pixelg
Kiedy szczyt hossy? - Branże i sektory - Forum StockWatch.pl
AD.bx ad0a2
AD.bx ad0b
Witamy Gościa Szukaj | Popularne Wątki | Użytkownicy | Zaloguj | Zarejestruj

Kiedy szczyt hossy?

Frog
0
Dołączył: 2009-08-06
Wpisów: 5 457
Wysłane: 14 stycznia 2014 19:23:07
Panie i panowie. Macie jakieś ciekawe przemyślenia?
Mam wrażenie, że inwestorzy są jak żaby w gotującej się powoli wodzie. Powolne i długie podgrzewanie uśpiło naszą czujność.

A gdybyśmy tak wpadki od razu do wrzątku? Zapomnijmy o tym co widzimy na giełdach i spójrzmy na ten wykres. Nie patrzcie jaki to indeks, tylko spójrzcie na kształt wykresu ze świadomością, że jest to wykres 10-letni.

LINK

Parzy, czy nie?
Follow me on Twitter
Zanim zaczniesz narzekać, że znikają Twoje posty, przeczytaj Regulamin Forum

farnick
0
Dołączył: 2010-09-19
Wpisów: 163
Wysłane: 14 stycznia 2014 20:04:02
No ładnie wygląda :), wygięty tak, że aż trzeszczy.

Ale korekta nadciąga wielkimi krokami - w tym lub przyszłym tygodniu skorekci i tym razem to już może być lokalny szczyt - tak przynajmniej sugerują COTy
..............................................................................................
Mechaniczny System Transakcyjny 1 - portfel, wynik systemu w grze giełdowej
Mechaniczny System Transakcyjny 2 - portfel, wynik systemu w grze giełdowej

Mądrości różne:
1.Akcje nie kosztują tyle ile są warte, tylko tyle ile ludzie myślą, że są warte.
2.Ewolucja gracza giełdowego:
-- nieświadoma niekompetencja (nie wiem, że nie wiem),
-- świadoma niekompetencja (wiem, że nie wiem),
-- ciężka praca,
-- świadoma kompetencja (wiem, że wiem)
-- nieświadoma kompetencja (jestem już tak dobry że ... nawet nie wiem, że wiem)

tomcichy
0
Dołączył: 2009-06-11
Wpisów: 263
Wysłane: 14 stycznia 2014 22:36:20
S&P 30 lat

wiecie co niedźwiadki?
a ja patrząc na ten wykres to sobie myślę że po takiej konsolidacji rynek amerykański może rosnąć kolejne 10 lat
laughing3

a ten S&P 50lat jeszcze lepiej wygląda headbang
Edytowany: 14 stycznia 2014 22:45


serpico
0
Dołączył: 2009-10-06
Wpisów: 1 335
Wysłane: 14 stycznia 2014 23:01:01
A ja na to patrzę z przerażeniem, tyczy się Waszych przywołanych wykresów. Z jednej strony przypominają mi one wykres bitcoin w skali roku, z drugiej strony źle to świadczy o tym co mamy w portfelach.

Te wartości indeksów i ich wzrosty o setki i tysiące procent, to nic innego jak wyrażenie wartości pieniądza, a raczej jego dewaluacji. Z jednej strony cieszymy się, że indeksy rosną w nieskończoność, z drugiej strony nikt nie myśli o tym, że waluta w której są indeksowane tracą na wartości. Pozostaje pytanie, czy indeksy rosną, czy też odzwierciedlają wartość waluty, dyskontując jej deprecjacje. Jeżeli to drugie, to okazuje się, że z roku na rok mając więcej w portfelu mamy mniej...

Frog
0
Dołączył: 2009-08-06
Wpisów: 5 457
Wysłane: 15 stycznia 2014 07:46:52
tomcichy napisał(a):
S&P 30 lat
wiecie co niedźwiadki?
a ja patrząc na ten wykres to sobie myślę że po takiej konsolidacji rynek amerykański może rosnąć kolejne 10 lat
laughing3


Tak bez korekty? Think
Follow me on Twitter
Zanim zaczniesz narzekać, że znikają Twoje posty, przeczytaj Regulamin Forum

Szutnik
0
Dołączył: 2011-10-30
Wpisów: 1 666
Wysłane: 15 stycznia 2014 07:55:23
@ serpico

Cytat:
Te wartości indeksów i ich wzrosty o setki i tysiące procent, to nic innego jak wyrażenie wartości pieniądza, a raczej jego dewaluacji.


