pixelg
Forum StockWatch.pl
Witamy Gościa Szukaj | Popularne Wątki | Użytkownicy | Zaloguj | Zarejestruj

rafsty

rafsty

Ostatnie 10 wpisów
igen napisał(a):
krewa napisał(a):
Ja mam dwa pytania:
1. Jaki % akcji CDR posiada Abri?
2. Ile akcji Abri zarejestrowało na ostatnim WZA?

Pytania retoryczne, jakby co Silenced


Też nie rozumiem intencji takich wypowiedz (Abri).
Przy obecnym podziale głosów obecny Zarząd jest praktycznie nie do ruszenia.
Musiało by dojść do rozłamu we władzach CDR lub do wrogiego przejęcia (to drugie wykluczam z przyczyn obiektywnych)...


Co nie oznacza, że instytucjonalny inwestor, jak się uprze, nie napsuje zarządowi krwi. Dla mnie fajne jest, że ktoś przynajmiej przymierza się, żeby tu trochę potrząsnąć stołkami. Bo ten nasz finansowy światek to... szkoda gadać. A CDR zasługuje na korpo-wstrząs jak mało która firma.

micmak napisał(a):
Związku zawodowe w Chile w kopalniach znowu strajkują, ale to nie pierwszy raz...

Ameryka południowa i Chile niepoważne. Taki popyt na miedź, a oni sobie protestują. Chcą wykorzystać wysokie ceny do podniesienia wynagrodzeń. Think


Pewnie usłyszeli od kogoś o polskich górnikach :)

No i nie zapominajmy, że firma nie działa w próżni. Na świecie jest trochę więcej kumatych osób. Im dłużej trwają próby komercjalizacji, tym większe szanse, że w końcu ktoś pokaże konkurencyjny produkt. Wtedy będzie już bardzo pod górkę.

Innymi słowy: rachunkowość sprawozdawcza, to nie to samo co rachunkowość zarządcza.

Zakładam, że ta analiza ma na celu ocenę, czy ten biznes wyżyje i czy jest wart zaryzykowania dlaa niego swoich pieniędzy. Wtedy dużo lepiej jest podchodzić do tematu od strony management accounting: mniej utartych formuł, więcej podejścia w stylu "co chcę sprawdzić".

Czyli podchodząc bez fancy terms: Ten biznes generuje jakąś gotówkę operacyjną. Pytanie, na co to się rozchodzi? Na capex. Ale jak piszesz, to nie daje takiego obrazu wolnej gotówki, jak chcesz zobaczyć. I w sumie słusznie.
Oprócz tego firma będzie musiała obsługiwać zadłużenie. Dobrze mieć wyobrażenie, jak to będzie wyglądać. Wystarczy na odsetki i raty kapitałowe? Czy same odsetki? Ile kasy zostanie po wszystkich takich wydatkach?

Przy okazji: "lepiej z grubsza mieć rację, niż precyzyjnie się mylić". Z doświadczenia też widzę, że symulacje zgrubne dają lepszy obraz binzesu, niż szczegółowe. Suma symulowanych trendów cząstkowych lubi dawać inny wynik, niż symulacja trendu głównego. Za wszystkim stoją przeróżne sprzężenia zwrotne i anty- / synergie.

Jeśli cokolwiek miałbym odradzać, to właśnie grid. To już lepszy ten Pyramidon. :)
Zanim zaczniesz działać, poczytaj / posłuchaj / pooglądaj, co Ci tam googlarka zapoda w temacie. I jeszcze o psychologii inwestowania. Oszczędzisz sobie bólu i strat.

Google: "Adding to a position", albo "scaling in". Dostaniesz to, czego szukasz.
Ale jeśli jesteś początkujący, to odradzam.
To jak próba driftowania na kursie na prawko. Tylko bez instruktora na siedzeniu obok.

Cytat:
a jaką kontrolę ma np. Polska nad dolarem?

Kiedyś były takie lokalne świstki, co udawały dolary i można było nimi płacić w Peweksie :))) Niektórzy nawet jeszcze pamiętają, co to Pewex! wave

Cytat:
W ręce niemieckiej prokuratury wpadł oszust internetowy. Urząd skonfiskował mu ponad 50 mln euro w Bitcoinach. Niestety władze nie mogą nic zrobić z kryptowalutą, ponieważ skazany nie chce podać hasła, a cyfrowy portfel jest bardzo dobrze zabezpieczony.


Co nie zmienia faktu, że mu je zarekwirowali. Jak się konfiskuje fałszywki, to też się je niszczy (czasem widowiskowo), a nie odsprzedaje, ale już na urzędowe konto. Przynajmniej taka jest podstawowa idea.
Jakby bardzo chcieli się dostać do tych pieniędzy, to by to dali naprawdę mocnym specjalistom od szyfrów (a nie policyjnym technikom) i spróbowaliby użyć superkomputera. Albo kilku.

Ale nie od dziś znana jest strategia marketingowa "za tłumem". Kup to czy tamto, bo inni kupili. A także: podoba ci się to czy tamto, bo innym się podoba (więc kupisz). Jako konsumenci reaguejmy na to nawet jeśli rzeczywisty produkt to badziewie.

Że niby jakby fundy chciały sobie kupić Datawalk, to by czekały, aż sprzedadzą Palantira? Hmm... Think

dilven napisał(a):
@Rif
ale co byłoby miło? Ktoś wziął i dokonał kredzieży i zamiast to piętnować to ludzie komentują, że fajnie jakby coś wyciekło. Totalnie tego nie rozumiem


Witamy w kraju nad Wisłą wave

dividend_loco napisał(a):
Widzę 007, że nie umiesz odpuścić, nie znasz umiaru i musisz swoją egzystencją męczyć ludzi...


Najbardziej męczą tacy aroganccy goście jak Ty. Pewnie będziesz zaskoczony, ale świat NIE wyczekiwał w napięciu, aż założysz tu swój wątek. Dalibyśmy radę bez tego zaszczytu.

anty_teresa napisał(a):
StockWatch nie jest od tego aby nasze dane, uwagi, wnioski współgrały z przekazami prezesów. Jest miejscem publikacji niezależnych analiz.


Innymi słowy generalnie jeśli Power Point nie gra z Excelem, tym gorzej dla Power Pointa. Shame on you I tego się trzymajmy.

Rufusinski napisał(a):
Ta akcja pokazuje dlaczego inwestorzy instytucjonalni nazywajac indywidualnych dumb money nikogo nie obrazaja, tylko stwierdzaja fakt.


Szał zakupów nie tego Zooma i nie tego Signala dawno to potwierdził.

Koledzy, już Cię wstępnie nakierowali, ale jeszcze raz po kolei:

grabson napisał(a):
Witam
1. Rozumiem, że od dywidendy z polskich spółek broker czy DM odciąga podatek belki w dniu wypłaty jej na moje konto (twierdzę, że tak) ?


Tak, na rachunek dostajesz kwotę netto. Podatek jest potrącany ryczałtowo, co tutaj oznacza, że przy rozliczeniu rocznym temat dywidend z polskich spółek praktycznie już nie istnieje.

Cytat:
2. Mam pozycję Przychód i pozycję koszt uzyskania przychodu moim zyskiem (bądź stratą) będzie różnica między przychodem a kosztem - to wiadomo do tej pory rozumiem)
Zakładam, że w ciągu roku wpłaciłem na konto dla uproszczenia 100pln. Na koniec roku mam na koncie 150pln. Więc z prostych działań wynika, że zysk to 50pln. Teraz na ten zysk składają się również dywidendy, różnice w cenie zakupu, sprzedaży akcji itp i od tego mam podatek belki z pita?? Czy jak?? (jako pytanie nr 2)


Nie, Nie płacisz podatku od różnicy salda na rachunku. To nie jest takie proste.

Cytat:
3. Jest 2021r mam sporą pulę w akcjach - zakładam, że większość środków będę inwestował w rozwój firmy, połowę wolnych na rodzinę, hobby a resztę na ikze. Jeśli w 2021 nie zakupię ani jednej akcji, nie dostanę grosza dywidendy, ale za to sprzedam połowę akcji - czyi za przykładowe 75pln to w picie będzie widniało:
przychód 75pln, koszt u_p 0 pln, zysk 75pln?? i od 75pln podatek belki??
Czy dobrze to rozumiem??


Nie.

Cytat:
4. Idąc dalej tym tropem to wychodzi na to, że pieniądze, które z prowadzenia działalności zostają mi po odliczeniu podatków inwestuję w giełdę będą prędzej czy później obarczone podatkiem od zysków - dla przykładu punkt 3ci?? Czy coś pokręciłem.


Jeśli będziesz sprzedawał akcje z zyskiem, to tak.

Cytat:
5 Biorę jeszcze pod uwagę, że jest tak iż kolumna "koszt uzyskania przychodu" zawiera jedynie informacje o akcjach, które kupiłem w danym roku i wygenerowały mi ostatecznie "przychód", tylko co wtedy jeśli były zakupione rok wcześniej - jest brana pod uwagę ich cena zakupu (musiałaby nie być ujmowana wcześniej w pitach za lata poprzednie)


Trochę to niejasne, co piszesz.
Lepiej to ująć tak, że koszt uzyskania przychodu to koszt zakupu tych akcji, które w danym roku podatkowym sprzedałeś. Nie ma znaczenia, czy kupiłeś je w tym samym roku, czy wcześniej.
Dla porównania: jeśli w danym roku nic nie sprzedasz, to nie będziesz miał przychodów i tym samym nie będziesz miał kosztów uzyskania tego przychodu. Do tego ewentualny podatek od dywidend pobrało i zapłaciło biuro maklerskie (patrz pkt.1). Zatem nie dostaniesz w ogóle pita 8c i nie będziesz musiał składać deklaracji pit 38.

Dla formalności: nie jestem doradcą podatkowym, więc jeśli będziesz miał wątpliwości przy wypełnianiu pit-38, zasięgnij rady specjalisty.

Wpis nie dotyczy CDR???! Come on!

frostpanda napisał(a):
Może i podać, lecz nie zapominajcie, że ta szczepionka jest na bazie mRNA i są jej dwie dawki. Po pierwszej za dużo nie widać, po drugiej człowiek dostaje w kość, wprowadzane są przeciwciała, więc taka wojna domowa. Dodatkowo są możliwe mutacje genów przez tą szczepionkę. To wszystko nie jest takie piękne jak wygląda. Krótkoterminowo może wszystko pięknie wyglądać, tak naprawdę w długim terminie zobaczymy jak ta szczepionka wpłynie na Nas i nasze dzieci.


Na razie rozsiewasz mocno zmutowane informacje, potocznie zwane dezinformacją.

Lepiej niech się nasi dziennikarze za takie wyliczenia / wnioskowanie nie biorą, bo jak patrzę i czytam ich "produkty", to wygląda mi, że większość nie potrafi zliczyć do dziesięciu. Nie mówiąc już o jakichś podstawowych działaniach na liczbach.

Przyrost zakażeń może wynikać:
- albo z nieskuteczności szczepionki - Przypuszczam, że wątpię.
- albo z nieskuteczności programu szczepień - Nie nadąża za transmisją. Wystarczy tabelka w Excelu, żeby to ogarnąć: tempo ekspansji vs. ilość zaszczepionych w kolejnych iteracjach.
- albo rozłączności zbiorów - Szczepienia innej grupy, niż ta w której wirus ekspanduje. Przy tak dużym społeczeństwie to możliwe. (Dlatego super ważne jest ustalenie kumatych priorytetów i kolejności przydziału.) W takim przypadku dopóki oba zbiory się nie "zderzą", będzie to wyglądać tak, jakby szczepienia były nieskuteczne.

Co jest dla kogo korzystniejsze, to jest indywidualna sprawa każdego akcjonariusza. Dlatego spółki szanujące swoich akcjonariuszy robią i to i to, czyli zarówno skupy akcji, jak i wypłaty dywidendy. Tylko tyle i aż tyle.

randomdziad napisał(a):
Kto zaklada ze nawet po covidach spolka bedzie zarabiac dobre pieniadze ma teraz szanse kupic wiec nie powinien krecic nosem - a za rok czy dwa przekonamy sie kto mial racje.


