StockWatch.pl

Wywiad z prezesem XTB. Jak zbudowałem największą firmę brokerską w Europie

Omawiane walory:

Rozmowa z Jakubem Zabłockim, twórcą X-Trade Brokers podczas III. edycji międzynarodowego kongresu inwestycyjnego EXPO FxCuffs 2017. Patronem medialnym wydarzenia była redakcja StockWatch.pl.

Marcin Wenus: Ostatnio niewiele Pana Jakuba było w mediach i z tego co wiem, jest to pierwsze wystąpienie na żywo, jeśli chodzi o całą historię XTB. Niedawno doszło do zmiany na stanowisku prezesa spółki. Obecnie szefem XTB jest Omar Arnaout. Proszę opowiedzieć, skąd zmiany i jakie plany macie Państwo na najbliższą przyszłość?

Jakub Zabłocki: Zmiany są naturalne. Tak jak sygnalizowaliśmy, wróciłem do zarządu na trzy miesiące, żeby tą dobrą zmianę przeprowadzić. Mamy młody i dynamiczny zarząd z Omarem na czele. Omar jest z nami ponad 10 lat. Zaczynał od sprzedaży i marketingu, potem budował ze mną XTB w Rumunii i we Włoszech. Potem odszedł do konkurencji, aby następnie wrócić do Londynu. Tam zbudowaliśmy między sobą zaufanie i myślę, że sobie teraz fantastycznie radzi, co zresztą Państwo widzicie. XTB znowu jest bardzo widoczne i to nie tylko na rynku polskim.

Chciałem także pogratulować wszystkich nagród – to nowy rekord. Wydaje się, że rok 2016 został zdominowany przez Państwa firmę.

Bardzo mocno się staraliśmy. Dokonaliśmy zmian w zarządzie i w kierownictwie oddziału polskiego. Duży nacisk położyliśmy na rozwój technologii tradingowej i na poprawienie serwisu. Moja obecność w zarządzie miała te wszystkie zmiany spowodować. Mam jeszcze taką pozycję w firmie, że praktycznie mogę tam jeszcze wszystko pozmieniać, co w strukturze typowo korporacyjnej jest dość trudne. Myślę, że XTB zaczyna łapać drugą falę, taki wiatr w żagle i myślę, że jeszcze dużo ciekawych rzeczy będzie się działo, również w 2017 r.

Jak to wszystko się zaczęło?

Jak tę firmę zakładaliśmy – to był początek 2003 r. – ja już od pięciu lat pracowałem w BRE Banku. Zobaczyliśmy, że jest duże zapotrzebowanie na handlowanie, wtedy jeszcze na kontraktach forward. Było bardzo dużo klientów z private banking, którzy mogli otwierać transakcje wyłącznie od godziny 9:00 do 16:00, czyli wtedy, kiedy ja mogłem odebrać telefon, żeby z nimi tę transakcję zawrzeć. Nie było możliwości postawienia stop loss czy take profit, spready były na 9 pipsów na eurodolarze, więc wtedy pomyśleliśmy sobie, że może fajnie by było, gdyby ten klient mógł handlować przez 24 godziny na dobę z np. 5 pipsami spreadu wtedy i w sposób elektroniczny. I ciekawą rzeczą było, że kiedy tworzyliśmy XTB, to szczerze mówiąc nie wiedzieliśmy, że inne firmy typu Saxo Bank, IG Markets czy CMC Markets już na tym rynku są. Myśleliśmy, że robimy na tym rynku coś zupełnie unikalnego, że odkrywamy niezbadany teren. Po trzech miesiącach okazało się, że nie jesteśmy tak zupełnie sami, ale wtedy tych firm było kilka, a nie kilkaset, tak jak w tej chwili. To co jest fajnego to to, że my de facto ten rynek tworzyliśmy, my go nie kopiowaliśmy z Zachodu, tak jak większość biznesów jest kopiowana. My poszliśmy w coś zupełnie innego. Parę rzeczy, które obecnie na tym rynku funkcjonują, to są nasze autorskie rozwiązania problemów, z którymi się po drodze zmagaliśmy. To mi daje olbrzymią satysfakcję, że zrobiliśmy coś od początku sami z kapitałem początkowym – już nie pamiętam dokładnie – jakieś 300 tys. zł. Więc z perspektywy czasu trochę się z tego śmieję, ale faktycznie daje mi to satysfakcję.

