StockWatch.pl

Roman Karkosik: Przeceny to dla mnie okazje

Rozmawiamy ze znanym inwestorem giełdowym o spadkach, ciekawych branżach, poszukiwaniu pereł i radach dla początkujących inwestorów.

Spadki na giełdach przybierają na sile. Czy według Pana mamy powtórkę z przełomu 2007 i 2008 roku i czas przywitać się z bessą? Czy to tylko mocniejsza korekta, a co za tym idzie, okazja do zakupów?

Obecna przecena jest zupełnie inna od tej sprzed 3 lat, gdy akcje z korektami spadały przez 16 miesięcy, gdyż inne są okoliczności. Wówczas bessa po przegrzaniu kursów po prostu wszystkim się należała i była fundamentalnie zdrowa. Szkoda tylko, że nieco za płytka. Dzięki interwencjonizmowi państwa na rynkach globalnych nie doszło do totalnego samooczyszczenia. To samooczyszczenie odłożono w czasie i ono teraz próbuje się ponownie materializować w postaci rosnącego strachu. Rynek akcji cierpi na paranoję. Od gwałtownej depresji po euforię i z powrotem. Zmienność, zmienność i jeszcze raz zmienność. To bardzo dobre czasy dla inwestorów o silnych nerwach. Dla mnie gwałtowne przeceny to okazje i te okazje staram się wykorzystywać.

Jakie branże poleciłby Pan jako typy inwestycyjne w obecnych trudnych czasach i jaką stosuje Pan metodę przy wyszukiwaniu ciekawych spółek?

Interesują mnie firmy dobre fundamentalnie, a zarazem nieracjonalnie przecenione. Kryzys to czas okazjonalnych zakupów. Wiele perełek znajduje się w posiadaniu funduszy inwestycyjnych, które kupowały akcje „na górce” i nie mają zgody swych akcjonariuszy na dalsze dofinansowywanie mających problemy spółek. Chcąc uciąć straty, często pozbywają się aktywów bardzo tanio. Jeśli zaś chodzi o branże to oprócz rosnącego na całym świecie automotive, za atrakcyjną nadal uważam chemię oraz surowce ze szczególnym uwzględnieniem gazu łupkowego. To może być polski przebój najbliższych lat.

Jak wygląda model Pana portfela inwestycyjnego? Czy inwestuje Pan tylko w akcje, czy np. w surowce lub obligacje? A może po prostu trzyma Pan też kapitał na lokatach w banku?

Nie jestem spekulantem, ale z drugiej strony cenię w miarę płynny kapitał, gdyż okazje nie lubią czekać. Obligacje są dobre dla emerytów, a ja do emerytury mam jeszcze bardzo daleko. Preferuję akcje, te zaś odzwierciedlają koniunkturę w poszczególnych branżach.Potrafię pozostawać poza rynkiem, czekając na okazje. Mój portfel strategiczny, gdzie przekroczyłem ponad 5% w akcjonariacie jest stabilny i jest wszystkim znany. 

Ostatnio dyżurnym tematem jest nadciągające spowolnienie. Czy nie obawia się Pan, że kontrolowane przez Pana spółki będą musiały zrewidować swoje dość intensywne działania inwestycyjne?

Spowolnienie gospodarcze to okazja do atrakcyjnych przejęć. W takich czasach przejmują jednak tylko ci, którzy dysponują wolnymi środkami i są zdrowi fundamentalnie. My nie tylko mamy środki, ale też na tyle stabilną sytuację jest sporo chętnych, by nam te środki pożyczać. Gdy zaczęliśmy kupować w kryzysie, to do nas same zaczęły się zgłaszać się tzw. „okazje”. Naszym zadaniem jest ocena, czy rzeczywiście wystawione do sprzedaży aktywa warte są zachodu. Nie podejmujemy decyzji pochopnie. Kalkulujemy ryzyko. Jeśli okazuje się, że jest ono zbyt duże mimo atrakcyjnej ceny to rezygnujemy. 

W ostatnim czasie badał Pan kilkanaście spółek, w trudnej sytuacji finansowej. Co jest najważniejsze dla oceny ich potencjału? Przyjmijmy takie założenie, że każda ma fatalny bilans, złe wyniki, traci rynek. Atmosfera jest fatalna, odchodzą ludzie, wierzyciele stoją u bram, po prostu klapa na całej linii, a jednak czasem nie wszystko jest stracone. Po czym poznać perłę?

Przy takich założeniach, nie znajdziemy tam perły, bo to wszystko bankruci. Nieodkryta perła to firma, której z jakichś powodów czegoś brakuje by świecić w pełnym blasku. Może jej brakować kapitału obrotowego, sprawnego zarządu, skłonnego ponosić ryzyko innowacyjnego właściciela, czy też technologicznego wsparcia. Może nią być też zapomniana działająca na progu rentowności spółka, która nagle zaczyna zarabiać bo zmieniła się gwałtownie koniunktora. Perłą jest też firma, która idealnie uzupełnia dotychczasowy portfel o coś co wszyscy nazywamy synergią. Reasumując dobry łowca to ten, który ma wyczucie i pod ręką zestaw gotowych do zaaplikowania dopalaczy. Musi dobrze wiedzieć, który i komu ten dopalacz można zaaplikować, by po przejęciu firma odzyskała blask. 

