pixelg
Forum StockWatch.pl
AD.bx ad0a2
AD.bx ad0b
Witamy Gościa Szukaj | Popularne Wątki | Użytkownicy | Zaloguj | Zarejestruj

WatchDog

WatchDog

Ostatnie 10 wpisów
Ciekawe rzeczy ma do powiedzenia Synth, tj. twórca i szef Skycoina - choć większość, o ile jest realna, wybiega w przyszłość o wiele dziesiątków lat - ale oryginalności trudno mu odmówić.
Synth jest też twórcą coina, którego nie można mine'ować, i mocno stawia na swoją wizję upadku walut nazywanych aktualnie realnymi. Chociaż wolałbym, żeby mniej gadał, a więcej programował.


To jest kabaret, czy jakiś performance?
PS absolutnie odradzam próbę wyszukiwania w internecie personaliów wymienionych w tym materiale.

Bergman napisał(a):
(...)Po trzecie, pada tam zarzut, który nie jest wynikiem faktu, a zupełnie subiektywnego postrzegania rzeczywistości. Nie jest prawdą, że ta gra była niegrywalna na starych konsolach bo zwroty nie mają skali 100%, a istnieją gracze, którzy zachwalali tę grę i dawali jej wysokie noty, choć byli w mniejszości. Niemniej jednak jest to fałszywe stwierdzenie bo gracze mają różne opinie co do tej gry. Czyli powód musi udowodnić, że ci którzy grali i grają na konsolach mieli do czynienia z “niegrywalnym” produktem. Co to jest “niegrywalny” produkt ? Poza tym, spółka informowała o tym, że są problemy z grą i będą, ale że nie będą one widoczne. O tym co jest widoczne, a co nie decyduje indywidualny odbiorca więc nie wiem w jaki sposób powód chce udowodnić swoje racje.

Sprawa rzadka, więc warta chwili uwagi choćby dla zmapowania nieznanego dla polskich inwestorów terenu amerykańskiego rynku kapitałowego. Potencjalnie może dotyczyć każdej spółki giełdowej, z gamingu i nie tylko, która wpadnie w oko tamtejszym inwestorom.
Co do zasady, każdy kto publikuje informacje dot. papierów wartościowych dostępne obywatelom USA, automatycznie podpada pod lokalne regulacje, przede wszystkim odpowiednik ustawy o obrocie z 1934 r., która mówi m.in. tak:
www.nyse.com/publicdocs/nyse/r...
Cytat:
(3) The Commission may by rules or regulations or, on its own motion, after notice and opportunity for hearing, by order, exempt from this subsection any security of a foreign issuer, including any certificate of deposit for such a security, if the Commission finds that such exemption is in the public interest and is consistent with the protection of investors

oraz szczególnie tak (15 U.S.C. §78aa):
Cytat:
The district courts of the United States and the United States courts of any Territory shall have jurisdiction of an action or proceeding brought or instituted by the Commission or the United States alleging a violation of the antifraud provisions of this chapter involving—
(1)conduct within the United States that constitutes significant steps in furtherance of the violation, even if the securities transaction occurs outside the United States and involves only foreign investors; or
(2)conduct occurring outside the United States that has a foreseeable substantial effect within the United States.

W/w dodatkowo jest wzmocnione przez bardzo prosty fakt:
https://sec.report/CIK/0001788235
Cytat:
CD Projekt S.A./ADR is registered with the U.S. Security and Exchange Commission and incorporated in the state of Poland. For financial reporting, their fiscal year ends on December 31st. This page includes all SEC registration details as well as a list of all documents (S-1, Prospectus, Current Reports, 8-K, 10K, Annual Reports) filed by CD Projekt S.A./ADR.

Zarzuty przytoczone w pozwie bazują na 15 U.S.C. §§78j(b)
Cytat:
To use or employ, in connection with the purchase or sale of any security registered on a national securities exchange or any security not so registered, or any securities-based swap agreement [1] any manipulative or deceptive device or contrivance in contravention of such rules and regulations as the Commission may prescribe as necessary or appropriate in the public interest or for the protection of investors.

i są skierowane zarówno przeciwko spółce jak i osobiście jej menedżerom - 15 U.S.C. §§78t(a)
Cytat:
Every person who, directly or indirectly, controls any person liable under any provision of this chapter or of any rule or regulation thereunder shall also be liable jointly and severally with and to the same extent as such controlled person to any person to whom such controlled person is liable (including to the Commission in any action brought under paragraph (1) or (3) of section 78u(d) of this title), unless the controlling person acted in good faith and did not directly or indirectly induce the act or acts constituting the violation or cause of action.

Dotyczą tak jak to opisano: przekazania na rynek serii informacji że gra jest ukończona, grywalna, chodzi bezproblemowo, prawie nie ma bugów, jest dobrze wytestowana, nie sprawia problemów na konsolach. Co okazało się nieprawdą, a nie doczekało się adekwatnych komunikatów, np. że (hipotetycznie) certyfikacja jest warunkowa, jakość gry zależy od 0day patcha, etc.

Ocena w/w sytuacji jest różna w różnych kulturach prawnych. Będąc po stronie pozwanych, najpierw starałbym się obalenie właściwości sądu. Bardzo bym też nie chciał dotarcia do Sekcji 20A przytoczonej ustawy, może nie będę tutaj jej cytował, ale w świetle serii ESPI z drugiej połowy września dmuchałbym na zimne.

To prawda. Dopuszczam, że możemy coś przegapiać. Bo sprzedaż na Steamie czy GOGu jest nadal rekordowa. Nawet po zdjęciu banerów i nawet mimo średnich ocen.

Publika głosuje nogami, bo to nie parametry techniczne czy nakład pracy, czy nawet wrażenia z gry są dominujące, ale marka - czyli to, co mówi fakt posiadania gry o jej posiadaczu. Zarówno jego samemu, jak i jego otoczeniu. W tym aspekcie CDP co do roli produktu przesunął się w globalnej świadomości bliżej Minecrafta czy raczej Fortnite niż GTA. Daje graczom silną, jasną i klarowną identyfikację. Sorry, nie graczom. Po prostu ludziom, którzy od czasu do czasu grają w wybrane tytuły z różnych powodów. Tutaj wiodącym powodem jest przynależność, a sprawy techniczne, gameplayowe są marginalne i interesują tylko hardcore'owców.

Swoją drogą ileż jest niedoskonałych produktów, od telefonów, przez oprogramowanie użytkowe, samochody, a nawet samoloty. Ważniejsze, że jest do nich na bieżąco świadczony serwis. I wracając do kwestii przełomowości bądź nie: większość geniuszy jest doceniana długo po (...nie wypowiem tego słowa ;)...). I to nie technika pędzla Leonardo czy skład farby decydowały o jego objawieniu. Ani nie merytoryka projektów, które przecież na tamtym poziomie techniki były niewdrażalne. Tylko skala myślenia, metapoziom koncepcji i gotowość zaprzeczenia wszystkiemu co wówczas znane. Na tę chwilę o Cyberpunku wszystko wiemy. Ważne jest to, czego się dopiero dowiemy.

Przełom to taki malutki kroczek, który sprawia, że w głowie otwiera się nowa klapka i nagle nic nie jest takie jak przedtem.
I zaraz na lewo i prawo pojawiają się klony. Z Wiesława 3 garściami czerpały Assassiny, Shadow of War/Mordor, i dużo mniejsze gry jak np. Greedfall.
A on sam czerpał z Assassinów, Skyrima i wielu innych tytułów, popychając gatunek do przodu.

Takie były mniej więcej i teraz obietnice i oczekiwania. Bo gaming jest już na tyle rozwinięty i dojrzały, że to pozorne drobnostki robią wielką różnicę. Mógł być też nowym Controlem, albo Death Stranding, czyli narzucić zupełnie nowe zasady gameplayu - sensowne czy nie, ale frapujące.

W zamian jest dość przewidywalną, ale bardzo dobrą grą, stojącą po bezpiecznej stronie i troszkę nie radzącą sobie z technologią. Ale z punktu widzenia konsumenta, może to być najważniejsza, wręcz jedyna gra roku, której wybaczy wszystko w zamian za jej brand. Masowy klient głosuje nogami.

MR_MONEY napisał(a):
Wy widzieliście wogóle tą gre że mówicie o lenistwie ??? . Piszecie cały czas o urojeniach dzieciarni i tak na prawdę marudzicie że CDP dobrze reklamuj gry mimo że ich filozofia robinia gier to nie jest robienie łatwych gier dla dzieciarni i pod tym względem idą konsekwentnie swoją drogą .

Nie underestymowałbym masowego odbiorcy. Ani liderów opinii. Wakeup call (jak to po polsku - budzik?) bardzo się przyda, także inwestorom branżowym, dla których produkcja i wartości kreatywne zdają się gwarantować sukces komercyjny.
I jak tak sobie przypominam różne rzeczy, CDP nie pierwszy raz wydał nie działającą grę ;P

Wśród decydentów zostało 90% intelektu i 40% nieobliczalnego wariactwa w porównaniu do okresu 2006-2008 r. :D
Choć wszyscy mamy coraz więcej siwych włosów, a raczej coraz mniej ;)

edit: czymże innym jest wrzucenie na piracki sajt takiej drwiącej notki, swoją drogą słodkie i nieobliczalne - jak za dawnych lat


kliknij, aby powiększyć

W różnych kulturach różnie się reaguje na potknięcie.