Jakub Zabłocki (po lewej) założyciel i główny akcjonariusz XTB oraz Marcin Wenus (po prawej) wiceprezes i fundator fundacji FxCuffs. (Fot. dp/stockwatch.pl)

Jak postępował ten rozwój? Po trzech miesiącach zdaliście sobie sprawę, że nie jesteście sami. To była bardzo silna konkurencja, z niesamowitą ilością kapitału w porównaniu do wtedy X-Trade. Jak się udało przebić? Czy to konkursy, które wtedy były czymś naprawę nowatorskim? Pamiętam lata 2007-2008, jak był jakiś konkurs X-Trade Borkers, to nawet fora giełdowe huczały od tego, co się działo w konkursie. To była absolutna nowość, to było coś, co wprowadziło forex pod strzechy.

Jak zakładaliśmy XTB to wydawało nam się, że ta firma przetrwa maksymalnie dwa lata, do momentu kiedy banki zorientują się, że na tym biznesie można zarobić i że ktoś im zabiera klientów. Myśleliśmy, że uda się zarobić jakieś 2-3 miliony na tym biznesie i to będzie olbrzymi sukces. Natomiast banki przez bardzo długi okres czasu ignorowały ten biznes w Polsce. Na początku konkurencja była silna, ale takie firmy jak Saxo Bank czy CMC one nie działały w Polsce. My wtedy – w 2003-2004 r. – byliśmy brokerem lokalnym. I naszym podstawowym problemem było, kiedy lokalne banki wejdą na rynek i nas tak naprawdę zmiażdżą. Od początku byliśmy bardzo ostrożni, jeśli chodzi o koszty. Robiliśmy innowacyjną reklamę i klienci – Państwo – zaczęliście do nas przychodzić. Zdobyliśmy Wasze zaufanie. Momentem zwrotnym, kiedy zaczęliśmy się bardzo mocno rozwijać, było uzyskanie licencji w październiku 2005 roku. Wtedy postanowiliśmy, że rzeczywiście chcemy być duzi, że bardzo poważnie chcemy ten rynek rozwijać. Potem pojawiły się pierwsze oddziały i pierwszy konkurs inwestycyjny. Teraz już konkursy raczej nie działają, nie robimy już tego, ale wtedy to było coś „wow”, bo były też inne czasy. Poziom wiadomości, znajomości rynku przez inwestora był nieporównywalny. W tej chwili, jak się spotykam czasem z Państwem, z inwestorami i rozmawiamy o analizie technicznej, czy o zasadach inwestowania, to w większości przypadków – szczerze mówiąc – moja widza jest mniejsza. Wtedy moje proste doświadczenie analityczne czy traderskie, które wyniosłem z banku, stawiały mnie w takiej pozycji, że byłem dosyć mocno doświadczonym traderem. Natomiast obecnie te proporcje są zupełnie inne. Dostarczamy tylko serwis, a tak naprawdę to Państwo nam wskazujecie, w którym kierunku to powinno iść.

A jak to jest osiągnąć tak duży sukces, zarządzać dużą firmą i tak naprawdę, jakie obowiązki się z tym wiążą? Nie od strony menedżera, ale od strony tego, jak się Pan z tym czuje jako człowiek? Jak Pan sobie z tym radzi?