Właśnie! thumbright Jak ma być dobrze, będzie dobrze i teraz jest okazja, żeby się cieszyć, a nie płakać. A jak będzie, to zobaczymy.

yoda napisał(a):
Nie rozumiem tego naganianie na spadki, że cena jest za duża, że MRC nie będzie rosło, że ath nieosiągalny, a już najbardziej nie rozumiem, że pandemia to one-off... Przecież to już trwa w Europie prawie rok i będzie trwało kolejny jak nie dwa. Ludzie naprawdę coś co trwa 2 lata to jest one-off? Czyli analogicznie Cyberpunk to one-off, TWOM i Frostpunk też? Likwidacja kopalni to też one-off bo przecież za parę lat się wybuduje nowe😛 więc liczmy horyzont 10 lat, 3 lata bez kopalni i 7 z kopalniami albo odwrotnie. To jest kompletnie bez sensu. Taki Livechat zarabia na pandemii tak samo jak Mercator a tam nikt nie pisze że to one-off i że zyski zaraz się skończą bo pandemia minie i wszyscy wrócą do normalności. Co to w ogóle za myślenie, jakiś frustratów którym nie udało się zarobić i teraz ujadają że innym się udało.


No nie zgodzę się. Livechaty, Cyberpunki, likwidacja kopalń itp. wpisują się w sekularne trendy digitalizacji i dekarbonizacji. Oba trwały wcześniej, oba przyspieszyły i oba mają szansę, żeby po pandemii nie zwolnić, albo zwolnić nieznacznie. Przy czym "szansa" nie równa się "gwarancja".

Produkcja gumowych rękawic przed pandemią była, jaka była. Po pandemii wróci do normy. Być może nawet "nowej" normy, ale raczej nie takiej, jak jest teraz, bo to jest poziom emergency. I nawet, jeśli trwa dwa lata, to ciągle jest one-off, jeśli patrzeć w dłuższym okresie.

No chyba, że boom life science będzie taki, że teraz co druga firma będzie biotech i będzie kupować rękawice na potęgę.

Notabene, Zoom już spada pod oczekiwaną "normalizację".

januszw napisał(a):
to co nazywasz Rynkiem to od 2008 jest totalnym zaprzeczeniem regułom normalnej ekonomi ,patrz wycena Tesli a na naszym GPW np.Allegro


W sensie, że inwestorzy przypisują jakimś spółkom świetlaną przyszłość i właśnie na nie stawiają kapitał, zamiast pchać kasę w maruderów i loserów?

Ludzie mogą się mylić w osądach i prognozach, albo przeszarżować z zaangażowaniem, ale same reguły ekonomii są jak najbardziej ok. Tak właśnie funkcjonuje rozwijająca się gospodarka. Tam, gdzie bezradnie obstawiają czerstwe tematy jak np. górnictwo węgla kamiennego, to może być rzeczywiście zdumiewające.

Na marginesie: parę lat temu jedna kobieta powiedziała, że akcje Tesli będą po $4k. Większość wtedy pukała się w czoło i radośnie śmała.
Kto się śmieje teraz?...

Pozycja napisał(a):
Temat (...) zamykania galerii (bardziej widoczny w Europie niż w USA - tam nigdy nie było ich takiej ilości, u nas jest chyba max na skale światową)...


Cytat:
The US has more retail square footage per capita than any other developed nation, 5X that of the UK and 10X that of Germany.12 Moreover, even though retail sales per square foot in the US has been declining since the 1970s, retail square footage per capita has been increasing,

/ARK Invest/

WatchDog napisał(a):
Argumentacja na poziomie upublicznienia TPSA w bodaj 1998: maklerzy autentycznie mówili namawiając inwestorów na akcje: "Ludzie zawsze będą dzwonić".

No i dzwonią! Tyle, że nie "ze sznura" :) (kabaret Neonówka).

Cytat:
Niesłychane jest to co oczywiste: że giełda to showbusiness jak wszystko inne. Siła marki konsumenckiej przekłada się na skłonność do inwestycji w akcje. Dzisiaj nie liczą się wyniki ani prognozy - nieważne jak dobre albo niedobre. FOMO x17 mln użytkowników. Punto.

Liczą się. Nadal się liczą. Ponadto aktualnie show jest potrzebny bardziej, niż zwykle, bo z racji covidowego disruption w wielu dziedzinach życia gospodarczego, nacisk idzie teraz na prognozy i oczekiwania.
W tym konkretnym przypadku martwi mnie tylko, czy z racji lokalnej skłonności do megalomanii, nie są one aby ciut na wyrost.

Cytat:
Kapitał obrotowy to nie zjadanie zysków

Prawda! Bo to zamrażanie gotówki.
Ale ogólna prawda jest też taka, że firmy nie bankrutują z braku zysków, tylko z braku gotówki.
A chłodna głowa AntyT produkująca chłodne analizy nie raz już zarobiła na siebie.

Cytat:
pomysł ciekawy

To nie jest pomysł, tylko wniosek z obserwacji otoczenia, w którym Datawalk chce działać.

Cytat:
Pewno mamy zgodę, że tak czy inaczej chmura jest ogólnie przyszłością - choć zawsze będzie pytanie o takie psychologiczne przekonanie decydentów w tych wrażliwych sektorach/firmach o tym, ze te dane "gdzieś tam sobie fruwają" a nie na moim serwerze stoją :)


Na rynku, na którym DAT chce działać, to jest prehistoryczna dyskusja. Decydenci już dawno ogarnęli technologię. Żeby wspomnieć, że CIA zmigrowało do chmury parę lat temu. Albo walkę Amazona z Microsoftem o zamówienie od Penatagonu na JEDI.

DARPA to agencja rządowa, a In-Q-Tel jest przez rząd sponsorowany.

mrJackson napisał(a):
Mam też takie przeczucie, że kiedyś zaoferują swój produkt w chmurze dostępny dla każdego bez zbędnych wdrożeń za kilka/kilkanaście kilo $. To będzie opcja dla bardzo małych firm, które będą chciały sobie przeanalizować w miarę standardowe zbiory danych w "niewielkich" ilościach. Taki produkt tańszy niż miesiąc pracy programisty a droższy od Excela. Jedynie zastanawiam się jak to może wpłynąć na sprzedaż innych licencji za kilkaset/kilkadziesiąt tysięcy $. Być może była by to wersja uboższa o cześć ficzerów.


A ja bym raczej widział cały ich produkt w chmurze oferowany w ramach różnych planów cenowych. Od 'land-and-expand' (oficjalnie zwanym "free") po 'enterprise'. I od tego uzależnione ficzery.

I to raczej powinno się stać szybko. Co się dzieje, gdy firma prześpi chmurę, to widać w ewolucji kursów np. FEYE vs. CRWD. Jako analogię (w sensie, jakie są konsekwencje przysypiania za kierownicą) można też podziwiać kurs MSFT i stracone półtorej dekady (2000 - 2014) pod rządami Ballmera.

Cytat:
Słyszałem. że w np. w krajach skandynawskich, jednym z podstawowych celów ich Urzędu Skarbowego jest pomaganie obywatelom w składaniu zeznań, aby zapewnić ich poprawność.


A propaganda mówiła, że Szwedzi walą drzwiami i oknami do Polski, bo tam jest szariat czy coś Anxious Ale się szwedzkie ministerstwo na Twitterze odezwało, żebyśmy się zajęli sami sobą i przestali zamartwiać o Szwecję. :)))
Przypomniał mi się "Good bye, Lenin": "Zatrudnij sobie uchodźców z RFN." :)))

Cytat:
Najlepiej zmienić BM na pobierający 15% i problem z głowy. Z komunistycznym urzędem nie wygrasz.


Też tak sądzę. Z tym, że jak pisałem powyżej, to nie rozwiązuje 100% problemów. A przy zmianie kraju, którego papierami handlujesz, dodatkowo zmieniają się problemy.

Przy okazji a propos W8BEN: u nas musiałem to wydrukować, wypełnić, podpisać zeskanować, dostarczyć. Za granicą po prostu coś kliknąłem na stronie. Nawet się upewniałem, czy mam im coś przesłać.
"Nie! Kliknął Pan przy rejestracji. Wszystko jest ok." No i faktycznie jest ok!

clanowy napisał(a):
Może te oszołomy od wodoru mają rację?


Bo nie przymula ich tlenek węgla???

Cytat:
Jest automat i pilnuje żeby nie urosło, a w zasadzie po prostu sprzedaje.
Każde zlecenie na S powoduje uaktywnienie się zlecenia S o 1gr niższego.
Nie wiem o co chodzi, ale pachnie zwałą.
Zauważyliście gdzieś takie zjawisko? Jaki był efekt?


Cytat:
to high frequency trading - automaty Goldmana Sachsa i innych.


HFT robi kilkanaście tysięcy transakcji na sekundę podłączając się pod trendy na płynnych papierach, albo odpowiadając przed innymi na wystawione oferty. Jeżeli to tutaj tylko podstawia swoje zlecenie niżej i czeka, to jest to zwykłe zlecenie alorytmiczne. U zagranicznego brokera możesz mieć coś takiego w cenie podstawowej obsługi i handlować tak nawet jedną akcją.

Pewnie ktoś złożył zlecenie sprzedaży z algorytmem. Algorytm próbuje ugrać najlepszą cenę dla sprzedającego, ale pilnuje pierwszeństwa realizacji.

Cytat:
istotnie niższe zużycie opakowań papierowych w Polsce na głowę mieszkańca w porównaniu do krajów Europy Zachodniej, co jest jeszcze wzmacniane przez trend odchodzenia od opakowań plastikowych


Gdy porównać w co się pakuje w PL, a w co np. w DE, to mam wrażenie, że tu w plastik pcha się prawie wszystko, a tam prawie nic. To przesada, ale takie jest pierwsze wrażenie. Papierowa rewolucja jeszcze daleko przed nami. Inwestycje w park maszynowy faktycznie mogą się spłacić.

Poza tym, jeśli Norwegowie ciągle mają 4,6%, to brakuje tylko 0,4%, żeby squeeze out nie wyszedł. Robi sie ciekawie...

Tak sobie jeszcze myślę, że te odpowiedzi i niby-porady z US to takie badziewie, jak te słynne pierwsze wytyczne MF w kwestii handlu kryptowalutami. To był wybitny popis siermiężności :)

Ja mam tu jeszcze kilka pytań uzupełniających:
1. Co z zaokrągleniami? Akurat ten temat polskiemu urzedowi nie powinien być obcy. A przy dywidendach miesięcznych i niskich kwotach (np. masz dużo małych pozycji) % wg polskich zasad zaokrągleń mógłby wyjść nawet pod 20%. Ale w totalu już nie. To, co mam jeszcze raz płacić?
2. Co papierami / dywidendami, gdzie w amerykańskim prawie stoi, że stawki z Umowy nie obowiązują. Nie obowiązuje Umowa? Fajnie. Bo wtedy mogę odliczyć 19%. Czy obowiązuje, ale tylko stawki nie mają zastosowania? Ile wtedy mogę odliczyć? Ciągle tylko 15%? Z jakiej racji, bo to tylko Urząd Skarbowy tak twierdzi? Czy mam im może zawieźć do Stanów polski certyfikat rezydencji, bo magiczna moc tego papieru rzuci ich na kolana i rozwiąże wszelkie problemy?
Poza tym wychodzi, że lepiej mi było bez tej umowy. Która rzekomo miała mi ulżyć! To cholernie podważa moje zaufanie do państwa. Jak to mówią: jak się ma takich przyjaciół, nie potrzeba wrogów.
3. Co z papierami transgranicznymi? Spółka z kraju, gdzie jest niższy withholding tax ma ADR-y notowane w USA. A depozytariusz potrąca amerykańskie 15%! To ile mógłym sobie odliczyć, gdybym to kupił??? Stawkę z Umowy z tym trzecim krajem, czy z USA. I dlaczego akurat tak? Bo wg Ustawy PIT to jest proste, ale US wymodził na kolanie własne zasady, których się nie da pojąć. I jak widać niekompletne.

Ten, kto Ci pisał te odpowiedzi oczywiście nie ma zielonego pojęcia, że takie sytuacje są możliwe. Przecież oni tylko zajmują się pieniędzmi, więc skąd mają się na tym znać. Ale co mnie to obchodzi, że się nie znają, To niech się poznają, zanim odpowiedzą!
Od państwowego urzędu spodziewam się kompleksowej, profesjonalnej analizy sytuacji prawnej i odpowiedzi. Dodajmy: odpowiedzi uczciwej. Należy im się dopłata? OK! Dopłacę. Mnie się należy? Też ok! Ale w takim razie ich obwiązkiem jest mi to napisać!
Zamiast tego dostajemy bajanie na odwal się, o tym jak by tu wyciągnąć ludziom z kieszeni jeszcze trochę ekstra kaski.

Takie opinie, jak dostałeś, to się może przydają w handlu kartoflami na targowisku, ale nie na rynkach finansowych.

