pixelg
Forum StockWatch.pl
Witamy Gościa Szukaj | Popularne Wątki | Użytkownicy | Zaloguj | Zarejestruj

DonG

DonG

Ostatnie 10 wpisów
Cytat:
I spokojnie miałbym na nim elegancki zarobek, jeśli wiem że mam rację, to mnie czasowy, nawet paromiesięczny, zły kierunek akcji kompletnie nie wzrusza.


W jakim sensie "rację"? Rację co do tego, czy za jakiś czas sentyment sprowadzi wycenę spółki znacznie niżej, czy rację co do wyceny fundamentalnej?

Co do pierwszego, to faktycznie, wycena obecnie jest znacznie niższa, ale biorąc pod uwagę maksymalny drawdown na wysokim poziomie na takiej krótkiej pozycji dotychczasowy zysk nie byłby imponujący.

Co drugiego, to jednak proponowałbym nie utożsamiać wyceny giełdowej z wyceną fundamentalną.

Wynik jednego kwartału zmienia nieco podejście do prognoz zysków na kolejne, ale nie aż tak znacząco, by doprowadzić do tak znaczącej obsuwy. Zapewne np. rekomendacja BOŚ zostanie nieco ścięta w dół, ale będzie wyraźnie powyżej obecnej wyceny giełdowej.

Moim zdaniem obecnie Mercator jest fundamentalnie niedowartościowany.

Pomińmy już w tym momencie kwestie potencjalnych przyszłych zysków, które obecnie są obiektem mocnej spekulacji. Konkurencyjne forum przypomniało mi natomiast o ciekawej transakcji, jaka miała miejsce kilka miesięcy temu: link i o której zresztą wspominano tutaj.

Cytat:
HLT Global Bhd has has proposed to acquire the remaining 45% stake in glove making unit HL Rubber Industries Sdn Bhd (HLRI) for RM90mil.

The company told Bursa Malaysia today that it will issue 90 million new shares at RM1 each to pay for the acquisition.

For the 10-month ended Oct 31, 2020, HLRI recorded an unaudited profit after tax of RM32.58mil the back of a revenue of RM125.32mil.


Wycena całego producenta rękawic to 200 milionów RM przy 32 milionach zysku za 10 miesięcy 2020, zysk za cały 2020 to mogło być 45-50 milionów RM.

Warto zaznaczyć, że mówimy o transakcji kupna przez inwestora branżowego, a nie uzależnionych od sentymentu wycenach spółek giełdowych, np. z Malezji (które, co warto podkreślić, urosły ostatnio o kilkadziesiąt procent po zakończeniu kilkumiesięcznych spadków).

Trudno jest porównywać różne spółki 1 do 1, biorąc też pod uwagę różne segmenty operacyjne, ale w miarę porównywalny segment produkcyjny MRC, zakładając porównawczą wycenę na podobnym poziomie biorąc pod uwagę zysk z 2020, byłby wyceniony na 2,5 miliarda złotych. Na tyle jest obecnie wyceniona na giełdzie cała spółka, która przecież jeszcze ma segment dystrybucji. Dla porównania: transakcje branżowe spółek nie notowanych na giełdach w ulubionym przez wielu gamingu zazwyczaj mają miejsce przy niższych wycenach wskaźnikowych niż wyceny na giełdzie.

W dyskusji na temat "shortowania" MRC w sierpniu lub wrześniu przy 350-400 złotych mówiłem, że uważam wycenę za mniej więcej normalną (i mam na to kwity w postaci moich wpisów), po wynikach uznałem, że niedoszacowałem potencjału spółki i tego, jak dystrybucja będzie wpływać na wyniki i uznałem, że wartość jest powyżej 500 złotych za akcję, ale powyżej 600 też pisałem, że wycena zrobiła się wymagająca, nawet broniłem wyceny BOŚ na poziomie 653 przed stwierdzeniami, że to wycena "zaniżona" (na to też mam kwity), po grudniowych spadkach poniżej 400 uznałem, że znowu spółka jest niedowartościowana, tutaj już przedwcześnie, kolejne wyniki pokazały, że zwłaszcza w dystrybucji spadek marż następuje szybciej, niż zakładano.

Obecnie jednak rynek moim zdaniem zbyt negatywnie potraktował perspektywy spółki i uważam, że jest to cena dobra do kupna, a jeśli technicznie zostanie rozegrane domknięcie luki, to 170 złotych będzie znakomitą ceną do kupna, a fair value widziałbym gdzieś w szerokim przedziale 300-400, raczej jednak ciągle nieco powyżej 350.

Oczywiście to wszystko odbywa się przy założeniu, że zarząd nie będzie negatywnie wpływał na wycenę poprzez kiepskie zarządzanie, nieprawidłowe inwestycje spółki lub niesprawiedliwe traktowanie drobnych inwestorów - to jest niestety w tej chwili główne ryzyko w tej spółce i kurs na to reaguje. Ewentualne przejęcie całości spółki przez inwestora zewnętrznego w tym momencie odbyłoby się jednak niemal na pewno w cenie powyżej obecnej ceny rynkowej, jeśli prezes zdecydowałby się na sprzedaż spółki.

Są kontrakty FMRC dla odważnych chcących shortować spółkę z P/E w okolicy 2,2, która jeszcze przez ładnych parę kwartałów będzie wykazywać bardzo wysokie zyski.

Cytat:
a ja dokładnie to samo pytanie zadałem na wątku jakieś pół roku temu, gdzieś tak w okolicach 360-370 na kursie.


Taaa, pamiętam... i przypominam, że po zadaniu tego pytania kurs poszedł do góry, ze szczytem na poziomie 770 złotych. Ktokolwiek posłuchał ostrzegających przed shorceniem tej spółki, ten uniknął wyczyszczenia depozytu i ogromnych strat.


Asbis to świetna spółka, która po latach marazmu dała dobrze zarobić akcjonariuszom również na mocnym wzroście kursu (dywidendy z wysoką stopą były już od kilku lat).

Jednak w tej chwili widać, że stała się "modna", a to zawsze każe podchodzić ostrożnie do inwestycji na wyższych poziomach.

Obecna wycena zakłada, że spółka w długim terminie będzie utrzymywać wysokie marże. Nie jestem pewien, czy dystrybucja da radę osiągać takie wyniki, jak w 2020 i 2021, uważam, że w pewnym stopniu firma również korzysta na pandemii.

Nie można też zapominać o ryzyku politycznym, które kursy ukraińskich spółek rolniczo-spożywczych w tej chwili już wyraźnie uwzględniają, a na które Asbis w zasadzie nie zareagował. 40% przychodów tej spółki to Rosja, Ukraina i Białoruś - ewentualna (choć raczej mało prawdopodobna) eskalacja konfliktu na Ukrainie może również zaszkodzić wynikom tej spółki.

To trochę symbol obecnej hossy na GPW - w 2019 roku można było się wściekać obserwując to, jak słabo kurs reaguje na poprawiającą się sytuację spółki, niskie wskaźniki i coraz wyższe dywidendy, a walorem się pies z kulawą nogą nie interesował, teraz natomiast ściągnęło tu sporo akcjonariuszy, w tym i niemało świeżego kapitału, i wycena zrobiła się bardziej rozsądna.

Straciłem zdecydowaną większą część zainteresowania spółką, gdy ogłoszone zostały plany skupu akcji zamiast dywidendy, a jednocześnie spółka zaportowała nieco gorszy wynik Q4 niż wyniki wstępne. O dziwo kurs na plany skupu na początku zareagował bardzo pozytywnie, forum bankiera zainterpretowało to błędnie, wręcz jako licytację o to, po ile spółka będzie kupować od akcjonariuszy akcje, a wiele osób założyło, że prezes nie zamierza sprzedawać akcji - to wszystko umożliwiło wielu akcjonariuszom wyjście w rozsądnej cenie na podbitce.

Teraz jednak zaczyna się tu znowu robić dość ciekawie.

Wyniki za Q1 są na pewno rozczarowujące. Co ciekawe koszty znacząco się nie zmieniły, wyraźnie spadły przychody. Koszt jednej pary rękawic w dystrybucji na pewno wzrósł, podobnie jak koszt surowca w produkcji - czyli musiały mocno spaść wolumeny sprzedaży. Biorąc pod uwagę słowa CFO, spadki miały miejsce w dystrybucji i wyglądają dość niepokojąco.

Nie wiem, czy w tej chwili nie nastąpiło już przereagowanie tej informacji. To, że marże zaczną spadać w 2021 roku, było już jasne od dawna i było w cenie. Oczywiście spółka nie pomaga we wzroście wyceny, prezes bardzo dużo energii poświęca na kwestie związane ze skupem, akcjonariusze ciągle nie doczekali się kolejnych konkretów w sprawie wykorzystania gotówki.

Być może będzie próba domykania luki, jednak cena poniżej 200 wydaje się już być naprawdę okazyjna nawet zakładając brak dobrych pomysłów na rozwój. Wartość księgowa wzrasta do 1,3 miliarda, majątek to głównie płynne aktywa obrotowe, a w kolejnych kwartałach jeszcze znacząco wzrośnie.

Malezyjskie spółki od miesiąca wyraźnie odbiły od dna i nie są już notowane z tak niskimi wskaźnikami. Wyceny analityków zostały ścięte, teraz jest więcej rekomendacji dla Top Glove z niskimi cenami docelowymi (analitycy oczywiście spóźnieni jak zwykle, aktualizacje już po głębokich spadkach), ale nadal przewagę mają rekomendacje kupna. Oczekiwania dotyczących zysków z samej produkcji są wysokie i w przypadku MRC ten segment też powinien jeszcze przynosić wysokie zyski.

Cytat:
Często pojawia się też kwestia gotówki w spółce - o ile się nie mylę, to na GPW mamy nawet spółki, których kapitalizacja wynosi mniej, niż środki w kasie.


Owszem, ale tu chodzi o spółki z wysokim poziomem gotówki netto w kasie, tj. po odjęciu długu.

Spółek bez długu o wartości giełdowej poniżej gotówki w kasie nie ma, poza jakimiś zapomnianymi tworami bez obrotów, płynności, będącymi prywatnymi folwarkami głównych akcjonariuszy. Bywało sporo przypadków spółek o kapitalizacji mniejszej niż stan gotówki, ale zarazem z kredytami i obligacjami o wartości wielokrotnie większej.

Cytat:
Ten papier może był głównie w obrocie drobnych na początku pandemii, ale potem weszli instytucjonalni i to oni rozdają karty od dawna.


Szczerze mówiąc zastanawiam się, ile jest prawdy w tym stwierdzeniu. OFE miały według oficjalnych danych bardzo mało akcji MRC na początku 2021 roku, nie wiadomo, ile łącznie miało TFI. Uważam, że od dawna udział drobnego i spekulacyjnego kapitału jest znacznie większy niż w innych spółkach WIG20 / MWIG40, o czym świadczą wysokie wolumeny obrotów względem FF.

Prawda, w USA spółki "value" stały się na tyle drogie, że wiele z nich już nie jest "value", dlatego w średnim lub dłuższym terminie ryzyko korekty rośnie, bo generalnie brakuje walorów z atrakcyjnymi wycenami. Niektóre spółki "growth" mają w miarę rozsądne wyceny, ale kapitalizacje spółek bez zysków, które breakeven osiągną za n lat, ciągle są w kosmosie.

Na razie FED zapiera się jednak rękami i nogami, nie pozwalając rynkom na spadki, kontynuując QE i zapowiadając długie utrzymywanie niskich stóp procentowych. Ta hossa może jednak być leniwa i powolna. GPW oczywiście wydaje się mieć większy fundamentalny potencjał do wzrostów, może coś z tego będzie, jeśli za jakiś czas po zaszczepieniu większej części populacji Polska wygrzebie się z lockdownów, a wysokie wyceny na Zachodzie się utrzymają.

Tak na szybko to odbieram dzisiejsze raporty negatywnie.

Zysk netto i stan gotówki są nieco mniejsze, niż według raportu wstępnego.

Chęć przeznaczenia zysku na skup akcji własnych i brak dywidendy to nie jest dobra wiadomość. Z jednej strony jest to oczywiście najlepsze rozwiązanie pod względem podatkowym, umożliwiające optymalizację, podczas gdy podatek od dywidendy płaci się natychmiast, z drugiej strony jasne jest, że niezależnie od tego, jak "równy i proporcjonalny" dostęp do realizacji prawa sprzedaży akcji jest, wszyscy akcjonariusze się nie zapiszą, a tym najdrobniejszym po prostu nie będzie się to opłacać (biorąc pod uwagę czas i potencjalne opłaty w BM), więc duzi udziałowcy zyskują z takiego skupu więcej. Moim zdaniem najbardziej sprawiedliwym rozwiązaniem jest dywidenda, jeśli jest ona możliwa, gwarantuje ona równe traktowanie wszystkich akcjonariuszy, a optymalizować się podatkowo można w inny sposób.

Cytat:
ale ściągną między 4 a 7% wszystkich akcji między 10 a 20% ff


Jestem przekonany, że nie ściągną między 10 a 20% FF, gdyż tym razem na skup zapisze się również sam prezes.

Powodów do wzrostów te raporty na pewno nie dały.

Cytat:
Dalej będę twierdził, że "taki" walor w wig20 świadczy jedynie o "sile" gpw


A tak z ciekawości: Bioton, gdy był wieki temu w WIG20, przeszkadzał koledze?

Albo czy przeszkadza koledze obecnie CCC? CCC w WIG20 świadczy o "sile" GPW w negatywnym sensie tak samo, jak Mercator, czy jednak nie, chociaż w 2020 straciło więcej, niż Mercator zyskał, a w całej swojej historii nie zaliczyło roku lepszego niż 2020 dla MRC? Ba, przez ostatnie 10 lat zarobiło łącznie mniej.

Dostrzegam wpadanie ze skrajności w skrajność na forum, od 1600 za akcję do "urealniania" wyceny, w sensie mocnych spadków, przy P/E w okolicy 4.

W końcu, wraz ze wzrostem yieldów amerykańskich treasuries oraz perspektywami zakończenia pandemii, w USA spółki "value" lepiej zachowują się od spółek "growth", w szczególności od napompowanych spółek technologicznych.

Ciekawi mnie, jak długo taka tendencja się utrzyma. Ja też lubię inwestować w "disruptive innovation" i nowoczesną technologię, problem polega jednak na tym, że po tegorocznych wzrostach wyceny spółek tego typu wylądowały w rejonach, w których ciężko uzasadnić je nawet rewelacyjnymi perspektywami wzrostu. Znakomite perspektywy wielu bardzo drogich spółek tego typu nie zmieniają faktu, że w przeszłości wielokrotnie przy równie znakomitych perspektywach można było kupować znacznie taniej.

