pixelg
Kiedy szczyt hossy? - Branże i sektory - Forum StockWatch.pl
AD.bx ad0a2
AD.bx ad0b
Witamy Gościa Szukaj | Popularne Wątki | Użytkownicy | Zaloguj | Zarejestruj

Kiedy szczyt hossy?

Gutek84
Dołączył: 2011-01-21
Wpisów: 303
Wysłane: 22 sierpnia 2014 15:13:52
I na tych 2000 zapewne będzie zgraja miśków którzy zobaczą armagedddon i będą łapać S-ki. Nie zdziwie się jak po przebiciu SPX szybko podjedzie na 2100-2200 i dopiero tam wyleczą się z łapania szczytu i wtedy może się zacząć większa korekta (co nie znaczy, że koniec hossy).

kasztan
Dołączył: 2013-08-31
Wpisów: 204
Wysłane: 24 sierpnia 2014 12:26:49
Jakie waszym zdaniem czynniki uzasadniają dalsze utrzymywanie się wysokich wycen akcji (mowa o S&P500). Gdyby tak je wypunktować, to co przemawia za dalszym wzrostem? Poziom 2000 już w zasięgu paru sesji i kolejne wzrosty to chyba tylko naturą psychologiczną zachowania inwestorów można uzasadniać.
Czy rynek jest w stanie na tym etapie zaakceptować podwyżki stóp procentowych w USA?
Wskaźnik C/Z Schillera oscyluje powyżej średniej historycznej, w okolicy 26.31, czyli wskazuje, że na rynku jest drogo - http://www.multpl.com/shiller-pe/. Ale fundamentalnie patrzymy przecież na zyski, jakie firmy osiągną w przyszłości, a tu prognozy, dając wiarę analitykom, są pozytywne.
Co oczywiste, nie pytam o moment załamania, bo tego się przewidzieć nie da, ale można mniej więcej określić, w jakim miejscu cyklu się znajdujemy.
Można myśleć, że skoro od 2008 r. polityka pieniężna jest niestandardowa, to zachowanie rynku też jest niestandardowe i nie da się tak jednoznacznie odnosić wydarzeń historycznych (choćby krachu z 1987 r.), to aktualnej sytuacji. Czuje się jednak, że ciągły wzrost jest nienaturalny, że musi nastąpić moment powrotu do średniej – tak jak zyski spółek, które nie mogą zawsze wzrastać.

Szutnik
Dołączył: 2011-10-30
Wpisów: 1 666
Wysłane: 24 sierpnia 2014 15:06:12
@ kasztan


Cytat:
Wskaźnik C/Z Schillera oscyluje powyżej średniej historycznej, w okolicy 26.31, czyli wskazuje, że na rynku jest drogo - http://www.multpl.com/shiller-pe/. Ale fundamentalnie patrzymy przecież na zyski, jakie firmy osiągną w przyszłości, a tu prognozy, dając wiarę analitykom, są pozytywne.


Większość analityków ma tendencję do podążania za trendem (czyli do podlegania nastrojowi tłumu). Największe przyszłe zyski widzą na szczytach, a największą katastrofę wieszczą w dnach.
"Największe pieniądze zarabia się na instrumentach cyklicznych ze swej natury, w chwilach gdy większość zapomina o ich cykliczności" - nie pamiętam, czy to czasem nie jest cytat z Buffetta. Bycie analitykiem, niewrażliwym na nastrój tłumu to wielka i trudna sztuka, udająca się nielicznym.

Cytat:
nie pytam o moment załamania, bo tego się przewidzieć nie da, ale można mniej więcej określić, w jakim miejscu cyklu się znajdujemy.
Można myśleć, że skoro od 2008 r. polityka pieniężna jest niestandardowa, to zachowanie rynku też jest niestandardowe i nie da się tak jednoznacznie odnosić wydarzeń historycznych (choćby krachu z 1987 r.), to aktualnej sytuacji


