Kwartał pod znakiem silnego odbicia cen ropy naftowej

Według wyliczeń Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) w kwietniu w wyniku lockdownów ponad 4 mld ludzi pozostawało zamkniętych w domach, a zapotrzebowanie na ropę naftową spadło o 25 proc.

Koronawirus doprowadził do zmniejszenia aktywności gospodarczej, co zmniejszyło popyt na ropę naftową. Według wyliczeń Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) w kwietniu w wyniku lockdownów ponad 4 mld ludzi pozostawało zamkniętych w domach (przeszło połowa populacji świata), a zapotrzebowanie na ropę naftową spadło o 25 proc. (ze 100 mln baryłek dziennie w styczniu do 75 mln w kwietniu).

Najbardziej odczuły to linie lotnicze, które w związku z pandemią albo wstrzymały połączenia, albo znacząco je ograniczyły. W efekcie globalny popyt na paliwo lotnicze, zgodnie z szacunkami IEA spadł w kwietniu o przeszło 60 proc. rdr. Z powodu narzuconego lub dobrowolnego dystansowania się społecznego spadło też zapotrzebowanie na benzynę, przede wszystkim w ruchu samochodów osobowych (-40 proc. rdr w kwietniu według IEA). Najmniej ucierpiał popyt na LPG, naftę, oleje opałowe i asfalt (-15 proc. rdr w kwietniu).

Mimo spadku popytu producenci ropy naftowej początkowo nie zareagowali dostosowaniem poziomu wydobycia. W I kwartale nadpodaż wynosiła średnio 7 mln baryłek dziennie, zaś w kwietniu osiągnęła poziom 25 mln. 
Państwa OPEC+ w końcu porozumiały się w kwietniu w sprawie redukcji wydobycia o ok. 10 mln baryłek począwszy od maja, ale to wciąż nie zrównoważyło bilansu popytowo-podażowego.

Towary w II kwartale 2020 r. (Fot. IRR Quarterly)

Indeks DJ Brent Crude, opisujący koniunkturę na rynkach kontraktów futures, od początku roku do schyłku kwietnia spadł z ok. 620 pkt. do 228 pkt., po czym nastąpiło silne odbicie notowań i do końca drugiego kwartału jego wartość wyniosła ok. 388 pkt. W całym drugim kwartale indeks zwyżkował ok. 57 proc.

– Pierwsze półrocze przejdzie do historii rynku ropy naftowej jako okres niespotykanej zmienności cen. Do historii z pewnością przejdą ujemne notowania majowej serii kontraktów na ropę typu WTI, gdyż po raz pierwszy do tego doszło (rekord został osiągnięty 20 kwietnia, gdy kwotowanie wyniosło -40,32 USD). Wynikało to z głównie z braku powierzchni magazynowych. Dostawcy ropy w pewnym momencie przechowywali część nadmiaru podaży na morzu, magazynując je w tankowcach (w marcu ceny za wynajęcie tankowców skoczyły według różnych źródeł od dwukrotności do pięciokrotności normalnej stawki) – napisano w IRR Quarterly.

– Na równie silne wzrosty, jak w drugim kwartale nie ma co liczyć. Większość ośrodków analitycznych uważa, że cena ropy będzie rosła systematycznie, w miarę odbudowy gospodarek w epoce postkoronawirusowej, tyle, że wciąż nam daleko do tego czasu. Nadmiar podaży wciąż utrzymuje się na rynku. Według IEA popyt w całym 2020 roku spadnie o ok. 9 proc. rdr, do 91 mln baryłek dziennie – dodano.

Dobra koniunktura w segmencie kruszców

Wysokie zyski w drugim kwartale zapewniła inwestorom większość kruszców. Srebro wzrosło o ok. 32 proc. kdk, złoto o 13 proc., a platyna o ok. 17 proc.

W czerwcu notowania złota na giełdzie Comex wyniosły ok. 1.800 USD/uncję i były na najwyższym poziomie od 2011 roku.

Dobre perspektywy dla kruszców dostrzegli 19 czerwca analitycy Goldman Sachs, podwyższając swoje prognozy dla złota i srebra. Ich zdaniem w ciągu roku cena złota urośnie do 2.000 USD za uncję (poprzednio prognozowali 1.800 USD), a srebra do 22 USD za uncję (poprzednio spodziewali się 15 USD).

Ich zdaniem kilka argumentów przemawia za takimi przewidywaniami. Eksperci Goldman Sachs zakładają, że osłabienie dolara będzie postępować, co zwiększy siłę nabywczą inwestorów z rynków wschodzących.