Wzrost rentowności długu raczej nie pozostanie bez wpływu na wyceny, zwłaszcza tych walorów, których wyceny wybiegają najdalej w "przyszłość", jakiś czas po zakończeniu pandemii zapewne wzrosną też stopy procentowe, więc może i doczekamy się wówczas porządnej korekty na najdroższych rynkach. W krótkim terminie jest możliwe, że FED będzie zwiększał skalę QE, co będzie utrudnieniem dla głębszej korekty.

"Naganianie" to taki żart z mojej strony, natomiast serio ciekawi mnie, jakie podstawy skłoniły kogokolwiek do uznania, że Mercator jest "znacznie przeszacowany" w porównaniu do Semperitu (przy kapitalizacji ok. 660 milionów euro austriackiej spółki w porównaniu z 4 miliardami PLN MRC w momencie wygłaszania tej tezy). Bo chyba nie te papierowe przeszacowania, które sprawiły, że nominalne C/Z austriackiej spółki po Q3 jest niższe niż C/Z MRC po Q3? Chyba nie znacznie wyższe przychody, skoro ten rentowny segment działalności tamtej spółki (Sempermed) stanowi mniej niż połowę jej przychodów w 2020, a pozostałe miały i nadal mają marną rentowność netto?

Wygląda na to, że RGR się nie zrealizuje, co w sumie aż tak nie dziwi, skoro wszyscy zauważyli formację.

Ciekawe są komentarze powyżej dotyczące rekomendacji, również niektóre założenia wydają mi się nieco kontrowersyjne, choć pozostają "książkowe", zwłaszcza te dotyczące kosztu długu przy realnym koszcie długu na znacznie niższym poziomie, ale nawet z dość konserwatywnych założeń wychodzi duży potencjał wzrostowy. Docelowo C/Z względem średniego rocznego wyniku zapewne pozostanie relatywnie niskie ze względu na "modelowe" ryzyko (no chyba, że ogólna sytuacja na Ukrainie będzie się znacznie poprawiać), ale kurs i tak powinien znaleźć się na wyższych poziomach. Warto obserwować dane pogodowe z Ukrainy, utrzymywanie się dobrych warunków powinno poskutkować rewelacyjnymi wynikami 2021/2022.

Cytat:
Oczywiscie wycena akcji mercatora w porownaniu do semperit jest powiedzialbym dosc mocno przeszacowana


Radziłbym zachować odrobinę umiaru w naganianiu na swoje własne spółki z portfela. Takie tezy to można było wygłaszać, gdy Semperit był 2 razy tańszy, a Mercator 2 razy droższy, obecnie z jakichkolwiek bieżących czy przyszłych danych dotyczących wyników obu spółek wynika, że to Mercator jest tańszy, no chyba, że bezmyślnie porównujemy zysk z 2020 Semperitu względem kapitalizacji z zyskiem MRC względem kapitalizacji nie uwzględniając, że dużą część zysku austriackiej spółki z Q2 stanowiło papierowe przeszacowanie aktywów, albo porównujemy założenia zysków obu spółek na 2021, ale do porównania w przypadku Austriaków bierzemy oszacowania samej spółki, a w przypadku MRC oszacowania Rodaka (co nie ma sensu, bo jeśli szacunki Semperitu się zrealizują, to i szacunki Rodaka okażą się zaniżone), albo porównujemy przychody, co nie ma absolutnie żadnego sensu, bo Sempermed stanowi jedynie część biznesu austriackiej spółki, a pozostała jedzie na niziutkich marżach. Bez przeszacowania w górę aktywów rękawiczkowych zysk netto Semperitu Q1-Q3 2020 jest ponad 2 razy mniejszy niż zysk netto MRC w analogicznym okresie, kapitalizacja zaś mniejsza o jakieś 30%.

Nad perspektywami branży można się zastanawiać i wygłaszać różne tezy, ale to, że MRC jest tańszy od wszystkich dużych spółek z branży, nie ulega wątpliwości, dość blisko są Supermax i właśnie Semperit, ale tańsze nie są, a wyceny takich Intco albo Hartalega to kosmos w porównaniu z polską spółką.

@lesgs:

Uważam Twój komentarz za lekko absurdalny.

Zacznijmy od tego:

Cytat:
W warunkach normalnych cena pozostawała w przedziale 10-15 zł.


Generalnie cały komentarz opiera się o założenie, że (w uproszczeniu) wartość Mercatora to gotówka uzyskana z pandemii + wartość rezydualna, gdzie za wartość rezydualną powinniśmy przyjąć nie jakąś wycenę przyszłych przepływów pieniężnych czy FCF po zakończeniu pandemii, tylko... przeszły kurs giełdowy spółki!

Należy sobie zadać pytanie: kiedy i w jakich "warunkach normalnych"? Co to są "warunki normalne" dla tej spółki?

Spółka kosztowała 10-15 złotych za akcję w latach 2014-2015, gdy jej przychody wynosiły około 150-200 milionów złotych rocznie w latach poprzedzających, 15-20 złotych za akcję w latach 2016-2017, gdy w latach poprzedzających przychody wynosiły 200-300 milionów rocznie, i 10-15 złotych w latach 2018-2019 (nawet zahaczając o 6 złotych), gdy przychody w latach poprzedzających wyniosły 300-400 milionów rocznie i ponad 500 milionów w samym 2019 roku.

Dlaczego uznajemy, że wycena z 2019 roku, taka sama jak wycena z 2015 roku, przy kilkukrotnie większych przychodach, większej sieci dystrybucji i większych mocach produkcyjnych, to prawidłowa wycena spółki w "warunkach normalnych"? Bo spółka po okresie agresywnego rozwoju i dużych inwestycji, w dodatku w okresie dość niekorzystnym dla całej branży (giganci również zanotowali najmniejsze zyski od kilku lat) mimo wzrostu przychodów zanotowała regres zysków, a nawet stratę w 2019, co wywołało rozczarowanie inwestorów i spadek kursu? Oczywiście w świetle wyników i sporego wzrostu zadłużenia wyprzedaż akcji można uznać za uzasadnioną, ale to nie znaczy, że ceny z tego okresu odzwierciedlały wartość fundamentalną dla spółki.

Zarząd w programie motywacyjnym przed pandemią ustanowił cel na poziomie 39 milionów zysku netto w 2020. W przypadku spełnienia tego celu (co wymagałoby tylko powrotu do rentowności netto sprzed kilku lat) i perspektyw utrzymywania lub poprawiania wyników w latach kolejnych ta spółka nie kosztowałaby 10-15 złotych za akcję, tylko co najmniej 50.

Uzupełniając ten temat: przed pandemią price to sales MRC pod koniec 2019 spadło w okolice 0.2, podczas gdy Top Glove przed pandemią miało price to sales na poziomie w okolicy 1.5.

Cytat:
Przy wolnej kasie 1,5 Mld zł i 16 Mln akcji, na każdą akcję przypadałoby ok. 94 zł dywidendy.


Akcji jest 10,5 miliona, z czego część to skupione akcje własne spółki do umorzenia, po którym zostanie 10,3 miliona akcji.

Na dywidendę i skup akcji własnych zostanie przeznaczone 35% zysku z 2020-2021, z pozostałej części zostały spłacone kredyty, a reszta pójdzie na inwestycje. W przypadku nieznacznie lepszego wyniku w 2021 niż w 2020 daje to około 70 złotych w 2 lata na samą dywidendę.

Dalej: raczej należy się spodziewać, że efekt pandemii będzie utrzymywał się dość wyraźnie jeszcze w 2022 i nawet, jeśli ceny i marże będą niższe, niż w 2021, to nadal wyższe, niż w 2019, i to będzie kolejny spory zastrzyk gotówki dla spółki.

Nadal z samej pandemii i to przy dość pesymistycznych założeniach rodem z BOŚ wychodzi ponad 2 miliardy gotówki dla spółki.

Jest tu sporo niewiadomych, m.in. nie wiadomo, w jakim tempie i kiedy będą spadać ceny i marże oraz na jakim poziomie się zatrzymają. Zmiana podejścia do środków ochrony i utrzymujący się wzrost popytu będą wpływały pozytywnie na wysokość marż, szkodzić mogą nadmierne inwestycje konkurencji w moce produkcyjne (tym bardziej, że nowe plany TG uwzględniają bardziej znaczące zwiększanie mocy).

Generalnie jednak oczekując wyceny na poziomie 100 złotych za akcję za kilka lat oczekuje się, że spółka wyceniana będzie znacznie poniżej wartości księgowej, czyli, że raczej będzie przepalać kasę niż rozsądnie ją inwestować. Spółka raczej nie dała powodu do takiego pesymistycznego wyceniania.

100 złotych za akcję to również wycena kilkukrotnie poniżej konkurencji. Spółki malezyjskie ciągle są droższe niż Merc w tej chwili, biorąc pod uwagę tegoroczne i przyszłoroczne potencjalne zyski, nawet po ogromnych spadkach ich kursów. Semperit z Austrii (spółka z mniejszym udziałem rękawic w całości przychodów, ale to na nich zrobiła wynik w 2020) również jest porównawczo droższy od MRC - ta spółka prawie nie reagowała na wzrosty w Malezji i tak samo nie spadała razem z MRC i Malezją, więc tutaj już naprawdę ciężko doszukiwać się podłoża spekulacyjnego. O chińskim Intco Medical już nawet nie ma sensu wspominać, co prawda jest bardziej zdywersyfikowana, ale to również beneficjent pandemii w takim samym stopniu, na którego zyski najmocniej wpłynęły rękawice, a wycena wskaźnikowa jest w kosmosie.

Przyszłość spółki w kontekście nieznanych jeszcze inwestycji i niejasnej przyszłości marż w branży jest niepewna, ale już obecna kapitalizacji i wycena z rekomendacji BOŚ są pesymistyczne. Trudno, aby rynek np. zabawił się w domykanie luki i wycenił to na absurdalne 170 złotych za akcję, czyli poniżej łącznych zysków z 2020 i 2021, takie oczywiste okazje i prezenty dla inwestorów niezwykle rzadko się zdarzają, a na popularnych i modnych spółkach prawie nigdy.

Ciekawy ten spadek i ruch na południe po dobrych wynikach. W dodatku na wykresie wyrysował się RGR, co może sugerować pogłębienie korekty.

@leszekmr

Cytat:
Dlatego zaglądam na to forum już coraz rzadziej..


Bez urazy, ale jednak mocniejszy powód do "niezaglądania" na to forum mają ci, którzy czytali Twoje wpisy z czerwca i lipca, a potem uznali Twoje oczekiwania zysku netto CRJ za 2020 na poziomie 40 milionów za realistyczne.

@Janusz Stajniak

Buffett swoje tezy wygłaszał w 2019, przy co prawda wyższych rentownościach obligacji, ale zarazem przy indeksie SP500 na znacznie niższym poziomie, a także przy znacznie niższych wskaźnikach P/E indeksu (zarówno bieżących, jak i forward). Kluczowe jest też zadanie sobie pytania, czy realistyczne jest oczekiwanie utrzymania rentowności obligacji na tym poziomie w długim terminie.

Również pozwolę sobie poironizować: obligacje i lokaty z rentownością 0%, inflacja na poziomie 4%, więc 2.5% zwrotu na akcjach to fair value. Mogę też zadać pytanie: gdzie premia za ryzyko w modelu wyceny? Poza tym takie rozumowanie można też odnieść do spółek z innych branż ze stabilnymi lub lekko poprawiającymi się wynikami obecnie wycenianymi na polskim rynku z C/Z w okolicy 10-15, a nie tylko gamingu.

A żeby za bardzo nie odbiegać od tematu, to napiszę, że jako akcjonariusz CRJ zgadzam się ze stwierdzeniem, że obecnie w cenie jest (patrząc z fundamentalnego punktu widzenia) jednak regularna poprawa wyników w kolejnych latach. Jednocześnie nadal widzę potencjał wzrostowy, gdyż zgadzam się z wieloma przedmówcami co do potencjału GH na konsole, który w przyszłym roku powinien umożliwić znaczące przebicie tegorocznych rezultatów. Ponadto akcjonariusze mają prawo sobie sporo obiecywać po Chimerze, liczę też, że uda się zdążyć z premierą dopracowanego produktu w 2023 roku, co umożliwi dalszy wzrost przychodów przy już spadającym w tamtym czasie zainteresowaniem GH. Spośród większych i średnich spółek gamingowych na naszym rynku to na pewno jedna z najciekawszych pozycji i moim zdaniem w ogóle jedna z niewielu godnych zainteresowania w obecnych cenach.

Wielce zadowoleni z siebie zarządzający z funduszy za kasę ze sprzedaży pewnie dokupią CCC na obecnych poziomach, albo inny ze swoich ulubionych walorów wysokiego ryzyka.

Ryzyko wyciśnięcia za grosze to na polskim rynku chyba największe zagrożenie w przypadku inwestycji w rentowne, zdrowe, ale tanie i zapomniane spółki (najczęściej zapomniane ze względu na działania głównego akcjonariusza). Czasem można taką spółkę kupić bardzo tanio, a rynek i tak nas zaskoczy i sprowadzi to jeszcze niżej, a potem pojawia się wezwanie po minimalnej wymaganej cenie i strata.

Prawo dotyczące wezwań i przymusowych wykupów jest zdecydowanie do zmiany. Podejście oportunistów z funduszy zresztą też. Kto następny w kolejce do wyciśnięcia?

rubik napisał(a):

Skoro Mercator ma marżę zysku netto powyżej 50% to zapewne każdy inny producent rękawic medycznych (większy i mniejszy) ma podobny wynik. Wszyscy się znają na tym co robią i inwestują w najbardziej nowoczesne linie produkcyjne.

Jakie będą marże przy strukturalnej nadwyżce produkcyjnej? Wyceny DFC przeprowadza się najczęściej w oparciu o projekcje na 10 lat.


kokospl napisał(a):
A dlaczego ma niby nie przynosic strat?
Jesli cala branza bedzie zwiekszac moce a popyt bedzie spadal to w pewnym punkcie rynek zostanie zalany rekawiczkami a cena spadniee ponizej BEP


Zauważam, że mamy teraz masowe wieszczenie, że sytuacja branży ze względu na nadpodaż ma być po pandemii nawet gorsza niż przed nią, a producenci będą sprzedawać poniżej BEP, co już jest absurdalne.

Nie, nie każdy inny producent rękawic medycznych ma podobny wynik. Mercator wykazywał w 2020 lepsze marże od większości producentów malezyjskich. Oczywiście w 2021 marża zysku netto będzie niższa (choć sam zysk będzie raczej wyższy) - wyższe koszty nitrylu w produkcji, wyższe koszty w dystrybucji, i zapewne ze względu na dystrybucję marża będzie niższa niż innych producentów, którzy wykażą wyższe wyniki i marże niż w tym roku.