Jesteśmy w bardzo późnym miejscu cyklu. FED zauważa "galopującą poprawę na rynku pracy" (3some - proponuję spytać przeciętnych Amerykanów o ich odczucia w tym temacie) i dyskutuje o "powrocie do normalności".
W październiku dowiemy się czegoś więcej o rzeczywistej sile rynku w USA. Dla mnie to ważny punkt z megapotężnym węzłem czasowym 144 miesiące od dna z 2002 r i 987 miesięcy od dna z 1932 r. (144 i 987 to liczby Fibonacci'ego) z potencjałem na bardzo ważny szczyt.
Dla myślących drogami fundamentalnymi: w październiku FED wygasza całkowicie QE. Jak do tej pory rynek źle reagował na każdy koniec programu QE....
"Od gry na giełdzie należy się powstrzymać w dwóch przypadkach:
kiedy nie ma się pieniędzy lub kiedy ma się pieniądze."

Mark Twain


marcueus
Dołączył: 2013-01-23
Wpisów: 85
Wysłane: 28 sierpnia 2014 00:15:59
Szutniku stany rosną do końca roku (nie piszę o jakości wzrostów, ale wzrost to wzrost), a co do października to nie uważasz, że skoro są 2 dna z fibo to na logikę powinno być kolejne dno ? Eh?

marcueus
Dołączył: 2013-01-23
Wpisów: 85
Wysłane: 30 sierpnia 2014 16:33:27
Do tego moje metody czasowe mi mówią, że 10 października będzie ważne lokalne dno przed głównym ruchem na szczyt tej hossy Whistle

Salak
Salak PREMIUM
Dołączył: 2012-10-31
Wpisów: 544
Wysłane: 8 października 2014 13:46:45
Ciekawy wywiad

"Dennis Meadows.... w 1972 roku opracował na zlecenie międzynarodowego zespołu eksperckiego Klub Rzymski najważniejszą pracę badawczą lat 70-tych pt. „Granice wzrostu”. Analitycy wykorzystali komputery do budowy modeli prognozujących możliwe scenariusze przyszłości cywilizacji przemysłowej w oparciu o aktualne trendy wzrostu populacji i konsumpcji surowców. Uwzględnili też różne poziomy produktywności rolniczej, kontroli urodzin oraz wysiłków w ramach ochrony środowiska... Przekaz był jednoznaczny: przy zachowaniu status quo, czyli konsumpcji wykraczającej poza pojemność środowiskową planety, przed rokiem 2030 można spodziewać się gospodarczego upadku i rozpoczęcia gwałtownej redukcji populacj.
Profesor Meadows dokonał rewizji głównego modelu World3 z „Granic wzrostu” uzupełniając go o nowe dane w 1994, 2004 i 2012 roku. Uzyskane wyniki nie tylko potwierdziły zdumiewającą trafność konkluzji wyjściowej analizy, ale pokazały, że prognoza była zbyt optymistyczna i cywilizacja przemysłowa zmierza do katastrofy szybciej niż się spodziewano."

Cytat:
Dzięki temu więcej czasu poświęcił na dodanie kilku szczegółów, które moim zdaniem są niezwykle istotne – wśród nich był fakt, iż jego model World3 jest dokładny tylko do czasu osiągnięcia szczytów [wydobycia, zużycia, ekspansji etc.]. Kiedy nastąpią (w latach 2015-2020), wydarzenia potoczą się lawinowo w sposób nieprzewidywalny

to kiedy ma byc ten szczyt tej hossy?

daab007
Dołączył: 2010-11-27
Wpisów: 448
Wysłane: 9 października 2014 19:12:25
Czyżby to ta korekta właśnie będzie?
I never think of the future - it comes soon enough.
A. Einstein

marcueus
Dołączył: 2013-01-23
Wpisów: 85
Wysłane: 10 października 2014 19:02:31
I po korekcie, zasięg się wypełnił to mozna jechać wyżej :)

Adagio
Dołączył: 2014-08-08
Wpisów: 206
Wysłane: 10 października 2014 20:28:48
marcueus napisał(a):
Do tego moje metody czasowe mi mówią, że 10 października będzie ważne lokalne dno przed głównym ruchem na szczyt tej hossy Whistle