Kruszce, zwłaszcza złoto i srebro, traktowane są przez wielu inwestorów jako aktywa, zabezpieczające przed utratą siły nabywczej i cenione zwłaszcza w okresach niepewności.

Amerykański bank inwestycyjny ocenił, że bodźce fiskalne i monetarne, jakie zostały wdrożone na całym świecie w reakcji na zapaść gospodarczą z powodu pandemii koronawirusa, są znacząco większe niż podczas Wielkiego Kryzysu Finansowego z lat 2008-2009.

Goldman Sachs spodziewa się wzrostu inflacji, tym bardziej, że dostrzega mniejszą wolę polityczną do prowadzenia polityki oszczędnościowej. Dostrzega też analogię z czasem po II Wojnie Światowej, gdy rządy były skłonne tolerować wyższą inflację, po części dlatego, żeby pomóc w zarządzaniu powojennym zadłużeniem.

Niemniej, w jego ocenie, aby cena złota przekroczyła istotnie 2.000 USD za uncję inflacja musiałaby przekroczyć 2 proc. cel Rezerwy Federalnej, a decydenci odpowiadający za prowadzenie polityki monetarnej nie zareagowaliby na zjawisko wzrostu cen konsumpcyjnych w sposób zdecydowany.

Dwa specyficzne czynniki dotyczą prognoz dla srebra.

W opinii Goldman Sachs skoordynowane bodźce fiskalno-monetarne doprowadzą do wzrostu aktywności gospodarczej i związanej z tym produkcji przemysłowej. Skorzysta na tym srebro, które jest powszechniej wykorzystywane niż złoto w przemyśle (ok. 50 proc. popytu), a ponadto znajduje zastosowanie w procesach inwestycyjnych w energię słoneczną.

Według analityków banku srebro jest uznawane przez inwestorów jako metal drugiego wyboru po złocie. W sytuacji, gdy poziom zainteresowania metalami szlachetnymi jest umiarkowany, to srebro jest często pomijane w portfelach inwestycyjnych. Tak jednak nie dzieje się obecnie, dlatego wielu inwestorów dywersyfikuje swoje aktywa za pomocą srebra. W ocenie Goldman Sachs jest to mniejszy wartościowo segment inwestycyjny niż złoto, dlatego nawet nieznaczna zmiana realokacji na korzyść tego kruszcu może prowadzić do znaczącego wzrostu cen.

Ze wzrostowego trendu wśród kruszców wyłamał się jedynie pallad, którego cena straciła ok. 14 proc. w drugim kwartale.

– Od 2016 roku trwała w najlepsze hossa na palladzie. Jego cena wzrosła z ok. 500 USD do ok. 2.700 USD w lutym 2020 roku. Drzewa nie rosną do nieba, zatem i na tym kruszcu nadszedł czas korekty. Nie oznacza to jednak, że dobre czasy dla tego metalu bezpowrotnie się skończyły, gdyż od wielu lat w tym segmencie panuje chroniczny deficyt podaży – napisano IRR Quarterly.

Według analityków niemieckiego Commerzbank, mimo, że w ostatnich kilku miesiącach doszło do silnej korekty cenowej, to odbudowa globalnej gospodarki i towarzyszący temu wzrost produkcji samochodów spowodują wzrost popytu na pallad.

Kondycja przemysłu motoryzacyjnego jest istotna dla zapotrzebowania na kruszec. W zeszłym roku producenci aut odpowiadali za prawie 9 mln uncji popytu (ok. 80 proc. całkowitego zapotrzebowania).

Commerzbank oczekuje, że do końca roku notowania palladu mogą zwyżkować do 2.000 USD za uncję, ale rekordowy poziom z lutego 2020 roku wydaje się poza zasięgiem.

StockWatch.pl

StockWatch.pl wspiera inwestorów indywidualnych dostarczając m.in:

- analizy raportów finansowych i prospektów emisyjnych spółek przygotowywane przez zawodowych, niezależnych finansistów,

- moderowane forum użytkowników wolne od chamstwa i naganiania,

- aktualne i zweryfikowane przez pracownika dane finansowe spółek,

- narzędzia analizy fundamentalnej i technicznej.

>> Sprawdź z czego możesz korzystać za darmo i co oferujemy w Strefie Premium

TE ARTYKUŁY RÓWNIEŻ MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ (aktualności, giełda, akcje)

Współpraca
Biuro Maklerskie Alior Bank Bossa tradingview PayU Szukam-Inwestora.com Capital PR