Na pewno to jest główną przyczyną? A zatem musisz jeszcze nadal korzystać z radia kryształkowego albo lampowego, do sklepu obok twojego domu wożą towary furmanką, a Ty do pracy jeździsz bryczką albo koniem na oklep, jak Cię na siodło nie staćAngel

Cytat:
z drugiej strony źle to świadczy o tym co mamy w portfelach.


Kwestia preferencji. Ja wolę, by ludzie mieli pracę i żyło im się statystycznie coraz lepiej za cenę niewielkiej inflacji. Fakt - siła procentu składanego po latach obniża wartość waluty nawet przy inflacji rzędu 2-3%/rok. Ty najwyraźniej wolisz, by pracy było mało, ale oszczędności były warte coraz więcej, a pieniądze, trzymane na kupce w bieliźniarce zyskiwały.

Cytat:
Te wartości indeksów i ich wzrosty o setki i tysiące procent, to nic innego jak wyrażenie...


...oszałamiającego postępu w produktywności, w porówaniu do przeszłości. Inflacja tylko temu zjawisku towarzyszy i w niewielkim stopniu się dokłada.
"Od gry na giełdzie należy się powstrzymać w dwóch przypadkach:
kiedy nie ma się pieniędzy lub kiedy ma się pieniądze."

Mark Twain

rottor
0
Dołączył: 2011-05-17
Wpisów: 141
Wysłane: 15 stycznia 2014 09:53:53
Frog napisał(a):
spójrzcie na kształt wykresu ze świadomością, że jest to wykres 10-letni.

LINK


tu masz wykres 10-letni do 1997:


kliknij, aby powiększyć


co było dalej wszyscy wiemy ... oczywiście możesz mieć racje, ale ... nigdy nie jest tak wysoko żeby ...

Frog
0
Dołączył: 2009-08-06
Wpisów: 5 457
Wysłane: 15 stycznia 2014 09:59:37
Rottor,

Dzięki za wykresik. Daje do myślenia. Historia lubi się powtarzać, ale historia którego okresu powtarza się obecnie, dowiemy się dopiero za jakiś czas...
Follow me on Twitter
Zanim zaczniesz narzekać, że znikają Twoje posty, przeczytaj Regulamin Forum

Salak
Salak PREMIUM
0
Dołączył: 2012-10-31
Wpisów: 552
Wysłane: 15 stycznia 2014 15:31:47
@ Szutnik

Cytat:
Kwestia preferencji. Ja wolę, by ludzie mieli pracę i żyło im się statystycznie coraz lepiej za cenę niewielkiej inflacji


okej, kwestia tylko tego co rozumiesz przez "statystycznie coraz lepiej"?

Ann
0
Dołączył: 2012-04-11
Wpisów: 703
Wysłane: 15 stycznia 2014 16:41:54
Polecam bardzo fajny tekst z Obserwatora Finansowego :

Cytat:
Na świecie narastają obecnie obawy o to, czy luźna polityka pieniężna najważniejszych banków centralnych nie wywołała przypadkiem baniek cenowych na rynkach różnych aktywów – głównie akcji lub obligacji. Ceny wielu aktywów podążają bowiem w górę jakby bez oglądania się na mizerne warunki gospodarcze panujące w większości krajów świata. Szczególną uwagę przykuwają akcje – indeksy na wielu giełdach strefy euro czy USA biją rekordy, mimo że realne gospodarki wciąż nie wydostały się ze szponów kryzysu finansowego. O bańkach spekulacyjnych mówią już nie tylko przygodni analitycy szukający medialnego poklasku, lecz także poważne nazwiska ekonomii, np. noblista Robert Shiller.

– Nie chcę podnosić alarmu, ale w wielu krajach ceny akcji są wysokie, a na niektórych rynkach ceny nieruchomości ostro wzrosły. To może się źle skończyć – stwierdził.

Z drugiej strony, równie poważne nazwiska przed takim obawami uspokajają, wśród nich najbardziej prominentną jest niewątpliwie szefowa Fed Janet Yellen.


