pixelg
Forum StockWatch.pl
AD.bx ad0a2
AD.bx ad0b
Witamy Gościa Szukaj | Popularne Wątki | Użytkownicy | Zaloguj | Zarejestruj

Pink Floyd

Pink Floyd

Ostatnie 10 wpisów
Najbardziej negatywnie zaskakuje Duda: lamie konstytucje, na ktora przysiegal. Mam nadzieje, ze dozyje dnia w Polsce, kiedy trafi za to do pierdla. Moze stanie sie to za 5 lat, moze za 20, a moze i za 30 -- ale ja mu tego nie zapomne, jak i wiele milionow ludzi w Polsce. I przy kazdej mozliwej okazji bede to mowil.

Cale te wszystkie analizy, a tak, a srak, to pusty smiech ogarnia mnie niestety. O czym my w ogole mowimy? Placzemy, ze mamy problemy z prawem w Polsce. Slusznie. Ale jesli prezydent seryjnie lamie ustawe zasadnicza, to ja przepraszam, jak moze byc lepiej na nizszym szczeblu? I zyjemy sobie jak by wszystko bylo git. Niektorzy jajcarze nawet sie zastawiaja nad jego reelekcja. Super :)

A ja od dzis bede jezdzil na czerwonym. A co, kto powiedzial, ze nie wolno?

007 napisał(a):
@mackopl, dyskusja na poziomie piaskownicy mnie nie interesuje. Trochę szacunku dla osoby, która otrzymała prawie 9 mln głosów Polaków. Niepotrzebnie obrażasz większość z nich. Jeżeli nie widzisz porządnych, normalnych ludzi w polityce, to po co się tym w ogóle interesujesz.


Niestety Pan Adrian na porzadnego nie wyglada. Przysiegal na konstytucje, ktora zdazyl zlamac juz wielokrtonie. Jak mowimy o liczbach, to przypomne, ze na te konstytucje glosowalo wiecej osob, niz na PiS w obecnej kadencji. Wydarzen politycznych nie da sie przewidziec, ale jednego jestem pewien: Panu Adrianowi do konca zycia bedzie juz ciazyc to co zrobil. A, ze jest mlody, to tym gorzej dla niego -- jak dozyje 80-tki to i wtedy nie jeden raz jeszcze bedzie sluchal o tym jak lamal konstytucje, ktorej mial byc straznikiem. A jak bedzie mial mniej szczescia, to i gorzej byc moze dla niego.

Suweren tez zaglosowal w liczbie ponad 13 mln za przystapieniem do UE, z ktorej teraz tak ochoczo chcemy sie wymiksowac dzieki obecnemu rzadowi.

Nigdy od wprowadzenia w 1997 roku konstytucji w Polsce, nie bylo przypadku tak ordynarnego jej lamania przez Rzad i Prezydenta. Odmowa publikacji wyroku TK to bardzo powazne zanizenie standardow demokratycznych. I to nie jest kwestia wrazliwosci, tylko stosowania prawa. Ignorowanie konstytucji, bo jest "zla i nam sie nie podoba" to bezprawie.

O wrazliwosci mozemy mowic przy debacie np. czy 500+ jest OK. Moge uwazac, ze to ekonomicznie jest badz nie jest OK itd., mozemy sie spierac, ale Rzad mial prawo to zrobic i nie lamal prawa wdrazajac ten pomysl. Chociaz zamysl wprowadzenia 500+ jak dla mnie jest nader oczywisty.

Jesli prawo bedziemy zastepowac opowiadaniami o wrazliwosci, to gdy kogos zabije, to juz zlamalem prawo, czy moge tez mowic, ze w sumie to kwestia wrazliwosci? A moze to zalezy kogo zabilem i kim jestem?

A tak na koniec: obecna wladza obiecywala odnowe moralna. Jesli ktos ja dostrzega, to dalsza dyskusja dla mnie jest strata czasu.

Jesli lamanie prawa czy dobrych obyczajow przez jedna ekipe, ma usprawiedliwiac lamanie prawa przez kolejna, to sam zauwaz, ze Polska jest na rowni pochylej. Wybacz, ale nie wezme udzialu w konkursie na najbardziej bulwersujace wydarzenie historii najnowszej Polski.

Elementarny brak poszanowania prywatnej wlasnosci (np. podany przyklad przez Ciebie w postaci I czesci OFE, teraz kroi sie II czesc OFE, chociaz nieco trudniej sie do niej dobrac, bo jest w postaci akcji), tylko mnie utwierdza w przekonaniu, ze wyprowadzanie mojego wlasnego kapitalu z Polski ma jak najbardziej NIESTETY sens.

Mnie w tym momencie nie chodzi o wrazliwosc, tylko o kwestie elementarnego poszanowania dla prawa na najwyzszym szczeblu w Panstwie. Jesli klasa polityczna nie pojdzie po rozum do glowy, to obawiam sie, ze w najlepszym przypadku wielu obecnych decydentow skonczy kariery w klimacie nie lepszym niz wspomniany gen. Jaruzelski.

Uwazam, ze nie doceniamy wplywu zanizania standardow demokratycznych w Polsce. Wydaje sie, ze nic zlego sie nie stalo, wrecz przeciwnie -- jest coraz to lepiej. Szczerze watpie, by Polska byla zielona wyspa dobrobytu posrodku Europy, sklocona ze wszystkimi dookola, bedac przy tym nieprzewidywalnym partnerem na arenie miedzynarodowej.

Poki co muzyka gra, sondaze dla rzadu sa super, demografia cieszy itd. Nawet specjalnie nie dziwi to wszystko czemu tak jest. Gdy nastapi tapniecie gospodarcze, a nastapi, bo pomysly PiS sa kosztowne, a poza tym UE niedlugo zacznie zawieszac wyplaty z funduszy, to chcialbym sie mylic, ze perspektywy dla Polski nie beda tak fajne...

ik2015 napisał(a):

Gdy kończą się merytoryczne argumenty, to zawsze można zarzucić komuś sympatię do PiS.


Nie mieszajmy w to preferencji politycznych, bo bedzie po herbacie. Poprzednicy wszak moga sobie pluc w morde, ze nie zrobili tego sami wczesniej :) Przeciez wiadomo, ze wszyscy politycy nie kieruja sie dobrem Polski, tylko dobrem wlasnej partii.

krewa napisał(a):
Chyba jednak nie czytasz - innowacje ma wymusić wzrost kosztów robocizny


Zgodzimy sie chyba, ze istnieja tansze sposoby na osiagniecie tego efektu, hmm? ;-)

anty_teresa napisał(a):
A mnie ciekawi, że prawie nikt w rozmowach o tym programie nie dostrzega pewnych możliwych pozytywnych aspektów... Przecież znaczna część pracodawców po prostu będzie musiała podnieść płace, co z resztą już zrobiły Llidle czy inne Biedronki. Wzrost kosztów siły roboczej może w końcu wymusi coś o czym wszyscy marzą, czyli pchnie innowacyjność do przodu. Skoro polskim podmiotom zmniejszy się przewaga konkurencyjna w postaci kosztów pracy to aby zostać na rynku będą musiały szukać innych przewag, w tym innowacyjności. A to jest przecież to o co powinniśmy walczyć i to co wskazywano wielokrotnie jako pułapkę rozwoju. Oczywiście część pewnie przejdzie do szarej strefy. Pytanie jaki będzie podział. Jeśli chodzi o składki zus, to jest wiele możliwości podniesienia wpływów, tylko potrzeba odwagi politycznej. Krus, umowy o dzieło, działalność gospodarcza itd.


Jesli powyzsza hipoteza jest prawdziwa, to znaczy, ze droga do sukcesu gospodarki krajowej prowadzi przez publiczne rozdawnictwo. Mozna by pojsc i krok dalej -- zamiast 500+ zrobic 5000+, dla wzmocnienia pozytywnego efektu. Wtedy szybciej dogodnimy naszych zachodnich sasiadow ;-)

Krewa, na prawde nie chce wchodzic tu juz glebiej w rozmowy polityczne. Staram sie szanowac to, ze kazdy moze miec inna wrazliwosc i preferencje.

Zycze sobie i swoim dzieciom, zeby zyc w kraju, gdzie prawa sie przestrzega. Reszte niech oceniaja ludzie przy urnach.

Pozdrawiam salute

Nie mowie o spolkach SP, bo to niestety pikus przy tym co sie obecnie dzieje.

Nie przyjmuje do wiadomosci argumentu, ze obecny ustroj jest slaby, wiec zmienimy go bez poszanowania obowiazujacego prawa. Gdyby obecna wladza miala wiekszosc konstytucyjna, to co innego. Ludzie, na ktorych jednak sie powoluja, nie dali im w wyborach wiekszosci tak silnej, by moc takie rzeczy robic legalnie.

Do zwolennikow obecnej dobrej zmiany: czy chcecie, zeby co 4 lata kazda nowa wladza meblowala sobie absolutnie wszystko pod siebie? Bez poszanowania prawa? Dzisiaj jedni sobie pisza prawo pod siebie, kolejni przyjda, zrobia to samo? O to chodzi? No chyba, ze obecna wladza juz nie bedzie miala nastepcow.

I nie chodzi mi o to, zeby niczego nie zmieniac w Polsce, tylko, zeby to robic z szacunkiem do obowiazujacego prawa i dobrego obyczaju.

Jak by ktos nie pamietal -- obecna wladza nie dostala mandatu w wyborach do zmian ustrojowych.

Chodzi mi o to, ze gdyby na rynku mial umoczyc TYLKO 10k PLN, dochodzac do punktu w ktorym na prawde regularnie zarabia powiedzmy > 10% rocznie (mniejsza o metode), to nic tylko gratulowac :)

Zycie pokazuje, ze kazdy musi przejsc swoja sciezke zdrowia. Wiekszosc i tak nie osiagnie upragnionego celu, jakim jest zarabianie na rynku. A ci, co dojda do tego punktu i tak musza po drodze popelnic wiele bledow, bez wzgledu na nasze najlepsze porady :)

Jak to mawial klasyk: jak ktos na rynku zachowuje sie tak, jak by wszystko wiedzial, to znaczy, ze albo dopiero zaczyna, albo wlasnie juz konczy :)

Merytorycznie, to ja bym nie zaczynal od Forexu, jesli chcialbym potraktowac swoja dzialalnosc biznesowo, a nie rozrywkowo. Obecnie np. latwiej jest o dostep do swiatowych kontraktow terminowych. Fakt, wymagania finansowe sa zwykle wieksze niz przy CFD.

W gre wchodzi kwestia preferencji, Twojej obecnej sytuacji finansowej i osobistej. Rowniez od Twoich oczekiwan.

Jakkolwiek to brutalnie zabrzmi, jesli zaczniesz z 10k PLN, to spisalbym je na strate jako koszt nauki. Interesu z tego nie rozkrecisz, jak i w kazdym innym biznesie -- ciezko z 10k PLN zrobic powazny biznes, bo wyskalowanie go zajeloby dekady. Jesli ktos sie z tym nie zgadza, to wg. mnie ktos taki ma nierealne oczekiwania.

krewa napisał(a):
Instrukcja dla adeptów FX - tak się czyści srebra rodowe


kliknij, aby powiększyć


A pozniej, w ramach "wyjasniania" sprawy broker zaaplikuje klasyka: www.youtube.com/watch?v=2zJFhd...

Dlatego preferuje zdecydowanie rynki regulowane.

Od siebie dodam, ze w moim przypadku to wiekszosc czasu przy budowie strategii idzie na "robustness testing". Zbudowanie samego modelu, ktory daje przyzwoite zyski na historycznych danych jest dosc proste. Problem w tym, by sie nie oszukiwac. Tak w skrocie dodam, ze jak mam na tapecie interesujaca strategie, to z sukcesem musi przejsc takie kroki (lista nie jest kompletna i opisana bardzo pobieznie):
1/ Testy MC, gdzie losowo modyfikowane sa dane wejsciowe (notowania) i to mocno (np. 50 procent swieczek z dowolna zmiana OHLC o 30-40% ATR).
2/ Bardzo rozbudowane testy Walk-Forward, gdzie mamy kilkadziesiat ustawien o roznych dlugosciach i proporcjach IS/OOS. Znalezienie jednego ukladu (np. IS/OOS 30/70, dlugosc IS+OOS=2 lata), ktory dziala, to ABSOLUTNIE za malo.
3/ Rozbudowana liczba wariantow Walk-Forward aplikowana jest nastepnie systemowi na kilku roznych rynkach, na ktorych ten system nie byl budowany.
4/ Dodatkowo punkty (2) i (3) wykonywane musza byc na roznych interwalach (czyli jesli system byl na swiece 60min, testy sa robione na np. 30, 15, 10, 5min).