Trend glowny nadal wzrostowy. Wyglada na kolejna okazje dla kupujacych. DAX nieco ponizej waznego poziomu, ale moze byc pulapka. USA trzymaja sie powyzej kluczowych 1880 pkt. Wprzyszlym tygodniu sie roztrzygnie, czy i tym razem korekta bedzie plytka. DAX z tego poziomu ma 1000 pkt potencjal w obie strony. Think

Adagio
Dołączył: 2014-08-08
Wpisów: 206
Wysłane: 11 października 2014 00:03:10
W kontekscie dzisiejszej przeceny zagranica radze rzucic okiem na DAX w USD - od szczytu spadek o 19%
img.godmode-trader.de/charts/5...
Wybicie w dol bylo juz tydzien temu. W EUR dopiero dzisiaj. Wiadomo, ze na DAX graja glownie amerykanie. Think


marcueus
Dołączył: 2013-01-23
Wpisów: 85
Wysłane: 11 października 2014 00:57:38
Ta, widać że zaczął lecieć - zobaczymy, może Draghi wkroczy zaraz do akcji. Generalnie w poniedziałek dowiemy się czy wóz czy przewóz, ale jest ciągle szansa na pozytywny scenariusz. Liczyłem co prawda dzisiaj na zupełnie inne zamknięcie, ale póki strefa ostatniego dołka nie została naruszona to jeszcze nie wszystko stracone Anxious

sasky
sasky PREMIUM
Grupa: Zespół StockWatch.pl
Dołączył: 2011-11-29
Wpisów: 2 492
Wysłane: 13 października 2014 09:00:52
W temacie hossy i bessy warto zerknąć na dzisiejszy wykres dnia.
Półtora nieszczęścia na Książecej – analiza techniczna WIG i WIG20 w porannym Wykresie dnia.


kliknij, aby powiększyć


Szczegółowe omówienie sytuacji w serwisie Wiadomości SW:
wiadomosci.stockwatch.pl/polto...

catchduck
Dołączył: 2014-09-09
Wpisów: 109
Wysłane: 30 października 2014 13:52:07
I co dalej? QE 2008-2014 przeszło do historii rynków finansowych.
Pacjent wypisany, ale wciąż słaby i niewyleczony.

Jakie efekty?
Popyt sprzed lat kryzysowych nie powrócił. Ci co mieli go tworzyć albo zbankrutowali w samym epicentrum 2008 r. albo spłacają nadal kredyty i nie myślą o kolejnych.

Banki wyposażone w gotówkę, doprowadzone do wodopoju ale NINJA (no job, no income, no assets) już nie przyjdą do banków i nie poproszą o kredyt na dom z prefabrykatów, nowego Forda czy kolejną credit card.

Jesteśmy w punkcie wyjścia – nie zmieniło się nic, poza odcięciem pacjentowi kroplówki.
Dywergencja na razie będzie działać – Fed wychodzi, EBC wchodzi. Tyle tylko, że to Amerykanie są rozgrywającymi, Europa jest za słaba.

Teraz każdy choćby troszkę niekorzystny i odbiegający od konsensusu news z realnej gospodarki będzie raził z podwojną siłą.
Taką samą siłą rażenia będą miały zbyt dobre wiadomości, bo to tylko przybliża to podwyżki stóp. Czyli pat.

Na szczęscie są shorty i analiza fundamentalna. Można w razie czego grać na krótko a spółki silne fundamentalnie i tak przetrwają, bo Fed Fedem, ale dobry biznes dostosuje się do każdych warunków. Zarabiać trzeba i w bessie i w hossie.


Refleksja A. Greenspan’a dot. QE:
The program “hasn’t been a success on the demand side for one fundamental reason,” Greenspan said. “What you’re basically seeing is an explosion of assets, an explosion of reserve balances, and that’s the only two statistics that are moving.”
www.bloomberg.com/news/2014-10...

Salak
Salak PREMIUM
Dołączył: 2012-10-31
Wpisów: 544
Wysłane: 3 listopada 2014 12:49:31
Cytat:
I co dalej? QE 2008-2014 przeszło do historii rynków finansowych.
Pacjent wypisany, ale wciąż słaby i niewyleczony.

blackeye
troche pod temat, ciekawy artykulik
mobile.businessweek.com/articl...