Jakie marże będą za kilka lat? Tego nie wie póki co nikt, ale warto zapoznać się z ogólnymi danymi, zanim wygłasza się opinie o wysokim prawdopodobieństwie spadku cen poniżej BEP.

Polecam zajrzeć do opracowań analitycznych i informacji z innych spółek na temat zwiększania mocy produkcyjnych. Top Glove 70% zysku z 2021 ma przeznaczyć na dywidendę, nie reinwestują większości zysków w nowe fabryki. Nawet w tym wątku pojawiały się konkretne dane na temat tego, o ile zwiększone zostaną moce produkcyjne. Duzi producenci zdają sobie sprawę z potencjalnego popytu na rękawice po pandemii i inwestują w rozbudowę rozsądnie, z uwzględnieniem prognoz na temat popytu, a tutaj tworzy się narrację na temat bezmyślnego ładowania całej kasy z pandemii w nowe fabryki.

Według danych uwzględniających prognozy dotyczące wzrostu popytu i podaży (uwzględniających plany nowych mocy produkcyjnych) popyt będzie przewyższał podaż przez długie lata. Oczywiście nie znaczy to, że ceny będą się utrzymywać, bo w 2019 popyt również przewyższał podaż, natomiast nie należy się raczej spodziewać dramatycznej nadpodaży. Martwiłbym się o przyszłość branży, gdyby globalne moce produkcyjne miały wzrosnąć o 100% w ciągu 2 lat, ale tak się nie stanie (o takim scenariuszu pisałem już wcześniej jako niemożliwym, co zostało zinterpretowane jako identyfikowanie ryzyk - to nie jest realnie zagrażające ryzyko). Spadek do tej przedpandemicznej 8-10% marży zysku netto to możliwy, ale już bardzo pesymistyczny scenariusz dla producentów, ja nadal spodziewam się, że po pandemii marże będą jednak nieco wyższe niż przed nią. Kwestia straty MRC w roku, w którym inni producenci wykazali zyski, już została wyżej wyjaśniona.

Porównawczo Mercator jest najtańszy z branży, i patrząc na zyski z 2020 i na potencjalne przyszłe prognozowane zyski 2021 i 2022. Uprzedzam fanów austriackiego Semperitu - od nich MRC też jest tańszy, C/Z po Q3 2020 jest mylące, bo połowa wyniku Semperit została zrobiona papierowym przeszacowaniem.

Uważam, że choć trudno wycenić walor fundamentalnie, to obecnie jest więcej miejsca do wzrostu, niż do spadku - natomiast nie znaczy to, że już teraz warto kupować akcje biorąc pod uwagę również sentyment i technikę. W posiadaniu akcji spółki jest mnóstwo spekulantów i niedoświadczonych akcjonariuszy, brakuje akumulacji ze strony długoterminowego dużego kapitału. Spółki bujają się od przewartościowania do niedowartościowania i przy takim akcjonariacie niewykluczone jest zejście do absurdalnego niedowartościowania. Trzeba obserwować.

@Ping-Pong

Jeśli chodzi o ostatni akapit z mojego wpisu, to nie uważam go za niestosowny i trochę się dziwię takiej interpretacji. W szczególności, gdy Twój komentarz zrozumiałem jako oczekiwanie przeprowadzenia bardziej szczegółowych wyliczeń, to jest pewne nadużycie w kontekście tej dyskusji, tym bardziej, że ja twierdziłem, że NIE WIEM jak będzie, NIE WIEM co się stanie, staram się jedynie szacować prawdopodobieństwa pewnych zdarzeń i scenariuszy, bo tylko tym możemy operować w inwestycjach, nigdy nie mamy pełnej pewności. Proszę o wskazanie sprzeczności w moich komentarzach, bo jakoś ich nie dostrzegam.

Tutaj wskazałem poziom 300 złotych za akcję jako minimalny poziom wyceny w kontekście spełnienia się najbardziej czarnych scenariuszy dla branży i spółki (w pewnym uproszczeniu, powiedzmy, że pomijając top 1% najbardziej nieprawdopodobnych scenariuszy). Jakby Pan Rodak się uparł i chciał być w 100% czarnowidzem, mógłby pokusić się o ścięcie powtarzalnych wyników dla spółki po pandemii jeszcze do 50 milionów zamiast 100 i obniżyć odpowiednio w ten sposób wycenę "resztkową" (wynik powtarzalny poniżej 50 milionów uznaję za niemożliwy przy obecnych mocach produkcyjnych MRC nawet na pesymistycznej według mnie 10% marży - wynik 2019 przy tych samych mocach to wynik one-off w początkowym okresie po wdrożeniu nowych mocy). Wynik z 2020 jest niemal identyczny co prognoza analityka, wynik z 2021 będzie w najgorszym przypadku identyczny lub prawie identyczny ze względu na obecne kształtowanie się marż i zapowiedzi cen spot na Q2 (będzie wzrost). Nawet w przypadku udanego wdrożenia szczepionki na sporej populacji spadek cen spot może się rozpocząć od Q3 i będzie on w najgorszym przypadku symetryczny do wcześniejszego wzrostu cen i rozłożony na wiele kwartałów, a wynik 2022 również nie będzie gorszy od wyceny analityka. Sam zysk 2020-2022 zrobi większą część wyceny spółki.

Pokazałem, że analityk jest w swojej wycenie bardzo blisko najniższej możliwej wyceny nawet dla największych niedźwiedzi, przy zmaterializowaniu się 99% ryzyk dla spółki.

A teraz wystarczy, że dzięki inwestycjom w moce i dystrybucję spółka wykazuje większe przychody i zyski po 2022 i ta bardzo pesymistyczna wycena idzie w górę do poziomu oczekiwań analityka.

Marże produkcyjne po pandemii utrzymują się na poziomie 15%, 20% lub nieco wyższym - od razu znaczący skok zysków po pandemii i wycena dalej idzie znacząco w górę.

Szczepionki nie powodują spadku spadku cen spot w Q3 ze względu na niewystarczającą skuteczność lub liczbę zaszczepionych: mamy jeszcze większy, skokowy wzrost wyceny ze względu na skokowy wzrost prognozy zysku na 2021 i 2022. Im dłuższa pandemia, tym większe zyski w jej okresie, stany gotówkowe na koniec pandemii, możliwość reinwestycji zysków.

Spółka wynajduje pomysł na uzyskanie ponadprzeciętnej rentowności na "tajnych" dotychczas inwestycjach - mamy kolejny potencjalny skok wyceny i nie wyceniamy tych inwestycji po samej gotówce.

Szczepionki działają, ale z jakichś powodów nie generuje to presji na natychmiastowy albo równie szybki co wcześniejsze wzrosty spadek cen spot, spadki są rozłożone w czasie i znacznie wolniejsze - kolejny skok wyceny.

Każde z tych wydarzeń powoduje wzrost wyceny, które sprawia, że całkowicie dematerializuje się skrajnie pesymistyczna wycena analityka BOŚ.

Podałem przykład Dino jako spółki, dla której ja jestem w stanie zrobić równie pesymistyczną wycenę na poziomie poniżej 50% kursu i którą w średnim lub długim terminie uważam za równie prawdopodobną co prognoza przyszłości MRC w wykonaniu BOŚ. Takiej wyceny żaden analityk nie przeprowadzi, bo ryzyka nie są dla nich tak oczywiste, a wycena zostanie przez nich ewentualnie zaktualizowana, gdy już się zmaterializują.

CCC to podobny przykład, w którym wycena rynkowa nie uwzględnia ryzyk, a brakuje wycen ścinających obecną kapitalizację. W tej spółce w przypadku zmaterializowania się ryzyk istnieje szansa nawet na bankructwo i okrągłe 0 złotych dla akcjonariuszy w dłuższym terminie, czego rynek w ogóle zdaje się nie dostrzegać ani nie uwzględniać w wycenie.

I o to mi w tym momencie chodzi, gdy krytykuję taką wycenę: zakłada ona materializację większości ryzyk, podczas gdy w przypadku wielu innych spółek analitycy, nawet ci sami, nie potrafią albo nie chcą prawidłowo zidentyfikować ryzyk i mają wyłącznie bycze nastawienie.

W przypadku analityka z BOŚ przykładem może być jego bycza rekomendacja dla TS Games, w której nie widzi on ryzyka szybkiego spadku przychodów z gry Fishing Clash albo niskich przychodów z kolejnych projektów (w sytuacji, gdy istnieje dość wysoka nieprzewidywalność tych przychodów).

W tym momencie nie chodzi mi już o spółkę MRC, ale o podwójne standardy dotyczące dostrzegania ryzyk przez wyceniających w przypadku różnych spółek, branż itd. Nie ukrywam, że widzę w tym co najmniej trochę złej woli.

Jestem dość konserwatywnym inwestorem (nie znaczy to, że nie mam w portfelu spółek growth, mam nawet dwa perspektywiczne gamingi, w końcu chcę zarabiać na rynku, zdarza mi się nawet agresywnie spekulować) i w tym momencie jestem wręcz oburzony (tak, oburzony :)), że nie tylko rynek, a wręcz profesjonalny analityk lekceważy całkowicie niesamowite zyski i generowaną gotówkę przez MRC i wycenia tę spółkę poniżej spółki, na której ciągle istnieje ryzyko bankructwa, a ewentualne poruszenia tych absurdów traktuje się wyłącznie stwierdzeniem "liczy się przyszłość", które w wielu przypadkach jest pustym frazesem, bo przyszłości nie znamy.

Przepraszam, za ten nudny elaborat, ale mam wolny czas i postanowiłem wyjaśnić tu pewne nieporozumienia.

Moderator:
usunąłem informację o transakcjach


Tak naprawdę ten nudny elaborat można przyłożyć do jakiejkolwiek taniej spółki generującej dużą gotówkę dla akcjonariuszy względem kapitalizacji. Cieszy mnie, że w ostatnim czasie kilka spółek (m.in. dystrybucyjnych oraz budowlanych), których śmieszne wyceny były uznawane za dogmat, ruszyło z kursem na północ. Mógłbym się wypowiadać na temat w ich wątkach, ale tam nie ma takich gorących dyskusji.

Czy wzrost cen węgla koksowego uzasadnia wzrosty, jakie miały miejsce w ostatnim czasie? Obserwuję spółkę od pewnego czasu, ale wydaje mi się, że póki co kupujący przesadzają, brakuje jeszcze trochę do progu rentowności.

Cytat:
Po drugie i ważniejsze, cały czas jest szansa na poprawę rentowności, a im większa skala biznesu (większe revenue) tym mniej procentowo trzeba poprawić marżę by zysk wystrzelił. Ok, CCC zjechał z 300 na 30 - tak, ale do momentu jak nie zaczęły się problemy z rentownością to wszystko ładnie szło.


No i tu leży pies pogrzebany, bo się nie zgadzam. Należy zawsze zastanowić się nad tym, czy za zwiększeniem przychodów pójdzie utrzymanie rentowności. W CCC i LPP nie było dobrych pomysłów na utrzymanie lub poprawienie tej rentowności, zwłaszcza w pierwszej z tych spółek, aż skończyło się to stratą w 2019, jeszcze w szczycie koniunktury przed pandemią.

Porównując to do Merca: to nie byłoby żadne rocket science dla tej spółki, by mocno zwiększyć revenue. Wystarczy, żeby zamiast zwiększyć moce produkcyjne o 50, 70, albo 100%, zwiększyli je o 300-400%, na co ich stać z pandemicznej kasy.

Wszyscy jednak słusznie zauważają, że jeśli wszyscy producenci zwiększą moce w tym stopniu, to rzeczywiście nastąpi kryzys nadprodukcji, prawdopodobnie dlatego np. Top Glove zapowiada 70% zysku z 2021 na dywidendę, a resztę na inwestycje. Producenci starają się jednak dostosować do przewidywanego popandemicznego popytu rozbudowując moce, ale nie wybudować tych mocy za dużo, by faktycznie nie było kryzysu nadprodukcji.

Mercator może za pandemiczną kasę wielokrotnie zwiększyć swoje przychody kilkukrotnie zwiększając moce (i dorzucając rękawice lateksowe, winylowe itd) razem z innymi producentami, pewnie dadzą wtedy radę upchać wszystkie produkowane rękawiczki, ale za jaką cenę? Taki model poskutkowałby znacznym wzrostem przychodów i zapewne stratami z działalności operacyjnej.

Spółka jednak tego nie zrobi, zapewne zwiększy moce na tyle, by utrzymać lub nieco zwiększyć udziały w rynku światowym, część zysków przeznaczy na rozwój dystrybucji, 30% na dywidendę i trochę jeszcze tego zostanie - tutaj ważny jest pomysł na zagospodarowanie reszty, być może jakieś produkty komplementarne, strategia może rozjaśnić sytuację, o ile spółka ją zamierza w końcu opublikować.

BTW MRC co ciekawe notował w latach 2011-2019 mniej więcej porównywalny średnioroczny wzrost przychodów do CCC.

Ciekawa ta rekomendacja BOŚ, chyba niżej się tego wycenić nie dało. No, może na siłę wstawiając jeszcze bardziej skrajne, pesymistyczne założenia, można by było to wycenić na 300 złotych za akcję. :) Jest spadek zysków poniżej 200 milionów w 2023, do poziomu 100 milionów w 2024, a następnie zysk rośnie w tempie zaledwie 10% rocznie lub niżej.

Wszystko poniżej 300 wymagałoby zaprzeczeniu temu, co obecnie widzimy na własne oczy w biznesie rękawiczkowym, i co gwarantuje określone zyski przez pewien czas.

Byłbym w stanie wyceniając w podobny, ultrapesymistyczny sposób, wycenić DCFem np. Dino na 60-90 złotych za akcję, i miałoby to takie same podstawy jak wycena Pana Rodaka dla Mercatora - niby możliwe, ale jednak mało prawdopodobne. Wystarczy w prognozach zysków uwzględnić podatek handlowy, założyć znacznie niższą rentowność w nowych sklepach otwieranych w lokalizacjach bliżej miejskich, założyć z jakichś względów spadek LFL itd, spadek tempa wzrostu i od razu wyjdzie grubo ponad 50% spadku od obecnych szczytów - takie tam arbitralne założenia, bo JA dostrzegam takie zagrożenia.

Mam swoje przemyślenia, trochę obok tematu, lecz ogólnie na temat rekomendacji: to jest w wielu przypadkach bezmyślne podstawianie do excela bez próby zastanowienia się, jak może wyglądać realnie przyszłość spółki lub branży, w przypadku niektórych spółek bardzo optymistyczne, bez rozważenia ryzyk, w innych bardzo pesymistyczne, z założeniem zmaterializowania się ryzyk w 100%.