Jedna z Pana spółek – Boryszew mocno inwestuje za granicą. Czy nie boi się Pan ryzyka związanego z przejęciami, przecież statystyki wskazują, że większość tego typu procesów się nie udaje?

Przy pewnej skali działalności rodzimy rynek jest zbyt mały do dalszego rozwoju. Jeśli chce się myśleć o ekspansji nie ma innego wyjścia. Ponadto nie sztuką jest coś drogą kupić, sztuką jest coś drogo sprzedać. My przejmujemy aktywa w rozsądnych cenach, które już zawierają premię z ponoszone ryzyko. 

Teraz pytanie, które nurtuje wielu graczy. Częste emisje akcji z dużym odcięciem od kursu, odbierają na długi czas większości inwestorom możliwość oceny wskaźnikowej spółki. Proszę sobie wyobrazić, że większość serwisów przez kilkanaście miesięcy podawała np. nieprawdziwe C/WK dla Boryszewa. Czy można jakoś rozwiązać ten problem?

Zgadzam się, że jest to problem, zwłaszcza dla inwestorów, którzy nie śledzą na bieżąco wydarzeń w konkretnej spółce. Niestety nie ma tutaj prostego rozwiązania biorąc pod uwagę obecne regulacje. I tutaj jest miejsce do takich serwisów jak StockWatch, które mogą podawać równolegle wskaźniki już uwzględniające przyszłe zdarzenia w spółce, np. rejestrację nowej emisji akcji.

Pod bokiem błyskawicznie rozwija się rynek obligacji Catalyst, tymczasem spółki Pana nie emitują obligacji. Wolą emisje akcji – dlaczego tak się dzieje i co musiałoby się stać, aby to zmienić?

Obligacje to nic innego jak forma zadłużenia, której obsługa jest mniej lub bardziej kosztowna, a my nie lubimy się zbytnio zadłużać. 

A jak Pan ogólnie ocenia rynek Catalyst i równie młody NewConnect?

Dla właściciela obu platform, czyli GPW to bardzo dobry interes, bo im więcej emitentów to większy ruch i większe z tego tytułu profity. Uważam jednak, że rozwój rynku New Connect poszedł zbyt daleko, wrota zostały zbyt szeroko otwarte, przekroczył pewną masę krytyczną, co może obrócić się przeciwko niemu. Odnoszę wrażenie, że przy ciągle rosnącej lawinie już mało kto panujenad składanymi deklaracjami i pokazywanymi przez te spółki wynikami. Nawet poważne media w tej masie się gubią i przestały monitorować i niejako dyscyplinować w imieniu drobnych inwestorów to co się tam dzieje. Do tej pory temu rynkowi sprzyjała gospodarcza koniunktura. Jeśli kryzys będzie głębszy, tam poleje się krew. 

Na koniec, jakie rady dałby Pan młodym ludziom, studentom albo świeżo upieczonym absolwentom w kontekście inwestowania na giełdzie? Czy jest sens inwestowania od kilku do kilkunastu tysięcy złotych na giełdzie, czy lepiej zebrać większy kapitał i dopiero wtedy wejść na rynek ?

Inwestowanie na giełdzie to najlepsza lekcja ekonomii i jeśli chodzi o świat realny to zarazem najtańsza forma zdobywania doświadczenia. Jeśli masz kilkaset wolnych złotych, załóż rachunek. Nie jest ważne, że pewnie je stracisz. Ważne, że za następne kilkaset kupisz książki lub zapiszesz się na kurs, żeby dowiedzieć się dlaczego. Dzięki temu zaczniesz myśleć jak inwestor. Jeśli do tego dorzucisz talent i wyczucie rynku, to prawdziwym inwestorem dopiero masz szansę zostać.

Dziękuję za rozmowę.

StockWatch.pl

StockWatch.pl wspiera inwestorów indywidualnych dostarczając m.in:

- analizy raportów finansowych i prospektów emisyjnych spółek przygotowywane przez zawodowych, niezależnych finansistów,

- moderowane forum użytkowników wolne od chamstwa i naganiania,

- aktualne i zweryfikowane przez pracownika dane finansowe spółek,

- narzędzia analizy fundamentalnej i technicznej.

>> Sprawdź z czego możesz korzystać za darmo i co oferujemy w Strefie Premium

TE ARTYKUŁY NA TEMAT alchemia, boryszew, hutmen, impexmetal, krezus, skotan, RÓWNIEŻ MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Współpraca
Biuro Maklerskie Alior Bank Bossa tradingview PayU Szukam-Inwestora.com Capital PR