pixelg
Forum StockWatch.pl
Witamy Gościa Szukaj | Popularne Wątki | Użytkownicy | Zaloguj | Zarejestruj

abcabc

abcabc

Ostatnie 10 wpisów
Enter Air, TSGAMES, Agora, LSI Software, Mbank:
kontaikeikze.blogspot.com/2021...

A to nie jest przypadkiem tylko do określenia limitu wpłaty? Bo limit jest większy na DG niż bez.

DJ1910 napisał(a):

A ja to widzę tak, że można już być pewnym, że wszystko co złe na CDR już jest za nami. I zaczynamy zabawę od kursu z ostatnich rekomendacji.

Poza tym - teraz zacznie się gra pod wyniki finansowe i pod powrót gry do PS Store - co powinno mieć miejsce w mojej ocenie w najbliższych tygodniach.


Dlaczego niby za nimi? Podstawowym problemem w firmie były opóźnienia, a nic nie wskazuje, żeby w tym momencie mieli to rozwiązane. Nawet w prezentacji starali się unikać konkretnych dat, chociaż w tym momencie powinni mieć np. datę powrotu do PS Store - przecież patch niby jest, prawda?

pivovarit napisał(a):

Możesz przytoczyć ten fragment?


Musiałbym poszukać tego czatu, konkretnie spytałem o to czy prezes (akcjonariusz dominujący) będzie sam odpowiadał na ewentualne (w tamtym czasie) wezwanie. Odpowiedź była że nie i że będzie dywidenda i skup (który potem był prowadzony).

pivovarit napisał(a):

Mam wrażenie, że niektórzy spodziewali się, że buyback miał zdjąć ich z haków poprzez skup całych ich pakietów po cenie mocno wyższej od rynkowej.


Nie mam i nie miałem Mercatora, ale zastanawiałem się czy nie wejść w pewnym momencie.

Znaczenie wg mnie ma, bo gdy ze spółki wypłynie gotówka a przyszłość biznesu jest niepewna (mała możliwość powtórzenia wyników covidowych), to nie odpowiadanie na wezwanie jest bez sensu. Zresztą sam prezes tak mówi.

"– Ja zakładam, że wszyscy akcjonariusze Mercatora zgłoszą się i każdy proporcjonalnie do swoich udziałów otrzyma te pieniądze, łącznie ze mną. Teoretycznie i z założenia powinienem zgłosić się z całym swoim pakietem – powiedział prezes."

Przypomnę tylko tutaj że zadawałem pytanie o dokładnie taką sytuację na czacie ze spółką i otrzymałem odpowiedź, że tak nie będzie, bo będzie dywidenda! Na szczęście nie zaufałem prezesowi :)

Skup faworyzuje największego akcjonariusza, bo w jego stronę popłynie większość pieniędzy. Dywidenda gwarantowałaby proporcjonalność, a tak to wiadomo że minimum 5% akcjonariatu jest nieaktywne - kasa popłynie nieproporcjonalnie dużym strumieniem w stronę dużych akcjonariuszy. Ci, którzy odpowiedzą jako mniejszościowi w związku z tym zostaną zredukowani nieproporcjonalnie do całości akcjonariatu (tylko do dużych graczy, którzy zdominują wezwanie).

Ci, którzy nie odpowiedzą, będą jeszcze bardziej pokrzywdzeni, bo kasa ze spółki wypłynie w stronę dużych a sama firma zostanie ogołocona z dużej części gotówki, więc nie będą mieli proporcjonalnego do swoich udziałów "zysku" z umorzenia akcji.

Dom maklerski to twój broker, może nawet stosuje market making. W XTB da się kupić po prostu akcje.

Zresztą w twoim wklejonym cytacie masz napisane że ryzyko firmy brokerskiej czyli DM w tym konkretnym przypadku.

Kruszwica, PGO, CDP, TSGAMES:
kontaikeikze.blogspot.com/2020...

Taka ciekawostka: Torpol należy do SP, jeśli czegoś nie pomyliłem. Może cię to zainteresować biorąc pod uwagę spojrzenie na spółki państwowe.

Szukasz raczej spółek wzrostowych, które mogą być ze względu na różnorodne powody w każdej branży.

To normalna prowizja dla międzynarodowych przelewów. Nie zrobiłeś nic nie tak, jak koniecznie chcesz przelewać na konta zagraniczne to próbuj paypali i innych wynalazków, czasem mają prowizję procentową (a nie 25$+ jak banki).

Możesz też mieć konto u polskiego brokera, który trzyma waluty w polskim banku, wtedy nie będzie prowizji za międzynarodowy przelew. Przykład: xtb. Oczywiście nie jest to jedyna zaleta/wada którą należałoby rozpatrzyć, ale jeśli chodzi o przelewy, to ci, którzy operują na polskich kontach nie mają tej prowizji.

Gratuluję dobrego wyniku w takim razie, oczywiście nie zamieszczam rekomendacji i nie prognozuję kursów, ale zawsze to dobrze że komuś się przydało.

Naprawdę polecam tego pdfa o analizie fundamentalnej, który jest na stockwatch, jak szukasz jakichś praktycznych porad. Mi się bardzo przydał. Od razu też mówię, że nie jestem powiązany z nikim tutaj, po prostu korzystam z serwisu bo jest niezły. Właściwie nie widzę linka do niego dzisiaj, ale 2 lata temu był do kupienia.

Warto, można czasem zadać pytanie, które pomaga rozwiać niektóre wątpliwości. Na przykład inwestowałem w ATT (Grupa Azoty) i na ostatnim czacie stockwatch dałem pytanie o suszę bo jak wiadomo, zimy nie było, opadów niewiele, a zazwyczaj to w tym okresie są największe. No i bardzo szybko rozwiałem wątpliwości, że przy takiej pogodzie będzie pozytywny impuls. Idealne warunki byłyby nieco inne tzn. nie sama dobra lub zła pogoda, a odpowiednia dla konkretnych okresów. W każdym razie przez to przestałem się spodziewać dużego zwrotu na nawozach, przynajmniej w krótkim terminie i to nawet mimo niskich cen gazu. Dobrze jest też po prostu przejrzeć te stare wywiady i zobaczyć co zostało faktycznie zrealizowane w spółce. Zauważ, że dałem pytanie dzień wcześniej wieczorem, więc wcale nie trzeba być w godzinie czatu (dlatego byłem pierwszy w kolejności).

Dlaczego nie opisuję jak podejść do analizy fundamentalnej - to akurat dość proste. Nie mam zamiaru oddawać swojej wiedzy, bo jak widać ze wpisów na blogu, nieraz sporo mnie kosztowała (czasu albo kapitału). Nikt mi tyle nie zapłaci :) Nie zamierzam również prowadzić szkoleń i tym podobnych wynalazków, bo trochę głupio by mi było mówić że jestem świetny, ale nie zarobiłem kokosów. Na razie ładnie poszło na XTB i Livechat i dzięki temu odrobiłem z górką nietrafionego shorta na CDP. To, co przedstawiam na blogu to rzeczywiście są podstawy i według mnie nawet pojedynczy wpis typu linki do dobrych stron jest wart kilka miesięcy błędnych decyzji (co jednocześnie nie znaczy, że na tych stronach jest sama dobroć i cenne wskazówki).

Planuję jeszcze wpisy o pojedynczych spółkach lub WIG20. Co do analizy fundamentalnej, na stockwatch jest książka (pdf), którą kupiłem i mogę polecić. Lepszej praktycznej takiej z gatunku krótko i treściwie nie znalazłem. Przedstawia podstawy i nawet trochę więcej na przykładach. Dodałbym do niej parę rzeczy, są jeszcze inne pułapki w które wpadają początkujący w określonych sektorach, ale sama z siebie też jest bdb dla kogoś kto dopiero startuje.

Kredyty frankowe w potencjalnie przejmowanym mbanku za nie wiadomo ile (patrząc na cenę zakupu Pekao śmiech ogarnia jak gospodarny był rząd) i jak tu ma rosnąć. Podobna sytuacja co w PZU przed przejęciem Pekao.

Zastanawiające jest dla mnie dlaczego Pekao nie raportuje że składa jakieś wielomiliardowe oferty, jeśli doniesienia medialne są prawdziwe.

Trochę o psychologii inwestowania na przykładzie bieżącej sytuacji. Omawiam właściwie tylko akcje: XTB, GLCOSMED, CDP, CCC, ENG, ale też jest odrobina o ropie i etfach.
kontaikeikze.blogspot.com/2020...
kontaikeikze.blogspot.com/2020...

Hej, ciągle go prowadzę, dobrze wiedzieć że ktoś czyta :)
Lubię grzebać i próbowałem różnych modyfikacji więc przez chwilę był nieaktywny. Właściwie do tej pory piszę go dla siebie i kilku osób z którymi dyskutuję na różne giełdowe tematy. Jak jesteś zainteresowany jakimś konkretnym zagadnieniem, chętnie poruszę. Powoli kończą mi się pomysły poza dyskutowaniem o bieżących typach do grania.

"Proszę zauważyć, że dotychczasowe wydatki zbliżają się już do granicy budżetu, co przy tempie nakładów z raportowanego kwartału powinno w zasadzie zamknąć inwestycję do końca czerwca. Mimo to jako zakończenie inwestycji widnieje 2021 r. Z tego wynika, że albo inwestycja zakończy się szybciej niż planowano, albo jej budżet będzie przekroczony."

Teoretyzuję, że jest jeszcze trzecia możliwość. Jakie jest prawdopodobieństwo, że inwestycja po prostu zakończyła najbardziej kapitałochłonny etap budowy (np. drogie maszyny) a teraz po prostu powoli dobudowuje i podłącza względnie tanio następne elementy instalacji?

Ogólnikowe omówienie sytuacji na CCC, oraz kilka uwag związanych z samą sytuacją emisji akcji:
kontaikeikze.blogspot.com/2020...

Analiza sytuacji po wpadce, temat hardkorowego trzymania:
kontaikeikze.blogspot.com/2020...

Przykładowe zagrania na obecną panikę giełdową:
kontaikeikze.blogspot.com/2020...

Również kilka szacunków jak można ocenić stosunek zysku do ryzyka zajmowanych w panice pozycji. Oczywiście nie rekomenduję, każdy gra jak umie najlepiej :)

Powinni otworzyć sklep z dopalaczami wiedźmińskimi, to byłby dopiero hit.

Trzeba czytać warunki skupu, tam powinno być to wyjaśnione. Zazwyczaj skup odbywa się przez wezwanie lub po prostu z rynku. Jak wezwanie to pewnie redukcja, jeśli z rynku to po prostu skupują przez arkusz zleceń.

