pixelg
Forum StockWatch.pl
Witamy Gościa Szukaj | Popularne Wątki | Użytkownicy | Zaloguj | Zarejestruj

kszyrztow

kszyrztow

Ostatnie 10 wpisów
Jest jakieś info co do zaliczki na poczet dywidendy za 2018 rok?
Chyba zwykle o tej porze spółka o takim zamiarze juz informowała.

Megaron to w tym roku placi dywidende? No bo tu
strefainwestorow.pl/artykuly/d...
podają że tak a w kalendarium dywidend......
Miałem zapytać któremu wpisowi wierzyć ale to już chyba pytanie retoryczne.

Bede się dalej czepiał. W przypadku spółki Żywiec widze dwie ostatnie wypłaty zaliczka 11 zł oraz 15zł. Nigdzie tam nie ma kwoty 26 zł czyli całej dywidendy. Podaje się jedynie kwoty "do wypłaty" W przypadku Livechat podaje się zaliczkę a potem ...całą kwotę dywidendy. Ktoś tu "od wczoraj"
widząc kwotę 1,77 zł pomysli że taka kwota jest wypłacana.
Dlaczego nie podaje się kwot "do wypłaty" jak w przypadku Żywca
tylko całość dywidendy. Jak to jest że w przypadku jednej spółki podaje się "kwoty częściowe" a w przypadku drugiej "całość" choć połowa tej kwoty już wypłacona jest? Troche to mało profesjonalne moim zdaniem.

Ale jeszcze raz spoglądam w Kalendarium Dywidend i widzę tylko jedną zaliczkę w styczniu br o wysokości 0,44 zł. Sprawdzam na wszelki wypadek ubiegły rok bo może zaliczkę już wtedy wypłacili a tu tylko wypłata w sierpniu 2017 1,41 zł. Kiedy więc była wspomniana druga zaliczka 0,44 zł i dlaczego nie jest ujeta w Kalendarium?

Zatem za krotko mam akcje i o tej drugiej nie wiedziałem.

Czy w Kalendarium Dywidend nie ma czasem błędu?
Spółka płaciła zaliczkę na poczet dywidendy 0,44 zł czy zatem
nie pozostało do wypłaty 1,33 zł a nie jak jest podane 1,77 zł?

Dzięki za późno sie domyśliłem aby zerknąć w Kalendarium dywidend ale pod 2018 rok stąd zrobiłem zamieszanie.

Czy dywidenda co kwartał z tego banku to tradycja czy ma to charakter chwilowy?

Przepraszam jeśli nie na temat bądź ten wątek juz był ale trafiłem na artykuł :
www.parkiet.com/Wierzytelnosci...
z którego wynika że Getback miał wyemitować obligacje o oprocentowaniu ...28%. Poniżej wklejam fragment artykułu:
"Spółka podała, że zakres oprocentowania jej obligacji wynosi od 4,5 proc. do 28 proc. (sic!)"
Czy to możliwe aby Parkiet cos pomylił czy też emisja obligacji o takim oprocentowaniu odbyła sie np "w tajemnicy".
Pytanie bierze się stąd iż choć obligacje nie leżą w zbyt wielkim moim zainteresowaniu to jednak na takie oprocentowanie jako
na coś niespotykanego uwagę bym zwrócił. Inna sprawa iż tak na tej stronie jak i na Money.pl nie spotkałem się z informacjami o takiej emisji. To była ona czy Parkiet cos pomylił?

Czy to tylko mi się tak wydaje czy Eurotel nie jest wymieniony w Kalendarium Dywidend?

Nie wiem co jest przyczyną spadku natomiast gdybym miał wybierać tego rodzaju fundusz poszedłbym do Avivy Dłużnych Papierów Korporacyjnych. W okresie trzyletnim z tego rodzaju funduszów to Aviva miała najlepsze wyniki oraz mniejsze koszty czy opłaty manipulacyjne. Z drugiej strony te wyniki to dla KBC
miejsce niewiele poniżej podium czyli wyniki nie są złe a jedynie kilka jest od nich lepszych.

Mam takie pytanie. Otóż gnębi mnie w jakie akcje (obligacje) inwestuje dowolnie wybrany fundusz inwestycyjny. W zasadzie chodzi mi np o skład procentowy czy ilościowy portfela danego funduszu
inwestycyjnego ile czy tez których firm akcje fundusz posiada. Jak można to ustalić? Ich strona internetowa np coś takiego publikuje?

Czy w terminie dywidendy AC nie ma błędu? Wydawało mi sie że zwykle była w czerwcu a tu widze że w sierpniu?

Nie sprawdzałem wydaje mi sie że ostatnim dniem na posiadanie akcji był czwartek stąd piątkowy zjazd na 11 zł

Co uzasadnia wzrost notowań spółki z 37-38 zł do 44-45 zł. Ponoć o dywidendzie na poziomie 2 zł należy zapomnieć czyżby wchodziło w grę podejrzenie wyników finansowych lepszych niż się spodziewano?

Chyba to przeoczyłem ale na innej stronie....dzięki .

Jakie jest źródło tej informacji bo ciekaw jestem co przegapiłem?

Ponownie spółka ma wypłacić wysoką dywidendę. Tym razem 0,51 euro na akcję
Na ile pewna jest ta informacja? Spółka na razie sie takim zamiarem "nie chwali"

Coś wiadomo o dywidendzie od PZU? To już chyba czas aby coś proponowali...Będzie choć z 1,5 zł?

Dywidenda jest przeliczana na złotówki ale po kursie kupna NBP z dnia wypłaty?

Zajrzałem dziś na strone obligacjeskarbowe.pl dowiedziałem się że oferowane obligacje mają oprocentowanie od 2.00 do 2,5% w skali rocznej. Nastepnie zajrzałem na mbank.pl/notowania/
fundusze i oto znalazłem tam MetLife Fundusz Obligacji Skarbowych który w ostatnim roku przyniósł zwrotu 8,02%. Zaglądam w polityke inwestycyjną funduszu gdzie znajduje wpis:

Subfundusz inwestuje głównie w dłużne papiery wartościowe denominowane w PLN, przede wszystkim w obligacje skarbowe o średnim i długim okresie zapadalności. Udział lokat w obligacje podmiotów mających siedzibę za granicą nie może przekraczać 30% w aktywach Subfunduszu. Min. 66% aktywów lokowane jest w obligacje skarbowe lub NBP. Średni poziom inwestycji w obligacje przedsiębiorstw wynosi 25%.
Jak te słowa w zestawieniu z nazwą funduszu rozumieć? Jak rozumieć te politykę inwestycyjną ?
Wreszcie jak rozumieć benchmark funduszu :
90% CPGBI Index, 10% WIBID 1M
Ktoś to wyjaśni ?

