Giełda po wynikach: 4 ciekawe spółki według strategii Petera Lyncha

Omawiane walory: , , ,

W najnowszej części cyklu Strategie Wielkich Inwestorów wraz z TVN CNBC wyszukaliśmy na giełdzie spółki spełniające kryteria Petera Lyncha. Przez szczelne sito tego znanego amerykańskiego inwestora przeszło tylko kilka firm notowanych na głównym parkiecie.

Kolejnym sławnym inwestorem, którego strategia pomaga wyselekcjonować ciekawe spółki jest Peter Lynch. Pracował jako zarządzający tylko 13 lat, po czym przeszedł na emeryturę. Całkowicie zasłużoną, bo jego fundusz Magellan z grupy Fidelity okazał się pod jego ręką najbardziej zyskownym funduszem na świecie, zarabiając od 1977 do 1990 roku zawrotne 2700 proc. Odpowiada to średniorocznej stopie zwrotu niemal 30 proc., czyli dwukrotnie więcej niż średni zwrot z amerykańskiego indeksu S&P500 w tym czasie. A była to jego pierwsza i jedyna praca, do której trafił… nosząc kije golfowe za prezesem Fidelity.

>> Obejrzyj zapis programu Strategie Wielkich Inwestorów w TVN CNBC

Jak wielu innych znanych inwestorów, Peter Lynch dokładnie opisał swoje zasady inwestowania w książkach. Wiele z nich okazuje się niezwykle proste i nie wymagające żadnej wiedzy. Przede wszystkim, radził nie tracić czasu na analizy makroekonomiczne, a skuteczne przewidywanie stóp procentowych uznawał za niemożliwe. Zamiast tego proponował skupić się na codziennych obserwacjach tego jak działają firmy i jak sprawdzają się ich produkty – jako klient. Uważał, że inwestor indywidualny jest w stanie wychwycić okazje wcześniej, niż dostrzegą je analitycy giełdowi. Swoim naśladowcom radził po prostu: inwestuj w to, co znasz i rozumiesz.

Mimo niezaprzeczalnych długoterminowych i powtarzalnych sukcesów, Peter Lynch jest inwestorem kontrowersyjnym. Krytycy zarzucają mu, że skłaniał inwestorów do przywiązywania się do akcji lubianych firm bez względu na cenę. Zbytnie skupienie na produkcie może budować niepotrzebny sentyment do akcji, które są fundamentalnie zbyt drogie, lub które mają potencjał spadkowy z innych powodów, na przykład trudności finansowych firmy. Jednak wiele osób krytykujących Lyncha pomija, że oprócz potocznych wskazówek typu: nie inwestuj w akcje spółek, które wypuszczają kolorowe raporty roczne albo wybieraj spółki, którymi mógłby zarządzać nawet debil, sformułował on bardzo konkretne, choć jednocześnie bardzo proste kryteria analizy finansowej dla poszukiwanych przez siebie spółek.

>> W serwisie z dnia na dzień przybywa szczegółowych omówień raportów za IV kwartał.>> Aktualną listę analiz przygotowanych przez analityków StockWatch.pl znajdziesz tutaj.

Peter Lynch jest autorem trzech książek o tematyce inwestycyjnej: One Up on Wall Street, Beating the Street oraz Learn to Earn (fot. www.wharton.upenn.edu)

Najważniejszy wskaźnik Petera Lyncha to PEG, który powstaje z podzielenia wskaźnika Cena do Zysku przez tempo rocznego wzrostu zysku na akcję. Wskaźnik ten stał się bardzo popularnym narzędziem analityków, gdyż pokazuje proporcję aktualnej ceny rynkowej akcji do oczekiwanego wzrostu wartości wewnętrznej spółki. Wartości powyżej 1 oznaczają, że dalszy wzrost jest już całkowicie w cenie, natomiast wartości poniżej 1 mogą wskazywać na niedowartościowanie akcji. Na wszelki wypadek wskaźnik C/Z nie powinien jednocześnie przekraczać średniej sektora.