Im bliżej Azji tym większa skłonność do zniszczenia, skreślenia, usunięcia z pamięci, a nawet zmuszenia do rytualnego samobójstwa.
W drugą stronę, im bliżej Kalifornii, tym bardziej porażkę traktuje się jako naukę, źródło doświadczenia, i wyciąga rękę by pomóc przejść przez trudny okres - żeby nie zmarnować tego jest już zrobione, dać szansę się poprawić, podciągnąć, bo to w szerszej perspektywie służy wszystkim.

Chłopaki z CDP wychodzili z większych opresji. Wygląda na to, że dobrobyt ich rozleniwił i stępił kły. Ale jestem pewien, że po takim kuble lodowatej wody już się obudzili i - jak zawsze - będą uciekać do przodu, bo są fighterami. I jak zawsze, świetnymi sprzedawcami.

Argumentacja na poziomie upublicznienia TPSA w bodaj 1998: maklerzy autentycznie mówili namawiając inwestorów na akcje: "Ludzie zawsze będą dzwonić".

Niesłychane jest to co oczywiste: że giełda to showbusiness jak wszystko inne. Siła marki konsumenckiej przekłada się na skłonność do inwestycji w akcje. Dzisiaj nie liczą się wyniki ani prognozy - nieważne jak dobre albo niedobre. FOMO x17 mln użytkowników. Punto.

Inni ludzie, inna działalność. Ale generalnie coś jest na rzeczy.

CD Projekt umie w darmowy PR.


kliknij, aby powiększyć


Crunch dopiero zaczyna się po pierwszych trzech miesiącach pracy 18h/7dni w tygodniu.

Dziękuję za sympatyczną pamięć, ale nie mogę pomóc - stworzyliśmy zasady, iż nie informujemy o własnych transakcjach ani stanie portfela, nie udzielamy porad, ani nie sugerujemy inwestycji ani nawet nastawienia inwestycyjnego.

O Creepy Jar mogę powiedzieć, że pracowałem z nimi niecałe 20 lat temu w zupełnie innej konfiguracji i pod inną nazwą. Od tamtego czasu mocno się rozwinęli i jest chyba oczywiste, że potrafią promować i sprzedawać gry. Wytworzenie jest niepomijalną, ale przecenianą częścią sukcesu w tej branży.

Kupienie gry zaspokaja zdecydowaną większość potrzeb z nią związanych binky

Zainstalować, to już kolejne wyzwanie, dostępne nielicznym. Czas, miejsce na dysku, i w trakcie można 10x zapomnieć po co się usiadło do komputera.

Uruchomić! To wyższy stopień wtajemniczenia d'oh!

Pograć dłużej niż godzinę - to już inwestycja cennego czasu i intelektu w ogarnięcie ikonek, opcji, plus masa cierpliwości potrzebna na wytrzymanie zwykle głupawych dialogów, nudnych scenek i tolerowanie zupełnie nieciekawych postaci. Speak to the hand

Nic w tym dziwnego. Gry to od dawna mass market, który działa dokładnie jak każdy inny.


kliknij, aby powiększyć

Miliard złotych na spłatę zadłużenia, żeby spaść na 3x EBITDA? Ktoś tu ma problem z kredytowaniem.

Małe zestawienie: liczba klientów wg PRNews.pl na koniec roku, fundamenty i wartość rynkowa wg SW na 4 września br.


kliknij, aby powiększyć


Może jest tu lekkie dyskonto rzędu 25%, podobnie jak w Millennium, które boryka się z chyba największą liczbą pozwów o kredyty we frankach.
Anormalnie wysoka kapitalizacja sugeruje, że w szafie są kolejne trupy. Jednak gra pod ew. przejęcie to zupełnie inna para kaloszy, o ile jest uzasadniona.

Nadchodzi publiczna oferta firmy stojącej za najpopularniejszym silnikiem do gier: Unity.
Na szybko patrząc, interes ma na tym słabiutki.

Cytat:
For 2019, Unity reported total revenues of $541.8 million, up 42% year-over-year. It also posted a net loss of $163.2 million for the year, even deeper than the $131.6 million it lost in 2018.

The first half of 2020 has seen revenues continue climbing, with a six-month sales total of $351.3 million representing a 39% jump over the comparable period from the year before. Unity continued to post losses over the first half of the year and wound up $54.1 million in the red, but that at least is an improvement over 2019's first half net loss of $67.1 million.


www.gamesindustry.biz/articles...

Nic dziwnego, że trudno zarobić na darmowej czy prawie darmowej usłudze. A mając połowę rynku, jak twierdzi Unity, nie ma gdzie rosnąć - stąd strategia zakłada szukanie szans w innych branżach, np. architekturze, filmie i telewizji czy samochodówce. Idąc poniekąd śladem Epica, dla którego Unreal Engine jest silnikiem zysków z usług dodanych i rozmaitych zastosowań komercyjnych.

Cytat:
Epic does make money from its enterprise effort when customers opt for paid support service that includes onsite visits and access to a community of developers within Epic who designed the Unreal Engine and third-party developers who use the engine and are experts. But most enterprise users of the Unreal Engine are using the free version, and that makes sense at a time when industry-wide monetization of augmented reality and virtual reality solutions remains elusive.


www.cnbc.com/2018/12/14/the-re...

Zbyt wiele musiałoby się jednak wydarzyć, żeby Unity rzeczywiście dało radę zreplikować choćby część biznesu Epica, który ma przede wszystkim własne produkty konsumenckie oraz platformę handlową. IPO Unity postrzegam raczej jako podreperowanie pozycji gotówkowej.

Cytat:
We currently intend to use the net proceeds we receive from this offering for general corporate purposes, including working capital, operating expenses and capital expenditures. We also intend to use a portion of the net proceeds we receive from this offering to repay the outstanding $125 million of indebtedness under our credit facility. We may also use a portion of the net proceeds for acquisitions of, or strategic investments in, complementary businesses, products, services or technologies, although we do not currently have any agreements or commitments for any material acquisitions or investments.


Czytam prospekt z przyjemnością, bo zawiera dużo informacji o tym, co się aktualnie dzieje w gamingu i jak firma widzi przyszłość, a także, jaką drogę dotąd przebyła. Oficjalny filing:
www.sec.gov/Archives/edgar/dat...

A dla mnie pierwsza gra to dopiero rozgrzewka. Może się nie udać, nie sprzedać, albo w ogóle nie ukazać, kończąc tym samym temat, i o tym ryzyku warto pamiętać.

Gdyby Marek miał plan zrobić jedną grę, to nie tyle że z takim story nie miałby czego szukać na giełdzie, ale nie miałoby żadnego sensu uruchamiać tak dużej machiny organizacyjnej, angażować tak wiele ludzi z różnych lokalizacji geograficznych, i poświęcać czas na cokolwiek poza produkcją i marketingiem.

Spółka już wielokrotnie dziękowała inwestorom za zaufanie, do czego chciałem się skromnie w imieniu własnym dołączyć. Trzymam kciuki za budowę fundamentów na lata.

C+ sprzedaje coś więcej niż content: ich główny produkt to prestiż i spokój.
Prestiż bo mówi o kliencie, że stać go na wypasioną ofertę z górnej półki, z najwyższą jakością.
Spokój bo póki co transmisja satelitarna daje wysoką jakość i stabilność, z czym streaming miewa kłopoty.

Contentowo oferta stoi na sporcie i filmach premium, w co wchodzi też HBO czy Netflix, których nie trzeba kupować oddzielnie. Takie pakiety, plus oczywiście szeroki wybór "normalnych" kanałów to ten wspomniany spokój, który kosztuje niewiele, bo około 100 zł miesięcznie: trochę taniej jeśli komuś wystarczy mniej, albo trochę drożej jeśli chce więcej. W efekcie platforma ma elitarnego klienta i to sporej masie przekraczającej 2 mln abonentów. I stara się też dobudowywać ofertę w różnych kierunkach, robiąc to bardzo świadomie i dużą dbałością o ochronę wartości w biznesie podstawowym.

Zgoda, że wyżej nie podskoczą, chyba że trzymają coś w rękawie - ale to dobry kandydat na spółkę dywidendową. I nawet przy wysokiej cenie, warto zrobić sobie projekcje jako może zmieniać się, w sensie rozwijać, rozrywka cyfrowa dostarczana prosto do salonu, w dobie pandemii gdy ani nie można podróżować, ani pójść do kina, ani na mecz.

Zgadzam się, że to kwestia kadr. Nie znałem top managementu, ale załogę średniego szczebla zarządzającą Mazowszem to i owszem. Oraz kierownictwo oraz część załogi BM. Znakomita większość tych ludzi już dawno nie pracuje. Oni nigdy by nie pozwolili na takie akcje, jakie się zaczęły gdzieś koło 2016 r. na poziomie produktowym, opłat i prowizji oraz resellingu niekiedy bardzo wątpliwych instrumentów.