No właśnie rozumiem skąd wejścia (i nie pogardziłbym poczytać coś więcej na ten temat), ale zastanawiałem się jak będziesz określał kiedy wyjść np. z tego ZEPAKu. Stąd moje pytanie w kontekście Energi, gdzie też jest wezwanie (więc niejako ryzyko się ogranicza z dołu), a jednak nie znalazła się w portfelu. Wiadomo, że energetyka raczej 200% nie zrobi.
Zamierzasz wyjść na jakimś poziomie zysku, nawet jeśli trend będzie ciągnął kurs dalej, czy po prostu technicznie aż zacznie opadać?
Czy po prostu przestaniesz przeważać ZEPAK jak dojdzie do jakiegoś punktu i dalej trzymasz z trendem?

Dzięki, o to właśnie chodziło. ZEPAK myślę bardzo podobnie, nawet jeśli przyjąć złe scenariusze to podaż powinna być chwilowo wyczyszczona.

Zastanawia mnie twoja opinia na temat KGN, sam też się im przyglądam, ale raczej interpretowałem spadki jako wynik dużej inwestycji, która też spowodowała ostatecznie brak wypłaty dywidendy. Nie obawiasz się, że jak to w energetyce państwowej, po prostu nie będzie tej gotówki dla akcjonariuszy (w szczególności mniejszościowych) jeszcze parę lat?

Dla obu tych spółek energetycznych ciekawi mnie jak określasz punkt wyjścia, bo wiadomo, że to są takie mgliste założenia (aczkolwiek słuszne w dużym stopniu). Kiedy uznajesz, że jest dość (załóżmy pozytywny scenariusz wzrostu kursu)? Przez relatywną wycenę do pozostałych spółek, szukasz zakończenia oczekiwanego trendu, czy jakoś na zasadzie porównania do innych okazji/wyrzucasz na konkretnym negatywnym newsie?

Zainteresowałeś mnie w tych kwestiach, bo masz przeważony ZEPAK, więc rozumiem że tu oczekujesz pewniejszego wyniku, przynajmniej w stosunku do ryzyka. Jednocześnie nie masz Energi, więc tam nie uważasz, że wezwanie doprowadzi do podniesienia ceny?

Ciekawy portfel, napiszesz kilka słów co widzisz w KGL?

Opis różnych sytuacji giełdowych na przykładach wielu spółek, moje doświadczenia z grania (lub nie grania) pod konkretne czynniki, głównie na zasadzie łapania spadającego noża lub rozegrania jednoznacznie negatywnego lub pozytywnego wydarzenia dla spółki:
kontaikeikze.blogspot.com/2020...

Zasady dywersyfikacji, jakie staram się stosować na IKE/IKZE:
kontaikeikze.blogspot.com/2020...

Oczywiście początkowo nie unikniemy dużej koncentracji pozycji ze względu na limit wpłat na konta IKE/IKZE, ale chodzi o grę w kolejnych latach.

Trochę o moich porażkach giełdowych, różne spółki, głównie MiŚ:
kontaikeikze.blogspot.com/2019...

Nowe wpisy na temat grup spółek w które inwestowałem (lub inwestuję), głównie luźne uwagi przydatne dla początkujących, nie rekomenduję oczywiście niczego. Jeśli ktoś szuka rekomendacji, to polecam wcześniejszy wpis, w którym omawiałem skąd je brać.

Telekomy z GPW:
kontaikeikze.blogspot.com/2019...

Różne małe spółki, które przyciągnęły moją uwagę (HDR, UNT, APT, GLC, IND, BRG):
kontaikeikze.blogspot.com/2019...

Grupa Azoty:
kontaikeikze.blogspot.com/2019...

Alior:
kontaikeikze.blogspot.com/2019...

Omawiam w tych wpisach głównie mój własny proces decyzyjny, oczywiście nie zawsze skuteczny. Czasem udało mi się znaleźć pojedyncze rzeczy nie omawiane w rekomendacjach lub po prostu nie przyciągające uwagi na forach. Jeśli ktoś szuka punktu zaczepienia do zainteresowania się którąś z wyżej wymienionych spółek, to może być warto przeczytać.

Serial chyba przepadnie w tłumie, to praktycznie ekranizacja opowiadań, bez jakiejś większej fabuły do poprowadzenia, bez cliffhangerów, aktorstwo ok ale bez szału. Dość przyjemny dla kogoś kto lubi Wiedźmina, ale nudny dla reszty (jak pokazują recenzje), chyba dlatego że ma strasznie przegadane sceny akcji. Osobiście nie przypadły mi do gustu sceny walki mimo że dynamika jest dobra, to po prostu sam pomysł że wiedźmin z każdym potworkiem walczy w bezpośrednim zwarciu pozbawia je elementu napięcia. Jeśli wszystko można skutecznie naparzać pięściami, to chyba nie są takie trudne do zabicia i każdy może to robić?

Ciekawy dla mnie scenariusz w tym momencie (jako fana gry w dół), to ewentualne niespełnienie oczekiwań sprzedaży CP i na przykład nieodnowienie serialu na następny sezon. Orientuje się ktoś po jakim czasie Netflix decyduje czy kontynuuje produkcję?

Jednocześnie czy teraz mamy jakiś potencjał do pozytywnych zaskoczeń poza samą premierą CP i dużą sprzedażą?

Wypadły dwa trupy z szafy, czyli Ruch i ZM Kania. Takie spółki o których "każdy" musiał wiedzieć, że są niesprawne. Czy to są wszystkie informacje nie wiadomo, dlatego też nie wiadomo czy wszystko jest w cenie. Widać lekką panikę po tym, że zakupy zrobił prezes.

Niezłe szaleństwo cenowe, tylko zastanawia mnie dlaczego emisja. Spółce właściwie nie brakuje gotówki, to nie jest jakiś kapitałochłonny biznes. Jaki więc byłby plan jej spożytkowania? Przejęcie czegoś? Spłata długu?

Niezupełnie, bo wśród kobiet jest mniej daltonistów i ogólnie wad widzenia kolorów, jeśli dobrze kojarzę to wynika z budowy genetycznej, pewne informacje po prostu są zdublowane i trudniej się u nich uszkadzają. Także 80% kobiet nie widzi tak jak 100% mężczyzn, bo są grupy u mężczyzn, które są wyraźnie gorsze.

Nie zmienia to faktu, że poprawnie widzący mężczyzna nie ma gorszego wzroku niż kobieta i tu masz rację.

Kontynuacja tematu wezwań, kilku kandydatów do rozegrania:
kontaikeikze.blogspot.com/2019...
Trochę uwag o przymusowym wykupie:
kontaikeikze.blogspot.com/2019...

Nikt nie zabrał, przecież to ty masz dywidendę w gotówce, tak samo jak inni akcjonariusze, kosztem spółki.

Nowy wpis na temat wezwań, w tym kilka moich doświadczeń w konkretnych sytuacjach dla spółek z ostatnich 2 lat:
kontaikeikze.blogspot.com/2019...

Kilka nowych wpisów.
Temat ostatnich zmian w OFE:
kontaikeikze.blogspot.com/2019...

Przegląd informacji na temat jednego z ETFów na WIG20:
kontaikeikze.blogspot.com/2019...

Temat inwestowania na IKE/IKZE w spółki zagraniczne obecne na GPW:
kontaikeikze.blogspot.com/2019...

Krótkie omówienie najpopularniejszych spółek na GPW:
kontaikeikze.blogspot.com/2019...

Cytat:
Nie zgadzam się że najpierw musi być firma która dostarczy taki produkt. Komputery czy oprogramowanie powstawało w warunkach garażowych. Rynek docenił te produkty i osoby odpowiedzialne za to stały się właścicielami wielkich korporacji. Docenił najbardziej pomysłowych i Ci już wyselekcjonowaniu ludzie z chęci dalszego wielkiego zysku o czym możesz zapomnieć w centralnym planowaniu wymyślili kolejne super produkty, Musk został wyselekcjonowany dzięki Paypalowi a potem stworzył Teslę, Jobs dzięki pierwszemu komputerowi a potem Stworzył wiele produktów, Gates dzięki windowsowi a potem stworzył office itd. Tego nie wymyślają przeciętne jednostki czy urzędnicy tylko wybitni ludzie. Oni mają otwarte umysły, potrafią coś tworzyć a nie tylko powielać stare rozwiązania. I teza o konieczności wielkich zdolności produkcyjnych jest kompletnym absurdem. Oni wszyscy zaczynali z niczym.

Nie do końca, bo Jobs praktycznie nic nie zdziałał w warunkach garażowych. Dopiero gdy miał pod sobą spółkę wyprowadził produkt na rynek - wg mnie jego ponadprzeciętnym sukcesem był ipod, a nie mac. Mac jako komputer został usprawniony i poprawnie wykonany dopiero w erze laptopów (przewaga technologiczna, rozmiar itd), już przez korporację, a nie w garażu. Sam Mac jako stacjonarka nie podbił rynku.
Wszystkie inne wcześniejsze sukcesy, mimo że dość ciekawe, nie były faktycznie ponadprzeciętne na rynku. Uważam, że naprawdę porządne były: iPod, airbook, iPhone, iPad. Reszta szoku nie zrobiła.

Paypal - zaistniał na dużą skalę tylko dzięki temu, że banki stosowały bardzo wysokie prowizje za przelewy międzynarodowe. Teraz już praktycznie jest niszą, nie byłoby łatwo zrobić takich pieniędzy na tym pomyśle. Można powiedzieć, że jako spółka nie oferują obecnie nic nadzwyczajnego lub innowacyjnego technologicznie.

Gates pracował w oprogramowaniu i tu rzeczywiście jest miejsce na dużą konkurencję, ale też zauważmy paradoks - to oprogramowanie jest monopolem od wielu lat. Czy opłaca się inwestować w kolejne systemy operacyjne tylko dla samego konkurowania? Nie lepiej, żeby był jeden, ale dobry, centralnie zaplanowany?
W gruncie rzeczy Windows tak mocno króluje na desktopach, że tu można mówić o centralnym planowaniu, bo nie ma konkurencji. Jak to się stało, że podajesz Gatesa jako przykład sukcesu akurat w tym kontekście, skoro on właściwie nie konkurował z niczym od czasu DOS? Jego DOS nie był innowatorskim rozwiązaniem, tylko właśnie kopią systemu CP/M:
en.wikipedia.org/wiki/CP/M#MS-...
Jeśli dziś powstanie konkurencyjny system do MS Windows i zajmie 99% rynku, czy nie doszło do marnotrawstwa?
Jeśli 10 osób pisze ten sam program, to czy ma to dodaną wartość ponad to, że ten sam program pisze 5 osób? Na koniec i tak zostanie może 1-2.

Cytat:

Zgadzam się że centralnie zaplanowane rzeczy mogą być usprawnione, ale dużo rzadziej bo nie ma motywacji w postaci zysku. Nawet handlarze na amazonie jak znajdą jakiś produkt który się dobrze sprzedaje to kombinują ja głupi jak go usprawnić żeby nie konkurować ceną tylko jakością. Konkurowanie ceną to samobójstwo


Nie chodzi tyle o usprawnienie, tylko o dostrzeżenie, że gdy kilka spółek np. robi procesory, a inwestycja w fabrykę jest rzędu miliardów $, to nikt ich nie pobije w garażu. Po co w takim razie forsować konkurencję w każdym miejscu, skoro i tak mamy faktyczne monopole, a na dodatek wydajemy podwójnie lub potrójnie na wykonywanie tych samych technologii?