Jest to duża satysfakcja, ale wiadomo: mały biznes – mały problem, duży biznes – duży problem. Jesteśmy dość dużym biznesem. Na świecie podejrzewam, że jesteśmy w pierwszej piętnastce największych firm, no może oprócz Japonii, bo tam są gigantyczne firmy i one stanowią inną kategorię. Kiedyś mój wspólnik zapytał mnie: Czy pamiętasz choć jeden dzień, kiedy nie mieliśmy jakiegoś problemu do rozwiązania? Sięgnąłem pamięcią dwa lata do tyłu i szczerze mówiąc, nie pamiętałem [śmieje się]. I tak to jest. Z jednej strony satysfakcja, ale cały czas chcemy więcej. Chcemy utrzymać się na rynku, konsolidować ten rynek w przyszłości czy nawet w niedalekiej przyszłości, ale to wymaga naprawdę bardzo dużego zaangażowania. Ja mam taką osobowość, że mimo tego, że w tym biznesie już dosyć długo jestem, i w sumie może mógłbym, to tak naprawdę nie potrafię sobie do końca odpuścić.

To w takim razie, co jest odskocznią, bo ta odskocznia pewnie musi być?

Właściwie, to jak Pan jest w biznesie, prowadzi Pan biznes i zarządza firmą, to o niej się myśli cały czas. Nie ma de facto odskoczni. Można pojechać na wakacje. Ja akurat byłem na kitesurfingu, powiedzmy że to jest takie moje hobby. Ale przez tydzień sobie popływam i potem już znowu zaczynam myśleć [śmieje się]. Kiedyś usłyszałem opinię o prezesie Lachowskim – twórcy mBanku – że to jest człowiek-rekin. Jak śpi, to też myśli. Coś w tym jest.

Porozmawiajmy o regulacjach. Co na rynku polskim zmieni się i czy wiąże się z tym jakieś zagrożenie dla naszego rynku, ale też dla XTB, jako globalnego gracza?

Bardzo dużo zmienia się w regulacjach i to nie tylko tych w Polsce, ale również w całej Europie i na świecie. Niestety, jest bardzo dużo nieuczciwych podmiotów na rynku. Myślę, że raczej uregulowanych z innych lokalizacji niż Polska, albo w ogóle nieregulowanych, które poprzez swój sposób reklamy i agresywną sprzedaż psują wizerunek rynku i nadzorcy starają się w jakiś sposób zareagować. W niektórych przypadkach te ruchy mogą być przesadzone. Trzeba uważać, żeby tak naprawdę nie wylać dziecka z kąpielą. Rynek forexowy jest bardzo dużym rynkiem. W Polsce jest ok 30-40 tys. aktywnych inwestorów forexowych, 150-160 tys. osób ma rachunki, a w skali całego świata jest to pewnie kilkanaście milionów, a może i więcej. A więc chcecie Państwo zawierać te transakcje, robicie to i macie do tego jak najbardziej prawo. Natomiast to, do czego macie również prawo jako klient czy inwestor detaliczny, to także prawo do pełnej transparentności z naszej strony. Musicie wiedzieć, jakie są parametry egzekucji zleceń, jakie są statystyki tracących i zyskujących inwestorów, jakie są poziomy reject-ów czy odchyleń od cen zawarcia transakcji. Uważam, że wszystko jest dla ludzi. Natomiast przed podpisaniem umowy i zawarciem pierwszej transakcji musicie Państwo wiedzieć, że inwestowanie wiąże się z ryzykiem i my jako firmy, które sprzedają w sposób rozsądny te produkty, musimy Was o tym informować, aby mogli Państwo podjąć świadomą decyzję. Myślę, że wszystko się do tego sprowadza. W Polsce już praktycznie zostały wprowadzone przez KNF wytyczne, które praktycznie, to wszystko o czym mówię, regulują i my się do tego stosujemy. Niestety większość firm zagranicznych działających na polskim rynku nie do końca przejmuje się tymi regulacjami. Myślę, że to jest własnie problem. Jeżeli ten rynek zostanie dobrze, w sposób zrównoważony uregulowany, zapewniający pełną transparencję dla klientów, to dla nas to jest dobrze. Otwiera to nam możliwość do dalszego rozwoju i pewnie brania udziału w konsolidacji tego rynku.

Własnie, konsolidacja rynku. W ubiegłym roku z rynku wycofały się trzy podmioty: jeden, który bardzo agresywnie walczył o klienta, drugi, który miał jakiś biznes, a o trzecim wszyscy tak naprawdę dowiedzieli się że miał część forexową dopiero, jak się z niej wycofał. Czym to jest spowodowane? Powodem były regulacje czy może jeszcze coś innego?