Kolega wyżej stwierdził, że Mercator nie ma prawa urosnąć do 700 złotych, dopóki nie będzie pokazywał powtarzalnego zysku na poziomie 500-600 milionów złotych.

To już nie do końca dotyczy MRC, ale ja zapytam: skoro Mercator byłby takim balonem w tej cenie robiąc, dajmy na to, 300 milionów zysku, to dlaczego nie przeszkadza Dino wyceniane na 25 miliardów, którego powtarzalny zysk być może dobił do 600 milionów złotych rocznie? W odpowiedzi w sprawie Dino padnie pewnie argument, że ich zyski stabilnie rosną r/r i wycena uwzględnia dalszy wzrost zysków, ale przecież wystarczy, że coś trochę nie wyjdzie i może być koniec tego stabilnego wzrostu.


Moderator:
usunąłem treść niedotycząca MRC


Moim zdaniem takie zachowania kursu najłatwiej zaobserwować na walorach z dużym udziałem inwestorów instytucjonalnych - tam zawsze widać optymizm, podczas gdy akcjonariusze walorów bez tego typu inwestorów martwią się dość pesymistyczną wyceną przez analityka.

Ale to już temat na inną dyskusję. Kurs MRC pewnie dostosuje się do potencjalnych realiów pocovidowych dopiero po zakończeniu pandemii - jak zyski będą lepsze od oczekiwań, to zostanie to odzwierciedlone nieznacznie wcześniej, a póki co to walor dla kapitału spekulacyjnego, bo mało kto jest zainteresowany realistycznym prognozowaniem nowej rzeczywistości.

Cytat:
Ktoś napisał, że może zjedzie tam gdzie wskazał Szutnik - 250 zł, a potem wybije nowe ATH - bądźmy poważni, bez nowej mutacji odpornej na szczepionki nic takiego się nie ma prawa wydarzyć.


To nie była do końca poważna uwaga. Pewnie ani nie zjedzie na 250, ani nie pójdzie na ATH.

Uważam, że przy tych 700-800 spółka byłaby przewartościowana, natomiast byłaby przewartościowana procentowo mniej niż obecnie przewartościowane jest Dino, CCC albo Allegro, a wzrosty mogłyby wynikać z samej siły trendu wzrostowego, tym razem spokojnego i bardziej stabilnego, z udziałem akcjonariatu tego samego typu, który ostatnio absurdalnie wywindował Dino prawie na 300 złotych za akcję, podobnie jak kilka lat temu CCC na 300 złotych za akcję.

Zapewne nie będzie jednak ani zjazdu na 250, ani skoku na 700-800. Na kursie najbardziej realny jest męczący boczniak przez dłuższy okres czasu.


Cytat:
Może nie produkcji, ale dystrybucji. Na produkcji marże brutto na sprzedaży na poziomie 50 proc. są do zaakceptowania, choć oczywiście od tego trzeba odjąć koszty sprzedaży i administracyjne, a także podatek. 20 proc. rentowności netto jest jak najbardziej OK. W dystrybucji nie ma na to szans.


Kilka stron wcześniej jeden z autorów komentarzy na temat wycen stwierdził, że da sobie "rękę" uciąć, że będzie spadek do 10% także na produkcji. Zgadzam się, że dystrybucja nawet takich marż nie utrzyma, ale nie byłbym taki pewny co do produkcji.

Oczywiście uprościłem stwierdzenia o powrocie do bazy. Kurs jeszcze zakłada wyższe zyski.

W rekomendacjach Top Glove vs Mercator u BOŚ mamy założenie utrzymania lub lekkiego spadku zysku w 2021 dla MRC w porównaniu ze znacznym wzrostem zysku dla Top Glove - efekt udziału dystrybucji w przychodach MRC pojawia się już tutaj, dystrybucja według tych założeń ma już w 2021 wypracować niższy wynik.

Dodam jeszcze, że w tej chwili nie polecam długoterminowego zajmowania pozycji na walorze ze względu na wysokie wahania kursu, sentyment i emocjonalny akcjonariat. Nie zdziwi mnie, jeśli zrealizuje się analiza techniczna Szutnika (choć powątpiewam w metodologię wykonania), czyli w ciągu paru miesięcy zejście nawet w okolicę 250, gdzie znacznie więcej uczestników rynku uzna spółkę za niedowartościowaną, a po odbiciu może i kurs pójdzie powyżej ATH, do sporego przewartościowania. Przy spekulacyjnym w tej chwili charakterze obrotów na walorze żaden scenariusz mnie nie zdziwi.

Cytat:
Wystarczy znać poprzednią rekomendację... Rodak wskazywał, że z DCF wychodzi 305, natomiast z porównawczej... 1000 zł. Analityk uznawał, że bardziej wiarygodna jest dla niego DCF. (dla mnie także), natomiast porównawcza mniej i nie widzi podstaw do takich wycen spółek porównawczych (IMO jest efektem emocji na sektorze). Ale ze względu na ryzyko pomyłki w ocenie sytuacji uwzględnił ją z wagą 50 proc.
Od dnia wydania tej rekomendacji do dziś kurs:
Top Gloves spadł o 29 proc.
Hartalega spadł o 30 proc.
Kossan Rubber spadł o 43 proc.
Spadek wyceny wynikającej z mnożników daje nam 700 zł i wycenę z tymi samymi wagami na 500 względem 650 poprzednio. Ale... Ale po pierwsze pojawiły się głosy, że wyceny malezyjskich spółek są znacząco za wysokie, co wraz ze spadkiem cen na rynkach będącym potwierdzeniem własnego stanowiska mogło doprowadzić do zmiany wag, albo zupełnego olania wyceny porównawczej. Po drugie szczepionka pojawiła się nieco szybciej, co może mieć wpływ na DCF - jeden kwartał mniej z wysokimi zyskami.


Fakt wydania takiej rekomendacji, w której mamy taki znaczący rozjazd pomiędzy własnymi przewidywaniami, a wycenami porównawczymi, jest kompromitujący dla analityka. Tu należało honorowo wstrzymać się z wydawaniem rekomendacji do co najmniej do połowy 2021 roku, przeczekać mocne zmiany kursu konkurencji i ogarnąć branżę.

Pewnie, że wycena DCF jest bardziej wiarygodna od porównawczej, ale tylko pod jednym warunkiem: prawidłowego estymowania przyszłych przychodów i zysków.

Analityk z BOŚ tych przychodów i zysków estymować NIE UMIE, co udowodnił swoimi poprzednimi rekomendacjami dla Mercatora, m.in. zakładając zaledwie 44 miliony zysku w II kwartale w rekomendacji z ceną docelową na 175 złotych. Oczywiście wyników powyżej 200 milionów nikt się nie spodziewał, ale jednak było sporo zwykłych drobnych inwestorów, którzy byli bliżej trafienia rezultatu, niż analityk.

Co do wyceny porównawczej, to trzeba zwrócić uwagę, że analityk niedoszacował również zysków malezyjskich spółek, co akurat zresztą nie jest dziwne, bo np. Top Glove zaportował lepsze od konsensusu wyniki za okres wrzesień-listopad, i w górę poszedł też konsensus wyników na 2021, przy jednoczesnym spadku kursu na giełdzie.

Natomiast stwierdzenie, że "pojawiły się głosy, że wyceny malezyjskich spółek są znacząco za wysokie" mnie zadziwia.

Jakie głosy? Gdzie? Głosy JP Morgan wieszczące globalną nadprodukcję rękawic w 2022-2023?

Oto raport Top Glove z wieloma ciekawymi informacjami.

W raporcie na stronie 28 znajdziemy listę rekomendacji poważnych malezyjskich instytucji i banków inwestycyjnych dla spółki. Nie jest ona w 100% aktualna, bo ostatnio bodajże AmInvest lekko obniżył cenę docelową w okolice obecnej ceny rynkowej, ale widać tam, jaka jest proporcja głosów, że wyceny malezyjskich spółek są za niskie, do głosów, że są za wysokie. Można też zobaczyć, jak w rekomendacjach wyglądają oczekiwane P/E na 2021 i 2022 i porównać to z rekomendacją dla Mercatora w wykonaniu BOŚ (tej najnowszej nie znamy, ale w grudniu było 476 PLN przy założeniu miliarda zysku w 2020, 1.5 miliarda w 2021 i 500 milionów w 2022... bardzo, ale to bardzo ciekawe forward P/E).

Nie udawajmy, że fakt pojawienia się "głosów, że wyceny malezyjskich spółek są za wysokie" ma duże znaczenie w kontekście tego, że obecnie dominują głosy, że są one za niskie (już po głębokiej korekcie, większość reko jednak poniżej ATH). Wszystkie wyceny z listy zostały przygotowane już po informacji o szczepionce Pfizera.

Co do wyników: wyniki są dobre, można było spodziewać się nieco lepszych, w okolicy miliarda za cały rok, 600 milionów za Q4 było nierealne, ale niestety ulica wierzyła w taki wynik i przy takim akcjonariacie może to źle wpłynąć na kurs. Widocznie w Q4 trochę uderzyły większe koszty nitrylu, mocniej większe koszty zakupionych rękawic w dystrybucji (przy jednoczesnym braku wzrostu wolumenu, gdy wszędzie brakuje towaru), a przy tym spółka jest częściowo związana długoterminowymi umowami i nie sprzedaje wszystkiego w cenach spot, a już w Q3 poprzeczka średniej ceny rękawic sprzedawanych w segmencie produkcji była ustawiona bardzo wysoko. Można raczej zapomnieć o 2 miliardach zysku za 2021, ale spółka powinna się zmieścić w zapowiadanym przedziale 1-2 miliardy.

Szczerze mówiąc zadziwia mnie, że pojawiają się głosy ludzi, że "dadzą sobie ręce uciąć", że "rynek nie pozwoli", aby na produkcji rękawic firmy wykazywały w przyszłości więcej niż 10% rentowności netto. Pewnie, że obecna rentowność na produkcji jest nie do utrzymania, ale ta pewność, że producenci już od lat funkcjonujący na rynku, w branży, w której próg wejścia jest jednak wysoki, po zmianie podejścia do środków ochrony na całym świecie, nie będą w stanie wykazywać 15-20% rentowności netto (a przy takiej rentowność zyski i wyceny spółek będą kolosalnie większe), jest wręcz zabawna. Ja tam "pewny" nie jestem niczego, ale prawdopodobieństwo, że za 3 lata będzie w tej branży tak samo źle, jak w 2018-2019, uważam za niskie.

Cytat:
No właśnie cały problem z MRC jest taki,że to jest spółka która nie będzie poprawiać zysków (jak typowe "spółki wzrostowe") ,a gwałtownie je zmniejszać w kolejnych kwartałach - stąd też taka wycena ,a nie inna...


W kolejnych "kwartałach"? Zmniejszać? Serio? Nie będzie gwałtownego spadku wyniku w Q1 ani w Q2. Później - jeszcze nie wiadomo. Jakby napisać "w kolejnych kwartałach począwszy od 2022 lub końcówki 2021" mógłbym się zgodzić, ale "kwartały" (jak rozumiem najbliższe) to co najmniej kontrowersyjna teza.

Cordia szykuje się do wycofania spółki z obrotu. Ciekawe, ile przejmą w wezwaniu. Jest duża szansa, że uda im się przekroczyć próg 95%. Z dużych inwestorów został na pokładzie Aegon OFE.

Niekompetencja zarządzających z funduszy to jeden z moich ulubionych tematów. Opublikowane niedawno składy portfeli OFE dowodzą, że większość z nich nie potrafiła załapać się do akcjonariatu spółek przynoszących rekordowe stopy zwrotu w 2020 (i nie mam na myśli spekulacyjnych walorów bez wyników, ale te, które zdecydowanie zwiększyły swoją wartość fundamentalną). Fundusze też chętnie oddają ze stratą akcje różnych niedowartościowanych spółek, zapomnianych przez rynek w efekcie działań zarządu, pozwalając się przechytrzyć różnym cwaniakom, którzy potem zabierają klocki z giełdy. Następnie za gotówkę z transakcji dokupują akcji swoich ulubionych dużych spółek, nawet tych zagrożonych bankructwem.

Polnord to jednak creme de la creme ich działań. Nie chcieli oddać Hanapecie po 10 złotych, oddali Cordii po 3.55. Wymiana zarządu na Mosza i Gomołę i wstrzymanie przez nich sprzedaży skutkujące ryzykiem utraty płynności przez brak możliwości spłaty obligacji - tak wyglądają pomysły naszych kochanych oferm na prowadzenie biznesu. Śmierdzi to trochę celowym wrogim przejęciem, ale nie chcę promować teorii spiskowych.

Wniosek jest jeden: należy z najwyższą ostrożnością podchodzić do spółek bez mocnego głównego akcjonariusza i zarządu długoterminowo związanego ze spółką, z akcjonariatem zdominowanym przez finansowych inwestorów. Ja ostatecznie nie mam powodów do narzekania, bo odkupując pakiet spekulacyjnie w grudniu i sprzedając w marcu po ogłoszeniu wezwania wyszedłem całościowo na plus, szkoda jednak drobnych akcjonariuszy, którzy wyjdą ze sporymi stratami, podobnie jak emerytów nieświadomych, co z ich kasą wyczyniają ofermy. Zarządzający oczywiście i tak wypłacą sobie sowite premie i będą się wzajemnie klepać po plecach.

Cytat:

Druga to tempo spadku cen po pandemii i powtarzalny zysk lat po ustabilizowaniu się sytuacji popytowo-podażowej. I tutaj oceny mogą być bardzo zróżnicowane moim zdaniem, a stąd płynie potencjał spadku/wzrostu kursu.


Ten temat częściowo poruszyłem w moich komentarzach powołując się na wyceny Top Glove. Średnia wycena w rekomendacjach malezyjskich analityków to od 6 do 8 razy zysk z 2021. Są też konkretne kilkukrotnego założenia spadku zysków w 2022, wyceny są na poziomie 18 do 20 razy zysk z 2022, i jeszcze niewielki spadek zysków w 2023, a potem powrót do wzrostów r/r.

Jest tylko jedna rekomendacja zakładająca znaczne przewartościowanie Top Glove (parę w okolicach lub nieznacznie poniżej obecnej wyceny), ta od JP Morgan. Wycena jest na poziomie poniżej 3x zysk z 2021.

Pan Rodak, o ile nie zmienił znacząco celów wynikowych na 2021, jest równie niedźwiedzi co Morgan.

