pixelg
Budownictwo - Branże i sektory - Forum StockWatch.pl
AD.bx ad0a2
AD.bx ad0b
Witamy Gościa Szukaj | Popularne Wątki | Użytkownicy | Zaloguj | Zarejestruj

1 2 3 4 5 6

Budownictwo

raul07
Dołączył: 2008-10-25
Wpisów: 198
Wysłane: 19 listopada 2008 22:02:29
dziwie się że ten sektor nie doczekał się swojego wątku. Myślę że branża ta ma przed sobą świetne czasy, które trwają od momentu wejścia Polski do UE. W końcu przecież wybudujemy te autostrady,drogi ekspresowe, stadiony, mosty, oczyszczalnie ścieków itd. Wiadomo ile środków otrzymujemy na te inwestycje z UE. Zagrożeniem jest to , że ostatnio pojawiają się głosy, że zleceniodawcy wysyłają zapytania do firm chińskich, które podobno są nawet o połowe tańsze. Poza tym mamy kryzys, droższe kredyty itd. To napewno wpłynie na rentowność. Mimo tych minusów wierze, że w tym sektorze znajdują się spółki które dadzą zarobić, gdy wróci trend wzrostowy. Na początek wyrózniłbym: Polimex, PBG, Mostostal Płock, Hydrobudowe, Prochem.Zdaję sobie sprawę, że analiza jest na początek powierzchowna, ale mam nadzieję że przyłączycie się do poszukiwań perły w tym sektorze:) pozdro600

WatchDog
WatchDog PREMIUM
Grupa: Bus Driver
Dołączył: 2008-07-25
Wpisów: 8 603
Wysłane: 19 listopada 2008 22:13:48
W tak zwanym sektorze są aż 32 spółki:
www.stockwatch.pl/Stocks/Secto...

Tylko 5 jest na stratach.
Tylko 5 ma za słaby rating.
Z tych silniejszych tylko 7 ma C/WK poniżej 1. Cały sektor: 1,5.
No i rozstaw ich działalności też jest szeroki, nie ma dwóch jednakowych spółek. Wybór jest ogromny...
Prochem ma fajną konfigurację wskaźników. PMX też w miarę. Reszta jakoś nie bardzo, trzeba by się im bliżej przyjrzeć.

opennetpr
Dołączył: 2008-09-09
Wpisów: 688
Wysłane: 24 listopada 2008 13:53:27
W sumie intencje rozumiem, ale jakoś nie mam ochoty dopłacać do chatki murzyna z Alabamy....

gospodarka.gazeta.pl/pieniadze...


opennetpr
Dołączył: 2008-09-09
Wpisów: 688
Wysłane: 24 listopada 2008 15:03:37
Przynajmniej korupcję się ukróci

gospodarka.gazeta.pl/gospodark...

Cytat:
Prawie 30 proc. terenów w Warszawie to grunty rolne. Od stycznia w miastach takie tereny mają zniknąć. Czy będzie boom inwestycyjny? Niekoniecznie, ale grunty stanieją - mówią "Życiu Warszawy" deweloperzy.
Ziemie rolne to prawie 1/3 miejskich gruntów stolicy. Najwięcej jest ich w dzielnicach obrzeżnych. Pola stanowią ponad 50 proc. powierzchni Wilanowa i Białołęki. Najmniej zaś w lewobrzeżnym centrum stolicy: w Śródmieściu, na Woli i Ochocie. Roli nie ma tylko na Żoliborzu.
"Wiele nieruchomości to ziemie rolne tylko na papierze" - przyznaje gazecie jeden z dzielnicowych urzędników zajmujących się naliczaniem podatków. "Często zdarza się, że na jakimś terenie stoi osiedle domków jednorodzinnych, a podatnicy płacą, jak za grunt rolny" - ujawnia.
Edytowany: 24 listopada 2008 15:14

krzem78
Dołączył: 2008-09-13
Wpisów: 197
Wysłane: 24 listopada 2008 19:57:47
To ja się pytam, dlaczego organ administracji arch-bud wydaje pozwolenie na budowę dla zabudowy mieszkaniowej na gruntach rolnych? Prawo budowlane (ustawa o zagosp. przestrzennym) dopuszcza to tylko dla zabudowy zagrodowej i to wtedy gdy działka jest większa niż średnie gospodarstwo rolne w gminie. Domyślam się, że planu miejscowego nie ma dla tych terenów, a więc potrzebna jest decyzja o warunkach zabudowy (przed złożeniem wniosku o pozwolenie na budowę). Żeby móc budować na takim terenie trzebaby go odrolnić. A tu widocznie decyzje są wydawane dla niby zabudowy zagrodowej (tak się domyślam nie jestem z Warszawki tylko z Poznania i tu bywa podobnie).
I w ten oto sposób sprzyjamy dalszemu budowaniu chaosu w budownictwie (celowo nie pisze "w architekturze") w naszym kraju, z jednoczesnym zaprzeczaniem wszelkim ideom ekologii. A planow miejscowych jak nie było tak nie ma (większość powierzchni kraju ich nie ma).
Moja rzeczywistość subiektywna - to wszystko to, co istnieje. Rzeczywistość obiektywna to twór syntetyczny dotyczący hipotetycznej uniwersalizacji licznych rzeczywistości subiektywnych. Philip Dick.

