Starward Industries: Chcemy wejść do czołówki producentów gier

Omawiane walory:

Do 12 grudnia trwają zapisy na akcje Starward Industries. Krakowskie studio chce podbić świat grą opartą o prozę Stanisława Lema, jednego z najpopularniejszych i najczęściej czytanych autorów science-fiction. Specjalnie dla StockWatch.pl prezes Marek Markuszewski i przewodniczący rady nadzorczej Kamil Klinowski na gorąco odpowiedzieli na najczęściej pojawiające się pytania wśród inwestorów.

Starward,Industries,wywiad,gaming,lem

Współzałożyciele Starward Industries: Marek Markuszewski (po lewej) oraz Kamil Klinowski (po prawej).

Z czego wynika postrzeganie kapitalizacji na poziomie 80 mln zł?

Aktualna kapitalizacja pre-money jest bliższa 71 mln zł, ponieważ nie powinno się do niej wliczać akcji z programu motywacyjnego. Będzie on rozciągnięty na 2 lata i wszystkie planowane akcje będą mogły być objęte pod warunkiem osiągnięcia przez członków zespołu – nowych i przyszłych – stawianych im celów. Naszym celem, jako spółki, jest natomiast generować stabilny wzrost wartości, aby dwucyfrowe poziomy szybko przeszły do historii.

Jak oceniacie Państwo ryzyko całego projektu oraz potencjał zwrotu dla inwestorów?

Branża gier wideo należy do sektorów o znacznym ryzyku, oraz idącej w parze wysokiej potencjalnej zyskowności. Będąc tego świadomi, podporządkowujemy wszystkie działania poprawie proporcji zysk: ryzyko przez bardzo dokładną analizę i weryfikację podejmowanych decyzji, z zaangażowaniem doświadczonych członków zespołu, władz oraz konsultantów. Spółka już pozyskała ponad 6 mln zł kapitału przy jeszcze większym ryzyku: gdy jeszcze nikt nie widział gry, i wcześniej, gdy jeszcze nie miała ani pracowników, ani sprzętu, ani lokalu. A jednak przekonaliśmy do siebie już kilkadziesiąt osób. Dzięki temu startujemy w dużej skali: budżet deweloperski przekraczający 7 mln zł oraz marketingowy 2 mln zł, jest niespotykany dla pierwszej produkcji.

Jak uzasadniacie Państwo skalę programu motywacyjnego na poziomie 200 tysięcy akcji serii F?

Zbudowaliśmy i w dalszym ciągu rozwijamy bardzo doświadczony zespół osób, które na seniorskich stanowiskach współtworzyły kluczowe polskie tytuły. Nie jest łatwo przekonać takie osoby, aby zrezygnowały z wysokich pensji, szerokich dodatków i stabilnego zatrudnienia w dojrzałych firmach. Jednak każda z tych osób chciała pracować u siebie. Dzięki temu mamy nie tylko niesamowicie zaangażowanych ludzi, ale także gwarancję, iż jesteśmy prawdziwym zespołem przedsiębiorców, czyli osób, których celem jest wypracowywanie zysku. Ponadto, dzięki programowi motywacyjnemu mamy na rozsądnym poziomie miesięczne koszty funkcjonowania zespołu, co jest również korzystne dla wszystkich akcjonariuszy.

Czym różni się Państwa zespół deweloperski od innych doświadczonych zespołów, które debiutowały w ostatnim okresie?

W materiałach pokazujemy dokładnie, kto i w jakiej roli zdobywał doświadczenie w wiodących polskich firmach. Nie chcemy komentować innych studiów, bo każda firma jest inna. Nasz zespół już się sprawdził: w przeciągu roku dowiózł w terminach trzy duże milestone’y, dostarczając działający prototyp z jakością i zawartością, które normalnie wymagałyby 30 osób. Myślę, że to stanie się jasne, gdy tylko pokażemy publicznie grywalną wersję.

Czy przy tak dużej liczbie znanych osób macie Państwo jasnego lidera w spółce?