I jeszcze jedno:
Urzędy wychodzą z założenia, że skoro mogłeś skorzystać z Umowy, to powinienieś (czytaj: musisz). Liczy się potencjalna możliwość. Możliwość = obowiązek. To jest bzdura totalna. Nie jestem do niczego przymuszony. bo to tam nie jest nigdzie tak napisane.

Jednakże, jeśli urząd ma rację to jest potencjalna możliwość, że wszyscy opuścimy ten kraj, jak setki tysięcy naszych rodaków. I nie będziemy tu płacić żądnych podatków wcale. Na razie w swojej naiwności tu jeszcze mieszkamy, ale potencjalna możliwość przecież jest. A przecież to się dla urzędu liczy - nie stan faktyczny, tylko możliwość! Polska to kraj możliwości po prostu!!

Czy w związku z tą potencjalną możliwością, z której nie skorzystałem, mogę przyjąć, że nie muszę tu w ogóle płacić PITu już teraz??? Prawo musi być spójne. A to by mi pasowało akurat :)

To dotyczy opodatkowania obcokrajowców w Polsce. Piszą o przedstawieniu certyfikatu rezydencji. No ale polskie prawo nijak nie reguluje, co masz, komu, gdzie i kiedy przedstawiać za granicą.

A tak się składa, że właśnie w Stanach to działa zupełnie inaczej.

Żeby uzyskać stawkę 15% (czyli "niepobranie zgodnie z taką umową") nie przedstawiasz żadnego certyfikatu, tylko W8BEN. To nie jest żaden urzędowy certyfikat. To jest Twoje oświadczenie na urzedowym druku.

Notabene tu też widać różnicę w podejściu do podatnika, prawda?

To naszym, jak jesteś obcokrajowcem, musisz pokazać certyfikat rezydencji wystawiony przez inne państwo, żeby Ci tutaj nie potrącali wyższego podatku.

Ten przepis implementuje do naszego prawa postanowienia Umowy w odniesieniu do obcokrajowców w Polsce. I znów: nie ogranicza w żaden sposób, ile możesz odliczyć od podatku jako Polak w Polsce.

Dostali wytyczne, żeby doić ludzi i tyle. Teraz będą iść w zaparte, wykręcać kota ogonem i robić ludziom wodę z mózgu. Przcież Wódz powiedział kiedyś, że nikt nam nie wmówi, że czarne jest czarne, a białe jest białe. A jakoś musi się uzbierać na czternastki i inne obietnice przed wyborami prezydenckimi. Stawka jest wysoka.

ucofb napisał(a):
Chińczyk kiedyś wróci do fabryki, a plany będą takie samy, deadliny tylko jakoś bliżej niż dalej.


Dobre! Życiowe ;)

ucofb napisał(a):
Papier jest tak mocny, że po hiperboli zacznie się cofać rosnąc nadal. Zagnie czas.


I tego się trzymajmy :))
Niefajnie zrobi się, jak wspomniana przez Ciebie ulica pojawi się tutaj i zacznie się tu ciskać i rozstawiać po kątach stałych bywalców. Coś w rodzaju efektu siłowni po Nowym Roku. Postanowienia noworoczne i napływ szarpiących się z maszynami kolesi, którzy w ciągu miesiąca znikną na zawsze.

Jeśli masz rację, to na razie kupują. Ale to nie faza "jestem najlepszy i wszystkim muszę o tym powiedzieć".

resor napisał(a):
hiperboli? ;)

Może być hiperboli. Nie pogardzę :)

Fajna anegdota. Daje do myślenia.
Czyli wypatrywać paraboli? :)

Cytat:
Tylko koń nie zmienia zdania.

KROWA!
"Tylko krowa nie zmienia poglądów."

Nie mam niestety czasu teraz o tym dalej dyskutować, więc na szybko.

Cytat:
przy czym zgodnie z umową o unikaniu podwójnego opodatkowania zawartą pomiędzy Polską a USA, wartość zapłaconego podatku, który podlega odliczeniu w Polsce nie może przekroczyć 15% kwoty dywidendy brutto.


To jest pazerna nadinterpretacja. Nic takiego w tej umowie nie jest napisane i z niczego to nie wynika. Umowa ogranicza rząd amerykański w poborze podatku, a nie polskich obywateli w rozliczaniu tego podatku. Z kolei polskich obywateli ogranicza ustawa podatkowa. Do wysokości 19%.
Jakby ustawodawca zostawił tam furtkę do interpretacji, to by sprawa była dyskusyjna. Ale nie zostawił. Jest napisane i stoi, jak wół.

Nie zapłaciłeś 30%, bo miałeś taką fantazję, tylko skorzystałęś z BM w tym pięknym kraju. W dodatku biura należącego do banku, czyli to nie jest firma - krzak.

Tak Ci pomogli, że zamiast 30% zapłacisz 34%. thumbright Najlepiej, jakbyś oddał wszystko.
Jadą na tym, że ludziom nie będzie się opłacało z nimi bujać o parę groszy.

Pewnie cały urząd dostał takie wytyczne. Czytałem gdzieś, że państwo teraz szuka kasy, gdzie może. Najchętniej w kieszeniach obywateli :)

Cytat:
mógłbym w ten sposób zawsze unikać zapłaty tych 4% tzn. odliczać sobie 19% po czym odzyskiwać 15%.


Jest coś takiego, jak wymiana informacji podatkowej pomiędzy krajami. Poza tym to jest gdybanie, że mógłyś oszukiwać. Mógłbyś, ale to nie znaczy, że będziesz. Mógłbyś założyć sobie "konto typu zaskórniak" w Lichtensteinie i w ogóle nic tu nie deklarować. To na pewno nie jest takie trudne! Kupiłem kiedyś przejazdem kanapki w Vaduz i pizzę, więc rachunek też pewnie dałoby się otworzyć :) No ale nie otworzyłem i wypełniam polskiego PITa.

Cytat:
Gdybym ja był ustawodawcą, to właśnie tak bym tę ustawę zapisał - że nie można sobie odliczyć więcej, niż wynosi kwota, której na pewno nie będę mógł odzyskać z USA czyli w tym przypadku 15%.


No ale ustawodawca tak tego nie zapisał :) Przeciwnie pisząc konkretnie zablokował możliwość takiej interpretacji. Można przypuszczać, iż przewidując właśnie takie kombinacje. Zwróć uwagę, że w prawie pełno jest nieprecyzyjnych sformułowań w stylu "szczególna staranność" itp. A tu jest napisane precyzyjnie i wprost. "Kwota zapłacona".

No i na pewno nie możesz odzyskać tej kwoty, bo to się przy małych kwotach zwyczajnie nie opłaca.

Cytat:
Coż... poszukam jeszcze w necie czy przypadkiem ktoś nie zamówił już interpretacji indywidualnej w podobnej sprawie, a są one chyba publikowane.


Nie wątpię, że podatkowa hydra wyciągnie łapę po każdy grosz, jaki zobaczy. Zwłaszcza teraz. PIT giełdowy nie został obniżony i ciągle jest 19%, ale ciągle im mało.

Z orzecznictwem sądowym też jest różnie. Mam za sobą dwie bardzo podobne do siebie sprawy. Nie podatkowe, inne. Jedna na plus, druga na minus. Bo za drugim razem sędzia okazała się niekumata. I też pospianała ze sobą sprawy, które się nie spinają, bo dotyczyły subtelnie innej sytuacji. A podobno na prawie wykładaja logikę... :) I też nie chciało mi się odwoływać. Czasem lepsze rozwiązanie to let go.

Pytanie na ile cenisz swój czas. Bo tak do tego trzeba podejść. O parę złotych może się nie opłacać walczyć. O kilkaset już może być warto. Chyba, że w tym czasie poświęcasz deal, który da Ci zarobić znacznie więcej. Kwestia wyceny swojego czasu i swoich utraconych korzyści.

Cytat:
niż "...bo ktoś tam napisał na jakimś forum" (bez obrazy ;) )


Jasne, że bez obrazy, bo wpisy na forum tak, jak dyskusje u cioci na imieninach, nie są żadnym argumentem w sprawie. Do tego pisałem, że nie jestem doradcą podatkowym. Musisz mieć twarde argumenty i papiery. A skarbówka ciągle nie może przełknąć tego działania w dobrej wierze. Ciągle próbują przy tych interpretacjach gmerać.

Taka ciekawostka: niektóre niemieckie firmy z powodu praw nabytych nie mogą pobierać od wszystkich swoich akcjonariuszy podatku. A ponieważ nie można zidentyfikować, którzy to konkretnie są, to nie pobierają wcale. W Polsce pobraliby wszystkim, a potem kazali im się bujać ze zwrotem. Albo zadyskutowalibyśmy się na śmierć. W czasie, gdy inni zarabialiby pieniądze.

Dlatego nie korzystam już z tutejszych usług. Kto inny na mnie zarabia (a przy okazji tutaj wpływa owo 4%). Niech Morawiecki wciska swoje "kupuj 590" naiwnym. Mnie na to nie stać. Speak to the hand

Jak ktoś chce poczuć jak to jest walking in their shoes to niech zagląda na South China Morning Post ( http://www.scmp.com ) . Trzeba trochę zaczekać, aż się załaduje :) Są na tyle blisko Chin, że to... Chiny, ale na tyle daleko i niezależni, że to jednak Hong Kong.

Można sobie regularnie obejrzeć taką tabelkę ze statystyką zarażeń, jak w tym artykule: www.scmp.com/news/china/societ...
Wiedza przeważnie dobrze robi na ewentualne napady psychozy lub paniki.

Ale można też poczytać o sporze Tajwanu i Chin w kwestii tego wirusa i WHO.
Albo o tym, że jeden naukowiec z Pekinu obwinił za wszystko Partię. W Pekinie pewnie o tym nie poczytasz... :) Zwłaszcza zdania, które pogrubiłem :))

Cytat:
Beijing’s crackdown on civil society, freedom of expression made it impossible for people to raise the alarm about the situation, Tsinghua University professor Xu Zhangrun says in online article.
Intellectual Xu Zhiyong repeats his call for ‘not very smart’ Xi to step down as leader

www.scmp.com/news/china/politi...

Owszem, miałoby, ale tylko wtedy, gdy rzeczywiście masz zamiar domagać się zwrotu z USA. Bo wtedy zostałbyś z niedopłatą PIT. Ale w świetle powyższych przepisów nie urzędnikowi z okienka o tym decydować.

Aby zwrócić Ci kasę, potrzebna jest urzędowa decyzja. która przynajmniej teoretycznie niekoniecznie musi być przychylna. Tymczasem polski US z góry zakłada, że dostaniesz tę kasę.

Natomiast sama taktyka jest prosta: powiedzmy, że 15%. Jeden się nie odwoła, bo to tylko 4%. Drugi, bo to mała kwota. Trzeci, bo mu się nie będzie chciało. Czwarty, bo nie będzie umiał, Piąty, bo się będzie bał. I niezasłużona kaska leci.

Też jestem ciekaw, co Ci odpowiedzą. :) Ale pamiętaj, dopóki to jest luźna korespondencja, to w zasadzie mowa-trawa. Nikogo to nie wiąże. Jak korespondujesz w ramach postępowania podatkowego, to zdanie urzędu może być jednakowoż zupełnie inne. happy8

Cytat:
wg. art. 11 faktycznie wygląda na to, że nie można sobie odliczyć więcej, niż te umowne 15%.


Ten artykuł mówi, że Stany mogą pobrać od Ciebie max 15% podatku, a nie, że nie możesz wiecej odliczyć.
Ten limit działa oczywiście tylko wtedy, gdy USA wiedzą, że jesteś inwestorem z Polski, czyli jesteś objęty umową o unikaniu podwójnego opodatkowania. W Twoim przypadku USA nie wiedziały (dzięki mBank! notworthy ), dlatego pociągnęli 30%.

Na tym etapie nie ma nigdzie ograniczenia możliwości odliczenia całych 30%. Umowa USA - RP nie wnika, co tam sobie RP w stosunku do swoich obywateli na swoim terytorium wymyśli. Ta umowa zajmuje się dochodami Polaków w USA i Amerykanów w PL. A nie Polaków w Polsce.

Cytat:
mógłbyś mi tę ustawę tudzież numer art. itd. przesłać? Chętnie bym poczytał.


Ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych.
Link: www.lexlege.pl/ustawa-o-podatk...

Niestety w wyszukiwaniu nie chodzą numery z literami, typu 30a. Trzeba wpisać 30 w pole obok "Art./§". znajdzie Ci artykuł 30, a potem musisz przewinąć do 30a. Ale całkiem fajnie to wszystko chodzi.

