pixelg
Forum StockWatch.pl
Witamy Gościa Szukaj | Popularne Wątki | Użytkownicy | Zaloguj | Zarejestruj

Koruptos

Koruptos

Ostatnie 10 wpisów
yanek z hor napisał(a):


Negatywy - ryzyka
(...)
3 zwyciestwo KO w wyborach - pln za 3,5 za EURO, wyprzedaż przemysłu, ubozenie społeczeństwa



Jesteś niesamowity. Skąd wizja, że KO doprowadzi do wyprzedaży przemysłu i ubożenia społeczeństwa? O ile społeczeństwo zubożało za czasu ich ostatnich rządów? O ile spadło PKB, o ile spadły zarobki i realna siła nabywcza pieniądza? Przecież PIS to ciągła (nieudolna) nacjonalizacja. Potrafisz wskazać jakiś dobry przykład Państwa, najlepiej zbliżonego kulturowo, w którym państwowe spółki radzą sobie w długim terminie lepiej od prywatnych? Względnie przykład, w którym Państwowe monopole doprowadziły do rozkwitu gospodarki, konkurencji i wzbogacenia obywateli?

@tgolik] dzięki za wyjaśnienie. Wynika z niego wg mnie, że zakres GOGa jest dużo szerszy, niż przeciętnemu klientowi się wydaje. Wnioskuję zatem, że większość kosztów nie jest zatem związana ze sprzedażą i dostosowaniem starszych gier do współczesnych wymagań, lecz z innymi celami, które mają zwiększyć przychody w przyszłości. Jeśli mają na to środki, wydaje się niegłupie. Czy w ostatecznym rozliczeniu zacznie na siebie zarabiać, pożyjemy zobaczymy.

Może ktoś powiedzieć więcej nt. przyczyn strat na GOGu? Pytam z ciekawości, od dawna nie jestem akcjonariuszem CDR, ale za to jestem zadowolonym Klientem (W2, W3). Sporo historycznych gier (niektóre czysto z sentymentu, nawet nie odpaliłem) kupiłem właśnie przez GOG i wydawało mi się to złotym interesem, który przy niewielkich kosztach generować powinien dla spółki dodatkowe przychody. Czego nie widzę?

Pedro123 napisał(a):

2. Patologia 2 Ogromne pieniadze sa transferowane poza publiczna sluzbe zdrowia do jed. prywatnych, czesto zagranicznych. Najbardziej dochodowe uslugi z malym ryzykiem. W publicznej sluzbie zdrowia zostaja niedochodowe, kapitalochlonne i ryzykowne uslugi, wiec na koniec placa za to wszyscy lub jakosc jest niska bo nie ma pieniedzy.


To może zakażemy takiego transferu i będzie git? Na co komu prywatna służba zdrowia, niech wszyscy ze wszystkim chodzą do państwowej, tylko trzeba jej trochę więcej pieniędzy sypnąć. Może jednak zamiast tego należałoby się zastanowić dlaczego ludzie wolą zapłacić dodatkowo (bo przecież składki i tak płacą) i pójść do prywatnej przychodni? Może dlatego, że jak moje dziecko boli ucho to potrzebuję wizyty za 2 godziny a nie za 2 tygodnie (jak dobrze pójdzie). Jak mnie boli ząb, to nie potrzebuję wizyty za 15 miesięcy tylko w ciągu max kilku dni? A może dlatego, że jak ostatnim razem byłem u państwowego stomatologa (jakieś 25 lat temu), to postanowił w ramach leczenia wyrwać dziecku w podstawówce wszystkie szóstki , bo za pewne tak było szybciej i łatwiej?

1ketjoW napisał(a):
Koruptos,

źle zrozumiałeś moje intencje. Przeczytaj jeszcze raz cały akapit, a nie część.

Cytat:
Ad rem. Zadajesz pytania na które każdy zna odpowiedź. Pytanie tylko czy tak jest zawsze w realu. Co ma zrobić samotna matka wychowująca trójkę dzieci w kapitalizmie. Czasem nie ma prostych odpowiedzi.


Wyboldowałem, to co istotne.


Wyboldowany fragment jest istotny, lecz jednocześnie oczywisty, a wręcz banalny. Niemniej jednak w Twoim przypadku intencje odczytałem błędnie - przepraszam za uwzględnienie w "zaszczytnym" katalogu piewców socjalizmu i sprawiedliwości społecznej oraz zwracam honor.salute

Czytam ten wątek i nie wierzę:

- kapitalizm zły, bo jak sobie w nim poradzi samotna matka z trójką dzieci,
- wyższe podatki dla "bogatych" dobre, bo przecież i tak tyle zarabiają, że "nie zbiednieją",
- "bogaci" powinni płacić więcej, bo "sprawiedliwość społeczna" a jak się nie podoba, to wypad.

Czy to jest forum ekonomiczne? Czy naprawdę niektórzy nie rozumieją, że bogactwa narodu nie budują we współczesnym świecie ludzie zarabiający 3000 zł brutto? To nie oni zakładają i rozwijają firmy, nie oni tworzą wynalazki, nie oni tworzą średni i wyższy szczebel kadry zarządzającej, nie oni opracowują nowe metody leczenia, budowania, komunikacji, nie oni rozwijają automatyzację itd. To robią w przeważającej większości wysoko wykwalifikowani specjaliści, a tacy ludzie są po prostu dobrze opłacani (niezależnie od formy). Jednocześnie tacy ludzie są najbardziej mobilni zawodowo. Uderzając w nich, sami pozbawiamy nasz kraj tych, którzy ciągną nasz zaprzęg. Jeśli w klasie na koniec roku obniżycie najlepszym uczniom oceny o jeden, żeby podnieść je najsłabszym o jeden, to za dwa - trzy lata w takiej klasie zostaną tylko ci słabi uczniowie. Lepsi wybiorą albo inne klasy, albo inną szkołę, albo stwierdzą, że pierdzielą i nie będą robić na innych.

Tyle razy to przerabiano i zawsze kończyło się źle. Ale nie, "tym razem będzie inaczej".

@slawek_wr

pytanie, iw jakich okolicach powinien być kurs, aby utrzymać taki wskaźnik za 2-3 lata. Nadal w okolicach 630 czy raczej bliżej 63... Fajnie, że spółka ma teraz takie zyski ale nie zapominaj, gdzie była jeszcze 1-2 lata temu. To wcale nie tak dawno, a obecna sytuacja nie musi (i nie będzie) trwać wiecznie.

@ Bankrucik - Poza czym? Widokiem państw? Może Polski, ale Stany, Chiny i jeszcze parę innych na pewno się temu dobrze przygląda. Podejście wielkich graczy do BTC przypomina mi trochę podejście Moskwy do faszystów w Rosji: niby zwalczamy, niby nam się nie podoba, niby nie mamy na to wpływu, ale po cichu załatwiamy tym swoje własne interesy.

@ Varciasz - generalnie w pełni podzielam Twoje wnioski, ale niektóre argumenty są słabe.

Cytat:
3) Operacje na BTC są bardzo drogie co sprawia że nigdy nie będzie środkiem płatniczym
- on już jest środkiem płatniczym. Prawdopodobnie nie będzie powszechnym, ale to raczej ze względu na ryzyko nagłęgo "wyłączenia", niż przez koszty. Dla niektórych (choćby złudna) anonimowość jest warta każdych pieniędzy.

Cytat:
4) Żaden kraj nie będzie nigdy trzymać rezerwy walutowej w BTC (bo żadne państwo nie chce wspierać waluty nad którą nie ma kontroli)

a jaką kontrolę ma np. Polska nad dolarem?

randomdziad napisał(a):
No z tymi dobrymi wynikami to bym uwazal. Jezeli dobrze patrze w prospekcie to zysk netto tak sie prezentuje:
2017 -9mln
2018 3mln
2019 4mln
2020 25mln (3 kwartaly)

to chyba w USD ale nawet te 25mln szalu przy obecnej kapitalizacji nie robi. Pytanie czy ktos wierzy ze poprzednie lata to byl rozwoj i teraz juz wyniki beda tylko w gore czy moze to 2020 jest tutaj ewenementem.



Nie takie skokowe poprawy zywsku nasza (i nie tylko) giełda widziała w ostatnim roku przed IPO. A potem jakoś liczby zwykle wracają na stare tory...

@theAdrian
Nie wierzę w produkt, więc nie wsiadam do pociągu, ale Twoje arumenty są jak najbardziej sensowne. Dzięki za wyjaśnienia i powodzenia życzę.

Przepraszam, że zapytam, ale co się funamentalnie zmieniło? Produkt zaczął działać? Zmieniły się (bardzo negatywne) oceny lekarzy? Spółka jest ewidentnie grana ale czy jest tu coś poza tylko (i aż) techniką?

Morasek napisał(a):
Cytat:
Najbardziej prawdopodobną wersją wydarzeń jest to, że któryś z pracowników (w sieci wewnętrznej) otworzył załącznik z poczty z wirusem.


Śmiechłem. To to jest akurat najmniej prawdopodobna wersja... Nie wiem jak w Twojej firmie (gdzieś chyba pisałeś że masz jakąś) ale u mnie (międzynarodowe korpo) jakiekolwiek maile zewnętrzne z automatu trafiają do spamu, ewentualnie od razu są usuwane.

Ktoś kto nawet by kliknął w link to musiałby być naprawdę ograniczony umysłowo...


To błysnąłeś. Jeśli uważasz, że międzynarodowym korpo do pracowników nie docierają żadne maile z zewnątrz, a jeśli docierają, to nikt by w nie nie kliknął, to albo pracujesz w takiej korporacji od bardzo niedawna albo w jakiejś bardzo specyficznej jednostce takiej korporacji i nie wyglądasz poza swój pokój (o przechodzeniu regularnych szkoleń i testów antyphishingowych nie wspominając).

@ Świerzaczek.

Nie wiem, jak orientujesz się w pracy księgowych, ale w prawników najwyraźniej wcale. "Szukanie rozwiazan problemow w sieci to naturalna czesc tej pracy" odnosi się do prawników chyba jeszcze bardziej, niż do informatyków. Abstrahując od faktu, że wszystkie systemy informacyjne zawierające akty prawne, orzecznictwo itd. działają wyłącznie w Internecie (kwestia aktualizacji), nie wspominając o stanowisku regulatorów itd. salute

anty_teresa napisał(a):
Nie wiemy dlaczego odeszli, a jeśli twierdzisz, że z sugerowanego powodu to podaj jakieś źródło tej informacji. Powiązanie może sugerować koincydencja wypadków, ale nie lekceważyłbym daty - mogli po prostu uznać, że dobrym momentem na pożegnanie jest koniec roku. PEKAO zmienia się już od jakiegoś czasu...