Liderem spółki jest oczywiście prezes. Na poziomie zarządu wspierają go Daniel Betke i Mariusz Antkiewicz. Spółka ma jasną strukturę organizacyjną i podział ról, a fakt, że w każdym obszarze mamy profesjonalistów, jest tylko plusem. Każdemu zależy na sukcesie przedsięwzięcia, a olbrzymia wiedza, doświadczenie i znajomości pozwalają nam iść mocno do przodu, a przy tym unikać błędów popełnionych przez inne zespoły.

Czy gatunek gier fabularnych pozwoli Państwu na zrealizowanie założeń sprzedażowych?

Gatunek jest tylko jednym z elementów pozycjonowania gry, którego celność potwierdzili wydawcy, z którymi mieliśmy okazję rozmawiać o ewentualnej współpracy. Chcemy jednak wydać grę sami, i wówczas 500-700 tys. egzemplarzy realizuje z nawiązką założenia rentowności projektu, a przy tym wydaje się celem realnym do osiągnięcia – oczywiście w razie dobrego przyjęcia gry przez liderów opinii, nad czym pracujemy od pierwszego dnia. Rynek jest jednak dużo większy i zwykle sukces oznacza przekroczenie miliona egzemplarzy, nawet z nawiązką. W tym mógłby pomóc zewnętrzny wydawca, więc w swoim czasie rozważymy ten wariant, mając na uwadze budowanie dodatkowej wartości dla akcjonariuszy. Zarówno przy pierwszym projekcie studia, jak i przy kolejnych.

Dlaczego 47 tys. akcji serii A jest pozbawionych lock-upów?

Pierwotnie inwestorzy nie mieli żadnych ograniczeń w zbywaniu akcji, co wynika z ryzyka jakie wzięli na siebie, kiedy nie było jeszcze zespołu, grywalnej wersji czy nawet zarejestrowanej spółki. Przy realizowaniu kolejnych podwyższeń zdecydowana większość dobrowolnie podpisała lock-upy, co m.in. zwiększa szansę na debiut w dość krótkim czasie. Ponieważ grupa inwestorów jest już naprawdę znaczna, dążyliśmy do zawarcia umów lock-up dla pozostałych 47 tysięcy akcji, kierując się tym, aby uniknąć jakichkolwiek niepokojów. Na początku grudnia otrzymaliśmy podpisane nowe umowy lock-up na 40 tysięcy akcji kończące się po upłynięciu 12 miesięcy od debiutu, co daje objęcie ograniczeniami obrotu łącznie 99,58 proc. wszystkich akcji wyemitowanych przed ofertą publiczną. Dodatkowo przesuwamy dopuszczenia do obrotu wszystkich akcji serii A o 12 miesięcy od debiutu. W ten sposób akcje serii H, które są oferowane w trwającej emisji publicznej, będą jedynymi wprowadzonymi do obrotu na NewConnect podczas debiutu.

Czy tak mały zespół jest w stanie zrealizować w tak krótkim czasie (2,5 roku) wysokiej jakości produkt, gotowy i bez błędów?

Jest to wystarczająco dużo czasu, pod warunkiem że nie robi się błędów, nie traci czasu i nie marnuje contentu. Właśnie dlatego, jak wspomnieliśmy wyżej, tak ważne było pozyskanie osób nie tylko z umiejętnościami technicznymi, ale również z doświadczeniem i umiejętnością pracy w zespole.

Jak chcecie Państwo zrealizować multiplatformową premierę pierwszej gry? Jest to trudne nawet dla doświadczonych deweloperów z licznymi zespołami.

To prawda, mało która firma, nawet z wieloletnim doświadczeniem, potrafi wypuścić grę jednocześnie na kilka platform. Na szczęście nasi ludzie uczyli się tego u źródła i przećwiczyli wielokrotnie. Dzięki temu spokojnie realizujemy nasz bazowy plan równoczesnej premiery na PC, Xbox, Switch oraz PlayStation. Zostawiamy sobie jednak furtkę, bo może się okazać, że biznesowo korzystniejsze może być partnerstwo z wybraną platform. Takie umowy zwykle wiążą się ze znaczącą przedpłatą oraz zwiększoną widocznością w zamian za czasową wyłączność. Nasz projekt już zaczyna być głośny i interesują się nim znaczący gracze rynkowi.