A propos podstaw prawnych, które przesłał Ci urząd. Standardowy zestaw.

Kogo to dotyczy:
Cytat:
Art. 3. Obowiązek podatkowy
1. Osoby fizyczne, jeżeli mają miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, podlegają obowiązkowi podatkowemu od całości swoich dochodów (przychodów) bez względu na miejsce położenia źródeł przychodów (nieograniczony obowiązek podatkowy).

Jak przeliczać waluty:
Cytat:
Art. 11a. Zasady przeliczania walut obcych na złote
1. Przychody w walutach obcych przelicza się na złote według kursu średniego walut obcych ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski z ostatniego dnia roboczego poprzedzającego dzień uzyskania przychodu.
2. Koszty poniesione w walutach obcych przelicza się na złote według kursu średniego ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski z ostatniego dnia roboczego poprzedzającego dzień poniesienia kosztu.
3. Kwoty uprawniające do odliczenia od dochodu, podstawy obliczenia podatku lub obniżenia podatku, wydatki oraz podatek, wyrażone w walutach obcych przelicza się na złote według kursu średniego walut obcych ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski z ostatniego dnia roboczego poprzedzającego dzień poniesienia wydatku lub zapłaty podatku.

Od czego pobiera się podatek:
Cytat:
Art. 30a. Pobieranie 19 % zryczałtowanego podatku dochodowego
1. Od uzyskanych dochodów (przychodów) pobiera się 19 % zryczałtowany podatek dochodowy, z zastrzeżeniem art. 52a przepis przejściowy:
4) z dywidend i innych przychodów z tytułu udziału w zyskach osób prawnych;

Ile można odliczyć.
No i tu właśnie masz napisane, że możesz odliczyć tyle, ile zapłaciłeś. Ale max 19%. A nie 15%. I to jest właśnie ta ustawa.
Cytat:
9. Podatnicy, o których mowa w art. 3 obowiązek podatkowy ust. 1, uzyskujący poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej przychody (dochody) określone w ust. 1 pkt 1-5, od zryczałtowanego podatku obliczonego zgodnie z ust. 1, od tych przychodów (dochodów), odliczają kwotę równą podatkowi zapłaconemu za granicą, jednakże odliczenie to nie może przekroczyć kwoty podatku obliczonego od tych przychodów (dochodów) przy zastosowaniu stawki 19 %.

Obowiazek wykazania w zeznaniu podatkowym.
Cytat:
11. Kwoty zryczałtowanego podatku obliczonego od przychodów (dochodów), o których mowa w ust. 1 pkt 1–5, uzyskanych poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej oraz kwotę podatku zapłaconego za granicą, o której mowa w ust. 9, podatnicy są obowiązani wykazać w zeznaniu podatkowym, o którym mowa w art. 45 termin i tryb składania zeznania podatkowego ust. 1 lub 1a.


Gdzie jest paragraf, że nie można odliczyć wiecej, niż 15%? Bo nie widzę. Ale urzędnik to widzi. To ja się pytam jeszcze raz: gdzie to jest napisane???

Urzędy wychodzą z taką interpretacją, że skoro masz umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania, to mogłeś z niej skorzystać. Po pierwsze, jak widać, nie mogłeś. Po drugie nie ma takiego obowiązku. A skarbówce nic do tego. Wystrzelili sobie to 15%, bezprawnie łącząc ze sobą przepisy, które ustawodawca już za nich połączył. Artykułem 30a ust. 9. I przewidział tam limit 19%.

Takie państwo z taką administracją na pewno ściągnie tu naszych emigrantów z powrotem. Jasne. Na pewno już jadą. toothy10

A jaka jest zdaniem urzędu podstawa prawna ograniczenia odliczenia do tych 15%??? Urząd nie był łaskaw jej przywołać. A to, co piszą, jest po prostu sprzeczne z tym, co wprost mówi ustawa. To na szczęście jest tak napisane, że tu nie ma pola do interpretacji.

To, co dostałeś, to nie jest decyzja, tylko informacja, ale gdyby to była decyzja to mógłbym odwołać się i argumentować, że została wydana z naruszeniem przepisów prawa. Konkretnie tego paragrafu, który cytowałem powyżej.

Chyba, że pokażą podstwę prawną, o której nie wiem. (Mnie pobierają 15%, więc i tak dopłacam). No ale światły i miłościwie nam panujący Minister Finansów nie może zmieniać rozporządzeniem zapisów ustawy, tylko Sejm. A zapis jest akurat konkretny.

Urząd jest zobowiązany podać podstawę prawną swojej decyzji. Umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania reguluje, ile masz zapłacić za granicą. Na terytorium RP dotyczy z kolei obcokrajowców. Ile Ty płacisz w Polsce reguluje ustawa.

Polski urząd najchętniej udzieli Ci takiej informacji, żebyś zapłacił więcej. Sorry, taki mamy klimat i takie mamy państwo. Tak "doradzili" kiedyś moim rodzicom i tak kiedyś dawno próbowali u mnie. Przy czym w moim przypadku to było oficjalne postępowanie, więc po wymianie korespondencji ze sporo ponad 1000 złotych (tysiąc) zrobiło się jednak ok. 20 (słownie: dwadzieścia).
Robi różnicę. Tyle, że zmarnowałem trochę kasy na znaczki pocztowe. Jakieś straty w końcu obywatel musi ponieść.

To z tym kursem NBP to też jakieś farmazony. To się stosuje, jak dywidendy dostajesz w walucie obcej. Wtedy musisz przeliczyć to jakoś na złote i stosuje się kurs NBP z dnia poprzedniego. To ułatwia życie, bo inaczej byłaby zadyma. Kurs wczorajszy, czy dzisiejszy? Co przed fixingiem? Kurs NBP, czy z banku? Może z kantoru?

Tutaj dostajesz konkretną kwotę od razu w złotówkach i sprawa jest jest jasna.
Ale u nas z każdego rozwiązania trzeba zrobić jeszcze większy problem. Nawet, jak przepisy coś upraszczają, to urzędy zrobią wszystko, żeby wróciło do normy. Czyli, żeby nie dało się tu normalnie żyć.

Odpowiedzieli Ci na odwal się, bo to przecież urząd RP, więc sądzi, że jego rola w państwie, to zlewanie obywateli tejże RP. Widzę, że lata mijają, a betonu w administracji skarbowej nic nie rusza.

Scipio napisał(a):
Algorytmom żadna epidemia nie straszna. Amazon po raporcie +12%,


Dla takich firm jak AMZN, albo NFLX obecna panika lub kwarantanna powinna być sprzyjającą okolicznością. Im bardziej to zdalne, zautomatyzowane, odczłowieczone, tym lepiej. Im mniej kontaktów z innymi ludźmi, tym bezpieczniej.

Cytat:
Chciałbym Was zapytać jakie kategorie książek powinna mieć taka księgarnia?


Popieram pomysł Wojtka a propos analizy fundamentalnej i biografii. Dorzuciłbym psychologię inwestowania i instrumenty pochodne.

lesgs napisał(a):
Pewne wątpliwości zostają. Nowe technologie i nowe rewolucje dają olbrzymi postęp, ale beneficjentów tego postępu jest coraz mniejsza grupa. Elektryczność przyniosła korzyści wszystkim, ale już Internet wymaga pewnych umiejętności (np. czytanie, pisanie).


E tam! Owszem, wymaga to czytania i pisania, ale jednocześnie poziom analfabetyzmu spadł na świecie dramatycznie. A w krajach rozwiniętych, albo aspirujących do tego miana, jest praktycznie zerowy. W średniowieczu ludzie byli słuchowcami, bo niepiśmienna była nawet szlachta. Dziś mało kto ma problem z zapisaniem sobie np. listy zakupów.

Nie róbmy z ludzi i z siebie niedołężnych technicznie i/lub umysłowo. Owszem, są ludzie, którzy nie nadążają, ale wbrew pozorom to jest margines. I jest to moim zdaniem kwestia postawy życiowej, która z czasem zaczyna się mścić. Pociąg zaczyna odjeżdżać coraz szybciej, aż w końcu bardzo trudno do niego wskoczyć.

Moj dziadek miał problem z prawidłowym wkładaniem baterii do pilota. Moja naprawdę dawno już emerytowana mama sama przeinstalowała sobie system operacyjny w komputerze. A miałem też okazję niedawno rozmawiać z osobą 70+, która również wiedziała, co to Win7, co Win10. O co chodzi z tym wsparciem technicznym. Itd. itp. Z kolei inna osoba w wieku 50+ przekonywała mnie, że tych komputerów, e-recept itp. "stary człowiek" nie ogarnie. "Stary człowiek" to taki fajny argumentowy wytrych...
To jest wyłącznie kwestia postawy życiowej.

Cytat:
Kolejne rewolucje będą stawiać coraz to większe wymogi dla przeciętnego użytkownika i "pozytywnych odbiorców" może być coraz mniejsza liczba ludności.


To też raczej się nie stanie, bo AI docelowo ma poniekąd mysleć za nas. Zresztą mój telefon z Androidem już czasem zachowuje się bardzo sprytnie. Zdarza u się antycypować moje intencje. Choiciaż nie zdarza mu się to często :)))

Cytat:
Wraz z postępem liczba mniej lub bardziej wykluczonych będzie rosła.


A ja uważam, że procentowo to będzie stałe. Jedyne, co może tę liczbę zwiększyć, to szerzenie się internetowej głupoty i luddyzmu. ALe to jest wsteczniactwo na własne życzenie.

@Scipio:
Dzięki za źródło. Wygląda na to, że w Chinach już jest pozamiatane. Gin is out of the bottle i korkowanie jej teraz nic nie da. Wykresy z i bez kwarantanny są identyczne.

Otwarta pozostaje kwestia reszty świata i tweet WHO to potwierdza.
Łańcuchy logistyczne już się sypią.

Pozostaje czekać na szczepionkę, która powinna przerwać reakcję łańcuchową. Dziś nie robi się tego przelewając odczynniki z menzurki do menzurki i czekając, aż mikstura przereaguje. Część roboty odwalają komputery i superkomputery, więc pytanie, ile mocy obliczeniowej na to pójdzie i jak to przyspieszy pracę.

@lesgs:
Też stawiam na 2-gą połowę tego wieku. A nawet czwartą ćwiartkę. Kiedyś (bardzo dawno temu) tak on the back of the envelope, czyli "na kolanie" wyszło mi gdzieś w okresie 2075 - 2095r.

Natomiast nie podchodzę do sprawy aż tak pesymistycznie. Właśnie dlatego, że procentowo to jest zawsze mniej więcej tak samo, odrobienie strat będzie nadal takim samym wyzwaniem, a nie większym. Strata będzie nominalnie większa, ale zdolność do recovery też będzie odpowiednio większa.

Problemem jest koncentracja bogactwa. Być może zmierzamy do jakiegoś neofeudalizmu. Świata w rodzaju Elizjum, albo Altered Carbon. Mam na myśli aspekt społeczny, a nie technologiczny.

Przełom technologiczny na pewno nastąpi. Kolejna transformative technology już się rodzi (AI). Kolejny puzzle, żeby to się stało, właśnie wskakuje na swoje miejsce (5G). Najprawdopodobniej to właśnie ten przełom będzie ciągnął nas w górę przez cały 21. wiek i przeobrazi świat i społeczeństwa. Aż impuls się wypali.
A w międzyczasie wymyślimy i zacznie się rodzić coś nowego i następnego.

Uważam, że to działa w tę stronę i w ten sposób.

legs napisał(a):
Też uwazam ze nastapi krach dużo wiekszy od tego z 1928 r .jest taka różnica ze tamte spółki tworzyly realna gospodarke a tu hossa jest napedzana np.producentem seriali nie np. firmami umjejącymi maagazynować energię albo produkujące szczepionki na raka.Coś mi ze i się wydaje ze po wybarch w USA bedzie cos takiego ze chyba sie nie pozbieramy a rok 2008 to tylko bedzie maly epizod?