addi
Dołączył: 2008-10-03
Wpisów: 1 100
Wysłane: 24 listopada 2008 20:23:49
Budownictwo to b. ryzykowna branża! Średni kontrakt jest podpisywany na ok 2 lata (nie mówimy tu o budowie domku jednorodzinnego), ceny w kontrakcie są zgodnie z DZISIAJ obowiązującymi! A czy Ktoś z Szanownych Forumowiczów potrafi określić jaka będzie cena np. cementu za 6 m-cy? Dla ułatwienia zadania dopiszę, że w 2006 i 2007 roku zabrakło cementu i firmy budowlane były zmuszone ściągnąć ten cement (najczęściej wyprodukowany w Górażdżach) z ... Niemiec.

raul07
Dołączył: 2008-10-25
Wpisów: 198
Wysłane: 27 listopada 2008 17:44:52
www.dm.pkobp.pl/index.php/id=r...


na tej stronie znajduje sie analiza sektora i prognozy, ale nie umiem ocenić wiarygodności analizy, moze ktoś bardziej obcykany sie wypowie.
Edytowany: 27 listopada 2008 17:47

raul07
Dołączył: 2008-10-25
Wpisów: 198
Wysłane: 3 grudnia 2008 00:38:12
i.wp.pl/a/dibre/aspolek/sektor...


kolejna analiza sektora

Redwatch
Dołączył: 2008-12-06
Wpisów: 47
Wysłane: 6 stycznia 2009 18:40:23
W kontekście obecnego kryzysu z dostawami gazu, podwyżkami prądu, tak sobie myślę, że kiedyś ,nawet u nas,gdzie naprawdę trudno o cokolwiek innowacyjnego, musi wytworzyć się trend na pobieranie energii ze źródeł odnawialnych, czy jakkolwiek to naukowo brzmi. Mądrzejsi od nas już to robią od dawien dawna.

www.pb.pl/Default2.aspx?ArticleID=e88dd097-c522-475b-9a70-7bfc9bdebf3f

Ludzie zaczną, zaczynają, na szerszą skalę poszukiwać czegoś co nie będzie kosztowało ich w perspektywie czasu coraz większych pieniędzy. Podwyżki prądu dziś są, jutro gazu, o ile go nie odetną i tak w kółkobom . Płacić trzeba co miesiąc. A jak masz jeszcze do ogrzania dom piętrowy,dopiero zaczyna się eldorado. Dlatego nie wiem czy rynek nie wymusi na ludziach instalowania choćby kolektorów słonecznych. Sam się nad takim czymś zastanawiam. Rzecz jasna energię można czerpać także z innych źródeł. Nie znam się na tym kompletnie. Woda, wiatr. Na zachodzie jest to popularne, więc może jest to opłacalne.

Nie wiem czy nie należy się przyjrzeć firmom, które właśnie takim czymś się zajmują. Na GPW znalazłem taką jedną, żaden tam rarytas ale zawsze coś. Photon Energy na NC. Czeski wynalazek. Póki co to mają duże plany. Dopiero zaczynają. Jak wyczytałem, zajmują się fotowolicznymi ogniwami słonecznymi:). Pieniądze na inwestycje planują pozyskać ze środków UE, oraz proekologicznych dopłat rządowych promujących stosowanie alternatywnych źródeł energii.

Co sądzicie o takich spółkach? Ma to przyszłość? Będzie długoterminowo z tego chociaż bułka? Znacie jakieś inne firmy o podobnym profilu na GPW?

1)Czy dostaną dofinansowanie na swoje projekty?Koncesje,pozwolenia?

Cyferki na ich temat.
www.photonenergy.as/images/sto...
Edytowany: 6 stycznia 2009 18:46

mkk
Dołączył: 2008-11-08
Wpisów: 479
Wysłane: 26 lutego 2009 17:09:23
Nie mogę się powstrzymać - ta wiadomość tak mnie ubawiła, że się z Wami podzielę. Otóż w Gazecie.pl znalazłem takiego newsa:

"Według "Komsomolskiej Prawdy", prezydent Łukaszenka osobiście znalazł rozwiązanie dla poprawy sytuacji na rynku nieruchomości. Jeśli do końca pierwszego kwartału firmy budowlane nie sprzedadzą już wybudowanych mieszkań, to zostaną one im odebrane i przekazane obywatelom oczekującym w kolejce na mieszkanie komunalne."