Wydaje mi się, że to jest naturalny cykl tego biznesu. Jak zaczynaliśmy ponad 10 lat temu, to tych firm było raptem kilka na rynku. Ale też nie było dużo inwestorów, graczy forexowych. To wszystko raczkowało. Potem nastąpił bardzo silny rozwój tego rynku, bo pojawiły się setki firm. Natomiast w tej chwili, tak jak w każdym biznesie, następuje moment nasycenia i jednocześnie regulatorzy stawiając przed nami – praktycznie codziennie, co miesiąc – kolejne wymagania i kapitałowe i organizacyjne, powodują że ten biznes jest coraz trudniejszy do prowadzenia, wymaga coraz większych nakładów i coraz bardziej zaawansowanej technologii. Jednocześnie spready i prowizje bardzo mocno spadły, a więc tylko te najbardziej efektywne podmioty, te które mogą zaoferować produkt na najwyższym poziomie i sprostać wymaganiom regulatorów, na tym rynku pozostaną. A te małe podmioty będą musiały z tego rynku zrezygnować lub połączyć się lub zostać przejęte przez większe podmioty. My – mówiąc szczerze – bardzo na to liczymy, bo cały czas jesteśmy bardzo mocną kapitałowo firmą. Udało nam się zostać spółką giełdową, robimy optymalizację naszego biznesu, procesów, supportu i innych elementów biznesowych. Chcielibyśmy być takim fajnym hubem do przejmowania innych podmiotów i kontynuować nasz wzrost dalej, konsolidując ten rynek, przejmując inne podmioty, co podejrzewam, że nastąpi. Ale jak w każdym biznesie, nikt nie ma szklanej kuli i nie wie co będzie w przyszłości. Ale jakieś założenia biznesowe musimy mieć i to jest jedno z nich.

Myślę, że każdy lubi też słychać o tym, jak Polakom się udaje. X-Trade Brokers zaistniało na kilku rynkach światowych. Jest Portugalia, Hiszpania, czyli rynki z językami, które dominują w Ameryce Południowej. Jak to się udało? Jak z polskiej firmy zrobić firmę globalną? Może ma Pan jakieś rady dla tych, którzy chcą wyjść z biznesem globalnie?

Rzeczywiście, w tej chwili ok. 70 proc. przychodów XTB pochodzi spoza Polski. Polska to jest ok. 30 proc. przychodów. Działamy w jedenastu krajach Unii Europejskiej, w Turcji i mamy swój przyczółek w Ameryce Południowej. Dlaczego to zaczęliśmy robić? To też jest kwestia moich ambicji. Nie ukrywam, że jak budowałem ten biznes, nigdy nie chciałem, żeby to był biznes typowo polski. Zawsze miałem taką ambicję, że Polak potrafi, że pokażemy, że nie jesteśmy gorsi niż firmy zachodnie. Chciałem sam sobie to udowodnić. Jak dostaliśmy licencję w 2005 r. to już mieliśmy w 2006 r. pilotażowy oddział w Republice Czeskiej. Szybko poszło. Okazało się, że to był wielki sukces i że potrafimy za granicą sprzedawać takie usługi. Potem poszła Hiszpania, która trochę czasu nam zajęła, bo czekaliśmy na licencję oddziałową. Zawsze mieliśmy taki pęd, że chcieliśmy być dużą firmą międzynarodową, która nie ma kompleksów. Tak jak obserwuję polski sektor bankowy, usług finansowych, czy sektor forexowy, który się w Polsce wytworzył, to naprawdę nie powinniśmy mieć żadnych kompleksów. W krajach Unii Europejskiej, wydaje mi się, że Polska jest jednym z trzech najbardziej rozwiniętych rynków forexowych pod względem świadomości inwestorów, regulatora, znajomości tematu regulacji podmiotów, które tutaj są. Jesteśmy trzecim rynkiem obok Wielkiej Brytanii i Cypru. Moim zdaniem, są stwarza możliwości, żeby ten biznes miał tu swoje regionalne, a może nawet europejskie czy światowe centrum. Po Brexicie być może znowu nabierzemy wiatru w żagle. Nie mówię tylko o XTB, mówię też o innych podmiotach. Myślę, że branża fintechowa może się całkiem swobodnie z Polski rozwijać, bo potrafimy to robić, mamy dobrych programistów, mamy dobrych specjalistów, którzy znają się na finansach. Musimy zacząć wychodzić poza granice i skalować biznes, a Unia Europejska jest fantastycznym miejscem do tego, bo tak naprawdę za pomocą jednej licencji i paszportu europejskiego czy crossborderu można to spokojnie robić, tylko trzeba próbować. Pewnie będzie dużo porażek, ale też wiele może się udać.