Jeśli "producentem seriali" jest Netflix, to hossa tam jest akurat "zapauzowana" i chwilowo niczego nie napędza. :)
W 1928 roku nie było na rynku miejsca dla producentów seriali. Dziś TO właśnie jest wartość. Czasy się zmieniły, świat się zmienił, technologia się zmieniła, gusta się zmieniły, popyt się zmienił. Wtedy firmy tworzyły realną gospodarkę i teraz też ją tworzą. To gospodarka jest inna, więc liczą się inne firmy.
Problemem jest to, że wyceny giełdowe szybują pod niebiosa w relacji do fundamentów firm. Chociaż to też niekoniecznie jest problemem, jeśli te fundamenty miałyby szybko rosnąć. A biorąc pod uwagę postęp techniczny, jest to możliwe. Albo raczej nie jest to niemożliwe :)

Na producentów baterii i szczepionek przyjdzie czas. Dzieje się, ale na razie te technologie są w powijakach. Cierpliowści :)

Na rynek w końcu przyjdzie korekta. Będzie głęboka, bo to będzie korekta głównego impulsu. Ale tylko korekta. Partycypacja giełdziarzy w społeczeństwie jest niska. I to globalnie. Zawdzięczamy to Kryzysowi z lat 2008/2009. Jesteśmy w pierwszej fali głównego, wielodekadowego impulsu. Dlatego efekty korekty, jakkolwiek bolesne dla nas giełdziarzy, nie będą druzgocące dla reszty świata. Do następnego "prawdziwego" krachu daleka droga. Zdążymy się zestarzeć :)

Scipio napisał(a):
Z symulacji speców od chorób zakaźnych wynika (...)

"Quarantine of movement would have limited effects"


Dosyć ciekawa teza Think

"Limited" chyba nie jest tu idealnym określeniem. Wykresy są na oko identyczne. Zatem pojawia się pytanie czy ci spece nie są czasem tak wyspecjalizowani w wirusach, że na poznanie Excela i jak się robi wykresy, nie wystarczyło czasu.

NIe jest to znowu takie nieprawdopodobne. W Fukushimie "eksperci" podawali na początku złe odczyty promieniowania, bo im się podziałka w liczniku skończyła. blackeye

Vox napisał(a):
ciekawie dzieje sie w gónictwie:

www.wnp.pl/gornictwo/dwie-opcj...

Cytat:
"W Polskiej Grupie Górniczej, kontrolowanej przez największe krajowe koncerny energetyczne, zrodziły się dwa pomysły na to, jak poradzić sobie z rosnącymi zapasami węgla i utrzymać płynność finansową. Jak ustaliliśmy, w pierwszej kolejności spółka chce przekonać państwowe firmy energetyczne, by odbierały całą produkcję z jej kopalń i to bez względu na koszty



A może by tak ten węgiel z powrotem zakopać. Ludzie mieliby pracę... thumbright

Cytat:
Aby zarząd mógł kupić akcje po 7-7,5 zł za sztukę to wpierw ktoś musi im te akcje akcje wystawić po drugiej strony karnetu. Zakończona sukcesem transakcja na rynku publicznym przez dwie niezmuszone do niej strony można uznać za wartość (cenę) godziwą. Oczywyście każdy może wierzyć, że te akcje są mniej lub więcej warte, ale weryfikatorem jest zawsze cena rynkowa.


Dzięki za tę definicję i lekcję z giełdy. Uczę się non-stop, więc to było bardzo cenne! Ale gdybyś przypadkiem chciał kupić te akcje po 700 złotych, to ja Ci je chętnie sprzedam. Nikt nikogo nie będzie zmuszał, ale to nie będzie wartość godziwa.

Cytat:
Sprawdziłem sprawozdanie i na szczęście Toya nie ma żadnych opcji walutowych :)


No! Bo jest rok 2020, a to było w 2009.
Tam było "przypomij sobie", a nie "sprawdź w bieżącym sprawozdaniu" :)

A propos zastanawiania się dlaczego na giełdzie dzieją się jakieś rzeczy, to na fali wzrostów spółek wodnych pięknie wzrósł wspomniany już wcześniej w jakiejś naszej rozmowie YORW.
Kupiłem to sobie jakiś czas temu dla przyjemności. Pomyślałem, że fajnie mieć w portfelu papier, który płaci dywidendę od 200 lat :) To taki wirtualny odpowiednik akcji Kompanii Wschodnioindyjskiej w ramce na ścianie ;) Tyle, że tańszy. No i jeszcze płaci.
Ten papier nie ma prawa tak rosnąć! A tu taka niespodzianka.

Cytat:
Zakładając, że nie mam zamiaru żądać zwrotu nadpłaconych 11%, czy i gdzie mam wykazać ten przychód?


Ścieżka odzyskiwania nadpłaconego podatku u źródła jest zupełnie inna.
Poza tym odzyskiwałbyś 15%, a nie 11% (30% pobrane minus umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania). I nie od naszej skarbówki, tylko zagranicznej.

Konieczny jest certyfikat rezydencji (oczywiście płatny), wypełnienie zagranicznych formularzy, list polecony itp. W praktyce nie bawiłem się w to nigdy, bo nie opłacało mi się. Zanim gra zaczęła być warta świeczki wyemigrowałem rachunek.

Dywidendy wykazuje się w PIT-38 "giełdowym". Tam są odpowiednie rubryczki.

Wypełniając je, obliczenia musisz zrobić sam. Bo nawet, gdybyś dostał PIT-8C z biura maklerskiego, to tam i tak nie będzie nic o tych dywidendach. Dlatego nie przysłali Ci PITa teraz.
Trzeba obliczyć i wpisać kwotę podatku należnego (do zapłacenia wg 19%) w PL i kwotę podatku zapłaconego za granicą (max tyle, co należny). I to odjąć. U Ciebie wyjdzie zero.

Ale sytuację masz dość szczególną.
- Z jednej strony być może powinieneś to formalnie wykazać.
- Ale z drugiej strony piszesz, że kwota podatku jest niewielka, a samego zobowiązania w PL jest zerowa. Transakcji sprzedaży nie miałeś, więc nie wiem, czy w ogóle wystepuje tu obowiązek podatkowy w PL w takiej sytuacji. Nie wiem, bo nie jestem doradcą podatkowym, takie kruczki to nie moja specjalność.

Zawsze można zapytać w US.

Potrzebny im jest gość pokroju Muska, który nie mając nic do położenia na stole, przekonał NASA, żeby potraktowała SpaceX poważnie. A teraz zrobił to samo z Chińczykami w kwestii Tesli.
Albo Jordan Belford / Wilk z Wall Street! To też guru sprzedaży.
Takich ludzi tu trzeba!!! :)

Cytat:
a jednak nie widać "pędu" miast do wymiany oświetlenia sodowego na LEDowe

A może to spółka (tudzież branża) nie potrafi "się sprzedać"? Stworzyć rynku, dotrzeć do decydentów itp.

A może po prostu tylko sprzedać swoich produktów.
Ja wkoło siebie widzę, że każdy nowy skwerek czy parczek, każda oświetlana alejka, wszystko, co jest aktualnie remontowane, oświetlane jest już po nowemu LEDami. Do tego dochodzi doświetlenie przejść dla pieszych. Plus nowe przejścia. Parkingi strzeżone - LEDy, targowisko na osiedlu - też LEDy.
Może nie jest to tsunami w rodzaju wymiany świateł w całym mieście, ale coś się dzieje.

Notabene, pamiętam, jak zmienialiśmy rtęciówki na sodówki. Kraj był biedny i zacofany, ale daliśmy radę. 30 lat później ociągamy się (bo pewnie "drogo" i "nie stać nas") z wymianą na LEDy. Słabo to świadczy o minionych 30 latach i drodze, którą przeszliśmy.

Ringil napisał(a):
jest to również sygnał, ze obecna wartość godziwa znajduję się w przedziale 7-7,5 zł.


To, że firma skupuje akcje po x złotych nie jest gwarancją, że taka jest ich wartość godziwa. Zarząd wcale nie musi wiedzieć, jak ona jest. Może nawet nie umieć tego policzyć. Przypomnij sobie jak nasze firmy wtopiły na opcjach walutowych, bo rzekomo znający się na rzeczy dyrektorzy finansowi zawierzyli "na pałę" sprzedawcom z banków.

Cytat:
(...) zabierają podatki dwukrotnie wyższe niż wynika to z umów o unikaniu. Weźmy przykład USA (choć to samo tyczy się każdego kraju)


Nie każdego. Niektóre kraje biorą jeszcze więcej /w tym także USA, takie kuku :) /, ale niektóre kraje biorą mniej. Czasem zero.
Polscy brokerzy dają dostęp do rynku w Londynie, a tam jest chyba akurat 0% withholding tax od dywidend.

Przy czym liczy się nie to, gdzie są handlowane akcje, tylko gdzie jest zarejestrowna spółka.

Space Cowboy napisał(a):
takie marudzenie, że dali trochę za duże promo na W3 teraz jest trochę śmieszne.

Jeszcze się taki nie urodził, żeby wszystkim dogodził :)

Cytat:
więcej straciliby na reputacji gdyby wyszli na chciwców, którzy wykorzystują okazję żeby wydoić kilka groszy więcej przy okazji (...) inwestycja w przyszłość (...)
długoterminowa strategia, budowa reputacji i marki była dla nich ważniejsza od jednorazowych, krótkoterminowych zysków

Reputacja, marka, przyszłość. Tego niestety większość biznesów w Polsce nie rozumie. Dziś gonią za złotówką, żeby jutro stracić dychę. I przy okazji klienta. Dzięki temu 30 lat są "na dorobku" i niczego się nie dorobili.

W CDR to akurat ogranęli. I efekty widać. thumbright

Cytat:
No jakby nie było na zestawieniu rachunku mam jak byk napisane tax payments co jest kwota 30 %...


No właśnie. Problemu nie byłoby też, jakby nasze biura maklerskie zaczęły robić to, za co im się płaci, czyli świadczyć porządny serwis klientom. Jak patrzę, jaki problem sprawia tu W8BEN, jaki jest ograniczony dostęp do rynku, jakie opóźnienia w potwierdzaniu transakcji, jaka nędza w wyborze dostępnych zleceń i ile to kosztuje!!! od zlecenia... to bandhead

Potem jest zdziwienie, że ludzie odpływają. Ciekawe dlaczego...?
Ja odpłynąłem. I nie wrócę. Już nie.

Bazą nie jest umowa, tylko to, ile zapłaciłeś. Ale coś, gdzieś, kiedyś słyszałem, że ktoś próbował w ten sposób argumentować, jak piszesz.

Jednakże:
- Intencją zawierania umów o unikaniu podwójnego opodatkowania jest zmniejszenie obciążeń podatników, a nie tworzenie przestrzeni do kreowania kruczków, aby te obciążenia jednak zwiększać.
-Poza tym w PIT jest, że masz wpisać kwotę faktycznie zapłaconą wg art. 30a ust.9 Ustawy. A w Ustawie jest wprost napisane, że płaci się 19% podatku, a nie 15%. Nie ma słowa o umowach o podwójnym opodatkowaniu. Ale jest konkretnie 19%!

Cytat:
Podatnicy, o których mowa w art. 3 obowiązek podatkowy ust. 1, uzyskujący poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej przychody (dochody) określone w ust. 1 pkt 1-5, od zryczałtowanego podatku obliczonego zgodnie z ust. 1, od tych przychodów (dochodów), odliczają kwotę równą podatkowi zapłaconemu za granicą, jednakże odliczenie to nie może przekroczyć kwoty podatku obliczonego od tych przychodów (dochodów) przy zastosowaniu stawki 19 %.

www.lexlege.pl/ustawa-o-podatk...

Czyli:
- "odliczają kwotę równą podatkowi zapłaconemu za granicą", a nie: "obliczoną wg stawki z umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania";
- "odliczenie to nie może przekroczyć kwoty podatku obliczonego od tych przychodów (dochodów) przy zastosowaniu stawki 19 %", czyli nie można odliczyć wiecej, niż zapłaciłoby się w Polsce.

Oczywiście żyjemy w kraju, gdzie nic nie może być proste, a państwo po prostu uczciwe wobec obywatela. Mnie dawno, dawno, dawno temu US próbował wmówić, że ulga mi się nie należy, a potem termin zwrotu nadpłaty policzyli od daty mojej odpowiedzi na ich absurdalna opinię. Żeby nie płacić mi odsetek za zwłokę.
Inna sprawa, że ludzie lubią tworzyć sobie ekstra problemy, bo nie muszą wtedy rozwiązywac prawdziwych. Ale cóż, taki to już jest nasz kraj nad Wisłą :)

Cytat:
zapewne maja cale sztaby ludzi,ktorzy te dane zbieraja,analizują,robia analizy analiz (...) Dane sprzedazowe,analizy i dziesiatki tęgich glow nie daja gwarancji podjecia własciwej decyzji ;)


Bo przecież na końcu na spotkanie zawsze przychodzi jeden gość (szef działu) i to on "sprzedaje" reszcie te analizy :)

Gwoli ścisłości: energy to u nich ropa i gaz. Energetyka "elektryczna" jako taka jest zróżnicowana, Jedni sobie nie radzą, inni śmiało zwiększają dywidendę. Normalka.