No i co nie da się rozruszać budownictwa? Da się - trzeba tylko chcieć :))))


vandee
Dołączył: 2009-01-20
Wpisów: 222
Wysłane: 26 lutego 2009 17:14:37
Nie ukrywam, że również wierzę w budownictwo i przynajmniej 20% aktywów zainwestuję w spółki tej branży. Nie ma takiej możliwości by te firmy w najbliższych latach nie zwinęły ogromnej części środków unijnych. Wskaźniki nawet jeśli nie atrakcyjne to wystarczy kilka większych kontraktów by się szybko zmieniły.

mkk
Dołączył: 2008-11-08
Wpisów: 479
Wysłane: 26 lutego 2009 17:47:50
vandee napisał(a):
Nie ukrywam, że również wierzę w budownictwo i przynajmniej 20% aktywów zainwestuję w spółki tej branży. Nie ma takiej możliwości by te firmy w najbliższych latach nie zwinęły ogromnej części środków unijnych. Wskaźniki nawet jeśli nie atrakcyjne to wystarczy kilka większych kontraktów by się szybko zmieniły.


Panowie, też wierzę, ale spokojnie. Wadą projektów infrastrukturalnych jest to, że w większości mogą startować tylko duże firmy. Do autostrad w kółko startuje kilka dużych firm i nikt inny - spora część to koncerny międzynarodowe nienotowane na naszej giełdzie. Cała nadzieja w tym, aby tak stworzyć warunki przetargów, aby coś uszczknęły nasze giełdowe tuzy budownictwa. Zatem też patrzę z nadzieją, ale i ostrożnie. Bezwarunkowej hossy się nie spodziewam.

vandee
Dołączył: 2009-01-20
Wpisów: 222
Wysłane: 26 lutego 2009 21:54:23
mkk napisał(a):

Panowie, też wierzę, ale spokojnie. Wadą projektów infrastrukturalnych jest to, że w większości mogą startować tylko duże firmy. Do autostrad w kółko startuje kilka dużych firm i nikt inny - spora część to koncerny międzynarodowe nienotowane na naszej giełdzie. Cała nadzieja w tym, aby tak stworzyć warunki przetargów, aby coś uszczknęły nasze giełdowe tuzy budownictwa. Zatem też patrzę z nadzieją, ale i ostrożnie. Bezwarunkowej hossy się nie spodziewam.

Duże firmy są generalnymi wykonawcami ale każda większa inwestycja to kilkudziesięciu podwykonawców. Poza tym projekty infrastrukturalne to nie tylko autostrady, stadiony itp. wielkie inwestycje ale przede wszystkim tysiące mniejszych inwestycji w samorządach. Byle tylko ta banda nieudaczników z różnych urzędów nauczyła się w końcu wyciągać łapy po darmowe unijne pieniądze.

mkk
Dołączył: 2008-11-08
Wpisów: 479
Wysłane: 18 marca 2009 17:29:25
Mija kwartał. Czas na małe podsumowanie i podkreślenie chyba dość ważnego, nowego zjawiska. Inwestycje infrastrukturalne jeszcze nie pędzą - ale to wzbudza jakoś mniejszy mój niepokój. Zima się kończy, coś tam jednak słuchać - a to stadion w Krakowie, a to kolejny kawałek drogi koło Bielska. Coś się dzieje i nie przekreśla tego nawet fiasko projektu drogi z Łodzi do Warszawy. Myślę, że II, a zwłaszcza III kwartał pod tym względem będzie lepszy.

Ciekawsze sygnały docierają z rynku mieszkaniowego. Mówię między innymi o programie "Rodzina na swoim". Banki na to się rzuciły, ceny mieszkań spadły - w wielu miejscach można już w ramach limitów kupić jakieś mieszkanie. Przy tym odnoszę wrażenie, że coś drgnęło na rynku kredytów hipotecznych. Twarde dane powinny to wkrótce potwierdzić. W sumie może okazać się, że deweloperzy tak całkiem na pożarcie nie są skazani. Przynajmniej nie wszyscy. Jak myślicie?

Zahary
Dołączył: 2008-11-16
Wpisów: 268
Wysłane: 18 marca 2009 21:51:39
mkk napisał(a):
Mija kwartał. Czas na małe podsumowanie i podkreślenie chyba dość ważnego, nowego zjawiska. Inwestycje infrastrukturalne jeszcze nie pędzą - ale to wzbudza jakoś mniejszy mój niepokój. Zima się kończy, coś tam jednak słuchać - a to stadion w Krakowie, a to kolejny kawałek drogi koło Bielska. Coś się dzieje i nie przekreśla tego nawet fiasko projektu drogi z Łodzi do Warszawy. Myślę, że II, a zwłaszcza III kwartał pod tym względem będzie lepszy.

Ciekawsze sygnały docierają z rynku mieszkaniowego. Mówię między innymi o programie "Rodzina na swoim". Banki na to się rzuciły, ceny mieszkań spadły - w wielu miejscach można już w ramach limitów kupić jakieś mieszkanie. Przy tym odnoszę wrażenie, że coś drgnęło na rynku kredytów hipotecznych. Twarde dane powinny to wkrótce potwierdzić. W sumie może okazać się, że deweloperzy tak całkiem na pożarcie nie są skazani. Przynajmniej nie wszyscy. Jak myślicie?


Myślę, że deweloperzy to będzie hit. Mają wyceny bankrutów, a wyniki jedne z lepszych i wiele wskazuje, że załamania branży nie będzie.