Sama analiza wynikow Walk-Forward tez powinna byc bardzo rozbudowana (np. relacja wynikow IS/OOS w wielu aspektach, jak profit, maxDD, ilosc zyskownych okien OOS).

Takie podejscie powoduje, ze wiekszosc naszych fajnych pomyslow laduje w koszu... A potem jeszcze budowanie portfela, opartego o systemy z najmniejszym wspolczynnikiem korelacji.

Ammianus napisał(a):


Macie na myśli Pana "Trader21" ? Angel


Zeby oczarowac kogos, wystarczy aby publika miala wrazenie, ze delikwent jest "biegly" w temacie. Jeszcze lepiej jak oczaruje publike wystrzeliwujac z glowy twarde i precyzyjne liczby, typu "zloto ma xxx zastosowan w przemysle". Do tego nalezy miec dobra bajke, ktora niezle pasuje do przedstawianej prognozy, uwiarygadniajac ja. Ludziom juz nie przeszkadza, kiedy (albo czy w ogole) i za ile delikwent mieniacy sie ekspertem kupil dany walor, kiedy go sprzedal. Jaki ma realny "track record" ze swoich inwestycji. Wazne. ze opowiedziana historia wydaje sie miec "sens" na chlopski rozum. Zaryzykuje tu opinia, ze do takich czarow bardziej przydaja sie umiejetnosci sceniczne, niz analityczne.

W kasyno mozna chociaz laski poogladac :)

Szczypce na górze

kodi napisał(a):
Z tego co pamiętam to minimum dla konta 'lewarowanego' to $25k, i wynika to z regulacji narzuconych przez amerykańską SEC. Natomiast ten Interactive Brokers który obsługuje Polskę jest regulowany przez brytyjską FCA. A więc może tego warunku nie ma lub być na innym poziomie.


Mam konto w TradeStation (kasa "fizycznie" deponowana w JP Morgan w Nowym Jorku), i tam na lewarowanym koncie futures minimalna kwota to $5k.

Koszt przelewu z Unii Europejskiej to 0.35%.

Dzieki za linka -- fajnie, ze ktos sie tym u nas zajal.

Facet podaje troche malo informacji, nie wiadomo jakie metody Machine Learning konkretnie stosuje. Szczegolnie ciekawe wydaje sie to co pisze o optymalizacji, a konkretnie jak czesto to robi. Mega czesto...

Zgadzam sie co do tego, ze nie ma sensu szukac parametrow globalnych, a reoptymalizacja jest nieunikniona.

W kwestii przeoptymalizowania, to co mozemy zrobic, to dazyc do maksymalnego upraszczania strategii (np. nie wiecej niz 3-4 parametry). Unikam tez egzotycznych/magicznych oscylatorow i wskaznikow -- preferuje proste rzeczy, typu operacje na cenach, tak, ze bylbym w stanie w glowie niemal policzyc sygnaly.

I to co juz wspominalem, w gruncie rzeczy rzecz najwazniejsza wedlug mnie: dywersyfikacja portfela, gdzie mamy strategie o niskich wspolczynnikach korelacji (max +0.1, 0.2). Rozpraszamy ryzyko, wygladzamy linie kapitalu. I w gruncie rzeczy wspolczynnik korelacji to rzecz wzglednie stacjonarna na rynkach finansowych (odchylenia wracaja do sredniej). Strategie zachowuja srednii wspolczynnik korelacji na zblizonym pulapie latami.

Tak, mozna stworzyc strategie na wyzszych interwalach, jak swiece dzienne czy tygodniowe. Oczywiscie jest kwestia weryfikacji statystycznej takich strategii w sytuacji mniejszej probki. Rozwazalbym stworzenie strategii na grupe walorow, zeby bylo wiecej danych w backtescie.

farnick napisał(a):

- tego wyeliminować się niestety chyba nie da, zawsze może się zdarzyć że strategia, która do tej pory świetnie działała przestanie działać. Rynki się zmieniają i w różnych okresach czasu różne czynniki wpływają na ruchy cen, a więc trzeba stosować inne zestawy wskaźników i stale dopasowywać je do rynku - dlatego tak ciężko znaleźć system, który stale działa.

Moim zdaniem im krótszy interwał czasowy tym więcej przypadkowości i szumu w ruchach cen. Zarabiać można tylko na dłuższych interwałach i w dłuższym terminie, dlatego szanse za zarobek na foreksie są tak małe.


Nidgy w tym biznesie nie da sie operowac pewnikami, mozna w tym przypadku tylko starac sie minimalizowac negatywne zjawiska. Stosuje nieco odmienna filozofie do Twojej jesli chodzi o podejscie do strategii:
- staram sie miec jak najwiecej transakcji w backtescie (1000+ najlepiej chociaz nie zawsze realne), obejmujacych jak najwiecej roznych sytuacji rynkowych
- systemy, z powodu niestacjnoranosci, cookresowo sa reoptymalizowane o ile wczesniej nie musza byc wylaczone po przekroczeniu okreslonego z gory pulapu
- preferuje systemy, ktore nie maja pozycji otwartych na noc, ktore w rynku sa jak najmniej czasu; co nie znaczy, ze tylko takie systemy akceptuje
- najwazniejsza kwestia, to portfel strategii, ktore maja jak najmniejszy wspolczynnik korelacji miedzy soba -- zdecydowanie lepiej tu poswiecic wiecej swojej uwagi wedlug mnie, niz na poszukiwania swietych Graali

leniuch napisał(a):

Myślałem o tym kiedyś, sprawdza Ci się?

Na forexie mam wrażenie jest nałożonych kilka mocno zaszumionych fal. Jest "zmienna zmienność". Coś tam już sobie zgodnie z AT funkcjonuje, nagle bum i zjazd/wzrost na jednej świeczce niszczy wszystko. Na popularnych parach grają tysiące (setki tysięcy może nawet) automatów rozmaitego typu, forexowe fora pękają w szwach od rozmaitych strategii, od prostych, do takich, których nawet twórcy zdają się nie rozumieć.


Nie chce tu byc posadzony o robienie komus reklamy -- najwyzej prosze usunac posta :)

Moim zdaniem to bardzo dobre narzedzie, w bardzo rozsadnych pieniadzach jak na mozliwosci. Ogarniecie Buildera troche zajmuje, wymaga sporo cierpliwosci i... rozsadku. Chodzi o to, ze zbudowac strategie, ktora jest skomplikowana i daje fajne wyniki na danych historycznych nie jest sztuka, przy czym w realnym tradingu najpewniej zrobi nam dziure w portfelu. Samo narzedzie ma wiele wbudowanych testow weryfikacyjnych, ale sam stosuje jeszcze wiele wlasnych. W przypadku budowania strategii intraday narzedzie ma niestety spore wymagania sprzetowe.

Co do Forexa mam podobne odczucia do Twoich. Mialem kilka podejsc do Forexa jesli chodzi o budowe strategii, ale nigdy nie udalo mi sie zbudowac czegos co by mnie satysfakcjonowalo. Poza tym, angazujac powazniejszy jak dla mnie kapital, nie ukrywam, ze swoje robi tez mniejsza przejzystosc rynku w porownaniu do rynkow regulowanych. Nie mowie jednak zdecydowanego "nie" -- moze kiedys sprobuje ponownie.

Poza wlasnymi narzedziami (pisane glownie w Java, C#), to z komercyjnych rozwiazan korzystam z Adaptrade Builder'a.

Poza tym korzystam rowniez z Excel, Minitab, Market System Analyzer, AmiBroker, TradeStation (tam mam konto brokerskie).

Z Forexem to cos na rzeczy jest: albo jest bardzo efektywny rynek, albo moje podejscie jest mocno wyeksploatowane :)

Interesuje sie rynkami futures w USA (nie CFD), interwaly pomiedzy 5-180 minut. Stosuje tylko podejscie AT oparte o obiektywne metody (algorytmy) -- podejscie subiektywne najlepiej oddaje ksiazka Davida Aronsona -- Evidence-based Technical Analysis. Podejscie tylko algorytmiczne, poparte silna statystyka (probki 1000 i wiecej transakcji).

Paradoksalnie wlasnie Forex przy moim podejsciu daje marne wyniki jak dotad. Poza tym osobiscie nie bardzo komfortowo czuje sie na nieregulowanym rynku Forex.

Odnosnie malp, jak juz wspomniales, to warto tutaj o tym wspomniec tez w kontekscie zaprzegania do budowy strategii sieci neuronowych czy programownia genetycznego. Przez analogie -- jesli bedziesz mial nieskonczona liczbe malp, to ktoras w koncu zupelnie przypadkowo bedzie miala ciag swietnych transakcji, co nie znaczy, ze bedzie miala przewage rynkowa. Podobnie mozna miec na wyjsciu strategie, ktora dziala... przypadkowo. I tu jest wlasnie z mojego doswiadczenia ukryta konfitura -- jak takie kwiatki eliminowac :)

AF jest poza moim obszarem zainteresowania :) AT tylko w wersji "evidence-based".

Absolutna racja co do tego, ze siec jest czarna skrzynka. Ale jest sila rzeczy czescia strategii (np. jako warunek(-ki) wejscia/wyjscia). I tu jest wlasnie problem, poniewaz rynki nie sa stacjonarne -- moglismy swietnie dopasowac siec do szumu, a my nie wiemy co siedzie pod spodem.

Bardzo duzo uwagi poswiecam testom strategii i ze swojego doswiadczenia moge powiedziec, ze podzielenie zbioru danych na dwa kawalki to aboslutnie za malo. Nawet przeprowadzenie prostego testu Walk-Forward to za malo -- wciaz mamy spore prawdopodobienstwo przypadkowych wynikow. Pomoca jest seria testow Walk-Forward, seria testow Monte Carlo, proba na roznych interwalach/rynkach itd.

Wykorzystanie programowania genetycznego, o ktorym wspominalem, odnosi sie do budowania strategii. Co do zasady dziala podobnie jak przy optymalizacji -- jest to forma heurystyki (poszukiwania), tyle, ze mamy inne dane wejsciowe i wyjsciowe. Innymi slowy budujemy tysiace, dziesiatki a nawet setki tysiecy strategii, spelniajacych okreslone parametry (np. CAGR=x, maxDD=y, Sharpe Ratio = z, itd., itp.). Caly myk tkwi jednak w tym, by umiec z tego wylowic cos, co ma realna przewage rynkowa, co potrafi przejsc ciezki zestaw testow statystycznych.

Laczylem w budowie strategii przy pomocy programowania genetycznego sieci neuronowe, ale jak wspominalem -- poza polepszeniem wynikow w backtestach, nie otrzymalem zadnej wartosci dodanej w sensie strategii posiadajacej realna przewage rynkowa.

Moze i mam paranajoe, ale do mnie przemawiaja tylko proste, wrecz banalne strategie. Jesli cos prostego, banalnego pokazuje przewage rynkowa, to zdecydowanie to preferuje, od systemu, ktory nawet jest lepszy w backtestach, ale w ktorym nie wiem o co chodzi.

Nie neguje tego, ze w backtestach sieci neuronowe moga wypadac fajnie. Problem w tym, ze dodatkowo komplikuja strategie, jeszcze bardziej dopasowujac ja do danych historycznych. A docelowo strategia ma przede wszystkim byc zyskowana w live tradingu :)

Nawet nie korzystajac z sieci neuronowych, a samego programowania genetycznego, komplikujac mocno poziom logiki, bedziemy miec fantastyczne wyniki na dowolnym rynku. Tyle, ze to iluzja.

Uwazam, ze najwieksza trudnoscia jest zbudowanie czegos co (1) jest proste i (2) dziala w live tradingu. Przy czym wykluczenie pierwszego, niestety zwykle wyklucza drugie.

Dzieki za linka.

Niestety ja nie znajduje praktycznego zastosowania sieci neuronowych przy budowie systemow transakcyjnych. Poniewaz zastosowanie programowania genetycznego juz wprowadza powazny problem data miningu, sieci neuronowe tylko bardziej by zwielokrotnily ten problem. Dlatego glowny wniosek z wykorzystania programowania genetycznego to dazenie do budowania jak najprostszych strategii (nie wiecej niz 3-4 parametry), ktore potrafia przejsc przez surowy zestaw testow, by zminimalizowac prawdopodobienstwo curve-fittingu.

Z jakich narzedzi korzystales w zabawach z sieciami neuronowymi?