Cytat:
Is there a doctor in the house? The global economy is failing to thrive, and its caretakers are fumbling. Greece took its medicine as instructed and was rewarded with an unemployment rate of 26 percent. Portugal obeyed the budget rules; its citizens are looking for jobs in Angola and Mozambique because there are so few at home. Germans are feeling anemic despite their massive trade surplus. In the U.S., the income of a median household adjusted for inflation is 3 percent lower than at the worst point of the 2007-09 recession, according to Sentier Research. Whatever medicine is being doled out isn’t working

i
Cytat:
Citigroup Chief Economist Willem Buiter recently described the Bank of England’s policy as “an intellectual potpourri of factoids, partial theories, empirical regularities without firm theoretical foundations, hunches, intuitions, and half-developed insights.” And that, he said, is better than things countries are trying elsewhere.

Anxious

catchduck
Dołączył: 2014-09-09
Wpisów: 109
Wysłane: 5 listopada 2014 15:29:05
Ciekawy artykuł Salak.

A jak interpretujecie ogromną pozycje netto Long na EUR/USD wśród największych banków? Mamy silny trend spadkowy na tej parze i w ogóle umacnianie się dolara w każdym koszyku, a tu taka pozycja?
US Dollar Index COT Report – Futures: news.goldseek.com/COT/14147839...

A Goldman Sachs to nawet przewiduje na EUR/USD w 2017 r. parytet. www.gpwinfostrefa.pl/GPWIS2/en...

Wycofanie się FED’u (przynajmniej oficjalne), ostatnia akcja BoJ z QE i wywindowanie dolara w kosmos USD/JPY czy EUR/CHF , do tego przygotowywana rozgrywka z referndum w Szwajcarii – w co teraz banki centralne grają?

Może Niemcy jednak nie pozwolą na QE euro i dlatego ten long banków na unijnej walucie?

Salak
Salak PREMIUM
Dołączył: 2012-10-31
Wpisów: 544
Wysłane: 22 listopada 2014 18:27:40
wedlug Białka bedzie woja w przed nie hossa Anxious
Cytat:
A co z rynkiem akcji? Czy hossa na Wall Street, która zdumiewa inwestorów z całego świata, przerodzi się niebawem w ostre spadki, jak przewidują niektórzy eksperci? Zdaniem Białka jeszcze nie teraz.

- Mam dobrą i złą wiadomość. Zła jest taka, że na spadki trzeba będzie poczekać do 2017 roku. Po drodze amerykańskie akcje jeszcze mocno podrożeją. Dobra natomiast jest taka, że krach nadejdzie - ironizował analityk. Według niego ostatnie lata pokazały, że dodruki pieniądza przez Fed i inne banki centralne mogą wywołać hossę na giełdach.

wyborcza.biz/biznes/1,100896,1...

irfy
Dołączył: 2009-04-09
Wpisów: 1 143
Wysłane: 22 listopada 2014 19:27:25
Z hossą Białek może mieć rację, z wojną się myli, ponieważ opiera się jedynie na wykresach i nie uwzględnia historii oraz zmian natury technologicznej. Pisze, że z kresek wychodzi mu ta wojna, "raczej gdzieś w Azji", ale zapomina o tym, że jakieś wojny wybuchają i toczą się nieprzerwanie od zakończenia II światowej.

Korea, wszystkie wojny toczone przez Izrael, Wietnam, ludobójstwo i wojna domowa w Kambodży, zakończone interwencją Wietnamczyków, wszystkie narodowo-wyzwoleńcze wojny w Afryce, które płynnie przeszły w wojny toczone przez "wyzwolone" już kraje, wojny indyjsko-pakistańskie, wojna futbolowa, wojna na Cejlonie, pomiędzy Tamilami i Syngalezami, wszystkie wojny w Afganistanie, w byłej Jugosławii, obie wojny w Iraku, wojny w Czeczenii i obecna wojna w Syrii i Iraku... Wymieniam tylko to, co przypominam sobie na bieżąco.