To może teraz troszeczkę z perspektywy inwestora. Jako że jesteście spółką giełdową, to co może się stać się z biznesem, po tym jak nastąpi Brexit, kiedy ten rynek europejski troszeczkę zostanie zamknięty dla brokerów z licencją FCA. Czy to będzie szansa?

Myślę, że jest to szansa. Tak jak wspominałem, Warszawa ma szansę stać się centrum dla biznesu CFD na Europę, a może i na świat. Wszystko zależy od tego, jak ten rynek zostanie uregulowany. Czy zostanie uregulowany w sposób rozsądny, czyli taki, w którym te regulacje nie będą aż tak agresywne, że większość inwestorów będzie wolała otwierać rachunki inwestycyjne poza Polską lub nawet poza Unią Europejską, w jakiś offshorowych firmach. Mam nadzieję, że tak się nie stanie. Przy rozsądnym, zbalansowanym uregulowaniu tego biznesu w Polsce, wydaje mi się, że wytyczne KNF dają taki rozsądny framework regulacyjny, żeby ten biznes stąd się rozwijał. Nie sądzę przy Brexicie, żeby firmy brytyjskie, które są tam zlokalizowane były w stanie dalej operować na rynku europejskim bez przeniesienia swoich siedzib do innych krajów, które we wspólnocie pozostaną. Tak jak wspominałem, według mnie, Polska jeśli chodzi o biznes CFD, forex jest jednym z trzech najbardziej rozwiniętych pod każdym względem rynków. Reputacja Cypru jest bardzo niska i pewnie jej odbudowanie będzie ciężkie. Polska naturalnie ma szanse, tylko musi być dobra wola ze strony regulatora i ustawodawców, żeby to rozsądnie – nawet nie wspierać – ale uregulować. Myślę, że ten rynek możemy bardzo fajnie wyciągnąć w górę. Ale to też jest tylko moje założenie, z racji braku szklanej kuli.

Wracając do giełdy. Skąd pomysł na wejście na giełdę? Rozumiem, że to jest naturalny cykl rozwoju, ale czy w tym momencie XTB nieco nie przechodzi w formę korporacji i czy nie jest to też zagrożeniem strata elastyczności? Czy da się to jakoś pogodzić?

Tak jak wspominałem, wydaje mi się, że ten rynek będzie się konsolidował. Po obecnych zmianach regulacyjnych nie sądzę, żeby jakakolwiek albo wiele firm forexowych mogło zrobić z sukcesem IPO. Status spółki publicznej, daje nam możliwości do pewnych działań związanych z konsolidowaniem tego rynku. Myślę, że może to nam wyjść na zdrowie, bo jest bardzo wiele podmiotów, które chciałyby być podmiotami publicznymi. Więc prawdopodobnie nie będzie im łatwo w jakiś sposób się upublicznić. Wiadomo, że bycie spółką publiczną i zobowiązuje i są wymagania informacyjne. Niestety, wiele rzeczy, informacji, którymi wolelibyśmy się nie dzielić z naszymi konkurentami, teraz musimy ujawniać. Rynek jest bardzo dynamiczny, technologia się zmienia i trzeba podejmować szybko decyzje i szybko je realizować, a to, że ktoś tam później cię kopiuje, czy próbuje pójść w tym samym kierunku… cóż. Na rynku polskim nam się udało. Mieliśmy bardzo wiele podmiotów, które nas kopiowały. Takim podmiotem, który naprawdę bardzo agresywnie chciał zachwiać naszą pozycję było HFT. Bardzo dużo pracowników, którzy wcześniej pracowali w XTB zostało podkupionych, przejętych przez HFT. Ale jednak wytrzymaliśmy i cały czas jesteśmy obecni.