Od dluzszego czasu zglebiam powaznie temat wykorzystania algorytmow ewolucyjnych (rodzaj machine learning) w budowaniu strategii inwestycyjnych. Ciekaw jestem czy ktos na Forum ma rowniez doswiadczenia w tym zakresie. Tematy szczegolnie mnie interesujace to:
- sposoby wykorzystania algorytmow genetycznych w budowie strategii (dane wejsciowe, warunki brzegowe, liczba i wielkosc populacji, ...)
- metody testowania strategii

Pozdrawiam.

Jesli by kogos interesowalo, problem rozwiazany poprzez pobranie danych intra przez AmiBrokera. A potem eskport do pliku tekstowego.

Panowie podepne sie pod pytanie. Ze strony bossy mozna pobrac owszem dane intra (wymagany jest do tego pakiet zielony), ale jednorazowo nie wiecej niz z 5 sesji.

Jako, ze mnie interesuja dane intra dla FW20 za okres od poczatku 2000 roku, to czy ktos moze polecic inne zrodlo z notowaniami (wystarczy OHLC). Fajnie, zeby te dane byly w postaci kontynuacyjnej, a nie rozdziabane w dziesiatki plikow z seriami. Jestem gotow zaplacic za takie dane, o ile ich jakosc jest OK. Dzieki.

Contango na rope bylo (jest) kosmiczne, siegalo okolic 20-30% w skali roku (i generalnie tak dla surowcow energetycznych). Dlatego alternatywa to albo spekulacja krotkoterminowa na cfd (bez rolowania), albo inwestycja w spolki wydobywcze. Temat rzeka.

Albo inwestowanie w inne surowce o znacznie mniejszym contango, np. zloto, czy srebro ;-)

Jak ktos zastanawia sie nad sensem 500+, to prosze wybrac sie do kraju, gdzie uskutecznia sie rozdawnictwo tego typu. Vide Belgia.

Najwiekszy problem z 500+ jest w tym, ze u wielu wlaczy myslenie o kalkulacji czy warto nadal pracowac.

Rozumiem, ze chora sytuacja jest, gdy pani na kasie w Tesco procentowo placi 2 razy wiekszy podatek niz ktos na podatku liniowym. I rozumiem, ze ma sens wtedy takiej pani zminimalizowac klin podatkowy + dodatek w ramach wsparcia wychowania dzieci. Pojawil by sie czynnik motywujacy do podjecia pracy, a nie odwrotnie. Natomiast 500+ w obecnej postaci to prostackie rozdawnictwo organizowane z pobudek populistycznych, za ktore wszyscy bekna.

A jesli do tego zrealizuje sie planowany scenariusz, zeby klasa srednia to sfinansowala, to tylko pogratulowac wyobrazni i zyczyc powodzenia. Ja w tym osobiscie juz uczestniczyc nie zamierzam :)

Dodam od siebie jeszcze, ze we wtorek 5 maja pojawila sie formacja Southern Doji. Poki co formacja nie jest jeszcze zanegowana i droga na polnoc wciaz jest otwarta. W mojej statystyce, na 17 wystapien tej formacji w historii spolki, 7 bylo kompletnie falszywych.

Co do szczescia, to na pewno, jak wszedzie jest ono potrzebne. Sek w tym, zeby nie zdawac sie tylko na samo szczescie. Albo, jak pieknie to ujal Wielki Szu: szczescie trzeba umiec sobie zorganizowac ;-)

Ile potrzeba czasu na nauke, dosc ciekawie to przedstawil kiedys Van Tharp. Przyrownal to do czasu potrzebnego, aby wyksztalcic lekarza chirurga, ktory bedzie w stanie sprawnie i bezpiecznie przeprowadzic operacje mozgu. Czy ktos z nas chcialby poddac sie operacji komus, kto w temacie jest np. miesiac czy rok? :)

Operacje na rynkach finansowych nie wydaja sie byc prostsze. Sek w tym, ze czasami daja cholerne zludzenie prostoty. Ale zeby na koniu utrzymac sie juz nie sezon, a kilka, to potrzeba na prawde wiedzy wprawnego chirurga ;-)

Raczej odwrocilbym pytanie: jaki wplyw ma wolumen na formacje.

Zacznijmy od tego, ze nie wszedzie wolumen ma sens w odniesieniu do formacji. Domniemuje, ze interesuje Cie rynek akcji czy kontraktow terminowych. A tam, przynajmniej jesli chodzi o japonskie formacje swiecowe, analiza wolumenu ma sens.

Moge Cie skierowac do Leksykonu www.wydawnictwolinia.pl/ksigar... , bo tam wiele analizowanych przykladow konkretnych wystapien formacji, analizuje wlasnie kwestie wolumenu. A to wszystko na przykladach z naszej rodzimej GPW.

Chyba nie kazdy rozumie roznice miedzy leksykonem, a encyklopedia ;-)

Formacja, to nie strategia inwestycyjna, na ktora sklada sie nie tylko wejscie na pozycje, ale i wyjscie oraz zarzadzanie kapitalem. To tematy mocno wykraczajace poza leksykon o formacjach.

Malo tego, formacja, to nie sygnal wejscia na pozycje. Ale to akurat mozna w leksykonie wyczytac.

Szukania i czytanie nie boli: www.amibroker.com/guide/h_repo...

A link moze byc punktem wyjscia do calej masy literatury, chociazby Howarda Bandy'ego, ktory wlasnie opiera sie na AmiBrokerze. A o kazdym wskazniku mozna by i doktorat strzelic na upartego.

Obecnie dla PCG0415 nie ma nawet strony kupujacej. Ostro :)


Zgadza sie, nie jest to wisielec. Korpus stanowi w tym przypadku 40.4% calej swiecy. Przyjmuje sie, ze dolny cien powinien byc przynajmniej dwa razy dluzszy od korpusu swiecy. Inna sprawa to niski wolumen.


kliknij, aby powiększyć

Jak sie zachowuje fundamentalista w sytuacji takiej jak w koncowce 2008 roku, ktory w portfelu ma spolki typu KGHM czy Lotos? Czy bez problemu trzymalbys spoki w portfelu? Miales w owym czasie otwarte pozycje na rynku?

Goraco tez polecam do przemyslenia teksty Nassima Taleba.

wieslawzk11 napisał(a):
Nie twierdzę, że na AT nie da się zarabiać, ale w stosunku do poświęconego czasu AF daje zdecydowanie lepsze wyniki.

A co jesli mamy strategie AT, ktore sa w 100% zautomatyzowane? Na prawde mozna zarabiac nawet nie myslac o AF przez sekunde, a przy tym nie siedziec przy komputerze caly dzien. Skrajnym przypadkiem jest tu James Simons (http://en.wikipedia.org/wiki/James_Harris_Simons). Oczywiscie wczesniej trzeba znalezc swoja przewage i odpowiednio ja zaimplementowac.

Mozna grac nawet i na guzikach od starej koszuli, to nie ma znaczenia -- liczy sie to, czy masz przewage rynkowa i umiesz ja wykorzystac. Znajomosc twierdzenia Girsanowa wcale nie spowoduje, ze nagle bedziemy swietnymi traderami.

Udowadnianie tutaj na sile wyzszosci jednego nad drugim to jak mylenie braku dowodu z dowodem na brak :)

Polecam te strone: MACD

Warto dodac, ze minimalna wartosc transakcji to 100k PLN ale tez i wtedy mozna negocjowac przez telefon wysokosc prowizji.

W najgorszym wariancie mamy odroczenie podatku Belki. A to juz jest cos, zwlaszcza jesli mowimy o inwestycji rozlozonej w czasie na 20 czy wiecej lat. Tu i teraz jest to bardzo dobra oferta.

Prosta i szybka nacjonalizacja tych srodkow nie bedzie prosta do zrealizowania w sensie technicznym. Ale jesli juz mowimy o takich zagrozeniach, to rownie dobrze mozemy powaznie traktowac zagrozenia zewnetrzne, jak chociazby polityka Putina... Innymi slowy nie jestesmy w stanie przewidziec takich zdarzen i szkoda sobie tym zaprzatac glowe. Lepiej myslec o dywersyfikacji. Bo realizacja bardzo czarnych scenariuszy dotknie najpewniej nie tylko wlascicieli IKE.

Reasumujac wg. mnie IKE to bardzo ciekawy sposob na oszczednosci. Ale na pewno dobrze miec jeszcze inne zabezpieczenia finansowe na przyszlosc, najlepiej w zupelnie innej formie i polozeniu geograficznym :)

Jesli jestes programista, to AFL nie bedzie zadnym problemem.

Jesli nie, to wtedy bedzie nieco wiecej schodow, ale da sie zrobic.

Niestety dla mnie od lat najwieksza bolaczka Ami jest beznadziejne srodowisko programowania. Pisanie nieco wiekszego kodu jest niewygodne, bo nie ma mozliwosci normalnego debuggowania jak w rozwinietych srodowiskach programowania.

Ale dla poczatkujacego Ami i tak bedzie duzo prostsze niz rzucanie sie na pelnokrwiste srodowiska programistyczne.

W praktyce zrealizowanie zabezpieczenia 1:1 bedzie trudne. Klopotliwymi punktami bedzie dobor kontraktu i wielkosci pozycji, ktora bedzie dobrze odwzorowywac portfel IKE. Kolejna kwestia to rolowanie kontraktow.

Trudnosc zabezpieczenia bedzie wieksza przy mniejszym portfelu.

Nie chce sie czepiac, czy zrobic watku filozoficznego tutaj :)

Prawda jest, ze mamy lewar. Tylko, jesli bedziemy probowac skompensowac sobie podatek (wyzsza) dzwignia, to de facto zwiekszamy tez i ryzyko.

Sek w tym niestety, ze rachunek na kontrakty jest obelkowany.

hiddenlucas napisał(a):
nie wykluczam, zresztą mój problem już rozwiązany został  w pierwszym poście napisanym przez cyzo. Nie zależy mi bardzo na tym przeciąganiu, ważne, że inną metodą mogę wyświetlić formułe. Niestety na OS X nie działa ami zbyt idealnie i mam to na uwadze.

Z czego korzystasz do dopalania AB pod Mac OS? Probowales moze Parallels?

Po latach zabawy w szukanie Swietych Graali wlasnie posrod wszelkiej masci oscylatorow doszedlem do punktu, gdzie wlasciwie nie korzystam z zadnych :)

Dla mnie one sa wrecz oglupiajace, bo ich wskazania/wyliczenia nie sa tak naturalne i bezposrednie jak np. japonskie formacje swiecowe.

Oczywiscie jak to w zyciu, diabel tkwi w szczegolach. Preferuje podejscie "szkielko i oko", gdzie mozna (dla mnie najlepiej) systemowo podejsc do tematu. Ale i tu sporo schodow, bo z czysto intuicyjnego podejscia najszybciej przeskoczyc do systemowego over-fittingu.

Same formacje swiecowe to zas szeroki temat, a samo ich traktowanie jako bezwzgledna prognoze prowadzi na szafot. Zanim rzuci sie ktos w ich poznawanie bardzo polecam te lekture: www.amazon.com/Japanese-chart-...

Wiem, ze nie pomoglem, ale i temat jest szerszy, niz wiekszosc poczatkujacych jest w stanie sobie wyobrazic.

Zrobienie zas rozsadnego skanera formacji swiecowych to zadanie duzo bardziej skomplikowane niz mogloby sie wydawac. Nie mowiac o juz o pozniejszej umiejetnosci wykorzystania tegoz w realu :)

I na koniec: jak zwykle, kazdy na poczatku szuka sposobow na najlepsze wejscie na rynek...

Szutnik napisał(a):

Każda potencjalna transakcja, w której prawdopodobieństwo sukcesu jest mniejsze lub = 50% [b]JEST HAZARDEM!


Dlaczego? :)

Mysle o obligacjach w walucie EUR ze wzgledu na fakt, ze mam pewne zrodlo dochodow w tej walucie rowniez.

Zakladajac, ze w perspektywie 10 lat Polska tez dolaczy do strefy EUR, to pomysl nie jest glupi, by tez odkladac w tej walucie. A nawet i dla tych, co maja oszczednosci tylko w PLN dywersyfikacja tez niekoniecznie jest zlym pomyslem.

Niekoniecznie szukam obligacji skarbowych. Bardziej sklaniam sie nawet w strone obligacji korporacyjnych.