Wydaje mi się, że obecnie przecenia się wartość konkurencji, tj. konkurowania jako metody tworzenia innowacji, a nie wycenia wcale zmarnowanego wysiłku, który jest niejako wbudowany w samą koncepcję konkurowania (przegrany tylko marnuje zasoby, robiąc to samo co wygrany). Nie mówię, że od razu trzeba zakazywać konkurencji, ale w niektórych branżach po prostu straciło to sens ze względu na ilość środków potrzebnych do inwestycji.

Cytat:
Moim zdaniem popełniasz podstawowy błąd jakim jest wiara w to że centralne planowanie mogłoby i chciało wymyślić smartphony. Takie wynalazki to efekt tego że 10 miliardów ludzi kombinuje co tu za produkt wymyślić żeby na nim zbić majątek. Najlepsi wymyślają smartfony, słabsi interaktywne lusterka a jeszcze słabsi ulepszają delikatnie stare produkty. Te wszystkie pomysły biorą się z tego że wolny rynek zachęca ludzi do kombinowania co tu za produkt wymyślić.
"Słowo „kapitalizm” pochodzi od „kapitału”, którego źródłosłowem jest łacińskie słowo capitale, utworzone od caput, czyli głowa."
wikipedia


Centralne planowanie nie ma wymyślać, zresztą trudno mówić o 10 mld ludzi kombinujących nad czymkolwiek. Sam pomysł smartfona powstał w megakorporacjach i był wielokrotnie powielony zanim wypalił. Nie było jakiegoś człowieka, który byłby w stanie wypuścić smartfon we wczesnym etapie jego rozwoju jako indywidualny pomysł. Po prostu najpierw musi być firma, która jest w stanie dostarczyć taki produkt do miliona ludzi, a dopiero potem można myśleć, żeby rozpocząć fizyczną produkcję.

Mylisz tutaj sam proces wynalazczości z procesem produkcji i dostarczania produktu. Większość rzeczy nie jest i nie będzie innowatorska, więc tworzenie w nich konkurencji nie prowadzi do stworzenia wartości dodanej.

Jednocześnie nie można powiedzieć, że skoro coś zostało centralnie zaplanowane, to nigdy nie zostanie usprawnione - gdyby tak było, to np. nigdy nie zobaczyłbyś innowacji w branżach będących naturalnymi monopolami np. wodociągi.

Co jest bardziej efektywne: centralne planowanie, czy konkurencja wielu identycznych spółek, z których każda marnuje fundusze ze względu na niemaksymalną skalę?

Paradoksalnie, to kapitalizm udowodnił, że centralne planowanie jest bardziej efektywne, bo do tego dąży każdy korpik - do monopolu. Sytuacje, gdzie malutka spółka bije efektywnością gigantów praktycznie nie występują.

Czy nie jest naturalne, że gospodarka będzie dążyła do centralnego planowania? W końcu można przewidzieć ile tak naprawdę potrzeba papieru toaletowego, nie ma potrzeby tworzenia wielu konkurentów, żeby to sprawnie działało. Co gorsza, jeśli pojawia się jakaś nowa technologia, to każda spółka musi wydać na nią swoje pieniądze, mimo że technicznie to jest to samo, co już ktoś inny opracował. Wady dawnego systemu komunistycznego wynikały bardziej ze słabości technologii, jakimi próbowano ująć gospodarkę w ryzy.

Czy dzisiaj nie byłoby dość łatwo określić np. ile smartfonów potrzeba i zaplanować to praktycznie centralnie? Tak robi Apple i inni giganci, nie ma właściwie wpływu konkurencji. Nie ma potrzeby produkowania dużych nadwyżek, żeby gospodarka funkcjonowała.
Czy nie lepiej byłoby określić, że nowa technologia jest dostępna od razu dla wszystkich, z ewentualną opłatą za jej użytkowanie, niż tworzyć sytuację, gdzie środki są wydawane po kilka razy na to samo?

Kilka ciekawostek i przemyśleń związanych z inwestowaniem w akcje zagraniczne na ike/ikze:
kontaikeikze.blogspot.com/2019...

dostępne na ike/ikze ryzykowne instrumenty finansowe:
kontaikeikze.blogspot.com/2019...

kilka praktycznych uwag na temat przebiegu sesji giełdowej:
kontaikeikze.blogspot.com/2019...

punkt widzenia akcjonariusza mniejszościowego w kwestii uczestnictwa na walnych (WZA):
kontaikeikze.blogspot.com/2019...

Dodałem kilka wpisów, które mogą zainteresować w szczególności początkujących na giełdzie, ale może również znajdą się fragmenty ciekawe dla dłużej grających:
kontaikeikze.blogspot.com/2019...
kontaikeikze.blogspot.com/2019...
kontaikeikze.blogspot.com/2019...

Krótkie omówienie dostępnych za darmo, lub możliwych do taniego uzyskania źrodeł rekomendacji analityków giełdowych:
kontaikeikze.blogspot.com/2019...

Zebrało mi się trochę doświadczeń z inwestowania na maklerskim IKE/IKZE i postanowiłem umieścić je na nieprofesjonalnym blogu.

http://kontaikeikze.blogspot.com

Może będzie z czego się pośmiać, bo umieściłem moje wyniki, a może ktoś znajdzie jakieś ciekawe informacje dla siebie. M.in. jest tam nieco bardziej rozbudowany kalkulator w excelu.

Jak ktoś dopiero planuje założyć maklerskie konto, też powinien znaleźć jakieś ciekawe wnioski.

Być może podobnie jak ATT - ceny gazu? Chociaż to byłoby trochę dziwne, bo skoro mają duże zapasy to nie bardzo mogą z tego szybko skorzystać.

Można powiedzieć, że aktywnie nagania innych, ale czy sam gra :)?

Można tak na to patrzeć, ale jednak czy nie zastanawia was to, że roboty faktycznie nigdzie nie zastąpiły człowieka? Jeśli efektywność jest tak duża w porównaniu z obecnym stanem rzeczy, to dlaczego automatyzacja nie posuwa się lawinowo? Spółki nie chcą zysku, po który wystarczy się schylić?

Może technologia wcale nie jest aż taka dobra.

Oj, naiwne myślenie. Nikt się nie będzie dzielił, tak jak teraz się nie dzieli. Kierowca jako zawód to dzisiaj bardzo istotny element, jeśli będą samochody autonomiczne, to taki podstawowy zawód niewykształconych zniknie. Przemysł sobie poradzi, bo nie widzę większej różnicy pomiędzy samochodem elektrycznym a spalinowym. Mimo innego stopnia komplikacji, nadal jest nad czym siedzieć, bo ceny wcale nie będą od tego niższe - czyli gdzieś tam będzie płynęła ta sama kasa do ludzi, którzy nad tym pracują.

Porównanie z końmi dość nieprawidłowe, bo jednak koń nie był w stanie mieć takiej mocy jak samochód i raczej był u kresu swoich możliwości. Samochody autonomiczne mają tylko jeden kierunek rozwoju ponad spalinówki z kierowcą: jakieś AI do sterowania ruchem, optymalizujące odstępy i prędkości w skali kraju i lokalnie. Tylko to jest niewiele i na początku będą raczej ciężarem, bo będą jeździć jednocześnie ze zwykłymi, a dopóki tak jest to nie ma miejsca na główną potencjalną przewagę.Not talking

Zegarek nie może się równać z systemem specjalistycznym, bo EKG nie da się precyzyjnie odnieść do rytmu serca jeśli nie jest mierzone w wielu punktach. Dlatego jak ktoś jest naprawdę chory na serce musi mieć założony system Holtera, a nie opaskę na nadgarstek. Już samo to, że odbierają dane tylko z jednego punktu nie pozwoli wykryć większości nieprawidłowych rytmów.

Jest też problem gdy ktoś używa np. uszkodzonego zegarka - nigdy się nie dowie, że jego sprzęt jest zły. Gdy ktoś jest monitorowany przez szpitalny sprzęt, który przewija się przez wiele osób, łatwiej wychwycić błędy np. gdy się okaże że ktoś z banalną nienaprawialną wadą serca został "wyleczony" na wykresie.

Różnica jest taka, że Skarbiec nie urósł, więc jeśli stosujesz argument kursu w przypadku Altusa, to zastosuj również do Skarbca. Istotne jest również to, w jakiej sytuacji znajduje się spółka - Altus jest dawno po wszelkich negatywnych informacjach i olbrzymich spadkach wyceny. Skarbiec dopiero dostał jeden cios. Czy bardziej liczą się "zarządzający" niż akcjonariat? Według tego, co się stało z Altusem - nie.

Skarbiec został wyautowany z Santandera, więc chyba jest zagrożony w porównaniu z innymi funduszami. Brak jasnej struktury własnościowej, na dodatek wymiana głównych osób w spółce - czy w ogóle są szanse, że mbank ich przejmie?

Niemożliwy do przewidzenia splot czynników w takiej spółce i takim projekcie to brzmi jak zwyczajnie przekroczenie budżetu np. na jakieś oprogramowanie, które miało działać, a nie działało jak należy. Ewentualnie coś co mieli zrealizować nie wypaliło na sprzęcie na jakim miało być zrobione i należało coś wymienić lub dodać - błąd planowania pracy w każdym razie.

W tym momencie najstarsze ETFy mają 30 lat, więc trudno mówić o nowości instrumentu. Naprawdę dziwne pytanie, chcesz żeby ktoś wybrał za ciebie co masz mieć w pracy licencjackiej?

Jak chcesz poruszyć jakieś ciekawe nowe zagadnienie, to można się tym zająć od strony prawnej. Niedawno pojawił się polski ETF na WIG20, który podobno napotkał spore przeszkody w legalizacji (beta etf na wig 20).

Jeśli ma to być od strony strategii, to w tym momencie trudno nie znaleźć jakiejś, która już nie jest zastosowana. Można przebierać, najwyżej rozwiązanie nie będzie popularne. Na pewno znajdziesz etfy takie, które mają więcej niż 2 lata, chociażby tzw. strategie quant , low beta, dywidendowe (np. aristocrats), wzrostowe, value i wiele innych. Brzmi to raczej tak, jakbyś chciał pisać na temat, o którym sam niewiele wiesz.

Jak chcesz coś w 100% empirycznego, to kupuj przez rok 2x w miesiącu na buy and hold i sprawdź czy działa na WIG20 - ale to już hardkor.

Pełna zgoda, pomyślałem bardziej o bezpośredniej ocenie zysku w stosunku do ryzyka. Można uznać, że przy 0,2 stopy dyskontowej zakłada się wysokie ryzyko w wycenie 65 mln. Czy dość wysokie, albo za niskie, już każdy musi ocenić sam.