Wojny po prostu zmieniły swój charakter i zamiast jednej wielkiej i wszechogarniającej mamy kilka albo kilkanaście mniejszych, toczonych równolegle i niezależnie. Dlatego jakaś tam wojna z pewnością wybuchnie, bo ciągle jakieś wybuchają, ale do tego o czym pan Białek pisze między wierszami raczej nie dojdzie. Szczególnie w Azji. Bo tam za łby mogą się wziąć jedynie Indie i Pakistan, które nie zrobią tego ze względu na atomowy straszak, ewentualnie Chiny i Tajwan, co też jest nierealne. Chińczycy mogą zobie zgłaszać do Tajwanu nieustające roszczenia, ale militarnie niczego próbować nie będą, bo są na to za mądrzy. Tajwan potrzebny im jest jako centrum produkcyjno-biznesowe a nie w postaci zwęglpnej kupy gruzów, w którą przemieniłby się w przypadku desantu z kontynentu.

Scanariusz z kupą gruzów ćwiczy zresztą właśnie jego szpiegowska mość car, w zagłębiu donbasskim. Efekt jest taki, że tych terenów nie chce już nikt, ani on, ani Ukraińcy, bo obu stronom robi się niedobrze na samą myśl o kwotach, jakie trzeba będzie poświęcić na odbudowę tych zgliszcz i przekonanie bohaterskich wojowników do zdania broni i ponownego przeistoczenia się w górników, rolników, krawców, sprzedawców, fryzjerów czy kucharzy.

Podsumowując, wojny w znaczeniu "gigantyczna rozpierducha" nie będzie, bo w dzisiejszych czasach żadna grupa bogaczy nie widzi możliwości zarobienia na niej kasy jeszcze większej od tej, którą już mają, tak jak zdarzyło się przed oboma wojnami światowymi, kiedy uważali tak bogacze z Niemiec i USA :)
Czmychnąć na czas, by móc jeszcze raz :)
A tu do posłuchania :) www.youtube.com/watch?v=_-clFZ...
Edytowany: 22 listopada 2014 19:35

lesgs
lesgs PREMIUM
Dołączył: 2012-07-19
Wpisów: 714
Wysłane: 24 listopada 2014 22:55:54
Puls Biznesu donosi:

www.pb.pl/3947307,33629,bloomb...

oraz

www.pb.pl/3948161,61447,belka-...

a, raczej Prezes NBP zabiera głos:

„Prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka w rozmowie z agencją Reutera wyraził w poniedziałek obawę przed wzmocnieniem wartości złotówki wobec euro, co zaszkodziłoby biznesowi i miało wpływ na politykę stóp procentowych”.

„Czego się obawiam, to wznowienie trendu aprecjacji złotego wobec euro. Może to skomplikować proces ożywienia biznesu.”

Rzeczywiście, silna złotówka oznacza, że nasze eksportowane produkty są droższe dla kupującego albo eksportujący dostaje mniej złotówek za towar sprzedany po tej samej cenie. Niby proste i oczywiste. Jednak uważam, że rozumowanie to nadaje się bardziej do rozmowy przy stoliku w restauracji niż jako wykładnia przekonań wysokiego ranga urzędnika państwowego.

Nie twierdzę, że moje poglądy na tą kwestię są nieomylne, ale przynajmniej nie zawężają tak bardzo tego istotnego dla całego kraju zagadnienia.

Przede wszystkim: Dobry produkt eksportowy obroni się sam. Jeżeli PLN jest tanie, możemy wysyłać „badziewie”, brać za to niską cenę i cieszyć się z rosnącego eksportu. Nie warto inwestować, rozwijać, produkować wyroby zaawansowanej technologii. Tanie PLN względem np. EUR zachęca do eksportu surowca, a nie produktu końcowego (np. miedź elektrolityczna zamiast końcowych produktów z miedzi (rur, przewodów, itp.)). W miarę upływu czasu przy taniej PLN stajemy się coraz bardziej Trzecim Światem, dostarczycielami taniej siły roboczej, surowców. Nasz przemysł składa i montuje – bo to tanie – a nie tworzy nowych produktów. Np. słaba złotówka zniechęca do dawno oczekiwanej reformy wydobycia węgla. Dotąd w PLN było się na plus, ale życie w końcu dogoniło sny o potędze. Im dłużej PLN będzie słabe, tym trudniej będzie nam dołączyć do wysoko rozwiniętych technologicznie państw przemysłowych. Nie opłaca się inwestować w wydajność pracy. Wybieramy wygodę po nad wysiłek – bo przecież bilans w PLN wychodzi na plus!!