Istota PEG jest bardzo prosta: Lynch twierdził, że godziwa cena za akcje spółki wynosi 7,5 razy roczny zysk (co odpowiada kosztowi kapitału 13 proc.). Ale jeżeli spółka rośnie i jej zysk na akcję się zwiększa, można zapłacić więcej. O ile więcej? Pięć lat wzrostu po 15 proc. rocznie oznacza podwojenie zysku na akcję, więc C/Z powinno wynosić wówczas 15. Ale wtedy cały ten zysk jest w już w bieżącej cenie akcji. Wskaźnik poniżej 15 oznacza niedowartościowanie, na przykład przy wartości 10 mamy PEG=0,67 i to może być okazją.

Lynch unikał jednak spółek, których zysk na akcję rósł szybciej niż 30 proc. rocznie, uważając je za zbyt ryzykowne. Stabilny wzrost powinien też wyrażać się rentownością operacyjną nie przekraczającą dwukrotności średniej z ostatnich pięciu lat. W tych odkryciach Lynch chciał być jednym z pierwszych – stronił on spółek, gdzie inwestorzy instytucjonalni mieliby więcej niż 50 proc. udziałów, gdyż te zostały już jego zdaniem przez rynek odkryte. Z tych samych powodów wybierał też spółki, których kapitalizacja nie przekraczała w tamtych czasach dwa miliardów dolarów.

To nie koniec kryteriów. Strategia Lyncha dopuszcza jedynie spółki, których zadłużenie, czyli suma wszystkich zobowiązań jest mniejsza niż 1/4 kapitałów własnych. Daje to nie tylko stabilność działania, ale także możliwość pozyskania dodatkowego kapitału na sfinansowanie dalszego wzrostu. I na sam koniec, przychylnie patrzył na firmy regularnie generujące gotówkę. To wszystko nie dotyczy sektora finansowego, od którego Lynch stronił, szukając okazji w tradycyjnych gałęziach gospodarki, tak nudnych i powtarzalnych jak tylko to możliwe.

Zastosowaliśmy strategię Petera Lyncha w zakresie kryteriów fundamentalnych do wyników spółek notowanych na GPW za 2012 rok w porównaniu do trzech lat poprzednich. Z 438 spółek obecnych na głównym parkiecie już po odsianiu firm przynoszących w tym czasie choć raz straty, została bardzo krótka lista potencjalnych podmiotów charakteryzujących się stabilnym wzrostem. Jednak nie jest to wzrost tak równy, jak chciał tego Lynch. Wybraliśmy więc tylko spółki systematycznie rosnące, które mogły mieć w tym czasie jeden gorszy rok, skompensowany w latach kolejnych i wyciągnęliśmy średnią z trzyletniej dynamiki wzrostu.

Zgodnie ze wskazówkami, odrzuciliśmy spółki rosnące wolniej niż 15 proc. rocznie i szybciej niż 30 proc. O dziwo, tych drugich było całkiem sporo, a wśród nich pojawili się tacy ulubieńcy analityków jak Action, Apator, Eurocash czy LPP. Niestety, zasady to zasady. W ten sposób powstała krótka lista 10 podmiotów, wśród których proporcja wskaźnika Cena/Zysk do tempa wzrostu w każdym wypadku okazała się korzystna. Potwierdza to tezę o niedowartościowaniu polskich spółek, także tych bardzo dobrych.

Jednak musieliśmy zastosować kolejne kryteria Lyncha, z których nieubłagany okazał się wskaźnik długu odsetkowego do kapitałów własnych, który spowodował usunięcie w cień trzech spółek: Arterii, Dom Development i Neuki. Wymieniona trójka również czerwone kartki i poszła na ławkę rezerwowych – jednak cały czas do indywidualnego rozważenia, szczególnie pod kątem przyszłym wyników. Jednak uwaga: braliśmy pod uwagę tylko kredyty, obligacje i leasingi, nie uwzględniając w zadłużeniu kredytu kupieckiego, który szczególnie w wypadku dystrybutora farmaceutyków potrafi być bardzo duży.

>> Neuca w IV kwartale zapracowała na miano gwiazdy sezonu. >> Giełda po wynikach: 7 błyszczących gwiazd sezonu.