Chyba cała branża jest w kryzysie. Patrząc na spółki porównawcze, IB jest trochę w innej lidze i pewnie dlatego c/z odstaje. Ciekawostką jest to, że Gain Capital Holdings obecnie ma c/z=3 (wg yahoo finance), więc jest nawet tańsze od XTB.

Fundamentalna przyczyna to duża inwestycja, która praktycznie zjada zyski przez kilka lat. Polityka dywidendowa zakłada obniżenie dywidendy niemal do zera. Można szacować na podstawie kosztów np. elektrowni robionej w Puławach dla ZAP (podobna zainstalowana moc), że inwestycja KGN zje kilkaset mln. Osobiście zakładam nawet odejście od dywidendy w tym roku.

Nie wiadomo, czy potem w ogóle wrócą do dywidend, czy pójdą w styl całej polskiej energetyki państwowej, czyli dobierania kopalń do spółki albo innych dziwactw.

Jako plus dla ceny na pewno jest możliwość wezwania. Przy takim poziomie można się zastanawiać, czy PGE nie ponowi oferty, ale do tego musi upłynąć odpowiedni czas, żeby nie byli zmuszeni płacić tyle, co ostatnio. Zdaje się minimum 12 miesięcy od poprzedniego zakupu akcji.

Dość ciekawa spółka, jednak zastanawia mnie w niej coś jeszcze:
1. Te systemy wydają się być dość proste, więc czy nie będą narażone na ostrą konkurencję? W takim przypadku, jeśli płatność za milestone jest uzależniona od poziomu sprzedaży albo upowszechnienia rozwiązania, może wcale nie być pewna na 75%.
2. Spółka przy kapitalizacji 40 mln jest szacowana na 65 mln jak wszystko pójdzie dobrze, ale czy to jest wystarczające dyskonto, gdy spojrzymy na tworzone produkty? Na obecną chwilę nie jest pewne, że są cokolwiek warte. Jeśli jeden z nich nie wypali, to kapitalizacja jest właściwie bliska sprawiedliwej. 50% zysku za 50% możliwej straty.

Nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za krach, ale z drugiej strony na razie nie zaczęli obniżać stóp. Dopiero przebąkują o spowolnieniu zmniejszania bilansu FED. Dość ciekawa sytuacja, bardzo podobna rozgrywała się po każdym zaprzestaniu luzowania, ale czy już nie wypstrykano całej amunicji?

Szacunki wzrostu SP500 są naprawdę niskie, trudno mi wyobrazić sobie utrzymanie wycen na poziomie c/z=20 przy wzrostach wskaźników spółek <5% rocznie.

Zacząłem się interesować spółką, ale jeszcze nie przejrzałem całości materiałów. Wygląda na to, że obecnie jedynym koniem pociągowym wyników ma być nowy kardioznacznik o międzynarodowym potencjale. Według wywiadu prezesa "gdzieś w 2019".

Obecne wzrosty mogą być nawet czysto spekulacyjne, albo zaniknięciem podaży, która ostatnio osłabła na wielu MiSiach.

Wyniki są zakłócone przez bardzo dużo jednorazowych czynników, które trudno jednoznacznie ocenić - zresztą to jest w analizie powyżej. Na pewno nie są super okazją, jeśli nie dowiozą tego kardioznacznika. Bez tego też nie są jakąś totalną wtopą, ale zarobek będzie nienadzwyczajny.

W całej spółce zastanawia mnie jednak jak bardzo stabilny jest ich przychód, skoro do tej pory nie wyszli na Zachód. Jeśli spółka ma takie dobre rzeczy, dlaczego prowadziła ekspansję akurat na południe? Naturalnym rynkiem dla polskich spółek są Niemcy i obawiałbym się, że może tam być albo trudno regulacyjnie (nie mają doświadczenia? nie opłaca się? rynek chyba większy niż Czechy), albo jest jaka konkurencja, która by ich tam zmiażdżyła. Może też chodzić o umieszczenie fabryk materiałów promieniotwórczych, ale jeśli tak, to również nie mają ich poza Polską i nie będą mogli rozwijać się inaczej niż sprzedając na zasadzie licencji.
Mimo tego jakoś sobie radzą od lat, ale czy będą w stanie naprawdę wyjść na inne rynki niż teraz?

Ciekawa sytuacja, zaczęły spływać wyniki spółek:
CAT - rozczarowanie, uznawani za barometr zapotrzebowania na maszyny w przemyśle, a więc również stanu samej produkcji.
nVIDIA - ciągle duszeni przez kryptobańkę, ciągną za sobą AMD i Intela
Intel - już po wynikach, problemy z dowiezieniem prognoz. Zaklinają się, że będzie dobrze
AMD - jeszcze nie wiadomo, powinno być ok, bo oni raczej teraz zdobywają rynek
Apple - największa z firm, niby dociśnięta przez spowolnienie rynku smartfonów, ale jednak jeszcze nie wiadomo jak bardzo. Niedawno ogłaszali odchudzenie dywizji autonomicznego samochodu o 200 osób, co jednak jest niezbyt istotnym wskaźnikiem, skoro cały zespół liczy kila tysięcy ludzi.

Jednocześnie zbiegają się dość pozytywne newsy polityczne - zakończenie shutdownu w USA, prawdopodobnie odkręcenie brexitu, a być może nawet jakieś rozwiązanie wojny handlowej. Wszystko przy FED obiecującym coraz łagodniejszą politykę pieniężną.

Niestety, jeśli chodzi o moje obstawienie branży półprzewodników w dół, to jak na złość większość spółek ostatnio urosła, więc teraz trudno mi to zinterpretować. Niby jest nadprodukcja pamięci NAND, być może trochę nadprodukcji zwykłych pamięci RAM, a jednak część spółek zaskoczyła pozytywnie - głównie tych produkujących urządzenia do fabryk półprzewodników. Ciężko więc to rozegrać inaczej niż na konkretnych spółkach, bo raczej nie ma odpowiednich etfów, a sam nasdaq reaguje zbyt mocno na newsy polityczne, które są słabo przewidywalne.

Ależ dopiero co niektórzy pisali, dlatego "dominująca pozycja" ma cudzysłów. Wiem też, że większość indywidualnych po prostu nie równoważy portfela, znam takich ludzi osobiście. To naturalne, że jeśli tylko jedna spółka szybko rośnie, zacznie być dominująca - pytanie tylko co się powinno z tym robić i jak interpretować brak drugiego "złotego strzału" - według mnie brakiem umiejętności, potwierdza to, że trafienie odbyło się na zasadzie przypadku.

Przecież to żaden wstyd podać co się ma, ja też mówiłem jak mniej więcej wygląda mój portfel.

Możesz powiedzieć, jaką masz druga porównywalną pozycję z CDP - jeśli rzeczywiście u ciebie to wygląda inaczej.

Rozumiem, że dla niektórych to niepojęte, że CP może się sprzedać zaledwie w kilku milionach sztuk, ale wbrew pozorom to jedna z możliwości. Mogą mieć np. sprzedaż na poziomie Deus Ex.

Nikomu nie każę obstawiać w dół, po prostu wymieniam się spostrzeżeniami i naprawdę bardzo cenię również te, które są przeciwne. Pozwala to nabrać perspektywy. Widać, jak bardzo emocjonalnie podchodzą do sprawy ci, którzy grają w przeciwnym kierunku.

Wracając do tematu - przypomnę tylko, że wy macie "dominujące pozycje" na CDP i pewnie niewiele funduszy, żeby dalej kupować. Myślicie, ze Morgan Stanley weźmie od was akcje, na których potem zarobi 5%? OK, wasze prawo. Wolałbym jednak, żeby nie padały w dyskusji argumenty typu "wyślij to do Morgan Stanley", chyba że ktoś rzeczywiście wie, co napisali w rekomendacji. Nie są dla mnie żadnym autorytetem, na co zresztą wskazują inne ich pomysły inwestycyjne. Mogą nawet nie mieć pieniędzy w tej grze, bo rekomendacja nic ich nie kosztuje.

Skoro macie główną pozycję w CDP, to dlaczego mimo takiego rozeznania w branży i słuchania tych dobrych ekspertów (których jakoś sami wybraliście), nie macie drugiej pozycji w portfelu, która odniosła porównywalny sukces?

Nie ma takiej informacji, która mogłaby uzasadnić obecną wycenę. Chyba, że zaczęli potajemnie sprzedawać CP 2077 w milionach kopii.
Albo Kiciński zagrał na forex i pomnożył finanse CDP kilkukrotnie.

Skąd informacja, że 90% zakupiło Dziki Gon w ciemno? Wiedźminy sprzedały się w wielu milionach egzemplarzy przed premierą W3. Bez bazy fanów serii nie uzyskuje się raczej wysokiej sprzedaży. Gdyby było inaczej, to studia nie klepałyby tylu Call of Duty i podobnych odgrzewanych kotletów.

Cyberpunk wg mnie to niszowy i niezbyt popularny system. Nie stworzono do tej pory hitów na jego bazie, które byłyby porównywalne z W3. Może nawet trudno znaleźć coś na poziomie W2.

Niezależnie od sytuacji rynkowej? Przecież podałem jakie poziomy są według mnie korzystne do wejścia w górę.

Bardzo dobrze, że napisałeś, że masz ten papier jako dominujący w portfelu. Odsyłam do poprzednich wpisów, co to właściwie znaczy dla inwestora.

Wiesz, rynek wyceniał i miesiąc temu, bo nic nowego od tej pory nie napłynęło. Powtarzasz same wytarte argumenty. Kto miał nisko założoną długą pozycję z pewnością teraz powinien się cieszyć, rzadko się zdarza by spółka z WIG20 rosła o 11% w ciągu dnia bez żadnego newsa. Jednak jeśli news nie napłynie, to byłbym ostrożny z mówieniem, że "rynek wycenił pozytywnie", bo to może być zwykły zbieg okoliczności.

Szacowanie wyniku CP nie jest czystym hazardem, bo można określić jakie są szanse dzięki przybliżeniom. To nie jest to samo co zgadywanka. Jeśli uważasz, że to czysty hazard, to czy nie jest nim również posiadanie akcji, skoro wszystko w tej spółce jedzie na CP?

RDR2 - tak, jeżdżenie na koniu. I tyle prawdopodobnie wystarczy, żeby pobić sprzedaż W3 i CP.

W3 - nie grałem, nie wiem. Ale mechanika walki stała na bardzo niskim poziomie zarówno w W1 jak i W2, nie sądzę, żeby coś się w tej kwestii zmieniło. Zakładam, że ludzie lubili charakterystyczną oś fabularną i mieli przyzwyczajenie czego można się spodziewać po 1 i 2. CDR robi gry o bardzo słabej mechanice.

Tych atutów Wiedźmina po prostu nie będzie w CP. Jeśli fabuła - to nikomu nieznana i nie oczekiwana. Może już nawet wiedźmińska się znudziła, skoro TB nie zaskoczył?

No właśnie nie każdy szacunek jest strzałem na zasadzie zgadywania. Uważam, że weryfikacja następuje już po kolejnych raportach kwartalnych i w 2019 będzie to dość mocno ciążyło spółce.