To nie wszystko: tanie PLN oznacza, że pracownik w Polsce jest „ubogim krewnym” obywateli Unii Europejskiej, i nie stać go na korzystanie z osiągnięć i rozwoju reszty Europy (niezależnie od tego, że Europa chwilowo przestała się rozwijać – ale to inne zagadnienie). Nie stać nas na nowoczesne produkty z Zachodu, i (jak wcześniej) brakuje nam technologii by je wytwarzać na miejscu. Im słabsze PLN, tym bardziej niekorzystne będzie nasze wejście do strefy Euro. Przy obecnych kursach będziemy biedakami. PLN przy kursie 4,20 powoduje, że wchodząc teraz będziemy o ok. 25% ubożsi niż gdyby to nastąpiło np. w 2007 r. (wtedy kurs wynosił ok. 3,10). Jasne, że gdy ogłosimy wejście do węża walutowego, PLN może się wzmocnić (tak było np. na Słowacji), ale będzie to mocno zależeć od wtedy panujących warunków gospodarczych. Poza tym, lepiej by waluta się wzmacniała np. od 3,90 (wiele firm miało takie założenia w prognozach na lata 2013-2014) niż np. od 4,30-4,40, do czego kurs będzie wkrótce zmierzać jeżeli będziemy dalej obniżać stopy procentowe.

Dochodzi do tego tzw. „iluzja pieniądza”. Jeżeli stopa referencyjna wynosi 2% to bank udzielając kredytu może wziąć najwyżej 5-6%. Te 3-4% wydają się być bardzo dużo względem stopy referencyjnej, ale uwzględniając ryzyko, koszty własne, itp. może okazać się, że bank ledwie wychodzi na swoje. Dlatego wielkie ożywienie w akcji kredytowej zwyczajnie nie jest możliwe. Tym bardziej, udzielanie kredytów o podwyższonej stopie ryzyka lub mniejszym wkładzie własnym. Bankom zwyczajnie się to nie opłaci i dlatego kierują swoje pieniądze gdzie indziej (np. na transakcje papierami wartościowymi). Co innego, gdyby stopa referencyjna wynosiła np. 4%. Wtedy kredyt na 10% nie budzi takiego oburzenia, a różnica 6% netto daje bankowi większe możliwości zysku na kredycie niż np. z transakcji papierami wartościowymi. Poza tym, czy pieniądz darmowy może cieszyć się szacunkiem? Czy będzie uważniej i staranniej wydawany? Na pewno nie.

Możemy się spierać o to, czy niskie stopy procentowe są lekiem na deflację, czy też deflacja jest skutkiem niskich stóp procentowych. To dyskusja o tym, czy pierwsze było jako, czy kura. Ale, zarówno deflacja jak i niskie stopy procentowe nie sprzyjają akcji kredytowej.

Zapewne jest jeszcze wiele innych czynników, od których zależą procesy gospodarcze i pieniężne. Jak już napisałem – nie twierdzę, że mam absolutną rację i, że nie ma argumentów drugiej strony. Ale – nigdy nie zrozumiem jak może szef NBP głosić tezy osłabiające, dezawuujące własną walutę – której przecież ma być strażnikiem. Twierdzenie, że słaba waluta to dobra waluta jest zwyczajnie chore i prymitywne. Czołowe gospodarki światowe mają na ogół silne waluty (z różnych przyczyn). Walutę osłabia się tylko w desperacji (np. Japonia), niezrównoważonego rozwoju (np. Indie), albo z krótkowzrocznej głupoty.

Miało być o tym, „Kiedy będzie szczyt hossy”. Odpowiedź brzmi: już chyba był. Spróbuję przedstawić bardzo uproszczoną analizę tego, co może – choć nie musi się wydarzyć w najbliższej przyszłości.