Brakuje mi w Polsce pokrycia analitycznego dla branży i spółki. Czy serio jedyny analityk w kraju zajmujący się spółką musi być aż takim niedźwiedziem?

Patrząc na to z innej strony: MRC jest wyceniany obecnie podobnie jak CCC i Playway. Nie ma czegoś takiego, że w odpowiednio długim terminie akceptujemy różne poziomy generowania gotówki dla akcjonariuszy w różnych branżach. Jeśli te spółki są wyceniane podobnie, znaczy to, że osiągną przynajmniej w ciągu najbliższych 5 lat podobny poziom powtarzalnych zysków... a w zasadzie to przy obecnej wycenie Mercator potrzebuje niższego powtarzalnego zysku za 5 lat, bo zgodnie z zapowiedzią spółka ma wypłacić około 30% zysku za 2020 i 2021 w formie dywidendy, co daje niemal natychmiastowy wysoki zwrot z dywidendy dla akcjonariuszy, który zostanie odcięty od kursu, podczas gdy PLW i CCC takich dywidend na pewno nie wypłacą.

Przy takich wycenach ten oczekiwany powtarzalny zysk to z grubsza 300 milionów. Śmiem twierdzić, że Playway nie osiągnie takich poziomów w dającej się przewidzieć przyszłości (jednorazowe zyski ze sprzedaży udziałów jeszcze będą, ale trzeba je traktować jako jednorazowe, bo nie można ubierać inwestorów z GPW w kolejne spółki gamingowe w nieskończoność, a bez nich będzie lipa), a o półbankrucie CCC nawet nie wspominam. Dużo łatwiej będzie to zrobić Mercatorowi inwestując zarobioną w czasie pandemii gotówkę i korzystając ze zmiany podejścia do środków ochrony. Przeciętny analityk w Polsce uważa odwrotnie (ok, w przypadku MRC mamy za małą próbę, bo tylko jedna osoba).

Wróbelki ćwierkają, że cena docelowa według nowej rekomendacji to 350 złotych, a analityk i tak zakłada przy tym bardzo wysoki zysk w Q4, prawda to?

Trzeba mieć tupet, żeby uznawać, że zyski będą wspaniałe w 2020 i 2021, a i tak wyceniać firmę na poziomie niewiele powyżej łącznego zysku w tych latach. Podejście do środków ochrony wśród ludzi się zmieniło, większość rekomendacji w Malezji uwzględnia generalnie pozytywne podejście do branży i wycenia spółki na poziomie 6-8x zysk z 2021. Z kolei według polskich analityków gotówka będzie się kisić na kontach, marże spadną do marnych poziomów sprzed pandemii, a racjonalna wycena to 3x zysk z 2021, albo i mniej.

Tak myśli zapewne nie tylko analityk BOŚ, ale większość zarządzających z funduszy. W tej chwili zmienność kursu i wysokie obroty w porównaniu z FF świadczą o rozchwianym emocjonalnie akcjonariacie i braku instytucjonalnych.

Niedawno pojawił się raport PKO OFE ze stanem portfela na koniec 2020. Nie mają ani jednej akcji Mercatora, podobnie, jak nie mieli na koniec 2019. Chciałbym wierzyć, że zarządzający dostrzegli chociaż potencjał zysków pandemicznych i byli uczestnikami rajdu cenowego w 2020, a akcje zdążyli już sprzedać w okolicy górki, że skorzystali na wzroście najmocniejszej spółki z GPW pod względem wzrostu kursu i jednej z najmocniejszych pod względem wykazanych wyników względem kapitalizacji w 2020, ale bardziej prawdopodobna jest sytuacja, że nie zarobili na tym nic albo zarobili grosze.

I mamy trochę patową sytuację. Fundusze nie mają akcji, ale postrzegają walor jako czysto "covidowy" i może i mają ochotę kupić, ale raczej w absurdalnie niskiej cenie. Trochę zostało kupione w ABB po 400, ale nie wiadomo, ile z tego zostało już wywalone na szybkiej podbitce. Prezes z kolei raczej nie ma ochoty sprzedawać w absurdalnej cenie typu 250 złotych za akcję. Maleją szanse na sprzedaż akcji w kolejnych ABB w godziwej cenie i szanse na realizację scashowania się poprzez ten scenariusz, więc pewnie bardziej opłacalne byłoby przeniesienie się na, dajmy na to, giełdę malezyjską, gdzie wycena byłaby bliższa godziwej.

To spółka produkcyjna, więc w postrzeganiu głupio-mądrych analityków jest w sytuacji, gdy na horyzoncie widać koniec pandemii, uznawana za niemodną, dla nich lepiej kupować podobnie wyceniany Playway grający w porównaniu z MRC w drugiej lidzie wynikowej, albo podobnie wyceniane CCC ocierające się o bankructwo, bo wyceniamy e-obuwie na poziomie światowych balonów e-commerce. Już NN OFE przekroczyło próg 5% na CCC, ciekawe, jak mocno zredukowali swój pakiet akcji MRC w 2020.

Moim zdaniem tutaj wysokie zyski i niski P/E po kolejnych wynikach za Q4, Q1 itd będą bronić kursu przed nadmiernymi spadkami, ale jest coraz bardziej prawdopodobne, że MRC to faktycznie będzie raj kolarza z ogromną zmiennością, obrotami i niską wyceną względem potencjału aż do 2022 roku, a dopiero wtedy kurs może dostosować się do zysków w okresie popandemicznym.

Niech Mercator wejdzie w gaming, albo stworzy jakiś nędzny biznes sprzedaży internetowej z pandemicznej kasy, pewnie od razu zachwyceni analitycy założą 30% wzrostu co roku, podstawią do DCFa w excelu, a fundusze nie będą czekać na 250-300, tylko będą ładować PKC.

Martwi mnie niestety, że jeśli inwestor ma ochotę kupić na polskim rynku akcje jakiejś spółki na poziomach cenowych, które mogą być uzasadnione przez generowaną przez spółkę gotówkę, a kurs nie będzie padał ofiarą emocjonalnej ulicy i latał o +-25% w przeciągu tygodnia, to jest skazany na kupno produkcyjnych walorów spoza WIG20 / MWIG40 o dość niskiej kapitalizacji, gdzie podejście zarządu do drobnych może być znakiem zapytania, albo spółkę SP, gdzie cały czas siedzi na minie, bo nie wie, co głupiego może zrobić z tą gotówką główny akcjonariusz.

Oczywiście zostaje jeszcze długoterminowa spekulacja na wysoko wycenianych modnych spółkach growth, sam pozytywnie podchodzę do perspektyw takiego CreepyJar, ale ja nie oszukuję się w przeciwieństwie do bankierowców, a nawet niektórych osób z tego forum, że rynek będzie to na pewno wyceniał na poziomie 30 x powtarzalny zysk za kilka lat - istnieje ogromne ryzyko, że pójdzie iskra z USA, obecne wyceny porównawcze trafią na śmietnik, a spółka przy powtarzalnym wyniku na optymistycznym poziomie 80 milionów za parę lat będzie wyceniana nie na ponad 2 miliardy, a na miliard.

Można sobie samodzielnie sprawdzić, jak doskonale sprawdzają się rekomendacje z lat przeszłych - nie mam na myśli kursu giełdowego, ale prognozy wyników. Pamiętam rekomendację 11bit na 700 złotych po premierze Frostpunk, a teraz proponuję cofnąć się do roku 2018 i zrobić wycenę DCF na tamten moment podstawiając wyniki 2018, 2019 i 2020, można od razu podstawić marny zysk z 2021 i 2022 i nawet te 100 milionów w 2023 po premierze - wyjdzie znacznie, ale to znacznie mniej niż 700 złotych. Ciekawe, jak mocno się nie sprawdzą prognozy wyników dla takich TS Games albo Playway.

Natomiast akcjonariusze Mercatora mogą się co najmniej do połowy 2022 roku męczyć z bardzo niskimi wskaźnikami i to nie na tle szerokiego rynku, ale nawet na tle malezyjskiej konkurencji, wyniki Q4, Q1, Q2 itd będą znakomite, ale dla funduszy na tym etapie "wszystko będzie w cenie". No chyba, że rekomendacje są robione pod zebranie akcji i za jakiś czas nastąpi odwrócenie wajchy i kolejne, zupełnie inne wyceny już po zebraniu akcji na odpowiednich poziomach, ale nie chcę tu promować teorii spiskowych.

Znowu napisałem długi post, w którym wymiotuję na zarządzających, ale cóż, nie znoszę ich za kuriozalne metody wyceniania spółek i prognozy przyszłych wyników.

W każdym razie dla mnie płynie z tego wszystkiego jeden wniosek: oportunistycznym nieudacznikom z polskich TFI, OFE itd nie należy powierzać ani grosza z własnego kapitału.

@Mc Dollar:

Trochę ręce mi opadły, jak poczytałem o tym scenariuszu. Widzę, że mamy na forum płynne przejście od fazy "wycena spółki to łączne zyski 2020-2022 + wycena sprzed pandemii, bo od 2023 wracamy do bazy wynikowej" do fazy "spółka będzie wyceniana poniżej wartości gotówki w kasie i za tę kasę wykupi się z rynku". Już widzimy wszędzie wałki, złą wolę i chęć pokrzywdzenia mniejszościowych akcjonariuszy za wszelką cenę.

Problem polega jednak głównie na tym, że ten scenariusz jest ekonomicznie nieopłacalny dla prezesa. Wyda 200 milionów na przejęcie reszty FF dorzucając trochę ze skupu akcji własnych i co mu zostanie w porównaniu ze stanem przed pandemią? 100% akcji Mercatora uboższego o tę gotówkę, którą trzeba było wydać na skup, by odebrać firmę mniejszościowym.

Może dla odmiany inny scenariusz: spółka inwestuje w produkcję, dystrybucję rękawic, rozwija działalność o produkty komplementarne, część zysku przeznacza na dywidendę, a po zakończeniu pandemii co prawda działa na niższych marżach, ale korzysta z większego popytu na środki ochrony i efektów nowych inwestycji robiąc powtarzalne 300-500 milionów zysku rocznie. Zarządzający z funduszy rozdziawiają gęby ze zdumienia, że spółka, którą uznali za jednorazowy covidowy strzał, jest w stanie nadal zarabiać dobre pieniądze, a prezes sprzedaje im akcje w kolejnych ABB, a to po 500, a to może po 600 złotych za akcję. Prezes schodzi do 51% akcji / głosów w spółce (które jest same w sobie warte więcej niż 100% w pierwszym scenariuszu) i ma masę gotówki na inne inwestycje (lub jachty, domy w Monako itd).

Który scenariusz jest ekonomicznie bardziej korzystny dla prezesa? Przejęcie 100% akcji spółki za grosze czy zejście do 51% po sprzedaży akcji instytucjonalnym w jak najwyższej cenie? Zdecydowanie to drugie.

Tak naprawdę nie trzeba nawet rozsądnych inwestycji, by wcisnąć instytucjonalnym akcje, można sprzedać w miarę wiarygodnie wyglądające bajeczki i fundusze napompują kurs, po czym grzecznie dadzą sobie wcisnąć akcje nawet w zawyżonej cenie oderwanej od fundamentów, pokazali już to chociażby w przypadku CCC i emisji akcji po 250 kilka lat temu.

Członek RN sprzedał niecały 1000 akcji, mniej niż 1/3 pakietu. Pytanie, czy nie zrobił tego tuż przed rozpoczęciem okresu zamkniętego dla insiderów i stąd ta transakcja.

To jednak nieistotne w kontekście wartości fundamentalnej spółki. Jest to natomiast niestety istotne w kontekście ruchów spekulacyjnych na walorze. Spotkałem się ze stwierdzeniem, że walor jest totalnie "zaleszczony". Obserwując dyskusję na forum bankiera czy też różnych grupkach facebookowych trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Ciągle wysokie obroty względem FF oraz emocjonalne nastawienie wielu inwestorów sprzyjają dużym wahaniom ceny akcji.

A jedną z przyczyn "zaleszczenia" jest prawdopodobnie relatywnie niewielka liczba akcji w rękach inwestorów instytucjonalnych (przynajmniej tych nastawionych średnio lub długoterminowo). Będę o tym pisał do znudzenia, ale zadziwia mnie podejście polskich TFI i OFE, płynięcie z prądem, brak kontrariańskiej postawy. Gdy prezes Żyznowski sprzedawał akcje z ABB, zarządzający łaskawie wzięli akcje z ponad 20% dyskontem względem ceny zamknięcia przed ogłoszeniem informacji. Jakiś czas później mamy ABB na TS Games - tym razem zarządzający zabijają się o akcje zaledwie kilka procent poniżej wyceny giełdowej. Wycena obu spółek w ABB jest porównywalna, a zyski TS Games o kilka rzędów mniejsze, nie wiem, czy w 8-10 lat zarobią tyle, ile Mercator w 2. Oczywiście w tym momencie pojawiłyby się argumenty o super perspektywach branży i spółki, porównywaniu nieporównywalnego itd. Problem polega na tym, że w przypadku Mercatorze wszyscy dostrzegają ryzyko spadku marż, wzrostu kosztów, niższych cen rękawic po pandemii, a w przypadku TS Games nikt się nie zastanowi np. nad całkiem prawdopodobnym scenariuszem znacznego spadku monetyzacji Fishing Clash w bliskiej przyszłości. Podobnie oczywiście jest w przypadku Allegro, LPP, Dino, CCC (a w zasadzie e-obuwia) itd - analitycy podstawiają sobie do excela absurdalne założenia co do wzrostu przychodów i zysków w kolejnych latach, wyliczają i voila, wychodzi "niedowartościowanie", instytucjonalni kupują.

Nie twierdzę oczywiście, że MRC to najtańsza fundamentalnie spółka na GPW, prawdopodobnie jest sporo pozycji z większym potencjałem, w szczególności wśród tanich spółek produkcyjnych. Wśród spółek z WIG20 i MWIG40 jednak nie ma już tak dużo ciekawych, w miarę płynnych alternatyw (patrząc przez pryzmat zysków i dywidend, w szczególności tych przyszłych, a nie mitycznych "perspektyw", które i przez parę ładnych lat nie znajdą odzwierciedlenia w zyskach) - kilka spółek SP (z którymi jest jednak związane wiadomo jakie zagrożenie), XTB i prawdopodobnie Kęty, Amica, Kernel (ale co do tych trzech nie jestem pewien, bo ich dobrze nie znam). Chciałbym dorzucić do takiego zestawienia dobrą spółkę technologiczną lub gamingową, ale przy bańce na Nasdaq wyceny również urosły i brakuje dużych spółek z tego sektora z dobrym potencjałem względem ryzyka.