Cytat:
Najważniejszy argument w rękach tych, którzy nie dostrzegają wyraźnych sygnałów baniek cenowych, może mieć charakter zupełnie nieekonomiczny. I tu wracamy do wspominanego na początku Zbigniewa Herberta. Gdzie te emocje? Gdzie ta euforia? Gdzie gospodynie domowe wymieniające się informacjami o rosnących cenach, gdzie nagłówki prasowe o świetlistych perspektywach, analizy, że żyjemy w nowym wspaniałym świecie? Tego wszystkiego współcześnie brak, a to wszystko było elementem większości baniek spekulacyjnych. Zwykle towarzyszy im powszechne przekonanie, że nadeszły zupełnie nowe czasy, które na trwałe odmienią krajobraz gospodarczy i pchną ceny na ścieżkę stałego wzrostu.


Cytat:
A w co dziś wierzą ludzie, a szczególnie inwestorzy? W Europie częściej stawia się pytanie, czy strefa euro w ogóle przetrwa, niż w jakim zmierza kierunku. W USA optymizm wywołany ożywieniem gospodarczym miesza się z pesymizmem związanym z wciąż dość słabą sytuacją rynku pracy – chyba nikt nie stawia serio tezy, że gospodarka jest w dobrej kondycji. Na rynkach wschodzących widać niepewność, strach, a czasami nawet panikę, czy przypadkiem konwergencja nie okaże się fatamorganą.


www.obserwatorfinansowy.pl/for...


tack
0
Dołączył: 2011-12-18
Wpisów: 180
Wysłane: 15 stycznia 2014 17:29:44
Salak napisał(a):
@ Szutnik

Cytat:
Kwestia preferencji. Ja wolę, by ludzie mieli pracę i żyło im się statystycznie coraz lepiej za cenę niewielkiej inflacji


okej, kwestia tylko tego co rozumiesz przez "statystycznie coraz lepiej"?

Dla mnie statystycznie coraz lepiej to oznacza m.in. :
żeby każdego dnia się nie bać że mnie zamkną lub zleją bezkarnie ; za dwie ,trzy przeciętne pensje kupić jakieś auto ; jeździć po coraz lepszych i bezpieczniejszych drogach ; nie stać trzy miesiące w kolejce po zakup szafy ; uganiać się za kasą a nie za towarami ;pić czystą wodę a nie filtrowane ścieki ;mieć wybór jak mi się nie podoba to zmienić kraj na "lepszy" itd.itp.

serpico
0
Dołączył: 2009-10-06
Wpisów: 1 335
Wysłane: 15 stycznia 2014 19:11:47
I wracamy do sedna sprawy. Jeszcze niedawno pisałeś, że

Szutnik napisał(a):
Ja się mogę mylić w ocenie bezpieczeństwa polskiego długu. Ale rynek się nie myli.



czyli patrząc na wzrost indeksu S&P w latach 2009-2013 z poziomów ok. 680 do 1850, co daje nam procentowy przyrost około 270% w ciągu 4 lat (przy inflacji 2009=2,7%, 2010=1,5%, 2011=3%, 2012=1,7%, 2013=1,2%) to albo RYNEK się pomylił, albo mieliśmy na przełomie tych 4 lat, jak to ładnie określiłeś

Cytat:
oszałamiającego postępu w produktywności, w porówaniu do przeszłości


bo na pewno tak spektakularny wzrost nie jest zasługą inflacji.

Pisząc o dewaluacji pieniądza, miałem na myśli utratę jego siły nabywczej. Jeżeli moje dochody poruszają się na poziomie inflacyjnym, a wartości dóbr wyrażone w indeksach, w tym wypadku akcji, zwiększają się o kilkadziesiąt procent rocznie, sprawiają, że to co zarabiam czy mam na koncie traci na wartości.

Reasumując, stawiam tezę, że to co widzimy na indeksach nie ma nic wspólnego z RYNKIEM, a jest czystą spekulacją i przerzucaniem kapitału skupionego w wąskim gronie instytucji/osób. Raz jest to rynek obligacji, raz towarów, a w chwili obecnej akcji. Celem tego jest odebranie posiadanych dóbr społeczeństwu, poprzez obniżenie ich siły nabywczej, przy zachowaniu ich wartości nominalnej.