Co do oil and gas: inwestuję / obserwuję rzeczy antagonistyczne do ropy i od tego rynku stronię. Chociaż zasysam trochę preferencyjnych dywidend od midstreamu, czyli transportu, ale głównie gazu. Te pieniądze już tam nie wrócą Shame on you :)

Do inwestowania wolę inne obszary. A jest aż nadto w czym wybierać.

No i właśnie! Co sądzisz, o Baidu (BIDU)??? Ruch już trwa i temat trochę śliski, bo to spółka chińska (Trump), ale szanse na zasięg ruchu do $160 chyba przyzwoite (po drodze jest jeszcze $150).

Cytat:
Gdzieś mi ten post umknął więc dopiero teraz temat biorę na tapet.

Nie ma problemu. Ja swoje decyzje podejmuję i tak. Wrzucam to tutaj, niezależnie od własnych transakcji, bo przyda się czasem świeże spojrzenie. A może jeszcze komuś się przyda.

Dzięki za LAM Research i Model N. Takich tematów jest więcej. Na przykład firma o wdzięcznej nazwie Qorvo [QRVO] :)

Cytat:
Najpierw jednak inna ciekawostka - czy Michael Burry (ten od Big Shorta) znalazł Vkę ?

Nie chwytam takich noży. Już nie... ;) Operacyjnie to jest walking dead. Jak turnaround im się uda, to będzie czas żeby w to wejść i wyjść na swoje. Na razie dywidenda ok. 25% to pułapka na yield chasers. Zainteresowanycm polecam wycieczkę do sektora energy. Ale nie wysiadać z autokaru! Bo tam pełno takich sideł :)

G-R-A-T-U-L-A-C-J-E !!!
wav

I podwojenia stopy zwrotu w 2020r. :)))


aircanada15 napisał(a):
Miejsce 40-85 w rocznych przychodach na Steam wśród gier VR przy tak niskiej liczbie sprzedanych kopii ?
To niestety potwierdza obecną niszowość rynku VR.


To jest właśnie wczesne inwestowanie w spółki wzrostowe. Kupujesz i masz nadzieję, że dobrze przewidziałeś przyszłość. Czasem się udaje, czasem nie.
Pamiętam, jak GSM był niszowy. A potem internet. A potem smartfony. Pamiętam, jak w sieci pojawiła się googlarka.
To wcale nie było tak dawno temu. :)

Masz rację, ale w warstwie teoretycznej.
To, co piszesz, to raczej jest postulat. Dlatego zgadzam się, ale też tylko teoretycznie. :)
Praktycznie polityka podziału zysku i budowania wartości to duuuuużo, dużo więcej, niż dywidenda i capex.

1. Sam Philip Fisher pisze, że firma, która dorosła do płacenia dywidendy, nie powinna tej dywidendy obniżać. A to jest guru inwestowania growth, a nie value, czy income!

2. Mam w portfelu dwie firmy. Obie dzisiaj świetne. Jedna płaci dywidendy, druga nie. Za 10 lat obie firmy niespodziewanie zbankrutują (mniejsza o przyczyny: technologia, konkurencja, oszustwo, kryzys, konflikt itp.). Po jednej zostanie mi trochę grosza, może nawet sporo, po drugiej zero. Która okazała się być atrakcyjniejszą pod kątem budowania wartości dla akcjonariuszy?

Piękne hasło. Gotowiec do prezentacji inwestorskiej. Jak widzę coś takiego, to od razu zapala mi się żółta lampa.

3. Faktem jest, że cała masa ludzi na świecie inwestuje "pod dywidendy", ponieważ ich przyszłe albo bieżące(!) życie na emeryturach zależy od tych dywidend.

Warto podkreślić ku przestrodze, że Polaków też to czeka, ale Polacy niestety tego nie wiedzą. Polacy generalnie mało co wiedzą o ekonomii, finansach i rynkach finansowych. To zapowiada katastrofę :( Jako społeczeństwo budujemy teraz PRL bis, który potencjalnie skończy się pokoleniem emerytów - nędzarzy, tak samo jak skończył się PRL oryginalny. Nie wchodzę w politykę, tylko stwierdzam fakt. Zarzuty, które mogę postawić obecnemu rządowi dotyczą też poprzednich. Ten problem jest w PL uniwersalny i ponadczasowy.
Nawet program PPK nie akcentuje dywidend! Przynajmniej nie zauważyłem. Dobrze byłoby więc zatroszczyć się o nie samemu.

Akademicy mogą sobie opowiadać, że w "idealnym świecie" reinwestycja zysków jest tożsama z wypłatą dywidendy. Ale świat idealny nie jest. Notabene: podatek od dywidendy jest kosztem tej nieidealności.
W Stanach na przykład ludzie po prostu utrzymują poziom życia właśnie dzięki dywidendom.

Wartość dla akcjonariuszy, której nie da się rozsądnie spieniężyć jest bezwartościowa.

Można ewentualnie wyzbywać się akcji, ale kurs musi rosnąć i być regularnie splitowany. Notabene: split to jeden z elementów budowania i zwrotu wartości dla akcjonariuszy. (U nas to oczywiście zostało obrócone w farsę jakieś 15(???) lat temu. Taka moda była na splitowanie bez sensu.)

A jeśli kurs nie rośnie i nie ma dywidend, to gdzie jest wartość do zrealizowania?

Życie z dywidend determinuje dobór spółek do portfela.

No to spróbujmy dobrać Śnieżkę.
Dividend grower? Nie, bo Spółka potrafi dywidendę obniżyć. Taki ruch zdyskwalifikowałby firmę z różnych portfeli i indeksów, co ucięłoby zainteresowanie wielu inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych. Na długo. Jeden taki ruch i pokutujesz latami.
Dividend yielder? Chyba bez komentarza. :))) <3% to mało nawet na warunki amerykańskie.

W tym momencie Spółka spada z radarów inwestorów dywidendowych. Czyli stabilnego akcjonariatu, na którym powinno jej zależeć.

Pozostają jeszcze inne stategie.

Value? Chyba raczej niekoniecznie. No chyba, że ten capex to jakiś złoty strzał. Problem w tym, że jeśli tak jest i ma to zająć parę lat, to konkurencja tego nie przeoczy.

Growth? W produkcji farb? Potencjalnie to możliwe. Nowe materiały, nano-tech, super/hiper powlekanie... Jak przeczytam, że wygrali przetarg na pomalowanie teleskopu Webba, to się zainteresuję.
I obawiam się, że takie jest też podejście wielu funduszy. Bo tam też są ludzie ze swoimi uprzedzeniami i uproszczeniami.

No i tak jakoś firma nie załapała mi się do żadnej strategii dającej w miarę stabilny akcjonariat. Pozostają yield chaserzy, swingerzy, scalperzy, gamblerzy, amatorzy itp.

Kurs oczywiście powyższemu zaprzecza, bo Śnieżka od 2011r. pięknie rosła. Ale to jest mały rynek, na którym jest mały wybór. Wystarczy być przyzwoitym biznesem i nie uskutecznić jakiejś grubej wtopy, żeby Cię dostrzegli. Normalnie byłoby znacznie trudniej.

4. Piszesz, że
Cytat:
"Dywidendy samo w sobie są tylko pewnym środkiem do budowania wartości dla akcjonariuszy przecież."

Święte słowa! Środkiem, czyli narzędziem. A każde narzędzie ma swój zakres zastosowań.
Stosowanie niewłaściwych narzędzi w niewłaściwym czasie może mieć opłakane skutki. Zupę jemy łyżką, nie widelcem.

Mam w portfelu firmy, które nie płacą dywidend. Nie wykazują nawet zysku. Firma nie musi mieć zysku, żeby budować wartość. Nie musi też płacić dywidendy. Amazon. Adobe. Długie lata Apple. Ale wszystko ma swój czas i miejsce. Dla Śnieżki ten czas, aby tak budować "wartość dla akcjonariuszy", minął długie lata temu.

Cokolwiek "wartość dla akcjonariuszy" znaczy. Bo bardzo lubimy posługiwać się tym określeniem. Mam podejrzenie, że właśnie dlatego, iż ciężko jest je precyzyjnie zdefiniować. W ten sposób Zarząd myśli jedno, inwestorzy drugie i wszyscy są zadowoleni. Tylko kasy na rachunku w DM nie widać.

5. Zwróciłeś może uwagę jak u nas deklaruje się politykę dywidendową? Np. "Spółka będzie płacić 50% zysku z uwzględnieniem potrzeb inwestycyjnych."
A jak to ma zrobione np. Texas Instruments? "All the free cash flow."

Dostrzegasz subtelną różnicę?

Jeśli TXN będzie miał 2m cashu i 1m capexu, to odda 1m.
Jeśli polska spółka będzie miała 2m zysku i 0 (zero) capexu, to odda... 1m!
Pytanie: co się dzieje z pozostałym milionem / miliardem???

Teoretycznie jest on akumulowany, żeby później budować wartość akcjonariuszy. Np. w postaci dużych, inkrementalnych inwestycji. Ale gdy do takich dochodzi, okazuje się, że... no dywidenda jednak może być zagrożona. No to gdzie jest ta gromadzona latami kasa, się pytam?

No i dodajmy, że formalnie nie jest w gestii Zarządu, ile % zysku łaskawie odda właścicielom. I tutaj chyba akurat wypłacono więcej, niż deklarował Zarząd, więc mieliśmy przykład praktyczny prawdziwości tej tezy.

6. Tak jak pisałem na początku: budowanie wartości i podział zysku to znacznie bardziej skomplikowana sprawa, niż dywidenda i capex. I proces powinien być tak zaprojektowany, żeby dywidenda na akcję nie spadała.
Amerykanie mają to dopracowane do perfekcji. I dlatego u nich to tak fajnie działa. No i giełda w świadomości społecznej i gospodarczej ma trochę inne miejsce.

Do europejskich firm / analityków / zarządzających to nie dociera, a jest wykonalne prawnie.
Chociaż niektórzy ogarniają. Notowany w Stanach Garmin jest zarejestrowany w Szwajcarii, a płaci powoli rosnące dywidendy. Od 2011r. nawet kwartalnie. Czyli da się.

Strategia konkurowania ceną to wyścig na dno. angry3
Zwłaszcza na takim rynku, który jest właściwie dopiero u progu rozkwitu. Przecież "dane to nowa ropa", nieprawdaż?
Oby tnąc ceny, na dzień dobry nie upiłowali sobie gałęzi, na której siedzą.

Cytat:
możliwe, że wartość kontraktu jest bardzo widełkowa i zależna od efektow


Efekty to będą zależeć od udaczności, albo nieudaczności agencji, która ten system stosuje. Taki na przykład pre-crime jest fajną koncepcją, ale maszyna to narzędzie, które wszystkiego za policję nie zrobi. Przynajmniej na razie. Bo na razie tyrać musi Tom Crouise :) (patrz: Minority Report).

Zapłata powinna raczej zależeć od obciążenia systemu / narzędzia. A to już łatwiej zaprognozować, bo te służby chyba wiedzą, czym się zajmują i w jakiej skali. Zaskoczenie powinno być raczej tylko pozytywne, jeśli apetyt i zapotrzebowanie wzrosną w miarę jedzenia.
No chyba, że system jest tak skuteczny, że wyeliminują wszystkich bandziorów i zarżną sobie rynek... :)

Come on! Kobiety mają dużo lepszą percepcję barw. A i znajomność normy RAL to też nie jest igraszka.
RAL 1023 Verkehrsgelb, RAL 1024 Ockergelb. Weź to odróżnij!

Cytat:
a wskaźnik wypłaty w okolicach 52 procent

Szlachectwo zobowiązuje, a Spółka, która ma wskaźnik wypłaty dywidendy ca. 50% nigdy nie powinna zmniejszać nominalnej kwoty dywidendy na akcję. Po prostu nie przystoi Speak to the hand

Cytat:
Osobiście uważam, że lepszym rozwiązaniem byłoby podawanie obydwu cyfr,

Dodajmy, że w tej branży patrzy się też na dollar retention rate; zwłaszcza, że churn jest tu istotnym KPI, więc fajnie jest wiedzieć, jak rosną (o ile w ogóle rosną) stali klienci. Przy kilku planach cenowych samo ARPU pozostawia niedosyt.