Wydaje sie że zainteresowanie moim wątkiem mineło i nic na to nie poradze. Podsumowując uważam
że nie jest konieczna zmiana mojej metody gry ( kupno akcji na kwote ok 500 zł w domniemanym
dołku sprzedaż akcji gdy zdrożeją o ok 10%) natomiast lektura wpisów i uzasadnień niektórych
wpisów nasuneła mi myśl że analizy fundamentalnej można nie stosować ale wypada znać jej
podstawy. Ja być może posune sie dalej i spróbuje jakoś ją "wpleść" w swoją strategie.
Musze też dodać że niektóre wpisy w powyższym wątku wskazują że tak mnie jak i innych
początkujących "kosmos wiedzy dzieli" od ich autorów co sugeruje aby zapoznać sie z innymi
ich wpisami. Choć gra na giełdzie nie jest dla mnie najważniejsza w życiu (wole żeby tak zostało)
to jednak dziekuje że zechcieliście podzielić sie ze mną swoją wiedzą. salute

Myśle że ważniejsze jest "mieć" potem podejmować właściwe decyzje (inwestycje) a dopiero potem zastanawiać sie IKE czy IKZE? Jeśli Jesteś niezdecydowany to ...załóż oba.

"Abonament oferuje oszczędność czasu, ponieważ dość rozbudowany automat liczy za Ciebie kilkadziesiąt wskaźników razy kilkaset spółek i to codziennie, dając też benchmarki sektorowe. A także oszczędność czasu na czytaniu raportów, co robi dla Ciebie grupa doświadczonych finansistów i streszcza kluczowe wnioski z perspektywy inwestora."
No to sie uderzam w piersi przyznając że tego nie wiedziałem. Może jest to moje niedopatrzenie (w końcu jestem jedynie amatorem i tak zostanie) Dalej jednak uważam że te metody
to wyższa szkoła jazdy czyli coś dla zamierzającego zostać profesjonalistą.

Powracając do tematu analizy fundamentalnej mam poważny problem z rozszyfrowaniem czestego
tu twierdzenia "ja patrze na fundamenty". To znaczy co? Ża patrzący jest kretem? Że potrafi
on ocenić zakres wzrostu czy spadku notowań danej spółki w okresie nadchodzących 12 miesiecy?
A może po prostu osobnik ten uważa że tylko jemu jest dane rozumienie wzkaźników ROA ROE EPS
P/BV. Obawiam sie że każdy kto bedzie chciał bedzie potrafił czytać te wskaźniki...jak je
bedzie interpretował to już inna sprawa. Dlatego też sama umiejetność czytania nikogo moim
zdaniem filozofem czy "prawdziwym inwestorem" jeszcze nie czyni. Może wiec interpretować to
inaczej? Jak mówi Wikipedia:W analizie fundamentalnej uwzględnia się takie czynniki jak:
analiza makrootoczenia, analiza sektora lub sektorów, w których działalność prowadzi spółka,
"analiza ogólnej sytuacji spółki, analiza finansowa spółki oraz wycena spółki
(przeprowadzana różnymi metodami)". Można ale wtedy zakładamy że forumowicz potrafi
samodzielnie dokonać analiz: makrotoczenia sektrów finansowej spółki. A jeśli nawet potrafi
to robi to prawidłowo a jego wynik sie potwierdza. A to moim zdaniem to domena biur maklerskich
po co wiec tu siedzieć i chwalić kiedy można zarabiać kase? Moim zdaniem jest to zwykła ściema!
Owszem ona sprawdzi sie gdy ktoś upatruje spółek które niezależnie od aktualnej koniunktóry
zamierza trzymać 10 i wiecej lat. Ona sie sprawdzi jeśli ktoś nie widzi życia prócz giełdy.
Jak to mówi Wespazjan "Pieniądze nie smierdzą" dlatego też znalazłem sie na giełdzie ale
nie mam skłonności do nadmiernego ryzyka wole zadowolić sie 10% zyskiem bo to zawsze lepsze
niż nawet mała strata (Orlen w piątek po 43,69 zł kupiony po 38,39 zł chyba we wrześniu).
Do łez rozbawiają mnie forumowicze twierdzący że nie znam przeznaczenia serwisu Stock Watch
"On ma dać narzędzia (i daje jak płacisz abonament) i przygotować amatora do wskoczenia na
wyższy poziom rozumienia świata finansów."
Przepraszam jeśli dobrze zrozumiałem bede płacił abonament Stock Watch nauczy mnie analizy
fundamentalnej i zostane milionerem? Tak to każdy by chciał i każdy prócz frajerów byłby milionerem.
Co wiec oferuje abonament? Abonament oferuje obietnice i nic wiecej. Łatwo mi sobie wyobrazić
albo przypomnieć okres od sierpnia 2007 do lutego 2009 kiedy to Wig 20 regularnie spadał w dół.
Co wtedy powiemy graczowi który "kupił" znajomość analizy fundamentalnej? Ale po co siegać do
ubiegłych lat? Myśle że i teraz na giełdzie znajdziemy niedowartościowane spółki która np za
kwartał nadal bedą niedowartościowane. Co zatem daje niedzielnemu graczowi analiza fundamentalna?
Napięcie sięga zenitu czy też czytający już sie domyśla? Otóż gdyby analize fundamentalną zastąpić:
rekomendacją? Otóż niedzielnemu graczowi moim zdaniem właśnie rekomendacje są bardziej przydatne
kiedy coś kupić albo kiedy sprzedać? Oczywiście za rekomendacje trzeba płacić a wiec gracza
płacącego za nie trudno nazwać niedzielnym graczem. Lecz po jakimś czasie te rekomendacje stają
sie publicznie znane(pierwsi je znają Ci którzy za nie płacą). Wyobraźmy sobie że akcje pewnej
spółki są warte 20 zł sztuka i ukazuje sie rekomendacja kupuj z ceną docelową 30zł. Otóż
kiedy rekomendacja staje sie publicznie znaną cena akcji wynosi już 25zł bo Ci którzy zapłacili
za rekomendacje dowiedzieli sie o nie przy kursie około 20 zł stąd wzrost wiec do sugerowanej ceny
pozostaje jeszcze 5 zł. Pytanie czy spółka te cene osiągnie? Zakładając ten temat nie pomyślałem
że bede o tym pisał bo to jest coś co mi sie WYDAJE ale za co głowy bym nie dał.
Otóż jeśli zastosowaś podział spółek ze względu na cene akcji na te o cenie do 100 zł oraz
te o cenie od 100 zł WYDAJE mi sie że zauważyłem taką prawidłowość. Spóki w przedziale cenowym
poniżej 100 zł mające rekomendacje kupuj cześciej osiagają rekomendowaną cene niż te z przedziału
powyżej 100 zł. Lecz co sie dzieje kiedy rekomendacja jest "sprzedaj"? Znowu z moich obserwacji
wynika że spółki z zakresu powyżej 100 zł z taką rekomendacją spadają do sugerowanych cen natomiast
spółki z przedziału cenowego ponożej 100 zł jakby troche mniej chetnie te rekomendacje spełniały.
Oczywiście nie uważam że jest to strategia dla profesjonalisty pamietam również że rekomendacje
mają to do siebie że nie zawsze sie spełniają. Ale odpowiada to mi któremu nie chce sie ciągle
zagłądać na parkiet zastanawiać sie czy analizować. Nie bede swoich teorii bronił za wszelką cene
ale jestem przekonany że ktoś bardziej profesjonalny niż ja potrafiłby te strategie udoskonalić
zwłaszca pod potrzeby początkująch graczy. Do ewentualnych spostrzeżeń bądź krytyki odniose
sie w późniejszym terminie.