Przekształcenie fajnego banku w realnym meloniku w lekki fejk stało się jednak faktem, i klientela to zaakceptowała. Jednak wycena to zezowata wiedźma. Niby ważniejsza jest rentowność niż wartość kapitałów własnych, a ta pierwsza na poziomie operacyjnym-powtarzalnym wydaje się być atrakcyjna, zaś odpisy - nawet jeśli nadmierne, zgodnie z strategią obciążania poprzedniego prezesa - to zdarzenia jednorazowe. Ale jest coś ważniejszego, co wisi nad całym sektorem i to w znacznej części świata: ryzyko seryjnych defaultów tak klientów detalicznych jak i firm. W tle do tego bardzo chwiejące się wyceny nieruchomości będących zabezpieczeniem kredytów. Dlatego też nie ruszałbym banków, bo ryzyko jawi mi się grubo większe od potencjalnego zysku.

Zawsze zastanawiałem się, czy spółkę z branży mediów/reklamy/marketingu/informatyki, czyli o dużym kapitale intelektualnym i wysokiej wartości dodanej, a zarazem długiej historii i ustabilizowanych wynikach, wyceniać na 1/5 przychodów? Można, i to wcale nie w ramach sztuczki matematycznej. K2 przy swoich ~100 mln zł rocznych przychodów, najczęściej bywa wyceniana między 20 a 30 mln zł, chyba nigdy dużo więcej.

Śledzę firmę i jej działalność, jako że mam do niej jako do organizacji wielki sentyment, oraz szacunek do ludzi, którzy ją założyli, prowadzą i czują się odpowiedzialni za to co robią. Przy tych wielkich zaletach, oraz niekłamanym intelekcie i sądzę że dość wysokim poziomie etyki, brakuje im jednego: rentowności. Bo nie być w stanie zarobić kilku do kilkunastu twardych milionów rocznie przy przychodach na poziomie 100 mln to jest po prostu wstyd. Jak dla spółki giełdowej. Stoją za tym trudne wybory, przede wszystkim dbanie o utrzymanie dobrych pracowników, zapewnienie atrakcyjnych warunków pracy, konkurowanie jakością a nie ceną itd.

Ale spółka z agendą "fajnie żyjmy nie dla zysku" nie ma sensu giełdowego, toteż z drobnym zaintrygowaniem patrzę na ostatnie zmiany organizacyjne. Drugi kwartał poprawy rentowności, ciągle na mizernym poziomie, ale z wektorem w górę. Gotówkowo na plusie, jako że w kosztach jest spora amortyzacja. Sporadyczny zwrot gotówki na rynek poprzez skup akcji własnych. Niby nic, ale w coś się to zaczyna ostrożnie składać.

Przemtrad napisał(a):
do 31 lipca chcieli sie jeszcze dodatkowo dopakować tańszym przedłużeniem Smarta.
Przyszłość Allegro zalezy w dużej mierze od Amazona i eBaya. Jeśli wejdą poważniej w Polski rynek to Allegro moze mieć kłopoty. Dlatego możliwe że aktualni właściciele Allegro chcą jak najbardziej zdyskontować swój zysk przed sprzedażą platformy (bo były takie plany).

O, właśnie. Allegro nie może się zdecydować czy chce być bardziej ebayem czy Amazonem. A zostając pośrodku przegapia zmiany na rynku. Coraz trudniej jest być Amazonem, o ile to jeszcze w ogóle jest możliwe, a tam jest wartość.
Niemniej to mocno cashowy biznes z wyjściem w różne kierunki. Od dawna mówię, że każdy system transakcyjny powinien planować, aby w końcu stać się bankiem.
Z drugiej strony jest szereg ryzyk. Niemała część biznesu Allegro to sprzedaż produktów de facto nielegalnych: podróbek dosłownie wszystkiego, kodów do pirackich stron, kont trialowych czy sharowanych do Spotify czy Steama. I tutaj nie byłoby nic zdrożnego, gdyby nie nadciągające obowiązki ogólnie rzecz biorąc filtrowania nielegalnych treści i ofert, wynikające z nowelizacji prawa autorskiego, oraz z planowanych kolejnych uregulowań na poziomie Komisji Europejskiej, nakładającej większe obowiązki i odpowiedzialność na pośredników. I właśnie odpowiedzialność jest kluczem, bo platforma będzie odpowiadać jako sprawca za naruszenia dokonane przez użytkowników (mimo że już powinna, ale w Polsce nie jest wdrożony art. 8(3) dyrektywy ecommerce). W końcu zacznie i to oznacza albo dobrowolne skurczenie się biznesu o nielegalną strefę, albo szereg pozwów o wynagrodzenie/odszkodowanie od pokrzywdzonych.
Co nadal nie zmienia faktu, że to właśnie niekonkretne pozycjonowanie Allegro jest największym strategicznym kłopotem w ocenie perspektyw spółki.

anty_teresa napisał(a):
Na podstawie takiego raportu spółka wystawia fakturę i o ile mnie pamięć nie myli (nie jestem ekspertem podatkowym) to na fakturze wystawianej przez spółkę do Steam, akurat VAT będzie zero. Miejscem siedziby Steam jest USA, a VAT płaci się w miejscu wykonania usługi nabywcy- tam VATu nie ma, wiec nie jest naliczany przez spółkę.

A z wynagrodzenia czyli udziału w sprzedaży netto, może być jeszcze potrącony podatek u źródła.

Niemniej kluczowe jest to, że na raporcie jest tzw. wodospadzik opisany wyżej: z kwoty sprzedaży gross-gross czyli cena x liczba schodzi się po schodkach aż do wynagrodzenia net-net wydawcy.
I takiż wydawca może - choć nie musi - zaksięgować sobie w przychody kwotę gross-gross, a odliczenia zwrotów, podatków i prowizji w koszty. Albo kwotę net-net i nic poza tym. Różnica na poziomie przychodów będzie prawie dwukrotna. Statystycznie zwroty to 12-15%, podatki 8-10%, prowizja 30% lub mniej.

Nie wykluczam teorii, że przesunięcie jest podyktowane bardzo wysokimi ocenami The Last of Us 2, które zwyczajnie technicznie trudno będzie przebić. Zatem deal może być taki: wyjść w 2020 i ryzykować bycie "drugą najlepszą grą roku", czy wyjść wcześnie w 2021, kiedy zdobycie tytułu "najlepszej" jest niemal gwarantowany i łatwo będzie bronić zdobytej pozycji.

Wydanie gry jest początkiem, a nie końcem procesu sprzedaży.

Jeśli gra ma sens, ciekawi, przyciąga, to potencjalnego gracza mało interesuje czy ukazała się tydzień, rok czy pięć lat wcześniej. Przychody generuje handel (=marketing), a nie produkcja. Nawet słabe 200 szt dzienie daje po roku ponad 70 tys. egzemplarzy.

Niestety, znakomita większość devów i znaczna część wydawców ignoruje coś takiego, sądząc, że nic się nie da zrobić:
release24.pl/wpis/72006/%22COV...

(Świadomie linkuję indeksiarkę, gdzie nie ma linków do pobrań piratów, żeby nie wspierać tego zjawiska).


anty_teresa napisał(a):
To są czasy, gdzie kraje z zamordystycznymi rządami będą wygrane. USA to centrum ruchu lotniczego, kraj z ukochaniem wolności i praw jednostki - ponosi tego skutki

Plus higiena, a konkretnie jej brak. Manhattan to karaluchowo. Bronx, Queens: strach się było kiedykolwiek zapuszczać bez żelu do rąk. Miasto żyje drugim życiem, a latem śmierdzi nieprzytomnie.
(edit) i ma nieprawdopodobną liczbę bezdomnych mieszkających na każdych schodkach i w każdym zagłębieniu muru. Aktywiści zwozili ich z połowy Stanów żeby zagęścić demonstracje 'Occupy Wall Street', a potem po prostu zostali.

Dzięki za wsparcie intelektualne i stawianie do pionu.
Zęby mi jeszcze nie wypadają, ale najwyraźniej zaczęły się tępić. OK, przestaję się mazać.

Dotarło do mnie dzisiaj, że oprócz tego jak z każdym dniem utrwalają się nowe nawyki, które coraz trudniej będzie zmienić (takie jak sprzedaż bez spotkań, ustalenia bez obrad, praca bez odbijania karty etc.), jest coś jeszcze. Ludzie zaczynają się siebie bać, i jeśli wirus nawet po opanowaniu epidemii zostanie jako tlące się zagrożenie (jak grypa która bądź co bądź wraca co roku w nowej formie), to nawyki stronienia od siebie, unikania dotykania różnych niehigienicznych rzeczy uderzą w sharing economy. Już nie będzie spania w airbnb tylko co najwyżej w codziennie odkażanych hotelach. Żadnych coachsurfingów. Nie będzie jeżdżenia uberami, tylko każdy swoim własnym, przez siebie zakaszlanym i zasmarkanym autkiem. Ani tym bardziej żadnych autonomicznych share'owanych aut.
Do tego na wstecznym komunikacja miejska, no bo jak się właśnie okazuje, nie trzeba stać 2x dziennie w korkach po godzinę+ tudzież tłoczyć się metrze/pociągach/autobusach/tramwajach, żeby zarobić na chleb. Oszczędność czasu, pieniędzy i stresu - czy nie brzmi jak coś, co dawno powinno się zdarzyć. A dodatkowo (co dawno chodziło mi po głowie), okaże się, że nie trzeba utrzymywać tylu biur, wszak i tak pustych przez 16 godzin na dobę. W zamian: eksplozja lokalności i udogodnień w miejscu bytowania, z olbrzymią szansą na błyskawiczny rozwój VR.