Dlaczego tak szybko chcecie Państwo zadebiutować na NewConnect?

Wejście na rynek publiczny było naszą strategiczną decyzją, związaną z planami szybkiego rozwoju studia i uruchamiania produkcji kolejnych tytułów. Inaczej nie potrzebowalibyśmy rynku publicznego, mając zapewnione finansowanie dla gry, która ukaże się za niecałe dwa lata. Robimy to teraz, gdy jeszcze mamy dodatkowe moce przerobowe na chociażby wyjazdy, spotkania i prezentacje. Od wiosny wszyscy będą całkowicie pochłonięci produkcją i promocją gry.

Dlaczego tak mało jest komunikowane co do samego tytułu oraz szczegółów pierwszej gry?

Przemyślane ogłoszenie gry ma służyć marketingowi przyszłego produktu, i zapewnić jak najszerszy zasięg przy dobrym przyjęciu przez media, influencerów i graczy, którym trzeba przy tej okazji poświęcić czas i uwagę. To bardzo ważny pierwszy krok kampanii, która opiera się na ciekawości i skłanianiu do reakcji zwrotnej. Dzięki temu rozpoczniemy też budowę społeczności czekającej na grę, na co będziemy gotowi wiosną. Zbyt wczesne przekazanie informacji na temat produktu przy okazji emisji publicznej, mogłoby spalić temat w mediach branżowych, odbierając mu efekt nowości.

Jak chcecie Państwo zmonetyzować siłę IP Stanisława Lema? Jak unikniecie Państwo losu innych adaptacji znanych IP na gry wideo, które nie spełniły oczekiwań?

Możliwość tworzenia adaptacji prozy Stanisława Lema jest dla nas wielkim zaszczytem, jako fanów jego twórczości oraz rodaków. Jednak będzie to tylko dodatkowy argument za wzajemnym polecaniem sobie przez graczy dobrej, wciągającej, innowacyjnej i frapującej gry, którą tworzymy.

Co rozumiecie Państwo przez godziwe wynagrodzenia dla spadkobierców Stanisława Lema? Jak silny będzie miało to wpływ na przychody ze sprzedaży gry?

Szczegóły umowy licencyjnej są objęte poufnością, jednak chcemy zapewnić, że wynagrodzenie jest wystarczająco wysokie, a zarazem ma strukturę procentu od przychodów. Dzięki temu nie spodziewamy się przyszłych roszczeń ze strony licencjodawcy. Przeciwnie, liczymy że otwiera drzwi do wieloletniej współpracy w kolejnych tematach i to na wielu polach.

Czy obecna wycena nie jest przejawem pychy i nadmiernej pewności przyszłego sukcesu?

Sądzimy, że wycena bardzo celnie oddaje sumę wszystkich zaangażowanych w spółkę zasobów. Oprócz dotychczas zainwestowanej gotówki przekraczającej 6 mln zł, wartość buduje szereg składników niematerialnych, których nie ma w bilansie spółki. Są to przede wszystkim: licencja na powieść Stanisława Lema, koncepcja i biznes plan, wkład merytoryczny członków władz oraz kluczowych inwestorów, którzy pracowali prawie przeszło rok bez wynagrodzenia, a także know-how i kapitał intelektualny wszystkich osób zaangażowanych w projekt. Jest to w związku z tym olbrzymi goodwill, który jest swoją drogą charakterystyczny dla spółek technologicznych tworzących produkty dla klienta końcowego, oparte o własność intelektualną. Dodatkowo, patrząc na poziomy wycen i transakcji z udziałem funduszy venture capital w Europie, niecałe 16 mln euro jest raczej skromne i zdroworozsądkowe. Oczywiście, sukces nie jest nigdy gwarantowany. Jesteśmy świadomi ryzyka związanego z branżą gier wideo i zależy nam, żeby wszyscy byli też tego świadomi.

Dlaczego inwestorzy mają wybrać Starward Industries, gdy na parkiecie są inne podmioty, o porównywalnej lub atrakcyjniejszej wycenie z bardziej zaawansowanymi pracami deweloperskimi?