Bede wdzieczny za podzielenie sie praktycznymi uwagami co do kupowania obligacji w EUR. A wiec wszystko co jest istotne dla kogos, kto chcialby zainwestowac euro w kupno obligacji i w tej walucie budowac swoj portfel. Jaki kraj, jaki broker, jak wyglada sprawa podatkow, jak zalozyc ewentualne konto etc. :)

Btw, czy obligacje o zmiennym oprocentowaniu nie jest bezpieczne od ryzyka stopy procentowej? Czym ryzyko kupna obligacji korporacyjnych rozni sie od tych w np. z Niemiec?

A i ja chetnie poczytam o doswiadczeniach innych inwestujacych w obligi zagraniczne, zwlaszcza te w EUR...

Szczerze mowiac juz nawet nie wiem, bo sie tymi obligacjami nie interesuje. Zabezpieczenia jednak mozna sobie w buty wlozyc, bo gdyby przyszlo do ich wykorzystywania, to i tak bedzie to serial klasy B, z nieskonczona iloscia odcinkow. Musialbym wlozyc grube srodki, zeby sie tym zajmowac.

Byc moze dobra strategia jest kupowanie obligacje przy ich emisji i pozniej sprzedaz na rynku wtornym (gdyz stawianie duzych srodkow na jednego konia wydaje sie byc ryzykowne). W ramach IKE jest latwiej nieco, bo nie ma belkowego :) Z kolei tam ciezko mowic o sporym portfelu, bo potrzeba kilku lat, zeby on nieco byl grubszy, ze wzgledu na limit rocznych wplat.

Z kupowaniem na rynku pierwotnym natrafilem na dosc spora przeszkode dla siebie. Poniewaz zyje sporo "na walizkach" w podrozy, to czesto nie mozna zapisac sie zdalnie na obligacje -- trzeba osobiscie byc w biurze. Przynajmniej ja mialem juz kilka takich sytuacji. Szkoda.

A ja polecam ponownie cos o formacjach swiecowych, napisanych przez polskich autorow i z kontekstem polskiego rynku kapitalowego:

Leksykon formacji świecowych, J.Lempart & G. Zalewski, Wydawnictwo Finansowe Linia, Warszawa 2013

Teorie moga byc rozne. Praktyka jest taka w Catalystowym swiecie, ze jesli ktos nie splaca obligacji, to mozesz liczyc na cud, a odzyskiwanie dlugu moze trwac lata. Dlatego lepiej starac sie dywersyfikowac portfel i sprzedawac papiery, ktore sa "podejrzane". Po prostu uwazam, ze lepiej stracic 10-20% niz 100% :) W portfelu mam np. ANTI niesplacone od 2011 roku. Na szczescie to ulamek procenta mojego portfela, wiec stwierdzilem, ze szkoda na to nerwow. Drugi jest GANT. Tam 3k PLN stracilem - wciaz nie jest to procentowo wiele do portfela, ale juz neurony w mozgu maja polaczenia mowiace w podobnych sytuacjach: ewakuacja!

yayurek napisał(a):

zastanawiam się po prostu, czy nie nadchodzi czas stania z gotówką u nogi, i wyłapywania jedynie wyjątkowych okazji na CATALYST... a może ktoś ma jakieś przemyślenia na ten temat?


Pewnie to by i mialo sens. Tylko, ze kazdy inaczej definiuje "okazje". A to jest kluczowe :)
Skazony nieco podejsciem stricte mechanicznym/algorytmicznym w inwestowaniu, zastanawiam sie, czy oby metoda zakladania stop-lossa byla OK (nie jest to takie oczywiste, bo Catalyst to nie rynek plynny jak np. FW20). A wiec np. jesli spada cos ponizej 95 to bye bye. Dodatkowo, jesli cos przed wykupem jest ponizej 100 to tez bye bye (a nie czekanie, czy dlug bedzie wkupiony, czy nie). No i filtr przy kupnie -- nie kupowanie "okazji" po 90% nominalu...

Na analize spolek nie mam czasu (nie zeby sie tlumaczyc), ale tez nie bardzo mnie to interesuje (przynajmniej do momentu, gdy papier spada mi do np. 96 i analizy madrych glow mowia, ze firma jest nad przepascia). Dla mnie liczy sie tylko aktualna wycena rynkowa.

OK, takie glosne przemyslenia. Bo wcale latwo nie jest ulokowac madrze gotowke. Ale tez wcale "kiedys" latwiej nie bylo...

zgred napisał(a):
Pink....

widzę, że dorzuciłeś FKD1014 (sam mam w portfelu), VIG0515 (mam tylko serię A) i NAN0415...

nieźle.. nieźle....


Generalnie bede staral sie na biezaco rozbudowywac portfel z obligacjami. Wieksze zakupy zrobilem w tym roku, wczesniej to byla "zabawa" mozna powiedziec.

Jak wspomnialem dwa razy sie sparzylem -- jedyne pocieszenie, ze na niewielkich kwotach. Pierwszy raz zupelnie na swoje zyczenie -- kupilem czysto spekulacyjnie ANTI za 800 PLN. Drugi raz kupilem za 3k PLN ganta no i tez wiemy jaki byl final. Ale to byl tez taki punkt przelomowy dla mnie jesli chodzi o podejscie do Catalyst -- ciac ryzyko po calosci. A wiec sprzedawac jak sytuacja nie jest pewna, nawet ze spora strata (ale staram sie o ile to mozliwe nie przekraczac spadku wyceny obligacji wiecej niz 10%). Inna kwestia to nie kupuje ewidentnych bankrutow. Chociaz tutaj sprawa jest o tyle ciezka, ze jesli cos kupujemy na dlugi termin to sytuacja spolki moze sie zmienic dosc drastycznie.

Jesli chodzi o monitorowanie portfela, to szczerze mowiac nie jest to zaawansowana metoda :) Pilnuje po pierwsze okresow wykupu: wtedy jest ostatnia szansa pozbyc sie papieru i zrealizowac strate 5-10% zamiast 100%. Po drugie raz w tygodniu (czasami czesciej, bo i tak loguje sie codziennie do konta z kontraktami terminowymi) patrze na portfel pod katem ewidentnych odchylen od nominalu. Jesli wszystko oscyluje w zakresie 95+ to jest OK (chociaz to moment kiedy moga sie zapalic pierwsze lampki ostrzegawcze, np. cos bylo po 100, a jest po 98). Jesli cos jest podejrzane, wtedy dopiero doczytuje. Na biezaco nie sledze kondycji spolek. Nie interesuje mnie specjalnie powod spadku -- jesli rynek nisko wycenia, to oznacza to tyle, ze trzeba sie pozbyc papieru.

Obligacje staram sie kupowac w pakiecie minimum 3k PLN ze wzgledu na prowizje maklerskie. Niektore obligacje maja znacznie wiekszy udzial -- na przyklad obligacje skarbowe -- to czesc, ktora ma byc najmniej spekulacyjna...

No i czasami wpadam na to szanowne Forum poczytac co w trawie piszczy :)

Wiec obok podawania tylko zawartosci portfela, moze niektorzy tez powiedza nieco wiecej o tym jak go budowali jeszcze :)

OK, lista nieco sie powiekszyla dzis o kolejne nabytki. Finalnie wyglada to tak (wywalilem 2 bankrutow czyli ANTI i GANT):

AFC0314
BPS0718
BST0516
DS1023
EKA0715
FKD1014
GNB0218
HGN1115
INV0615
KRU0818
LST0614
MNX0414
MVP0415
NAN0415
PCG0415
PCZ0416
PKN0617
PRF0315
VIG0515

U mnie portfel wyglada tak jesli chodzi o zawartosc papierow:

AFC0314
ANT0611
BPS0718
BST0516
DS1023
EKA0715
GNB0218
GND0513
HGN1115
INV0615
LST0614
MNX0414
MVP0415
PCG0415
PCZ0416
PKN0617
PRF0315
KRU0818

Jak widac dwie wtopy: ANT0611 i GND0513. Pierwsze to 800 PLN, poczatki Catalystowe, wiec przezyje :) Drugie, gorsze, 3k PLN w plecy. I ostatecznie przekonalem sie do nastepujacej strategii: jesli cos sie swieci przy obligu i kurs spada w okolice 90-95 to sprzedaje. Rowniez jesli przed wykupem cos nie do konca jest jasne, to sprzedaje. Po prostu nie ma sensu ryzykowac 100% srodkow dla odsetek. Nie widze za bardzo strategii spekulacyjnej na obligach na Catalyst. Do spekulacji lepiej wybrac inny rynek :)

Mam jeszcze konto w ramach IKE, ale tam nie mam innych papierow niz z powyzszej listy.

Polecam ten artykul: www.mpips.gov.pl/aktualnosci-w...

Miejmy nadzieje tylko, ze i tu wlodarze naszego pieknego kraju nie zechca siegnac po te pieniadze. Na szczescie nie jest to tak proste jak w przypadku OFE, gdyz jak tylko cos by sie swiecilo, to wiekszosc ludzi pewnie by z tego uciekla. Niemniej jednak glosy o tym, ze IKE jest zle juz sie pojawialy w obecnej wladzy. Musimy byc czujni :)

Swoja droga, rynki powinno sie dobierac do swoich preferencji. Jesli ktos ma problem zamknac pozycje warta kilka tysiecy zlotych, ze wzgledu na plynnosc, to osobiscie ominalbym ten rynek.

@addi
Jak napisalem: w przypadku braku strategii (a taki mamy tu najwyrazniej przypadek), wyszedlbym z tej transakcji za wszelka cene juz teraz. SL zaklada sie PRZED a nie PO otwarciu transakcji.

Bardzo chetnie poznam zatem nie-bajki zwiazane z SL. Warto poszerzac horyzonty. I prosze, jesli mozna, odnies sie mimo wszystko do tego co wczesniej napisalem -- ktory konkretnie fragment jest dla Ciebie bajka i dlaczego. Z przyjemnoscia porozmawiam, byc moze niektorzy czytajac nasza dyskusje pozniej, beda mieli mozliwosc sie czegos dowiedziec.

@addi
Jesli kolega Damian nie ma strategii, i nie chce flirtowac z bankructwem i z mocnym uszczupleniem inwestowanej kwoty, to niech potraktuje, ze jego SL juz zostal osiagniety i zamknie pozycje.

Lektura chocby Market Wizards wskazuje, ze jako ludzie zwykle uczymy sie jednak na bledach. Na wlasnej kasie. Dobrze miec jednak swiadomosc tego, ze rozowo raczej nie bedzie, a szanse na sukces to circa about 10%.

Jesli wciaz nie rozumiesz o co mi chodzi, proponuje zebrac np. 100 swoich transakcji i pobawic sie nimi troche w MC. Zwykle to sprowadza na ziemie. Chociaz to tez mazanie palcem po scianie, wciaz lepsze niz krecenie sobie filmu pt. "kupie tu, sprzedam tam kiedys, powinno byc fajnie".

Jako wisienke na torcie proponuje "Fooled by randomness". Koniecznie przemyslec. Jesli juz czytales i pytasz mnie o SL w przypadku Damiana, sugeruje ponownie przemyslec.

Jesli strategie Damian posiada, to SL jest znany. To nie magia, tylko gra w numerki. 90% ja oblewa -- statystyki sa dosc nieublagane.

A tak na koniec, SL nie powinno zwykle przekraczac 1R.

Jak juz napisalem: to powinno byc zalezne od strategii. Dla jednego moze byc to 1%, dla drugiego 5%, dla jeszcze innego 3xATR(20). Wielkosc pozycji 10k PLN, ale jaka jest wartosc portfela? Moge powiedziec tyle, ze w ogromie symulacji MC jakie robilem oraz wlasnego doswiadczenia, ryzykowanie powyzej 1% calego potrfela w jednej transakcji to flirt z bankructwem, jesli strategia nie jest na prawde pierwszej wody. Poza tym jesli mamy 3 pozycje w akcjach, to sa one skorelowane ze soba. Jesli przyjdzie (a w koncu przyjdzie) wielki odwrot na rynku, to te 3 pozycje beda wszystkie przeciw nam. Vide tzw. portfolio-heat.

Jesli poznamy reprezentatywna populacje transakcji ze strategii, ktora otworzyla te trzy pozycje akcyjne o ktorych wspomniales, to mozemy dla danego modelu zarzadzania wielkoscia pozycji (w tym przypadku procentowego modelu) pokazac jak wygladaja prawdopodobienstwa osiagniecia poszczegolnych celow (np. osiagniecia stopy zwrotu x, drown down wartosci portfela x etc.).

Nie bardzo rozumiem pytanie.