Przepraszam za te przydługie porównania, ale jeszcze nigdy nie spotkałem się z taką skalą lekceważenia przez internetowych komentatorów w różnych miejscach realnie wygenerowanej gotówki i zysków spółki (co to jest ten miliard Mercatora, nic tylko zakładać krótkie pozycje przy 400 złotych za akcję), które jeszcze przez pewien czas będą się utrzymywać i umożliwią spółce skok na wyższy poziom.

Analitycy również się w to wpisują i taki BOŚ lekką ręką rzuca w rekomendacji wyceną niższą niż dla TS Games, Playway itd - na poziomie niecałych 5 miliardów, pisząc zarazem o zysku 1,5 miliarda za 2021, co daje P/E na poziomie poniżej 4 za tamten rok.

Jednak wolę patrzeć na malezyjskich rekomendujących, którzy zdają się mieć lepsze pojęcie o temacie. Pomijąc skrajne, najbardziej optymistyczne i pesymistyczne wyceny takiego Top Glove średnie docelowe P/E wynikające z wycen i zakładanych zysków to ok. 7 dla 2021 roku i prawie 20 dla 2022 roku. Ze względu na wyższy udział dystrybucji w przychodach i bycie mniejszą spółką MRC pewnie będzie wyceniany niżej, ale nadal daje to potencjał nawet do powrotu w okolice ATH w perspektywie roku.

No i jest to, o czym pisałem wcześniej, "ubieranie ulicy" w niskie C/Z :)

A tyle się mówi chociażby na SW o powtarzalności wyników i wynikach one-offowych, ale nawet tutaj niektórzy biorą zysk z roku premiery i porównują ze spółkami, które chodzą z C/Z w okolicy 30, ale mają bardziej regularne premiery i których zyski nie spadną za rok lub dwa.

EA jeszcze niedawno chodziło z C/Z w okolicy 12, była to wspaniała okazja inwestycyjna i mocno rosło? Nie, rynek słusznie się spodziewał, że po odpadnięciu kwartałów z peaku C/Z wzrośnie i obecnie mamy okolice 30 przy nieznacznym wzroście kursu.

Według mnie 1,9 miliarda zysku w tym roku nie jest realne, choć wynik będzie dobry. Z kolei oczekiwania zysków powyżej miliarda co roku począwszy od 2022, które są uwzględniane we wszystkich pozytywnych rekomendacjach, a to oznacza konieczność uzyskania wysokich przychodów również z multiplayera, DLC, a także nowej gry w 2024 roku, są według mnie nazbyt optymistyczne.

Moim zdaniem jest drogo, biorąc pod uwagę realistyczne, a nie hurraoptymistyczne założenia co do zysków w latach 2020-2024 i porównując kapitalizację ze średnim oczekiwanym zyskiem w tych latach.

Przy takich wynikach moim zdaniem ciągle jest drogo.

Owszem, będzie bardzo ładny, rekordowy wynik za 2020, będą też świetne wyniki za 2021.

Analizując to poprzez pryzmat jednorocznego C/Z przy obecnej cenie spółka będzie wyceniana niżej od zagranicznych liderów branży.

Problem w tym, że (zacytuję słowa używane często w kontekście znacznie tańszych wskaźnikowo spółek, które w tym roku zaliczyły wyskok) liczy się powtarzalny wynik. A bardziej dokładnie to średni wynik w kolejnych lub jeszcze lepiej zdyskontowane przyszłe zyski.

A jakie tu są perspektywy długoterminowe przy takiej katastrofie premierowej?

Pracownicy są zairytowani crunchem, wiele trudnych do zastąpienia osób może odejść z firmy. Spółka nie ma doświadczenia w multiplayerze i nie jestem przekonany co do tego, czy CP2077 ma w ogóle potencjał do dobrego multi. Ciekawe, czy zdążą z multiplayerem na 2022, moim zdaniem niekoniecznie. Spółka nawet chyba cichaczem wycofuje się z planów na DLC na 2021.

A kiedy zostanie wypuszczony kolejny tytuł AAA? Moim zdaniem przy takich problemach z jakością obecnego produktu po ogromnej obsuwie 2024 rok to termin nierealistyczny.

Łącznie zapewne będzie grubo ponad 2 miliardy zysku netto za lata 2020-2021, a w 2022 ile? 300 milionów? Przy kapitalizacji 27 miliardów? Toż nawet w wycenie porównawczej z napompowanymi amerykańskimi spółkami przy rozgrzanym Nasdaqu na ATH jest drogo. Wszystkie pozytywne rekomendacje opierają się o założenie utrzymania wysokich zysków powyżej miliarda w 2022 i kolejnych latach, a nie kolejnej premierze dopiero w 2025 roku.

Aby uznać, że obecna cena jest dobra do kupna, trzeba założyć, że Redzi szybko naprawią większość rażących błędów w grze, skutecznie pozbędą się smrodu związanego z taką, a nie inną premierą i faktycznie zrobią z CP2077 genialnie sprzedającego się longsellera, a potem pójdą za ciosem świetnymi DLC, znakomitym multi, a kolejną grę wypuszczą w dającym się przewidzieć terminie.

Kto w to wierzy, niech kupuje. Ja nie wierzę, to nierealistyczne, trzeba stąpać twardo po ziemi, tym bardziej, że mit CDR, który zawsze wypuszcza doskonale dopracowane gry, właśnie upadł.

Nie doceniłem wcześniej potencjału sprzedażowego CP2077, marka spółki i świetny marketing dały ogromną szansę na niesamowitą sprzedaż w długim terminie, ale zostało to zmarnowane przez niewystarczającą jakość.

W krótkim terminie moim zdaniem realne jest ubieranie "ulicy" w "niskie" na tle konkurencji C/Z, ale jeśli nie spełnią się pozytywne scenariusze dotyczące multiplayera, kolejnej premiery itd nie będzie tu dużego potencjału do wzrostu wyceny.

Przy ok. 600 złotych za akcję uznałem, że już tanio nie jest, choć jeszcze trudno mówić o tym, by było bardzo drogo. Wyniki okazały się lepsze niż przewidywałem, ale po znakomitym komunikacie kurs mocno zjechał po otwarciu z luką w górę na spory minus i to był pewien sygnał ostrzegawczy. Nie da się ukryć, że techniczne zachowanie kursu przy pewnej niepewności fundamentalnej (m.in. brak publikacji pełnej nowej strategii) prowokowało do zrobienia kółka na walorze. Ostatnie zachowanie kursu to też obalenie tezy, że drobny inwestor nie powinien sobie zawracać głowy tym, co będzie za kilka lat, tylko patrzeć na najbliższe wyniki, co najwyżej kilka kwartałów w przód.

Niemniej jednak obecnie kurs trafił do strefy, w której wycena jest bardzo, ale to bardzo konserwatywna. Ceny rękawic raczej nie zaczną spadać przed Q2 2021, a tempo spadków nie powinno być szybsze od tempa wcześniejszych wzrostów cen.

Bardzo konserwatywna wycena BOŚ na poziomie 478 złotych zakłada 1 miliard złotych zysku w 2020, 1,5 miliarda w 2021 i 500 milionów w 2022, później znacznie niższe zyski - potencjalny efekt nowych inwestycji jest w nich w moim odczuciu zaniżony, pewnie przez założenie wyższej niż zapowiada spółka dywidendy, uważam też, że jest szansa na nieco lepsze wyniki w najbliższym czasie.

Wycena giełdowa na poziomie 3,5 miliarda to już wręcz założenie, że po pandemii Mercator wróci do bazy sprzed 2020, że po efekcie covidu nie będzie już najmniejszego śladu w 2023 (nie, że będzie on znacznie mniejszy - na tym poziomie wycena zakłada, że nie będzie on istniał), a inwestycje nie przyniosą żadnych korzyści.

Na dzień dzisiejszy bardziej rozsądna wycena według mnie to gdzieś między 5 a 6 miliardów, o wycenach na poziomie 10 miliardów przy wyliczeniach rodem z bankiera na podstawie jednorocznego C/Z raczej nie ma co marzyć (oczywiście kurs może się bujnąć na jakiś czas powyżej fair value, jeśli moje założenia są prawidłowe), no chyba, że nowa strategia zaskoczy bardzo pozytywnie, ale o tym będzie się można przekonać dopiero za kilka lat.

Mimo spadków malezyjskich spółek MRC jest też ciągle tańszy w analizie porównawczej (m.in. dlatego, że spada mocniej).

Ciekaw jestem, czy obecna kapitalizacja utrzyma się chociażby po wynikach za pełny rok 2020 - jednoroczny C/Z jednorocznym cezetem, ale takiego poniżej 4 na dużej spółce z WIG20 / MWIG40, która w perspektywie roku swojego wyniku finansowego nie pogorszy, jeszcze nie widziałem. JSW miało niższe, ale przy perspektywie wejścia w straty w krótkoterminowej perspektywie, obecnie XTB ma w okolicy 5, ale tam spodziewam się spadku zysku z ostatnich 12 miesięcy po odpadnięciu Q1 2020 (a spółka i tak jest według mnie niedowartościowana).

W momencie, gdy MRC ma niższą kapitalizację od takich spółek jak TSG, czy Playway, które mimo wzrostu długie lata będą pracować na porównywalne zyski co Mercator w 2020 i 2021, albo od prawie bankruta CCC, którego łączny skumulowany zysk w drugiej dekadzie XXI wieku będzie niższy niż Merca w latach 2020-2021 i które ma w tej chwili nawet niższe kapitały własne (a ta różnica będzie się zwiększać), wygląda to dość zabawnie - tak, zdaję sobie sprawę, że porównuję różne branże i liczy się daleka przyszłość, ale nadmierny optymizm w przypadku tamtych spółek jest moim zdaniem nieuzasadniony, podobnie jak nadmierny pesymizm co do Mercatora.

Nie słucham nigdy rekomendacji i nikt nie powinien tego robić, rekomendacje zawierają konkretne założenia analityków dotyczące potencjalnych wyników w przyszłości, a te każdy zainteresowany powinien sobie wyznaczyć sam na podstawie analizy spółki. W tym przypadku już występuje rozjazd pomiędzy zapowiadaną skalą inwestycji przez zarząd a założeniami z rekomendacji.

W tej chwili przed sprzedażą powstrzymuje mnie porównawcze niedoszacowanie ze spółkami malezyjskimi (choć jeszcze ciekawiej wygląda wspomniany austriacki Semperit) oraz rozwój kolejnej fali pandemii skutkujący gwarancją większego popytu na najbliższy czas. Te czynniki mogą ulegać zmianie. Spółki mają jednak tendencje do przełamania trendu wzrostowego później, niż pojawiają się sygnały ostrzegawcze i symptomy przeszacowania (jak np w przypadku CCC).

Cytat:
Ja jednak jestem na stanowisku ze to rynek lepiej i bardziej racjonalnie wycenia spółki.


A to akurat moim zdaniem nieprawdziwe stwierdzenie, przecież na tym właśnie polega inwestowanie na giełdzie, że kupuje się spółki, które są przez rynek niedoszacowane, a sprzedaje te, które są przeszacowane. Mocna zmiana wartości spółki w krótkim okresie czasu oznacza, że rynek wycenił spółkę źle w co najmniej jednym z momentów (przed lub po zmianie, a możliwe, że w obu przypadkach).

Powyższe dane dotyczące są bieżących wskaźników malezyjskich spółek są nieprawidłowe, zapewne niezaktualizowane po najnowszych wynikach.

Tutaj faktyczne aktualne dane dla Top Glove: klse.i3investor.com/servlets/s... - bieżące P/E to ok. 40, dane dla innych spółek również łatwo wyszukać. Najmocniejszy wzrost cen rękawic zaczął się podobno w maju, a duzi producenci wolniej reagowali z podwyżkami, ponadto w Malezji raportowane są okresy marzec-maj i czerwiec-sierpień, więc P/E malezyjskich spółek jest w odniesieniu do jednego kwartału z nieznacznie zwiększonymi marżami i jednego z mocno zwiększonymi marżami, a w przypadku MRC na zwiększone marże przypada nieco dłuższy okres z prawie pełnych dwóch kwartałów, co widać w dynamice wyników TG i MRC: ci pierwsi zwiększyli zysk w ostatnim kwartale aż 4 razy w porównaniu do poprzedniego.

Znaczne dyskonto w wycenie Mercatora do tamtych spółek faktycznie występuje, ale jest znacznie mniejsze niż wynika zarówno z nieaktualnych powyższych wskaźników, jak i zaktualizowanych po ostatnich wynikach.

Sytuacja wygląda ciekawie, jednak trzeba obserwować wyceny malezyjskich spółek.

Cytat:
No poczytuję i widzę cytaty...hmmm ...nie wiem gdzie pomyłka optymizmu


Chyba chodzi o to, że BOŚ szacował roczny zysk powyżej 900 milionów i zysk za III kwartał powyżej 300 milionów, czyli wyżej od optymistów z forum, czyli analityk był "bliżej".

Piękne wyniki. Optymiści liczyli na 300 milionów, a średnia oczekiwań była chyba gdzieś w okolicach 250 milionów. Wyniki wyższe od "konsensusu", więc spodziewam się euforii na kursie, liczę na skok w okolice 900-1000 w najbliższych tygodniach. Te poziomy cenowe to będzie już moim zdaniem (fundamentalnie) świetny moment na sprzedaż, uwzględniając stosunek potencjału do ryzyka.

Mam jeszcze uwagę co do potencjału wynikowego w kolejnych kwartałach - wynik Q4 na pewno będzie rewelacyjny, ale wcale nie byłbym pewien, czy będzie lepszy od Q3. Wiemy, że równie istotny co segment produkcji dla wyników MRC jest segment dystrybucji. Na podstawie wstępnych wynikach widać wzrost kosztów (inna dynamika niż Q1 -> Q2), po części zapewne odpowiedzialny jest za to wzrost cen rękawic innych producentów sprzedawanych przez ten segment. A każda podwyżka cen przez np. Top Glove (uznawana niesłusznie za świetną wiadomość dla akcjonariuszy MRC) skutkuje koniecznością podwyższenia cen MRC również w dystrybucji, by zaledwie utrzymać wynik segmentowy. Oczywiście najwięcej zależy od kształtowania się cen na rynku.

W zasadzie i tak dla wyceny w długim terminie od bieżących wyników większe znaczenie od tego, czy jest obecnie 250 czy 350 milionów za kwartał, ma nowa strategia spółki i pomysły na wykorzystanie gotówki, na które ciągle czekamy.