Osobom poświęcającym czas, palce oraz miejsce w bazie danych na dyskusję o politykach / polityce dedykuję:


lesgs napisał(a):
@WatchDog

Czyli, to co kapitalizm zawsze robił - ucieczka do przodu.

Jak świat zmieniał się powoli i dostojnie, to nie było tego widać, przy obecnym tempie (tak gdzieś od 2000 r.) zjawisko to staje się coraz bardziej dominujące.


Dzięki, i dzięki też @majama za opinie i za przypomnienie, że świat się w istocie nie zmienia. a jeśli, to na lepsze. aktualne położenie kierowców ubera jest o niebo lepsze niż dzieci w kopalniach 100 lat temu. Piszę absolutnie poważnie.

Niemniej trudno mi wytłumaczyć, dlaczego kapitalizm który dawno zrozumiał, że trzeba regulować nadawców telewizji, nie reguluje dostawców treści internetowych.
I który narzucił normy czystości wody w kranie, nie dotyka czystości informacji płynącej łączem internetowym.

Niemniej to już przeszłość. Tydzień temu pożegnaliśmy świat znany od dzieciństwa. Teraz krótkotrwałe limbo, i pobudka w zupełnie nowej rzeczywistości.

Ekonomia = gospodarka w tym wypadku.

Zgoda, gospodarka jest (była) do niczego. Jej główne problemy by WatchDog:
a. systemowe nierówności na bardzo wielu frontach, w tym rażące unikanie płacenia podatków przez najbogatszych.
b. nieuczciwa konkurencja ze strony wielkich firm nowej gospodarki, czy to będzie Google wyrośnięty na kradzionym contencie, Uber żyjący z luk w prawie pracy, Amazon żyjący w dużej części z podróbek, etc.
c. całkowity brak etyki i nawet cienia żenady w sprzedawaniu ludziom gówna trującego ciało i umysł.
d. zbankrutowane systemy emerytalne.

Dlatego, jeśli nie potrafimy zreformować, może lepiej zresetować. A nie ma lepszego momentu niż teraz, żeby zarządzić wszystko od nowa. Niestety, przy sterach są nadal ci, którzy w/w problemy wykreowali, sami nie ponosząc żadnej konsekwencji. Więc z grubsza rzecz biorąc zrobimy kółeczko, po którym będzie jeszcze więćej nierówności i jeszcze bardziej nieuczciwa konkurencja. Może tylko nie będzie przez jakiś czas trzeba płacić emerytom, bo większość poznika.

Niemniej nawet marna gospodarka w działaniu jest lepsza niż najlepszy model na papierze, albo i ta sama marna gospodarka zatrzymana do zera.

Jeśli pominąć fragmenty o kulcie, wielkim planie i spisku, zostają fakty, z którymi trudno dyskutować, jak i z tym w co się układają.


Nagle rozwiązał się problem migracji i nieszczelnych granic. Funkcjonalnie rozpadła się strefa Schengen.
Zniknął tzw. detaliczny terroryzm ((c) Noam Chomsky). A jak dobrze pójdzie, to niedługo ozdrowieją systemy emerytalne.
Z globalnych bolączek do załatwienia jest jeszcze m.in. unikanie podatków przez GAFA.

W sensie że będzie więcej kliknięć i więcej ludzi w necie? Tylko komu teraz sprzedać te kliki, jak biznesy wyhamowały, wiele z nich całkowicie do zera?

Najciemniej jest pod latarnią. Pytanie jakie brudne i trudne sprawy załatwiają właśnie rządy. Panika pięknie przesuwa punkt odniesienia. Społeczeństwa *i biznesy* zaakceptują teraz wszystko bez mrugnięcia okiem.

W takimże kierunku biegną też moje myśli.

Krótkoterminowo wyglądam jednak gdzie zacznie się sypać domino. Kandydatów jest wielu, większość wokół szeroko pojętej turystyki. Gdybym miał ostrożnie położyć żeton, to poszedłby na czerwone.

Cytat:
Norwegian Air Shuttle ASA is suspending thousands of flights and slashing its workforce in response to the fallout of the coronavirus and the widespread travel restrictions it’s triggered.

Chief Executive Jacob Schram said the situation is “unprecedented” and called on governments to support the aviation industry.

www.bloomberg.com/news/article...

Cytat:
Due to the COVID-19 situation, Norwegian is preparing to cancel approximately 3000 flights between mid-March and mid-June.

norwegian.custhelp.com/app/ans...~/traffic-information

25 lutego rezygnację składa prezes DIsneya: jednej z największych korporacji rozrywkowych świata, typowany na przyszłego kandydata na urząd prezydenta. Nikt nie wie dlaczego dwa lata przed końcem swojej kadencji nagle rzuca papierami, a tłumaczy to kompletnym bełkotem, którego nikt nie rozumie, np

Cytat:
“It’s actually quite simple in terms of why we made the decision now,” Iger responded. “We asked ourselves two things: how best to manage the company today, and how best to manage succession and transition. And we feel this change gives us the ability to manage the company much more effectively by essentially giving Bob responsibility over the day-to-day operations and enabling me to concentrate on what’s obviously very important.”

www.vanityfair.com/hollywood/2...

Największy segment biznesu Disneya to parki rozrywki: 26 mld dolarów przychodów w 2019 r., czyli 37% łącznego przychodu i 45% zysku operacyjnego. Parki, które właśnie zaczynają świecić pustkami, a na których budowę i rozwój, m.in. w Hong Kongu i Szanghaju koncern wyasygnował 24 mld dolarów budżetu. Zamknięcie kin to drugi cios w podbrzusze: skala przychodów z box office'u to 3,7 mld dolarów w USA i ok 10 mld dolarów z reszty świata.

Mogło być 100 innych powodów niż wiedza insiderska o tym, o czym piszesz, ale gdyby tworzyć scenariusz filmu sensacyjnego, to te dwa klocki pasują do siebie jak ulał.

Banki, które dobrego nic nie robią z własnej woli, a w pogoni za zyskiem nie cofną się przed niczym, mówią tak:

Cytat:
Banks in Italy and the United Kingdom are preparing to postpone mortgage payments for people affected by coronavirus as the number of cases in Europe rises sharply.

edition.cnn.com/2020/03/10/bus...

Szczegóły mniej tabloidowe zdążył już rozpisać Martin Lewis:
www.moneysavingexpert.com/news...

Co czytam następująco: lepiej jest dać wakacje kredytowe i zobaczyć co będzie, niż musieć od razu odpisać całość kredytu, uruchomić windykację, i musieć zacząć rzucać nieruchomości na ciężki rynek. Bo dziura w spłatach będzie i to nie tylko u tych, którzy zachorują (a wyrzucanie z domu ciężko chorych ludzi to dodatkowo katastrofa PRowa). Wystarczy izolacja, a nie każdy może pracować zdalnie.
Np w UK opisywanym wyżej, 1/3 czyli 10 mln gospodarstw domowych nie ma żadnych oszczędności.
Nie mam nowszych danych, ale w 2017 dodatkowo:
- niecałe 2 mln ludzi pracowało bez umowy (tj gwarantowanego wynagrodzenia)
- ponad 13% dostawało wypłaty tygodniowe, co wskazuje na prace dorywcze, sezonowe, i o dużej rotacji, ładnie nazywane flexible.



kliknij, aby powiększyć


Heathrow Terminal 5's Arrivals dzisiaj, 2 marca, w szczycie wieczornego ruchu krótkodystansowego z Europy.

Ileż lat czekałem na ten dzień, który po prostu musiał nadejść, choć jest jak jak zawsze rozciągnięty w czasie. I przestrzeni.

Od ponad 3 lat nie mam żadnych akcji, bo chciałem odpocząć, i nadal nie czuję się gotowy na powrót na rynek. Niemniej miło jest potwierdzić sobie, że prawa fizyki giełdowej jednak obowiązują.

Akcje nadal są drogie, natomiast polskie akcje są pozornie tanie: dlatego, że polskie spółki (z niewielkimi wyjątkami) nie mają przewag konkurencyjnych, nie generują wartości dodanej, nie budują kapitału intelektualnego, nie budują kompetencji globalnych. Ten minus jest też plusem: większość polskich biznesów działa wyłącznie lokalnie, toteż runięcie łańcucha dostaw, załamanie popytu czy nagła zmiana zachowań konsumentów w większości ich nie dotyczy.

Wypowiadam się w wątku "kiedy dno bessy" będąc świadomym, że kryzys dopiero się zaczyna. Znakomita większość nie ma jeszcze o nim pojęcia, choć trudno nie przeczuwać globalnych problemów gospodarczych jako następstwa zamykania miast, zawieszania połączeń lotniczych czy odwoływania imprez. Póki co dominuje jednak wyparcie: jakoś to będzie, więc decyzje S są odwiekane, Nasz świat ma strukturę falową, co w jakiś sposób starał się oddać Elliott, sugerując że spadki jak i wzrosty są przerywane korektami, ale trend nadrzędny i tak dominuje. A jednoznacznie się zaczął.

Tym razem wygląda to na kryzys *gospodarczy*, a nie finansowy.