Jesli chodzi o to gdzie go ustawiac, to niestety nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi -- to zalezy od strategii. Przykladowo totalnie inny SL bedzie dla krotkoterminowego systemu wybiciowego, a inny dla systemu trendowego.

Jesli chodzi o rodzaj zlecenia, to tez zalezy od platformy, waloru i wielkosci pozycji.

Cytat:
Za Waszymi radami dla celów prowadzonego portfela określam kwotę za którą wchodzę w akcje, będzie to około 5000 zł na pojedynczą spółkę.


Lepiej wedlug mnie okreslac wielkosc pozycji maksymalnym ryzykiem. A wiec jesli np. ryzykujesz 1% portfela w danej transakcji, to wysokosc stop-lossa (ktory moze byc znacznie powyzej 1%) okresli Ci ile mozesz kupic akcji. Przyklad:

Portfel: 100 000 PLN
Kurs KGHM: 125 PLN
Ryzko transakcji: 1% (1000 PLN)
Stop-Loss: 10% (12.50 PLN)
Ilosc akcji do kupienia: 1000 PLN / 12.50 PLN = 80 akcji = 10 000 PLN

Wartosci podaje tylko dla wyjasnienia metody -- prosze sie nimi nie sugerowac. To jakie powinny byc w Twoim przypadku, to kwestia strategii jaka sie poslugujesz, symulacji, awersji do ryzyka i celu jaki chcesz osiagnac. Samych zas modeli money management (MM), ktore ja przynajmniej znam, to by sie dobrze ponad 20 uzbieralo :)

Rynki tak zupelnie losowe to jednak chyba nie sa ;-)
Ale cieszmy sie, ze przynajmniej efficient market hypothesis to sciema i mozna powalczyc o swoje z dobrym skutkiem :-)

Sugestia numer jeden, ktorej wiekszosc sie z mojego doswiadczenia rynkowego nie stosuje to: nie ma znaczenia na czym otwiera sie pozycje, a nawet po ile, tylko jak duza (wzgledem Twojego kapitalu) i kiedy ja sie zamyka. A zatem moment wyjscia z rynku jest wg. mnie znacznie duzo bardziej istotny, niz moment wejscia.

Sugestia numer dwa: zanim otworzysz pozycje, okresl ile maksymalnie mozesz na niej stracic.

Tym optymistycznym akcentem pozdrawiam i zycze powodzenia :-)

Cytat:
Czyli jeśli przykładowo przyjmuję strategię (z grubsza), że stop loss ustawiam na 10% minusie, czyli ryzykuję powiedzmy 100zł przy zawinwestowanym 1000zł, natomiast zadowala mnie zysk 30%, po przekroczeniu którego mam zamiar go zrealizować, to czy taka strategia ma szanse sprawdzić się w Twojej ocenie w dłuższej perspektywie?


Mamy tu sytuacje gdzie R=100 PLN (nasze ryzyko). A wiec przykladowo:
- strata 100 zl odpowiada wynikowi z transakcji -1R
- zysk 300 zl odpowiada wynikowi z transakcji 3R
- wyjscie na zero to 0R

Pomijam koszty prowizji.

To co musisz zrobic na poczatek, to miec ciag takich transakcji i policzyc ich prosta srednia arytmetyczna. I ona musi byc pozytywna (chociaz niekoniecznie wieksza od jednosci). Bedzie to nic innego jak jeden ze sposobow liczenia swojego expectancy. A wiec wynik typu 0.7 powie nam, ze przecietnie (w ciagu transakcji) zarabiasz ok. 70 zl (wiemy juz, ze zarabiasz, nie tracisz). Wynik ujemny jest oczywisty.

Mocno tu upraszczamy sprawe, bo nie mowimy o reinwestowaniu zyskow (bet/position sizing), otwieraniu wiele roznych pozycji w tym samym czasie (z jakiego kapitalu liczyc owe 10%?), nie mowimy o strategii skalowania pozycji (ich powiekszania/zmniejszania gdy juz jestesmy w rynku).

Majac statystycznie istotna probke transakcji (pochodzaca z warunkow rynkowych zblizonych do tych w ktorych korzystamy ze strategii) mozna wykonac wiele bardziej zlozonych operacji. I wtedy np. mozemy zauwazyc robiac symulacje Monte Carlo jakie jest prawdodobienstwo pewnych zdarzen, jak np. okreslony zysk, okreslony zjazd na linii kapitalu etc. Za darmo takie zabawy w pewnym zakresie mozesz robic darmowym narzedziem o nazwie Equity Monaco.

Cytat:
Wchodzę w pozycje z zamiarem:
1) realizacji zysku na poziomie 20-30% (w zależności od dynamiki, oporów itd.)
2) stop lossa na poziomie -10%
3) ewentualnie zamykania transakcji ręczne na poziomie +/- 2% (suma sumarum na 0), jeśli w trakcie utrzymywania pozycji zmieniam swój pogląd na temat dalszych szans wzrostów/spadków na danym papierze.

Z tego opisu niestety nie mozna odpowiedziec czy bedziemy miec strategie zyskowna czy stratna. Gdybysmy, jak pisalem, mieli ciag transakcji (statystycznie istotny), to wtedy mozemy sie pokusic o przeprowadzenie wiekszej magii :) Po prostu nie wiemy z tego opisu jakie mamy prawdodbienstwa zajscia zyku 20% czy 30%, straty 10% czy break even 0%.

Chce mocno podkreslic, ze strategia, ktora ma negatywna wartosc oczekiwana moze w pewnym przedziale czasu rowniez generowac zyski. Przykladowo, gdybysmy hipotetcznie mieli twarde reguly opisujace Twoja strategie (kiedy wejscie, wyjscie, wielkosc pozycji), to moze sie okazac ze w obecnym stanie rynku generujemy zyski. Ale jesli korzystalbys z tej strategii w innych typach rynku, ktorych nie brales pod uwage, to moze sie okazac, ze per saldo startegia bedzie generowala straty. Dlatego wyciaganie wnioskow z malej probki danych, ktore nie odzwierciedlaja dobrze populacji (np. dane z bardzo silnej bessy) jest mocno ryzykowne.

Cytat:
Małe podsumowanie OFE katastrofy i jej wpływu na portfel.


Swoja droga to jak na mozliwosci rynkowe to byla ledwo poki co katastrofka, jesli chodzi o zasieg spadku. Przykaldowo, pamietnego pazdziernika 2008, wraz z poczatkiem miesiaca zaczelo mocniej spadac. Rynki byly w trendzie spadkowym juz od poczatku roku, ale co noz poajwialy sie glosy o "odbiciach" i "okazjach kupna tanich papierow".

No wiec poczatek pazdziernika, WIG20 na poziomie 2400. Chlopcom tak zwieracze puscily, ze 3 tygodnie pozniej odmeldowano pulap 1500 punktow. To sa momenty, gdzie ten kto ma wypracowana przewage na rynku ma ogromna szanse na wykorzystanie takich pieknych ruchow. Ci co mysla w kategoriach "odbije sie, nie odbije sie"... Coz -- odbilo sie -- czkawka.

Warto sobie zasymulowac powrot do przeszlosci i pomyslec o tym. Ale szczerze. Latwiej to zrobic tym, co maja strategie, bo moze nawet za nich zrobic to komputer (z zastrzezeniem, ze nie mowimy o curve-fittingu). Ci co nie maja strategii...

C'est la vie :)

Cytat:
Pozdrawiam tych, którzy radzili nie sprzedawać, gdy Monnari zyskiwało 30%, tylko "pozwolić zyskom rosnąć"


Dziekuje :) Przyjmuje pozdrowienia :)

Nie chce zebys pomyslal, ze pisze z pozycji "tylko ja wiem jak sie to robi". Swoje na rynkach stracilem, zajelo mi sporo czasu i wysilku by takie proste zdanie "tnij straty, pozwol zyskom rosnac" na prawde zrozumiec i potrafic wykorzystac tak, by finalnie umiec regularnie zarabiac.

W zrozumieniu tego prostego stwierdzenia przeszkadza czlowiekowi psychika, gdy angazuje swoje srodki na rynku. Powiem wiecej -- na poczatku mi przeszkadzalo w zrozumieniu tego to, ze tez niemal kazdy tak chrzanil, zwlaszcza w tych tanich poradnikach z cyklu "z nami bedziesz milionerem". Ludziom ciezko stosowac sie do tego, gdyz boja sie panicznie stracic zyski, w naturalny sposob chetniej hoduja straty. Co ja bede sie pocil tutaj, ja sa ludzie, ktorzy poswiecili temu zjawisku cale zycie, a niektorzy docenili ich nawet Noblem: en.wikipedia.org/wiki/Prospect... . Mowa oczywiscie o tzw. teorii perspektywy.

Kwintensencja tradingu dla mnie jest:
1/ obranie maksymalnego ryzyka poczatkowego w postaci stop-lossa (np. okreslony % wartosci portfela) -- wtedy wiem jak wielka pozycje na dzien dobry moge otworzyc
2/ pomijam detale sposobow wejscia z rynku -- one w gruncie rzeczy sa w calej zabawie nie tak istotne; zalozmy wrecz, ze wchodzisz na rynek losowo;
3/ realizujesz strategie wyjscia; moze bedzie to stop-loss; moze bedzie to przemyslany traling-stop; moze po drodze bedzie skalowanie pozycji (w gore badz dol);

Wynikiem jest relacja zysku do ryzyka. R. Ryzykowalem 1000 PLN, zarobilem 3000 PLN, mam wynik 3R. Stracilem 500 PLN, wynik wynosci -0.5R. Srednia z takich "R" to twoje "expectancy". I jesli nie bedzie ono pozytywne, to zadne modlitwy nie pomoga w dlugiej perspektywie czasowej. Ale to temat rzeka, gdyz wisienka na tym torcie jest niestacjonarnosci procesow probalilistycznych na rynkach. Ale i z tym mozna jakos zyc.

Tym razem uciekl Ci zysk, ale nie ma czego zalowac. Liczy sie suma transakcji. A usilne posiadanie racji na rynkach w koncu zle sie konczy. Mozesz miec trafnosc 90%, ale w powietrze wysadza Cie 1-2 zgubne transakcje jesli nie rozumiemy swoich szans na rynku. Swoja droga polecam rowniez ksiazki Nassima Nicholasa Taleba (Fooled by Randomness, The Black Swan). Niektorzy po tym wychodza z rynku i juz nie wracaja :)

Rowniez goraco pozdrawiam :)

Swoja droga, z cyklu science fiction, to "Ktos" ladnie wtapia na tych DS1023. Emisja byla w kwietniu tego roku i juz sprzedaje z 6% bonusem, liczac odsetki jakie mu sie naliczyly jest wciaz jakies 4% w plecy. A wolumen sluszny od wielu dni.

Cykl wpisow o tyle moze byc inspirujacy, ze jak pisalem, w calej tej zabawie chodzi o numerki :) I wtedy takie ciekawe dni jak wczoraj/dzis nie powoduja zaprzatania sobie glowy myslami "jak daleko spadnie, czy sie odbije, kiedy sie odbije etc.". Position sizing jest tu kluczowym elementem strategii, ktory ma nas chronic od wysadzenia sie w powietrze :)

To nie kwestia przewidywania tylko strategii :) Wtedy jest szansa, ze ktos taki od wczoraj siedzi na krotko i zyczylby sobie, aby spadalo i spadalo.

To tez jeden z tych momentow, gdy cos spada i moze pojawiac sie watpliwosc, czy aby jak zwykle sie odbilo? A jak tak, to gdzie?

Osobiscie uwazam, ze jak otwieram pozycje, to wiem ile na niej moge maksymalnie stracic. Ale nie wiem ile moge na niejsc zarobic. To moze wystarczyc jednak do regularnego zarabiania.

No tak - obecnie przy tym ryzyku jak obligacje skarbowe nie znalazlem niczego z lepsza rentownoscia.
Ryzyko wczesniejszej wyplaty istnieje, fakt. Ale tez byc moze te obligi jeszcze odbiija i bedzie mozna wrecz na nich zarobic premie przy sprzedazy.

Szukam roznych mozliwosci dywersyfikacji wiec na chwile obecna nawet gdyby mnie przycisnelo, to bym raczej nie musial ich ruszac i spokojnie czekac do wykupu. Ale you never know :)

Chodzi mi o czesc portfela, ktora bedzie miala najmniejsze mozliwe ryzyko i nie przegra z inflacja (a moze za duzo bym chcial?:)).

Przy obecnej cenie DS1023 netto jest 3.8%. Pisze o zamrozeniu gotowki, a nie aktywnym pomnazaniu.