Trochę bawią mnie głosy wyśmiewające ludzi sceptycznych wobec wyceny Allegro z IPO po jednej genialnej sesji. Ja podtrzymuję swoją opinię sprzed paru tygodni dotyczącą zarządzających funduszami biorących te akcje w cenie z IPO z założeniem długoterminowego trzymania pozycji (celowo zaznaczyłem "długoterminowego", moja opinia nie dotyczyła tych, którzy chcą kupić i szybko oddać papier). Po przeciekach z zapisów było jasne, że popyt jest ogromny i w przypadku braku zwały na szerokim rynku papier da zarobić w krótkim terminie.

Na rynku mamy dużo kapitału, była spora redukcja, więc polskie fundusze muszą się doważyć, bo "benchmark". Nie obchodzi ich ewentualna strata na tej pozycji za rok, wystarczy im minimalnie lepszy wynik od WIG20, by się pochwalić "pobiciem szerokiego rynku".

Obserwując wyceny światowych spółek z branży e-commerce trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z globalną bańką, i to uwzględniając znakomite perspektywy branży - niektóre są wyceniane z założeniem utrzymania rewelacyjnej dynamiki wzrostu zysków nawet nie przez 10, a przez 20-30 lat. Jednak nawet w tej branży są tańsze i droższe spółki. Jest Alibaba, wyceniana całkiem rozsądnie, na której ciążą jednak ryzyka polityczne. Amazon jest bardzo drogi, ale to globalny lider i spółka z bardzo ciekawymi perspektywami. Allegro jest wyceniane jeszcze wyżej przy mniej ciekawych perspektywach. Osobiście unikałbym inwestowania w tę branżę przy takich wycenach, ale jeśli miałbym się zdecydować na spółkę z branży, na pewno nie byłoby nią Allegro w obecnej cenie.

Na GPW są spółki wyceniane poniżej WK i C/Z < 6, i to takie, które nie będą w przyszłych latach wykazywać strat, lecz zapewne utrzymają swoje zyski, może nieznacznie pogorszą, może lekko poprawią.

Co w tym dziwnego, że ktoś wycenia spółkę z C/Z liczonym względem kosmicznego wynikowo roku 2020 na poziomie 7-8 mając przed sobą perspektywę pogorszenia wyników za 2 lata? Przecież analitycy nie wyceniają tylko względem wyników z bieżącego roku, lecz wyliczają DCFa uwzględniając potencjalne wyniki na 5 do 10 lat do przodu.

Nie należę do tych, którzy twierdzą, że spółka wróci do wyników z wcześniejszych lat, ale jak rynek zareaguje na wieść, że od 2023 roku po zakończeniu pandemii, wprowadzeniu nowej strategii i unormowaniu marż firma będzie zarabiać nie 600-900 milionów, jak obecnie, a na przykład 200 milionów rocznie z lekką tendencją wzrostową, co byłoby i tak świetnym wynikiem? Na 4 miliardy? Dodajmy do tego dywidendy z okresu pandemii i mniej więcej mamy wycenę fundamentalną spółki.

Na forach inwestorzy widzą na MRC w przyszłości wycenę na poziomie 16-20 x zysk z 2020. Nie wiem, na ile wyceni to rynek, ale strzelałbym, że C/Z będzie w okolicach 10. Jeszcze niższe C/Z dawałoby jakiś potencjał do wzrostu w perspektywie kilku lat nawet w wypadku pogorszenia wyników po pandemii.

Już nawet kursy malezyjskich spółek się uspokoiły, "analitycy" nie opowiadają już o astronomicznych wartościach fair value przy C/Z ~ 30 za 2020 rok, po pierwszym kwartale, w którym spółki w pełni odczuły zwiększone marże, C/Z Top Glove spadło poniżej 40 i przy założeniu utrzymania tych wyników i kursu akcji zejdzie poniżej 15, a w przypadku poprawy wyników jeszcze niżej.

Już chociażby na XTB mieliśmy ostatnio przykład, że spółka nie musi być wyceniana na C/Z > 10 względem wyników z mocnego roku, które trudno będzie utrzymać, aż kurs bujnął się od lekkiego przewartościowania do mocnego (w moim odczuciu) niedowartościowania.

Przy 300-400 złotych za akcję broniłem wyceny spółki, lecz obecnie zrobiła się bardziej wymagająca. Co oczywiście nie znaczy, że kurs nie może bardziej urosnąć.

PS. Czasem pojawiają się porównania do Allegro, wycena tamtego balona to temat do innej dyskusji, jednak Allegro ma lepsze perspektywy na wzrost w długim terminie względem 2020 roku niż MRC. Oczywiście biorąc pod uwagę do tego też kapitalizacje z tych dwóch spółek już lepiej brać na średni lub długi termin Mercatora, jednak zdecydowanie bym nie powiedział, że Merc jest tani, "tanio to już było".

Cytat:
Po prostu istnieje takie cos jak benchmark i mając uzasadnione podejrzenia, że dana spółka wejdzie do danego benchmarku (jak np WIG20 lub mWIG40) to fundusze nabędą te walory niezależnie od ich ceny. Nikt nie chce być potem na szarym końcu w tabelkach na porównywarkach.


Zdaję sobie oczywiście z tego sprawę. :)

Nie zmienia to jednak nic w moim podejściu. Taka defensywna polityka kupowania wszystkiego, co kupują inni, brak wypracowanej mocnej strategii inwestycyjnej pozwalającej na odrzucenie możliwości kupna czegoś, co jest za drogie sprawiają, że aktywne fundusze nie są w stanie w długim terminie pobić indeksów.

Clou sprawy jest takie, że inwestowanie w aktywne (nie pasywne, ETF) fundusze inwestycyjne nie ma najmniejszego sensu i bardzo chciałbym, aby przeciętny Kowalski zdał sobie z tego sprawę, nie dawał im kasy w zarządzanie i nie płacił prowizji, aby po prostu za swoje mierne efekty pracy ci ludzie nie zarabiali tyle, ile zarabiają.

Cytat:
Może porównanie nie wprost, ale ciekawe jakie głosy byłyby na forach gdyby, ipo przeprowadzała spółka typu snowflake - potężna kapitalizacja, ciągłe spalanie gotówki i zero zysków...Dodatkowo tam w procesie ustalania ceny dosłownie z piątku na poniedziałek cena sprzedaży wzrosła z 75 na 120 $. A debiut jaki był, zainteresowani mogą sprawdzić.


Taki sam komentarz mógłby zamieścić entuzjasta hossy internetowej w 1999 roku po IPO dowolnej spółki technologicznej, w końcu każdy debiutant, nawet przepalający gotówkę i ponoszący ciągłe straty, rósł w tamtych czasach o dziesiątki procent w pierwszych dniach notowań. A potem wyceny się urealniły i spadły dużo poniżej wycen z IPO.

Poza tym Snowflake to też oczywiście balon, większy od Allegro, ale przed tą branżą z kolei są lepsze perspektywy. Jakieś szanse na zarobienie na swoją kapitalizację w długim terminie ma, zapewne tak jak Allegro, ale coś takiego uda się jednej na dziesięciu spółkom tego typu. Osobiście uważam, że giełdy nie są odpowiednim miejscem dla spółek, które nie potrafią wypracować zysków, taki Snowflake nadaje się do inwestycji dla funduszy specjalizujących się w tym temacie, ubieranie "ulicy" w tego typu spółki uważam za niemoralne, zwłaszcza, jeśli następuje sprzedaż akcji i realizacja zysków przez głównych udziałowców (na etapie, gdy spółka jeszcze nic nie osiągnęła). Mamy się dawać ubierać w przewartościowane akcje, bo na rynku amerykańskim są jeszcze większe balony?

Uśmiałem się zdrowo ze stwierdzenia, że mamy się cieszyć, że Allegro w ogóle chce wejść na GPW. Cóż za łaskawcy, na pewno robią to z altruistycznych powodów, wchodzą, bo zależy im na rozwoju naszej giełdy, a nie dlatego, że potrzebują kasy na spłatę długu (co sami przyznają) i nie dlatego, że główni akcjonariusze chcą się scashować i sprzedać drogo akcje.

Co do "szczekania" - waż słowa, to nie podwórko. Ja w tym wątku głównie dostrzegam merytoryczną krytykę wyceny spółki i sposobu jej wprowadzenia na giełdę (prospekt zatwierdzany w Luksemburgu, śmiechu warte).

Zwolniłbym każdego zarządzającego, który zapisałby się na pakiet akcji w cenie maksymalnej w celu długoterminowego trzymania pozycji, zresztą zapisujących się w cenie minimalnej też bym zwolnił.

4 lata temu Allegro zostało sprzedane z dwukrotną przebitką względem ceny z 8 lat wcześniej (a i tak trudno się oprzeć wrażeniu, że było drogo, no cóż, kupowanie mitycznej "przyszłości", a na wycenę z tamtego czasu spółka w ciągu tych 4 lat jeszcze nie zapracowała wynikami finansowymi). Teraz po 4 latach mamy przebitkę ponad trzykrotną, a perspektywy wzrostowe nie są wcale lepsze. Główni akcjonariusze mądrze wykorzystują IPO do wyjścia z części inwestycji.

"Analitycy" pewnie wywróżyli, że jeśli spółka utrzyma tempo wzrostu z ostatnich 3 lat przez kolejne 10, to cena jest dobra do kupna, więc fundusze będą chętne. Na problem konkurencji oraz konieczności utrzymywania tempa wzrostu znacznie szybszego od całego sektora e-commerce nie zwracają uwagi, nie wspominam nawet o takich drobnostkach jak malutkie w porównaniu do kapitalizacji zyski.

Jeśli fundusze nadal będą stosować strategię "kupuj w IPO na górce, sprzedaj na dołku", oddawać pakiety akcji spółek "starej ekonomii" po zaniżonej cenie głównym akcjonariuszom umożliwiając im wyjście z giełdy (trochę przykładów w ostatnim roku można znaleźć), a za odzyskane pieniądze kupować takie przewartościowane walory, to na GPW długo jeszcze będzie panował marazm. Obstawiam tu powtórkę z Playa, z tą różnicą, że Play chociaż wypłacał dywidendy.

Nie wspominam o tym po raz pierwszy, ale trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że mamy bańkę na gamingu.

Mam problem z astronomicznymi wycenami spółek gamingowych w odniesieniu do ich przeszłych, a także aktualnych, bieżących wyników, zarówno tych spółek, które debiutowały dawno temu i odniosły od tamtego czasu spore sukcesy, tych, które są długo obecne na giełdzie i ponosiły same porażki, jak i tych, które niedawno debiutowały lub dopiero będą debiutować i dopiero oferują same obietnice. Od czasu do czasu rynek oferuje dobrą okazję inwestycyjną (w ostatnim czasie według mnie był taką np. CreepyJar tuż po debiucie trybu coop Green Hell, gdy spółka wskoczyła na wyższy poziom, a początkowo rynek nie odwzorował tego w wycenie), ale takie okazje trafiają się coraz rzadziej.

Mówi się o tym, że bieżące (czy to jednoletnie, czy uśrednione z kilku lat) C/Z nie ma znaczenia w wycenie. Pozwolę się z tym nie zgodzić, zwłaszcza w przypadku spółek, które już od dawna są obecne na giełdzie. Oczywiście na giełdzie zawsze wyceniamy przyszłość (nie tyczy się to wyłącznie gamingu, przy czym i tak wyceniając przyszłości wyceniamy zyski), w wycenie powinno brać się pod uwagę potencjał konkretnych projektów, zainteresowanie rynku konkretnymi przyszłymi pozycjami, kompetencje zespołu itd, ale jednak przeszłość (wyniki oraz tempo wzrostu) sporo mówią o potencjale spółki (i częściowo świadczą o wspomnianych kompetencjach).

Mówi się też o tym, że dzięki rewolucji internetowej nawet małe podmioty z branży mają dostęp do globalnego rynku i masowej sprzedaży swoich produktów. Chciałbym zwrócić uwagę na to, że jest to miecz obosieczny. Małe studia gamingowe muszą rywalizować o klienta z dziesiątkami, setkami innych małych firm z całego świata. O sukcesie rynku jako całości ostatecznie zadecyduje, czy będzie wystarczający popyt - gracze skłonni wydać wystarczającą ilość pieniędzy na konkretne gry.

Według dostępnych danych globalne przychody z gier rosną w tempie 10% rocznie. Tymczasem na polskim rynku spółki gamingowe wyrastają jak grzyby po deszczu, co chwilę na giełdzie debiutuje podmiot bez zysków lub minimalnymi zyskami, oferujący póki co jedynie obietnice i wishlisty na Steamie, a dojrzałe, zyskowne firmy są wyceniane tak, jakby miały co najmniej podwoić swoje przychody i zyski w ciągu 2-3 lat.

Czy w świetle wzrostu globalnego rynku o 10% rocznie realistyczne jest założenie, że każda nowa spółka odniesie sukces, albo że każda zyskowna spółka podwoi swoje zyski w 2 lata? Czy średnia wycena spółki gamingowej z GPW / NC z P/E na poziomie 40-50 jest racjonalna? Śmiem wątpić.

Oczywiście niektóre spółki zapewne nadal będą mocno rosnąć, ale zdrowy rozsądek wskazuje, że wiele dobrych firm nie utrzyma tempa wzrostu oczekiwanego przez rynek, a wiele "perełek" z potencjałem nie będzie w stanie go wykorzystać. Nie znaczy to oczywiście, że wyceny zaczną mocno spadać - zapewne będą wysokie, dopóki będzie utrzymywać się pozytywny sentyment, a niejedna słaba spółka po raz kolejny przedłuży swój żywot dzięki kolejnej emisji. Myślę, że taki stan nie będzie jednak trwać wiecznie.

Dlatego nie dziwią mnie masowe debiuty spółek gamingowych na GPW i NC (stojące w kontraście do coraz częstszych wezwań na spółkach przemysłowych i podmiotów niezwiązanych z branżą technologiczną). Rozsądnie jest się scashować, gdy rynek oferuje bardzo dobre ceny w stosunku do potencjału (i rozsądnie, aczkolwiek nieuczciwie wobec inwestorów, jest wyjść z giełdy, gdy sentyment jest negatywny, a fundusze oddają akcje za grosze).

Ja jeszcze tylko dodam, że widzę dużo ciekawszą spółkę do zajęcia krótkiej pozycji na walory "covidowe" i to taką, w przypadku której szansa na znalezienie oferty instrumentów krótkiej sprzedaży jest taka sama, jak w przypadku MRC, ponieważ spółka jest równie płynna i również należy do indeksu MWIG40.

Jest to Biomed Lublin. Na Biomedzie jest "rozgrywana" historia leku z osocza i szczepionki BCG, jednak szansa na komercjalizację uzasadniającą bieżącą kapitalizację wydaje się być niewielka, co znajduje potwierdzenie m.in. w transakcjach sprzedaży akcji insiderów i dużych akcjonariuszy.