Ewidentnie idą Święta, bo wchodzimy w mistyczne klimaty :) A skoro tak, to się dołączę i też wyrażę swoją "opinię" :)).
To w żadnym razie nie jest rekomendacja inwestycyjna i nie biorę odpowiedzialności za podjęte na jej podstwaie działania, ale... Angel

Cytat:
We've got to hold on to what we've got
It doesn't make a difference if we make it or not
We've got each other and that's a lot for love
We'll give it a shot

Woah, we're half way there
Woah, livin' on a prayer
Take my hand, we'll make it I swear
Woah, livin' on a prayer
Livin' on a prayer



BV fajną miarą jest. Ale jeszcze lepiej ocenia się firmy po jakości działań operacyjnych zarządu.
Jak to tutaj wygląda, napisałem w październiku. Kurs tej firmy jest jak trzepocząca się ryba bez wody. Podskakuje, ale nie popływa.
No chyba, że przyjdzie przypływ i uniesie wszystkie ryby.
Tudzież stanie się biznesowy cud. Jak w Ciechu, o którym ok. 10 lat temu wyraziłem bardzo nieprzychylną, arbitralną opinię. Po czym firma przeżyła zarządczy renesans. Cuda się zdarzają. Pray
Na giełdzie zamiast antycypować, lepiej reagować.

Cytat:
Lem jest znany głównie w Polsce i Rosji


Za Wikipedią, podkreślenie moje ( en.wikipedia.org/wiki/Stanis%C... ):
Cytat:
Stanisław Herman[2] Lem; 12 or 13 September 1921 – 27 March 2006) was a Polish writer of science fiction, philosophy, and satire, and a trained physician. Lem's books have been translated into 41 languages and have sold over 45 million copies.

Rosjanie wykupili cały nakład?

Biotech to loteria. Masz 3 fazy testów klinicznych. Projekt może odpaść w każdej z nich. Nie ma żadnej gwarancji marki, dotychczasowych osiągnięć itp. Zamiast szukać po omacku, lepiej kupić jakiś specjalityczny fundusz. Jeśli znadziesz coś sensownego.

Cytat:
Koruptos, częściowo przyznaję Ci rację, że spółki Skarbu Państwa są obarczone wysokim ryzykiem politycznym, ale np. takie PZU i GPW to bardzo bezpieczne stabilne firmy. Wchodzą przecież w skład indeksu WIGdiv i regularnie płacą dywidendę.

KGHM też uchodził kiedyś za taką emerytalną spółkę dywidendową. Jeśli nie pamiętasz, co stało się potem, to popatrz na zestawienie historycznych dywidend: www.stockwatch.pl/gpw/kghm,kom... , apotem poczytaj o podatku od kopalin (czy jak to tam się nazywa).

Cytat:
Moim zdaniem jest to program konieczny dla rozwoju polskiej gospodarki i rynku kapitałowego.

Ale nie o to jest pytanie. Pytanie jest, czy to będzie korzystne dla przyszłych emerytów. To jest oczywiście wszystko ze sobą sprzężone, ale kraj jest bogaty bogactwem swoich obywateli, a nie odwrotnie. Dlatego rozmawiajmy, w temacie, a nie obok.

Cytat:
Poza tym, stworzone zostaje (co jest rzadkością) dodatnie błędne koło: „będzie ci lepiej, jeżeli poprzesz to co Państwowe i Polskie” , nawet jeśli komuś zdaje się, że to brzmi trywialnie lub głupio.

Czy powyższe czasem nie jest eufemizmem do "bańka"?

Cytat:
(...) obrót jest ważniejszy od salda. Coś w rodzaju ucieczki do przodu. Dopóki trwa rozwój, dopóty trwa bal.

I to też? Zapachniało tulipanami...

Cytat:
Dlatego proste stwierdzenie @Jokera zawiera w sobie zwykłą życiową prawdę. Tak „30% podjęło niemądrą decyzję”. To decyzja oparta na typowym strachu przed zmianami – przed „nowym”. To zwykłe chowanie forsy w skarpecie. Przecież innej alternatywy inwestycyjnej tak naprawdę w ogóle nie ma (no chyba, że jesteś super-inwestorem). To, że coś jest nieznane, wcale nie oznacza, że jest złe.

Sądzę, że część z tych osób kierowała się nie strachem przed nieznanym, ale przeciwnie: doświadczeniem z tym, co już znane, czyli historią OFE. Która to historia z Tuskiem na pierwszym planie doskonale obrzydziła Polakom oszczędzanie emerytalne. Co samo w sobie jest tragiczne.

To, co moim zdaniem istotne to fakt, że horyzont inwestycyjny jest tutaj taki, że nie można rozpatrywać sprawy pod kątem, kto teraz rządzi.

Poza tym...
Cytat:
To jest szansa dla GPW

Rola GPW jest tu nie do przecenienia. To nie tylko szansa, ale też ogromna odpowiedzialność. Albo wreszcie zbudujemy rynek kapitałowy z prawdziwego zdarzenia, albo zafundujemy sobie bańkę. Zmiennych (politycznych i rynkowych) jest tu dużo, ale waga akurat tego, co zrobi w nadchodzących latach Giełda, jest moim zdaniem ogromna.

Ponadto zgadzam się, że dla przeciętnego Kowalskiego wydajnych kosztowo alternatyw długoterminowego inwestowania (choćby emerytalnego) nie ma. Już choćby dlatego warto się nad programem pochylić.

Może coś z tego Disneya jednak będzie... Think
To jeszcze w ramach uzagranicznienia wątku:
Co Kolega sądzi o takich okazach jak Lam Research (LRCX) i Model N (MODN)???

Ale ta nauka jest bardzo droga ze względu na prowizje. Dlatego zyski będą małe i nominalnie i procentowo.
Jeśli masz do dyspozycji 100 zł miesięcznie, to:
- Albo kumulujesz to przez parę miesięcy i kupujesz od razu większe pozycje. Na początek sugeruję spółki dywidendowe, żeby to na siebie też zarabiało "samo". Przy takich założeniach ten "początek" to będzie parę lat :(
- Albo, jak napisał Tratata, inwestujesz "w siebie", żeby Ci więcej zostawało na koniec miesiąca. I to też jest kilka lat.
Tak czy siak warto zacząć już teraz, żeby uruchomić procent składany (zarówno finansowy, jak i intelektualny).

Szybciej to już było :) Teraz to jest najwyższy czas. Dobrze, że coś się tutaj dzieje.

Fajnie, fajnie... a kiedy to się wszystko zmaterializuje w kasie?
Bo wszystko, co ma związek z produkcją 5G już na giełdach odpaliło. Prognozy są potężne. I sądzę, że byłaby tu okazja, żeby szybko zacząć zarabiać.
Dobry pomysł to połowa sukcesu, ale being late to the party to połowa porażki.

lesgs napisał(a):
Poniżej komentarz do artykułu SW

www.stockwatch.pl/wiadomosci/g...

Nie rozumiem, dlaczego do strefy niskiej płynności kwalifikuje się na zasadach liczby transakcji. Bardzo łatwo wygenerować 5 transakcji dziennie po jednej akcji w każdej - co zresztą widać na wielu walorach notowanych na rynku głównym i NC. To typowy przepis do łatwego obejścia. O wiele lepsze byłoby kryterium jakiegoś procentu free float, albo jakieś kryterium wielkości względnej obrotu. Co do obniżenia granicy z 0,50 do 0,10 - to kwestia dość umowna, ale i tutaj oczekiwałem jakiejś granicy opartej o wartość spółki (liczba akcji razy cena akcji). W ten sposób prostota ustalania granic przesłania główny cel tego działania, który ma ostrzegać inwestorów przed wątpliwymi walorami. Może też nadszedł czas, by takie wątpliwe walory wyłączać w ogóle z rynku głównego i stworzyć z nich zupełnie odrębny rynek - co spowoduje, że przekaz władz GPW będzie znacznie bardziej wyrazisty niż sama lista alertów. Wtedy też można pomyśleć o kryteriach innych niż związane z obrotem warunkujących powrót na rynek główny.


Człowieku! O czym Ty do mnie rozmawiasz?!
Systemowe rozwiązanie? Tutaj???

Tu chyba nawet biletu na autostradę nie rozwiązali dobrze od pierwszego strzału. Zapomnieli, że Kowalski może ciągnąć na działkę przyczepkę ze szpadlem i grabiami. Pojazd z przyczepą! Czyli TIR. :)
Dużych autostrad jest około 1xA4, 0,8xA1 i 0,6xA2, a masz chyba z pięć różnych systemów oznakowania.

A Ty chcesz Giełdę prostować??? Powodzenia!

Cytat:
Nie będę też ukrywał że mimo zainteresowania SPX czy DAXem obecnie 99% swojej uwagi skupiam na rynku polskim.

Doskonale to rozumiem. Im większy universe, tym trudniej to ogarnąć => przepadają okazje.
Cytat:
Zwyczajnie łatwiej się gra "na swoim boisku" niż na wyjazdach ;)

Ale jest też tak, że podróże kształcą ;) A i intratny kontrakt w zagranicznym klubie może się trafić :))
Cytat:
Oczywiście czysto technicznie mogę się w/w spółkom przyjrzeć:

love4

Twitter po wynikach totalnie stracił mojo.
Tego Disneya szkoda. Disney+ powinien był dać im kopa na orbitę, a tu powietrze w balonie szybko ostygło. Jutro wyniki. Może coś się wyklaruje.

Cytat:
monopolu wypowiedzi na forum nie można sobie zawłaszczać

thumbright

Cytat:
Prawda jako taka dla człowieka nie istnieje, do prawdy jedynie się zbliżamy


Prawda człowieka przerasta, bo pamięć ludzka, a i żywot, za krótkie.

Prawda zaś jest taka, że panta rhei, a historia się rymuje.

Ci biedni wydobywacze węglowodorów dziś zaszczuwani przez (eko i lewacko) spiskowców i tak bardzo starający się utrzymać status quo obecnego, rzekomo idealnego świata, jakieś 200 lat temu stali po drugiej stronie barykady. To oni stanowili postęp, wizję, zmianę ku lepszemu! Zamordowali bezlitośnie świat koni, siana, zajazdów (w sensie hoteli), manufaktur, dominację rolnictwa w gospodarce itd.
Dziś przyszedł ich kres.

Ale nikt, kto się w danych warunkach ustawił nie odda bogactwa, pozycji, wpływów bez walki, więc będą wierzgać i kąsać. Aż przestaną...

Zabawne, że im mniej kto płynie ze zmianą i się w nią angażuje, tym więcej biadoli. Spożytkowana energia musi być constans.
Ale to ci właśnie padną pierwsi. Pierwsze pęka to, co najmniej elastyczne.
Żyjemy w kraju, który niewiele robi, żeby coś zmieniać, więc dużo tu biadolenia. Strategia niestety z definicji przegrana, ale cóż... jest, jak jest. I to jest akurat smutne.

Jeszcze zabawniejsze jest, że dzisiejsi "rewolucjoniści" za 100 - 200 lat podsiądą dzisiejszych "konserwatystów" w ich bastionach ówczesnego status quo. Bo fuzja jądrowa, bo zimna fuzja, bo elektrownie orbitalne, bo energia próżni, bo... co tam ludzki intelekt wymyśli i skonstruuje.

To dotyczy każdej branży, każdego społeczeństwa i każdego aspektu ludzkiego (i nie tylko) funkcjonowania. Górnictwo, oprogramowanie, motoryzacja, telewizja, rozrywka, komunikacja, sport, światopogląd, itd. itd.

Prawda jest taka, że aby stać, trzeba biec. Maszeruj, albo giń.

Cytat:
ich moc nie spadnie poniżej 80%

Te wszystkie założenia / wyliczenia mogą się łatwo rozsypać w zależności od zastosowanej technologii inwertera. Instalacja tanio, albo zwyczajnie głupio zmontowana będzie działać tak słabo, jak najsłabszy element. Czyli np. panel, który akurat jest w cieniu, albo pod niekorzystnym kątem. Albo uszkodzony.

Le Rom napisał(a):
Te 13 organizacji ekologicznych, chciałbym poznać z imienia i kto to finansuje.

Mamy kolejnego tropiciela spisków. Dancing Widać, że wróciła jesień i smog...

Gdzie byli eko-spiskowcy w latach 2016 - 2018, gdy Jastrząb pofrunął z dychy na stówę??? Kto to finansował??? Ważniejsze: kto na tym zyskał???

Cytat:
Być może to pieniądze z naszych kopalń i elektrowni.