To jest wprawdzie wątek spółki, a nie kroniki inwestycyjne. Jednak dla uniknięcia spekulacji czy szukania dziury w całym: od ponad 2 lat nie mam rachunku maklerskiego, toteż nie posiadam żadnych akcji spółek publicznych. Taki jest stan na dzisiaj.

Jeśli komuś przyszłoby do głowy szukać w internecie słowa 'starward' to znajdzie co najwyżej produkty destylarnii z Melbourne.
Ale mam wrażenie, że już niedługo może się to zmienić, i producenci whisky będą musieli mocno popracować nad SEO, zaskoczeni jakim cudem założona niecałe 2 lata temu spółka technologiczna z Krakowa budzi tyle emocji, i to bez grama C2H5OH.

Na razie Starward Industries, o której mowa, znana jest tak zwanym wtajemniczonym. Choć w Polsce nie jest już sekretem, że powstało i rozwija się nowe studio gamingowe, opracowujące grę video na podstawie twórczości Stanisława Lema. Zostałem poproszony o zainicjowanie wątku spółki na forum SW, co czynię z autentyczną przyjemnością. Jest zaszczytem, że mogę jeszcze raz przyłożyć rękę do powstania wielce obiecującej firmy w branży, w której działam zawodowo od 33 lat. A rynek publiczny dodatkowo może się wzbogacić o przedmiot wartościowych dyskusji.

Cytat:
Starward Industries powstało we wrześniu 2018 roku. Studio mieści się na krakowskim Zabłociu. Pomysłodawcą firmy, prezesem oraz szefem pierwszego projektu jest Marek Markuszewski – w przeszłości m.in. senior producer w CD Projekt RED oraz współzałożyciel krakowskiego oddziału tej firmy. W skład zespołu produkcyjnego wchodzą doświadczeni twórcy, którzy odegrali istotną rolę przy produkcjach takich firm jak CD Projekt RED, Reality Pump, Bloober Team czy Techland.

Starward Industries jest w trakcie produkcji gry fabularnej opartej na jednej z najbardziej znanych i świetnie sprzedających się powieści autorstwa Stanisława Lema. Gra opowiada o losach astronautów, którzy podczas misji badawczej natrafiają na nieoczekiwane zagrożenie. Poza wciągającym śledztwem, które przeradza się w walkę o przetrwanie, fabuła gry porusza również problemy całego gatunku ludzkiego i jego miejsca we wszechświecie.

Źródło: www.stockwatch.pl/wiadomosci/s...

PS Nie wiem co przyświecało Australijczykom w nazwaniu swojej destylarni, może to iż spożycie jej wyrobów wybitnie sprzyja przyjęciu pozycji horyzontalnej i patrzeniu w gwiaździste niebo. Za to wiem bardzo dobrze, o co chodzi twórcom Starward Industries.

Ewentualni kosmonauci, pamiętajcie, że inwestycje w gamedev są podobnie ryzykowne co podróże międzyplanetarne.


anba66 napisał(a):
Naprawde ma prawo do 6%? Wg mnie powinien jeszce doplacic za promocje.

A dostał wezwanie do zapłaty?

Z okazji premiery dziewiątego sezonu TWD można zauważyć, że Kirkmanowi też było mało. Ale ten przynajmniej rysował.

Cytat:
AMC’s monster hit “The Walking Dead” has sparked another lawsuit, this time from producers who say AMC is short-changing their profit participation stakes through self-dealing.

“Walking Dead” comic creator Robert Kirkman and his fellow exec producers Gale Anne Hurd, Glen Mazzara, and David Alpert maintain AMC has failed to pay fair market value in the license fee for the series because the show is produced by its in-house AMC Studios arm.

variety.com/2017/tv/news/the-w...

Za to niestety oops, okazało się że ściągał też od kolegi.
Cytat:
The Walking Dead creator Robert Kirkman has resolved a lawsuit brought by a former collaborator who accused him of leaving him for dead and walking away with profits from the lucrative franchise.

www.hollywoodreporter.com/thr-...

Pan Andrzej też całkiem święty nie jest, ale komu zaglądał przez ramię to już temat na zupełnie inny wpis.

Tolkien pewnie też oddałby za darmo, ale ktoś był szybszy.

Cytat:
In February 2008, the Tolkien Trust sued New Line Cinema, the studio behind the Lord of the Rings trilogy, for £75 million claiming they had not received "even one penny" from the films.[8] A request for punitive damages was denied in September 2008.[9] (In March 2008, New Line Cinema became a unit of Warner Bros. Entertainment.) The case was resolved out of court on 8 September 2009 with the terms not made public.

In a press release, Christopher Tolkien stated, "The Trustees regret that legal action was necessary, but are glad that this dispute has been settled on satisfactory terms that will allow the Tolkien Trust properly to pursue its charitable objectives. The Trustees acknowledge that New Line may now proceed with its proposed films of 'The Hobbit.'

en.wikipedia.org/wiki/Tolkien_...

Czyli te 10% jakie płaci jej Warner zupełnie jej się nie należy?

Cytat:
The first four Harry Potter films grossed nearly $3.5 billion, with a profit of $2.5 billion. A 10% net profit participation cut for Rowling would mean she took in $250 million from those movies.
She could have earned another $400 million from the next four Harry Potter films, which generated more than $4 billion combined.

fortune.com/2016/11/24/jk-rowl...

ax2+bx+c to jest parabola, a ja proszę o przestrzeganie regulaminu i trzymanie się faktów, a nie ocen dla wygody zwanych faktami. Domyślanie i przenośnie zostawmy poza okienkiem zatytułowanym "www.stockwatch.pl".

Jeśli ktoś jest zaskoczony to nie odrobił pracy domowej. O ryzyku wynikającym z rozliczeń z budżetem pisaliśmy nie tylko my, w odniesieniu do wielu spółek sektora. Wspominaliśmy też o wielu specyficznych ryzykach związanych z ABC Data, z których część się zmaterializowała. Jeśli ktoś dodatkowo potrafi czytać mowę ciała, to nie potrzebował nic innego.

Zaległe podatki to jednak one-off, można je odpracować jeśli ma się zdrowo funkcjonujący biznes, który przynosi powtarzalne zyski. Na dzisiaj jest pytanie "co dalej" a nie "czyja to wina". Perspektywy są nadal marniutkie, bo z jednej strony ciśnie Amazon, a z drugiej Aliexpress. I może warto aby na te tory skierować dyskusję: gdzie są szanse w sektorze, o ile są, i jak strategia spółki jest do nich dopasowana.

Gazeta.pl jako niezależne źródło - ambitny argument.

Cytat:
Największy wpływ na wzrost przychodów Grupy Agora w drugim kwartale miały wpływy z koprodukcji i dystrybucji gry "Wiedźmin 3: Dziki Gon", które wyniosły 14,9 mln zł.

www.press.pl/tresc/40676,wiedz...

Otóż, prawa autorskie to nie bułki że można je "kupić".
Przeniesienie autorskich praw majątkowych czy licencja? Wyłączna/niewyłączna? Co z prawami zależnymi? Jakie pola eksploatacji? Jaki okres udzielenia? Rozmawiać można wyłącznie widząc umowę.
Przekazy medialne są z natury rzeczy uproszczone, a nierzadko też przechylone na którąś stronę. I często podgrzewane, bo sensacja lepiej się rozprzestrzenia, nawet jeśli nie jest do końca prawdziwa. Tak więc nawet "plucie" mogło być ustawione. Chociaż nie sądzę, jedynka i dwójka były po prostu okropne.

Hejt jest jak widzę gruby. A przecież korzystanie z owoców czyjejś pracy to nic innego jak piractwo. Do którego CDP miał zawsze bardzo szczególny stosunek.
Przecież równie dobrze mogli siąść i napisać te pięć czy ileś książek, z których by potem zrobili trzy gry, karciankę i teraz Opowieści. Nazwaliby gościa Gerard albo jakoś zupełnie inaczej, Zolthar czy Kronos, włosy miałby żółte, miecze trzy albo jeden, albo w ogóle pistolety. I też byłoby dobrze.
Mam do sprawy stosunek lekko osobisty, bo to moi Koledzy i w tamtym czasie Wspólnicy podpisali pierwszą umowę na Wiedźmina, którą potem stracili w niejasnych okolicznościach, gdy na rynku pojawił się inny chętny właśnie na tę franczyzę.
Karma wróciła dla obu stron. Wstyd i próba ognia.

Obawiam się, że pytania mogą się nie spodobać.

Wszystko idzie w tę stronę. Wiedzy nie ma dopóki słowo nie stanie się ciałem, a konkretnie ustawą, natomiast wg zapowiedzi ma objąć także dochody kapitałowe.

Cytat:
Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Finansów, danina będzie odnosić się do dochodów wykazywanych w zeznaniach PIT-37, PIT-36, PIT-36L, PIT-38 oraz PIT-40A.

www.podatki.biz/sn_autoryzacja...

Szanse wygrania sporu z SP większe niż 50%. Trzymam kciuki.

Sami wszyscy dopiero się uczymy. I nigdy nie przestajemy uczyć, głównie na błędach.
A na forum dajemy pstryla w nos w zasadzie tylko za dwie rzeczy: próby manipulacji oraz brak wychowania.