Oczywiście powrotu na poziomy z 2007 szybko nie będzie (o ile w ogóle będą), ale liczę na sporą korektę. W perspektywie hossy samo dojście do WK może oznaczać kilkuset % zyski z tych spółek..
Polecam Ganta - dzisiaj był ciekawy wywiad z prezesem w TVNCNBC.

Pozdrawiam

anty_teresa
anty_teresa PREMIUM
Grupa: Zespół StockWatch.pl
Dołączył: 2008-10-24
Wpisów: 9 812
Wysłane: 18 marca 2009 23:55:49
Ja o budowlankę jestem spokojny. Tzn tę giełdową. Po pierwsze infrastruktura. Drogi, hotele, hale itd ale też oczyszczalnie, elektrownie, koleje... W ogromnej części finansowane z EU. Nie wiem czy Stryków-konotopa to klapa. Dla gospodarki może to wyjść lepiej. Małe odcinki w Projektuj i buduj dają szansę na składanie ofert mniejszym firmom. Nie są one już skazane na dyktat dużych. Może to wyjść korzystniej dla gospodarki, bo dla autostrady już niekoniecznie. Gorzej moim zdaniem wygląda sprawa budownictwa mieszkaniowego... Presja mediów, zmniejszanie zarobków, wzrost bezrobocia silnie oddziaływują na psychikę obywateli. To tak jak z kupowaniem tanich akcji... Mało kto się na to odważy. Ważniejszy jest trend... Rodzina na swoim-Jeśli ktoś nie był strasznie wymagający to nawet w stolicy dało się kupić mieszkanie w tym programie. Chyba wiele to nie zmieni. Kredyty w walutach stały się nieosiągalne dla większości. Mało kogo stać na wkład własny rzędu 30-40%. W szczycie boomu jak czytałem ponad 80% była brana w CHF, bo w CHF była zdolność kredytowa. Teraz sytuacja się zmieniła. Kredyt dla Kowalskiego będzie w PLN... A tu już rata porównywalna do tej z przeszłości. Mieszkania spadły, ale kredyt trzeba będzie brać w złotych... Zgadzam się z Zaharym iż będzie rosnąć CWK, z tym że nie dlatego iż cena będzie rosła, a wartość księgowa malała... W końcu mieszkania tanieją, grunty tak samo...

m13czu
Dołączył: 2009-04-02
Wpisów: 136
Wysłane: 18 kwietnia 2009 21:45:24
Polecam cały wywiad z prezesem Polnordu
http://www.tinyurl.pl/?YN0RPNT7

A nastepnie jego tłumaczenie - trzy wpisy internautów:
1.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.htm...

2.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.htm...

3. (doczytać koniecznie do końca)
forum.gazeta.pl/forum/72,2.htm...
Edytowany: 18 kwietnia 2009 21:51

buldi
Dołączył: 2009-02-21
Wpisów: 5 064
Wysłane: 18 kwietnia 2009 23:40:35
anty_teresa napisał(a):
W końcu mieszkania tanieją, grunty tak samo...


Pierwszy raz mam okazję z Tobą polemizować i aż się boję riposty, ale jak w praktyce zauważyłem ceny mieszkań zaczynają z powrotem rosnąć a spadków na wartości gruntów w ogóle do tej pory nie zaobserwowałem.
Nie znaczy to, żeby marginalnie gdzieś tam ktoś nie mógł zejść z cenami działek budowlanych - ale nie słyszłem.
Być może sytuacja w rzeczywistości nie nadąża w tym przypadku za obiegową opinią i kreatorami artykułow prasowych (patrz post wyżej). Może oni mają rację i wszystko przed nami.
Nie chodzi o to że to ja mam rację ale o to, że widzę rozbiezność pomiędzy praktyką a tym co ogólnie znane. Temu w sumie służy owe forum.
Nasz rynek w tej materi jest niezwykle chłonny. Nigdy po za funkcjonującą tu kiedyś ulgą budowlaną nie istniały u Nas instytucje czy inne bodzce podkręcające koniunkturę poprzez sztuczne zwiększanie popytu, jak to miało miejsce w Stanach. Takiej potrzeby po prostu nie ma. Nasz popyt jest zjawiskiem naturalnym.

Gdy czytam takie wywiady jak ten z prezesem Polnordu, to krew się we mnie gotuje. Jak można się chwalić, że w wyniku oszczędności udało im się zejść z kosztami z ponad pięciu do 3700zł/m2. Powiem więcej - gdyby zeszli do 2800zł/m2 w Warszawie dalej nie mieli by straty.
To znaczy, że marże jakimi operowali to jakieś science fiction.

Zastanawiam się jednak w jaki sposób udawalo im się do tej pory ukryć tak wysoki zysk z marży dochodzący do 200, 300%. Czy to nie tak, że równie łatwo można w tym wypadku pozamiatać spadek marży? W tej materi zielony jestem jak ogórek, więc pokornie o naukę proszę.