Rozczaruję Cię: złoże rudy, którego akcje posiadam wykonało w tym czasie bardzo podobny ruch cenowy. Od zera do bohatera i teraz w dół. A jest na drugim końcu świata.
Spisek jest globalny czyli.
Nasze kopalnie i elektrownie to przy tym peanuts.
Shhh Anxious

Cytat:
Kolejny juz raz sie naraże, ale wydaje mi sie, że branża gamedevw Polsce jest dosyć specyficzna w tym pozytywnym znaczeniu


To jest opinia. Nie wiem, nie znam się, nie orientuję się.
Ale metoda jako taka podoba mi się. Chociaż oczywiście nie każdemu będzie odpowiadać.

Z wątku "spółki zagraniczne i nie tylko" zrobił się wątek "spółki tylko niezagraniczne", więc może z innej beczki. Co Mistrz salute sądzi o takich case'ach jak: Meritage Homes (MTH), Jabil (JBL), Nike (NKE), Disney (DIS), no i oczywiście SNAP versus TWTR :)

Z tego, co piszesz, wygląda mi, że jednak wiesz, co robisz. Zatem, jeśli wiesz, to zwracam honor.
Za to tekst: "Widzę złoto" - jest super! :))

Cytat:
Wy widzicie tylko problemy po drodze albo tylko tak piszecie "paląc Jana".


Skoro Kolega tak radośnie konfabuluje na temat swoich rozmówców, to ja też sobie pozwolę zgadywać, że pewnie w życiu Kolegi jeszcze żadna łajba nie poszła, że się tak wyrażę, belly up. Cierpliwości...

Cytat:
Podlasie - wbrew pozorom możliwości jest sporo.

Skoro się tak ładnie zrymowało... thumbright
youtu.be/xsyElQdcmOc?list=PLbR...
king

Nie wątpię, że koszty rosną. Ale do łagodnego, stałego wzrostu przyzwoicie funkcjonująca firma powinna umieć się dostosować. Niezdrowe są wszelkie szoki. Gwałtowne przyspieszenie wzrostu kosztów jest takim szokiem. Sęk w tym, że budowlanka boi się, że ten wzrost kosztów właśnie teraz przyspiesza. I zapewne ma powody. Nie dziwię się, że się boją.

Kurczę, to zaczyna przypominać poezję! love4

Cytat:
wziąłeś dość szczególny rok jako bazę


Ale można też przewrotnie forsować tezę, że to 2011 był szczególny, a teraz powoli wracamy do normalności. A budowlanka przyzwyczaiła się do luksusu niskich kosztów i teraz stara się utrzymać status quo. :) Pytanie oczywiście, jak to wyglądało wcześniej.

Wszystko, co piszesz jest oczywiście bardzo rzeczowe i mądre. A ja się przekomarzam, bo jednak zauważam takie zjawisko, że:
- Jak ceny jakichś dostaw rosną, to detaliści od razu podnoszą cenę. No bo przecież "mamy teraz wyższe koszty!"
- Jak ceny jakichś dostaw spadają, to "nie możemy od razu obniżyć cen sprzedaży, bo przecież mamy zapasy i musimy zejść z tych drogich magazynów".
Nie jest tak? Jest Shame on you

Argument Exbossa do mnie jak najbardziej przemawia. Ekonomika ekonomiką, ale dopóki na coś jest trwały popyt, można windować cenę.

Dlaczego ludzie ludzie lokują kapitał w mieszkania?
Myślę, że przyczyn jest kilka.
1. Obserwacja tego, co dzieje się na świecie.
- Jak to mówią, "jak świat światem", czyli od co najmniej dziesięcioleci nieruchomości były bezpieczną lokatą. Patrz choćby REITy w US. Problem w tym, że ostatnia wojna na amerykańskiej ziemi to była secesyjna. Ale świat w XX w. się zamerykanizował, więc odnosimy tamtejsze realia do naszej rzeczywistości. W finansach szczególnie. https://youtu.be/Rr8ljRgcJNM :)
- Z drugiej strony ludzie słyszą, że ludzi na świecie coraz więcej, więc wygląda im to na samograj. To, że kupno czegokolwiek "do używania" ma inną ekonomikę, niż "zainwestowanie" nikomu nie przeszkadza, bo mało kto o tym wie.
2. Zwyczajna chęć życia "na swoim" bez wtrącających się rodziców czy teściów. Zrozumiała i chyba oczywista sprawa.
3. Niechęć do wynajmowania.
Tutaj mamy do czynienia ze specyfiką polskiego rynku. Czyli brak sensownych uregulowań i skutecznej ich egzekucji. Albo ich nadmiar! Jak niegdysiejszy pomysł chyba Millera, żeby umowa najmu była minimum na pół roku. Akurat potrzebowałem wtedy chaty na 2 - 3 miesiące. A to obostrzenie miało uszczęśliwić właśnie takich, jak ja... :/ Generalnie jesteśmy daleko od regulacyjnego optimum.
Do tego dochodzi cwaniaczkowatość kontrahentów. Plus trudności w egzekwowaniu praw i obowiązków po obu stronach umowy najmu. I klimat jest idealny, żeby być przekonanym, że "nie ma to jak na swoim".
W tym momencie żadne dane statystyczne nikogo nie obchodzą, bo większość argumentów "za" trudno skwantyfikować.

Inna sprawa, czy this time is different. Bo za tym też bym znalazł parę argumentów. :) Jeszcze inna sprawa czy to, że mam np. rację nie okaże się za 30/ 40 / 50 lat. Czyli ci, co kupują dzisiaj i tak zdążą na swojej decyzji skorzystać. Bad timing or bad pick make equally bad investment.

Albo budowlanka mieszkaniowa od lat wciska swoim klientom kit Dancing
Jak większość biznesu konsumenckiego w PL i nie tylko. Indywidualnym przecież najprościej zamydlić oczy.

Co do FATCA, jak ktoś coś chce, jakichś deklaracji, podpisów, zobowiązań, to najlepiej pytać właśnie tego, który chce i uzyskać od niego odpowiedź na piśmie / mailu.
To daje mocny argument w ewentualnych sporach, w razie jakby się potem coś nie zgadzało. W przeciwnym razie instytucje lubią umywać ręce, rżnąć głupa i zrzucać problemy na klienta / użytkownika.

Poniższe NIE jest poradą podatkową, tylko koleżeńską, niezobowiązującą pomocą. Nie jestem uprawniony do udzielania porad podatkowych i nie biorę odpowiedzialności za to, co z tym zrobisz.

W podatkach przeważa metoda gotówkowa, a nie memoriałowa. Zatem:
1. Jeśli dywidenda trafia do Ciebie już przeliczona na PLN, to jej nie przeliczasz. To jest Twoja kwota netto. Aczkolwiek będzie Ci potrzebna jeszcze kwota brutto i ją musisz przeliczyć na PLN.
2. Kwotę w walucie obcej przelicza się natomiast wg kursu NBP z dnia poprzedzającego wpływ na konto.
3. Bierzesz kwotę brutto dywidendy i od tej kwoty obliczasz zobowiązanie podatkowe w Polsce. Stawka to 19%.
4. Z tego zobowiązania potrącasz, czyli odejmujesz to, co już zapłaciłeś u źródła. ALE!!! Nie możesz potrącić więcej, niż kwota zobowiązania podatkowego w Polsce.
Czyli:
- Jeśli brutto to 100 zł (już przeliczone na PLN), to podatek = 19 zł.
I teraz:
- Jeśli u źródła zapłaciłeś 30%, to od 19 zł odejmujesz 19 zł i w Polsce nie płacisz już nic.
- Jeśli u źródła zapłaciłeś 15% to od 19 zł odejmujesz 15 zł i w Polsce dopłacasz 4 zł.
Idea jest taka, żebyś nie płacił dwa razy tego samego podatku, ale z drugiej strony Polska nie chce do tego dopłacać i nie odda Ci kasy, jeśli za granicą zapłaciłeś "za dużo" (czyli więcej, niż zapłaciłbyś w Polsce).

Zatem jeśli stawka podatku u źródła jest wyższa, niż w Polsce, to praktycznie płacisz tę wyższą stawkę. Całość płacisz za granicą.
Jeśli jest niższa, to praktycznie Twoje całkowite opodatkowanie to 19%, bo musisz tutaj dopłacić. Płacisz w ratach: większość tam, resztę w Polsce.

Dlatego warto korzystać z biura maklerskiego, które potrafi wyegzekwować uprawnienia wynikające z W8BEN, czyli niższą stawkę opodatkowania. No i warto ten formularz wypełnić i złożyć.

Ale uwaga, nie wszystkich papierów w USA W8BEN dotyczy. Inwestując w nie można się bardzo negatywnie zdziwić, gdy zobaczy się kwotę dywidendy netto, jaka wpływa na rachunek. Ale to inna bajka.

Cytat:
Wysokie nakłady inwestycyjne, które muszą być ponoszone przez PKP Cargo wydają się być jednym z powodów słabego postrzegania tej spółki przez inwestorów.


Really? Mnie wystarczy spojrzeć na dwa wykresy, które wrzuciłeś do omówienia. Jeden to "Rynek węgla kamiennego w Polsce" i dwie linie - szara i pomarańczowa. Drugi to "Struktura masy przewozowej" i dwa słupki - niebieski i szary.
Pierwszy wykres to otoczenie rynkowe i zmiany w tymże. Drugi wykres to reakcja firmy na te zmiany.
Widzisz jakąś reakcję? Jakąś strukturalną zmianę?

A mówimy o wieloletnich przedziałach czasowych. 2007 rok był, zdaje się, 12 lat temu. Czasu na zorientowanie się co jest grane i działania, aby się dostosować, było sporo.

Drugi wykres dajesz od 2015, a tak na oko trend na pierwszym przyspieszył właśnie cztery lata temu. Struktura przewozów jakoś na to zareagowała? Ja tego nie widzę.

Jak dalej będą spać pod semaforem, to dostosować się będzie coraz trudniej, coraz drożej, a pozytywny efekt będzie coraz mniej prawdopodobny.

Od 2015 roku kurs spada. Może się mylę, a może inwestorzy też to tak postrzegają(?)

Dwa razy liczysz te same koszty. Chodzi o odsetki dla sprzedającego. Raz uwzględniasz je w wyniku przy pierwszej płatności odsetek (co daje Ci minus 3,52zł), a potem drugi raz w koszcie nabycia przy liczeniu całkowitej rentowności z inwestycji. Liczysz koszt nabycia, jako 1029,97, czyli wraz z tymi odsetkami. Ale te odsetki są już uwzglęnione w tym -3,52.

Lepiej jest rozdzielać przepływy i ich nie mieszać, bo wtedy łatwo się pogubić, co już uwzględniłeś, a co nie.

Wpływy:
1000 * 5,79% / 2 * 3 = 86,85 zł - bo zaliczysz trzy półroczne okresy odsetkowe
86,85 * 0,81 = 70,35 zł - netto po potrąceniu 19% podatku Belki
Czyli na koniec dostaniesz 1070,35 zł.

Koszty:
1029,97 zł - po prostu cała kwota, jaką musiałeś zainwestować.

Zarobisz:
1070,35 - 1029,97 = 40,38 zł netto.

Można próbować optymalizować swoje działania:
- Kupować zaraz po zakończeniu okresu odsetkowego. Ryzyko to oczywiście zmiana kursu obligacji.
- Sprzedawać swoje obligacje tuż przed terminem wykupu, żeby odzyskiwać podatek od tych odsetek kupionych na początku "w pakiecie". Ale trzeba to zawsze dobrze policzyć, czy się opłaca z uwzględnieniem utraty części odsetek z końca życia obligacji i prowzji maklerskiej.

Informacje
Stopień: Złotousty
Dołączył: 19 lutego 2009
Ostatnia wizyta: 8 czerwca 2021 20:37:59
Liczba wpisów: 2 304
[0,61% wszystkich postów / 0,51 postów dziennie]
Punkty respektu: 10

Kanał RSS głównego forum : RSS

Forum wykorzystuje zmodfikowany temat SoClean, autorstwa J. Cargman'a (Tiny Gecko)
Na silniku Yet Another Forum.net wer. 1.9.1.8 (NET v2.0) - 2008-03-29
Copyright © 2003-2008 Yet Another Forum.net. All rights reserved.
Czas generowania strony: 2,011 sek.

PORTFEL STOCKWATCH
Data startu Różnica (%) Różnica (zł) Wartość
01-01-2017 +168,16% +33 632,53 zł 53 632,53 zł
Logowanie

Zaloguj
Zapamiętaj | Rejestruj | Aktywuj | Odzyskaj hasło