Te wszystkie teorie, że Gwint miał nie zarabiać, GoG wychodzić na zero itd. to są zmyślone po fakcie rzeczy, prowadzące właściwie tylko do tego, żeby usprawiedliwić marzenia o wielkiej sprzedaży Cyberpunka. Już teraz wiadomo sporo takich szczegółów, które powodują, że CP staje się jedyną potencjalnie pozytywną rzeczą w spółce. Cała reszta jest poniżej średniej rynkowej, którą można zobaczyć nawet na GPW, na innych spółkach gamingowych. Jakiś niskonakładowy Thief Simulator bije na głowę TB, Gwint nie wybija się nad przeciętne, lub nawet słabe karcianki, nie wspominając o innych grach typu kasyno (Fishing Simulator). To są słabości CD Projektu, te same nakłady w innych spółkach przyniosły więcej zysku i więcej R&D.

Jednocześnie nie wiadomo skąd zakłada się, że akurat Cyberpunk to będzie ponadprzeciętny hit, bo W3 sprzedało się lepiej niż W2. Tylko, że to W1-W2 napędziło tę sprzedaż i markę, a CP nie ma powodu się lepiej sprzedać od W2, czy zbliżyć do RDR2. Jeśli uważacie, że coś w tej grze jest, to powiedzcie mi jaki element rozgrywki zainteresował graczy? Strzelanie i jeżdżenie samochodem, bo jest lepsze niż w innych grach?

Pewne dane są, proponowałem nawet, że jeśli kogoś to interesuje, niech zaproponuje swoje poziomy procentowe. Można je szacować np. na podstawie liczby gier będących na odpowiednim poziomie kasowym. Czyli ile gier zarobiło X (najbardziej kasowa na świecie), potem dla pierwszej setki to samo. Poszeregować na poziomy i określić prawdopodobieństwo na podstawie liczby gier na poziomie. Konkretnie należałoby się odnieść do liczby gier wydawanych rocznie i wydanych do tej pory (skupiając się na budżetach i przychodach powiedzmy AAA). W ten sposób otrzymasz historyczne prawdopodobieństwo zarobienia przez grę konkretnej sumy.

To należałoby potem poprawić, odnosząc wynik do ostatnio wydawanych gier (bo rynek się nieco zmienił, pieniądz ulega inflacji itd.) i szacując ile gier wychodziło na konkretnym poziomie w ostatnich 5-10 latach.

W uproszczonej wersji: ile gier AAA w ciągu ostatnich 5 lat wydano, a ile zarobiło tyle, ile ma zrobić CP?

To, co studio robiło w przeszłości ma bardzo małe znaczenie. Wbrew pozorom, nie ma takiej zależności, że poprzednie sukcesy przekładają się na kolejne. Jest taka zależność raczej tylko gdy studio robi serie. Wielu szanowanych przez graczy producentów po prostu przepadło, gdy przyszło do wydania gry. Mimo przełomowych pomysłów, grafiki, sukcesu wśród krytyków i graczy - czasem okazywało się, że gra była zbyt droga (nie zwracała się na tyle, żeby usprawiedliwić ogromny koszt produkcji), czasem po prostu rynek dla konkretnego tytułu był zbyt mały. Dlaczego nie przyjąć np. że mamy 50% szansy, że CP ledwo zwróci swoje koszty produkcji? Dlaczego ja podając procenty "strzelam", a nie ty?

W bardziej cywilizowanych krajach system to zazwyczaj złotówka za złotówkę, czyli nie tracisz uprawnień, dopóki nie zarobiłeś więcej niż dostajesz. Znacznie prostsze rozwiązanie, niż tworzenie królestwa, jeśli akurat ten aspekt tak bardzo ci przeszkadza.

Idealizujesz monarchię, ale nie obawiasz się, że znaleźli by prostsze rozwiązanie twojego problemu np. żeby cię zlikwidować, bo za dużo zrzędzisz? Dlaczego mieliby dbać o ciebie, zginiesz dla królestwa :)

Obstawiałem 1%, że przekroczy oczekiwania sprzedaży analityków stawiających na wyceny 200+. Obecna cena to około 18X, więc ewentualny zysk 20% ma szansę nie przy przekroczeniu prognoz analityków (które nadal uważam za bardzo mało prawdopodobne, niech będzie ten 1%), tylko po ich spełnieniu. To jest możliwe, ale nie zakładam 50% szansy na to zdarzenie, tylko że kurs może się znaleźć w takim miejscu, a to dwie różne rzeczy.

Poza tym pisałem co najwyżej 1:1, a nie dokładnie 1:1. Jakie szacunki przyjąć za realne i na jakim poziomie sprzedaż ma 50% prawdopodobieństwa już zostawiam innym. Nie ma sensu wchodzić w akcje dopóki szansa nie jest chociaż 2:1, ale to już moje osobiste zdanie.

Trzymam i jestem na stracie. Moja wycena spółki się nie zmieniła, nadal uważam, że teraz nie opłaca się wchodzić. Ryzyko wtopy z CP i wieloma innymi aspektami spółki jest na podobnym poziomie co zysk, czyli najwyżej 1:1 i to zakładając, że dalej ktoś będzie kupował po zawyżonych cenach. Od strony fundamentalnej to tu nie powinno wychodzić ponad setkę, dopóki spółka nie pokaże, że zarabia na CP.

Co nie zmienia faktu, że podobna sytuacja była jak doszli na 220. Uważam, że rekomendacje są kompletnie błędne, ale oczywiście to nie ja decyduję kto co kupi :) Spółka nie zarobi tyle, żeby uzasadnić bieżącą wycenę przez najbliższe 2-3 lata. Może nawet nigdy.

Chcą, żeby było mniej, ale trupów na drogach. Przecież nikt nie broni kupić nówki. To już nie jest twoja prywatna sprawa, bo te samochody zalewają ulice używane przez wszystkich i są kłopotem dla innych.

Unia to był przykład, że masz wpływ na decyzje, które w innym wypadku odbywałyby się w 100% bez twojego udziału. Czy to nic nie znaczy? Według mnie jednak wpływ jest, bo bez kontroli obywateli szybko znalazłbyś się w konflikcie np. z Rosją. Jeśli uważasz, że jest inaczej, to masz ogromne zaufanie do polityków - tylko nie zapominaj, że jeden z nich dla swoich interesów chciał polecieć na front. Jak nie będą się musieli liczyć ze zwykłymi obywatelami, to znowu usłyszysz, że "najważniejszy jest honor" a potem wszyscy polecą na wycieczkę do UK, a ty zostaniesz tutaj.

Nie sądzę, żeby to poziom podatków, czy wydatków osobistych decydował o wolności. I tak dopóki masz załóżmy 3000 tys. to wiadomo na co wydasz - mieszkanie, jedzenie, ubrania. Nie jesteś finansowo wolny w żadnym tego słowa znaczeniu. Co z tego, że masz podatek 80%, jak zarabiasz 200 tys?

Poza tym nie ma obecnie 81% podatku, chyba że komuś się wydaje, że każda możliwa opłata czy składka to podatek. Pewne rzeczy są z tego finansowane i też możesz sobie odliczyć, czy ich używasz - właśnie ta komunikacja, drogi, szkoły.

Według mnie o wolności decyduje obszar na jaki się ma wpływ, a nie same prywatne wydatki. Jesteś wolny, bo kupisz żółty ser zamiast białego, czy wolny, bo możesz decydować czy twój kraj jest w tej unii?

Czy państwo dąży do tego, żeby nie było samochodów? Nie wydaje mi się, wręcz przeciwnie. Komunikacja publiczna jest ogólnie likwidowana poza centrami dużych miast. Samochodów jest coraz więcej.

Jest pewna różnica. Dość łatwo uzyskać wpływ na chodnik pod swoim domem, jeśli ktoś tego naprawdę chce. Można powiedzieć, że to jest w zasięgu większości. Łatwo doprowadzić do tego, żeby głos został uwzględniony. Zresztą, sam problem jest fikcyjny, więc nie używałbym go jako dowodu opinii, że uznałem, że ludzie są za głupi żeby decydować o chodniku. Po prostu nie ma takiej potrzeby, bo chodniki są zrobione dobrze.

Dawanie kontroli w sposób, jaki zaproponowałeś, usuwa specjalistyczną wiedzę z równania, nie dając nic w zamian. Moja opinia jest bardziej krytyką zaproponowanego sposobu (który może po jakimś tam dopełnieniu byłby dobry, ale sam z siebie nie jest) i pochwałą bieżącego stanu rzeczy. Zauważ też, że rzadko opinia mieszkańców jest zupełnie ignorowana, jeśli chcą mieć wpływ na położenie chodnika. Jeśli kupują, to chodnik już jest i nic ich nie obchodzi, kto go wyznaczył.

Na dostanie się do sfer władzy taki zwykły obywatel nie ma co liczyć. Polityk to praktycznie zawód w dzisiejszych czasach. Głosowanie daje więc faktycznie pewną możliwość kontroli, której wcześniej nie miał. Jaka jest różnica? Niewielka, ale taki wpływ pozwala na chociaż minimalne (bo nie pełną kontrolę) nad posunięciami ludzi, którzy inaczej decydowaliby w 100% za ciebie, bez żadnej władzy nad sobą, bez żadnego rozliczenia. I tu jest wartość dodana takiej metody. Referenda i inne metody głosowania nie są w pełni wiążące dla polityków, więc nie można mówić, że obywatel decyduje w 100%. Szczególnie, że media są w rękach polityków i wpływowych grup, a nie obywatelskich, więc równowaga od początku jest przechylona na stronę polityka.

Mylisz się, bo ludzie nie patrzą na ułożenie chodników podczas kupna, wynagrodzenie jest opłacone zanim ktokolwiek to kupi. Większość dyktuje ceny i niestety patrzą głównie na cenę za m2, dlatego buduje się głównie mieszkania o określonym metrażu i ciasne osiedla. Można sporo poczytać o minimalnych odległościach między budynkami i jak to jest eksploatowane przez prywatny biznes. Żeby projektant był "ukarany" finansowo, to musiałaby być kompletna fuszerka, taka na którą każdy by zwrócił uwagę, a nie zwykła upierdliwość od której cierpią jednostki.

Mówisz, że odpowiednie osoby nie kupią mieszkania ze stromą ścieżką - właśnie nie. Ludzie nie myślą do przodu. Wystarczy, że w momencie wyznaczania nikt nie pomyśli i już jest przechlapane. Ludzie sami się zestarzeją, nawet nikt nie musi nic kupować w tym miejscu. Ktoś złamie nogę i nagle się obudzi, że nie ma jak przejść. Komuś urodzi się dzieciak i dopiero zacznie myśleć, że po stromym albo za wąskim przejściu nie da się przejechać. To wszystko wiedzą do przodu specjaliści, czyli tzw. urzędnik.