Edytowany: 19 kwietnia 2009 11:44

anty_teresa
anty_teresa PREMIUM
Grupa: Zespół StockWatch.pl
Dołączył: 2008-10-24
Wpisów: 9 812
Wysłane: 19 kwietnia 2009 13:04:04
buldi napisał(a):

Pierwszy raz mam okazję z Tobą polemizować i aż się boję riposty, ale jak w praktyce zauważyłem ceny mieszkań zaczynają z powrotem rosnąć a spadków na wartości gruntów w ogóle do tej pory nie zaobserwowałem.
Nie znaczy to, żeby marginalnie gdzieś tam ktoś nie mógł zejść z cenami działek budowlanych - ale nie słyszłem.
Być może sytuacja w rzeczywistości nie nadąża w tym przypadku za obiegową opinią i kreatorami artykułow prasowych (patrz post wyżej). Może oni mają rację i wszystko przed nami.

To iż jestem anty nie oznacza iż trzeba sie bać... ;)
Co to znaczy zauważyłeś, że rosną? Tzn w jakiej formie? Śledzisz ogłoszenia w prasie na rynku wtórnym? Czytasz artykuły prasowe? Na czym opierasz stwierdzenie?
Niestety na większości analiz nie można sie opierać bo są tworzone przez instytucje, które są żywo zainteresowane wzrostem cen mieszkań. Jeśli ocen dokonują pośrednicy w handlu, bądz instytucje zrzeszające deweloperów to takie dane mogą być nieobiektywne. Faktycznie osobiście nie doceniłem programu "rodzina na swoim" i istotnie zwiększa on dostępność kredytów dla Kowalskich. Ponadto od pisania przeze mnie postu miało miejsce kil;ka istotnych dla rynku zdarzeń.
- umocnienie złotówki i interwencje BGŻ... Spada prawdopodobieństwo niemożności spłaty zaciągniętych kredytów z tytułu zwiększenia raty. Ponadto koszt kredytu deweloperów znacząco spadł. Zmniejsza się prawdopodobieństwo utraty płynności przez deweloperów i hipotetyczne bankructwa.
- kryzys w kolebce czyli stanach chyba osiągnął już apogeum. Banki powoli zaczynają pożyczać pieniądze, także na rynku międzybankowym
- Interwencja KNF w sprawie dodatkowych zabezpieczeń istniejących kredytów i zasad naliczania spredów.
Te fakty na razie w mojej ocenie zablokowały spadki cen, aczkolwiek znaczącego wzrostu cen się nie spodziewam.
Obserwujemy silnie rosnące bezrobocie. To może wpłynąć na zdolności kredytowe i siłę nabywczą popytu. Nasze mieszkania nadal pozostają jednymi z droższych jeśli przeliczy się ceny na zdolności nabywcze przeciętnego obywatela.

buldi napisał(a):

Nasz rynek w tej materi jest niezwykle chłonny. Nigdy po za funkcjonującą tu kiedyś ulgą budowlaną nie istniały u Nas instytucje czy inne bodzce podkręcające koniunkturę poprzez sztuczne zwiększanie popytu, jak to miało miejsce w Stanach. Takiej potrzeby po prostu nie ma. Nasz popyt jest zjawiskiem naturalnym.

Tak mieszkań brakuje, ale niestety dużo z niezaspokojonego popytu nie stać i stać nie będzie na wzięcie kredytu. Popyt był stymulowany przez banki, które dawały w apogeum kredyty przewyższające wartość nieruchomości utwierdzając wszystkich o jedynym możliwym kierunku zmian cen. Wiele z mieszkań było także kupowanych jako lokaty, bo tempo wzrostu cen było imponujące.

buldi napisał(a):

Gdy czytam takie wywiady jak ten z prezesem Polnordu, to krew się we mnie gotuje. Jak można się chwalić, że w wyniku oszczędności udało im się zejść z kosztami z ponad pięciu do 3700zł/m2. Powiem więcej - gdyby zeszli do 2800zł/m2 w Warszawie dalej nie mieli by straty.

Na czym opierasz taki pogląd??

m13czu
Dołączył: 2009-04-02
Wpisów: 136
Wysłane: 19 kwietnia 2009 17:01:54
Krótko bo brak czasu. komentarz kiedy indziej:


Demografia a rynek nieruchomosci w Polsce

I. Zmiany na rynku nieruchomości – z deficytu w nadwyżkę

Cytat:
Strukturalny niedobór mieszkań, obliczony przez GUS w trakcie spisu
powszechnego z 2002 roku, wynosił 1,7mln mieszkań. Pamiętajmy, że
deficyt ten dotyczył również niedoborów wśród zupełnych nizin
społecznych jak np rodzin alkoholików i innych patologicznych. W
przeważającej większości ci ludzie niestety nigdy nie będą w stanie
nabyć mieszkania nawet gdyby m.kw. kosztował 2tys zł (bo brak
środków własnych i/lub zero zdolności kredytowej). Można więc
śmiało założyć, że o ile zapotrzebowanie w 2002roku wynosiło ok
1,7mln mieszkań, to realny popyt wynosił istotnie mniej. Ile mniej?
Otóż szacuje się, że około 20% społeczeństwa w Polsce żyje w
warunkach tzw. biedy umiarkowanej, uprawniającej do korzystania z
pomocy społecznej.
www.przeciw-ubostwu.rpo.gov.pl/pliki/1179995085.pdf
Wiem, że zabrzmi to brutalnie, ale myślę, że tych ludzi, pomimo ich
bezdyskusyjnego zapotrzebowania na mieszkania, można
spokojnie ‘wypisać’ z realnego popytu. Ile więc zostaje tych,
którzy chcieliby i mogą? Trudno precyzyjnie wyliczyć, ale na pewno
jest to dużo mniej niż te 1,7mln