Edytowany: 15 stycznia 2014 19:23

robberto
0
Dołączył: 2010-10-15
Wpisów: 60
Wysłane: 15 stycznia 2014 20:32:49
Witam,

polecam zapoznać się projekcjami różnych aktywów (waluty, surowce, indeksy) Wojciecha Białka; wojciechbialek.blox.pl/2012/03...

Dopiero po lekturze polecam skupić się na dacie tego wpisu :)

I aktualne nawiązanie do tamtej analizy; wojciechbialek.blox.pl/2014/01... , kończące się tezą:

Cytat:
Niezależnie od "dokładnej" synchronizacji cykli wydaje się, że dwa ogólne wnioski pozostaną aktualne:

1) obserwowany odpływ kapitałów z "peryferiów" do "centrum" powinien w niedalekiej pespektywie - być może jeszcze w tym roku (osobiście obstawiam II półrocze) przełożyć się na jakieś poważne tąpnięcie cen na rynkach wschodzących.

2) to "poważne tąpnięcie" na peryferiach na rynkach rozwiniętych powinno przyjąć postać silnej korekty (a la okres kwiecień-październik 2011, sierpień-październik 1997, lipiec-październik 1998 czy sierpień-październik 1987) poprzedzającej kontynuację hossy.


Również w ostatnim Forbsie jeden z artykułów opierając się na konsensusie ekonomistów wskazującym na szczyt ożywienia gospodarczego Polski dopiero na przyszły rok zakłada, że szczytu hossy można się spodziewać dopiero pod jego koniec.

Dokładając do tego tą bezustanną wspinaczkę indeksów za oceanem można zaryzykować, że przed nami jeszcze jeden akt akcyjnej hossy poprzedzonej głęboką korektą, zainicjowaną może właśnie za oceanem.

Czy nie ? :)
Edytowany: 15 stycznia 2014 20:33

Szutnik
0
Dołączył: 2011-10-30
Wpisów: 1 666
Wysłane: 16 stycznia 2014 08:35:14
serpico napisał(a):
I wracamy do sedna sprawy. Jeszcze niedawno pisałeś, że

Szutnik napisał(a):
Ja się mogę mylić w ocenie bezpieczeństwa polskiego długu. Ale rynek się nie myli.



czyli patrząc na wzrost indeksu S&P w latach 2009-2013 z poziomów ok. 680 do 1850, co daje nam procentowy przyrost około 270% w ciągu 4 lat (przy inflacji 2009=2,7%, 2010=1,5%, 2011=3%, 2012=1,7%, 2013=1,2%) to albo RYNEK się pomylił, albo mieliśmy na przełomie tych 4 lat, jak to ładnie określiłeś

Cytat:
oszałamiającego postępu w produktywności, w porówaniu do przeszłości


bo na pewno tak spektakularny wzrost nie jest zasługą inflacji.

Pisząc o dewaluacji pieniądza, miałem na myśli utratę jego siły nabywczej. Jeżeli moje dochody poruszają się na poziomie inflacyjnym, a wartości dóbr wyrażone w indeksach, w tym wypadku akcji, zwiększają się o kilkadziesiąt procent rocznie, sprawiają, że to co zarabiam czy mam na koncie traci na wartości.

Reasumując, stawiam tezę, że to co widzimy na indeksach nie ma nic wspólnego z RYNKIEM, a jest czystą spekulacją i przerzucaniem kapitału skupionego w wąskim gronie instytucji/osób. Raz jest to rynek obligacji, raz towarów, a w chwili obecnej akcji. Celem tego jest odebranie posiadanych dóbr społeczeństwu, poprzez obniżenie ich siły nabywczej, przy zachowaniu ich wartości nominalnej.



Cieszę się, że nie użyłeś jeszcze bardziej demagogicznego argumentu, a przecież mogłeś Angel (np. tak, jak w starym, sowieckim kawale.
Pani pyta dzieci w przedszkolu:
- Kto jest największym przyjacielem dzieci?
- Towarzysz Ławrientij Beria!, śmiało odpowiada Wania,
- A dlaczego?
Bo gdy dzieci przyszły złożyć mu życzenia z okazji święta rewolucji, powiedział „Won!” a przecież mógł zastrzelić!)

Mogłeś przecież pojechać już czystą demagogią i zapytać np. tak: DAX wzrósł 14.01.2014 o 158,6 pkt, o ile w tym dniu wzrosła produktywność państwa niemieckiego lub firm niemieckich?
Nie pojechałeś aż tak, więc chwała Ci za to!Angel
Nie ma to jak udawać, że się nie wie, że komentarz o produktywności dotyczył wykresu SPX za 30 lub 50 lat, prawda?Boo hoo!