Czyli nie warto zadzierać? [śmiech]

Nie, tu nie chodzi o to, że nie warto zadzierać. Nie było między nami jakiejś otwartej walki. Ten rynek jest mocno konkurencyjny. Wymaga bardzo dużej wiedzy, kapitału i właściwego momentu. Gdybym ja teraz zakładał firmę z takim kapitałem jaki miałem i z taką wiedzą jak miałem, to na pewno byłyby to pieniądze stracone. Nie widzę teraz możliwości, żeby się ten sukces udało powtórzyć, bo ten rynek jest już rynkiem dojrzałym i raczej wchodzi bardziej w fazę konsolidacji niż etapu wzrostu startupów.

A jakie są dalsze plany marketingowe, tak od strony tradera? Co może być ciekawego dla nas, czyli master class, live tradingi, a może jakaś nowa gwiazda? Z tego co wiem, kampania z Madsem Mikkelsenem tak naprawdę zbudowała rozpoznawalność XTB na świecie. Rozmawiałem z traderami z całego świata i oni zaczęli kojarzyć markę X-Trade Brokers własnie po kampanii z Madsem Mikkelsenem, mówię tu o rynkach, na których nie jesteście obecni bezpośrednio. Jakie plany? Może jakaś ciekawa gwiazda?

(Fot. fb/xtb)

Na razie nowych gwiazd nie planujemy. Chcemy jeszcze przez rok zostać z Madsem. Wydaje nam się, że bardzo fajnie oddaje charakter firmy. To co zrobiliśmy z Madsem, chodziło nam przede wszystkim o kogoś, kto by się dobrze kojarzył z naszym brandem, który nie jest jednoznaczny. Z jednej strony Mads gra czarne charaktery, a z drugiej to facet z krwi i kości, który też ma swoje emocje – tak jak trader. Chcemy przede wszystkim kontynuować tego typu spotkania z Państwem, jak teraz. Na pewno będziemy robili następne master classy, trading cluby. Chcemy być jak najbliżej inwestorów foreksowych, bo tak naprawdę to dzięki nim funkcjonujemy i chcemy wiedzieć jak najwięcej, co powinniśmy zrobić, żeby jakość naszej usługi, bo sprzedajemy swego rodzaju usługę, poprawić i dostosować do waszych wymagań, albo dowiedzieć się jakie błędy robimy. Jedynym sposobem na to jest bycie jak najbliżej braci traderskiej, naszej community. Te czasy, kiedy sam robiłem kampanie typu konkurs inwestycyjny, imprezy, zabawy, wydaje mi się, że już minęły. Społeczność inwestorska bardzo dojrzała. Poziom wiedzy, jak obserwuje wśród inwestorów, jest nieporównywalny w stosunku do tego, co było te 10 czy 12 lat temu. Sposób komunikacji też musi być jak najbardziej profesjonalny i chcemy się tak z Państwem komunikować, również marketingowo.

Czyli następna kampania: Kamil Stoch – przeskocz z nami konkurencję, raczej nie wchodzi w grę?

Nie, raczej nie. [śmiech] Chociaż bardzo szanuję Kamila i ciesze się że wygrywa, ale to pewnie nie jest ten kierunek.

Patrząc na ofertę brokerów, dostrzegam wyścig na liczbę oferowanych instrumentów. Czy dobrze to interpretuję? Czy jest tak, że traderzy wymagają dostępu do tysięcy instrumentów, czy to po prostu moda? Co jest najmocniej handlowane jeśli chodzi o waluty czy indeksy?