Uważam więc, że obecnie strukturalny niedobór mieszkań w Polsce
został zaspokojony.
Jak to się stało? Po prostu w ostatnich ośmiu latach zbudowało się
od cholery mieszkań:

1. W latach 2002-2008 oddano do użytku 900tys mieszkań

2. Obecnie w trakcie budowy jest około 650tys

3. Zatem: 900tys oddanych plus 650 tys w budowie daje razem około
1,5mln mieszkań na rynku, co oznacza, że podstawowe potrzeby
mieszkaniowe zostały z pewnością zaspokojone a być może właśnie
powstaje strukturalna NADWYŻKA mieszkań.
Pamiętajmy też, że Polska to nie słoneczna Hiszpania i żaden z
zagranicznych inwestorów nie kupuje tu mieszkań czy działek po to,
żeby tu się osiedlić. Bez żartów – to była czysta spekuła –
wjechali z kasą, podkręcili hossę a teraz czym prędzej muszą opylić
te mieszkania.

Powyższa analiza znajduje pełne potwierdzenie w badaniu
CBOS „Sytuacja mieszkaniowa gospodarstw domowych” przeprowadzonym w
2007roku. To bardzo ważne, że badanie jest świeże, bo deweloperzy i
inne kreatury naganiające na kupowanie kosmicznie
przewartościowanych nieruchomości wyciągają dane sprzed 10lat i
posługują się nimi jakby to były bieżące informacje.

Poniżej kilka cytatów oraz link do tego badania.

„Większość rodzin (59,5%) określa swoje warunki mieszkaniowe jako
dobre, w tym jedna szósta (16,4%) jako bardzo dobre, a ponad dwie
piąte (43,1%) jako raczej dobre. Co trzecia rodzina (33,3%) uznaje
swoje warunki mieszkaniowe za przeciętne, a tylko co dwudziesta
(5,3%) za raczej złe. Stosunkowo nieliczne (1,9%) oceniają je
bardzo źle.”
„Obecnie prawie wszystkie gospodarstwa domowe (94%) zajmują
samodzielne mieszkania, co świadczy o wysokim poziomie zaspokojenia
potrzeb mieszkaniowych. Warto zauważyć, że jeszcze osiem lat temu
ponad jedną czwartą gospodarstw domowych stanowiły takie, które
dzieliły mieszkanie bądź dom z osobami prowadzącymi odrębne
gospodarstwo domowe.”
www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2008/K_039_08.PDF
Tak było już w 2007, zatem obecnie jest jeszcze lepiej bo w latach
2007-2008 oddano do użytku kolejne 300tys mieszkań.

Z góry uprzedzam – wszelkie analizy przygotowane przez podmioty
żerujące na rynku nieruchomości uważam za fałszywe i nierzetelne i
nie będę się do nich ustosunkowywać.



II. Kredytowe szaleństwo – z euforii w depresję

Cytat:
Szalony wzrost cen był spowodowany TYLKO i WYŁĄCZNIE tanim i zbyt
łatwo dostępnym kredytem.
Przez głupotę ‘jeleni’, brak wyobraźni bankowców, pazerność
deweloperów oraz obłudę pośredników i mediów napompowana została na
rynku nieruchomości i to w skali globalnej największa w dziejach
ludzkości bańka spekulacyjna. Nota bene - w Polsce udało się to
zrobić to w iście rekordowym tempie 2-3 lat. Trzeba tu powiedzieć,
że kretynizmu ekonomicznego w takiej skali nie odnotowało w
historii rynków nieruchomości żadnego cywilizowanego kraju.
Teraz jednak rynek się nasycił (co udowodniłem w pkt I), a do tego
Kryzys bezpowrotnie zamknął drzwi do kredytowego ‘eldorado’.
Skutkiem tego Kryzysu będzie bowiem NIEODWRACALNA zmiana modelu
funkcjonowania systemy bankowego i finansowego, bo jak pokazało
ostatnie 20 lat na świecie (w Polsce wystarczyły 3-4 lata) przy
zbyt łatwym i tanim kredycie ludzie popełniają dramatycznie
nieodpowiedzialne i po prostu głupie decyzje ekonomiczne.
Wmawiało się ludziom w Polsce, że stali się bogatsi, a prawda jest
taka, że w ostatnich latach to NIE ZAMOŻNOŚĆ SPOŁECZEŃSTWA ROSŁA,
ALE ZADŁUŻENIE w bankach. I to na co? Na coś, co wmówiono ludziom
jest warte fortunę a w rzeczywistości nie było warte nawet połowę
tego, co ludzie zapłacili. Stworzono jakiś 'matrix' z wirtualną
wyceną nieruchomości, za które ludzie zapłacili realne pieniądze.