Fundusze wydały mi się początkowo atrakcyjne, ale gdy zobaczyłem ile kosztuje wejście i wyjście z tego interesu uznałem, że to raczej długoterminowa zabawa jeśli ma się opłacać.
Jedno zdanie i dwa błędy.
1. Wrzuć w Googla hasło Fundusze inwestycyjne bez opłat przekonasz sie że nie trzeba za nie specjalnie płacić
2. Jeśli nie znasz sie na giełdzie (a jestem pewien że sie nie znasz) to nie zaczynaj od kupna akcji z nadzieją na zyski. Tylko przy dużym farcie nie stracisz a przez to sie nie zniechecisz.
Lepiej załóż nowy wątek co do funduszy inwestycyjnych zapytujac kiedy za czyim pośrednictwem jakie
kupić. Najlepiej taki wątek załóż na kilku forach. Uzupełnij swoją wiedze poprzez blogi ekonomiczne
www.money.pl/ekonomicznyblogro...
np zapoznając sie z tymi.
Na giełde sie nie spiesz lepiej wejdź w nią za np miesiąc mając pieniądze i pewną wiedzę niż
niż wchodząc jutro bo wtedy za miesiąc bedziesz miał już tylko wiedze.
Gdybyś szukał szerokiej lektury wrzuć w Googla Maciej Samcik....i choć jego książki to tak jak w szkole Elementarz to pamietaj że Elementarz jest dla Ciebie wiekszość tutejszych poważniejsze książki zarekomenduje i pewnie nie zwróci uwagi że oni mają wiedze by je rozumieć a Ty jeszcze nie. Powodzenia.

Spróbuje dziś powrócić do tematu założonego wątku jak też spróbuje mój pogląd nieco uzasadnić
Bedzie to troche trudne gdyż po szpitalu wciąż mam lekką pustkę w głowie dlatego prosiłbym
o wyrozumiałośc jeśli bedzie to pisanie chaotyczne.
Zaczne od Analizy Technicznej(którą dalej bede nazywał AT). PRZYZNAJE że pochopnie
umieściłem ją w temacie wątku nie zdając sobie zbytnio sprawy jak ona wygląda czy jak sie
z niej korzysta a juz na pewno nie wiedziałem że sam z niej korzystam. Pierwotnie mój watek miał
dotyczyć jedynie Analizy Fundamentalnej(dalej nazywanej AF). Gumką sie już tego wpisu nie da poprawić
wiec musi tak pozostać. Spróbuje natomiast bronić mojego zdania dotyczącego AF ...choć co prawda
nie do "ostatniej kropli krwi"
Dodam jeszcze że "mój portfel" składa sie z dwóch przegródek. Pierwsza z nich to "portfel
dywidendowy" a przedmiotem wpisu jest drugi portfel "spekulacyjny" Ogólna wartość "mojego
portfela" to kwota około 16 tysiecy lecz przedmiotem wątku jest portfel wartości 4-7 tysiecy złotych.
Co do mojego systemu jest potrzebne? Naturalnie ...spółki ...spółki głownie z indeksu Wig 20
jak pewnie każdy sie domyśla z uwagi na płynność. Co jeszcze ? Otóż z uwagi na wysokość transakcji
300-500 zł najbardziej mi leżą te w cenie do 50 zł na akcje. Takich w tym indeksie jest dwanaście.
Są to : Asseco poland Eurosash JSW Kernel Lotos Orange Polska PGE PGNIG PKN Orlen PKO BP Synthos
i Tauron. Oczywiście można sobie wyobrazić transakcje z udziałem np Alior Bank ale...
No i tu jest nastepny odsiew. Zarówno Alior Bank Kernel jak i Lotos czy JSW nie płaciły za ubiegły
rok dywidendy. A w miare regularne płacenie dywidendy jest dla mnie kolejnym kryterium doboru spółek
bo jeśli sie nie uda "tanio kupić drożej sprzedać" to dywidenda nieco przykryje niepowodzenie.
Ostatnim już kryterium doboru spółek jest jak ja to nazywam ich "ruchliwość". Jak wszyscy wiemy
spółki w określonym przedziale czasu osiągają swoje maksima i minima. Wymienie wiec te interesujące
mnie z podaniem ich minimów i maksimów w ostatnim roku:
Asseco Poland 39,31 52,06
Eurocash 30,80 54,9
JSW 27,85 69,00
Orange 9,1 12,13
PGE 15,74 22,45
PGNIG 4,17 5,97
PKO BP 35,6 44,15
SYNTHOS 3,98 5,7
TAURON 4,04 5,64
Jakie jest wiec moje dalsze działanie?
Sposród w/w dziewieciu spółek wybieram tę która akurat "dołuje"
interesuje mnie kupno spółki po takiej cenie aby nawet gdyby jej kurs
zaczął rosnać to wzrost o 10% nie przebije jej maksymalnego kursu a jedynie
sie do niego zbliży. Kwota transakcji to 300zł ( w przypadku spółek spoza Wig 20)
- 500 zł (do 550zł tylko spółki z Wig 20). Jak to już kilku forumowiczów wcześniej
wspomniało kokosów na takich transakcjach nie zbiore. Zgoda ale nie jestem w tym roku
skłonny zbytnio ryzykować i obawiam sie że juz mi tak na dłużej zostanie. Proch wymyslają
ci którym jest on potrzebny a mnie jest on średnio.
Ciąg dalszy nastąpi......

Chwile jeszcze poznęcam sie nad biednym Scarrym. Chciał on chyba zrobić ze mnie potomka Flipa i Flapa
wiec dla pewności jeszcze raz sprawdziłem swój pierwszy wpis a to w reakcji na ....
" I w żaden sposób żaden amator nie pomnożył wielokrotnie swojej kasy, ani nie dał rady żyć,
nie bedąc bardzo dobrze przygotowany do giełdy. .......Możesz zostać chociaż semi-profesjonalnym
inwestorem albo całe życie oszukiwać się że coś z tego wyjdzie i grać na stawkach 500 zł.
Wybór zawsze należy do Ciebie."
Przyznam sie że zgłupiałem... magisterium z pisania na forum nigdy nie miałem ale czy aż tak
chaotycznie to jest napisane aby nie dostrzec.....
"Od świeta obracam akcjami na giełdzie. Jak każdy chyba chciałbym na tym zarabiać. Lecz skala
to jest fundusze inwestowane w akcje nie są u mnie wielkie a w związku z tym nie oczekuje
imponujących zysków"
albo poniżej...
Lub inaczej na wieksze transakcje mnie
nie stać musiałbym w tym celu zlikwidować cześć przynoszącą dywidendy"
Porównajmy :
z jednej strony pisze i przyznaje że: w związku z tym nie oczekuje
imponujących zysków"
a drugiej Scarry pisze :I w żaden sposób żaden amator nie pomnożył wielokrotnie swojej kasy
Tyle że nie jest moją ambicją być profesjonalnym inwestorem giełdowym owszem każdą
kwotę potrafiłbym "zagospodarować" wiec moje dochody z giełdy zawsze bedą za małe
ale jestem leniem albo też nie mam aż takich finansowych potrzeb. Być może ma je Scarry
być może ma do tego jeszcze odpowiednią wiedze ale ....gdybym był właścicielem
samochodu marki Porsche to czy to uprawniało by mnie do naśmiewania sie z tych
którzy wciąż mają Syrenke? Czy jeśli np : Scarry ma wiedze wiekszą od mojej( w co raczej
nie wątpie) to czy to uprawnia tego kogoś do takiej krytyki moich poczynań?
Co do zapoczątkowanego tematu zabiore głos gdy stresy szpitalne jeszcze troche
ustąpią.