Poziom WIG20 ok. 2400-2420 trzyma się tylko dlatego, że PLN jest słabe wobec USD. WIG20 wyrażony w USD jest od dawna w trendzie spadkowym. W ciągu ostatnich 12 miesięcy WIG20 wyrażony w USD spadł z ok. 840 do 720 pkt., czyli ok. 14%. (wykres pokazano w Parkiecie z 22-23 listopada 2014 r. na stronie 5). Jeżeli chcemy to zatrzymać to musi nastąpić wzmocnienie PLN. Wtedy inwestorzy zagraniczni lub rozliczający się w walutach, za każdą zainwestowaną złotówkę dostaną więcej USD/EUR i nasz rynek nagle stanie się dla nich atrakcyjny. Przecież po zaborze pieniędzy z OFE to oni decydują o obliczu naszego rynku akcji. Dalsze osłabienie PLN może doprowadzić do przekroczenia przez spadki na WIG20 jakiejś granicy uruchamiającej stopy. Czy ta granica leży na poziomie ok. 20% spadków? Od 840 pkt. oznaczałoby to spadek o ok. 160 pkt. do 680 pkt. Jeżeli w PLN WIG20 wyniesie nadal ok. 2400, to odpowiada to kursowi PLN/USD ok. 3,52. Przy 2350 – 3,46; przy 2300 – 3,38. Oznacza to że spadek WIG20 o ok. 100 pkt. (to tylko 4% w PLN) może uruchomić silną wyprzedaż przez inwestorów zagranicznych. To samo może stać się, jeżeli PLN zostanie dodatkowo osłabiona działaniami NBP. 4% na WIG20 to niebezpiecznie blisko – wystarczy 2-3 sesje i może być po wszystkim. Proszę zauważyć, że rozwój gospodarczy Polski nie ma tu nic do rzeczy. Liczą się tylko nastroje dominujących na GPW inwestorów zagranicznych. Jeśli zadziałają czynniki dodatkowe – np. Ukraina, możemy nagle obudzić się z ręką w ...

Powracam do wypowiedzi Belki: „Czego się obawiam, to wznowienie trendu aprecjacji złotego wobec euro. Może to skomplikować proces ożywienia biznesu.”

Czy nie brzmi to jak zaproszenie spekulantów (nie pejoratywnie) walutowych do gry przeciwko złotówce i polityce NBP?
Edytowany: 24 listopada 2014 22:56

Szutnik
Dołączył: 2011-10-30
Wpisów: 1 666
Wysłane: 25 listopada 2014 09:41:48
@ lesgs

Cytat:
Dobry produkt eksportowy obroni się sam. Jeżeli PLN jest tanie, możemy wysyłać „badziewie”, brać za to niską cenę i cieszyć się z rosnącego eksportu. Nie warto inwestować, rozwijać, produkować wyroby zaawansowanej technologii.


Dobry produkt niekoniecznie musi się sam obronić. Cena jest bardzo istotnym składnikiem końcowych decyzji kupujących. Przypomina mi się historia z systemami zapisu video Betamax (firmy Sony) i VHS (chyba Hitachi?, ale mogę się mylić). Betamax był o wiele lepszy, ale Sony chciał opłat licencyjnych od producentów za korzystanie, w efekcie sprzęt w Betamaxie był minimalnie droższy. I dlatego zwyciężył VHS - był tańszy, oferując trochę gorszą jakość obrazu... Takich historii, gdy wskutek nieco wyższej ceny lepszy produkt przegrał z gorszym jest całkiem sporo.

25 lat temu Sony było potentatem w elektronice użytkowej. Dziś jest to koreański Samsung. Jeśli nie wierzysz, że oprócz technologii, którą oba koncerny do połowy lat 2000 miały zbliżoną poziomem do siebie pomogła w tym...waluta, to zobacz sobie, jak w ostatnich 25 latach wyglądały kursy USD/JPY i USD/KRW. W efekcie Sony przenosił miejsca pracy do Malezji i Chin, a także do...Korei, a Samsung zaczął to robić na znacznie mniejszą skalę dopiero po 2003 r.

A poza tym - jeśli taniejąca waluta to "Wujek Samo Zło" to dlaczego Japonia i Euroland tak bardzo teraz walczą o to, by ich waluta była jak najtańsza?