Jeżeli chodzi o zwykłe kontrakty CFD, to tych instrumentów naprawdę mocno używanych jest garść. Pięć z nich stanowi 90-95 proc. obrotów, to jest: kontrakty na DAX, eurodolar, indeksy amerykańskie i pewnie jeszcze parę walut. Zauważamy, że coraz więcej inwestorów, którzy chcą inwestować w akcje międzynarodowe. To również się u nas pojawia. Chcemy mieć odpowiednio duże pokrycie w akcjach amerykańskich, europejskich czy w ETF-ach. Oczywiście, nie idziemy w tym kierunku, że mamy 10 albo 20 tysięcy akcji, żeby jedna osoba na tym instrumencie może raz na rok zagrała. To absolutnie nie ma sensu. Wydaje mi się, że coraz bardziej zaawansowane strategie inwestycyjne Państwo robicie. To już nie jest tylko eurodolar. Często inwestujecie również w akcje międzynarodowych firm np. żeby dostawać dywidendę z tych akcji, lub też żeby wzrastać z sektorem technologicznym w Stanach Zjednoczonych. Chcemy to w naszej ofercie mieć. Oczywiście, absolutna większość obrotów to jest eurodolar, DAX, indeksy amerykańskie i parę walut. Natomiast cieszy nas to, że coraz więcej Państwo dywersyfikujecie swoje portfele inwestując w instrumenty akcyjne te międzynarodowe.

StockWatch.pl

StockWatch.pl wspiera inwestorów indywidualnych dostarczając m.in:

- analizy raportów finansowych i prospektów emisyjnych spółek przygotowywane przez zawodowych, niezależnych finansistów,

- moderowane forum użytkowników wolne od chamstwa i naganiania,

- aktualne i zweryfikowane przez pracownika dane finansowe spółek,

- narzędzia analizy fundamentalnej i technicznej.

>> Sprawdź z czego możesz korzystać za darmo i co oferujemy w Strefie Premium

TE ARTYKUŁY NA TEMAT xtb, RÓWNIEŻ MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ
  • WIG20 idzie pod prąd, w grze XTB i spółki Czarneckiego

    Warszawska giełda jest dziś jedną z nielicznych, gdzie indeksy świecą na zielono. Duża w tym zasługa parkietowych lokomotyw z Pekao, Orlenem i PZU na czele. Na szerokim rynku na uwagę zasługują ZM Kania, Elektrobudowa, XTB oraz Idea Bank.

  • X-Trade Brokers miał wstępnie 5,1 mln zł zysku netto w I poł. 2019 r.

    X-Trade Brokers Dom Maklerski według wstępnych danych miał 5,1 mln zł skonsolidowanego zysku netto w I poł. 2019 r. wobec 100,4 mln zł zysku rok wcześniej. Przychody z działalności operacyjnej sięgnęły 88,8 mln zł wobec 197,9 mln zł w roku poprzednim.

  • 13 najhojniejszych propozycji dywidendowych marca

    Przymiarki do tegorocznego sezonu dywidendowego trwają w najlepsze. Tylko w marcu konkretne propozycje przedstawiło blisko 40 spółek z GPW, a kolejnych kilkanaście zasygnalizowało zamiar ogłoszenia rekomendacji w najbliższych tygodniach. Wśród nich jest aż 13, gdzie stopa dywidendy przekracza 5 proc.

  • Trzy Wiedźmy zdecydują o losach piątkowej sesji, w grze CCC, JSW i XTB

    Udana sesja na rynkach w Europie. Ponad 1-proc. wzrosty notują główne indeksy w Paryżu, Warszawie i we Frankfurcie. O losach sesji i indeksu WIG20 zdecydują jednak nie nastroje w Europie czy na Wall Street, ale wygasające marcowe kontrakty terminowe.

  • Dino Polska i Play zastąpią Energę i Eurocash w WIG20

    Giełda przedstawiła wynik rocznej rewizji portfeli głównych indeksów. Energa i Eurocash tracą miejsce w prestiżowym segmencie na rzecz debiutantów z 2017 r. Rewizja zmniejszy odrobinę udział Skarbu Państwa w indeksie WIG20.


Współpraca
Biuro Maklerskie Alior Bank Bossa tradingview PayU Szukam-Inwestora.com Capital PR