Sprzedając dziś wiążesz sie z jutrzejszymi wynikami GPW (nie wiem jak jest z funduszami akcji innych krajów giełd) czyli z wyceną która bedzie miała miejsce pojutrze.

Witam forumowiczów po dłuższej nieobecności spowodowanej niestety pobytem w szpitalu.
Ciesze sie że mój temat wywołał dyskusje no szkoda jedynie że na "Dzień Dobry" zaliczyłem
wtope krytykując sens korzystania z analizy technicznej sam nieświadomie z jej
elementów korzystając. Wiec pewnie troche mi sie za ten mój "profesjonalizm" jeszcze oberwie
ale na razie przejdźmy do bardziej "profesjonalnego" wpisu:

słuchajcie Panowie, to co pisze kszyrztow to wywód taki jak

"przecież poszło mi pare razy w pokera, jak najbardziej niedzielny gracz może grać i może miec w
nosie taktyke i całą matematykę prawdopodobieństw gry."


Siegam do swojego pierwszego wpisu....nie do końca przemyślanego jeszcze raz to przyznam. Szukam
czegoś świadczącego o tym że mam w nosie (autor pewnie wcale nie nos miał na myśli) "taktyke i całą
matematyke prawdopodobieństw gry"
Szukam ..pożyczyłem już okulary(sam jeszcze nie nosze) aby dostrzec taki wpis ...nie ma .
Szukam w drugim swoim wpisie nie ma ...w trzecim ...nie ma.
Scarry bądź zatem tak dobry pokaż w którym miejscu wpisałem coś co można tak rozumieć?
Ja pokaże inny wpis :
Zastanawiam sie wiec czy w takim przypadku
takiego "kapitalisty" znajomość analizy technicznej czy fundamentalnej ma istotne znaczenie?
Moim zdaniem lepiej wiedzieć w jakim przedziale poruszał sie w ostatnim roku kurs danej spółki
jakie miał minima i maksyma i jak aktualna cena wypada na tym tle. Moim zdaniem analiza fundamentalna
ma sens jeśli kupujemy coś "na lata" jak też chyba wiekszość "strategii" o których na giełdzie sie
wspomina. Co o takim podejściu myślicie ?

Ja tam dostrzegam takie zwroty jak : Zastanawiam sie wiec(czyli nie jestem pewien)....znajomość..
ma istotne znaczenie?
(pytajnik wskazuje że pytam gdybym tak twierdził byłaby kropka bądź wykrzyknik)
....Moim zdaniem
(czyli jest to opinia można sie zgodzić bądź nie)....co o takim podejściu myślicie?
(no chyba nawet głupi by sie domyślił że nie tylko sie chwale ale chce poznać inne opinie o takiej
metodzie sposobie czy strategii)
Do dalszej cześci wpisu który przytaczam jak i do pozostałych odniose sie w póxniejszym terminie.

Wygląda na to że po wpisie mojego poprzednika musze troche posypać głowe popiołem. Rzeczywiście
to wielka sztuka używać elementów analizy technicznej samemu nie wiedząc o tym. Choć co
prawda pierwotnie miałem podważać jedynie sens używania analizy fundamentalnej przez niedzielnego
gracza a co wiecej nadal uważam że co do analizy fundamentalnej mam racje.Co wiecej Yaroman
nie podał argumentów na niekorzyść mojego stwierdzenia :W analizie fundamentalnej
uwzględnia się takie czynniki jak: analiza makrootoczenia, analiza sektora lub sektorów, w których
działalność prowadzi spółka, analiza ogólnej sytuacji spółki, analiza finansowa spółki oraz wycena
spółki (przeprowadzana różnymi metodami).
Tyle Wkipedia. Moje pytanie to skąd niedzielny gracz
Moje pytanie skąd niedzielny gracz (no chyba że przyjmujemy że Stock Watch to forum zawodowych
inwestorów a to wtedy Przepraszam niedzielny gracz nie ma czego tu szukać) ma umieć posługiwać sie
analizą makrootoczenia analiza sektorów działalności spółki analiza ogólnej sytuacji spółki dalej
już mi sie wymieniać nie chce. Dlatego z ogromnym rozbawieniem czytam np "ja oceniam fundamenty"
itp. Zapytałbym "to znaczy co robisz?" Moim zdaniem nieznaczna tutaj część potrafi z korzyścią posługiwać
sie analizą fundamentalną natomiast znacznie wiecej "szpanuje" że potrafi bo przeszła jakiś np
tu oferowany kurs bądź przeczytała jakiś podrecznik. A na skutek tego oficjalnie nie chce przyznać
że kokosów nie zarobiła. Dlatego też uważam że znajomość analizy fundamentalnej dla niedzielnego
gracza jest zbyteczna.Na marginesie mnie także dziwi że usuwa sie tutaj niektóre wpisy. Oczywiście
nie jest moim celem pokłócenie sie tutaj ze wszystkimi ale jeśli ktoś jest innego niż moje zdanie
niech użyje innych argumentów niż wysokość moich transakcji a czego z całym szacunkiem Yaroman nie doczytał.

Cytat:
"Kupując za 300-500 zł tracisz dodatkowo pieniądze na prowizji minimalnej"

A dokładnie od około 1,2 do 2,0 % bądź też 6 zł jak kto woli. Stąd wcześniejszy
wpis "
Cytat:
nie oczekuje imponujących zysków
". Lub inaczej na wieksze transakcje mnie
nie stać musiałbym w tym celu zlikwidować cześć przynoszącą dywidendy. Czym jest 6 zł?
To są dwa piwa a tyle to w przekroju miesiąca można sobie odmówić. A ponieważ taki deal zwykle
raz na miesiąc mi sie udaje nie uważam tego za wielką strate. Natomiast powracam do pytania
czy dla niedzielnego inwestora z zasobami 10 000 -20 000 złotych znajomość analiz technicznych
czy fundamentalnych jest czymś co na giełdzie pomnoży jego zyski? W moim przekonaniu
lepszą strategią (choć wole nazwę "metoda") jest właśnie tego typu miks drobnych lecz niemal
stałych zysków plus dywidendy.

Od świeta obracam akcjami na giełdzie. Jak każdy chyba chciałbym na tym zarabiać. Lecz skala
to jest fundusze inwestowane w akcje nie są u mnie wielkie a w związku z tym nie oczekuje
imponujących zysków. W tym celu kupuje akcje za kwote 300-500 zł które ostatnio kilka
procent "dołują" Po czym staram sie je sprzedać o ok 10% drożej. Przeważnie czyli nie zawsze
sie to udaje. Prócz tego coś tam sie kupuje przewidując dywidende. Jednakże jak przypuszczam jest
tu wiecej takich "inwestorów" których kapitał to
10-20 tysiecy złotych które może zainwestować w akcje. Zastanawiam sie wiec czy w takim przypadku
takiego "kapitalisty" znajomość analizy technicznej czy fundamentalnej ma istotne znaczenie?
Moim zdaniem lepiej wiedzieć w jakim przedziale poruszał sie w ostatnim roku kurs danej spółki
jakie miał minima i maksyma i jak aktualna cena wypada na tym tle. Moim zdaniem analiza fundamentalna
ma sens jeśli kupujemy coś "na lata" jak też chyba wiekszość "strategii" o których na giełdzie sie
wspomina. Co o takim podejściu myślicie ?