A w nieco krótszym dystansie czasowym, może raczysz zauważyć, zamiast tendencyjnie ten fakt pomijać, bo niewygodny, że SPX przebywał w pasie 500-1600 pkt przez ostatnie 15 lat (1997-2012)?
I jak to skomentujesz? Inflacja rosła , potem spadała, potem znowu rosła i znowu spadała? Sam dobrze wiesz, że to nieprawda i np. w latach 2000-2002 był spadek indeksów w USA przy równocześnie rosnących agregatach pieniężnych M1-M3…. Więc co z tą Twoją rolą inflacji?
Demagogia za demagogię, jeśli tak sobie życzysz, teraz Twoja kolej – kombinuj, jak z tego sensownie wybrnąćblah5


Cytat:
Jeżeli moje dochody poruszają się na poziomie inflacyjnym, a wartości dóbr wyrażone w indeksach, w tym wypadku akcji, zwiększają się o kilkadziesiąt procent rocznie, sprawiają, że to co zarabiam czy mam na koncie traci na wartości.


Oczywiście całkowicie tu pomijamy sprawę wzrostu zysków amerykańskich przedsiębiorstw, przekraczających wszystkie miary inflacji za dany okres, bo jest nam ona również bardzo niewygodna w naszym wywodzie o roli inflacji, jako jedynego czynnika sprawczego….Po co sobie robić problemy? 3some

Cytat:
Reasumując, stawiam tezę, że to co widzimy na indeksach nie ma nic wspólnego z RYNKIEM, a jest czystą spekulacją i przerzucaniem kapitału skupionego w wąskim gronie instytucji/osób. Celem tego jest odebranie posiadanych dóbr społeczeństwu, poprzez obniżenie ich siły nabywczej, przy zachowaniu ich wartości nominalnej.


Ależ cały rynek akcji od ponad 400 lat jest jedną wielką grą w „Czarnego Piotrusia” (lub większego durnia od siebie, mówiąc mniej elegancko) – ostatni kupujący na szczycie zostają z Piotrusiem w ręku. Tyle lat na rynku i jeszcze tego podstawowego faktu nie zaakceptowałeś d'oh! ?

To przecież podstawowa cecha rynku – ktoś musi przepłacić za towar, by ktoś inny miał z handlu zysk, albo odwrotnie: ktoś musi sprzedać poniżej wartości, by kupujący na tym zarobił!

Jedyny problem w tym, jak sprawić, bym to ja był tym zarabiającym.Angel Dancing

Dwaj ludzie kupują/sprzedają akcje i obaj są przekonani, że robią dobry interes, ale tylko jeden z nich się w tym momencie nie myli, to przecież jasne od momentu powstania pierwszej giełdy w historii!

Masz pretensje do rzeczywistości o to, że ktoś na handlu musi zawsze stracić?
Ty też możesz kupić 1 kg ziemniaków bezpośrednio od rolnika za 80 gr zamiast dawać zarobić tym ohydnym pośrednikom i kupować w sklepie po 1,50 zł. Przecież oni „oszukali” was obu i nie robiąc nic, zarobili 70 groszy!angry3
Wredni spekulanci! Wysysają krew z pracującego ludu miast i wsi! Pod stjenku ich i dawaj, ratatata!

Aha i zapomniałbym o najważniejszym – w jakiż to sposób wzrost cen akcji przyczynia się do wzrostu inflacji, odczuwanej przez konsumenta? Mógłbyś mi to przybliżyć? Rozumiem wzrost cen surowców, ale tu akurat masz pecha, bo ich ceny ostatnio spadają, tak plus minus od dwóch lat. A co z tym ma wspólnego wzrost cen akcji?
"Od gry na giełdzie należy się powstrzymać w dwóch przypadkach:
kiedy nie ma się pieniędzy lub kiedy ma się pieniądze."

