To już blisko 5 lat

15 stycznia 2020 roku będziemy obchodzić piątą rocznicę decyzji Szwajcarskiego Banku Narodowego o uwolnieniu kursu franka. To wydarzenie przez niektórych jest porównywane nawet do największego krachu w historii giełdy, który miał miejsce 24 października 1929 roku.

frank, frank szwajcarski, chf, chfeur

Źródło: pixabay.com

Artykuł sponsorowany

Tego dnia indeksy traciły grubo ponad 10%, a 28 października zapikowały ponownie o dodatkowych kilka procent. Taka analogia dobitnie pokazuje, że decyzja SNB była wydarzeniem bez precedensu, które zachwiało rynkami na całym świecie i sprawiło, że wielu traderów i brokerów zbankrutowało, a osoby posiadające kredyty w szwajcarskiej walucie po dziś dzień leczą rany. 

Waluta na trudne czasy

W oczach inwestorów frank szwajcarski stał się walutą uznawaną za bezpieczną w okresie światowych kryzysów finansowych. Zwiększało to popyt na franka i umacniało jego notowania w stosunku do większości walut. Broniąc interesów swojego kraju, 6 września 2011 roku bank centralny Szwajcarii postanowił usztywnić kurs wymiany euro za franka na poziomie 1,20. Oznaczało to, że może on być wyższy od tej wartości, ale nigdy niższy. SNB zapowiedział, że w razie potrzeby będzie interweniował, by kurs zawsze utrzymywał się ponad wskazanym poziomem 1,20. Do grudnia 2014 r. prezes SNB Thomas Jordan twardo trzymał się tego stanowiska. 

Utrzymanie 1,20 zbyt trudne

Jednak sytuacja na rynku walutowym nie sprzyjała długiemu okresowi utrzymywania kursu EUR/CHF na poziomie 1,20. Szwajcarski Bank Centralny coraz częściej musiał interweniować na rynkach, by bronić ustalonej wartości. W konsekwencji musiał kupować olbrzymie ilości wspólnej waluty, wyprzedając za to franki szwajcarskie, czyli niejako sztucznie dodrukowując CHF. Konsekwencją takich działań był drastyczny wzrost rezerw walutowych. Tak naprawdę sytuacja aż do dzisiaj się nie unormowała, gdyż od feralnego 15 stycznia rezerwy jeszcze się podwoiły. Jednak przyczyn takiej decyzji należy upatrywać w kształtowaniu się kursu EUR/USD w tamtym okresie. Główna para walutowa świata osiągała nawet poziom 1,05, co skutkowało również spadkami na parze EUR/CHF i to z czysto technicznego powodu. 

Odważna, ale jedyna słuszna decyzja

15 stycznia 2015 r. Thomas Jordan zakomunikował, że przestaje bronić kursu EUR/CHF z powodu zbyt dużych kosztów, jakie generowało takie podejście. W jednej sekundzie kurs euro w relacji do franka zanurkował o niemal 3000 pipsów. Jak spory był to ruch widać na poniższym wykresie. Wynikało to z faktu, że decyzja ta była zupełnym zaskoczeniem – zabrakło wcześniejszych sygnałów ze strony banku centralnego o możliwości wprowadzenia tego rozwiązania. Luka płynności, na którą SNB nie był przygotowany, wyniosła co najmniej 20% i była jedną z największych w historii. 

Problem z długimi pozycjami

Analizując okres od szczytu hossy z 2007 roku do greckiego kryzysu z 2011 roku, euro straciło do franka prawie 40%. Właśnie to było powodem decyzji SNB w 2011 roku o zdewaluowaniu kursu na poziomie 1,20 i jego obrony poprzez drukowanie franków, a następnie ich wymianę na euro. Już wtedy bezpośrednio po wprowadzeniu tego rozwiązania zabrakło wyraźnej reakcji na rynkach – kurs EUR/CHF powinien mocno pójść w górę, a nic takiego nie miało miejsca. To już pokazało, że inwestorzy nie chcą utrzymywać długich pozycji, czyli w tym przypadku kupować euro. Z drugiej jednak strony nie było też podstaw, by wierzyć całkowicie w powodzenie operacji i liczyć, że 1,20 zostanie łatwo poddane. 

