StockWatch.pl

Raport GetBacku ujawnił grzechy Deloitte

Omawiane walory:

Sprawozdanie roczne GetBacku ujawniło brzydką prawdę na temat pracy audytora. Z raportu wynika, że w sprawozdaniu za rok 2016 zabrakło bardzo istotnych wyjaśnień, które na etapie IPO diametralnie odmieniłyby postrzeganie windykatora w kontekście wartości i zdolności do obsługi długu. Dodatkowo obecny zarząd wskazuje, że nieprawidłowości księgowe i malowanie wyników miało miejsce jeszcze przed debiutem spółki na GPW, a prospekt zawierał sfałszowane dane.

Akcjonariusze i obligatariusze GetBacku na raport roczny musieli czekać ponad pół roku. Biegły rewident – firma Deloitte – ostatecznie odmówił wydania opinii powołując się przede wszystkim na brak możliwości uzyskania wystarczających dowodów i dokumentów. Lista wątpliwości dotyczy tak fundamentalnych kwestii jak zasadność założenia co do kontynuowania działalności, założeń w wycenie portfeli, czy zobowiązań GetBacku wobec funduszy z tytułu nabycia certyfikatów i zapewnienia płynności zarządzanych funduszy. Audytor nie był też w stanie zbadać kwot wierzytelności zagrożonych przeterminowaniem i przeterminowanych oraz kwot oszacowanych przez zarząd dotyczących sprzedaży i odkupu tych samych wierzytelności celem uniknięcia strat z wyceny i wykazania zysków ze sprzedaży, czyli krótko mówiąc „karuzeli” na pakietach wierzytelności, o których to Komisja Nadzoru Finansowego wspominała w swoim komunikacie.

Dotychczas wszystko wskazywało na to, że nieprawidłowości w GetBacku zaczęły się po publikacji prospektu emisyjnego. Tymczasem z najnowszego raportu wynika, że miały już miejsce w 2016 r. a być może nawet wcześniej, ponieważ tak należy rozumieć szacunek korekty kapitału własnego na dzień otwarcia 2017 r. obrachunkowego. 

Fragment noty 31 ze sprawozdania skonsolidowanego GetBack za rok 2017

Jak GetBack przez atomową opcję put skończył na skraju bankructwa >>> CZYTAJ WIĘCEJ

Podobnie ma się sprawa z obligacjami GetBacku z opcją put. To właśnie one stały się przyczyną utraty płynności. Z informacji uzyskanych od inwestorów zgromadzonych wokół StockWatch.pl wynika, że pierwsze emisje tego typu miały miejsce po 31 marca 2017 r., czyli po dacie bilansowej raportu za I kw. 2017 r., który był częścią prospektu emisyjnego. Tymczasem według raportu za 2017 r., pierwsze emisje pojawiły się jeszcze wcześniej, bo nawet w grudniu 2016 r – na dzień bilansowy, czyli 31 grudnia 2016 r. spółka posiadała zobowiązania z opcją put w wysokości 4,05 mln zł. Dodatkowo w I kw. 2017 r. wyemitowała obligacje z takim „wyłącznikiem” o wartości ponad 150 mln zł. O ile kwota na koniec 2016 r. jest zupełnie obojętna przy wielkości zadłużenia i raczej nie wpływała na decyzje inwestycyjne inwestorów, to już sam brak informacji o nierynkowych instrumentach finansowych w prospekcie (zawierającym raport za I kw.) jest poważnym wykroczeniem. Zatajenie tego faktu znacząco zmieniało postrzeganie spółki i związanych z nią ryzyk i było klasyczną pułapką zastawioną na przyszłych akcjonariuszy. >> Dołącz do dyskusji na forumowym wątku dedykowanym akcjom GetBack

Obligacje z opcją put wyemitowane przez spółkę w 2017 r. (Źródło: Sprawozdanie finansowe GetBack za 2017 r.)

Za sporządzenie prospektu emisyjnego odpowiedzialny jest zarząd spółki i to on odpowiada za ew. nieprawidłowości. Choć wielu inwestorów wini w tym względzie KNF, to państwowa instytucja zgodnie z prawem i orzecznictwem polskich sądów nie ma kompetencji do potwierdzania prawidłowości i prawdziwości przedstawionych w prospekcie danych finansowych. Za to do pewnego stopnia za prawidłowość danych odpowiada audytor, który bada roczne sprawozdania finansowe, choć oczywiście zasłania się także oświadczeniami składanymi przez zarząd.