Większość nie decyduje o tym, gdzie jest wyznaczony chodnik, tylko właśnie urzędnik lub projektant. Czyli to jednostka za wielu, a użytkowanie przez większość w określony sposób jest z pewnością dowodem, że zrobił to prawidłowo. Czyli nie tak jak w bajeczce, gdzie ludzi trzeba przeganiać betonowymi ścianami. Gdzie są te chodniki grodzone betonem? Raczej nigdzie, więc chyba problem nie istnieje.

To proste - dlaczego mieliby stwarzać ci możliwości do rozwoju? Przecież mogą inwestować w lepszych i zdrowszych. Czy tak nie jest efektywniej? Tobie dali tylko tyle, żebyś się nie buntował.

Teoria o chodnikach nie trzyma się kupy, bo właściwie wszystkie są wyznaczane urzędowo i jakoś nie ma tragedii, czy budowania tuneli jak w opowiadaniu. Można powiedzieć, że to opowiadanie stworzyło nieistniejący problem i samo go rozwiązało. Realnie większość chodzi po tych chodnikach, bo są dobrze wyznaczone.

Przymykasz oko na to, że wiele prywatnych inicjatyw jest nic nie warte. Sam fakt prywatności nie znaczy, że pieniądze są wydane efektywnie. Zauważ, że trudno oczekiwać, że "inwestor" będzie korzystał z każdego zbudowanego chodnika, czy chociaż każdej wyznaczonej drogi. Weźmy np. taką Rospudę - kto miał tam decydować - mieszkańcy? Skąd wiesz, kto będzie chodził po chodniku za 10 lat? Projektujesz pod tych, co mieszkają teraz, czy pod ogół, który może tam mieszkać?

Co, jeśli prywaciarz wyznaczy drogę po stromej górce, bo tak będzie krócej i taniej, a jeden z mieszkańców np. słabo chodzi, jest stary albo inwalida? Co zrobisz, jak każdy poprowadzi chodnik po swojemu, a potem trzeba do tego zrobić parking albo inne budynki?

Od tego są urzędowe reguły, żeby nie robić nadmiernych oszczędności w bezsensownych sprawach. Według mnie nie ma wartości dodanej tylko z tego powodu, że wyznaczający chodnik korzysta z niego osobiście. Może urzędnik korzysta, ale na podobnym osiedlu u siebie? Może robił 100 takich chodników i wszystkie były ok? Dlaczego myślisz, że użytkownicy wyznaczą chodnik w obcym miejscu lepiej? Może oni robią to pierwszy raz i nie uwzględniają np. tego, że obok powstaje sklep, bo nie będą czytać planu osiedla.

No ale tu się myli ta cała prakseologia. Jest pełno durniów, którzy działają sami na swoją szkodę. Żeby każdy działał na swoją korzyść, to najpierw musiałby być wszechstronnym ekspertem.

Weź pod uwagę taką sytuację: jest chodnik do położenia, ale 10 osobom jest wygodnie w jednym miejscu, a 1 w drugim. I tu ktoś prawem silniejszego (bo np. ten jeden jest bogatszy albo lokalnym zabijaką) ustala gdzie co ma być, przeciwko innym. Bo jemu chodnik jest wygodniej położyć np. tam, gdzie będzie mógł pobierać za to opłaty i maksymalnie utrudnić innym chodzenie. Wtedy masz własność prywatną, ale praktycznie utrzymujesz kogoś, kto miał nad tobą przewagę w momencie rozdania kart w życiu. I takie coś byłoby dosłownie w każdym aspekcie, od najdrobniejszego położenia chodnika, po grubość ściany budynku u ciebie, gdyby nie państwo.

Musiałbyś za każdym razem odkrywać koło na nowo i na dodatek, jeśli ten lokalnie najsilniejszy byłby durniem, to musiałbyś się jeszcze użerać z tym, że ma nieudolne pomysły.

Zakładasz też, że ludzie w ogóle wydaliby na chodnik. Dlaczego mieliby np. nie kupić sobie samochodu? Może wcale nie chcieliby chodnika, tylko chodzili po klepisku całe życie? To byłby tylko kłopot dla innych, bo przecież nie zrezygnują z poczty, karetki, urzędów itd. tylko każdy musiałby się męczyć z ich głupim wymysłem.

No i skąd pomysł, że jak jedna osoba nie chce, to reszta się zrzuci, żeby ktoś inny chodził? Praktycznie nie zdarza się, żeby ludzie oddolnie organizowali coś, co daje innym korzyść za darmo. Rozejrzyj się w swojej okolicy, czy takie rzeczy istnieją, a przecież z łatwością można je wymyślić - np. są robione w ramach budżetu obywatelskiego. Jednak same wcześniej nie powstawały z jakichś zrzutek obywateli.

Prowizje to jedno, a płynność drugie. Na większości małych spółek sam spread powoduje, że nie da się wyjść po bieżącym kursie za kilka tys. pln, więc jednak porównanie do funduszy mogłoby nie wypaść tak niekorzystnie,

Są sterowane, ale nie ze dbałości o inwestorów indywidualnych, tylko o instytucje. Czyli jeśli jest podbitka, to w celu uratowania instytucji. Jak już nie będzie się dało podbijać, zrzucą akcje w kieszenie Kowalskiego, bo to jedyna droga żeby ktoś za to faktycznie zapłacił.

Także ja raczej spodziewam się wyładowywania z akcji przed recesją/bessą, czy jakiekolwiek będą te objawy spowolnienia. Na pewno nie pozwolą się łatwo podłączyć pod zyski na tym etapie, a według informacji o przepływach, coraz więcej pieniędzy jest zaparkowanych w bezpiecznych instrumentach, więc nawet jak urwie denko, to instytucje po prostu odkupią swoje. Tyle, że wtedy powrót na obecne poziomy to kilka lat.

Pewnie tak, ale pierwszych znaków kierunku, przynajmniej części gospodarki, szukałbym w wynikach amerykańskich spółek:
www.reuters.com/article/us-usa...

To jeden z ciekawszych artykułów na temat.

www.bloomberg.com/news/article...
Artykuł na temat przewidywanej wyceny SP500 i ewentualnych zmian w wynikach w 2019. Warto tu zauważyć, że zakłóca to obecną c/z i jednocześnie przez obniżenie poprzednich prognoz dla 2019 wyrzuci z rynku część kupców, którzy byli w 2018 (gdy przewidywania były wyższe).

www.factset.com/hubfs/Resource...
Zazwyczaj wyliczenia cytowane w artykułach opierają się na factset.
"Scorecard: More Companies Beating Estimates, But by Lower Margins than Average", czyli większość spółek, która pobiła szacunki analityków, zrobiła to w mniejszym zakresie niż historyczne średnie. Można w ten sposób wstępnie ocenić, że jakoś wyników nieco spadła.

No i najważniejsze: "Valuation: Forward P/E Ratio is 15.1, Above the 10-Year Average (14.6) "
Prognozowane P/E jest ponad 10-letnią średnią, a jednocześnie oczekiwany wzrost zysków spółek nie jest najwyższy. Zakończył się pozytywny wpływ QE, reformy podatkowej Trumpa (niepowtarzalny efekt), główny motor wzrostów, czyli akcje FAANG, dostał czkawki. Dlatego poczekałbym jeszcze, dla sprawdzenia czy nie mamy do czynienia z kupowaniem na zasadzie uśredniania lub interwencji rządowej (o której pewnie by nikt nie wspomniał - myślę, że mogłaby się odbywać na zasadzie punktowego wyciągania dołków, żeby działać na technicznych traderów). Oczywiście krótkoterminowo można grać jak się chce i tu nawet nie staram się prognozować - zakładam horyzont kilkumiesięczny.

Nie pojawił się jeszcze poważny czynnik do recesji typu 2001/2008/1987, ale oczekuję jakiegoś spowolnienia na rok-dwa.

No niezupełnie większość, skoro na krótko gra 6%. Czyli na długo gra nawet więcej niż 94%, bo część krótkich to tylko hedge. Raczej powinno się patrzeć na takie statystyki (jeśli myślimy o indywidualnych):
https://www.aaii.com/sentimentsurvey

Patrząc na to w ten sposób, że oczekuje się jednocyfrowego wzrostu zysków na SP500, to czy wycena nie jest na poziomie dyskontującym wzrost zysków co najmniej 10-20%? Oczywiście nikt nie zabroni się bujać akcjom na wysokiej wycenie przez kilka lat, aż w końcu wyniki ją dogonią. Jednak jeśli chodzi o oczekiwanie dużego długiego ruchu w górę, to raczej nie ma podstaw.

Nie żartuj, jakby mieli co kupić, to by dawno kupili. Deal polityczny obecnie bez konkretów - być może coś kupią, być może nic. Być może to co kupią wcale nie wyrówna deficytu, bo reszta handlu się powiększy na ich korzyść. To ma tylko dać wyjście z twarzą Trumpowi.

Powodem spadków będzie spowolnienie gospodarcze i słabe wyniki spółek. Zdaje się że za 1q ma być 1,6% wzrostu wyników na SP500, czyli płasko, a potem pewnie też nie lepiej. Jeśli w ogóle dowiozą te wyniki.
Pozostałe ryzyka jak wisiały, tak wiszą. Nie ma obecnie powodu oczekiwać hossy.

W ciągu 2 tygodni czekają nas dwa rodzaje newsów: twarde i polityczne. Polityczne, czyli jakaś żałosna ugoda z Chinami, pewnie tylko częściowa i nie załatwiająca w gruncie rzeczy niczego. Jednak jak pokazała wczorajsza sesja, nawet taki impuls się liczy dla Wall Street.

Twarde newsy to będzie niedotrzymanie prognoz wynikowych przez całą grupę spółek związanych ze smartfonami. Poszła plotka, że sezon świąteczny był słaby, a więc wzrosty na Amazon mogły się okazać pułapką - Amazon miał dobrą sprzedaż, ale netto, po wliczeniu innych spółek, może ona być stosunkowo słaba.

Ten pakiet w Chinach raczej nie spowoduje ożywienia na dłuższą metę. Kredyt wg ostatnich danych jest wysoki, a liczba niespłacanych również rośnie. Czyli gospodarka już nie ma nowych miejsc do użycia kredytu.

Z drugiej strony jest jakieś spowolnienie w ważnych sektorach: samochodowym i mieszkaniowym.

Prędzej szukałbym impulsu w porozumieniu Trump-Chiny, bo chyba domkną sprawę. Spodziewam się pozostawienia status quo i anulowania ceł, lub status quo i pozostawienia części, żeby Trump mógł się chwalić jednocześnie że "wygrał" i dalej walczy.

Tu jest tak samo jak w przypadku funduszu w TFI, można żądać wykupu, może dojść do likwidacji i oddania majątku udziałowcom. Obracanie udziałami na giełdzie jak akcjami to tylko dodatek.

My tutaj nie mamy wpływu na ich indeksy, optymiści są w przewadze wg amerykańskich statystyk SII.

Sam się ostatnio interesowałem tym funduszem, oczywiście informacje mogą być niedokładne, bo nie jestem specjalistą.