Mark Twain

szooler
0
Dołączył: 2008-07-27
Wpisów: 2 112
Wysłane: 19 stycznia 2014 21:55:01
Korekta na rynku amerykanskim wyszeptana przez Goldmana.
Obserwujemy index Russell 2000,bo tam siedza na zlewarowanych fundach i odwrotnych etfach(inverse etf)
"Fortuna favet fortibus"

Salak
Salak PREMIUM
0
Dołączył: 2012-10-31
Wpisów: 552
Wysłane: 21 stycznia 2014 13:08:05
Salak napisał(a):
@ Szutnik

Cytat:
Kwestia preferencji. Ja wolę, by ludzie mieli pracę i żyło im się statystycznie coraz lepiej za cenę niewielkiej inflacji


okej, kwestia tylko tego co rozumiesz przez "statystycznie coraz lepiej"?


ktos slyszal kiedys o GPI?

"The limits of GDP are now clear. Increased crime rates do not raise living standards, but they can lift GDP by raising expenditures on security systems. Despite the destruction wrought by the Deepwater Horizon oil spill in 2010 and Hurricane Sandy in 2012, both events boosted US GDP because they stimulated rebuilding.
Weighing the alternatives
Alternative measures of progress can be divided into three broad groups. Those in the first group adjust economic measures to reflect social and environmental factors. The second group consists of subjective measures of well-being drawn from surveys. The third group relies on weighted composite indicators of well-being including housing, life expectancy, leisure time and democratic engagement

Adjusted economic measures.
These are expressed in monetary units, making them more readily comparable to GDP. Such indices consider annual income, net savings and wealth. Environmental costs and benefits (such as destroying wetlands or replenishing water resources) can also be factored in. One example is the genuine progress indicator (GPI). This metric is calculated by starting with personal consumption expenditures, a measure of all spending by individuals and a major component of GDP, and making more than 20 additions and subtractions to account for factors such as the value of volunteer work and the costs of divorce, crime and pollution..."

"A 2013 study comparing the GDP per capita and the GPI per capita of 17 countries comprising just over half the global population found startling divergences between the two metrics. The measures were highly correlated from 1950 until about 1978, when they moved apart as environmental and social costs began to outweigh the benefits of increased GDP. Tellingly, life satisfaction is highly correlated with GPI per capita, but not with GDP per capita.


kliknij, aby powiększyć



@Szutkik

kwestia czy zyje nam sie "statystycznie coraz lepiej za cenę niewielkiej inflacji" jest kwestia dyskusyjna (wedlug mnie bynajmniej)...no chyba ze liczy sie tylko mamone Shame on you

pozdrwaiam

ps
cos ucichlo to forum Shhh

serpico
0
Dołączył: 2009-10-06
Wpisów: 1 335
Wysłane: 21 stycznia 2014 23:46:06
Jutro postaram się dogrzać forum king Sprawy zawodowe ściągnęły mnie chwilowo na inny tor. Szutnikowi postaram się udzielić wyczerpującej odpowiedzi

Salak
Salak PREMIUM
0
Dołączył: 2012-10-31
Wpisów: 552
Wysłane: 22 stycznia 2014 08:47:26
Cytat:
Jutro postaram się dogrzać forum king Sprawy zawodowe ściągnęły mnie chwilowo na inny tor. Szutnikowi postaram się udzielić wyczerpującej odpowiedzi


excellent :)

serpico
0
Dołączył: 2009-10-06
Wpisów: 1 335
Wysłane: 22 stycznia 2014 22:45:46
@ Szutnik, na początku chciałbym rozróżnić dwie rzeczy, mianowicie rynek to jedno, a handel na największych giełdach, to drugie i nie możemy stawiać tu znaku równości.

Tak jak i Ty jestem zwolennikiem rynku w czystej formie, bez regulacji i ograniczeń. Natomiast, czasami nadużywana jest nazwa rynku, jako tego wszystkiego co dzieje sie w gospodarce, na rynkach finansowych, towarowych etc. Dlatego ciężko mi się zgodzić z twierdzeniem, że sytuacja na rynkach ogólnoświatowych, to dzieło rynku. Tam gdzie nie działają rynkowe prawa popytu i podaży, a kwestie regulacji i ograniczonego dostępu do dóbr, chwieje rynkami, co np. odzwierciedlają wartości indeksów akcji.

Nierówność na rynku polega min na tym, że firma X ma nieograniczony dostęp do dolarów od FED, przy niskich kosztach, a taki Kowalski, czy Smith nie ma dostępu do takiej gotówki przy tak niskich kosztach. Powoduje to już pierwsze fluktuacje na rynku. Nierówny dostęp do pieniądza.