Na placu boju zostało siedem spółek, ale patrząc bliżej na dynamikę wzrostu w poszczególnych latach, zauważyliśmy iż wzrost zysku netto na akcję w wypadku Elzabu i Sonela mocno wyhamował w 2012 roku, zaś w wypadku Kęt wprawdzie się poprawił, ale był nierówny. Dlatego daliśmy im żółte kartki, którą Kęty dostały także za bardzo duży udział inwestorów instytucjonalnych w akcjonariacie. Wartość 40,6 proc. w tabeli pochodzi ze strony spółki, natomiast zawiera tylko fundusze powyżej progu 5 proc. Tymczasem z analiz portfeli OFE wynika, że rzeczywiste zaangażowanie w akcjonariacie na koniec zeszłego roku przekraczało 75 proc. Dodatkowo trzeba wspomnieć, że większościowym udziałowcem Elzabu jest Comp, co również nie pozwala traktować tej spółki tak, jakby była całkowicie samodzielna i samorządna.

Fundamentalną czwórkę Petera Lyncha po wynikach tworzą więc: Aplisens, Tell, Wawel i ZPUE. Wprawdzie w żadnej z nich udział instytucji nie przekracza 50 proc., ale trudno powiedzieć, żeby były to spółki nieznane. Trzeba bowiem dodać, że wybór na GPW cały czas pozostaje skromny. Peter Lynch trzymał w swoim portfolio chwilami nawet 1.400 spółek z ponad 8.000 dostępnych na nowojorskiej giełdzie, natomiast my mamy do dyspozycji niewiele ponad 400. A gdybyśmy chcieli patrzeć w pięcioletnią historię, to odliczając bankruty i spółki wycofane w wezwaniach, zbiór zawęża nam się do niewiele ponad 300 spółek.

>> Weź sprawy w swoje ręce i znajdź przyszłą gwiazdę parkietu. >> W serwisie jest dostępny skaner fundamentalny, który ułatwi poszukiwania najdorodniejszych spółek.

W naszym kwartecie najwyższe tempo wzrostu zysku na akcje ma Wawel. Cukiernicza spółka pod rządami Dariusza Orłowskiego systematycznie zdobywa rynek i co ważne, nie odbywa się to kosztem utraty marż. Nagrodą jest systematyczny wzrost kursu. W samym IV kwartale przychody wzrosły o 8,6 proc. do 163,7 mln zł w porównaniu do analogicznego okresu w roku ubiegłym. Zysk EBIT skoczył o 9,4 proc. do 25,8 mln zł, a netto o 11 proc. do 22,1 mln proc. W całym 2012 roku spółka zarobiła na czysto 66,7 mln zł (+17 proc.). Zarząd rekomenduje wypłatę z ubiegłorocznego zysku 14 zł na akcję w formie dywidendy. Głównym czynnikiem ryzyka dla wyników osiąganych w przyszłych kwartałach jest wzrost cen surowców, a w szczególności ziarna kakaowego. Według ostatniego raportu, spółka nie spodziewa się istotnych wahań na rynku tego surowca w 2013 roku.

W zestawieniu mamy też dwóch reprezentantów modnego cały czas sektora elektromaszynowego, a konkretnie firmy inżynierskie tworzące aparaturę przemysłową. Aplisens działa przede wszystkim w niszowej branży przetworników ciśnienia i czujników temperatury. Spółkę można traktować jako defensywną ze względu na niską korelację popytu na ich produkty z sytuacją gospodarczą. W 2012 roku Aplisens zawdzięcza swój rozwój w dużej mierze dynamicznie rosnącemu eksportowi do krajów WNP. Gorzej było na rodzimym rynku. Jednak według zarządu, sytuacja na rynku poprawiła się w stosunku do tej z IV kwartału. To daje nadzieje na dalszą poprawę wyników w 2013 roku. Analitycy Millennium DM szacują płaskie przychody (+/-2 proc.) na krajowym rynku, a WNP wzrost na poziomie +20 proc. oraz zysk netto na poziomie 16,3 mln zł wobec 14,7 mln zł w 2012 r. >> Zobacz szczegółową analizę fundamentalną i wskaźnikową spółki w StockWatch.pl

Docenić należy także wyniki ZPUE. Zakład jest jednym z głównych krajowych producentów urządzeń elektroenergetycznych do przesyłu energii. Spółka zakończyła 2012 rok z rekordowym wynikiem i cash flow oraz zdobyciem nowych rynków. Zdaniem analityków nowe moce produkcyjne oraz zdolność i zamiar przejmowania kolejnych podmiotów to potencjał do dalszych wzrostów. Stąd też dynamiczny wzrost kursu na początku tego roku, który był poparty wysokimi rekomendacjami, natomiast trzeba pamiętać, że OFE zaczęły pojawiać się w jej akcjonariacie jeszcze w 2012 r. >> Zobacz stronę analityczną spółki w serwisie StockWatch.pl

