StockWatch.pl

Perspektywy dla globalnej hossy

Hossa na globalnych rynkach kapitałowych rozpoczęła się w marcu 2009 roku, a więc trwa już niemalże 9. lat. To relatywnie długo jak na historyczne standardy. Poprzedni okres ekspansji cen ryzykownych aktywów nie przekroczył okresu pięciu lat i z hukiem zakończył się na przełomie 2007 i 2008 roku.

Co prawda rynki byka nie kończą żywota tylko i wyłącznie z powodu swojego wieku, ale jednak dłuższy okres ekspansji każe brać pod uwagę ryzyko zbliżającej się bessy. Na szczęście rynki niedźwiedzia z reguły nie rozpoczynają się nagle i bez żadnych ostrzeżeń, inwestorzy często otrzymują wiele sygnałów sygnalizujących zbliżające się problemy. Niestety większość osób je ignoruje.

Argument wycen akcji

Koronnym argumentem obozu pesymistów są wygórowane wyceny akcji. Pogląd ten dotyczy głównie akcji amerykańskich, ale stare giełdowe powiedzenie głosi, że jeżeli Ameryka dostaje kataru, to cały świat choruje na grupę. W ostatnich latach uzależnienie globalnej gospodarki od kondycji USA uległo co prawda zmniejszeniu, ale wciąż jedna czwarta całej aktywności biznesowej bierze swój początek za oceanem. Z kolei Wall Street niezmiennie pozostaje najważniejszym barometrem globalnej koniunktury. Jeżeli więc w Nowy Jorku zacznie się bessa, to na innych rynkach trudno będzie ją powstrzymać. Warto w tym miejscu przypomnieć popularny w 2008 roku pogląd, że krach na amerykańskim rynku nieruchomości nie odbije się negatywnie na innych rynkach, a szczególnie odporne miały pozostać giełdy krajów rozwijających się. Historia dobrze pokazała, jak bardzo chybiony był ten argument. Tym samym również obecnie nie można liczyć na tzw. decoupling, czyli kontynuację hossy na pobocznych parkietach, podczas gdy główny w USA pogrążyłby się w bessie.

Bessy z kolei biorą swój początek z wygórowanych wycen akcji. Czy z takim stanem rzeczy mamy do czynienia obecnie? Tutaj zdań jest wiele, ale co do jednego możemy być zgodni – tanio z pewnością nie jest. Najpopularniejszym wskaźnikiem pozostaje Cena do Zysku (C/Z), a jego wersją najbardziej odpowiadającą długoterminowym porównaniom jest stworzona przez noblistę Roberta Shillera miara CAPE, która bierze pod uwagę uśredniony i uwzględniający inflację poziom zysków spółek z ostatnich 10. lat.

CAPE – miara wycen giełdowych opracowana przez noblistę Roberta Shillera. Źródło: multpl.com/shiller-pe/

>> Akcje z GPW? 1 PLN +0,08%. Akcje amerykańskie? €0,50 + $0,004 za akcję. Inwestuj z DEGIRO.

Aktualnie wartość tego wskaźnika przekracza 30. To bardzo dużo. Wystarczy wspomnieć, że powyżej tego poziomu rynek handlowany był tylko dwa razy w historii. W 1929 roku oraz 2000. Co z tego wynika dla przeciętnego inwestora? Z pewnością nie musi oznaczać rychłego początku bessy. Choć aktualny poziom wycen jest bardzo wysoki, to był w przeszłości wyższy i nie można wykluczyć, że również obecnie jeszcze wzrośnie. Trzeba mieć jednak świadomość dużego ryzyka i potencjalnych konsekwencji z nim związanych.