SNB stracił w oczach inwestorów

W grudniu 2015 r. dało się już zauważyć, że coś jednak jest na rzeczy. Kurs po dotarciu do 1,20 nie spotkał się z silną reakcją kupujących – ugrali raptem 40 pipsów. W końcu było widać, że “rekiny biznesowe”, jak choćby fundusze hedgingowe czy też bankierzy z Goldman Sachs, zaczęli powątpiewać w sens działań SNB, a szczególnie w inwestorów, którzy kupują te miliardy CHF. Dlatego zaczęli zajmować pozycję po stronie krótkiej na EUR/CHF i stało się logicznym, że dalsza walka szwajcarskiego regulatora z obroną kursu była już bezsensowna. 

Jordan poległ

Bank centralny ma bronić interesów własnego państwa. Niestety dla Helwetów w tej sytuacji skuteczna obrona kursu EUR/CHF była poza zasięgiem SNB. I tak, w rok po decyzji o interwencji kursowej, bank odnotował gigantyczną stratę w związku z wyceną rezerw walutowych. To pokazuje, z jakim problemem musiał się zmierzyć. Mimo tego nagły wzrost wartości franka po tym wydarzeniu mocno uderzył w rodzimych importerów. Z czasem jednak siły rynkowe same znalazły sobie rozwiązanie i w zeszłym roku EUR/CHF powróciło do poziomów 1,20. Fluktuacje kursu franka, również w stosunku do złotego, można prześledzić np. tutaj https://www.walutomat.pl/kursy-walut/chf-pln/

EUR/CHF w kanale spadkowym

Od technicznej strony widzimy, że w zeszłym roku kurs EUR/CHF wybił się z kanału wzrostowego. Po osiągnięciu poziomu 1,20 kurs zawrócił i utworzył się kanał spadkowy, który jest nadal aktualny. Obecnie kurs podąża w kierunku górnego ograniczenia kanału i dopiero po przebiciu tego oporu będziemy mogli oczekiwać większego wybicia (znów pod granicę 1,20). Czynnikiem ryzyka dla tej pary walutowej jest z pewnością słabość wspólnej waluty w obliczu prowadzenia przez EBC luźnej polityki pieniężnej. Jeśli rzeczywiście mielibyśmy liczyć na powrót EUR/CHF w pobliże granicy 1,20, to z pewnością potrzeba trwałych oznak ożywienia w gospodarce strefy euro. W efekcie przełoży się to na odchodzenie EBC od gołębiego nastawienia i poskutkuje mocniejszym euro. 

Frank nadal bezpieczną przystanią

Faktem pozostaje, że nie można kompletnie wykluczyć lekkiej pomocy SNB i interweniowania na rynku, szczególnie przy rosnących rezerwach walutowych. Bez wątpienia jednak frank szwajcarski nadal pozostaje walutą na tzw. trudne czasy. Doskonale to widać w perspektywie ostatniego roku, gdzie wydarzenia polityczne i finansowe na świecie spowodowały, że EUR/CHF znów schodzi na niższe poziomy. Pytanie, jaką granicę “bólu” zakłada sobie prezes SNB, by znów podjąć większe kroki w celu osłabienia kursu franka szwajcarskiego. 

StockWatch.pl

StockWatch.pl wspiera inwestorów indywidualnych dostarczając m.in:

- analizy raportów finansowych i prospektów emisyjnych spółek przygotowywane przez zawodowych, niezależnych finansistów,

- moderowane forum użytkowników wolne od chamstwa i naganiania,

- aktualne i zweryfikowane przez pracownika dane finansowe spółek,

- narzędzia analizy fundamentalnej i technicznej.

>> Sprawdź z czego możesz korzystać za darmo i co oferujemy w Strefie Premium

TE ARTYKUŁY RÓWNIEŻ MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ (aktualności, giełda, akcje)

Współpraca
Biuro Maklerskie Alior Bank Bossa tradingview PayU Szukam-Inwestora.com Capital PR