Czwartą nominowaną spółką jest Tell. Tu jednak jesteśmy mocno spóźnieni z wyborem, bo ruszyły istotne zmiany właścicielskie. Główny akcjonariusz Impera Capital podpisał z funduszem Neo Investments przedwstępną umowę sprzedaży akcji Tella, które stanowią nie mniej niż 20,39 proc. kapitału i nie mniej niż 32,11 proc. głosów na WZ. Wartość transakcji wynosi 12,8 mln zł. Zawarcie porozumienia uzależnione jest jeszcze od szeregu warunków, ale oznacza to zmierzanie do włączenia Tella do holdingu Outsourcing Experts (OEX), który działa m.in. w obszarach outsourcingu procesów sprzedaży i marketingu, call center oraz back-office. Prezes Tella uważa, że OEX może wesprzeć Tell operacyjnie w obszarze logistyki lub back-office, dzięki czemu spółka może osiągnąć także efekty synergii operacyjnej i kosztowej. Natomiast dla inwestora indywidualnego dalsze losy spółki od strony korporacyjnej stoją pod znakiem zapytania.

>> Interesujesz się sytuacją fundamentalną Tella po wynikach za ostatni kwartał? >> Zobacz analizę najnowszego raportu przygotowaną przez analityka portalu StockWatch.pl

StockWatch.pl

StockWatch.pl wspiera inwestorów indywidualnych dostarczając m.in:

- analizy raportów finansowych i prospektów emisyjnych spółek przygotowywane przez zawodowych, niezależnych finansistów,

- moderowane forum użytkowników wolne od chamstwa i naganiania,

- aktualne i zweryfikowane przez pracownika dane finansowe spółek,

- narzędzia analizy fundamentalnej i technicznej.

>> Sprawdź z czego możesz korzystać za darmo i co oferujemy w Strefie Premium

TE ARTYKUŁY NA TEMAT aplisens, tell, Wawel, ZPUE, RÓWNIEŻ MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ
  • Wawel miał blisko 18 mln zł zysku netto w III kwartale 2020 r.

    WAWEL odnotował 17,85 mln zł jednostkowego zysku netto w III kw. 2020 r. wobec 18,31 mln zł zysku rok wcześniej.

  • Aplisens skupi ćwierć miliona akcji własnych po kursie 11,90 zł

    APLISENS zaprosił do składania ofert sprzedaży nie więcej niż 249 tys. akcji własnych APLISENS po 11,90 zł za sztukę.

  • ZPUE tłumaczy się z leasingu jachtu za 37 mln zł, ale w komunikacie trzeszczy od sprzeczności

    Giełdowy producent urządzeń dla elektroenergetyki idzie w zaparte i przekonuje akcjonariuszy, że leasing jachtu Princess 30 M 028 za 37 mln zł był słuszną decyzją. W komunikacie trzeszczy jednak od sprzeczności. Z jednej strony spółka stwierdza, że inwestycja w jacht jest zgodna ze strategią i nie wpływa na dywidendę. Z drugiej firma obawia się skutków COVID-19, ograniczenia dostępu do kredytu oraz nie wyklucza ryzyka zamknięcia któregoś ze swoich zakładów produkcyjnych. W tym kontekście zarząd ocenia wypłatę ewentualnej dywidendy jako "skrajną nieodpowiedzialność".

  • Spadki na kursie akcji ZPUE. W tle luksusowy jacht za 37 mln zł

    Giełdowy producent urządzeń dla elektroenergetyki wyleasingował jacht Princess 30 M 028 warty 37 mln zł. Akcjonariuszom mniejszościowym spółki taki sposób wydawania pieniędzy nie przypadł do gustu. W poniedziałek notowania ZPUE spadają o 8 proc.

  • 15 propozycji dywidendowych na czerwiec

    Na ten moment plany dywidendowe na czerwiec ma 11 spółek z głównego parkietu i 4 kolejne z NewConnect. W obu grupach nie zabraknie propozycji o stopie przekraczającej 5 proc. Kilka firm szarpnie się na rekordowe stawki.


Współpraca
Biuro Maklerskie Alior Bank Bossa tradingview PayU Szukam-Inwestora.com Capital PR