Argument wyników spółek

O ile kwestia wycen akcji jest bardzo ważna, to jednak nie musi definitywnie przesądzać o dalszym losie rynku akcji. Można bowiem wyobrazić sobie scenariusz spadku wskaźników wycen przy jednoczesnym wzroście cen samych akcji. Jak to jest możliwe? Przez większy wzrost zysków spółek niż wynosić miałby spadek wskaźników wyceny. Ostateczna cena akcji poszczególnej spółki jest bowiem iloczynem zysku przypadającego na jeden walor oraz wskaźnika Ceny do Zysku. Z tego wysunąć można prosty wniosek, że najważniejszą determinantą losów kursów akcji będzie zyskowność spółek je emitujących. Ta z kolei poprawia się wraz z postępującym wzrostem gospodarczym. Właśnie dlatego ciężko jest sobie wyobrazić bessę bez towarzyszącej jej dekoniunkturze czy wręcz recesji w gospodarce. Ta w krótkim, a nawet średnim terminie wydaje się mało prawdopodobna. Obserwujemy bowiem kolejny okres ożywienia gospodarczego i to na poziomie globalnym. Najbardziej jaskrawym tego przykładem jest polepszenie wskaźników PMI w krajach Eurolandu, które poza Niemcami pozostawały w poprzednich latach wyraźnym outsiderem na arenie globalnej. Polepszenie koniunktury na poziomie globu prowadzi z kolei do ożywienia wymiany handlowej i to pomimo obawy o wzrost protekcjonizmu po wygranej Donalda Trumpa w amerykańskich wyborach prezydenckich. Z kolei aktywniejsza wymiana handlowa bardzo sprzyja generowaniu przychodów i zysków z nimi związanych. Tym niemniej z początkiem tego roku wyprzedzające wskaźniki aktywności gospodarczej lekko spadły z rekordowych poziomów, szczególnie w Niemczech. Może to być wczesny sygnał ostrzegawczy, szczególnie że potencjał do dalszego wzrostu przy coraz ciaśniejszym globalnym rynku pracy wyczerpuje się i warto mieć to na uwadze.

Argument generowanych marż

Celem prowadzenia każdego biznesu pozostaje zysk, który co do zasady docelowo powinien zostać przekazany akcjonariuszom, czy to w formie dywidendy, bądź skupu akcji. Celem prowadzenia działalności gospodarczej nie jest więc jej skala sama w sobie. Ta oczywiście sprzyja w generowaniu dodatkowych zysków, ale ich nie gwarantuje. Równie dobrze można zwiększyć poziom zysków poprzez zwiększenie wielkości marży z dotychczasowej działalności. Zresztą w ostatnich latach wyraźny wzrost cen akcji wynikał między innymi właśnie z tego czynnika. Od 1996 roku średnia marża na sprzedaży amerykańskiej spółki wynosi 7 proc., podczas gdy w latach 70-tych i 80-tych sięgała 5 proc. W okresie obecnej ekspansji po 2009 roku wysokość marży ocierała się nawet o poziom dwucyfrowy. Był to jeden z argumentów uzasadniających podwyższony poziom wycen i właśnie dlatego średni wskaźnik Cena do Zysku po 1996 roku wynosi na Wall Street blisko 24, podczas gdy w poprzednich latach nie przekraczał 14. Tym samym trzeba ostrożnie posługiwać się prostą analogią, że historyczne wskaźniki wyceny były niższe i dlatego teraz powinno być podobnie. Z drugiej jednak strony ciężko jest posługiwać się argumentem, że spółki wciąż mają możliwość poprawy marż. Te są bowiem rekordowo wysokie, a na dodatek środowisko makroekonomicznie przestaje sprzyjać ich wzrostom. Bardzo dobrze obrazuje to ostatnio obserwowana nerwowa reakcja inwestorów na pojawiającą się presję inflacyjną. Wyższe koszty surowców i pracy podkopują bowiem długoletnie korzyści, jakie szczególnie amerykańskie spółki miały w związku z tzw. dezinflacyjnymi trendami gospodarczymi.

Argument miejsca w cyklu

Koniunktura w gospodarce zmienia się zgodnie z pewnym schematem, który nazywamy cyklem. Cykl ten powtarza się i choć nie za każdym razem przyjmuje on dokładnie taką samą postać, to jednak pewne niezmienne reguły pozostają zachowane. Klasyczny cykl rozpoczyna się nieinflacyjnym wzrostem, który później osiąga dojrzałą inflacyjną fazę rozwoju. Ta kończy się spowolnieniem i ostatecznym obniżeniem inflacji, która z opóźnieniem podąża za wzrostem.