Pytasz jak zawyżone ceny spółek mają wpływ na inflację. Akcje spółki są takim samym dobrem jak każde inne. Więc im większa ich cena, tym.... Ma to również przełożenie w cenach produktów i usług tych spółek.

Nie mam pretensji do tego, że ktoś kupi tanio i sprzeda drogo, ale o to, że dostęp do pieniądza jest reglamentowany.

lesgs
lesgs PREMIUM
0
Dołączył: 2012-07-19
Wpisów: 793
Wysłane: 22 stycznia 2014 23:39:33
W swoich wpisach jakiś czas temu omawiałem kwestię ukrytej w cenach akcji inflacji. Ponowię to, może nieco innymi słowy.

Jeżeli rynek akcji i innych papierów wartościowych jest odbiorcą znaczących kwot znajdujących się w obrocie finansowym danego rynku, każda miara inflacji nie uwzględniająca kwoty zamrożonych w cenach takich papierów wartościowych będzie niepełna. Uważam, że na takim rynku jak USA, twierdzenia urzędowych przedstawicieli świata finansowego (Fed) o dobrotliwej lub łagodnej inflacji nie mają wartości i służą jedynie uspokojeniu nastrojów. Jeśliby te środki przedostały się do obrotu towarowego w wyniku np. silnej korekty, paniki lub dużych wypłat dywidendowych (albo, co ma obecnie miejsce - skupu akcji), żaden Fed tego nie opanuje. Oczywiście, jest wiele przyczyn stymulowania gospodarek przez władze finansowe, ale pytanie brzmi, jak wiele z tych środków służy podtrzymaniu samego rynku papierów wartościowych i nie wyzwoleniu się inflacji ukrytej w papierach wartośćiowych? Na pytanie to nie znam odpowiedzi, a mam obawy, że w jakiś sposób mamy do czynienia ze zjawiskiem błędnego koła.

Jest jeszcze jeden czynnik, dotyczący przede wszystkim gospodarki USA, który w dłuższym horyzoncie czasowym może wpłynąć negatywnie na gospodarkę tego kraju, a co za tym idzie i na resztę świata. Otóż, gospodarka USA jest dość silnie powiązana z przemysłem obronnym i wojskowością. Łagodzenie konfliktów (Iran, Syria ...) zmniejszy zapotrzebowanie na wydatki wojskowe, doprowadzi do redukcji zatrudnienia w przemysłach około-wojskowych. W dłuższym okresie skutki tego procesu staną się dobrze widoczne.

Podoba mi się wpis @Salaka. Można go zinterpretować jako zmniejszanie się liczby pracowników uczestniczących w generowaniu faktycznego rozwoju gospodarczego (np. praktycznie żadnej wartości dodanej nie przynoszą zawody związane z ochroną, wojskowością, itp.) Może jeszcze jedna - dość swobodna interpretacja: Odstęp pomiędzy liniami pojawił się wraz z rozwojem IT, a załomek spadający po 2005 r. może być interpretowany jako rezultat rozwoju Internetu i mediów społecznościowych. Wątpliwe? A może jednak coś w tym jest?

Użytkownicy przeglądający ten wątek Gość

Nie możesz tworzyć nowych wątków.
Nie możesz odpowiadać w wątkach.
Nie możesz usuwać swoich wpisów.
Nie możesz edytować swoich wpisów.
Nie możesz tworzyć ankiet.
Nie możesz głosować w ankietach.

Kanał RSS głównego forum : RSS

Forum wykorzystuje zmodfikowany temat SoClean, autorstwa J. Cargman'a (Tiny Gecko)
Na silniku Yet Another Forum.net wer. 1.9.1.8 (NET v2.0) - 2008-03-29
Copyright © 2003-2008 Yet Another Forum.net. All rights reserved.
Czas generowania strony: 1,077 sek.

AD.bx ad3a
PORTFEL STOCKWATCH
Data startu Różnica (%) Różnica (zł) Wartość
01-01-2017 +154,54% +30 907,39 zł 50 907,39 zł
Logowanie

Zaloguj
Zapamiętaj | Rejestruj | Aktywuj | Odzyskaj hasło
AD.bx ad3b
AD.bx ad3c
AD.bx ad3d