Do ostatniego raportu finansowego GetBacku wydawało się, że Deloitte (rewident GetBack) w zasadzie też nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Wspomniane wyżej obligacje z opcją put ze względu na niski nominał nie zamazywały tzw. w rachunkowości jasnego i rzetelnego obrazu. Za to audytor wydając opinię do raportu za rok 2016 nie spisał się w kwestii ujawnień. W raporcie finansowym za 2017 r. zawarto oczywiście dane porównawcze za rok poprzedni. O ile dane finansowe za 2016 r. w raporcie za 2016 r. i 2017 r. są co do nominału takie same, to nota dotycząca portfeli wierzytelności ma znacznie szerszy zakres informacji. Okazuje się, że spółka w pozycji „Wpłaty od osób zadłużonych” prezentowała także zyski na sprzedaży portfeli wierzytelności. Informacji o tym w raporcie za 2016 r. niestety nie ma, a kwota zysku na sprzedaży pakietów odpowiada za prawie 1/3 całkowitych spłat i grubo ponad 1/3 przychodów.

Nota dotycząca portfeli wierzytelności w spółce za 2016 r. w raporcie finansowym za rok 2016 i 2017. (Źródło: Sprawozdanie finansowe GetBack za 2017 r.)

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, kiedy spółka uzyskuje spłaty (w relacji do portfela) w wysokości większej niż branżowy lider, a sama przedstawia się jako mocno innowacyjna, a zupełnie inaczej, kiedy spłaty od osób zadłużonych są niższe o 30 proc. Dodatkowo, gdyby wyłączyć marżę na sprzedaży pakietów wierzytelności (która w normalnym toku działalności powinna dążyć do zera, gdyż spółka portfele nabywała dla zarządzanych przez siebie funduszy FIZ i pobierała już z tego tytułu stosowne wynagrodzenie), to zysk netto spółki spadłby o połowę! Obraz GetBacku byłby zupełnie inny i mniej wiarygodny dla inwestorów. Według raportu za rok 2016, mieliśmy do czynienia ze spółką, która za pomocą innowacyjnych metod i technik uzyskiwała najwyższe w branży spłaty na posiadanych portfelach i była wysoce rentowna. Teraz okazuje się, że spłaty wcale nie były tak wysokie, a sam GetBack połowę zysków osiągał na pośrednictwie w sprzedaży pakietów (choć kupował najdrożej na rynku), a nie ich windykacji. Za brak ujawnienia charakteru pozycji: spłaty od osób zadłużonych można z pewnością obwiniać audytora, bo sprawozdanie za rok 2016 jest bardzo odległe od wymaganego w rachunkowości jasnego i rzetelnego obrazu.

Dla Deloitte – firmy zaliczanej do tzw. wielkiej czwórki audytorów – poważna rysa na reputacji. Powstaje także pytanie, czy w związku z uchybieniami dla inwestorów, którzy objęli akcje spółki na podstawie niewłaściwego obrazu i zostali wprowadzeni w błąd, otworzyła się furtka na dochodzenie odszkodowań od audytora. Zdaniem Deloitte informacje w sprawozdaniu nie zawierały istotnych zniekształceń.

Opinia Deloitte na temat sprawozdania finansowego GetBack za 2016 r.

StockWatch.pl

StockWatch.pl wspiera inwestorów indywidualnych dostarczając m.in:

- analizy raportów finansowych i prospektów emisyjnych spółek przygotowywane przez zawodowych, niezależnych finansistów,

- moderowane forum użytkowników wolne od chamstwa i naganiania,

- aktualne i zweryfikowane przez pracownika dane finansowe spółek,

- narzędzia analizy fundamentalnej i technicznej.

>> Sprawdź z czego możesz korzystać za darmo i co oferujemy w Strefie Premium

TE ARTYKUŁY NA TEMAT getback, RÓWNIEŻ MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Współpraca
Biuro Maklerskie Alior Bank Bossa tradingview PayU Szukam-Inwestora.com Capital PR