III Demografia
Cytat:


Mamy więc obecnie nadwyżkę mieszkań (być może juz strukturalną),
potężny kryzys gospodarczy oraz skokowy i trwały spadek dostępności
kredytów - to wszystko spowoduje ostre spadki cen w najbliższym
czasie.
Natomiast fatalna demografia, będzie przysłowiowym gwoździem do
trumny dla rynku nieruchomości, który spowoduje, że potężna
dekoniunktura na rynku nieruchomości będzie trwała co najmniej 10-
15 lat.

Fakty:

1. Przyrost naturalny oscyluje blisko zera. Liczba ludności w
Polsce spadała nieustannie przez 10 lat od 1997 do 2007roku!
www.stat.gov.pl/gus/5840_3906_PLK_HTML.htm

2. Około 1-2mln Polaków wyemigrowała, jakaś część na stałe

3. Idzie potężny niż demograficzny. Roczniki '90 oraz ‘00 są
przeciętnie o połowę mniej liczne niż te z lat '75-'85. Opracowana
przez GUS prognoza ludności Polski na lata 2008 – 2035 mówi o
szybkim spadku ludności. Data badania: lipiec 2008. Poniżej cytat i
link:

„Wyniki najnowszej długookresowej prognozy ludności Polski na lata
2008-2035 wskazują, że w perspektywie najbliższych 28 lat, tzw.
horyzontu prognozy, liczba ludności Polski będzie systematycznie
zmniejszać się, przy czym tempo tego spadku będzie coraz wyższe
wraz z upływem czasu (p. tabl.1.). Przewiduje się, że w 2010 roku
ludność Polski osiągnie prawie 38092 tys. osób, w 2020 – ok. 37830
tys., zaś w 2035 roku – ok. 35993 tys. - przy założeniu scenariusza
prognozy określanego jako najbardziej realistyczny.”
www.stat.gov.pl/gus/5840_4559_PLK_HTML.htm

Ja wiem, że obecnie rodzi się więcej dzieci. Jest to oczywiste,
ponieważ teraz rodzi wyż demograficzny z lat ’75-’85. Dla części
tych kobiet powoli zbliża się ostatni dzwonek na macierzyństwo
(wiek 35lat+) odkładane do tej pory na rozkręcanie kariery
zawodowej, stąd też teraz wiele kobiet nadrabia zaległości.
Tak więc rzeczywiście jest więcej dzieci w liczbach bezwzględnych,
ale w relacji do liczby kobiet w wieku rozrodczym to nadal jest
dramatycznie mało – większość ludzi posiada 1-2 dzieci, troje
dzieci to obecnie prawdziwa rzadkość. Wskaźnik dzietności jest
wręcz katastrofalny. Poniżej cytat z opracowania na podstawie
danych GUS (wg stanu na koniec 2008rok !):

„Pomimo rosnącej liczby urodzeń - w dalszym ciągu poziom
reprodukcji nie gwarantuje prostej zastępowalności pokoleń, nadal
utrzymuje się obserwowany od 1989 r. okres depresji urodzeniowej. W
2007 r. współczynnik dzietności wynosił 1,31, co oznacza wzrost (o
0,09 pkt) w stosunku do odnotowanego w 2003 r., w którym wskaźnik
ten był najniższy od ponad 50 lat.”
www.egospodarka.pl/tematy/wspolczynnik-dzietnosci

Pamiętajmy też o jednym – gdy te dzieci (których niby teraz tak
dużo się rodzi) będą dorastać i myśleć o własnym mieszkaniu, to w
tym samym czasie umierać będzie powojenny wyż (tzw baby boomeres) a
mieszkania mają to do siebie, że do grobu się ich nie zabiera.

Przedsmak tego, co się będzie działo za parę lat na rynku
nieruchomości w związku z nadejściem niżu demograficznego można już
odczuć na wyższych uczelniach. Blady strach padł zwłaszcza na
prywatne szkoły wyższe. Na studia idą już bowiem roczniki z
początku lat ’90 i już widać, że uczelniom po prostu brakuje
studentów! Teraz jeszcze te biznesy jakoś przędą, bo starsze
roczniki zapewniają dopływ kasy, ale im dalej rocznikiem w lata ’90
tym gorzej i za parę lat masa prywatnych wyższych uczelni
zbankrutuje.

W związku z niżem demograficznym pierwszy padnie rynek wynajmu
mieszkań, bo niby kto będzie wynajmował te mieszkania, skoro
najlepsza klientela (i jakże ulubiona przez naganiaczy-piewców
opłacalności wynajmu) w postaci studentów będzie się szybko kurczyć
z roku na rok.
Żeby zrozumieć skalę zjawiska, podaję poniżej kilka danych o
liczbie urodzin:
rok 1980 – 701tys
rok 1990 – 552 tys
rok 1995 – 436 tys
rok 2000 – 380 tys
rok 2005 – 366 tys
rok 2007 – 390tys


IV. Podsumowanie


Cytat:

Obstawiam, że otrzeźwienie i przyspieszenie procesu normalizacji
cen przyjdą na nasz rynek nieruchomości już na jesieni 2009 lub na
początku 2010, wtedy bowiem nastąpi kumulacja niekorzystnych
zjawisk:

1. Nasi nowi ‘landlordzi’ (świeżo przekwalifikowani z ‘ynwestorów’)
połapią się jak głęboko zostali z ręką w nocniku, bo potencjalnych
chętnych (głownie studentów) będzie w tym roku dużo mniej.
Wkraczający na studia niż demograficzny i kryzys drastycznie
przerzedzą liczbę chętnych do studiowania.