Prosze o komentarz w sprawie obligacji Skarbu Panstwa DS1023. Od pewnego czasu sukcesywnie ich kurs spada, dzis transakcje ponizej 94% wartosci. Czy wydaje sie sensowana inwestycja wiekszych srodkow w taki papier dla wolnej gotowki jako alternatywa do lokaty (chodzi o perspektywe wieloletnia, w tym nawet opcje trzymania tych obligacji do wykupu)? Zdaje sobie sprawe, ze to obligacje stalokuponowe (kupon 4%).

AlicjaS napisał(a):
Pink Floyd napisał(a):
Jak czas pozwoli, to postaram sie cos zaprezentowac. Nie wiem tez czego ktos oczekuje, to wtedy ewentualnie latwiej moze by bylo cos przygotowac.

Proszę napisz to, co Tobie wydaje się ważne. Niech to będą wpisy własne czy jak to się dzisiaj określa... "autorskie" love4


Nie wiem, czy to dozwolone, aby odeslac do innej strony :) Zobaczymy :)
Otoz, zeby nie duplikowac, to polecam serie wpisow na http://blogi.bossa.pl/ gdzie obecnie jest cykl wpisow nt. zarzadzania pozycja. Sa to wpisy robione teraz, wiec nie trzeba siegac wstecz daleko i z glownej strony mozna juz zobaczyc o co biega ;-) Jest tam tez spora dyskusja. I generalnie to co jest w tych wpisach to, ze tak powiem dyplomatycznie, jest w moim klimacie ;-)

Cytat:
@Pink Floyd Co w takim razie powinienem zmienić w swoim podejściu żeby "zajechać" daleko?
Jak rozumiem sam dokonujesz inwestycji w oparciu o jakiś system? Czy w twoim przypadku takie coś się sprawdza? Jak długo trwa już "twoje szczęście"? Jaki okres lub seria kontraktów była najbardziej dotkliwa dla twojego portfela?


Osobiscie mechanicznymi systemami transakcyjnymi na rozne walory posluguje sie 6 rok. Generalnie, to co ja robie, to w pigulce mozna by okreslic tak:
1/ budowa systemu najbardziej prostego z mozliwych -- wrecz do tego stopnia, ze sygnaly moge liczyc w glowie (znajac zmiennosc rynku za ostatni okres); prosty znaczy jak najmniej parametrow na ile to mozliwe -- ja zwykle mam 1-2 parametry, ktore sa optymalizowane; chodzi o minimalizacje dopasowania sie do danych historycznych (curve-fitting)
2/ strategia jest przystosowana do 1 z 6 cyklow rynkowych; a wiec zeby non stop tradeowac na FW20 trzeba miec 6 strategii
3/ optymalizujac strategie, system musi przechodzic z powodzeniem testy walk-forward, co w uproszczeniu jest symulacja na danych "z przyszlosci"
4/ strategia musi miec satysfakcjonujace wyniki; nie interesuje mnie tylko CAGR ale rozklady poszczegolnych transakcji; z wielu roznych wskaznikow obecnie najbardziej finalnie interesuje mnie tzw. SQN (System Quality Number) -- im wyzszy tym "rating" systemu lepszy; mozliwosci porownywania i oceniania systemow jest ogrom -- tutaj kazdy moze miec swoje podejscie ktore jemu odpowiada; nie ma idealnych rozwiazan; SQN po prostu zawiera dla mnie to co sie liczy wg. najbardziej -- konsystentne transakcje zyskowne przy najmniejszych odchyleniach standardowych
5/ majac juz strategie, ktora ma po tych krokach edge'a i satysfakcjonujacy rating SQN nakladam na to strategie zarzadzania kapitalem; i to tu jest najwieksze pole do popisu tak na prawde: wtedy okreslam cel (stope zwrotu) i ryzyko (maksymalne obsuniecie lini kapitalu jakie jestem sklonny poniesc) i dla danego modelu zarzadzania wielkoscia pozycji licze prawdopodobienstwo osiagniecia tego celu. Nie inwestuje wiec, zeby miec najwiekszy zysk, tylko zeby osiagnac okreslony cel -- znam tu oszacowane ryzyko potrzebne do jego osiagniecia.

Krok 5 jest dla mnie najbardziej istotny. Tutaj robie wiele symulacji Monte Carlo co pozwala bardziej twardo stapac po ziemii. Nie ma w tym biznesie idealnych rozwiazan, ale jak to kiedy powiedzial Larry Hite (cytuje z glowy): zdumiewajace jest jak mozna zarabiac wiele kasy bedac niedoskonalym na rynku.

Dla portfela w sklad ktorych wchodzi kilkanascie roznych walorow licze tez cos co nazywam Portfolio Heat. A wiec mimo dywersyfikacji, walory sa ze soba skorelowane -- przy duzym odwrocie rynkowym, pomimo ze na poszczegolnym walorze moge stracic np. max 1%, majac ich 10 moge stracic od razu 10%. Ustawiam sobie wiec Portfolio Heat na 15-20% i patrze jak wyglada prawdopodobienstwo, ze to pojdzie przeciwko mnie osiagajac ten poziom.

Na poczatku stosowalem glownie AmiBroker. Obecnie w 100% wszystko robie juz wlasnym softem, ktory caly czas rozwijam. M.in. poza symulacjami o ktorych wspomnialem mam soft implementujacy japonskie formacje swiecowe, ktore sa przenicowane na wylot.

Systemy co pewien czas sa reoptymalizowane, chociaz na poczatku tego nie robilem nie bardzo wierzac w przydatnosc tegoz. Ale jednak procesy na rynkach i prawdopodobienstwa zdarzen nie sa stacjonarne jak przy rzucie moneta.

Uwazam, ze najwazniejszym aspektem jest absolutnie zarzadzanie ryzykiem (position sizing, portfolio heat). Upraszczam swoje strategie do bolu, okaleczam je wrecz, zeby starac sie wycisnac z nich wiecej optymalizujac position sizing.

Szczescie trwa 6-ty rok.

Nie mowie, ze to co robie jest idealne -- nigdy nie bedzie. Na razie w skrocie tak wyglada moj kilkuletni bagaz doswiadczen na tym polu.

Byc moze juz wyjde na dyzurnego krytyka, no ale niech tam :) Szkoda, ze gdy ja zaczynalem, to nie trafialem na takie posty :D

Nie satysfakcjonuja mnie wyjasnienia typu "mam okres testowy za 1.5 roku wstecz bo dluzej by bylo za trudno bo... (wpisac dowolny powod)".

Wazna sprawa jest to co napisal Szutnik: system moze byc fajny dla danej charakterystyki rynku i totalnie nie dzialac w innej, ktorej Ty nie testowales, bo 1.5 roku to zdecydowanie za malo.

Z mojego doswiadczenia wynika wrecz, ze staram sie tworzyc system pod okreslony cykl rynku. A wiec np. FW20 w malo zmiennej hossie. Dlaczego? Bo to cholernie ulatwia sprawe -- zbudowac taki system jest latwo. Oczywiscie wtedy konczy sie na tym, ze aby aktywnie tradeowac na FW20 trzeba miec kilka systemow -- ale to dla mnie wrecz zaleta. Po drugie takie systemy maja dla mnie wieksza wartosc statystyczna. Dlaczego? Ano dlatego, ze wtedy moga one ulec uproszczeniu, konczy sie na 1-2 parametrach, a wiec prawdopodobienstwo curve-fittingu spada.

Zeby nie przedluzac wypowiedzi: jesli prosty system ma ewidentnego edge'a (pozytywna wartosc oczekiwana), to zabieram sie za strategie zarzadzania pozycja. (temat na ksiazke: jak ocenic wartosc systemu). I znow jak mantre bede pisal, co wielu nudzi lub jeszcze wiecej niedowierza, ze to tam diabel wlasnie tkwi (+ w nas samym oczywiscie, bo to my pociagamy za te sznurki). Wtedy to nie kwestia ile system wyciagnie na rok mnie boli. A raczej znajac jakosc systemu, patrze jak moze osiagnac dany cel (tj. przy jakim ryzyku). Ustalam sobie wiec np. jako poziom bankructwa obsuwe 20%. Ustalam sobie za cel CAGR=30% i w symulacji licze jakie mam prawdopodobienstwo, ze grajac o 30% rocznie zalicze bankructwo. A to wszystko sie osiaga wlasnie poprzez POSITION SIZING.

Wyjde na niemilego, ale z obecnym podejsciem daleko nie zajedziesz, chociaz Twoje szczescie moze potrwac przy dobrych wiatrach nawet i kilka lat. Ale jego koniec jest bliski pewnosci.

harbul napisał(a):

Zgodnie z zaleceniami kolegi Pink Floyda nie realizuję zysków na żadnym z dwóch powyższych jedynie dlatego, że przekroczyły 20% na plus. Nie wiem jak na tym wyjdę, aczkolwiek patrząc na wykres można zauważyć, że:

-wzrost Forte był powolny i stabilny, papier wykazuje małą zmienność, stąd nie spodziewam się nagłych spadków a tym samym nagłej utraty niezrealizowanego zysku

-Monnari wykazuje znacznie większą zmienność, jednak tutaj, z uwagi na ogromną popularność papieru w ostatnim czasie i dobre wyniki raportu półrocznego, widzę większą szansę na dalszy wzrost niż na jakąś nagłą realizację.


Chodzilo mi o zasade, zeby zyskownym pozycjom pozwalac sie rozwijac, a ucinac te ktore traca. Ale to wymaga wypracowania konkretnej strategii, ktora:

1/ Bedzie odpowiadala Twojemu profilowi pschylogicznemu. Na przyklad jedni lubia miec wiecej racji, od innych -- wtedy pewnie dla takiej osoby system z trafnoscia na poziomie 30% nie jest odpowiedni. Taka osoba bedzie byc moze chciala miec "racje" ponad 50% przypadkow.

2/ Bedzie generowac pozytywna wartosc oczekiwana. A to mozna sprawdzic tylko poprzez backtesty zeby nie tracic realnej kasy na wstepie i symulacje. Do tego potrzeba rowniez wiedzy nt. budowy strategi.

Majac powyzsze bedziesz znal poziom stop-lossa dla strat, trailing-stopa dla zyskow, czy tez take-profit'a jesli bedziesz ucinal zyski przy zalozonym poziomie (np. przy tzw. scalpingu gdzie walczymy o niewielki zysk, ale zawieramy potencjalnie wiele transakcji na malym ryzyku). Poziom stop-lossa moze drastycznie sie roznic w zaleznosci od typu strategii. Co do zasady ustawienie stopa powinno byc zwykle poza tzw. szumem rynkowym, czyli np. wartosci ATR z okresu 5 ostatnich dni. Jesli postawisz stopa w zakresie przecietnej zmiennosci cen rynkowych, to nawet jesli jestes ustawiony po drobrej stronie rynku, moze Cie wyrzucic normalna fluktuacja cen na sesji.

Przy czym znow podkresle -- wszystko zalezy od strategii. Dla przykladu jedna z moich strategii inwestycyjnych ma stopa bardzo nisko, mniej niz zmiennosc rynku za ostatnie kilka dni. Ale to strategia swingowa, ktora oparta jest o sygnal zajecia pozycji na rynku na tzw. wybiciach. Czyli jesli np. rynek przekracza 0.8 x ATR(10) od ceny otwarcia rynku, to zajmuje dluga lub krotka pozycje w zaleznosci od kierunku wybicia. Inna strategia ma stopa bardzo dalekiego -- wielokrotnosc zmiennosci za ostatnie kilkanascie dni. To jednak strategia dlugoterminowa (w porownaniu do poprzedniej, gdzie pozycje otwarte sa srednio 3-4 dni).