"Dość tanie wdają się bossa oraz bdm ale są to typowe rachunki maklerskie bez całej otoczki bankowej."
Nie bardzo rozumiem czym ma być ta "cała otoczka"? Co przez to rozumieć?

Witam Forumowiczów
Od jakiegoś czasu zadaje sobie pytanie po co początkującemu znajomość analiz technicznej czy fundamentalnej. Moim zdaniem na tym etapie wystarczy „gra pod dywidende” zaś tego typu analizy są dla bardziej (jeśli nie dalece bardziej)zaawansowanych jakby „zawodowych” inwestorów. Czym uzasadniam swoje stanowisko? Otóż moim zdaniem „normalny” początkujący posyła na giełde w ciągu roku 1000-2000 zł jeśli więc przekroczy górną granice tej kwoty to uważa się on za kogoś więcej niż tylko za początkującego (osobny temat czy ma racje) a w związku z tym posiadł jakąś większą wiedzę na temat giełdy którą spodziewa się wykorzystać. Drugim argumentem który skłania mnie do gry pod dywidende jest po prostu niecheć do ryzyka a zarazem ludzkie lenistwo. Kwota 1000-2000 zł pozwala na inwestycje typu 3x 600 zł zakładając że w inwestycji początkujący kierował by się spółkami które zazwyczaj w przeszłości wypłacały dywidende raczej mało prawdopodobne jest aby pomylił się więcej niż co do jednej spółki a to wydaje mi się sugerować że jest to rozwiązanie lepsze niż „złoty strzał”. Prosze o Wasze opinie w tej sprawie.

Witam Forumowiczów
Od czasu do czasu zaglądam na giełdę kupuje sprzedaje przeważnie z zyskiem ale czasem z niepotrzebną stratą a najlepiej to oglądam się na dywidendowe spółki żeby zbyt wiele nie myśleć zbytnio głowy sobie nie łamać. Stąd też moje pytanie czym jest wspomniana Analiza Fundamentalna czy niedzielny giełdowicz taki jak ja może ją wykorzystać a jeśli tak to w jaki sposób to robić?


"zawsze wszystko jest napisane w tzw. Propozycji nabycia obligacji."
Znaczy to jest coś w rozumieniu "prospektu emisyjnego" gdyby chodziło o akcje. Gdzie tego szukać czy na stronie emitenta(tak to sie chyba nazywa) czy np :
http://www.pib-obligacje.pl/
Czy też są może lepsze strony ?

Witam Forumowiczów
Chcąc przestać być jedynie początkującym kiedyś trzeba było zadać te pytanie. Jak kupować obligacje na rynku pierwotnym? . A tu w odróżnieniu od poprzednio zakładanych wątków już jakieś blade pojęcie mam to znaczy na pewno muszę mieć rachunek maklerski. Problemy jednak są dwa bo :
1) Co jeśli Emisje obligacji korporacyjnych są organizowane najczęściej przez banki lub domy maklerskie niż te gdzie mam rachunek ? Jaki wtedy jest schemat postepowania?
2) Wiadomo mi już jest że emisje obligacji dzielą się na prywatne gdzie informacje o emisji kierowane są do co najwyżej 149 inwestorów i odbywa się to bez rozgłosu oraz publiczne do powyżej 149 inwestorów co co podawane jest do publicznej wiadomości np. poprzez prase telewizje. Ale jaka wtedy jest najmniejsza ilość obligacji na którą moge się zapisać?
Czy jest to jakaś stała ich liczba czy też liczba ta jest zależna od emitenta? Gdzie można znaleźć taką informacje?

Inwestowanie w debiuty ma sens gdy spodziewamy sie hossy w przeciwnym razie lepiej kupić na giełdzie przy niższym kursie. Moim zdaniem hossa raczej sie kończy wiec lepiej teraz na giełdzie sięgać po Capital czy Energę a rynek pierwotny na razie sobie darować.

Nie wiem kiedy będzie następny kryzys ale słyszałem taką "przypowieść" że w warunkach spadającej inflacji i stóp procentowych wzrasta zainteresowanie a wiec i wartość obligacji. No ale stopy już bardziej nie spadną , czego wiec spodziewać sie po obligacjach?

Marek Butelka napisał
"Miałem na myśli obligacje spółdzielcze, skarbowe i komunalne"
Fakt jestem Zielony ale niezdecydowany co do ewentualnej inwestycji w obligacje moje wątki na forum mają na celu uzyskanie wiedzy ....co jak dlaczego ...być może też mogą być przydatne dla innych zielonych. A na dodatek ostatnio dokonałem "odkrycia" że w pewnym sensie jestem już właścicielem obligacji czy raczej akcji Żywca którego coroczna dywidenda da mi właśnie taką stopę jaką oczekiwałem po ewentualnie zakupionych obligacjach. A co do ewentualnego zakupu obligacji spółdzielczych wyperswadowano mi to w wątku Obligacje spółdzielcze....co w nich złego? Można wiec w zasadzie zapytać co ja tu jeszcze robie?

Marek Butelka napisał:
"Obligacje, którymi się interesujesz są bardzo ryzykowne."
Nie bardzo rozumiem co Masz na myśli bo jeśli chodzi o PCC Rokita to jest to sugestia forumowicza voyager. Ja osobiście nigdzie jak mi sie zdaje nie określiłem swojego zainteresowania tymi obligacjami. Jeśli chodzi o mnie to zamierzam wykorzystać wątek zgreda nasze portfele obligacyjne o ile sie da ukierunkowując sie na wymienione tam spółki. Natomiast byłoby miło gdybyś podzielił sie szczegółami swoich zastrzeżeń wobec PCC Rokita może nie tyle ja ile voyager na tym skorzysta.

No tak o wszystko sie zapytałem? No właśnie czy kupując obligacje na rynku pierwotnym musze sie na jakąś ustaloną najmniejszą transze zapisać czy też teoretycznie moge zakupić jedną obligacje?

powinno być "mnie wyprowadziliście "

Innymi słowy potwierdza sie moje podejrzenie że widocznie papiery spółdzielcze nie są takie "cacy" jak pierwotnie sądziłem i nie przypadkiem są omijane. Przeczytałem artykuł wskazany chyba przez
Boscorelli i kto wie czy nie jestem Wam dobre piwo za to że z błędu nie wyprowadziliście.

Ale ogólnie algorytm działania jest prawidłowy? Dzieki za pomysł.

Jeśli chodzi o zakup papierów na rynku pierwotnym to czy działa to tak ?.....rachunek maklerski np bossa.pl z rachunku tego przelew na konto biura maklerskiego zajmującego sie dystrybucją papierów
(na wskazany przez to biuro maklerskie rachunek) następnie papiery trafiają na mój rachunek bossa.pl?