Nowy etf jest różny od starszych lyxxora w tym punkcie, że stosuje replikację fizyczną, a nie syntetyczną. Czyli faktycznie posiada akcje z WIG20, aczkolwiek nie w 100% portfela, bo nie dałoby się czymś takim zarządzać. Szczegóły są w prospekcie emisyjnym i KID.

ETFy z natury nie mają identycznego kursu jak indeks przez 100% czasu (widać np. po zestawieniu lyxxora z wig20tr), więc rzeczywiście teoretycznie można próbować zarabiać na tej różnicy, ale nie polecam, chyba że naprawdę daleko odstaje w danym momencie. ETF dąży do replikacji indeksu w dłuższym terminie. Musiałbyś robić daytrading i to dość ostrożnie, żeby na tym zyskać. Zauważ, że ETF lyxxora nawet nie posiada akcji wig20! To kompletnie komiczne, że ma replikować wynik indeksu, a posiada akcje z całego świata, jednocześnie tzw. collateral, czyli ewentualny "zastaw" akcji pod wykup jednostek funduszu to jakaś kompletna egzotyka np. cementownia we Francji. Teoretycznie można sobie wyobrazić sytuację, gdy cementownia jest bankrutem, wig20 urósł, a większość akcji w portfelu to klapa i nie tworzy wystarczającego majątku do pokrycia jednostek etfa. Mało prawdopodobne, ale jednak czułbym się niepewnie wiedząc, że fundusz tak naprawdę nie ma dywersyfikacji aktywów w krytycznych sytuacjach. Nie po to kupuje się indeks, żeby tak ryzykować.

ETFy posiadają swój arkusz zleceń tak jak akcje, więc tam też są spready i nie zarobisz sprzedając animatorowi. Kto jeszcze obraca w arkuszu tym instrumentem? Indywidualni i instytucjonalni, aczkolwiek obecnie nie ma tego zbyt dużo, bo wszystkie aktywa funduszu beta etf wg raportu to około 6 mln złotych.

Zdaje się, że ona już nie pełni oficjalnych funkcji, więc to tylko taka opinia pod podbitkę. Niewątpliwie starają się uspokoić rynki, ale też nie bardzo mogą zapobiec problemom z danymi makro.

Tak jak wcześniej wspominałem, niski poziom Renu skopał Niemcom wyniki za 4q. Będą się z tego podnosić w tym roku, o ile Brexit nie wpadnie w szprychy. Tutaj nie pomogą niskie stopy, bo te już są, po prostu cykl gospodarki się zmienia i jest tylko pytanie o głębokość korekty.

Dla mnie mało prawdopodobne jest utrzymanie cyklu przez USA i dlatego m.in. próbuje krótkiej pozycji na nasdaq, bo jednak Apple nie będzie w stanie pchnąć tych telefonów. Cały rynek smartfonów jakoś osłabł (Samsungowi też), więc oczekuję spowolnienia w sektorach będących głównie w tym indeksie. Może się opłacać też grać pod odbicie tych gigantycznych firm, bo przecież Apple ma tyle gotówki, że wycena wcale nie jest zła.

SP500 to trudniejszy przypadek, bo tam jest wszystko i jak jeden spada, to drugi odbija. Jednak jeśli rzeczywiście Chiny nie mogą się wyciągnąć ze spowolnienia (co było oczekiwane z powodu wojny handlowej), to w końcu energetyka też nie będzie się podnosić, bo ropa w końcu spadnie. Dobry moment do machania szabelką na Bliskim Wschodzie.

Cytat:
Rozumiem, że twoje informacje zebrałeś na WZA CD Projekt, przeprowadzając akietę wśród inwestorów ? Liar


Są inne metody, dlaczego miałbym korzystać akurat z tej? Na pewno na WZA Kiciński nie chwalił się, że ma inne spółki, a czy inni inwestorzy mają dużo CDP? Uważam, że tak, większość musi mieć nieproporcjonalnie dużo, bo są amatorami giełdowymi.

Zauważ, że to jest spółka, której akcje gwałtownie urosły. Jeśli ktoś trzymał kilka spółek (a są dostępne statystyki ile spółek trzyma przeciętny inwestor w Polsce: www.sii.org.pl/static/img/0123...) to naturalnie rosnąca pozycja zaczyna zajmować ponad 50%. Ilu inwestorów ma na tyle doświadczenia, żeby zrealizować "złoty strzał" i równoważyć portfel? Ilu posiada inne akcje, które tak gwałtownie rosły? Prawie żaden, bo większość posiada je na zasadzie przypadku, a nie dużych umiejętności analizy. Jeśli kogoś to interesuje, to przecież można zrobić ankietę nawet wśród użytkowników tutaj - jak sami gracie na CDP, pochwalcie się, jaki to udział w waszym portfelu i ile macie innych zyskownych spółek.

Nie mówię tu, że należy mieć 100 spółek, ale patrząc na trendy, to branża jest po prostu modna i to spowodowało, że nie trzeba było jej znać, żeby zarobić. Z czasem to się wyrówna i rozsądny inwestor, nawet jeśli specjalizuje się w tej konkretnej branży, przecież nie będzie trzymał pozycji w górę, jak jest na niej bessa. Sam chętnie bym siedział tylko w spółkach związanych z IT, bo coś z tego rozumiem i zdaję sobie sprawę jak wygląda proces produkcji oprogramowania. Jednak na GPW takich spółek jest za mało, żeby zbudować portfel. Na większości również nie da się grać w dół, co dodatkowo utrudnia wyspecjalizowanie się.

Zapomniałbym dodać: nieogłoszona gra AAA na pewno jest na wstępnym etapie, bo sam Kiciński tak mówił jeszcze parę miesięcy temu (jak nie później). Więc mamy potwierdzone oficjalne informacje, że nie mają zrobione prawie nic.

Rzeczywiście, tak to wygląda. Czyli w € prawie nie ma należności.

Zależy w którą stronę chcesz odmienić ;) Ale właśnie o tym myślałem, że tak wielu uważa. Jasne, że najlepiej byłoby mieć jedną spółkę dającą olbrzymi zysk, ale to możliwe tylko przez podjęcie nieproporcjonalnie dużego ryzyka.

Znam ludzi, którzy posiadają CDP i stanowi większość portfela właśnie dlatego, że mieli kilka spółek, niewiele je analizowali, ale byli skłonni do ryzyka. W ten sposób czasami trafia się jedna lub dwie, które szybko stają się 75% całości aktywów, ale nie dlatego, że ktoś znał potencjał branży lub coś konkretnego wiedział, tylko dlatego, że się mu poszczęściło.

Dowodem na brak umiejętności jest właśnie struktura wyniku - dlaczego taka osoba posiada tak mało zyskownych pozycji (a tak dużo stratnych), jeśli to intelekt wyselekcjonował złoty strzał i deal życia? Patrząc wstecz, zyskownych na 100% i więcej spółek jest mnóstwo, np. w dobrym momencie dało się tak wejść w PZU, Pekao, PKO BP, JSW. Naprawdę jak ktoś ma umiejętności, to okazji nie brakowało nawet wśród blue chipów. A jednak ludzie od CDP zazwyczaj mają tylko to na solidnym plusie, reszta to dzieło przypadku.

Na stronie 30 sprawozdania za 3q 2018 w należnościach jest kwota w € w okolicy 6 mln, a jej wycena to zaledwie 300 tys. PLN. Ktoś się orientuje dlaczego i jak to interpretować?

Zastanawia mnie struktura rynków na których sprzedają, a jest to nieco zaciemnione przez sprzedaż głównie w dwóch sklepach.

Masz rację, że ostro interweniują. Tylko ostatecznie, czy nie będą musieli jednak podnosić stóp? Nie ma nieskończonego worka, z którego mogą dolewać, raczej wynikiem tej gry będzie spuszczenie powietrza i dopiero wtedy odbicie. Ktoś musi stracić na napompowanych akcjach i to musi być "ulica". Jeśli wyniki spółek i makro będą złe (uzasadniające spadki), nie będą mieli wyboru. Przecież nie napompują spółek na 100 c/z bez wzrostów PKB, lub chociaż rosnących biznesów. Z drugiej strony ciągle są obligacje i nie można się spodziewać, że ktoś je kupi za -5%.

Czyli rynek akcyjny i obligacji nie mogą jednocześnie być na szczycie przez dłuższy czas, realna stabilizacja to -1 do 3% na obligacjach i lekko wyższe zyski dla akcji (premia za ryzyko). Wszystkie inne warianty są po prostu na dłuższą metę niestabilne.

Stąd dla mnie wynika, że jednak albo spółki USA poprawią wyniki, albo będzie się im należała korekta, bo nie mogą być na poziomie 4% wzrostu i nie mogą być wyżej napompowane bez znacznej poprawy wyników. Dzisiaj właśnie czytałem opinie, że analitycy z dużych banków prognozują np. 4% wzrostu zysków na sp500 - po takim czymś oczekiwałbym korekty o dalsze 20%, żeby zysk z akcji stał się proporcjonalny do zysku z obligacji.

Z drugiej strony ciągle myślę o Japonii, która utrzymywała niskie stopy przez wiele lat. Czy taki manewr mógłby się udać w USA? Obie gospodarki są mocno rozwinięte i znaczące na świecie, ale jednak gdy Japonia robiła swoje, była w tym osamotniona, a teraz prawie każdy przyjął tę strategię, od UE, po USA.

Raczej jest odwrotnie, kto trzyma ten myśli że zrobił deal życia, bo gdzieś tam wcześniej rosło 10000%. I tu niektórym nerwy puszczają, stąd zmienność, szczególnie że cena akcji jest nieproporcjonalna do ponoszonego ryzyka i przyszłych zysków. Dlatego też podejmowana dyskusja kończy się argumentami typu "stoisz na peronie".

Chciałbym tu zauważyć, że z łatwością można było wejść przez całe lata i zyskiwać setki procent. Nie było potrzeby wchodzić przed premierą W3, tak dla przykładu. Nie było ani razu jednodniowego skoku 100%, który spowodowałby mityczne zostanie na peronie.

Dla mnie CDP to jedna z wielu pozycji (20+), a nie deal życia, więc tym bardziej nie trafia do mnie ten argument. Za to z moich informacji wynika, że większość trzymających CDP posiada te akcje jako główny składnik portfela (nawet 75% wartości), więc dla kogo stres jest większy? Komu prędzej przyjdzie do głowy, że dokonał złotego strzału i dealu życia, oczywiście dzięki swojemu intelektowi i doskonałym wyborom?

Nie uznaję również argumentu, że moje szacunki są złe, bo miałem błędną informację o Spokko. Założenie było takie, że nieogłoszona gra nie ma szans wyjść w przeciągu 3 lat i to się nie zmienia mimo mojej pomyłki. Wręcz przeciwnie, z góry zakładam, że mogę się mylić i staram się to nadrobić zajmując większą liczbę pozycji.

Ok, ale RDR2 po doliczeniu PC miałby też dłuższy czas produkcji i wyższe koszty. Dlaczego studio się na to nie zdecydowało, skoro mogli na tym zarobić?