A wg mnie ten tekst to manipulacja, zaś zarzucanie cenzury jest bezpodstawne.

Od lat spadają obroty indywidualnych (znajdę źródło). Traderzy dawno poszli na FX/CFD. Zwyklejsi ludzie interesują się Teslą i Amazonem, poza tym czarna dziura. Znaczna część handlu to algorytmy (znajdę źródło). Olbrzymie parcie na coiny, ICO zastępują VC w finansowaniu startupów.
Ergo, pośrednictwo obrotu wtórnego akcjami to słaby biznes. Trudno mi powiedzieć czy duże giełdy na tym w ogóle zarabiają. Mam w głowie, że już parę lat temu ten segment stał się deficytowy (znajdę źródło).

Dane wynikowe są zawsze z ostatnich czterech zaraportowanych kwartałów, zsumowanych, na poziomie skonsolidowanym.
Na osadzenie ich w czasie wskazuje informacja na stronie spółki "Dane finansowe z dnia...".
Dane źródłowe można podejrzeć, ale łatwiej ręcznie niż stawać na uszach przez system - prośba o wyszczególnienie o jakie spółki chodzi o zajrzymy pod maskę.

Film za długi żeby go oglądać. Temat wałkowany od dziesiątków lat. Pieniądz nie ma realnej wartości, co najwyżej chwilową, tyle że chwile trwają czasem długo. Realną wartość ma ziemia, nieruchomości, kapitał intelektualny. Oczywiście gdy są wprawione w ruch w sprzyjającym otoczeniu biznesowym. Po co komu pieniądz jako taki? to tylko narzędzie. Krew wyjęta z krwioobiegu nadaje się po chwili do wyrzucenia. Co innego gdy zasila organizm. Więc takie "robią nas w konia" szukają problemu tam gdzie go nie ma. Problemem może być oczywiście niezrozumienie zasad gry, ale tutaj każdy ma swoją lekcję do odrobienia.

"Bezpieczeństwo i pewność". Do pierwszej skuchy. Wspominając swoje przejścia z Citi, nie dotknę do nawet kijem od selfie sticka. Gdyby nawet dopłacali. Ładny znaczek i fajne bajeczki. A jak nadarzy się okazja wyciągnąć rękę po nie swoje, różnie może być.


Odkładając na bok żarty i komentarze społeczno-polityczne, ruch ten nie wygląda aby miał cień sensu biznesowego.

Problemy:
- znaczna odległość i różnice językowe (co by nie mówić o wspólnych korzeniach obu narodów) --> trudno się dopatrzeć synergii przychodowych czy kosztowych
- mała skala i lokalny zasięg obu rynków
- zacofanie techniczne i marketingowe GPW (mimo UTP ekspozycja na świat jest bliska zeru)
- niewidoczny przynajmniej dla mnie potencjał biznesowy na upselling / crossselling
- schyłek rynków akcji jako takich

Szanse:
- jako tako dychający rynek startupów w Izraelu, które być może wycenią się wyżej w Warszawie niż w Tel Avivie
- wielka bliskość kulturowa i biznesowa narodów (mimo kreowanej przez media animozji)
- NYSE, Nasdaq czy LSE są za małe nawet dla olbrzymich polskich firm, a Tel Aviv jednak jest bliżej świata niż Warszawa

Lotos jest notowany o włos poniżej wartości księgowej. Przy tym kursie przejęcie będzie neutralne dla akcjonariuszy. A nowe aktywa mogą pracować lepiej i być wyceniane lepiej - Orlen jest notowany o 25% powyżej wartości księgowej. Zatem od strony matematyki finansowej mucha nie siada.

Sebastian to ten z kółkiem, co mówi bye-bye?

Ojej ile to lat minęło i tak już było spokojnie.

Od 1 września 2008 r. sesja rozpoczyna się o 9:00, nie jak wcześniej o 9:30.

Dodatkowo przyszłe wyniki zależą od aktualnego banku ziemi, który wyznacza granice przychodów i kryje nieznany potencjał poszczególnych lokalizacji. Można delikatnie powiedzieć, że jest to spekulacja co do przyszłej koniunktury w wybranych miejscach, czyli jak szybko i jak drogo (albo wolno i tanio) ta się upłynnić zbudowane tam mieszkania.

Na początek sugestie dwie:

1. Odpowiedz sobie co to znaczy kondycja finansowa spółki. Co o tym już wiesz, a czego Ci brakuje, żeby móc ocenić kondycję jako: dobrą, średnią, słabą.

2. Napisz konspekt, czyli taki powiedzmy spis treści. To wymaga ułożenia sobie planu pracy, czyli połowa roboty, która ustawi resztę prac na konkretnych torach.

I trzecia sugestia poza protokołem, rozważ przeczytanie tej skromnej książeczki. W zasadzie zawiera mnóstwo gotowców myślowych na takie okazje:
www.stockwatch.pl/zakup-ebooka...

Każdy sądzi po sobie.
Jak pamiętam, jeszcze kilka lat temu przejazd z Warszawy do Poznania samochodem był droższy niż pociągiem. Nie licząc paliwa. Tu nie trzeba nic "wyjaśniać" tylko odłączyć dojarkę od kieszeni kierowców.

Wynikać może, iż zarząd obawia się że CD Projekt jest silniejszą marką niż poszczególne gry albo równie silną, więc dba o skupienie komunikacji. W której jest spore wyzwanie: bezpiecznie rozdwoić uwagę fanów i budować dwa równoległe segmenty. To dużo trudniejsze niż All In jakie działało dotychczas, jedna marka, wszystko na jedną kartę, i znak równości CDP=CDR=Wiedźmin.

Temat dnia spóźniony o jakieś dwa lata ;)
Sądzę, że Kulczyk zapłacił jednak cenę rynkową, bo nie ma cudów na tym świecie. Kluczowe pytanie jest tylko takie, gdzie się podziała reszta tej ceny.

Cytat:
Ok, ale czyja to wina ?
Schodząc na niższy poziom, naszego kraju, firma z zakresu usług komputerowych/informatyki (polska, bez zagranicznego kapitału) posiada oddział w Lublinie - nie po to by tam świadczyć usługi, po prostu zatrudnia tam kilku informatyków o stawkach 2-3 razy niższych niż w centrali. Tacy sami ludzie o podobnych umiejętnościach i wykształceniu.
Dodam, że w tej branży nie jest to wyjątek - to czy to nie oznacza, że problem nie wynika z podległości nacji i jest bardziej złożony ? Co ma Lublin zrobić ? Zostać miastem-państwem satelickim USA by zachować dumę i honor?

Celne pytanie, dokładnie na miejscu. Czyja to wina - no nasza oczywiście. Polska jest w grupie państw, które nie przywiązują wartości do kapitału intelektualnego. Nie szanują swojej ani cudzej wartości twórczej, nie przestrzegają praw autorskich, a naruszeń nie ma jak ścigać. Dlatego tzw. Zachód nie inwestuje tutaj w tę dziedzinę, a my nie mamy na czym wytwarzać wartości dodanej - bo zarobić da się tylko na innowacjach.
Tego nie zmieni się jakimś protestem czy dekretem. Bierzemy co jest na stole - i bardzo dobrze, staramy się (sektor prywatny) wykorzystać każdą szansę, jaką wpada w ręce. Potrzeba kilku pokoleń żeby Lublin zbliżył się do Indianapolis czy choćby Eugene, ale musi zacząć już teraz budować po cegiełce swój fundament.

IMHO Unia ładnie się rozwijała przez parę lat po przyjęciu nowych członków, czyli 2004-2008, ale wepchnięcie euro tam gdzie go być nie powinno, czyli Grecja, kraje nadbałtyckie, Słowacja, było za wczesne i nieadekwatne. Skąd takie błędy? To nie są błędy, po prostu czasem nie ma innego wyjścia, gdy zachodnie społeczeństwa się kurczą i systemy emerytalne trzeszczą, potrzeba (pokojowej) ekspansji i bierze się to co jest.
Tzw. kryzys imigracyjny to nic innego jak zaplanowana akcja nagłego uzupełniania ubytków obywateli w wieku produkcyjnym. Gdy przyszedł kolejny cykl i okazało się, że z krajów dawnego Bloku Wschodniego już się więcej nie wyciśnie, trzeba było sięgnąć dalej. Kalkulacja jest mniej więcej taka: po stronie kosztów transport i utrzymanie powiedzmy miliona facetów przez 3-5 lat, plus ekstradycja tych co się nie przyjmą, a po stronie przychodów podatki i ubezpieczenie społeczne od pierwszego dnia zatrudnienia. Koszty jako inwestycja czyli rozłożone w czasie przez cały wiek produkcyjny takiego gościa. Wg mnie wystarczy konwersja 20%, czyli jak wróci 8 z każdych 10 imigrantów, to ci którzy zostaną pokryją koszty operacji i pomogą utrzymywać system emerytalny swoimi cash flow'ami. Zwiększenie wewnętrznego rynku zbytu, wzrost konsumpcji to już wartość dodana.

Przypomnę ciekawy filmik, który pokazał kto, jak i za czyją kasę realizował tę operację.



źródło:
www.zerohedge.com/news/2016-12...