Brzmi ciekawie tylko że teraz musze zapytać jak kupuje sie obligacje na rynku pierwotnym. Chyba że "wójek" Google pomoże.

To rzeczywiście interesująca propozycja ale ona jest typu "dzisiaj na dzisiaj" a ja myślę o czymś na styczeń a wtedy może być już nieaktualna. Ale SKOKI mają słabą strone polegającą na tym że trzeba tam wykupić "cegiełkę" i wpłacić wpisowe. To troche zmniejsza wartość tych 6% ale przyznaje
że to i tak jest jeszcze ciekawe.

Witam Wszystkich Forumowiczów
Postanowiłem założyć nowy wątek. Właściwie mogłem go nie zakładać mogłem zajrzeć pod wątek założony przez zgreda Nasze portfele obligacyjne tyle że jak znam życie zwykle nie Mamy w portfelu tego co chcielibyśmy mieć. Stąd temat wątku. O co pytam? Otóż interesuje mnie kompromis między obligacjami zyskownymi a obligacjami bezpiecznymi.. Czy zyskowne papiery muszą być zawsze papierami korporacyjnymi? W rozważaniach darujmy sobie papiery spółdzielcze bo właśnie z miłości do nich mnie uleczono, pozostaną więc skarbowe komunalne i korporacyjne. Zakładając że szukamy w skarbowych i komunalnych jak wysoko powinny być one oprocentowane aby taka inwestycja miała sens? Oczywiście wszystkie przemyślenia podważające sens takiej inwestycji zwłaszcza te poparte argumentami są także mile widziane.


"Banki spółdzielcze emitują obligacje na podstawie art. 127 ust. 3 pkt. 2 lit. b Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997r. Prawo bankowe."
Przyjdzie czas kiedy bede znał powyższy przepis na pamieć ale póki co tematem wątku jest po co ryzykować inwestując w obligacje korporacyjne oprocentowane na 10% rocznie ( no dobra przesadziłem) kiedy można w obligacje spóldzielcze oprocentowane 5-6 % rocznie. Boscorelli z całym szacunkiem jakiś mniej czy bardziej zrozumiały powód podał i w jakimś sensie chwała mu za to bo nie poprzestał na jednym mało zrozumiałym zdaniu. Bo z jednej strony jak twierdzi Boscorelli banki spółdzielcze "inwestowały" w dług Ganta ale z drugiej a co jakby nie inwestowały bo Gant zdaje sie mega problemy ma dopiero od tego roku. Dlaczego stworzyłem ten wątek? Dlatego że jestem początkujący ...dlatego że wbijano mi do głowy że wyższy zysk oznacza wyższe ryzyko ...dlatego że niektórzy piszą że ....wola sprzedać nie trafione obligacje ze stratą 10-20% ale jako nie trafione obligacje wymieniają obligacje korporacyjne. No wiec dlaczego kupować korporacyjne zamiast np spółdzielczych?
Z zażenowaniem musze sie przyznać że dopiero po założeniu przedmiotowego wątku zdałem sobie sprawe że emitowane są obligacje korporacyjne z oprocentowaniem 5-6% , natomiast jak zdażyłem zauważyć ich termin zapadalności to przeważnie max. 2018 rok. Gdyby był on 2021 ....albo dalej....byłbym nimi zainteresowany a tak ...nie wiem . Wracając do tematu wciąż nie rozumiem dlaczego ryzykować w obligacje korporacyjne oprocentowane powiedzmy powyżej 8% z ryzykiem problemów emitenta(zwrot którego sie tu nauczyłem) kiedy 5-6% wciąż przy poziomie aktualnych lokat długoterminowych wydaje sie że nie dość że atrakcyjne to jeszcze ma sie drobne co pół roku?

kajet
"Ryzyko kredytowe. "
Umówmy sie że jestem tylko początkującym a każde twierdzenie ma założenie i tezę ....co wiec
przez powyższy wpis należy rozumieć?

Witam Wszystkich Forumowiczów
Niedawno założyłem wątek "Co początkujący o obligacjach i Catalyst wiedzieć powinien"
Dyskusja zamarła na pierwszej stronie z jednej strony mnie rozczarowując ale z drugiej czytając wpisy o emitentach mających problemy z wypłatą odsetek bądź wykupem obligacji zauważyłem że problem dotyczy obligacji korporacyjnych co dało mi do myślenia. Zadając sobie wcześniej pytanie na ile rocznie powinny być oprocentowane obligacje których zakupem byłbym zainteresowany doszedłem do wniosku że w granicach 5-6% rocznie. Jest to procent który bije długoterminowe lokaty a dodatkową zaletą jest czapka drobnych co pół roku. On już wiele nie spadnie a w przyszłym roku może nieznacznie wzrośnie. Osobiście cenie sobie bardziej bezpieczeństwo od ryzyka to ostatnie pozostawiając innym. Ponieważ jednak nie sądze abym Ameryke odkrył zadam Wam proste pytanie: co sądzicie o kupnie właśnie obligacji spółdzielczych co jest ich słabą stroną (poza płynnością jak sądze) co sprawia że nie cieszą sie u Was popularnością?

Pewnie sobie troche u pechowców nagrabie ale uważam że o ile nie ma sie wpływu na płynność obligacji komunalnych czy spółdzielczych o tyle zastepowanie ich "wyrobem czekoladopodobnym" czyli obligacjami korporacyjnymi było działaniem ryzykownym. W moim przekonaniu tzw "inwestowanie" w obligacje ma nie tyle przynosić wielkie zyski co zyski przekraczające rozmiarami takie jakie osiąga sie z dobrze oprocentowanych długoterminowych lokat gdzie dodatkowym bonusem jest czapka drobnych co pół roku. Naturalnie nie chciałem swoim "odkryciem" nikogo dotknąć ale normalnym jest że niepowodzenia jednych są przestrogą dla innych. Ktoś powie że "w tym czasie nie można było innych obligacji nabyć niż tylko korporacyjne"...zgodze sie z Nim i dodam że w takim razie nie nabywałbym wyrobu "czekoladopodobnego" lecz akcje dywidendowej spółki gdyż obligacje w moim przekonaniu są po to aby dobrze spać a nie jeść. Mam nadzieje że za swoje przemyślenia nie zostane zbanowany

Zapytam wiec pechowców czy ta lista emitentów mających problem z wypłatą odsetek ...www.stockwatch.pl/forum/wpisy-...
zawiera obligacje spółdzielcze bądź komunalne? Innymi słowy co jest takiego złego w tych obligacjach czy są trudno dostępne itp że nie trafiały do Waszych portfeli?