Wiemy. Po pierwsze podali przyczyny ("z powodu odmiennej wizji rozwoju Banku" oraz "z powodu odmiennej wizji rozwoju Banku oraz poczucia odpowiedzialności za stabilne i ostrożne zarządzanie Obszarem Technologii i Usług Korporacyjnych") i nie są to "powody osobiste", co już samo w sobie jest wymowne, a po drugie odpowiadali za Pion Bankowości Korporacyjnej, Rynków i Bankowości Inwestycyjnej oraz Obszar Technologii i Usług Korporacyjnych, co dziwnie pokrywa się z obszarem głównej działalności przejmowanego Idea Banku i ewentualnych problemów powiązanych z jego przejęciem. Wg mnie ciężko to uznać za koincydencję. Dodatkowo nie znamy prawdziwych powodów odejścia trzeciego wiceprezesa raptem 10 dni wcześniej. 3 z 9 wiceprezesów w 10 dni to dużo.

Cytat:
A wy jak na chłodno ocenianie wpływ tego przejęcia na kurs pekao?


My wiemy tyle, ile opublikowano, więc nasze zdanie i ocena jest siłą rzeczy (z całym szacunkiem dla współrozmówców) powierzchowna i niewiele warta. Gdybym był akcjonariuszem bardzo niepokoiła by mnie natomiast reakcja tych, którzy wiedzą znacznie więcej, czyli 3 wiceprezesów, którzy postanowili nie firmować tej transakcji swoimi nazwiskami...

Cytat:
Mi się wydaje, że polską spółkę notowaną na warszawskiej giełdzie można pozwać jedynie w Polsce.

Źle Ci się wydaje. Możliwości jest bardzo wiele w zależności od konkretnego przypadku ale zasadą (od której oczywiście są wyjątki) jest, że właściwość miejscową pomiędzy przedsiębiorcami strony ustalają w umowie, zaś w umowach z konsumentami będzie to kraj zamieszkania konsumenta.

Cytat:
Temat dochodu gwarantowanego raczej nie bez powodów był testowany w niektórych krajach.


Fakt, był. I nigdzie ten test nie wyszedł pozytywnie. Wg mnie roboty/automatyka zawsze w ostatecznym rozliczeniu wyjdzie taniej, niż człowiek, natomiast musi istnieć jakaś trzecia droga. Dochód gwarantowany, czy też jakiekolwiek inne dawanie ludziom pieniędzy tylko za to, że istnieją, nie prowadzi do niczego dobrego. Ludzie nie chcą mieć dużo pieniędzy. Ludzie chcą mieć więcej pieniędzy, niż ma przysłowiowy sąsiad, ponieważ tylko wtedy czują się lepiej. Wystarczy popatrzeć na wszelkiej maści socjalistów - nawet jeśli wszyscy mają proporcjonalnie więcej pieniędzy i lepszy komfort życia, oni nadal są niezadowoleni, bowiem "różnice się zwiększyły". Z połączenia tych dwóch konstatacji wynika, że dochód gwarantowany przyzwyczai ludzi to "darmowego pieniądza", który się im "po prostu należy", a jednocześnie zawsze będzie za niski, ergo zawsze będą niezadowoleni i źródeł tego niezadowolenia oraz recepty na jego rozwiązanie będą szukać poza sobą. Znajdą go oczywiście u polityków - socjalistów, którzy będą zwiększać zadłużenie aby zwiększyć dochód podstawowy i tak kółko się zamyka. Na pewno jednak nie spowoduje to ogólnego zmniejszenia zadłużenia, ani nominalnie, ani realnie.

Może z tego, że spółka dynamicznie się rozwija, co widać po przychodach i zyskach, i ta perspektywa utrzymuje się w ostatnim czasie, zaś banki (nie tylko SBP) przeżywają trudne chwile, przeprowadzają (lub przeprowadzały) zwolnienia grupowe, a ich perspektywy (zwłaszcza przy obecnym podejściu rządu i NBP do stóp procentowych, UOKiK do swobodnej i antybankowej interpretacji przepisów prawa oraz polityków do pozaodsetkowych kosztów kredytu i szeroko rozumianej windykacji i odpowiedzialności dłużników za własne zobowiązania) rysują się znacznie mniej korzystnie.

Wg mnie porównujesz jabłka do gruszek. Równie dobrze można tu porównywać TSG i JSW...

BearHand napisał(a):
Wiadomo ile GNB ma u nich należności ?

Pamietam jak w okolicy 200 PLN tym handlowałem, wieki temu to było i jak później wyciekła afera z 40 piętra i Ryśka spółki zaczęły pikować.


31 grudnia wygasa umowa kredytowa w Getin Noble Banku na 30 mln zł, która z końcem września wciąż była wykorzystana w 100 proc

@ Złoty Bitcoin 96 - powtórzę to, co napisał Rafsty
Cytat:
Ale nie o to jest pytanie. Pytanie jest, czy to będzie korzystne dla przyszłych emerytów. To jest oczywiście wszystko ze sobą sprzężone, ale kraj jest bogaty bogactwem swoich obywateli, a nie odwrotnie. Dlatego rozmawiajmy, w temacie, a nie obok.


Nie rozmawiamy w wątku o tym, czy będzie to korzystne dla Polski tylko czy będzie to korzystne dla osób w programie. To niekoniecznie to samo. Jeśli wszyscy zaczniemy płacić od jutra podwójne podatki to Polsce (w bardzo krótkim terminie) wyjdzie to na dobre, nam nie.


@Dagazka - mój post zniknął gdzieś w trakcie dodawania, a nie chce mi się tego ponownie rozpisywać, więc w skrócie - prześledź proszę historyczne notowania od IPO spółek takich jak JSW, TPE, Energa, PGE, dodaj ewentualne dywidendy i dopłaty pracodawcy (niewielkie) i Państwa (symboliczne), odejmij koszty zarządzania i inflację - et voilà. Dalej będziesz grubo pod kreską.

Oczywiście, można trafić na lepsze spółki - Orlen, PZU, PGNiG itd, ale to trochę jak chodzenie po polu minowym w sytuacji, gdy nie ma wpływu w którą stronę idziesz i jak stawiasz kroki.

Nie piszę, że jedynie. Podaję przykłady skrajne, bowiem z takimi wiąże się dla mnie ryzyko, o którym wspominam. Co do szczegółów alokacji:

Art. 37 ust. 13 Ustawy o PKK, zgodnie z którym fundusz zdefiniowanej daty, o którym mowa w art. 38 i art. 39, w ramach części udziałowej portfela może lokować:
1) nie mniej niż 40% wartości aktywów w akcje (prawa do akcji, prawa poboru itp.) wchodzące w skład indeksu WIG20;
2) nie więcej niż 20% wartości aktywów w akcje wchodzące w skład indeksu mWIG40;
3) nie więcej niż 10% wartości aktywów w akcje notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych inne niż wymienione wyżej;
4) nie mniej niż 20% wartości aktywów na rynkach zagranicznych (należących do OECD).

Z powyższego wnioskuję, że 40-80% części udziałowej portfela zostanie ulokowane w WIG 20. Ponad 70% WIG 20 to spółki skarbu państwa i procent nasycenia wzrasta (uwzględniając szumne zapowiedzi dotyczące repolonizacji (a raczej nacjonalizacji) ma to robić dalej). Jak są zarządzane spółki SP widzimy wszyscy. Nie ma pieniędzy, których nie da się przepalić dla potrzeb politycznych/marketingowych/kolesiostwa. A ja swoje pieniądze wolę przepalać sam. Przynajmniej wiem, że wpadki to moja wina a nie bliżej nieokreślonego urzędnika, który został prezesem, bo popierał tego a nie innego kandydata na ministra.

Odnośnie przykładu z Tauronem - oczywiście przesunęły mi się przecinki. Wpłacone na IPO 500 zł dałoby mi w tej chwili ok. 200-250 zł (a nie 2-2,5 zł).

Który bonus? Dopłatę przez Państwo (obecne kwoty to śmiech na sali) czy partycypowanie w mojej emeryturze przez pracodawcę (w tym przypadku nie mam wątpliwości, że przełoży się to bezpośrednio na ograniczenie podwyżek dla pracowników - albo wszystkich, albo tych, którzy z PPK skorzystali (co byłoby bardziej sprawiedliwe IMO)). Żaden z ww. bonusów nie redukuje moich wskazanych wyżej obaw, bo np. 500 zł wpłacone przez państwowe instytucje w moim imieniu np. w taki Tauron w IPO, nawet jeśli dodamy do niego kilka procent płaconych przez pracodawcę (i zakładając, że nie odbije się to negatywnie na mojej pensji) w tej chwili (po 9 latach) dałoby mi coś ok. 2-2,5 zł. (wliczając dopłaty, dywidendę itd.). W przypadku JSW byłoby chyba jeszcze gorzej (spadek od IPO o ponad 85% w 8 lat, nie licząc opłat za zarządzanie). PGE? Niedużo lepiej, niemal 70% na minusie w 10 lat. Dlaczego ze środkami z PPK miałoby być inaczej? Przecież pójdą tam, gdzie Państwo będzie ich potrzebować, czyli do spółek SP, które oddają się potem pod opiekę NMP, płaca miliony złotych stadionom za nazwę (a służy to tylko temu, aby stadiony nie wykazywały ogromnych strat, bo źle to wygląda w mediach) i podejmują inne wątpliwe z ekonomicznego punktu widzenia inwestycje (np. zakup niskooprocentowanych obligacji innych SP, które akurat są w potrzebie, lub finansowanie ich w inny sposób, aby mogły one wypłacić n-te premie związkowcom). Wg mnie ryzyko ww. zabiegów znacznie przekracza zyski z potencjalnych bonusów.

A ja mam z PPK jeden podstawowy problem - nie mam de facto żadnego wpływu na to co się stanie z moimi pieniędzmi. Mogą trafić do takiego PZU, który pomimo wszystkich swoich wad jest w mojej ocenie dobrą spółką o ugruntowanej na polskiej scenie pozycji, rozpychającą się nieco na rynkach okolicznych i generalnie dość wolno ale stabilnie się rozwijającą, a mogą do takiego Tauronu czy JSW, które bynajmniej nie służą obecnie pomnażaniu pieniędzy inwestorów (bo przecież "celem państwowych spółek nie jest zarabianie pieniędzy") i szybko się to raczej nie zmieni. O pomysłach typu podwyższenie kapitału zakładowego w PGE nawet wspominać już nie wypada. Niskie opłaty są oczywiście ważne, ale wolę zapłacić 5% od czegoś, co sensownie zarabia, niż 0,5% od czegoś, co nie zarabia. Dopóki zaangażowanie polityków w gospodarkę i wykorzystywanie giełdy i spółek SP w taki a nie innych sposób się nie zmieni, oszczędzanie w PPK uważam za obarczone wyższym ryzykiem, niż samodzielne inwestowanie na giełdzie. To już lepiej wybrać obligacje SP.