Cytat:
Na lotnisku w Brukseli nie wystarczą już dwie bramki: economy class i business class. Jest jeszcze VIP, bo w końcu wszystkie zwierzęta są równe…

Pomijając osobny VIP-terminal wojskowy, na Okęciu też jest trzecia, najlepsza bramka. Jeden z wielu wyrazów pogardy rządzących i bogatych do tępych mas, które ich utrzymują. I rzeczywiście, wybieranie X, Y czy Z do parlamentu, czy płacenie A, B, C za ich muzykę/filmy/literaturę nie świadczy za dobrze o poziomie inteligencji tychże mas. Którym jednak *tym bardziej* należą się chociaż proste gesty wdzięczności. Bo na szacunek ze strony XYZ/ABC nie liczę.

Cytat:
Z punktu widzenia Polski uczestnictwo w Unii Europejskiej jest jak najbardziej korzystne, chociaż jeszcze więcej korzystają na tym Niemcy.

Napiszę to jeszcze bardziej dobitnie. Polska to już tylko kawałek terytorium między górami a morzem, gdzie mówi się głównie po polsku. Do niedawna całkowicie zarządzane i kontrolowane politycznie i gospodarczo przez zagraniczne pluginy. Najpierw przez wiele lat podpięta interfejsem do Moskwy, potem sprawnie przerzuciła się na sztywne łącze z Brukselą (która jest dokładnie jak piszesz, aliasem Berlina).
Uczestnictwo tego terytorium w Unii to jak najbardziej dostarczanie taniej siły roboczej plus rynek zbytu na produkty i usługi. W zamian za stanowiska i obrywy dla lokalnych pluginów utrzymujących status quo. Czyli ekonomicznie miejsce tworzenia wartości dodanej dla przedsiębiorstw niemieckich, francuskich, trochę też włoskich i hiszpańskich. Nie tak bardzo różniące się od fermy drobiu z jej inkubatorami, klatkami i wybiegami.
Nie przeczę, kurom może być fajnie i ciepło, od narodzin aż do śmierci. Wystarczy mieć kurzy móżdżek.

Polski rynek jest order-driven. Kupujesz akcje fizycznie, na własny rachunek, depozyt wszystko odnotowuje.
Amerykańskie rynki są quote-driven. Handlujesz z brokerem i nie wiesz do końca co on ma na swojej książce.
Oczywiście to nie odpowiada całkowicie na Twoje pytanie, niemniej w USA funkcję clearing houses spełniają bezpośrednio giełdy, tj. NYSE czy Nasdaq.

B24 ma najlepszy engine z tych które znam. Jestem klientem i to nawet dość wiernym - testowałem zagraniczne rozwiązania i są gorsze lub dużo gorsze.
Chciałbym dużo więcej, bo funkcje są mocno ograniczone, ale w tym zakresie jakie udostępnia usługa, działają bardzo dobrze. Trudno ją jednak rozwijać, bo skanowanie i odsiewanie internetowego śmiecia jest zadaniem karkołomnym, zżerającym zasoby informatyczne, wymagającym ciągłego rozwijania algorytmów i nieunikniona konieczność wsparcia pracą ręczną.
Jednak z B24 jest coś nie tak, bo jak można nie zarabiać mając 2 czy 2,5 tysiąca klientów globalnych. Za niska cena, za wysokie koszty, nie takie techniki sprzedaży czy polityka cenowa. Znam kilkunastu klientów B24 i wszyscy turlają się ze śmiechu gdy rozmowa schodzi na ceny. Mogliby zapłacić 10x więcej i nic by nie poczuli.
Inne pytanie czy naprawdę by to zrobili. Abonament SW kosztujący $100 rocznie jest wart co najmniej $1000 miesięcznie, ale nie mam przekonania że dałoby się tyle uzyskać. I tu jest też pies pogrzebany z B24. Sądzę, że ścieżką sprzedaży korporacyjnej i bezpośredniej uzyskaliby dużo wyższe ceny niż będąc stronką internetową, nawet najlepszą.

Dokładnie tak. Kark zresztą nie kryje się z tym w co gra. Nawet w którymś medium odpowiedział centralnie inwestorowi, który żalił się że akcje spadają, "kto mu kazał kupować na górce".

Ależ skąd! Możesz przecież spokojnie pisać z dowolnego miejsca na ziemi. Jest po prostu niewymowną stratą czasu boksowanie się z ramolami w sytuacji, gdy masz w rękach szczere złoto. Są lepsze zastosowania talentu i zdolności niż przekonywanie troglodytów do swoich racji.

Ze swej strony polecam zatem:
globalcareers-goldmansachs.ici...

jedyna rozterka to czy uderzać w Azję, Europę czy USA. Ale myślę, że będzie się można przenosić.

lesgs napisał(a):
Myślę, że głównym problemem CDR może być sprawa oryginalności pomysłu. Wiedźmin niósł ze sobą powiew świeżości i był oparty na rzetelnym scenariuszu powieściowym, dość oryginalnym i niezbyt rozpowszechnionym (pomimo, że należał do nurtu fantasy) - pewną rolę odegrał tu fakt, że powieści z Wiedźminem zdobyły przede wszystkim rynki lokalne, a nie globalne.

Wiedźmin był mocno inspirowany cyklem powieściowym Davida Gemmela "Legenda" (a dokładnie, Saga Drenajów).
www.amazon.co.uk/Legend-Drenai...

Cytat:
Teraz najwyraźniej powstaje produkt oparty na scenariuszu będącym od początku tylko grą. Może zabraknąć talentu pisarskiego, który potrafiłby stworzyć coś zupełnie oryginalnego. Sama nazwa "Cyberpunk" już nosi w sobie ziarno sztampy.

Gra jest oparta na systemie RPG Cyberpunk 2020
en.wikipedia.org/wiki/Cyberpun...
i powstaje podobno przy bliskiej współpracy z jego twórcą
www.rockpapershotgun.com/2017/...

Cytat:
Over the years, Pondsmith has made deals with companies to bring Cyberpunk to PC but says he’s glad that those deals “crashed” because now the real deal has arrived. CD Projekt Red, the studio behind The Witcher and upcoming Cyberpunk 2077, “get it”. “They’re actual fans and they know stuff about Cyberpunk that I’ve forgotten.”

Bilans i RZiS spółki akcyjnej może się różnić, i to czasami mocno.
Niemniej tak, co do zasady, z drobnymi uściśleniami:
a) Zysk/strata z lat ubiegłych lub zyski zatrzymane, lub nie podzielony wynik - zależy od tego co i jak spółka raportuje i co się da z tego wyciągnąć,
b) EBIT z czterech ostatnich kwartałów,
c) i oczywiście sprawozdania skonsolidowane.

reset napisał(a):
proszę o rzetelne wyliczenie Ratingu Altman EM-Score bo inni analitycy i inne źródła podają że jest AAA !!!
a waszym zdaniem ccc nie sądzicie że spora rozbieżność???? nie wprowadzacie akcjonariuszy w błąd?

Jeśli ta sama metoda daje na dwóch kalkulatorach różne wyniki, to zaiste co najmniej jeden z nich się myli - w formule i/lub w danych wejściowych.

Zobaczmy: EM-Score = 3,25 + 6,56 x KO / A + 3,26 x ZZ / A + 6,72 x ZO / A + 1,05 x KW / Z

Który składnik Twoim zdaniem liczymy nieprawidłowo, bo zakładam że dokonałeś własnych obliczeń i podasz swój wynik?

Żeby nie było, weźmy nawet przebrzydłego Bankiera z danymi Notorii, niech już będzie ;)
www.bankier.pl/gielda/notowani...

dopisałem na Paincie trzy linijki z bilansu, choć oczywiście do obliczeń potrzebna jest tylko jedna, najnowsza kolumna. Zyski zatrzymane są zerowe lub pomijalne. Tysiące też gubię bo to niczego nie zmienia.


kliknij, aby powiększyć


No i nie chce być inaczej: EM-Score = 3,25 + 6,56 x -10 / 57 + 3,26 x 0 + 6,72 x -1 / 57 + 1,05 x 35 / 22 = 3,65 czyli CCC jak nic.

Rating ściąga w dół przewaga zobowiązań krótkoterminowych nad aktywami obrotowymi, no i ujemny EBIT.
Wiem też, gdzie Twoi "analitycy" się pomylili, bo sobie w międzyczasie sprawdziłem. Tak to jest jak się księguje za duże RMki. Porozmawiaj ze spółką na temat polityki rachunkowości, bo jak dla nas to są ekwiwalentem zobowiązań, chociażby z czystej ostrożności.

Dziękuję za cierpliwość i dodam, że w razie zapotrzebowania, chętnie przygotujemy wycenę niepubliczną na pojedyncze zamówienie, z tym że osobno wycenioną. Pewnych rzeczy się po prostu nie przeskoczy.

Ano mniejszy, tyle że nie ma pokrycia w rentowności. I jaka jest jakość tych aktywów - poszukam twardych danych - jednak przekonanie jest takie, że premia majątkowa przynależy przede wszystkim kapitałowi intelektualnemu, tj. znaki, know-how, patenty, licencje - wszystko to może dawać przewagę konkurencyjną i przekładać się na ponadprzeciętną marżę. Środki produkcji i inne ciężkie aktywa jak np. budynki, maszyny, działki takiej premii nie dostają.