Witam Forumowiczów
Ponieważ na forum bywam kilka razy w miesiącu w dyskusji raczej głosu nie zabieram( no bo co początkujący może wiedzieć) to jednak odnosze wrażenie że jest ono dla zbyt zaawansowanych.
Stąd właśnie mój tytuł....co początkujący...itp.
Chciałbym się dowiedzieć , zaspokoić swoją ciekawość ale też poprzez stworzenie tego wątku
sprawić że osoby początkujące również by się dowiedziały baa....nawet dostały w ten sposób coś na kształt poradnika. A w końcu stworzyć wątek na łamach którego osoby bardziej zaawansowane
dadzą upust tak swojej wiedzy jak i swoim hipotezom i niesprawdzonym teoriom czy też po prostu jak by zaryzykowali gdyby się nie bali? Oczywiście zaraz znajdzie się taki który powie że „ to już było wielokrotnie tu omawiane” Troche będzie miał racji ale człowiek jest zwierzęciem leniwym
szukałby gdyby wiedział że zaraz za rogiem znajdzie a tutaj jest tak że interesujący fragment jest tu ale istotny do niego komentarz jest zupełnie gdzie indziej. A więc po przydługim wstepie co początkujący na rynku Catalyst wiedzieć powinien? Proponuje nastepujący zestaw pytań.
1. Kiedy obligacja jest sprzedawana detalistom a kiedy jest sprzedawana hurtowo , posłuże się tabelą
gpwcatalyst.pl/instrumenty_not...
jeśli walor jest notowany na Bond Spot (skrót BS) czyli sprzedawany hurtowo to czy on będzie dostepny dla detalistów w tych przypadkach kiedy dla tego samego waloru istnieje wpis GPW ASO ?
2. Co Twoim zdaniem początkujący wielbiciel obligacji ….powinien wiedzieć o obligacjach ogólnie a co o tych obligacjach które zamierza nabyć?
3. „Bezpieczeństwo a rentowność”....jak znajdujesz „złoty środek”? Co polecasz początkującemu ?
4. Co sądzisz o.....
Założenie :
Są sobie obligacje o cenie nominalnej (czy tak to się nazywa ?) 1000(tysiąc) zł sztuka....są one spółdzielcze bądź komunalne ale dla dalszych rozważań nie jest to istotne.....są one aktualnie do nabycia po kursie 104,00%. Zakładając że termin ich wykupu zapada nie wcześniej jak za 10 lat
a ich oprocentowanie aktualnie jest powyżej 5,5 % czy :
a) kupiłbyś je w ramach IKE?
b)kupiłbyś je w ramach zwykłego rachunku maklerskiego?
c) co sądzisz o mojej teorii że warto je kupić nawet w ramach zwykłego rachunku maklerskiego nawet z odsetkami (choć lepiej z tymi płaconymi co kwartał bo to mniejsza podatku kwota) bo dają zysk znacząco wyższy od aktualnych lokat i co każe przypuszczać że tak będzie przez pozostałe do terminu lata?
Dziekuje za odzew w sprawie tego wpisu a także za wszystkie choćby krytyczne uwagi

Trudno....zmienie spółke albo zagram "w ciemno"

No to jeszcze jezyka musze sie nauczyć. Trudno rozejrze sie za polska spółką ale dziekuje za pomoc.

No to albo ja czegoś nie dostrzegam albo na tej stronie po prostu takich danych nie ma
www.stockwatch.pl/gpw/fortuna,...
Aktualne C/WK 0,00
Rating
Kroczące C/ZO 0,00
Kroczące C/P 0,00
Kroczące C/Z 0,00
Jest za to na tej stronie
www.money.pl/gielda/spolki_gpw...
Tyle że za to nie wiem z jakiego okresu.

"Zobacz wszystkie sprawozdania spółki i masz do dyspozycji opublikowane raporty"
Problem mój polega na tym że na stronie bankier.pl w raportach polskich spółek jest podany zysk na akcje a z tego co tutaj widze raport takiej pozycji nie zawiera a to właśnie mnie najbardziej interesuje.

Mam pytanie gdzie moge znależć raport kwartalny z wynikami finansowymi Fortuny? Dotychczas korzystałem ze strony bankier.pl lecz tam znajduje tylko www.bankier.pl/inwestowanie/pr... które mi nic nie mówi tego rodzaju prawidłowość dostrzegłem przy kilku zagranicznych spółkach wiec gdzie ich wyników finansowych szukać?

Dziękuje za pomoc

Nie wiem czy dobrze zrozumiałem.
Innymi słowy wypłata dywidendy np. w euro czy dolarach wygląda tak że kwota w obcej walucie jest przeliczana np po kursie kupna NBP i przelewana na rachunek maklerski w złotówkach. Natomiast co do kursu akcji po dniu dywidendy jest on obniżany o kwote dywidendy przeliczonej na złotówki bo chyba tak to należy rozumieć i chyba mogłem sie tego domyśleć. Czy mam racje ?

Witam Wszystkich.
Od niedawna przejawiam zainteresowanie spółkami płacącymi dywidendę w innych walutach niż
złoty. Nie bardzo jednak rozumiem jak koryguje sie kurs spółki po dniu dywidendy. W przypadku spółek płacących dywidende w złotych jest to proste odejmuje sie wartość dywidendy od aktualnego kursu. Lecz jak to wygląda gdy spółka notowana na GPW notowana jest w złotych ale dywidende wypłaca w euro czy dolarach. Próbowałem znaleźć tu taki temat ale po początkowych niepowodzeniach postanowiłem założyć ten wątek. No wiec czy ktoś wie jak to jest z tym kursem spółki i dywidendą?

Po przejrzeniu iluś wpisów na forum dochodze do smutnego wniosku że budowa IKE tylko i wyłącznie w oparciu o obligacje nie spełni pokładanych nadziei osiągnięcia zysków wyraźnie większych od inflacji. W związku z tym zaczyna mnie przekonywać strategia ulleviego stanowiąca połączenie inwestycji w obligacje z kupnem akcji w trakcie bessy. Jedyny problem w tym że nie zawsze będzie akurat bessa wtedy gdy ktoś wpadnie na pomysł założenia sobie IKE.
Zatem jej fragment dotyczący akcji bym znowelizował wprowadzając możliwość kupowania akcji bezpośrednio po dniu dywidendy pod warunkiem spadku ich kursu większego niż sama kwota dywidendy.
Wracając jednak do obligacji jest coś czego zrozumienie stanowi dla mnie problem , poniżej zamieszczam niezrozumiały dla mnie fragment

Organizacja rynku może na początku wprowadzić inwestorów w zakłopotanie. Rynek jest prowadzony na platformach transakcyjnych: GPW i BondSpot (dawniej MTS CeTO). Catalyst to w sumie cztery platformy obrotu. Dwie prowadzi GPW w formule rynku regulowanego i Alternatywnego Systemu Obrotu, które przeznaczone są dla klientów indywidualnych, a dwie kolejne prowadzone przez BondSpot, przeznaczone są dla klientów hurtowych.”
A wiec jak się domyślam z poniższej tabeli
www.gpwcatalyst.pl/instrumenty...
Obligacje np. ADMIRAL BOATS są oferowane dla klientów indywidualnych
Natomiast obligacje Banku Gospodarstwa Krajowego są oferowane klientom hurtowym wskazują na to wpisy kolejno GPW ASO w pierwszym przypadku i
BS ASO w drugim w rubryce „segment”
Ale…..jak zatem rozumieć wpis przy obligacjach ARCHICOM gdzie wystepuje tak GPW ASO jak i BS ASO ? Czy to oznacza że te obligacje są oferowane tak samo w hurcie jak i w detalu?