Takie wzrosty procentowe to kwestia niskiej bazy. Pytanie jakie widzisz perspektywy na rynku e-prasy, które pozwalałyby realnie zakładać takie, lub choćby zbliżone, wyniki w przyszłości (i nie chodzi mi o k/k, bardziej o r/r przez dwa-trzy lata). Pozwolę zachować sobie swój sceptycyzm w tej materii. Niektóre rzeczy się po prostu kończą, i prasa (czy - w ograniczonym ale jednak nadal zakresie - e-prasa) do nich w dużej części zalicza (niestety).

"Więc wycena godziwa e-kiosku dużo wzrosła dwa, trzy razy.. 3,60- 5,60zl" - serio? Wyłącznie z powodu zmiany właściciela? Tak z ciekawości - przeliczałeś o ile musiałyby wzrosnąć przychody i zyski, aby "wartość godziwa" spółki faktycznie osiągnęła taką wysokość? Naprawdę uważasz, że w branży, w której działa spółka, taki wzrost jest w krótkim/średnim terminie możliwy?

ok, a gdzie ta analiza?

www.rp.pl/Opinie/310089940-Wyr...

tak odnośnie spokojnej analizy wyroku TSUE dot. CHF

Cytat:
Więcej nie chce mi się tłumaczyć, bo za tłumaczenie kwestii prawnych zwykle wystawiam fv

to fajnie, ja też. I m.in. dlatego mam wątpliwości.

Nie znamy orzeczenia TSUE, nie znamy jego przełożenia na wyroki sądów lokalnych. Nawet zakładając czarny scenariusz to i tak najpierw klienci musieliby wykazać, że w ich konkretnym przypadku wątpliwe klauzule rażąco naruszają ich interesy, a w praktyce nie jest to takie proste.

Dodatkowo, jeśli dłużnikom wszystko pójdzie po ich myśli, a w ewentualnych ugodach z Krukiem nie strzelili sobie w kolano, to przy takim obrocie spraw i tak Kruk będzie miał roszczenia do zbywcy wierzytelności, którzy wg mnie są wypłacalni.

Cytat:
nagle okaże się, że z wierzyciela stanie się dłużnikiem u kredytobiorców frankowych, to trzy.


a co to za ciekawa konstrukcja prawna się pojawiła?

lesgs napisał(a):
Dlatego piszę o roli cierpliwości Chińczyków. Z kolei u nich większym zagrożeniem jest mniejsza stabilność władzy - jeżeli do władzy dojdzie inna koteria, wtedy USA mogą odzyskać przewagę. Kto wie, może zamieszanie wokół Hong Kongu jest stymulowane przez "Zachód" i nadrzędnym celem jest destabilizacja władzy w Chinach? i


Jeśli chodzi o Hong Kong - na pewno jest, wystarczy popatrzeć na wyposażenie i przeszkolenie "manifestantów". Z własnymi służbami medycznymi i wyposażeniem mechaniczno-elektronicznym do zwalczania szeroko rozumianego monitoringu. To w dużej części nie są osoby, które wyszły na przysłowiowy marsz niepodległości.

Co nie zmienia faktu, że nie widzę możliwości, aby wpłynęło ta w jakikolwiek namacalny sposób na władzę w Chinach. System (i sam obecny przywódca) jest tam tak okopany, że nie ma mowy o zmianie władzy. W przeciwieństwie do Stanów, gdzie - choć sam Trump trzyma się mocno - to Republikanie już niekoniecznie.

Jako młody (choć bynajmniej nie debiutujący) inwestor zainwestowałem w Tauron na IPO, a potem nawet trochę dokupiłem. Patrzyłem wtedy w nocy z góry na Wrocław i widząc te wszystkie światła a odkładając na bok liczby, myślałem - przecież Tauron (wówczas jeszcze spółka z siedzibą we Wrocławiu) sprzedaje znaczną część tego prądu, który pozwala miastu świecić, szpitalom i hotelom funkcjonować, ludziom żyć jak na XXI wiek przystało. Przecież w dającej się przewidzieć przyszłości prąd będzie jednym z głównych dóbr potrzebnych światu i ludziom. Przecież mając taką pozycję na rynku można kreować politykę cenową w sposób zapewniający długotrwałe i stabilne zyski. Potem zrozumiałem, że w rozumieniu naszej klasy politycznej spółki Skarbu Państwa - wbrew szumnym zapowiedziom z okresu prywatyzacji - nie mają przynosić inwestorom mniejszościowym zysku. W sumie to w ocenie SP nie ma potrzeby, aby w ogóle takie spółki przynosiły zysk. Ważne, aby "lud" dostawał prąd, aby podmiot pozostał pod wpływem SP w stopniu umożliwiającym zapewnienie odpowiedniej liczby stanowisk "swoim ludziom" i aby tą czy inną drogą dostarczał pieniądze do budżetu. Niekoniecznie z dywidendy (nawet lepiej, żeby nie, bo dywidendę dostaną wszyscy właściciele, a po co dawać "własne" pieniądze obcym?) czy podatków z zysku. I sprzedałem akcje TPE ze sporą stratą, bowiem nie widziałem przed nimi żadnej sensownej perspektywy na zmianę. I nadal nie widzę.

Tak długo, jak początkowa literka tego skrótu oznacza "Urząd", czyli aparat pomocniczy organu administracji publicznej.

@ pandorinium

+1. Dokładnie tak. Jak to powiedział jeden z czołowych polityków rządzącej partii - spółki państwowe nie są od tego, żeby przynosiły zysk. A jeśli nie są od tego, to po co ktokolwiek z zewnątrz ma kupować jej akcje?

Cytat:
słyszałem, że to prawdziwa okazja


A czytałeś ile osób na tym zarabia a ile traci? I jakie - statystycznie - masz szansę, żeby być w pierwszej grupie? Nie chcę podcinać skrzydeł ani zniechęcać, po prostu najpierw poczytaj "czy grać" a dopiero potem "jak grać".

Z natury ludzkiej. Sąsiad ma nowy telewizor/samochód, więc ja też chcę lepszy/nowszy, niech widzi, że mnie również stać. Dziecko chce (nową) konsolę/drona/quada, koleżanka wychodzi za mąż i chce zrobić "panieński", po którym innym koleżankom oczy i języki na wierzch wyjdą. Chrześniak ma komunię (i tu już zwykły rower nie wystarczy) a i na wakacje też by się wyjechało na Kretę czy inną Majorkę, a że to raz w roku to nie będę se żałował. Przecież cały rok na to tyram. No i meble w salonie też by się wymieniło, bo te mają już x lat i są niemodne.

Nie ma co gdybać skąd takie a nie inne potrzeby. One po prostu są (od dekad, jeśli nie stuleci) i osoby, które je mają, nie sfinansują ich nagle nadgodzinami czy dodatkowym źródłem dochodów. Edukacja finansowa może to zjawisko zmniejszy ale go nie zlikwiduje, a i tak zajmie to pokolenia. Dodatkowo strumień świadczeń socjalnych tylko przyzwyczaja ludzi do wyższego poziomu życia przy niższym nakładzie pracy, co przy zmniejszeniu ww. strumienia nie ograniczy cudownie oczekiwań jego beneficjentów (vide Grecja/Włochy).

@ Krewa - w kwestii odsetek nie mogę się zgodzić. Wysokość odsetek jest ograniczona przepisami KC (obecnie 10%), więc na wielu umowach pożyczek już obecnie jest wykorzystywane maksymalne oprocentowanie. Przy kosztach finansowania na rynku sięgającym w niektórych przypadkach 8+ % (oprocentowanie obligacji) takie odsetki przy dużym apetycie na ryzyko są dla branży dalece niewystarczające, stąd szukanie zarobku gdzieś indziej (w kosztach pozaodsetkowych). Przy rosnącej inflacji ten problem będzie się tylko pogarszał, co oznacza dalsze zmniejszenie apetytu na ryzyko, co oznacza jeszcze większy ścisk na rynku klientów wiarygodnych i wypychanie tych mniej wiarygodnych poza rynek (legalnych) dotychczasowych źródła finansowania.

Odnośnie niewyedukowanego społeczeństwa - tu częściowa zgoda, natomiast upieram się, że spora część klientów chwilówek nie chodzi tam, bo wpadła w sidła mistrzów marketingu finansowego, tylko dlatego, że nigdzie indziej pożyczki już nie dostała.

Cytat:
Tą ustawą Ziobro robi dobrze Skokom?


To też był mój pierwszy pomysł, ale teoretycznie one również są (obecnie) objęte zakresem tej nowelizacji. Mała poprawka na etapie Senatu, czy jednak chodzi o coś innego? Może walka polityczna i podłożenie problemu Morawieckiemu (słuchałem wywiadu z Ministrem Sprawiedliwości, który stwierdził, że pomysł tak restrykcyjnej zmiany to skutek interwencji właśnie Premiera)? A może po prostu konformizm, krótkowzroczność i zwykła głupota?

Ad 1. W takim rozumieniu tak, ale pętla zadłużenia niekoniecznie jest związana z chwilówkami. Jeśli ktoś żyje podobnie ale z wykorzystaniem 3 kart kredytowych to już jest oki? Chwilówki to ostatni (legalny) etap i jego wyłączenie nie rozwiązuje problemu.

Ad 2. To jeśli jest połowa opłaty to oznacza, że jej w ogóle nie ma? Czy jest, tylko niższa? I ile jest takich sytuacji, bo z mojego doświadczenia niewiele (ale nie jestem miarodajny, mam mało styczności z klientami chwilówek).

Ad 3. Skala (oficjalna) pewnie nie. Nieoficjalna i nielegalna, niewątpliwie niekorzystna dla konsumentów - raczej tak. Z chwilówkami jest jak z każdym produktem/usługą - jest popyt to i podaż się znajdzie.

Kakarotto - po pierwsze nie mogę się zgodzić, że chwilówki żerują na ludzkiej głupocie. Ludzie nie idą tam dlatego, że nie znają warunków. Znają, ale nigdzie indziej pieniędzy nie dostali a potrzebują, to idą. Nie pódją po chwilówkę to pójdą do lichwiarza lub do grup przestępczych. A one nie korzystają z komornika.

Po drugie - od kiedy to odzyskuje się pieniądze na koszt podatnika? Postępowanie cywilne kosztuje (opłaty). Sąd może Cię zwolnić z opłat, ale jeśli dochodzisz zwrotu pożyczonych pieniędzy, a z takiego pożyczania żyjesz, to Twoje szanse oscylują wokół zera. To tyle, jeśli chodzi o koszt uzyskania tytułu wykonawczego.

Sama windykacja komornicza kosztuje już zawsze. Nie wpłacisz zaliczki, to komornik palcem nie kiwnie. I jeśli nic nie uzyska to swoich pieniędzy (kosztów postępowania komorniczego) też już prawdopodobnie nie zobaczysz.