Bardzo wazne jest wedlug mnie, aby na wartosc stop-lossa nie patrzec w sposob: stracilem 10% na pozycji X. OK, moze i stop-loss faktycznie wyrzucil mnie na takim poziomie, ale ryzyko powinno byc oszacowane przez strategie zarzadzania pozycja. Wtedy na portfelu strata powinna byc znacznie mniejsza (jaka? to znow zalezy od celu jaki chcesz osiagnac i poziomie ryzyka jakie jestes sklonny poniesc). Z doswiadczenia mojego moge powiedziec, ze strata powyzej 1% wartosci portfela dla wiekszosci traderow (zwlaszcza tych mniej doswiadczonych) to igranie z bankructwem (ktore nie musi nadejsc od razu, ale jesli ktos pobawi sie mocniej w nieco bardzie wyrafinowana matematyke, to prawdopodobienstwa bankructwa okazuja sie na ogol bardzo wysokie -- o wiele wyzsze, niz przecietny czlowiek mysli, ze jest w stanie zaryzykowac). To wszytko o czym jednak pisze wymaga (1) wiedzy oraz (2) sporej pracy. Nie robienie tego, to zamiatanie kwestii pod dywan i myslenie "jakos to bedzie". Zwykle nasza intuicja bardzo sie myli, jesli chodzi o szacowanie ryzyka. Nawet powiem, ze bardzo bardzo :)

Bardzo ryzykowne (chociaz naturalne dla czlowieka) jest wyciaganie wnioskow na podstawie kilku sytuacji rynkowych. To niestety nie niesie za soba zadnej wartosci statystycznej. Nawet jesli zaczniesz bawic sie w backtesty to trzeba uwazac, by nie wyciagac pochopnych wnioskow co do strategii, bo tam czeka tez wiele niebezpieczenstw jak np. zbytnie dopasowanie parametrow do dancyh historycznych czy badanie tylko okreslonego typu rynku, gdzie strategia moze generowac straty przy innym rodzaju rynku (np. fajnie dziala w bessie, ale nie w hossie).

Ze stopami mysle, ze problem polega u ludzi na tym, ze boja sie, ze zyski im uciekna albo wrecz przemienia sie w strate. Dlatego chetniej ucinaja zyski. Stratom zas chetniej pozwalaja sie powiekszac. Hodowanie straty jest zwykle realizowane w nadzieji, ze w koncu sie odbije. Lepiej wyjsc na zero, niz na malej, ale jednak stracie. Tak funkcjonuje psychika czlowieka i warto o tym rowniez pomyslec, bo to bez pracy nad soba i przewaga rynkowa powoduje pozniej wiele frustracji i jeszcze wiecej mniej racjonalnych zachowan.

Jak byc moze zauwazasz, chociaz pisze tylko ogolnikami, to zbiera sie tego wszystkiego sporo.

Wedlug mnie te wszystkie zalozenia jakie robisz, to co myslisz o rynkach -- to wszystko na razie sa tylko strzepy strzepow strategii. Warto sie nad tym pochylic. W koncu lekarzem tez nie robimy sie w 3-4 lata poswiecajac tematowi 2-3 godziny dziennie...

Ammianus napisał(a):


Czy w ten sposób nie powinniśmy założyć, że większość inwestorów (a przynajmniej spora ich częśc), która weszła na rynek po 2008r. powinna być na dużym plusie?


Jak pisalem, nie wiem co to znaczy tu "wielki plus", ale srednia rynkowa (indeksy) od 2009 do dzis wypracowaly plusa. A wiec wiekszosc jest na plusie kupujac rynek. I niebezpieczenstwo, paradoksalnie, poczatkujacego w takim rynku jest to, ze w naturalny sposob przypisuje zasluge zarabiania sobie i swoim umiejetnoscia. A ja Ci powiem, ze jesli nie spedziles kilka lat ciezkiej pracy nad soba i swoja strategia, to nie masz zadnej strategii tylko co najwyzej strzepy czegos, co wydaje Ci sie, ze jest strategia. Jesli nie wierzysz, to chetnie poznam zalozenia tej strategii tutaj i przeanalizujemy jaka jest jej przewaga rynkowa.

Znane sa przypadki wielu ludzi w USA co przy kazdej hossie pomnazaja dorobek zycia przed emerytura. Sa to czesto inteligentni ludzie, wyksztalceni (ale nie w tradingu), ktorzy myla hosse z umiejetnosciami. Niestety bardzo czesto koniec nie ma happy endu w tych opowiastkach. Gazety przy kazdej bessie rozpisuja sie tam o takich przypadkach.

O samych stop losach mozna by napisac solidna ksiazke pewnie. Ale i tak wielu chce wczesniej kasowac zyski, niz straty, bo "racjonalne" jest zabrac zysk, gdy sie pojawi. OK, jest cos takiego jak take profit gdzie walczy sie o zalozony z gory zysk, ale to nie o tym tu rozmawiamy -- w tamtym przypadku znow trzeba miec REALNA i DZIALAJACA strategie.

W innym watku o KGHM jedna osoba pisala, ze jest zainteresowana losami kursu tej spolki, a konkretnie czy sie odbije (wtedy kurs byl ponizej 120 zl). To standardowe pytanie kogos, kto jest na minusie. Pisalem wtedy, ze jedyne nad czym ma sie kontrole po otwarciu pozycji, to nad miejscem w ktorym ja zamkniemy. Rynek zrobi co zechce -- pomimo naszych najlepiej wyselekcjonowanych powodow za tym, ze powinno rosnac, moze cholernie spadnac.

KGHM otarl sie teraz o 130 zlotych. Glowe dam, ze ta niedoswiadczona osoba mowi sobie w duchu "dobrze, ze nie sprzedalem ze strata, bo sie odbilo". To utrwala bledne zachowanie. Ta osoba napisala tam nawet wprost "rozumiem, ze piszecie o tych stop losach, zgadzam sie, ale w przypadku KGHM zalezy mi na prawde na tym, zeby byc na plusie". No i rynek wysluchal chyba tych blagan :-) Kolejne zarazem potwierdzenie teorii Kahnemana i Tverskiego o tym, ze czlowiek zawsze chce miec racje i nie umie sie przyznawac do bledow.

A gdzie moral z KGHM? Nie zakldac stop losow!!! :-) Teraz sie udalo byc moze niektorym. Powielanie tej "strategii" to jednak droga do bankructwa.

Nie wiem tak na prawde dokladnie co kryje sie za pojeciem ogromnego plusa u Ciebie. Jaka to srednia stopu zwrotu rocznie, jak sie to rozkladalo miesiecznie, jakie byly obsuniecia na kapitale, jakie sa standardowe odchylenia transakcji, jak zbudowany masz portfel, na czym polega Twoja strategia etc.

Natomiast na rynku akcji czesto mozna przez pare lat byc zyskownym, nie posiadajac przewagi rynkowej. Sek w tym, ze przychodzi moment, kiedy rynek za to wystawia rachunek. Przewage rynkowa ma sie wtedy, gdy na tym koniu mozna utrzymac sie przez kilka sezonow. Poki co, po 2008 roku na razie na rynkach akcyjnych jest wzgledny spokoj. Sek w tym, by po kilku latach nie zaliczyc bankructwa, bo nie jest sie przygotowanym na to, czego nie widzielismy jeszcze na wlasne oczy.

Pisze tu glownie przez pryzmat mechanicznych strategii inwestycyjnych, ale dla intuicyjnego gracza sytuacja wyglada wg. mnie jeszcze trudniej.

Jestes na ogromnym plusie, gdyz wszedles w rynek po tapnieciu na rynku w 2008 roku. Jesli nie masz przewagi rynkowej, grajac na akcjach i zaczynajac zabawe w roku 2008 to najpewniej zaliczylbys juz wielka wpadke. Pomysl o tym, co bys zrobil zaczynajac zabawe na poczatku 2008 roku, a nie 4 lata temu. To ze dlugoterminowo mozesz zbankrutowac oznacza, ze jak na rynek zawita kolejny wielki odwrot, to bez realnej strategii jestes skazany na porazke.

Na rynkach instrumentow pochodnych dochodzi jeszcze zwiekszone ryzyko nieumiejetnego korzystania z lewara. To przyspiesza koniec zycia tradera (chociaz mialo dac szanse zarobku na spadajacym rynku).

Jest nawet takie powiedzenie gieldowe skierowane do grajacych akcjami, ktore mowi o tym, zeby nie mylic hossy z umiejetnosciami.

Jakkolwiek wyswiechtane, to powiedzenie tnij straty, powzwol zyskom rosnac ma wiele prawdy. Zeby jednak z tego moc wycisnac zyskowna strategie, to trzeba sporo popracowac. Natomiast pogwalcenie tej zasady predzej lub pozniej prowadzi do bankructwa. Coz z tego, ze mozna zarobic 300%, zeby pozniej stracic tylko 80% portfela?

Zeby zarabiac, to trzeba miec zyskowna strategie (potwierdzona statystycznie), na ktora nastepnie naklada sie strategie zarzadzania wielkoscia pozycji. Ale to trzeba wypracowac. Wchodzac bez przygotowania na rynek, na razie mozesz miec tylko zludzenie umiejetnosci, bo nie widziales wszystkich mozliwych scenariuszow, jakie rynek moze zaserwowac.

harbul napisał(a):
Zamykając pozycje zyskowna wychodzę z założenia ze wole mieć 20% w ręce, niż brak pewności co stanie sie dalej.


To tylko potwierdza slusznosc teorii Kahnemana i Tverskiego o tym, ze ludzie maja naturalna chec ucinania zyskow i hodowania strat. Wynika to z tego, ze czlowiek podswiadomie chce miec racje. W tradingu to jest bardzo zgubne.

Polecam goraco: www.youtube.com/watch?v=ToCv0L...
Wedlug mnie warto pochylic sie nad tym, bo powinno stanowic to przelom dla Kolegi w podejsciu do inwestycji na rynkach finansowych.

20% straty to w tym przypadku faktycznie bardzo duzo. Natomiast wyobrazam sobie bez problemu sytuacje taka, gdzie jest strategia trend-followingowa ze SL=20%, ALE, i to bardzo wazne ALE, przy zalozeniu, ze ta 20% strata oznacza np. 1% wyrwy w portfelu tylko. Czyli przy tak szerokim stopie otwieram na tyle mala pozycje, by nie miec wiekszej wyrwy w portfelu niz 1%. Wtedy moge pozwolic sobie na kilka takich strat, dajmy trzy (i oznaczmy kazda strate jako R (risk), gdzie R=20%). Jesli w koncu otwieram pozycje ktora zamyka sie na 5R (czyli zysk ok. 100%, chociaz realnie juz mniej bo mamy 3% strate na portfelu -- tutaj tez jednak kwestia detali strategii MM), to mam wciaz zysk. A tej nasz kolega Harbul z pewnoscia solidnie nie odrobil, nie policzyl, nie robil symulacji. Kolejna wazna sprawa tutaj, to jednak POSIADANIE STRATEGII GENERUJACEJ DODTANIA STOPE ZWROTU. Bez tego w dlugiej perspektywie bez wzgledu na metoda zarzadzania kapitalem i tak zaliczymy GAME OVER. Mamy tylko liczenie na lut szczescia podlany przekonaniami o poprawnosci pseudo zalozen, co w efekecie daje (na razie) wzgledna pewnosc na osiagniecie sukcesu. Ale to mzonka. W przypadku 20% stop-lossa przy 1% stracie na portfelu, wciaz wymaga to wyliczen, czy dana strategia jest na tyle dobra, ze ryzykowanie nawet 1% nie jest zbyt ryzykowne, zeby np. nie zaliczyc obsuwy na kapitale 20% (strzelam z powietza numerkami, chodzi mi bardziej o to, ze takie rzecz SIE LICZY, a w przypadku kolegi Harbula mamy glownie liczenie ale na lut szczescia).

Pisanie o kupowanie spolki i ich przyszlosci brzmi strasznie pompatycznie. Jakie dla mnie ma znaczenie, czy stracilem pieniadze na SUPER spolce, czy spolce, ktora jest totalnym zerem? Dla mnie oczywiscie zadnej -- stracone pieniadze to stracone pieniadze i wclae lepiej bym sie nie czul tracac kapital na dobrej spolce. Musialbym i tak liczyc na dobroc rynku, czy strata zostanie zniwelowana. I dobrze, ze napisl to Szutnik, co powinno dac do myslenia (arytmetyka szkoly podstawowej), a mianowicie ile musi kurs spolki sie podniesc, aby odrobic dany spadek:

5% => 5.3%
10% => 11.1%
20% => 25%
30% => 42.9%
50% => 100%
75% => 300%
90% => 900%

Mozna zadac sobie pytanie, czy pozwolic stracie na spolce 50%, po to, zeby pozniej zaliczyc wzrost 120%, na ktorym my zarobimy 20% tylko (przy tym mega pozytywnym zalozeniu, ze w ogole spolka sie odbila).

Jesli juz chcemy byc takimi fundamentalistami, to mozna i zacytowac W. Buffetta, ktory mowi, ze przede wszystkim to nie mozna tracic pieniedzy (i to podstawowa zasada dla niego). Jest jeszcze ta delikatna roznica, ze on kupuje spolki, doslownie, ma kontrole nad nimi, a my tu Panowie mowimy raczej o tradingu. A to gra w numerki do kwadratu i widac po tych postach Harbula i Ammianusa, ze nowicjusze maja szanse na rynku czsto losowe, w grze, gdzie w ich przypadku dlugoterminowo beda najpewniej generowac ujemne stopy zwrotu.

