzeć o umowną granicę pomiędzy hossą i bessą.


Nie przejmowałbym się specjalnie tymi 20% i osobiście nie lubię tego typu sztucznych granic. Przyjmuję, że korekta na SPX nie powinna zejść poniżej strefy 1550 - 1580 (szczyty z 2000 i 2007 r.) i tojest dla mnie miarodajne. Ta korekta w przypadku SPX to dla mnie od strony technicznej "zwykła"Angel nawrotka do przełamanego oporu w postaci ww. szczytów

Cytat:
Właśnie wrzesień wydaje się być bardziej niestabilny politycznie


Nie wiem, czy to będzie sprawa polityki, równie dobrze pasuje mi tu sytuacja tuż przed podniesieniem stopy%. Znam kilku speców od FEDu, którzy właśnie na wrześniowym posiedzeniu oczekują takowego ruchu.

Cytat:
Korekta ma to do siebie, że może przekształcić się w bessę w dłuższym terminie.


Jeszcze nie. A przynajmniej falowo brakuje mi w takim scenariuszu 5 fali hossy, mówiąc ElliottemAngel
Taka korekta w USA a potem w Europie to dla mnie fala 4 w 5-falowym modelu Elliotta.

Cytat:
Dlatego, opcja krachu "oczyszczająca rynek" może okazać się lepszym rozwiązaniem niż niepewność wywołana korektą.


Możliwa jest opcja, że jedna z fal spadkowych tej korekty okaże się takim minikrachem, ale w tej chwili to nawet nie snucie domysłów, tylko wyciąganie wniosków z ilości lamp na suficie 3some
"Od gry na giełdzie należy się powstrzymać w dwóch przypadkach:
kiedy nie ma się pieniędzy lub kiedy ma się pieniądze."

Mark Twain

Użytkownicy przeglądający ten wątek Gość

Nie możesz tworzyć nowych wątków.
Nie możesz odpowiadać w wątkach.
Nie możesz usuwać swoich wpisów.
Nie możesz edytować swoich wpisów.
Nie możesz tworzyć ankiet.
Nie możesz głosować w ankietach.

Kanał RSS głównego forum : RSS

Forum wykorzystuje zmodfikowany temat SoClean, autorstwa J. Cargman'a (Tiny Gecko)
Na silniku Yet Another Forum.net wer. 1.9.1.8 (NET v2.0) - 2008-03-29
Copyright © 2003-2008 Yet Another Forum.net. All rights reserved.
Czas generowania strony: 1,498 sek.

AD.bx ad3a
Logowanie

Zaloguj
Zapamiętaj | Rejestruj | Aktywuj | Odzyskaj hasło
AD.bx ad3b
AD.bx ad3c
AD.bx ad3d