"Gdyby system odzysku długów nie posiadał komorników to żadnych chwilowek by nie było." - yhm. Pożyczki były zawsze, komornicy nie, więc Twój argument jest nieprawdziwy.Tylko z jakiegoś powodu społeczeństwa wykształciły system państwowego egzekwowaia (wszelakich) długów, aby móc pozbawić takiego uprawnienia sektor prywatny. I zrobiły to dla dobra dłużników, a nie przeciwko nim.

A dlaczego akurat system odzyskiwania długów miałby nie mieć prawa skorzystania z komorników, a inne branże i sektory już tak, to kompletnie nie mam pojęcia. Jeśli ktoś nie płaci za mieszkanie to właściciel ma prawo nasłać na niego komornika, czy też nie? W końcu tu i tu chodzi o odzyskanie pieniędzy.

Nie jestem delikatny i bynajmniej mnie nie uraziłeś mnie. Po prostu wskazuję, że jeśli będziesz lekceważąco traktował opinię rozmówców lub będziesz dla nich (rozmówców, nie opinii) nieuprzejmy, to wkrótce możesz nie mieć rozmówców. Ale to tak poza konkursem.

Sargon - po pierwsze, jeśli chcesz się faktycznie czegoś nauczyć, to zacznij naprawdę czytać to, co ktoś pisze.

Po drugie - jeśli chcesz, żeby ktoś kompetentny Ci odpowiadał, to bądź uprzejmy. Tylko tyle i aż tyle. Ciężko uzyskać stanowisko / informację / pomoc od kogoś, kogo obrażasz. Jeśli nie wiesz o czym piszę, przeczytaj Swój ostatni post. Na tym forum wymieniamy się opiniami ale decyzje inwestycyjne każdy podejmuje sam. Dlatego też celem nie jest przekonanie innych, że "to ja mam rację a nie Ty", względnie "ja się znam, a Ty nie". Celem jest wymiana poglądów i - być może - zwrócenie przez innych uwagi na aspekty, których ja czy ty nie dostrzegamy. To, czy uważamy je za (wystarczająco) istotne to już kwestia naszej indywidualnej oceny.

Po trzecie - poprzednie strony w tym wątku zawierają tony konkretnych informacji, danych historycznych i porównań z innymi spółkami, informacji o budżetach i finansowaniu. Odnoszę wrażenie, że deprecjonujesz wszystko, co nie jest zbieżne z Twoją wizją jako byle opinia, "pierdu pierdu" i "żaden konkret".

@Sargon - nie wiem, jak to wygląda w innych przypadkach, ale do mnie też zwrócił się parę lat temu Kruk o zwrot rzekomego długu od dostawcy wody pitnej, z którym rozstałem się jakiś rok wcześniej (przy czym odniosłem wrażenie, że nie windykowali tego prawdopodobnie jako swojego długu, lecz w ramach usługi). Napisałem do nich, że wszelkie roszczenia zostały uregulowane i obecnie (wówczas) to ja jestem wierzycielem danego dostawcy. Kruk poprosił mnie grzecznie o przesłanie jednego dokumentu po czym sam wyjaśnił temat z ww. dostawcą i nie angażował mnie dalej. Pozytywny dla mnie rezultat weryfikacji potwierdziłem później mailowo. Wszystko kulturalnie, miło i na poziomie. Dlatego jeśli Prezes mówi coś zbieżnego z powyższym nt. sposobu prowadzenia windykacji i ugodowego podejścia do Klientów (dłużników), to ja mu wierzę.

obligacje.pl/pl/a/the-farm-51-...

F51 starał się o 4,2m PLN z obligacji. Jako próg minimum ustalił 1m. Ale czas przeszły nie jest przypadkiem - ostatecznie uznał, że 700k też wystarczy. Muszą czuć ciśnienie.

@ Kasia Stefańska +1

Obecna wersja ustawy to ogromny rozrost szarej strefy i nowe lombardy na horyzoncie. Ja najbardziej obawiam się o banki z sektora consumer finance i największe firmy pożyczkowe. Szemrane firmy sprzedające chwilówki posiadające do kilku punktów sprzedaży sobie poradzą. Zanim do nich przyjdzie kontrola, która zakończy się jakimiś konkretnymi ustaleniami, to już dawno ich nie będzie. Tymczasem banki i większe firmy pożyczkowe będą musiały się stosować do nowych przepisów "na dzień dobry", co wyrzuci sporą część ich klientów poza burtę - do takich właśnie szemranych punktów.

Kompletnie nie rozumiem myśli przewodniej tej zmiany. No, chyba że za chwilę poprawką w senacie wyłączy się z zakresu jej regulacji SKOKi...

Cytat:
to, o czym piszesz będzie poprawione! (...) Będzie więcej map, więcej broni, pojazdów, trybów gry, poprawione poruszanie się i performance, więcej bajerów itd.


I na koniec każdy dostanie swoje 100 milionów. Eh, ileż to już słyszeliśmy na giedzie takich "będzie".

Parafrazując:

A o czym świadczy "zdanie działu technicznego jednej ze spółek z Big4"?

Nie rozsądzam merytorycznie ale argument, że tak twierdzi anonimowy ktoś "z działu technicznego Big4" jakoś mnie z kolei nie przekonuje. Miałem okazję wielokrotnie współpracować z pracownikami różnych szczebli z różnych spółek z magicznej czwórki i generalnie nie zrobili na mnie wrażenia nieomylnych (łagodnie rzecz ujmując).

strefainwestorow.pl/artykuly/w...

Wywiad z prezesem zarządu. W skrócie:

jest ciężko ale są szanse (Indie, Ukraina, Bułgaria). Przyczyny problemów? Zła strategia, zły marketing, niedouczeni klienci i lekarze, zacofane wszystkie kraje, w których chcielibyśmy działać (musielibyśmy edukować ewentualnych odbiorców, organy dopuszczające do użytku itd.), źli doradcy, źli wierzyciele, wszystko jest złe, tylko nie zarząd. A temu duża kasa się należy, bo przecież
Cytat:
Wychodzę z założenia, że w przypadku, w którym zarząd firmy działającej w ryzykownym modelu biznesowym jest najemny i nie jest właścicielem istotnego pakietu akcji, to ryzyko to musi być w jakiś sposób rekompensowane.
.

Kurtyna.


O najbliższych perspektywach spółki świadczy zresztą najlepiej ostatnia ewakuacja członków organów.

Niektóre z osób mających zastąpić uciekinierów po zapoznaniu się z papierami chyba również nie chcą sygnować tego swoim nazwiskiem:
Członek RN zrezygnował po 10 dniach

Aby produkt wzbudzał zainteresowanie na szerszą skalę w branży medycznej, to - poza kilkoma przypadkami większych lub mniejszych szamanów - musi mieć potwierdzoną skuteczność. Zwłaszcza na rynkach rozwiniętych. W tym przypadku dotychczasowe sygnały od specjalistów są wprost przeciwne (na potwierdzenie i źródła wystarczy przejrzeć forum wstecz).

Przepraszam, w takim razie nadwrażliwość z mojej strony.

Prezes sprzedał ok. 1,5 % swoich akcji, czyli ok. 1,5 PROMILA akcji spółki. Naprawdę. szok i niedowierzanie, że człowiek, dla którego ta firma to jedyne źródło dochodu, chce trochę gotówki dla siebie. Zamiast wrzucać prześmiewcze komentarze i wypisywać hasła wielkimi literami podawaj dane w odpowiednich proporcjach. Przypominam, że Prezes nie ma akcji w innych spółkach i pozostaje obok OFE jedynym dużym graczem w tej spółce, więc jej dobre wyniki i imię - a przez to wycena - to jego główny składnik majątku.

LUK123ASZ napisał(a):
Główne przedstawione przesłanki to dobra koniunktura,a co za tym idzie mniejsza ilość niespłacanych kredytów i mniejsze możliwości zakupu złych długów, coraz droższe pozyskiwanie kapitału, droższe pakiety wierzytelności itp. Ogólnie większość opiera się na tym, że brakuje paliwa aby rozwijać się w tempie takim jaki prognozuje zarząd.


akurat dobra koniunktura to dobre spłaty, więc to jest wg mnie na plus. Pakiety wierzytelności są droższe, bo i sprzedawane są portfele młodsze, lepszej jakości. Niepokoi natomiast faktycznie coraz droższe finansowanie długu. Wypłata dywidendy przy jednoczesnym wypłacaniu kuponu na obligacjach w wysokości Wibor + 4 to wg mnie zła decyzja, obliczona na krótkotrwały efekt/podbitkę kursu. Nie mam pojęcia komu jest on potrzebny. Wg mnie to błąd.

Jeśli chodzi o kwoty oraz wskazania typu "kupuj/sprzedaj" w rekomendacjach odbieram (prawie) zawsze je przeciwnie do wyników analityka. Ciekawsze byłyby przesłanki, ale do tych nie mam dostępu,

Źle się dzieje w państwie duńskim.

www.stockwatch.pl/przeglad-pra...

Czterech członków rady nadzorczej złożyło rezygnację. Zostało dwóch powołanych bardzo niedawno. Gotówki w kasie (ok. 1,5 m PLN) zostało na około miesiąc działalności operacyjnej. 29 maja termin wykupu obligacji (ok 10 m PLN). Napisałbym, że zrobiło się bardzo nieciekawie, ale w sumie to tak zrobiło się już dość dawno.

tratata napisał(a):
tratata napisał(a):


Dobrobyt społeczeństwa zależy od sumy dobrobytów jednostek.
Wzrost cen sprzyja wzrostowi konsumpcji i zaciągania kredytów oraz zmniejszeniu oszczędności.
Deflacja sprzyja mniejszej konsumpcji i większym oszczędnościom.
Są 3 podstawowe sposoby zarządzania swoimi pieniędzmi. Życie na kredyt, życie od pierwszego do pierwszego oraz oszczędzanie.
Najlepszym sposobem z wymienionych trzech na długoterminowy dobrobyt jednostki jest oszczędzanie.
W związku z tym najlepszym sposobem na dobrobyt społeczeństwa jest zachęcanie go deflacją do oszczędzania.


Pewno pojawią się różne zarzuty do tego myślenia. Chciałbym jednak przypomnieć Wam, że oszczędności są tożsame z inwestycjami, a długoterminowy rozwój wynika z inwestycji. Mogą go oczywiście zaburzać wynalazki jak np internet, który powstał w zasadzie bez większych kosztów a uratował na 20 lat socjalistyczne gospodarki


Wrzuciłem prawdopodobnie totalną herezję dla wielu forumowiczów i liczyłem na to że ktoś mnie wyprowadzi z błędu jeśli takowy popełniam. Skoro tak skandaliczny wpis nie zyskał żadnego odzewu to liczę na to że ma to sens


Generalnie zgadzam się z Twoimi wnioskami dot. potrzeby oszczędności ale Twój tok myślenia ma istotne wady. Tak na szybko:

Dobrobyt społeczeństwa zależy od sumy dobrobytów jednostek, ale nie jest wprost tą sumą (wówczas socjalizm z założenia mógłby nie być taki zły, a jak wiadomo z praktyki zawsze ostatecznie jest).