Sądzimy, że inwestor świadomie zarządzający swoim portfelem ma na radarze zarówno spółki dojrzałe, jak i startupy. Przecież można wchodzić w nowe firmy już za niewielkie kwoty, choćby dlatego, aby nie tracić okazji do śledzenia kolejnych kroków i zdobywania doświadczeń z pierwszej ręki, co jest zwykle trudne gdy się nie jest w spółce od pierwszej emisji publicznej. Być może nasz spokój wynika z tego, że codziennie obcujemy z grą i widzimy jak ewoluuje, a jednocześnie jak rośnie tkanka biznesowa wokół całego projektu.

Jak zamierzacie Państwo zrealizować wydanie gry w modelu self-publish?

Samo wprowadzenie gry na platformy sprzedażowe oraz uruchomienie reklamy to proste czynności techniczne. Najważniejsze jest precyzyjne dotarcie do odpowiednich grup graczy z jasnym, lecz zarazem frapującym przekazem. Mamy gotowy zarys kampanii i strategię marketingową. Zebrana jest istotna część budżetu. Trwają przygotowania do pierwszego kroku, tj. ogłoszenia gry. W kolejnych krokach będziemy angażować graczy na platformach społecznościowych. Mamy nadzieję na stworzenie żywej społeczności, która będzie aktywnie nam kibicować i wspierać w naszych działaniach. Bezpośrednia komunikacja jest kluczowym elementem kampanii. Wspierać ją będzie w kluczowych momentach zaangażowanie mediów i liderów opinii, a nasza gra będzie wyśmienitą okazją do wciągnięcia swoich odbiorców w świat powieści renomowanego pisarza sci-fi. Taka okazja, odkrycia czegoś nowego w obecnym świecie przesyconym wtórnością i masowymi produkcjami nie najwyższych lotów jest wielką gratką. Od początku pracy nad koncepcją gry i studia planujemy self-publishing. Jednak po kilku rozmowach z zainteresowanymi partnerami, nie wykluczamy współpracy z dużym wydawcą. Będzie rozważany tylko globalny partner, który mógłby swoimi działaniami zmultiplikować zakładaną sprzedaż.

Dlaczego nie zainwestowaliście Państwo więcej w stronę internetową?

Patrzymy na każdą wydawaną złotówkę. Strona internetowa firmy raczej najmniej wspiera sprzedaż gry użytkownikom końcowym, co jest naszą główną optyką przy wydawaniu pieniędzy.

Czym uzasadniacie Państwo obecną kapitalizację 69-76 mln zł pre-money?

Oferujemy możliwość wzięcia udziału w projekcie o kalibrze jakiego dawno w Polsce nie było i długo nie będzie. Wiemy, że nie jest to najtańsza oferta publiczna na małym parkiecie w przeliczeniu na twarde dane, jednak sądzimy, że wszystkie przytoczone aspekty tłumaczą kim jesteśmy, co już osiągnęliśmy i jaki mamy potencjał. Wystarczy już stosunkowo niewielka kwota, aby do nas dołączyć. Stan obecny to bardzo silny zespół, wyjątkowe dzieło jako zarzewie frapującej gry wideo, przemyślana strategia rozwoju studia, zdrowa korporacyjna struktura, zbalansowany akcjonariat pomiędzy kapitałem a talentem, potwierdzony potencjał pierwszej gry, świadomość i planowanie marketingu od samego początku produkcji, a przede wszystkim działająca i świetnie wyglądająca gra, którą już niedługo pokażemy światu.

Jakie są Państwa przyszłe plany?

Starward Industries jest dla nas wszystkich projektem życia. Na dzień dzisiejszy mówimy o pierwszej grze i małym parkiecie GPW, ale to dopiero początek drogi. Chcemy realizować kolejne projekty w tej samej logice: łączenia ambitnej tematyki z szerokim dotarciem przy najwyższej jakości oprawie wizualnej, budując wokół nas społeczność graczy i fanów. Nasz model to tworzenie światów, tak zwanych franczyz w przestrzeni produktów cyfrowych. W oparciu o raz stworzony, szeroki wirtualny świat, będą tworzone kolejne gry, wykorzystujące wykreowaną markę studia i zbudowane zasięgi wśród graczy. W ten sposób będziemy amortyzować koszty koncepcji i marketingu, rozkładając je na serię gier, a nie na pojedyncze produkty.

