Wishlista za 5,5 tys. zł, czyli jak sztucznie wypromować grę wśród inwestorów

Spółki gamingowe lubią chwalić się przed inwestorami poziomami tzw. wishlist, które mogą wskazywać na wysokie zainteresowanie danym tytułem przed jego premierą. Warto jednak pamiętać, że wishlisty nie gwarantują sukcesu, a do tego - jak pokazał CEO jednego ze studiów - są podatne na manipulacje.

Wishlist,steam,gaming

Wishlista to jeden z nielicznych wskaźników, pozwalający na ocenę, czy dana gra budzi zainteresowanie wśród graczy. Niestety, za niewielkie pieniądze można ją sztucznie powiększyć.

Każdy większy serwis, jak Steam czy GOG, posiada wishlisty. Gracze mogą do niej dodawać gry, których kupnem są zainteresowani. Dla producenta czy wydawcy to narzędzie, którym może zbadać potencjał swojej produkcji przed premierą. Dlatego bardzo często spółki gamingowe wykorzystują dane z wishlist w swojej komunikacji z inwestorami, także na etapie IPO. Im większa wishlista, tym przynajmniej teoretycznie większe oczekiwania co wyników sprzedaży. Inwestor powinien jednak pamiętać, że duży poziom wishlisty nie jest gwarantem sukcesu, a same liczby mogą zostać zmanipulowane, co pokazał Michał Mielczarek, CEO Draw Distance, publikując na Twitterze screen maila z „ciekawą” ofertą.

W swojej ofercie platforma ma określone progi cenowe w zależności od celowej liczby dodań od wishlisty. I tak za 100 dodań trzeba zapłacić 10 dolarów, a za przyciągnięcie do gry 100 tys. osób operator platformy liczy sobie 1.500 dolarów, czyli ok. 5.500 zł. W ten sposób twórcy mogą sztucznie „pompować” wishlisty i kreować fałszywy obraz zainteresowania swoimi grami.

>> POLECAMY: Jak inwestować na giełdzie (ze StockWatch.pl)?

„To wyrzucenie pieniędzy”

Temat wiarygodności i skuteczności wishlist co jakiś czas wraca jak bumerang i wciąż budzi spore kontrowersje, co widać po popularności posta. W sieci bez najmniejszego problemu można znaleźć oferty kupna określonej liczby obserwujących m.in. na Facebooku, Instagramie czy Twitterze. Na papierze rzesze „fanów” mogą robić wrażenie. Jednak w wypadku deweloperów gier sztuczne powiększanie wishlist nie ma większego sensu pod kątem przyszłej sprzedaży. „Wykupione” konta nie kupią przecież promowanej gry.

– Podobne oferty krążyły końcem stycznia po rynku i odradzałem korzystanie dla zespołów, oraz informowałem inwestorów o swoim podejściu. Moim zdaniem, to wishlista, która zostanie skasowana w ciągu kilku dni, a korzystanie z niej to wyrzucenie pieniędzy – powiedział Krzysztof Kostowski, prezes PlayWay.

Nawet „prawilnie” zbudowana wishlista wcale nie musi przekładać się na sprzedaż. Dodanie do wishlisty to odpowiednik facebookowego polubienia – nic nie kosztuje, do niczego nie zobowiązuje. Jak pokazują liczne przykłady giełdowych produkcji, liczby z wishlist potrafią mocno rozminąć się finalną sprzedażą.

– To co było do tej pory tylko bardzo prawdopodobnym podejrzeniem stało się faktem. Nie oznacza to jednak, że wishlisty są kompletnie bezużyteczne – można je konfrontować z wielkością społeczności, czy choćby porównując popularność gry gier o zbliżonej pozycji w Google Trends. Pozostaje jeszcze problem konwersji wishlisty na sprzedaż. Fakt, że ktoś dodał grę nie oznacza od razu, że ją kupi, choć statystyka daje jakiś obraz. Trzeba brać pod uwagę cenę (gdy jest wysoka, więcej osób będzie czekać na przecenę), czy jakość wyrażoną opiniami – komentuje Paweł Bieniek, specjalista od analizy raportów finansowych spółek z branży gamingowej.

StockWatch.pl

StockWatch.pl wspiera inwestorów indywidualnych dostarczając m.in:

- analizy raportów finansowych i prospektów emisyjnych spółek przygotowywane przez zawodowych, niezależnych finansistów,

- moderowane forum użytkowników wolne od chamstwa i naganiania,

- aktualne i zweryfikowane przez pracownika dane finansowe spółek,

- narzędzia analizy fundamentalnej i technicznej.

>> Sprawdź z czego możesz korzystać za darmo i co oferujemy w Strefie Premium

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI (aktualności, giełda, akcje)



Współpraca
Biuro Maklerskie Alior Bank Bossa tradingview PayU Szukam-Inwestora.com Capital PR