"Wzrost cen sprzyja wzrostowi konsumpcji" - niekoniecznie. Jeśli coś jest droższe, to kupisz tego więcej?

"Chciałbym jednak przypomnieć Wam, że oszczędności są tożsame z inwestycjami," - nie, nie są. Są powiązane ale nie są tożsame. Jeśli zaoszczędzone pieniądze schowam do skarpety albo zakopię w ogródku to w żaden sposób nie przyczynią się one do wzrostu nakładów na inwestycje. Jednocześnie mogę sfinansować inwestycję z kredytu, nie z oszczędności, więc teza nie jest logicznie prawdziwa.

Ryzyko krachu istnieje zawsze i moim zdaniem w stosunku do takich Włoch jest ono dość realne.

Jeśli chodzi o ryzyko regulacyjne to zawsze jesteśmy (nie tylko RP ale też każdy inny demokratyczny kraj) przez jakimiś wyborami, a w takim okresie - jak wiadomo - trzeba zrobić dobrze masie kosztem wielkich, złych kapitalistów. Jeśli działają oni w "nieetycznej branży", to tym lepiej (bo przecież niespłacanie długów nie jest nieetyczne, natomiast próba ich odzyskania już jak najbardziej). I takie chore pomysły jak ostatnio w Rumunii będą się niestety pojawiać. Nie wiem natomiast nic na temat odgórnej, europejskiej regulacji, która miałaby temu rynkowi jakoś szczególnie zaszkodzić, więc też mnie zastanawia ten upór funduszy do gry na krótko na Kruku. Wierzę natomiast w Zarząd spółki. Dotychczas komunikował problemy i wyzwania otwarcie i mam nadzieję, że w szafie nic nie śmierdzi.

Cytat:
czyli poziom etyki jak w bankach :)
Tu się jednak nie zgodzę. W bankach wdrażaniu i respektowaniu ustawy o kredycie konsumenckim oraz rekomendacji KNF, UOKiK, Rzecznik Finansowy itd. zdecydowanie bardziej patrzą na ręce. Zdarzają się oczywiście pomysłowe konsolidacje i kreatywne oceny zdolności kredytowej, ale są to raczej zjawiska marginalne, niż standardowe. W bankach nikt nie może sobie pozwolić na jawne łamanie/ignorowanie przepisów /stanowiska organów państwowych, bo oznaczałoby to milionowe kary, odpowiedzialność członków zarządu a docelowo potencjalnie także pozbawienie licencji bankowej, o "bzdurach" typu brak zgody na wypłatę dywidendy nie wspominając. Banki są też regularnie, kompleksowo i gruntownie kontrolowane przez KNF. W przypadku firm pożyczkowych, zwłaszcza tych mniejszych takie ryzyko jest znacznie niższe, bo zanim organ się zainteresuje i podejmie realne działania, to spółka już jest sprzedana jakiejś wydmuszce lub w ogóle jej nie ma. A co dopiero nałożyć sankcje i je potem wyegzekwować.

Ale wracając do tematu - to nie jest biznes Kruka i IMO nie powinien się w to mieszać. Jeśli taka firma nie ma co zrobić z pieniędzmi we własnym obszarze zainteresowania, to po co ściąga pieniądze z rynku (obligacje, nowe / rozszerzone linie kredytowe)?

Też mi się ten pomysł nie podoba.Gdyby chodziło o nabycie ich pakietu wierzytelności to rozumiem (jakość słaba ale pewnie cena odpowiednia), natomiast nie nabywa się biznesu udzielającego pożyczki z nastawieniem na odzyskiwanie długów, czyli z góry zakładając, że pożyczka się nie spłaci. To nie jest ich core biznes i wygląda na "ucieczkę do przodu". Inaczej wyobrażałem sobie potencjalne przejęcia. Powinni się skupić na tym, co potrafią robić dobrze (najlepiej).

Poza tym P. Zasępa "podkreślił wówczas, że Krukowi zależy na podmiocie z wysoką jakością zarządzania, niską szkodowością, wysokim stopniem profesjonalizmu i etyki zawodowej". Wonga nie spełnia żadnego z tych kryteriów. Dodatkowo sektor pożyczek konsumenckich ma przed sobą zdecydowanie słabe perspektywy. Po co Kruk do swoich własnych ryzyk biznesowych i legislacyjnych (temat ustaw w Rumunii zapewne wróci, w Polsce wybory na horyzoncie to i "masom" będzie trzeba ulżyć) dokładać nowe?

kokospl napisał(a):
Co tu sie stalo? Czy bylo jakies info?


Rumuński Trybunał Konstytucyjny zakwestionował ustawy finansowe, z których jedna biła bezpośrednio w biznes kciuka (ograniczenie kwot, które można wyegzekwować od dłużnika do dwukrotności ceny zakupu wierzytelności).

www.romania-insider.com/consti...

@ Kakarotto - zgadzam się, że przedstawiona przez Ciebie sytuacja jest patologiczna i nie powinna mieć miejsca, a niestety czasami ma. Co nie zmienia faktu, że jeśli ktoś pieniądze pożyczył/zaciągnął jakikolwiek inny dług, to powinien je spłacić. A poza tym co z innymi niż banki branżami? Przecież tu chodzi o należności wszelakie, za telefon, za telewizję, za czynsz, z tytułu zobowiązań gospodarczych itd. Tutaj też winni wierzyciele? Postulujesz powrót do płatności z góry?

Odnośnie drugiego pytania - nie bardzo rozumiem. Kwestionujesz powiązanie pomiędzy wzrostem ceny ryzyka a wzrostem ceny pieniądza na rynku?

Mnie z kolei trochę dziwi ta zmiana prawna w Rumunii, tzn. nie rozumiem jej sensu. Ochrona dłużników? Może zamiast dłużników zacznie się w końcu więcej myśleć o wierzycielach? Przecież przepis zgodnie z którym nie można z wierzytelności odzyskać więcej, niż dwukrotność jej ceny nabycia, to zabójstwo dla jakiejkolwiek działalności windykacyjnej opartej na zakupie portfeli. Żeby portfel się spinał to musiałoby się spłacać ile? 70% wierzytelności? W takiej sytuacji sensowny byłby chyba tylko zakup wierzytelności DPD do 30 dni, a takich przecież nikt nie sprzedaje. Jak nie będzie chętnych na zakup gorszych portfeli to wierzyciele będą mieli do wyboru windykację własną, zlecenie usługi windykacji ale na ich rzecz albo umorzenie. W każdym z tych przypadków sektor bankowy dostaje bardzo mocno po wynikach -> wzrost ceny ryzyka -> wzrost ceny pieniądza na rynku -> mniejsza akcja kredytowa -> problemy w gospodarce. O co kamon?

Ja co prawda nie dyskutuję ale czytam bardzo regularnie, dlatego również mam nadzieję, że moderator będzie wyrozumiały :) Dzięki za nowe info!

tratata napisał(a):
Koruptos napisał(a):


Bez obrazy ale myślę, że to kończy poważną dyskusję.


Dyskusja przez cały czas dotyczyła czego innego a Ciebie najbardziej zbulwersował mój pogląd poboczny, tak bardzo żeby się chyba wręcz obrazić.
Dobrze że wcześniejszą część dyskusji uważałeś za w miarę poważną, większość ludzi kierujących się głównie emocjami nie przyjmuje żadnych argumentów leseferystów nawet pod rozwagę. Nawet w tej dyskusji widać że każdy dość szeroki argument próbują obalić często skrajnie rzadkimi potencjalnymi sytuacjami bo wydaje im się że to jest dyskusja w której muszą wygrać a nie znaleźć jakąś sensowną myśl.


Na jakiej podstawie przyjmujesz, że kieruję się głównie emocjami? Troska o niezrażanie do siebie rozmówcy na to nie wskazuje, powiedziałbym, że wprost przeciwnie, bowiem stara się oddzielić dysputę od emocji. Wiem, że dyskusja dotyczyła czego innego, ale na rozmówcę patrzy się z perspektywy całości jego poglądów. Możemy sobie rzeczowo rozmawiać o giełdzie, ekonomii itd. ale jeśli nagle zacznę Cię poważnie i usilnie przekonywać, że Ziemia jest płaska, to zaczniesz inaczej postrzegać i oceniać całość mojego sposobu myślenia, argumentacji itd. Niedorzeczność jednej tezy osoby A rzutuje na wiarygodność innych stawianych przez nią tez.

tratata napisał(a):
Ogólnie to jestem monarchistą, dobry król raz stworzyłby działający system który nie jest nieustannie zmieniany w zależności od tego czy dany polityk ma ładny uśmiech a do tego po królu państwo dziedziczy jego syn a potem wnuk więc zależy mu na silnym i dobrze funkcjonującym państwie na pokolenia.


Bez obrazy ale myślę, że to kończy poważną dyskusję.
Jest sporo powodów, z których monarchia (realna) się nie sprawdziła. Daleko nie szukając chociażby dlatego, że ktoś taki król nie buduje "silnego i dobrze funkcjonującego" państwa ale folwark, w którym JEMU ma być dobrze. Po co miałby to robić? Co go interesują inni? Dla dziecka / wnuka? A co jeśli dziecko/wnuk jest kretynem, któremu w głowie tylko "szampan, kawior i panienki/chłoptasie"? Uważasz, że dzieci celebrytów byłyby dobrymi władcami i dbały o Twoje dobro (np. Paris Hilton)? A jeśli taki władca miałby wiele dzieci, z różnymi kobietami (a czemu nie, skoro to wszystko jego?) to co? Nowe rozbicie dzielnicowe?

Zgadzam się z ideą ale, niestety, diabeł tkwi w szczegółach (i w naturze ludzkiej). Własność prywatna sprawdzi się w zdecydowanej większości przypadków, ale nie sprawdzi się zawsze. Na przykładzie przytoczonego przez Ciebie chodnika - oczywiście, że gdyby mieszkańcy chcieli i mogli to sobie sfinansować, zrobiliby to lepiej. Ale sęk w tym, że im więcej osób/mieszkańców itd., tym więcej pomysłów i tym więcej osób, które ma na chodnik wywalone "bo im nie jest do niczego potrzebny". A jak na 10 osób 3 tak stwierdzą, to pozostałe 7 osób powie, że nie będzie płacić z własnej kieszeni za coś, z czego będą korzystać ci, co nic nie dali. I w ten sposób nikt nigdy w takim miejscu chodnika nie zrobi. Nikt nigdy nie wybierze lokalizacji dla lotniska, wysypiska śmieci, więzienia itd. Bo zawsze znajdą się (liczni) zainteresowani, którzy będą za/przeciw/nie zapłacę/nie zgadzam się. W pewnym minimum, ale Państwo jest konieczne.