2. Jednocześnie kryzys przestanie być już tylko wirtualny a będzie
konkretnie odczuwalny w sferze realnej m.in. poprzez rosnące
bezrobocie, obniżki wynagrodzeń, brak ofert pracy

3. Utrzymująca się nadpodaż niesprzedanych mieszkań będzie już
mocno uwierać deweloperom (bo płynność bieżąca, koszty
finansowania, kowenanty w umowach kredytowych etc)

4. „Ynwestory” dostaną swoje mieszkanka kupowane w systemie 10/90
i... fakturki do zapłaty. A przecież to nie tak miało być – te
mieszkania miały być już dawno opylone jeleniom, full kasy na
koncie i wieczne wakacje zapewnione, a tu taka ‘siurpryza’. Ci
goście też coś będą musieli zrobić z niechcianym towarem.

5. No i oczywiście sytuacja na rynku kredytowym absolutnie się nie
poprawi a niewykluczone, że jeszcze się pogorszy. Dlaczego?
- Już koniec 1.półrocza może pogorszyć sytuację, ponieważ banki
będą musiały się rozliczyć ze swoich niezabezpieczonych kredytów
wobec audytorów/spółek matek/KNF. Potencjalny wzrost potrzeb
kapitałowych = spadek akcji kredytowej.
- Bankom będzie się kończyć finansowanie w chf, które brały na 2-3
lata, a górka w udzielaniu tych kredytów przypadła na lato 2007,
więc zapewne wiele banków stanie przed problemem zrolowania
potężnych pozycji. Jak to zrobią, zwłaszcza te małe, najbardziej
agresywne banki, na które prawie nikt już nie ma limitów – nie mam
pojęcia. Jedno jest pewne – nowy funding w chf będzie bardzo drogi
i rentowność portfeli kredytowych zjedzie na mocno ujemne poziomy.
To spowoduje określone potrzeby kapitałowe i dalszy spadek akcji
kredytowej zwłaszcza w nisko marżowym segmencie kredytów
hipotecznych
- Być może do jesieni NPL-e zaczną być już problemem, albo stanie
się jasne, że będą problemem w nieodległej przyszłości. I znowu:
wzrost rezerw = potrzeby kapitałowe = spadek akcji kredytowej

6. W programie Rodzina na swoim (czyli inaczej polski subprime)
skokowo spadną limity cenowe, bo do kalkulacji wejdą nowe koszty
budowy, niższe od poprzednich o dobre kilkadziesiąt procent. Nota
bene - ten chory program powinien zostać jak najszybciej
wstrzymany, bo spowoduje więcej złego niż dobrego dla ludzi, którzy
do niego przystępują i niczego nieświadomi pakują się w totalny
kanał.

Wszystkie w/w czynniki spowodują, że na przełomie 2009/2010 żarty i
pieśń o szybkim odbiciu się definitywnie skończą i wtedy nastąpi
potężne tąpnięcie cenowe, a nie takie tam ‘popiardywanie’ o 15-20%
jak teraz.
Oczekuję następujących docelowych poziomów cenowych w Warszawie:
mieszkania w wielkiej płycie: 3-4 k pln za m2 (to i tak około 1k
EUR, więc baaardzo dużo za taki syf)
mieszkania nowe standardowe: 4 - 5k pln za m2
dom z działką ok. 1000m2 w odległości do 20km od centrum – 400-500k
działki do 20km od centrum ok 80-200zł za m2





źródło:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.htm...

Do tego dorzucę info że region CEE wypada najgorzej, bądź prawie najgorzej (z pamięci) w obszarze "ilości rodzenia się dzieci". Pisząc krótko, będzie nas coraz mniej, Polaków.
Edytowany: 19 kwietnia 2009 17:09

Użytkownicy przeglądający ten wątek Gość
1 2 3 4 5 6

Nie możesz tworzyć nowych wątków.
Nie możesz odpowiadać w wątkach.
Nie możesz usuwać swoich wpisów.
Nie możesz edytować swoich wpisów.
Nie możesz tworzyć ankiet.
Nie możesz głosować w ankietach.

Kanał RSS głównego forum : RSS

Forum wykorzystuje zmodfikowany temat SoClean, autorstwa J. Cargman'a (Tiny Gecko)
Na silniku Yet Another Forum.net wer. 1.9.1.8 (NET v2.0) - 2008-03-29
Copyright © 2003-2008 Yet Another Forum.net. All rights reserved.
Czas generowania strony: 0,998 sek.

AD.bx ad3a
Logowanie

Zaloguj
Zapamiętaj | Rejestruj | Aktywuj | Odzyskaj hasło
AD.bx ad3b
AD.bx ad3c
AD.bx ad3d