Jakie według ciebie jest prawdopodobieństwo sprzedaży X*2/X*3 i dlaczego analitycy go nie uwzględniają w rekomendacjach? Jeśli uważasz, że wynosi więcej niż prawdopodobieństwo X*0,5 to oczywiście powinieneś być na długiej pozycji.

Ja uważam, że żeby sprzedać więcej trzeba wykonać nieproporcjonalnie większy wysiłek - lub mieć szczęście, zależy jak to na to patrzy. Im więcej kopii, tym trudniej. Jeśli ustawimy sprzedaż gier od największych hitów w dół, to piramida jest coraz węższa na górze. Jeśli wezmę X*0,5 (powiedzmy sprzedaż 5-10 mln) to takich gier jest mnóstwo, wychodzą co roku - patrząc na listy bestsellerów, co najmniej kilkanaście rocznie. Takich ze sprzedażą kilkadziesiąt mln prawie nie ma. Pojedyncze sztuki rocznie. Takich ze sprzedażą 100 mln i więcej - jedna na kilka lat.

Jak więc szacujesz prawdopodobieństwo takiej, a nie innej sprzedaży? Ja uważam, że kilka procent trzeba na pewno postawić na: nie będzie tej gry. Po prostu tak jest w branży, przekłada się premiery, braknie kasy, ktoś się z kimś pokłóci, Kiciński umrze (?), wyrzuca się rzeczy do kosza itd. Zostaje ci 98% na resztę - jak to rozdysponujesz na poziomy sprzedaży i odpowiadającą cenę akcji. Można to porównać z listami bestsellerów (gdzie już nie ma niewydanych gier) i zobaczyć, jak naprawdę się rozkładają szanse sprzedażowe, oczywiście to nie będzie uwzględniać tylko sf open world, ale z grubsza pokazuje jak trudno wydać wysoko sprzedające się tytuły.

Nie uważam się za znawcę branży lub CDP, po prostu przedstawiam mój sposób rozegrania tych akcji i korzystam ze swojego pojmowania sytuacji.

Jeszcze jedno: wycena porównawcza w mbanku (mdm), najnowsza rekomendacja, wynosi ~140 pln. Arbitralnie przyjęli tam, że wycena DCF bardziej się liczy, czyli postawili więcej nacisku na to, że CP faktycznie ponadprzeciętnie zarobi. Dlaczego nie przyjąć innej wagi wyceny porównawczej i nie wziąć 140 za punkt odniesienia?

Nie ma potrzeby szukać opinii ekspertów, same rekomendacje to w gruncie rzeczy negatywny opis. Popatrz na to tak: masz rekomendację 200, ale przy sprzedaży X.

Tylko że tej sprzedaży nie ma i może nie być. Może być X*0,5 i to jest bardzo prawdopodobne, np. 50% szansy. Może być X*1,5, ale to już jest mało prawdopodobne, np. 1-5% - to wiemy stąd, że gry tego typu po prostu tak się nie sprzedają w większości przypadków.

No i teraz pozostaje pytanie, czy stawiasz na wydarzenie z szansą 1%, czy to z szansą 50%. Skoro kurs jest praktycznie w miejscu, które dyskontuje szansę sprzedaży na poziomie X. No chyba, że chcesz wejść po 20% zysku z ryzykiem 50% wtopy.

Przecież sprzedawały - fundusz szwedzki, polskie (do niedawna było to widoczne na stooq, ale co jakiś czas resetują statystyki zmian w akcjonariacie). Reszta handluje poza progami powiadomień i nie musi schodzić w dół z pozycji, szczególnie jeśli zajęli ją bardzo nisko. Jednocześnie mogą być zyskowni na pozycji, właśnie dzięki handlowi w trakcie zmiennych sesji, gdzie przecież grubas zawsze ogrywa tłum.

michal-j napisał(a):

Zakładam, że pracują nad czymś o potencjale WK. I znowu, nie jest to poziom strategiczny dla spółki, ale ten tytuł + Gwint + WK + mam nadzieję, kolejne płatne dodatki do Gwinta ze sprzedażą 1-2M kopii, mają na celu zmniejszyć negatywne skutki sezonowości w rozumieniu od premiery do premiery.


Też trochę dziwne, jeśli to mały projekt i nie został ciągle ogłoszony.

Z ciekawostek, dzisiaj ujawnił się kolejny fundusz grający na spadki. Jak wy to interpretujecie, skąd ten dysonans? Wszyscy widzieli trailer CP i wiedzą jakie były reakcje, jednak właściwie nie ma obecnie kupujących insiderów ani funduszy. Jeśli wszyscy wierzą w spółkę, a mamy do czynienia z bardzo płynnym komponentem wig20, to co widzą, że nie chcą zapakować pod korek i ujawnić się w akcjonariacie?

Czy można określić potencjał na podstawie trailera? Nie, bo gra to nie trailer. Właściwie to w tym momencie jej nie było. Mogę sobie ocenić potencjał Duke Nukem Forever na podstawie trailera - też był świetny i urywał głowę jak wyszedł. Cały czas nie wiemy, kiedy gra wyjdzie, a każdy rok ewentualnego opóźnienia to przecież wydłużenie okresu zwrotu z kapitału. Jeśli zakładamy 2 mld, które mają uzasadnić wysokie c/z za ostatnie kilka lat, to za rok gra musi zarobić 25% więcej. Za dwa - 50%. Ile by nie dopracowywali, będą musieli wtedy wydać, inaczej przestanie się opłacać nad nią pracować - takie jest ryzyko branży i to powinno być w kursie, a nie 200 pln bo jak sprzedadzą 20 mln kopii to zarobią.

Aha, w takim razie musiałem coś źle przeczytać. Wydawało mi się, że to oni robią ten nieogłoszony projekt, z którym sami poszli do CDP, być może po prostu gdzieś to opisywali razem jako nieogłoszony projekt i dlatego doszedłem do wniosku że to oni robią ten AAA. Nie ma to większego znaczenia dla dyskusji, ale dzięki za sprostowanie.

3 lata to powiedzmy minimum od ogłoszenia gry. Trzeba pamiętać, że robi je studio Spokko, specjalizujące się w grach mobilnych, a nie poprzednie zespoły, więc mogą też zaskoczyć sprawnością. Chyba nie byliby na rynku mobilnych gierek, gdyby robili jedną 10 lat :)?

Założenia biur maklerskich nie dotyczą całego kwartału w sensie od pierwszego do ostatniego dnia, tylko "kwartału premiery", a premiera może być np. w środku ostatniego miesiąca. Jeśli uważasz, że 25 mln vs 19 mln to nie jest ten sam poziom, to rzeczywiście, możemy uznać że to dużo mniej. Osobiście skłaniam się do tego, że będzie im trudno rozkręcić machinę promocyjną 2x lepiej niż dla poprzedniej produkcji, bo nie mają z tym doświadczenia. Uznaję to po prostu za obiektywną biznesową trudność, której nie pokonuje się "bo gra była dobra". Żeby przekroczyć te najwyższe poziomy, trzeba albo megahitu kolonizującego nową niszę (minecraft), albo sprawnie się wypromować - zakładam, że CP mierzy w to drugie, czyli konkurowanie ze studiami AAA. Tam nie ma właściwie możliwości zaskoczenia grą, społeczności są dawno zbudowane wokół marki studia i ich potencjał jest z grubsza znany.

Dlatego np. będę wyciągał wnioski z tego, ile RDR2 wydało na promocję i ile może wydać (lub planuje) CDP i to będzie ograniczało z góry możliwość sprzedaży w 99% przypadków. Zostawiam 1% na cud, że gra będzie tak dobra, że sprzedaż będzie się kręcić wyżej sama.

"nieraz" może nie jest tu najlepszym słowem, bo rzeczywiście rekomendacji jest zaledwie kilka. Miałem na myśli to, że niektóre podają znacznie wyższe poziomy niż obecny. Co do rekomendacji, uważam że najbardziej realistycznie do założeń podchodzi mbank. Jednak nie zgadzam się z ich wnioskowaniem (wystarczy spojrzeć na wyniki modelu DCF i metody porównawczej). Rekomendację zmienili w momencie gdy wydaje mi się mieli zmiany w pokryciu spółek i przebudowywali zespół, więc nawet nie wiem czy analizę robi ciągle ta sama osoba.

Podałem jaką pozycję zająłem w tamtym momencie z czystej formalności. Wcześniej zajmowałem również pozycję w górę. Na pewno to wpływa na argumentację, ale to nie znaczy, że nie chcę czytać przeciwnych argumentów - a nuż zmienię zdanie. W końcu chodzi o to, żeby coś tu zarobić, a nie mieć rację i zostać bez kasy.

Jak szacuję odpowiedni poziom dla kupna - przez porównanie szans i możliwości zarobku na akcję. Czyli jeśli zakładamy,że zrobią 10-20-30 pln na akcję w dobrym roku z premierą itd. to dla mnie jest mało. Dlaczego? Bo ryzyko, ze sprzeda się połowę mniej i potem ciężko będzie dopiąć finansowo kolejne duże produkcje jest wysokie (20-40% - mój własny szacunek, na oko, bo tyle mniej więcej gier z dużych studio sprzedaje się tak sobie lub słabo). Ciężko będzie też szybko rozwijać firmę do poziomu pozwalającego robić kilka produkcji naraz, a więc uzasadniającego wycenę porównawczą do gigantów branży (z którymi na razie nie powinni być zestawiani bez dyskonta kilkadziesiąt procent - chyba się zgodzimy, że po prostu nie mają tyle dojnych krów co Activision). Stąd kurs nie powinien być w miejscu, gdzie spółka zarabia X przy sprzedaży Y, tylko niżej o te kilkadziesiąt procent. Oczywiście nie musi tak być na rynku i teraz wg mnie tak jest, tzn. wycena rynkowa nie powoduje opłacalności kupowania akcji. Jeśli w ogóle interesuje cię ten temat, mogę rozwinąć na podstawie spojrzenia na kurs CDP w momencie wydania W3.

Informacje
Stopień: Elokwentny
Dołączył: 28 grudnia 2015
Ostatnia wizyta: 14 maja 2021 15:55:20
Liczba wpisów: 242
[0,06% wszystkich postów / 0,12 postów dziennie]
Punkty respektu: 1

Kanał RSS głównego forum : RSS

Forum wykorzystuje zmodfikowany temat SoClean, autorstwa J. Cargman'a (Tiny Gecko)
Na silniku Yet Another Forum.net wer. 1.9.1.8 (NET v2.0) - 2008-03-29
Copyright © 2003-2008 Yet Another Forum.net. All rights reserved.
Czas generowania strony: 1,353 sek.

PORTFEL STOCKWATCH
Data startu Różnica (%) Różnica (zł) Wartość
01-01-2017 +170,58% +34 116,32 zł 54 116,32 zł
Logowanie

Zaloguj
Zapamiętaj | Rejestruj | Aktywuj | Odzyskaj hasło