Vox napisał(a):
[
Ciekawe czy okaże się że:
- ostatecznie Getback odzyska pieniadze od Państwowych banków
- będzie już po układzie, więc nic z tego dla nas nie będzie...


Getback jest prywatny i "swoi" nie mają już na nim nic do ugrania. Pieniądze z Państwowych banków (i PZU) potrzebne są na inne cele. Energetyka sama się nie sfinansuje a i JSW na plusie wiecznie nie będzie, żeby daleko nie szukać.

Słowem - zaufanie zaufaniem a Getback nic od Państwa nie dostanie.

EDIT - chyba coś zam dokupię, żeby obrót wyrobić, bo i zysk dzisiaj byłby ładny.

ok, spoko, dzięki za wyjaśnienie.

Fakt, przy obecnym rynku w przypadku LUG z obrotem może być problem. Jeśli nic się nie zmieni to do kiedy muszę wskazać inną spółkę?

Jeśli się załapię to również się zgłaszam - spółka - LUG.

Uzasadnienie: stopniowe zwiększanie przychodów, rozbudowa sieci produkcyjnych, dywersyfikacja rynków zbytu (i produkcji) a przede wszystkim działalność w przyszłościowej branży i bardzo - w mojej ocenie - perspektywiczny sposób prowadzenia biznesu.

Od trzymania kasy na lokatach być może. Sęk w tym, że w tym przypadku ponad połowa ceny to nie środki własne, lecz kredyt w PKO.

Z zarabianiem kasy na wynajmie też bym uważał. Spółka się na tym biznesie nie zna, a rynek do najłatwiejszych nie należy, więc może się okazać, że będzie do interesu dopłacać.

Spółka nie jest też panem Kowalskim, który ma w bliskiej perspektywie kredyt hipoteczny, aby sobie "budować historię kredytową".

Nie neguję sensowności zakupu co do zasady, ale ryzyka dostrzegam istotne.

Wg mnie długoterminowo super info. Giełda zareagowała odwrotnie, ale może liczyli na wezwanie po dobrej cenie.

Pierwszą nadal jest Mabion?

Wg mnie niestety będą.

Fundamentalnie wszystko w firmie gra, spółka się rozwija, zdywersyfikowała rynki, przychody w górę, nowe inwestycje, marża na wysokim poziomie itd. Zmiany prawne ani podatkowe nie stanowiły zaskoczenia i nie mają wg mnie takiego przełożenia na perspektywy, a upadek głównego krajowego konkurenta (poza chwilowym wzrostem kosztów finansowania) również nie powinien przeszkadzać. Tymczasem kurs od szczytu w niecałe 1,5 roku spadł już ponad 50% i pojawiają się głosy dot. zdjęcia spółki z giełdy. Wg mnie niestety temu służy obecne zbijanie ceny, aby średnia 6m była jak najniższa. Wielka szkoda, bo Kruk to jedna z najlepszych polskich spółek, znacząca coś poza krajem. Widocznie nasza giełda takich nie potrzebuje, wystarczą Państwowe mono(duo)pole, które napompujemy za pomocą PKK do granic absurdu i będziemy zadowoleni, że na tle Europy nie jesteśmy już kapitałowo takim zaściankiem.

info sprzed ponad 2 miesięcy? d'oh!

o jakiej wyprzedaży akcji przez prezesa mówisz?

Exboss napisał(a):
Do polityków zarządzających moimi pieniędzmi mam zaufanie jak do Berniego Madoffa , mniej ,więcej …..

Skąd u was ta wiara że jakiś urzędnik zza biurka w Wawie lepiej ulokuje wasze pieniądze , niż wy sami ?
Co to jest mityczny skarb państwa ? to jest grupa wyselekcjonowanych urzędników na czele których stoi polityk , czyli najgorsza mieszanka z możliwych .
Inwestowanie moich pieniędzy grabionych pod karą więzienia przez urzędników i polityków to najgorsze rozwiązanie .Zapewne kupią kopalnie , budowlankę itp czyli małymi kroczkami wracamy do socjalizmu .Żal mi tylko młodych Polaków którzy wierzą w te brednie , ja to przeżyłem na własnej skórze Shame on you


Amen.

Dodałbym tylko, że dorzucą swoim własnym bankom aby z nich finansować wszystko inne, niezależnie od sensu ekonomicznego (lub jego braku). A potem będzie zdziwienie, że mityczny zachód nam odjeżdża. Co dziwne, odjeżdża też północ, południe i daleki wschód. Szok po prostu.

Grzegorz6018 napisał(a):
Mam następujące spostrzeżenia i Salomonowe wyjście z tej sytuacji :
I oto rozwiązanie :
1 Niech państwo (Pko, Pekao lub inny) przejmie (przymusowe wezwanie)ten bank po cenie nominalnej 2,73 zł i tu Czarnecki dostanie po łapach a mniejszościowych będę zadowoleli
2 Wziąć na siebie obligacjie i inne zobowiązania tego banku
Cały system bankowy/finansowy zostanie uspokojony , a najmniej z tego dostanie Cz. skoro mleko się rozlało. Przepisy są cały czas zmieniane, to można je dostosować. I w takim przypadku sprawa zostanie ogarnięta, Czarnecki ma bardzo złą opinię i nikt go tam nie będzie bronił(może mały mainstream).
Co takiej możliwości sądzicie?


Nie mam mandatu do wypowiedzi w liczbie mnogiej, więc we własnym imieniu - mocno zaleciało "socjalizmem z ludzką twarzą". Po pierwsze daleki jestem od obrony LCZ jako takiego, chłop ma sporo za uszami ale to co robi obecna ekipa rządząca to zwykły racketeering i tyle w temacie. LCH jest wg mnie tylko pierwszy w kolejce, bo pasuje do modelu. Po nim będą inni jemu podobni, potem inni niepodobni, a potem zwykli obywatele.

Po drugie Państwo nie jest od tego, żeby akcjonariusze mniejszościowi byli zadowoleni kosztem większościowych. Państwo jest od tego, żeby było możliwie uczciwie i żadna z grup nie wyzyskiwała drugiej. Jeśli Państwo chce ochraniać mniejszościowych to niech zlikwiduje emisje akcji bez PP i zmodyfikuje sposób zdejmowania spółek z giełdy, bo obecne rozwiązania w tym zakresie wołają o pomstę do nieba.

Po trzecie nie mam pojęcia skąd to przeświadczenie, że jak Państwo przejmie na siebie jakikolwiek podmiot to będzie w nim dobrze. Tyle razy próbowano, nigdy się nie sprawdziło ale spoko. Próbujmy dalej.

Po czwarte kompletnie niezrozumiałe jest dla mnie poparcie społeczne dla idei nacjonalizacji i scalania sektora bankowego. Od kiedy monopol/duopol państwowy jest korzystniejszy dla konsumentów od wolnego rynku? Czy wskutek państwowej dominacji na rynku paliw i energetyki w Polsce mamy niskie ceny i świetlane perspektywy czy wprost przeciwnie?

Po piąte czemu Państwo (czyli my) ma brać na siebie obligacje i zobowiązania podmiotu prywatnego?

kokospl napisał(a):
Rzeczywiacue to jakies nieporozumienia ale umowky sie jesli sluzby beda chcialy to dokladnie bedacwiedziec co Chrzanowski robil tam dzisiaj...
Nie da sie tak po prostu zatrzec sladow


ależ da się, wszystko zależy od stopnia bezczelności. Można na przykład, jak to kiedyś zrobił pewien minister, oddać służbowego laptopa z całkowicie zniszczonym mechanicznie dyskiem twardym i powiedzieć, że przez przypadek przejechało się po nim samochodem.

"Radosław Majdan obrał nietypową narrację do inwestorów. Twierdzi, że świat się nie zawali, jeżeli jego firma Vabun nie osiągnie zysków." (...) "nie jestem zdesperowany. Gdyby coś nie wyszło, nie sprzedam wszystkiego, nie zastawię domu, by ratować ten biznes"

www.money.pl/archiwum/wiadomos...

Widać profesjonalizm i determinację Prezesa. Ale w sumie czemu narzekać, skoro on już swoje na spółce zarobił. Dobrze to wróży akcjonariuszom na przyszłość.

Niestety widzę to dokładnie tak samo, a nawet gorzej, bowiem pojawiają się w kręgach rządowych pomysły, aby część kosztów funkcjonowania firm państwowych przerzucić na firmy prywatne (np. idea refinansowania wzrostu kosztów energii elektrycznej najbardziej energochłonnym przedsiębiorstwom, które - jak wiadomo - są firmami państwowymi). O sytuacji w PLL LOT, przy okazji której z każdej strony słychać, że "to, co sprawdza się w firmach prywatnych nie sprawdza się w firmach państwowych, bowiem firmy państwowe nie są przecież po to, aby zarabiać" nie wspomnę.

Vox napisał(a):
tymczasem Sapkowski spowodował spadek kapitalizacji już o parę miliardów...
może rzecywiście opłaciło się dopłacić te 60 mln?


Po pierwsze (chwilowy?) spadek kapitalizacji spółki nic nie kosztuje, a wyłożenie 60 M z kieszeni a i owszem.

Po drugie - 11 Bit też swoje stracił. Może oni też powinni zapłacić Sapkowskiemu, "żeby dymu nie robił"?

Kakarotto napisał(a):
Warto jeszcze dodać, bo chyba, zostało to pominięte. Bez względu na rezultat sprawy, p. Sapkowski wygra małe co nieco. To na czym mu zależy poza kasą to fakt tego że gra była na podstawie książki a nie książka na podstawie gry. Wielokrotnie bulwersował się o to. Ot, zwykłe poczucie bycia okradzionym. Sprawa 60 mln skutecznie to nagłośni i utwierdzi w przekonaniu wiele osób co był pierwsze Dancing


Jakby zapłacił 100 k PLN opłaty stosunkowej od pozwu + kolejne 100 tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego poniesionych przez drugą stronę i kosztów biegłych to by go trochę ostudziło.

Trochę znamy (za AirCanada15):

Cytat:
Cytując wypowiedź spółki z 2013 roku:
"Prawa do uniwersum Wiedźmina nabyliśmy na zawsze, zarówno jeśli chodzi o gry, jak i niektóre inne obszary, które eksploatujemy."
"Mamy prawa do gier, komiksów, gier tzw. bez prądu – m.in. planszowych, oraz do merchandisingu, czyli wszelkich gadżetów i pochodnych."


Co prawda z relacji a nie z dokumentu ale nikt ww. twierdzeń nie kwestionował.

Co do upublicznionych fragmentów - część danych upublicznił w wywiadach sam Sapkowski. Jeśli są one wygodne dla spółki, to już nie spółki wina.