Schemat cyklu koniunkturalnego

>> Szukasz okazji inwestycyjnych na GPW? Skorzystaj z subskrypcji Portfela StockWatch.pl: Cztery Fazy Rynku

Aktualnie znajdujemy się w inflacyjnej fazie ożywienia, a więc w już dojrzałej i zaawansowanej fazie wzrostu. Ciemną stroną tego etapu rozwoju jest fakt, że po nim przychodzi okres dekoniunktury, a więc mało przyjemna część cyklu z punktu widzenia posiadaczy ryzykownych aktywów. Z cyklem koniunkturalnym nieodłącznie związany jest bowiem cykl rotacji aktywów w gospodarce, zgodnie z którym w inflacyjnej fazie najlepiej zachowywać się powinny surowce, spółki z nimi związane oraz rynki rozwijające się. Gdy faza ta dobiegnie końca, najbardziej pożądanym aktywem będzie gotówka, oraz nieco później obligacje skarbowe.

Co interesujące, z możliwością przegrzania koniunktury zgadza się niemalże 70 proc. zarządzających funduszami, którzy w przeprowadzonym na początku roku sondażu Bank of America/Merrill Lynch wskazało, że globalna gospodarka jest w późnej fazie cyklu koniunkturalnego. W historii wspomnianego badania wyższy wynik odnotowano wyłącznie z początkiem 2008 roku, czyli u progu ostatniej dużej bessy na giełdach. Biorąc po uwagę opisane wyżej wczesne jaskółki możliwej zadyszki globalnej hossy, inwestorzy powinni więc rozważyć przyjęcie bardziej defensywnej postawy, choćby dlatego, by mieć wolne środki do zainwestowania, gdy historia ponownie zatoczy koło i ceny akcji wyraźnie obniżą się.

Artykuł pochodzi z marcowego wydania BOSSA MAGAZINE (Nr/03) Magazyn Informacyjny DM BOŚ SA.
Opracował: Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ

StockWatch.pl

StockWatch.pl wspiera inwestorów indywidualnych dostarczając m.in:

- analizy raportów finansowych i prospektów emisyjnych spółek przygotowywane przez zawodowych, niezależnych finansistów,

- moderowane forum użytkowników wolne od chamstwa i naganiania,

- aktualne i zweryfikowane przez pracownika dane finansowe spółek,

- narzędzia analizy fundamentalnej i technicznej.

>> Sprawdź z czego możesz korzystać za darmo i co oferujemy w Strefie Premium

TE ARTYKUŁY RÓWNIEŻ MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ (aktualności, giełda, akcje)
  • 4 najciekawsze roszady w akcjonariatach spółek z GPW

    Wrzesień na GPW to nie tylko kolejna porcja wezwań, przymusowych wykupów czy buy backów. W końcówce lata do gry włączyły się grube ryby światowej finansjery. 

  • Recesyjne sygnały z Niemiec

    W Europie publikacja wstępnych odczytów wrześniowych indeksów PMI spotkała się z ogromnym rozczarowaniem. Przemysłowy PMI Niemiec znalazł się na poziomie 41,4 pkt., co jest najgorszym wynikiem od ponad dziesięciu lat.

  • Getin Holding miał 36 mln zł zysku netto w II kwartale 2019 r.

    Zysk netto Getin Holdingu spadł w ujęciu r/r o 80 proc. do 36,24 mln zł. Wypracowany wynik to zasługa spółek zagranicznych oraz restrukturyzacji Idea Banku.

  • ZCh Police z emisji akcji z prawem poboru chcą pozyskać miliard złotych

    Akcjonariusze Zakładów Chemicznych Police dali zielone światło na podwyższenie kapitału zakładowego spółki w drodze emisji do 110 mln nowych akcji, z prawem poboru. Wartość emisji ma opiewać na blisko 1 mld zł. 

  • ECC Games ustalił premierę gry Drift19 na 7 listopada

    Symulator kierowcy driftowego trafi na rynek 7 listopada br. W pierwszej kolejności gra zadebiutuje w wersji na PC. Cena gry w trybie sprzedaży early access została ustalona na około 25,99 USD. Spółka szacuje, że po tym okresie, w zależności od uwarunkowań rynkowych, może kosztować 35,99 USD.


Współpraca
Biuro Maklerskie Alior Bank Bossa tradingview PayU Szukam-Inwestora.com Capital PR