Od strony korporacyjnej, naszym najbliższym celem po zakończeniu emisji publicznej, jest wejście w drugim kwartale przyszłego roku na NewConnect. Kolejne plany, w tym perspektywę na główny parkiet, będziemy komunikować w miarę rozwoju studia i osiągania celów biznesowych.

Dziękujemy za rozmowę.

Polecane linki:

>> Strona internetowa Starward Industries
>> Dołącz do dyskusji na forumowym wątku dedykowanym akcjom Starward Industries
>> Zapis czatu inwestorskiego z Markiem Markuszewskim, prezesem Starward Industries
>> Więcej wiadomości na temat Starward Industries

StockWatch.pl

StockWatch.pl wspiera inwestorów indywidualnych dostarczając m.in:

- analizy raportów finansowych i prospektów emisyjnych spółek przygotowywane przez zawodowych, niezależnych finansistów,

- moderowane forum użytkowników wolne od chamstwa i naganiania,

- aktualne i zweryfikowane przez pracownika dane finansowe spółek,

- narzędzia analizy fundamentalnej i technicznej.

>> Sprawdź z czego możesz korzystać za darmo i co oferujemy w Strefie Premium

TE ARTYKUŁY NA TEMAT Starward, RÓWNIEŻ MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ
  • Starward Industries liczy na bliski debiut na NewConnect

    STARWARD Industries liczy, że już niebawem zadebiutuje na NewConnect i że będzie to już w formie offline w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, poinformował prezes Marek Markuszewski.

  • Starward Industries złożył dokument informacyjny, debiut na NC w połowie roku

    Gościem czwartkowego czatu inwestorskiego w StockWatch.pl był Marek Markuszewski, prezes studia tworzącego pierwszą grę na podstawie jednej z powieści Stanisława Lema. Przedstawiciel STARWARD Industries omówił m.in. postępy prac nad produkcją oraz plany spółki obejmujące debiut na NewConnect.

  • Gamingowy kwiecień w StockWatch.pl. Zapraszamy na czaty inwestorskie

    Zostań w domu i weź udział czatach inwestorskich. W kwietniu StockWatch.pl zorganizuje kilkanaście spotkań online z przedstawicielami spółek gamingowych, startupami i nie tylko. Już teraz zapraszamy na czaty z takimi spółkami jak CD Projekt, PlayWay, BoomBit czy STARWARD Industries. Kolejne terminy i spółki już wkrótce!

  • Starward Industries pozyskał z emisji akcji 2,99 mln zł, redukcja wyniosła ponad 22 proc.

    STARWARD Industries, krakowskie studio, które postanowiło przenieść w świat gier wideo jedną z powieści Stanisława Lema, z sukcesem zakończyło pierwszą publiczną emisję akcji. Spółka uplasowała wszystkie oferowane papiery pozyskując blisko 3 mln zł, a stopa redukcji zapisów wyniosła 22,19 proc. Premiera debiutanckiej gry planowana jest na 2021 rok i zbiegnie się z obchodami stulecia urodzin twórcy.

  • Starward Industries wydłużył termin składania zapisów na akcje do 18 grudnia

    STARWARD Industries zaktualizował harmonogram publicznej oferty akcji i przesunął termin składania zapisów z 12 na 18 grudnia. Spółka tym samym przychyliła się do sugestii inwestorów, którzy w okresie świątecznym potrzebowali więcej czasu na zaplanowanie wizyty w Warszawie, gdzie znajduje się punkt przyjęć zapisów, a także uwzględniła rygorystyczne zasady MIFID, wymagające czasu na analizę profilu inwestycyjnego każdego z chętnych na akcje.


Współpraca
Biuro Maklerskie Alior Bank Bossa tradingview PayU Szukam-Inwestora.com Capital PR