@Lesgs - Ty z kolei jesteś wielkim pesymistą. Nie wiem dlaczego pozew miałby liczyć kilkadziesiąt stron. To nie sprawa dotycząca robót budowlanych, gdzie faktycznie załącza się segregatory dokumentacji technicznej, ani o błąd w sztuce lekarskiej, gdzie z kolei jeszcze przed sprawą uzyskuje się x opinii biegłych i lekarskich. W praktyce prawnej już od dawna odchodzi się od długich, wielostronicowych (w znaczeniu 100 i więcej stron) pozwów, bo poza własnym Klientem na nikim innym nie robią wrażenia, a już na pewno nie na sądzie.

W przedmiotowej sprawie najważniejsze jest rozstrzygnięcie co do zasady, nie co do wysokości, więc w pierwszej kolejności Sąd powinien rozstrzygnąć czy się należy a dopiero potem ewentualnie rozważyć ile. Jeśli stwierdzi, że Sapkowski sprzedał swoje prawa majątkowe podejmując w tym zakresie świadomą decyzję (a tego przecież autor książek nigdy nie kwestionował), to wyda wyrok oddalający i całości rozważań dot. wysokości, biegłych ds. finansowych itd. nie ma potrzeby przeprowadzać. Jeśli zaś by uznał, że autorowi coś jednak się należy, to może wydać wyrok częściowy a co do wysokości wstrzymać się z rozstrzygnięciem (i przeprowadzaniem dowodów) dając stronom czas na dojście do porozumienia.

W dalszej kolejności warto wyjaśnić, że biegłych powołuje się zgodnie z KPC w wypadkach wymagających wiadomości specjalnych. Nie ma czegoś takiego jak "biegły od prawa autorskiego" czy od jakiegokolwiek innego polskiego prawa. Biegłym od prawa jest sędzia...

Na marginesie i dla formalności - biegły nie jest świadkiem.

Cytat:
Przewiduję zatem, ze od chwili złożenia pozwu do pierwszej rozprawy upłynie ok. 2 lat.
Potrafisz podać przykład sprawy cywilnej, w której - przy założeniu braku przyczyn formalnych typu wyłączanie się sędziów, choroba sędziego lub strony, śmierć strony, reorganizacja sądu itd. - termin pierwszej rozprawy wyznaczono na 2 lata do przodu?

Słuchanie świadków po tylu latach praktycznie mija się z celem. Oczywiście, jeśli zostaną powołani to zostaną przesłuchani, ale z góry wiadomo co powiedzą, więc to praktycznie formalność i dupokrytka. Istotne będą natomiast dokumenty, nagrania i itd. które pozwolą na ustalenie "zgodnego zamiaru stron i celu umowy" w chwili jej zawierania, a w tym przypadku upublicznione okoliczności świadczą na niekorzyść autora. Poza tym pamiętajmy, że to powód musi udowodnić zasadność swojego roszczenia, nie odwrotnie.

Na miejscu spółki szedłbym w proces, choćby po to, aby uniknąć dalszych / innych żądań. Argumentacja "niech da, przecież nie zbiednieje", obok swojej socjalistycznej proweniencji, powoduje wyłącznie generowanie nowych roszczeń i powinna być z całą mocą piętnowana.


Cytat:
Postępowanie sądowe będzie się ciągnęło latami i jest to najgorszy scenariusz, w którym zyskują tylko prawnicy. Spółce powinno zależeć na rozwiązaniu polubownym z czego Sapkowski zdaje sobie sprawę i wpłynie to na kwotę ewentualnej ugody.


Ależ mnie denerwuje takie podejście. Spółka ma, to niech da. To znaczy, że jeśli wynalazca koła wystąpiłby teraz z żądaniem zapłaty do producentów samochodów (bo przecież bez koła samochodów by nie było, a zatem należy mu się procent z zysku (lub jeszcze lepiej z przychodów) z produkcji 6-8 tysięcy lat wstecz), to dla świętego spokoju powinni mu zapłacić, bo jak nie to jeszcze uzyska nakaz wstrzymania produkcji/sprzedaży samochodów? Bo jak nie, to wynalazca pójdzie do Sądu, sprawa będzie ciągnąć się latami i zyskają tylko prawnicy? A czemuż to niby? Stan faktyczny sprawy jest jasny i chyba bezsporny, dokumenty są klarowne i dostępne, kontekst sytuacyjny znany, miliona świadków przesłuchiwać nie trzeba, biegły raczej też zbędny, bo na jaką niby okoliczność. Pozostaje zatem jedynie analiza stanu prawnego czyli zastosowanie odpowiednich przepisów prawa. Przy ogarniętym sądzie sprawa powinna w pierwszej instancji zamknąć się na 2-3 posiedzeniu, czyli max. 6-9 miesięcy. II instancja 0,5 roku. Podstaw do skargi kasacyjnej brak. Jeśli Spółka jest pewna swego, to droga sądowa może się okazać wbrew pozorom najszybsza, najtańsza i ostateczna. A tak, dadzą Sapkowskiemu, to zaraz odezwie się ktoś inny itd. Przecież spółka ma, to niech da. Stać ją.

Dla jasności - nie mam i nigdy nie miałem akcji tej spółki ani innych spółek gamingowych. Nie zamierzam nabywać takich akcji w najbliższej przyszłości. Po prostu wysuwane żądanie wydaje mi się w tym przypadku absurdalne.

Ja z kolei nie rozumiem straszenia wnioskiem o zabezpieczenie, który miałby rzekomo uniemożliwić sprzedaż gry i osiąganie z przychodów z tego tytułu.

Zgodnie z art. 730(1) par. 1-2 KPC udzielenia zabezpieczenia może żądać każda strona lub uczestnik postępowania, jeżeli uprawdopodobni roszczenie oraz interes prawny w udzieleniu zabezpieczenia. Interes prawny w udzieleniu zabezpieczenia istnieje wtedy, gdy brak zabezpieczenia uniemożliwi lub poważnie utrudni wykonanie zapadłego w sprawie orzeczenia lub w inny sposób uniemożliwi lub poważnie utrudni osiągnięcie celu postępowania w sprawie.

Zważywszy na fakt, że celem postępowania byłoby w tym przypadku uzyskanie od spółki jak największej ilości pieniędzy, to zabezpieczenie w postaci ograniczenia/uniemożliwienia sprzedaży gry nie tylko nie zmierzałoby do usunięcia utrudnień w realizacji wyroku, lecz wprost przeciwnie - samo w sobie by taką trudność/ograniczenie tworzyło. Ustanowienie zabezpieczenia w kształcie, o którym jest mowa w powyższych postach, byłoby więc wprost sprzeczne z interesem powoda. Jedyne zabezpieczenie, które teoretycznie można byłoby ustanowić to zajęcie środków na rachunku spółki do wysokości roszczenia (+ odsetki i koszty), niemniej jednak jest to bardzo mało prawdopodobne, ponieważ po pierwsze spółka musiałaby być w tak złej sytuacji, że zachodziłaby realna obawa, że w przypadku wyroku zasądzającego nie będzie z czego ściągnąć zasądzonej kwoty, a po drugie p. Sapkowski musiałby uprawdopodobnić roszczenie, a do tego jeszcze droga daleka.

Fair enough. Ja z kolei współpracowałem z nimi w zakresie aplikacji w branży finansowej i tutaj odczucia zdecydowanie pozytywne + uważam, że skorzystają na nieuchronnym dalszym rozwoju digitalizacji w sektorze bankowym, więc zostaję na pokładzie. Ale zawsze warto poznać kontrargumenty :)

Kryptowaluty jako przedmiot/sposób/strategia długotrwałego inwestowania? Serio?

Możesz zdradzić dlaczego wyrzuciłeś Ailleron?

Nie musisz, ale dobrze byłoby, żebyś przytoczył dokładną treść wyroku, zamiast wypisywać informacje zakrawające na manipulacje.

Teza 54 Wyroku (podsumowanie)
Cytat:
W świetle tych wywodów odpowiedź na pytania od trzeciego do piątego powinna brzmieć: dyrektywę 93/13 należy interpretować w ten sposób, że stoi ona na przeszkodzie obowiązywaniu uregulowania krajowego, takiego jak to rozpatrywane w postępowaniu głównym, które, mimo że przewiduje kontrolę nieuczciwego charakteru warunków zawartych w umowie zawartej między przedsiębiorcą a konsumentem na etapie wydania nakazu zapłaty wobec konsumenta, to po pierwsze, nadaje urzędnikowi administracji sądu, niemającemu statusu sędziego, kompetencje do wydania tego nakazu zapłaty, a po drugie, ogranicza do piętnastu dni termin na wniesienie sprzeciwu i wymaga, by był on uzasadniony pod względem merytorycznym, w wypadku gdy taka kontrola z urzędu nie jest przewidziana na etapie wykonania tego nakazu, co powinien sprawdzić sąd odsyłający.


Istotą wyroku jest zakwestionowanie stosowanego w słowackim KPC trybu, w którym:

1) nakaz zapłaty jest wydawany przez de facto urzędnika administracyjnego sądu;
2) naruszona jest zasada równowagi stron, bowiem przy wydawaniu nakazu sprawa nie jest merytorycznie rozpatrywana, natomiast sprzeciw do nakazu musi już być merytorycznie uzasadniony, co (wraz z innymi czynnikami wskazanymi w uzasadnieniu wyroku) powoduje, że konsumenci rzadko z takiego zaskarżenia korzystają.

W polskich warunkach oba te zastrzeżenia nie znajdują zastosowania.

Ad 1. Zgodnie z art. 47(1) KPC Referendarz sądowy może wykonywać czynności w postępowaniu cywilnym w wypadkach wskazanych w ustawie. W zakresie powierzonych mu czynności referendarz sądowy ma kompetencje sądu, chyba że ustawa stanowi inaczej.

Ad 2. Sprzeciw od nakazu zapłaty w EPU nie wymaga uzasadnienia merytorycznego. Zgłaszasz sprzeciw, Sąd przekazuje sprawę do normalnego trybu i daje czas powodowi na uzupełnienie pozwu o dowody, do których potem pozwany normalnie może się ustosunkować. Sytuacja ta odbiega diametralnie od casusu opisanego w uzasadnieniu wyroku, więc nie znajdzie on prostego przełożenia na polski system prawny.