Smiem twierdzic, ze AF dla wiekszosci nowicjuszy sluzy glownie do tego, zeby dalej tkwic w blednych decyzjach tradingowych, i moc sobie krecic film "ze to dobra spolka przeciez".

Ciezko w ramach forum zawrzec kwintesencje tradingu, ale postaram sie chociaz nieco nakreslic kilka spraw ktore poruszyles.

Przede wszystkim nie posiadasz strategii inwestycyjnej, a wiec nie ma czego weryfikowac. Na razie zdefiniowales sobie kilka zalozen, ale sadze, ze sa one totalnie nietrafione, bo odnosza sie do obecnego stanu rynku. Pomysl, jak by one wygladaly na przyklad na jesieni 2008 roku -- czy stworzylbys podobne zalozenia? A to, ze taki okres na rynku powroci, to pewne jest 100%.

Zeby moc zarabiac na rynku, to jak juz pisalem, potrzeba miec strategie, ktora (eureka!) przecietnie w transakcjach zyskownych generuje wiecej kapitalu, niz traci w stratnych. Innymi slowy, ktora generuje dodatnia wartosc oczekiwana. Istotne jest tez, aby strategia miala dobra jakosc -- to oceniac mozna na wiele sposobow. Jest wiele roznych miar (CAGR, maxDD, Sharpe, MAR, K-Ratio). Ja obecnie korzystam glownie z SQN (ale to tez temat rzeka, oparty jest o t-score). Nastepnie trzeba miec strategie zarzadzania wielkoscia pozycji. To element, w ktorym mozna wykorzystac nasza przewage rynkowa (ktora musimy miec -- Ty tego jeszcze nawet nie wiesz) i okreslic ryzyko, jakie jestesmy w stanie poniesc przy zalozeniu celow, ktore chcemy osiagnac. Znajac rozklady prawdopodobienstwa naszych transakcji, mozna wyliczyc prawdopodobienstwo bankructwa przy obranej strategii zarzadzania wielkoscia pozycji. Bankructwo rozumiem, jako maksymalne obsuniecie na kapitale, ktore jestem sklonny poniesc (w moim przypadku to zwykle nie przekracza 20-25%).

Znajac rozklady prawdopodobienstw, jestem w stanie okreslic prawdopodobienstwo nie tylko bankructwa, ale rowniez prawdopodobienstwo osiagniecia obranego przeze mnie celu (np. wiem, ze podejmuje sie gry gdzie mam 80% szans na stope roczna (CAGR) +30% przy prawdopodobienstwie bankructwa 0.3%.

Majac tez zbior transakcji z backtestu, moge robic wiele symulacji (Monte Carlo), ktore z kolei pozwola pokazac (i sprowadzic na ziemie), jak posiadajac nawet przewage rynkowa, mozna wygenerowac bankructwo.

Strategie inwestycyjne nie musza byc super wyszukane i magiczne. Maja zarabiac, a reszte zalawtia sie glownie zarzadzaniem wielkoscia pozycji. Przykladow moze byc ogrom:
1/ system wybiciowy -- wchodze na pozycje, gdy rynek rusza w gore/dol np. o wartosc 0.7 * ATR(5)
2/ system typu kanal Donchiana (trend following)
3/ system oparty na formacjach swiecowych (mam aplikacje, ktora wyszukuje formacje, liczy ich statystyki)

Istotne jest okreslenie poczatkowej maksymalnej straty owtieranej pozycji (stop-loss). Rowniez bardzo istotne jest, aby miec strategie zamykania pozycji posiadajac juz zysk (take profit, trailing stop). Na to nakladamy strategie zarzadzania pozycja (np. model procentowy -- maksymalna strata na pozycji to 1% portfela, kupuje tyle akcji aby przy zalozony SL nie przekroczyc tej wartosci). Do tego dolozyc mozna elementy skalowania pozycja (scaling in/out). Kazdy z tych elementow to temat na osobna ksiazke, a nie wpis na forum :-)

Warto tez znac pojecie tzw. portfolio-heat. Mozna miec dywersyfikacje portfela, ale coz z tego, jesli pozycje sa mocno skorelowane ze soba? A akcje sa. Jesli bedzie odwrot na rynku, to wszystko Ci poleci w dol -- jesli masz SL, wywali Cie na nich. Jesli ich nie masz -- Bog raczy wiedziec, gdzie Cie to zaprowadzi.

Przy dobrej strategii mozna policzyc prawdopodobienstwa bankructwa przy checi osiagniecia pewnych celow (np. stopa zwrotu roczna = 20%). I to czesto daje wiele do myslenia i uczy pokory. Ty nie masz strategii -- bladzisz po rynku, ale szanse na sukces w tkwieniu w takim stanie sa bardzo bardzo male.

Goraco polecam pozycje "Trade Your Way to Financial Freedom" V. Tharpa. Wedlug mnie to dobry wstep do tego, by moc zaczac postrzegac rynki w inny sposob, niz ucza nas tego doswiadczenia zycia codziennego (poza rynkami finansowymi). A pozniej wiele wiele pracy, wiele innych ksiazek, wiele testow, symulacji, wyliczen, i jeszcze wiecej pracy :-) I po kilku latach byc moze bedziesz chcial sie w to bawic nadal i zrozumiesz swoje szanse, albo rzucisz tym w cholere :-)

I sorry za szczerosc, ale z perspektywy lat doswiadczenia rynkowego moge z duza pewnoscia powiedziec, ze Twoj pciagac najprawdopodobniej sie jednak wykolei. Bo poki co nie odrobiles lekcji. I nie odrobisz jej w tydzien, ani w miesiac.

To, ze sprzedales cos na stracie, a dzis daje to zysk wiec jest Ci przykro, to standardowe zachowanie nowicjusza na rynku. Pytanie, jak bys sie czul, gdyby on byl dzis nie na 10% stracie, tylko 50% stracie. Psychologowie twierdza nawet, ze wiekszosc ludzi bardziej boli stracona okazja, niz stracone pieniadze. Przy okazji -- wyjscie z pozycji, nie oznacza, ze nie mozna na nia powrocic, jesli sa ku temu przeslanki. Trzeba miec jednak strategie.

Pytanie czemu akurat zamknales pozycje na 10% straty -- skad taki, a nie inny poziom stop-lossa. Ale zeby o tym podyskutowac, to trzeba miec strategie. Dla trend-followera stop-loss moze byc i dobrze ponad 10% (ale tez i poluje na duze ruchy rzedu kiludziesieciu/kilkuset %), dla swing-tradera moze miec mniej niz zmiennosc za ostatnie kilka dni. Dla scaplingu bedzie jeszcze inny. Wiec ciezko powiedziec, czy 10% to duzo, czy malo -- to zalezy, raz jeszcze, od strategii. Waski stop, walczymy o mniejsze ruchy cenowe, szerszy stop -- zeby byc zyskownym, musimy walczyc o wieksze ruchy.

STRATEGIA MUSI GENEROWAC DODATNIA WARTOSC OCZEKIWANA -- to warunek podstawowy (ale nie wystarczajacy) zeby moc myslec o zarabianiu. Obawiam sie, ze jako nowicjusz nie spelniasz tego warunku, chociaz moze Ci przyjsc poczekac na to, zeby sie o tym przekonac jeszcze troche czasu.

Przy 10% stop-loss, zysk 20% nie jest jakis nadzwyczajny swoja droga -- to daje zyski 2R. Zeby strategia byla bezpieczna, musialbys pewnie miec trafnosc ponad 50%. Chociaz to tez dyskusyjne, bo jesli mialbys transakcji 2R bardzo duzo w miesiacu, to mozesz zarabiac super kase. Ale znow -- trzeba miec strategie, zeby moc to ocenic. I trzeba miec pewnosc, ze nie bedziesz mial transakcji przekraczajacych znacznie strate -10% (1R).

Z tego co rozumiem, grasz "na nosa" (nie masz prawdziwej strategii). Teraz zarabiasz, bo rynek Ci na to pozwala. Ale jak nie odrobisz lekcji, to mowie Ci od serca -- rynek odbierze Ci z nawiazka, co przypadkiem Ci wpadlo do kieszeni. Niebezpieczenstwo tym wieksze, im dluzej nie odrobisz lekcji, a rynek bedzie Ci dawal pieniadze. Bedziesz mial wrazenie, ze to Twoja zasluga.

Nie wierze w hipoteze rynkow efektywnych, ale tez nie wierze, ze nowicjusz bez odrobienia lekcji moze regularnie zarabiac kase. Po drugiej stronie masz graczy, ktorzy poswiecili czesto temu zycie, a i tak walcza ciezko o zysk. Trading to fach, ktorego trzeba sie wyuczyc. A i tak jedni jak w zyciu, beda lepsi, inni tylko przecietni.

Polecam swoja droga lekture z serii "Market Wizards". Mozna tam spotkac wiele stylow, ale jedna cecha jest wspolna: ludzie na swoj sukces ciezko pracowali.

harbul napisał(a):
Sprzedane CCC po 104,5 z zyskiem netto 21,5%. W obawie przed korektą zamierzam nadal realizować zyski (o ile takie się pojawią) na kolejnych papierach. Zauważyłem, że część posiadanych przeze mnie akcji dużo mocniej odczuwa wahania rynku, natomiast część zdaje się w ogóle na nie nie reagować. Staram się pod to założenie dostosować moje działania na akcjach. Ostatnio trochę przenoszę punkt ciężkości z tego "co kupować" na pytanie "kiedy kupować a kiedy sprzedawać". Przyznam, że nieco tu eksperymentuję.


A ja bym sie przede wszystkim skupil na technice zamykania pozycji na poczatek. I probowal wyliczyc swoja wartosc oczekiwana, czyli srednia z wartosci zysk/ryzyko dla wielu transakcji. W tej calej zabawie chodzi o numerki na prawde :-) I mozna miec racje 30% tylko i byc zyskownym, podobnie jak miec racje 90% i negatywna wartosc oczekiwana. Ale trzeba miec strategie, zeby moc to zrobic. Domniemuje, ze jej nie posiadasz... A wiec dlugoterminowo uwierz, badz nie, ale szanse na regularne zyski sa jak srednia rynku -- 10 do 20% tylko, ze bedziesz nad woda, 80-90% szans na to, ze dlugoterminowo bedziesz na stratach.

Czyli kupujac spolke i majac ryzyko 1000PLN zarabiam 2000PLN osiagam zysk +2R (wg. notacji Tharpa). Srednia z R to Twoja wartosc oczekiwana (czyli ile zarabiam srednio na postawiona zlotowke). Szybko mozna sie przekonac, zeby moc powalczyc o pozytywna wartosc, to trzeba ciac straty, a zyskom dawac rosnac. Niby taki banal, a jednak wciaz wiekoszosc nowicjuszy tylko temu przytakuje robiac cos odwrotnego (co potwierdzaja laureaci Nobla -- Kahnenman i Tversky na przyklad).

Ciezko wyciagnac dobre wnioski z rynku nowicjuszowi, ktory uczy sie tradingu w realu. Rynek teraz jest w okreslonym stanie, Twoja "strategia" nie widziala jeszcze wielkich odwrotow rynkowych, ktore moga zmyc Twoje zyski w przeciagu kilku dni.

Informacje
Stopień: Rozgadany
Dołączył: 23 stycznia 2011
Ostatnia wizyta: 16 listopada 2017 21:19:13
Liczba wpisów: 177
[0,05% wszystkich postów / 0,05 postów dziennie]
Punkty respektu: 0

Kanał RSS głównego forum : RSS

Forum wykorzystuje zmodfikowany temat SoClean, autorstwa J. Cargman'a (Tiny Gecko)
Na silniku Yet Another Forum.net wer. 1.9.1.8 (NET v2.0) - 2008-03-29
Copyright © 2003-2008 Yet Another Forum.net. All rights reserved.
Czas generowania strony: 1,065 sek.

AD.bx ad3a
PORTFEL STOCKWATCH
Data startu Różnica (%) Różnica (zł) Wartość
01-01-2017 +155,99% +31 197,07 zł 51 197,07 zł
Logowanie

Zaloguj
Zapamiętaj | Rejestruj | Aktywuj | Odzyskaj hasło
AD.bx ad3b
AD.bx ad3c
AD.bx ad3d