Po przeczytaniu Waszych wypowiedzi dochodzi do mnie że prawdopodobnie
IKE w oparciu tylko o Catalyst nie ma sensu. Ale celem wyjaśnienia obligacje skarbu państwa brałem pod uwage tylko takie które wypłacają co pół roku odsetki a wiec nie byłyby to obligacje 10-letnie, przyczyną takiego wyboru była cheć dalszego inwestowania tych powiedzmy sobie niezbyt wielkich odsetek. Brałem zaś je pod uwagę dlatego aby nieco zmniejszyć ewentualne straty gdyby takie na innych obligacjach się pojawiły a obawiam się kupując ich kilka to jeden zakup pewnie byłby nietrafiony.
Buszując po forum znalazłem nastepującą strategie….nie pamiętam czyją nie mogę tego fragmentu odnaleźć:
1) Kupowanie obligacji z terminem do wykupu powyzej 2 lat
2) Rentownosc powyzej 12% stałe (lub WIBOR+marza min 7%)
3) Jesli jest mozliwosc sprzedac korzystanie przed wykupem w okresie od 6-7 mies przed wykupem
4) Maksymalna cena zakupu 1% za kazdy rok do wykupu czyli jesli 2 lata
to maks cena rynkowa 102%
Oczywiście zawarta tam rentowność nijak się ma od aktualnie panujących warunków ale gdyby ktoś z Was byłby tak dobry skomentował bądź ją udoskonalił?


Ponownie witam wszystkich forumowiczów
Po lekturze głównie Poradnika Inwestora w cześci odwołującej się do obligacji i częściowo działu „obligacje dla początkujących” (na co tu zwrócono moją uwagę)
Wysnułem następujące wnioski
1. Bezpieczne obligacje to teoretycznie obligacje Skarbu Państwa celowo pisze teoretycznie gdyż gdzieś spotkałem się z opiniami iż nie mogą być zupełnie bezpieczne w czasie gdy kraj coraz bardziej się zadłuża. Jednak wybór ich w chwili obecnej to teoretyczny zysk 3-4 procent za wyjątkiem obligacji 10-letnich które to jednak nie płacą dwa razy do roku odsetek. Wydaje mi się zatem że portfel IKE kogoś bez skłonności do średniego ryzyka powinien zawierać ok. 10 % środków ulokowanych w te właśnie obligacje.
No to jak 10 % zadysponowałem to pozostaje mi jeszcze 90%. Tutaj tworząc teoretyczny w miare bezpieczny portfel pomyślałem aby rozdzielić je następująco
A 30% obligacje komunalne
B 30% obligacje korporacyjne
C 30% obligacje także korporacyjne z tą różnicą że banki spółdzielcze bądź Alior Bank
Dotychczas jednak nie zadałem sobie dość trudu zresztą od piątku trudno by to nawet zrobić było by sprawdzić jakie tego typu obligacje są na giełdzie dostępne w rozumieniu jakie można rzeczywiście po przystępnej cenie kupić.
Prosiłbym o ewentualne sugestie bądź ocene moich dotychczasowych „wniosków” a ja sam powracam ponownie do przerwanej lektury.

Witam wszystkich forumowiczów. Korzystając z prawa tutaj „nowego” pragne zadać pytanie czy raczej cały szereg pytań.
Zatem do dzieła …..otworzyłem sobie IKE w formie rachunku maklerskiego w
Banku Ochrony Środowiska. Zadaje sobie pytanie akcje czy obligacje ?
Zatem skoro już tu jestem odpowiedź musi brzmieć OBLIGACJE
No wiec teraz trzeba sobie odpowiedzieć JAKIE OBLIGACJE?
I co najważniejsze nie chodzi tu o wskazanie tych czy tych konkretnych a jedynie wskazania ich jako ewentualnego przykładu. I tak rozpatruje portfel docelowo składający się z czterech bądź trzech rodzajów obligacji które to dobieram
Według takie go mniej wiecej klucza
1. Obligacje najbardziej bezpieczne wniosek z tego niskooprocentowane
2. Obligacje niewiele mniej bezpieczne
3. Obligacje przeciętnie bezpieczne
4. Obligacje ryzykowne
I teraz zaczynają się dla mnie schody bo jakie obligacje nazwiemy najbardziej bezpiecznymi? W moim przekonaniu są to obligacje skarbowe zatem o ile mam racje
Przejdźmy do punktu dwa
Obligacje nieco mniej bezpieczne czyli początek schodów …no bo jakie? Nie pytam tutaj jakie konkretnie lecz czy korporacyjne czy komunalne a może np. jakiegoś banku spółdzielczego? Czym się kierować i na co patrzeć przed podjeciem decyzji o ich zakupie? Gdzieś na stronie StockWatch wyczytałem że spółka emitująca takie obligacje powinna mieć rating od AAA do BBB ale dotychczas strony z ratigiem nie udało mi się odnaleźć. Ponadto ponoć powinny być „zabezpieczone” jednak nie wiem co to w tym przypadku znaczy czy też gdzie o tym informacje znaleźć? No chyba że na stronie Catalyst teraz sobie uzmysławiam że tam jeszcze nie szukałem. A i gdzieś tu się spotkałem z opinią że powinny to być obligacje spółki notowanej na GPW co bezwarunkowo w zasadzie przyjmuje do wiadomości. Ponadto słyszałem o opcji przedterminowego wykupu pytanie wiec kiedy na tym i w jaki sposób się zyskuje bądź traci?
Nastepne obligacje przeciętnie bezpieczne i znów pytanie jak je odróżnić od dość bezpiecznych albo od ryzykownych? Na co zwracać uwage ?
Pozostają wiec jeszcze te ryzykowne mogące teoretycznie przynieść największe zyski
Pomysł mam taki że powiedzmy 10% ogółu środków zamierzam inwestować właśnie w tego typu obligacje i powtarzające się pytanie jak z grona takich ryzykownych obligacji wybrać te których ryzyko jest mniejsze niż innych? Albo może aby nie wybrać tych najbardziej spośród nich ryzykownych? Mam nadzieje że ktoś z forumowiczów moje dylematy nieco rozjaśni a przy okazji wskaże adresy stron gdzie tę wiedze mogę pogłębić . Za wszystkie informacje bardzo dziekuje choć przyznam że za nimi pewnie kryć się będą moje kolejne pytania.


Informacje
Stopień: Obeznany
Dołączył: 1 lutego 2013
Ostatnia wizyta: 6 grudnia 2019 17:00:25
Liczba wpisów: 66
[0,02% wszystkich postów / 0,02 postów dziennie]
Punkty respektu: 0

Kanał RSS głównego forum : RSS

Forum wykorzystuje zmodfikowany temat SoClean, autorstwa J. Cargman'a (Tiny Gecko)
Na silniku Yet Another Forum.net wer. 1.9.1.8 (NET v2.0) - 2008-03-29
Copyright © 2003-2008 Yet Another Forum.net. All rights reserved.
Czas generowania strony: 0,971 sek.

PORTFEL STOCKWATCH
Data startu Różnica (%) Różnica (zł) Wartość
01-01-2017 +169,62% +33 923,73 zł 53 923,73 zł
Logowanie

Zaloguj
Zapamiętaj | Rejestruj | Aktywuj | Odzyskaj hasło