@mwpol Generalnie tak, natomiast oznacza to również, że spółka błędnie oszacowała początkowo wartość takiego portfela (zaniżając ją).

win1248 napisał(a):
w usa nawet ogrodnik może wygrać z firmą produkującą pestycydy i dostać kilkaset milionów, w Polsce gdzie sądy składają się z podczepionych jeden pod drugiego figurantów , z których żaden nie wychyli się poza to co się "orzeka" szanse na wielkie odszkodowania są niewielkie, a już na pewno na te od skarbu państwa


Abstrahując od kwestii orzekania sądów przeciwko skarbowi państwa, które przy obecnym tempie zmian politycznych faktycznie stanie się wkrótce mało prawdopodobne, należy przy wysuwaniu takich uwag zwrócić uwagę dlaczego w Stanach odszkodowania/zadośćuczynienia są tak wysokie, a w innych krajach generalnie jednak mniejsze. Wbrew powszechnym twierdzeniom wynika to z dość fundamentalnej różnicy podejścia do funkcji odszkodowania/zadośćuczynienia. W naszym porządku prawnym ma ono służyć naprawieniu wyrządzonej szkody/krzywdy czyli przywróceniu stanu sprzed jej wyrządzenia, a jeśli nie jest to możliwe - jej zrekompensowaniu pieniężnemu. W Stanach, obok ww. funkcji (oraz nieco szerszemu spojrzeniu na wymiar i wycenę krzywdy i cierpienia) odszkodowania takie mają funkcję karną, odstraszającą i prewencji ogólnej,

Przykładowo u nas osoba chora na raka, niezależnie od wielkości i kondycji finansowej sprawcy, otrzymałaby w ramach odszkodowania zwrot kosztów leczenia, transportu do szpitala, utraconych zarobków itd. zaś w ramach zadośćuczynienia rekompensatę za szeroko rozumiane ból i cierpienie. W stanach oprócz ww. czynników bada się pozycję finansową sprawcy, jej wpływ na społeczeństwo itd. oraz do ww. kwot dolicza się stosowne kary finansowe (które zasądza się jednak na rzecz tego danego powoda) mające za zadania wywarcie odpowiedniego wrażenia na sprawcy i innych podmiotach, aby wystrzegały się one takich zachowań w przyszłości.

Spokojnie, poczekam :)

Nie do końca zgadzam się zarówno z Twoją oceną problemu frankowego jak i generalną wymową Twojej wypowiedzi dot. roli Państwa.

Ad 1. Uważam, że wina banków w temacie frankowym ogranicza się do (1) nadmiernych spreadów (choć te były wykorzystywane tylko przez niektóre banki) i (2) zbyt szerokiego oferowania kredytów walutowych osobom, którym zdolność kredytowa nie zezwalała na wzięcie kredytu w złotówkach. Banki, jak wszyscy zresztą, nie doceniły początkowo ryzyka walutowego związanego ze zmianą kursu i w konsekwencji wzrostu łącznego obciążenia Klientów. Należy natomiast zwrócić uwagę, że to nie one stworzyły ten "wehikuł", bowiem został on stworzony na zachodzie i istniał na długo przed powstaniem problemu, ku ogromnemu zadowoleniu rzeszy Klientów, którzy dzięki niemu płacili niższe oprocentowanie (a wbrew przekazowi medialnemu spora część z nich nadal płaci niższe raty, niż płaciliby, gdyby wzięli kredyt w złotówkach z oprocentowaniem właściwym tego typu kredytowi (czyli wibor + marża). Problem z frankowiczami polega na tym, że wielu z nich świadomie dostała dokładnie taki produkt, którego chciała, ale jak się rozlało, to "mnie oddajcie". W polskich sądach jest sporo (sam miałem osobistą styczność z kilkoma) spraw frankowych wniesionych przez Klientów, którzy twierdzą, że zostali oszukani, lecz gdy brali kredyt frankowy sami wykonywali zawód doradcy finansowego lub pracowali w bankach sprzedając dokładnie takie same produkty. Ciężko mi przyjąć, że nie wiedzieli co robią.

Druga grupa Klientów to osoby, które z założenia nie czytają umów bankowych. Przeczytać umowę na telewizję/internet/telefon na dwa lata za 50 złotych miesięcznie - oczywiście; umowę kredytu na 30 lat na 300 tysięcy złotych to już nie bardzo, bo "za trudna", ale do własnego prawnika/doradcy nie pójdą (a po co?). Pielęgnowanie takiej postawy czyni z takich ludzi (i w konsekwencji z całego społeczeństwa) kaleki intelektualne, za które zawsze powinien myśleć ktoś inny. Najlepiej Państwo.

Trzecia grupa Klientów i dużą część problemu frankowego to ludzie, którzy gdy brali kredyt chcieli być sprytniejsi, i nadal chcą być sprytniejsi. Zwróćcie uwagę jakie są postulaty/żądania pozwów:

1) żądamy unieważnienia klauzul walutowych i przeliczenia kredytów wg kursu franka z dnia wzięcia kredytu (czyli przerzucenia całego ryzyka walutowego na banki);
2) żądamy zastosowania dla przeliczonego kredytu złotówkowego oprocentowania właściwego dla kredytu walutowego (czyli znacznie niższego libor + marża, a "złotówkowicze" niech se dalej frajerzy spłacają swój wibor);
3) żądamy dodatkowego odszkodowania (chociaż szkody brak, zaś po zastosowaniu rozwiązania 1+2 powyżej jest ogromna nadwyżka) /zadośćuczynienia, najlepiej ze 100-200 k złotych.

Niektórzy w ogóle żądają unieważnienia całej umowy kredytu, zwrotu wpłaconych środków oraz ustalenia, że roszczenie Banku o zwrot wypłaconych środków jest przedawnione (czytaj: oddajcie mi wszystko co wpłaciłem, ja wam nie oddam tego, co wy mi wypłaciliście). Wybacz, ale jeśli to nie jest ordynarne cwaniactwo, to nie wiem, co nim jest.

Ad 2 - proaktywna postawa władzy i państwa. Wg mnie nie można mieć ciastka (czyli gospodarki wolnorynkowej, wolności wyboru itd.) i mieć ciastka (czyli narzucać ludziom, co im wolno, jakie kredyty mają brać i gdzie). Rola państwa powinna ograniczać się do edukacji i ochrony przed najbardziej ordynarnymi nadużyciami (co obecna ustawa o kredycie konsumenckim robi dość dobrze, nawet zbyt restrykcyjnie, co spycha niektórych do szarej strefy - trzeba jej tylko przestrzegać i egzekwować), lub wręcz oszustwami (Getback). Ograniczanie ludziom legalnych możliwości nie jest rozwiązaniem, ponieważ ludzie zawsze będą wiedzieć lepiej (np. protesty dot. wyłączenia możliwości udzielania przez banki kredytów walutowych) lub będą musieli zejść do podziemia, lombardów, lichwy itd. Jeśli ludzie wiedzą jakie jest RRSO, lecz i tak się na taką ofertę świadomie decydują, to jest to ich sprawa/nie państwa. Jeśli zaś nie wiedzą - to może to wynikać z dwóch przyczyn:
1) z powodu braku informacji i wówczas jest to naruszenie prawa, które państwo powinno wyegzekwować;
2) z braku należytej staranności Klienta, braku chęci zapoznania się z dokumentacją, ofertą konkurencji itd - i tu rola państwa się kończy, chyba że chcemy mieć społeczeństwo na poziomie intelektualnym amerykanów i pisać na kubkach, że kawa może być gorąca, prowadząc kampera nie należy odchodzić od kierownicy a przed włączeniem pralki należy sprawdzić, czy w środku nie ma dzieci. Wg mnie nie jest to dobry kierunek, bowiem cofnie nas w rozwoju w stosunku do innych społeczeństw, państw, co w dłuższym terminie wyjdzie wszystkim na złe.

Cytat:
Jeśli chodzi o inwestycję, to zdecydowanie lepiej poprosić o pomoc i doradzctwo specjalistów, niż internatuów :)


Generalnie można się zgodzić ale - jak zwykle - diabeł tkwi w szczegółach. Specjalistów na naszym rynku dostatek, ale większość na to miano ni hu hu nie zasługuje. "Po owocach ich poznacie", zaś wyniki np. TFI nie powalają. Natomiast jeśli chodzi o internautów na tym forum, to naprawdę kilku bardzo obeznanych się znajdzie, z których radami warto się zapoznać i rozważyć. I ponownie - warto przeanalizować owoce ich inwestycji i na tej podstawie wyciągnąć własne wnioski.

win1248 napisał(a):

Obstaję jednak przy swoim i tym razem przytoczę przykład alimenciarzy, których się sadza do więzienia za niepłacenie. Skala porównywana do zdrapek.


Nie do końca rozumiem co chcesz przez to powiedzieć i jaki ma to związek z GB. Żeby jednak się "po polsku" przyczepić ;) wskażę tylko, że porównywanie alimenciarzy i złodzieja zdrapek też jest pozbawione większego sensu, bowiem alimenciarzy zamyka się za uchylanie się od realizacji obowiązków finansowych, nie za pojedynczy czyn zabroniony. Zazwyczaj zaległość finansowa względem osoby uposażonej jest większa niż 1,5k PLN, jak to miało miejsce z tytułu zdrapek, a ponadto zawsze ma ona charakter ciągły (nie zamyka się za jedno niespełnione świadczenie miesięczne). Dodatkowo zamykanie w więzieniu za alimenty ma także inny cel, niż kara za kradzież. Nie chodzi tu bowiem o samo ukaranie (jako sankcję karną), lecz o przymuszenie alimenciarza do spełnienia świadczenia pieniężnego.

win1248 napisał(a):
Panowie - jeśli chodzi o sądy i przestępstwa gospodarcze są praktycznie bezkarne.
Dla miłośników sądów proponuję grę pt: "Znajdź 3 różnice"

1. (...) Piotr B. usłyszał dziś wyrok dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata i 100 tys. złotych grzywny.

poznan.tvp.pl/38058813/zapadl-...

2. (...) Teraz grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.(...)


Win - nie obraź się ale to co zrobiłeś to czysta manipulacja. Pierwszą i największą różnicą, którą widzę jest różnica pomiędzy "usłyszał wyrok dwóch lat" a "grozi mu" . Za tę zdrapkę gość dostanie pewnie zawiasy + obowiązek naprawienia szkody, czyli do "odsiadki" zero.

Informacje
Stopień: Elokwentny
Dołączył: 24 sierpnia 2017
Ostatnia wizyta: 11 czerwca 2021 11:55:49
Liczba wpisów: 204
[0,05% wszystkich postów / 0,15 postów dziennie]
Punkty respektu: 5

Kanał RSS głównego forum : RSS

Forum wykorzystuje zmodfikowany temat SoClean, autorstwa J. Cargman'a (Tiny Gecko)
Na silniku Yet Another Forum.net wer. 1.9.1.8 (NET v2.0) - 2008-03-29
Copyright © 2003-2008 Yet Another Forum.net. All rights reserved.
Czas generowania strony: 1,146 sek.

PORTFEL STOCKWATCH
Data startu Różnica (%) Różnica (zł) Wartość
01-01-2017 +165,97% +33 194,87 zł 53 194,87 zł
Logowanie

Zaloguj
Zapamiętaj | Rejestruj | Aktywuj | Odzyskaj hasło