Cytat:
Im dłużej PLN będzie słabe, tym trudniej będzie nam dołączyć do wysoko rozwiniętych technologicznie państw przemysłowych

Zbytnie uproszczenie tematu. Przy względnej taniości Polski i równocześnie wykształceniu Polaków Polska może stać się obszarem rozwijania R&D o średnim stopniu zaawansowania dla dużych koncernów.

Cytat:
Jeżeli stopa referencyjna wynosi 2% to bank udzielając kredytu może wziąć najwyżej 5-6%.


Przesada. Stare powiedzenie anglosaskich bankierów brzmi: zdrowy system bankowy to 3-6-3.
Przyjmij wkład na 3%, pożycz pieniądze na 6% i masz 3 godziny czasu na golfaAngel
Jeśli opłacało się tak działać przez dziesięciolecia tam, dlaczego miałoby się nie opłacać tu?
"Od gry na giełdzie należy się powstrzymać w dwóch przypadkach:
kiedy nie ma się pieniędzy lub kiedy ma się pieniądze."

Mark Twain

lesgs
lesgs PREMIUM
Dołączył: 2012-07-19
Wpisów: 714
Wysłane: 25 listopada 2014 10:53:27
Miło mi.

Jednak niekoniecznie zgadzam się z twoim rozumowaniem.

Nie porównujemy podobnych produktów lecz sprzedaż prostych tanich towarów (np. łopaty) ze sprzedażą produktów o wysokiej wartości dodanej, których konkurencyjność nie wynika z taniości oferty (tak jest z łopatami - tutaj cent różnicy w cenie decyduje o wygraniu przetargu np. na dostarczenie 200 tys. łopat do Afryki) lecz z przewagi technologicznej.

Co do walki o taniość waluty - w Japonii to akt desperacji ( to nie moja opinia - usłyszałem ją w CNBC).

Co do wykształcenia Polaków. To mit z przed 20 lat. Co lepsi wyjechali, a szkolnictwo średniego szczebla i uniwersyteckie pozostawia wiele do życzenia. To temat na inną dyskusję, ale stan polskiej nauki dobrze odzwierciedlają nagle podjęte przez nasze władze działania w zakresie stypendiów itp. Było o tym głośno ok. 2 miesiące temu i świadczy to powadze sytuacji.

"Stare powiedzenie anglosaskich bankierów brzmi: zdrowy system bankowy to 3-6-3."

Tu mam niestety spore zastrzeżenia. Wybacz, ale powiedzenia dotyczące po pierwsze bankowości detalicznej, po drugie charakteryzujące bankowość jaką była w latach 50-80-tych nie przystają do obecnego przemysłu finansowego. Chwytliwa fraza spłaszcza dyskusję i niweczy jej sens. Zdaje się być na temat, ale dotyczy zupełnie czego innego. W mojej wypowiedzi kładłem nacisk na konkurencyjne formy zarobkowania banków i na to, że obecnie kredyty z innymi formami zarobkowania przegrywają. Golf nie ma tu nic do rzeczy. Kiedy upadało Bear Stearns szefowie (Cayne) spokojnie byli na turnieju brydża, więc gra może być nie rozrywką ale i ucieczką.

Użytkownicy przeglądający ten wątek Gość

Nie możesz tworzyć nowych wątków.
Nie możesz odpowiadać w wątkach.
Nie możesz usuwać swoich wpisów.
Nie możesz edytować swoich wpisów.
Nie możesz tworzyć ankiet.
Nie możesz głosować w ankietach.

Kanał RSS głównego forum : RSS

Forum wykorzystuje zmodfikowany temat SoClean, autorstwa J. Cargman'a (Tiny Gecko)
Na silniku Yet Another Forum.net wer. 1.9.1.8 (NET v2.0) - 2008-03-29
Copyright © 2003-2008 Yet Another Forum.net. All rights reserved.
Czas generowania strony: 1,113 sek.

AD.bx ad3a
Logowanie

Zaloguj
Zapamiętaj | Rejestruj | Aktywuj | Odzyskaj hasło
AD.bx ad3b
AD.bx ad3c
AD.bx ad3d