Nie znam się operacyjnie, więc się wypowiem ;)
Co do zasady, zła wiadomość dla GPW. Przekwalifikowanie oznacza przetasowania w obecności zagranicznego kapitału. Odpływ spekulacyjnego, tj. szukającego wysokich zysków i akceptującego ryzyko. Napływ długoterminowego, czyli kup i trzymaj, oczekiwana niska stopa zwrotu. A zatem spadek obrotów i zmienności.

O ile nie podpisały lock-up'u, to technicznie rzecz biorąc mogą sprzedać od pierwszej sesji, na której nowe akcje zaczną być notowane. Chociaż nawet z lock-up'em mogą sprzedać, płacąc karę za złamanie umowy.

O właśnie właśnie, malutki kawałek klimatu panującego w branży. Nie używam określenia 'polskie piekło' ale dużo ma to z piekła, szczególnie dla wiecznie zcrunchowanych młodych ludzi.

Obejrzałem z przyjemnością. Dwie godziny, a to tylko wierzchołek góry lodowej, przy tym baardzo poprawny politycznie. Dużo może powiedzieć o branży osobom, które nie miały z nią do czynienia, ale się interesują co to właściwie znaczy "stworzyć grę".


Może Państwo nikogo nie potrzebuje. Już Urban powiedział, że rząd się sam wyżywi.
Upaństwowi ile się da i będzie handlować samo ze sobą. I uwaga, to nie jest utopia, takie modele funkcjonują tu i ówdzie, jeden powie Chiny, inny powie Singapur.

Niemniej ja tu czytam między wierszami, że wałowe umowy były podpisane, tak zwane ustawki. Nie tak że poszedłeś, złożyłeś ofertę i wyszedłeś z umową. To znaczy wielu tak właśnie podpisało, ale niektórzy dostali słodkie deale i teraz się szuka kruczków, żeby się z nich wyplątać. Kruczki przeciwko kruczkom. I dlatego nie tylko "z tym państwem" ale "w tym państwie" generalnie trudno się robi interesy, bo wygrywa ten, kto ma przełożenie na sąd.


O świetnie, dziękuję. Sprawa totalnie nietrywialna.
Oczywiście nie życzę, żeby trzeba było sprawdzić jakość tej ochrony w praktyce. Niemniej samo złożenie wniosku i przepchnięcie ochrony jest przełomowe bez wątpienia.

Mógłbyś proszę zalinkować jakiś patent z EU. Pytam merytorycznie i pozagiełdowo, bo ochrona prawnoautorska kodu komputerowego w EU jest przedmiotem dość sporego sporu i jestem ciekaw, jak spółka rozwiązała sprawę.

Neflix może, choć nie musi, być tym czym był Carlos Slim dla Hawe.

Chyba nikt rozsądny nie uważa, że prezes w wywiadach zdradza szczegóły strategii i wykłada swoje plany na stół przed Amazonem, Hulu, Showmaxem i pozostałą konkurencją. Może co najwyżej wodzić je za nos.

Natomiast jeśli Marketwatch pisze "Korporacja prowadzi dziwną politykę" to znaczy, że nie rozumie modelu biznesowego. Odpowiedź jest prosta: Netflix żyje z nowych abonamentów, dlatego żongluje i eksperymentuje z repertuarem, żeby przyciągać nowe grupy widzów. Między innymi dlatego tak a nie inaczej reklamuje trzeci sezon Narcos. Ponadto tak opracował politykę cenową i komunikację, że ma bardzo mały churn. Jest po prostu tańszy niż kawa z ciastkiem. Natomiast istniejących abonentów nie ma potrzeby za bardzo dopieszczać, bo to bije w jego koszty: im więcej klient ogląda, tym więcej Netlix płaci za streaming i prawa autorskie. Dlatego robi seriale dla nowych, nie dla obecnych. Choć też nie tak do końca, bo wspomniany w artykule Sense8 miał się skończyć definitywnie po pierwszym sezonie, a jednak zrobili drugi. Tylko historia i pomysł już się totalnie wytarły.

Wracając z długiego dryfu, kto by nie był klientem Platige, trzeba pamiętać że film i telewizja na zachodniej półkuli to rynek trzymany przez kilka grup mediowych w LA i NY. Bardzo konkurencyjny showbusiness, gdzie śmietanę zgarniają najpierw networki, potem agenci, potem producenci, a dopiero na końcu jest studio. Alternatywą jest Bollywood, albo K-Movies, albo na siłę RPA, bo dalej w branży nie ma już nic.

krewa napisał(a):
WD, niby jesteśmy rozumnym gatunkiem

Inteligencja jest aberracją wśród homo sapiens. Chociaż może to też za wiele powiedziane. Niech będzie: spryt.
Promocja tegoż spowodowała w ostatnich 200 latach niekontrolowany wzrost populacji szkodników chodzących na dwóch nogach.
Wygląda jednak, że wszystko zmierza w kierunku przywrócenia równowagi.

Cytat:
ale czemu nie potrafimy funkcjonować bez posiadania wroga? Odnoszę wrażenie, że sensem bytu jest walka z wrogiem, zewnętrznym lub wewnętrznym. Prawdziwym lub wyimaginowanym.

Oczywiście, to jest wbudowane w DNA tych wodnistych stworzeń, które od setek tysięcy lat walczą o przetrwanie w nie sprzyjającym środowisku. Dopiero mniej więcej sto lat temu przestało brakować żywności, więc bezsensem stała się walka o ziemię rolną - ale nawyki pozostają.

Otworzyć granice, wpuścić im Big Brothera, Premier League i jakieś dwie zwaśnione partie - będą się mieli czym zająć zamiast majstrować przy jądrach.

Patrząc kosmologicznie, "coś" w końcu musi uruchomić kolejny cykl na rynkach. Bo obecny trochę się przeciągnął. Może to będzie właśnie "to".

W tym poście więcej mądrości niż w roczniku HBR i więcej doświadczenia niż w dwuletnich studiach MBA.


kliknij, aby powiększyć

Inwestorzy często pytają o to na czatach. Nie kojarzę konkretnej odpowiedzi. Temat jest omijany, albo uznawany za tajemnicę przedsiębiorstwa.

dovado napisał(a):
Sorry bład był oczywiście tylko jeden,może to nie wynikało z kontekstu ale reszte sugerowałem że autor nie bierze pod uwage pewnych rzeczy których w omawianym raporcie rzeczywiście nie ma i stawia spółke w złym świetle .

W kwestii formalnej: można wiedzieć gdzie zapoznałeś się z analizą? Nie masz dostępu do strefy premium SW, a chcę mieć pewność, że mówimy o tym samym tekście.

zjablik66 napisał(a):
Generalnie przyjąłem założenie 20 zł za bilet (choć w Polsce jak sprzeda się 2 mln biletów to będzie sukces)

Tylko jeden film w 2016 r. zrobił 2 mln w polskich kinach
www.sfp.org.pl/blog,137,24354,...

ponadto:
Box Office napisał(a):
O ile w 2015 roku widz za wejściówkę płacił średnio 18,4 złotych, to w 2016 roku bilety okazały się nieznacznie droższe i każdy kosztował przeciętnie 18,6 złotych.


anty_teresa napisał(a):
Tutaj popełniasz błąd – producent i dystrybutor dzielą się pół na pół, ale dopiero tym co zostaje po pokryciu kosztów dystrybutora, czyli kosztów promocji, lokalizacji itd.

Zgadza się, warto poczytać jak działa recoupment. Także aby dodać do kosztów opłaty na PISF i ZAPA.

zjablik66 napisał(a):
Co do założeń powtarzalności to Netflix nastawiając się na Wiedźmina i chcąc z niego zrobić koło zamachowe swojego biznesu to kalkuluje co najmniej 4 sezony (standard w serialach), a może nawet więcej - oczywiście musi się udać pierwszy sezon. Jak nie wyjdzie pierwszy sezon to wszystko do piachu, a jak się uda to mamy kilka sezonów z jeszcze większymi budżetami (Netflix trochę kalkuluje z kosztami przy pierwszym sezonie), czyli jeden sezon rocznie (czyli będzie powtarzalność).

Ciekawe, poczytałbym więcej, mógłbyś podlinkować gdzie Netflix o tym pisał/mówił?


Sprawdzamy o co chodzi, a ebooka prześlemy mailem ASAP.


Informacje
Stopień: n/a
Dołączył: 25 lipca 2008
Ostatnia wizyta: 12 kwietnia 2021 15:16:09
Liczba wpisów: 8 582
[2,29% wszystkich postów / 1,85 postów dziennie]
Punkty respektu: 33

Kanał RSS głównego forum : RSS

Forum wykorzystuje zmodfikowany temat SoClean, autorstwa J. Cargman'a (Tiny Gecko)
Na silniku Yet Another Forum.net wer. 1.9.1.8 (NET v2.0) - 2008-03-29
Copyright © 2003-2008 Yet Another Forum.net. All rights reserved.
Czas generowania strony: 1,874 sek.

AD.bx ad3a
PORTFEL STOCKWATCH
Data startu Różnica (%) Różnica (zł) Wartość
01-01-2017 +160,14% +32 028,74 zł 52 028,74 zł
Logowanie

Zaloguj
Zapamiętaj | Rejestruj | Aktywuj | Odzyskaj hasło
AD.bx ad3b
AD.bx ad3c
AD.bx ad3d