Z kolei przyszłość Mercatora w długim terminie jest jeszcze niejasna, natomiast co najmniej przez kilka kwartałów spółka będzie się bronić bardzo mocnymi wynikami, co powinno ograniczać potencjał spadkowy.
Wycenę MRC, jak już wcześniej wspominałem, uważam za "normalną".

@Scarry: No i? Wszystko jest kwestią ceny, a przypominam też, że zyski dyskontujemy i jest ogromna różnica między tym, czy dana spółka wykaże te oczekiwane 100 milionów za 2 czy za 10 lat. Czas jest istotny.

Nie wolno też zapominać o tym, że w czasach dotcomów wiele spółek, które podpięło się pod modną branżę, po prostu poszło do piachu.

"Rewolucja" internetowa miała miejsce już na początku XXI wieku, a nie 10-15 lat później. Jednak wyceny były tak absurdalnie wysokie, że wzrost przychodów i zysków wielu porządnych spółek z sektora nie był w stanie zahamować pęknięcia bańki.

Obecnie mamy podobną sytuację z wieloma spółkami w sektorze technologicznym (oczywiście nie wszystkimi). Polski gaming to doskonały przykład. I tutaj też wiele spółek, które podpięło się pod modną branżę, pójdzie do piachu.

A zestawianie MRC z 4mass w jednym zdaniu, w obliczu diametralnie różnej obecnej sytuacji finansowej obu spółek i totalniej odmiennej skali wyników, jest jednak niepoważne. Równie niepoważne jest ekscytowanie się paniczną wyprzedażą w reakcji na informację o... rosyjskiej szczepionce.

Z ciekawości: jaki masz fundamentalny, cenowy target dla takiej spółki jak MRC, skoro przy 3,5 miliarda kapitalizacji (po zrobieniu wyniku 200 milionów w jeden kwartał) jest dla Ciebie tak absurdalnie droga, że masz ochotę szorcić?

@Scarry: Takie same bajeczki o "metodykach", "potencjałach wzrostowych" opowiadali "analitycy" w czasie bańki dotcomów próbując uzasadnić absurdalne wyceny spółek internetowych.

P/E w okolicy 40, 60, 100? Tanio, bo spółka ma ogromny POTENCJAŁ, w końcu w ciągu 5 lat zwiększyła swoje zyski aż całe 2 razy. Czasem wyceny nie są aktualizowane nawet, gdy wiemy o tym, że spółkę czekają lata mizernych zysków - spółka gamingowa z wyceną na poziomie miliarda, o której wspominałem, to świetny przykład.

Tu sprawa jest naprawdę prosta: spółka wyceniana na dwudziestokrotność swojego kwartalnego zysku nie musi wzrosnąć, nie musi nawet utrzymać swojego poziomu zysków, by jej wycena była prawidłowa. A spółka wyceniana na czterdziestokrotność swojego rocznego zysku po prostu musi urosnąć co najmniej 2 razy, by jej wycena była prawidłowa. Forum bankiera oczywiście ulega złudzeniu, że złotówka zarobiona przez firmę z branży gamingowej jest warta więcej niż przez firmę przemysłową, ale w długim terminie taka sytuacja jest nie do utrzymania i wyceny wzrostowych branż, które urosły znaczniej szybciej niż ich wycena, z czasem się skorygują.

PS. To porównanie Nasdaqa z SP500 to tak na serio? Różnica w wycenie obu indeksów względem zysków spółek jest obecnie nieduża i rozsądna, podobnie było w ostatnich latach. Nie ma porównania do różnic w wycenie między gamingiem a wszystkimi spółkami nietechnologicznymi w PL.

Przed wynikami XTB sądziłem, że postrzeganie spółki wśród dużych inwestorów jest nadal raczej sceptyczne, więc zachowywałem również nieco sceptycyzmu w komentarzach. Wyniki zmieściły się w przedziale moich oczekiwań, choć były bliżej dolnej granicy. Spadek kursu mnie nie zdziwił, ale jego skala - już tak.

Mimo, że wyniki I i II kwartału mają po części jednorazowy charakter (taka zmienność na indeksach jak w marcu zdarza się raz na 10 lat), to jednak wzrost bazy klientów daje podstawy do oczekiwania przyzwoitych zysków również w okresach niższej rentowności na lota. P/E jest obecnie bardzo niskie, spółka jest wyceniana z dyskontem do zagranicznych konkurentów, cena wydaje się być atrakcyjna, aczkolwiek kurs jeszcze nieco wyrywa się na południe, więc nie jest powiedziane, że nie będzie jeszcze lepsza.


harbul napisał(a):
Logika jest dość prosta. Spółka z sukcesem konkuruje z palantirem a skoro konkuruje to ma potencjał dorosnąć do ich rozmiaru. Jeśli zaś chodzi o sam rynek na którym działają, tutaj znowu można odwołać się do palantira wycenianego na 20mld usd. Zakładając że spółka faktycznie pójdzie ścieżka palantira i odbierze im część wciąż rosnącego rynku, potencjał do wzrostu jest na dzień dzisiejszy dokładnie taki - 1mld pln vs 20mld usd - 80krotny wzrost. Nalozyc na to niepewność tej ścieżki i jest wytłumaczenie aktualnej wyceny na poziomie 500x obecne (zeszloroczne) przychody.


Wszystko fajnie, ale nie porównujmy tej spółki z Palantirem i nie mówmy, że jest tu potencjał na podobną wycenę, bo to nie ta liga.

Jak już słusznie ktoś zauważył, Datawalk celuje w nieco inne, tańsze zastosowania niż produkt Palantira.

Ja natomiast dostrzegam inny problem, który (obok dość zabawnych uzasadnień z prospektu, dlaczego DW nie rusza po kasę do USA, tylko na polską giełdę) spowodował, że rok temu analizując spółkę nie potraktowałem jej jako podmiot inwestycyjny: widziałem oferty pracy w Datawalk. Spółka oferowała starszym programistom (wymagane minimum 5 lat doświadczenia i znajomość określonych zagadnień) stawkę na poziomie od 12k do 16k + vat miesięcznie na umowie B2B.

Trudno to porównywać z Palantirem, który płaci nieporównywalnie większe stawki. Zdolni polscy programiści nigdy nie trafią do takiej firmy jak DW, lecz wyjadą do USA, w ostateczności dorwią pracę zdalną za znacznie lepsze pieniądze. Problem polega na tym, że od Datawalk lepiej płacą nawet software house'y w znacznie mniej skomplikowanych projektach. 16k + vat to można płacić programistom pracującym nad trywialnymi aplikacjami internetowymi, a nie inżynierom z kilkuletnim doświadczeniem mającym coś wspólnego z zaawansowanymi zagadnieniami big data.

Jakość kosztuje, więc poziom skomplikowania, jakości, zaawansowania produktów Datawalk nigdy nie będzie wyższy od produktów Palantira.

Z drugiej strony spółka mocno zainwestowała w sprzedaż, co jednoznacznie ukazuje kierunek, w jakim idzie - nie tyle istotna jest jakość produktu, co jak najszybsze zagospodarowanie pewnej niszy oraz sprzedanie inwestorowi samego potencjału związanego z istniejącym produktem (niekoniecznie najwyższej jakości) i zwiększonym (w porównaniu z obecnymi) przychodami. Amerykańscy inwestorzy od dziesiątek lat przepłacają za rozmaite projekty z branży technologicznej, więc prawdopodobieństwo sprzedaży spółki za oczekiwany miliard dolarów jest niezerowe i coraz wyższe wraz z pozyskiwaniem kolejnych "referencji" - ale już pójścia w rejony Palantira z wyceną bym nie oczekiwał.

No nie róbmy sobie żartów z shortowaniem Mercatora w obecnym momencie. Spółka zarobiła ponad 200 milionów w I kwartał, a jest wyceniana poniżej 4 miliardów. Biorąc pod uwagę utrzymywanie się wysokich marż w III i prawdopodobnie też IV kwartale, P/E przy obecnej cenie akcji na koniec roku raczej będzie mniejsze niż 10 - zyski w kolejnych latach mogą spaść nawet trzykrotnie, a kapitalizacja i tak może się utrzymywać. Być może pozycja krótka byłaby warta rozważenia przy cenie, dla której P/E na koniec roku będzie większe niż 15 (i moim zdaniem to tylko dobre dla ryzykantów lubiących bić się z trendem), ale najpierw kurs musi wzrosnąć do tych poziomów. :)

Skoro już rozmawiamy o gamingu, to warto zwrócić uwagę, że te 200 milionów zarobione przez MRC w jednym kwartale to obecnie suma, której żadna polska spółka gamingowa (poza jedną, wycenianą ponad 10 razy wyżej od Mercatora) nie jest i przez jakiś czas nie będzie w stanie zarobić w ciągu całego roku.

Jest jedna spółka w branży gamingowej, która powoli zbliża się do tego poziomu zysków w skali roku, ale jeszcze go nie osiągnęła, i która obecnie ma wyższą kapitalizację od MRC.

Jest inna spółka o niewiele niższej kapitalizacji od Merca, która również nieźle się rozwija, ale ona dopiero zabiera się do ataku na poziom zysku 100 milionów w skali roku, a w dodatku istotną częścią jej biznesu jest, mówiąc kolokwialnie, "ubieranie ulicy" w akcje mniejszych podmiotów - co się stanie, jak to źródełko wyschnie?

Jest też inna spółka wyceniana powyżej miliarda złotych, która w ciągu całej swojej 10-letniej historii giełdowej zarobiła mniej niż Mercator w samym II kwartale, a w dodatku ostatnio okazało się, że spółka ma spore problemy ze swoim kolejnym projektem, co poskutkuje kolejnymi opóźnieniami, przez co spółka również w latach 2021-2022 nie poprawi swoich rekordowych rocznych wyników.

I tak można dalej wymieniać. Uważam, że rynek za mocno nastawia się na "kupowanie przyszłości", a jego uczestnicy się w tym mocno wzajemnie nakręcają, przez co wyceny spółek z modnych, wzrostowych branż (technologia, gaming, fotowoltaika itd) lądują w kosmosie. Z drugiej strony realne zyski spółek z branż uznawanych za sektory bez przyszłości są lekceważone.

Cytat:
Jakkolwiek zdania o Mercatorze nie zmieniam, za rok-dwa będą zarabiać 50-100 milionów rocznie


Ja uważam, że przyszłości nie da się tak łatwo przewidywać i szacowanie zysku w roku 2022, szczególnie w obliczu niedawnych dynamicznych zmian na rynku, jest obarczone ogromnym błędem i dziwię się tak kategorycznym osądom (typu: "na pewno będą zarabiać tyle i tyle"). Może spółka będzie zarabiać 50, może 100, może 200, a może 400 milionów rocznie.

Możliwe jest natomiast szacowanie prawdopodobieństwa pewnych zdarzeń. W świetle niedawnych wyników i reinwestycji obecnych zysków uważam zysk na poziomie dolnego ograniczenia tego przedziału lub niższy za bardzo mało prawdopodobny. 50 milionów to zysk, który był długoterminowym celem spółki jeszcze przed pandemią, a ona zmieniła podejście do środków ochrony nie tylko na jeden rok, ale i na dłużej. Klienci już nie będą się licytować o rękawice, ale trudno mi sobie wyobrazić powrót do równie niskich marż co w ostatnich latach.

Moim zdaniem obecna wycena rynkowa MRC jest "normalna" - nie jest ani tanio (nie jest to pozycja, która zainteresuje "konserwatywnego" inwestora), ani drogo (zakładanie krótkich pozycji nie wydaje się być zbyt rozsądne).

Pozwolę sobie odświeżyć wątek.

Z czystej ciekawości pozwolę sobie zapytać, co myślicie o praktykach wyceny aktywów finansowych, a konkretnie udziałów w innych spółkach, stosowanych w JR Holding, a także innych spółkach Ciszewskiego.

Jak rozumiem, notowane spółki akcyjne są wyceniane według kursu na koniec okresu sprawozdawczego. Nie znalazłem dokładnych objaśnień w kwestii przychodów finansowych JR na koniec roku, ale zgadza się to z zsumowania wyceny pakietów akcji spółki z tamtego czasu w Columbusie i innych walorów. Podobne przeszacowanie widzę w nowym raporcie Synergi, innej spółki z "grupy", która przeszacowała swój pakiet All In Games, gdzie z kolei jest to wyjaśnione wprost.

Dość zaskakujące jest dla mnie, że audytorzy bez większych zastrzeżeń akceptują te sprawozdania, zwłaszcza w kontekście wzrostów na dość niewielkich obrotach na większej części spółek, dość niskiej płynności na tych walorach i dyskusyjnych, raczej oderwanych od fundamentów kapitalizacjach. Oczywiście forum bankiera jest zachwycone wysokim księgowym zyskiem z przeszacowań na perełkach, przeszacowania napędzają kursy, co z kolei pozwala na kolejne przeszacowania... Mam wrażenie, że ta spekulacja może się dla wielu bardzo źle skończyć.

@ZbigniewZ: Mowa o 2015 roku, a wtedy mieli za sobą dowiezione wyniki z W2 (choć w 2011 nastąpił spadek kursu po premierze, to jednak wyniki sprzedażowe pozwoliły spółce wejść na wyższy poziom) i W3.

A skoro mówimy o tamtych latach, to warto zwrócić uwagę, że po premierze W3 CDR bujał się na niskich poziomach poniżej 30 złotych (przy C/Z poniżej 10) ponad rok :) XTB wyrywa się z tej strefy znacznie wcześniej.

@slawer_wr: Uwierz mi, że doskonale zdaję sobie sprawę ze zmian w akcjonariacie tej spółki. Faktem jest natomiast, że kurs nie przekroczył 12 złotych przez 1,5 miesiąca po pozbyciu się wszystkich akcji przez EI i zejściu Quercusa poniżej progu, a w cenie, o której mówiłem (8-10) można było kupować przez 3 tygodnie po wyjściu EI.

Nie do końca "głupota". Czy XTB wchodząc na giełdę nie planowało ekspansji i poprawiania swoich wyników? Planowało. Czy wyszło to zgodnie z założeniami? Nie do końca. Takie spółki jak CDR albo Dino dowoziły swoje obietnice. CDR w 2015 odnotował skokowy wzrost dzięki nowemu produktowi. XTB pokazało na razie jeden doskonały kwartał, w którym mocno pomogły czynniki zewnętrzne. Tak, spółka działa na większej liczbie rynków, ale pytanie, czy będzie w stanie generować z tego zyski, pozyskiwać klientów, czy decyzje na poziomie zmian prawnych w poszczególnych państwach nie będą hamować ekspansji itd.

Jeśli chodzi o zmienność, to i ja wcześniej pisałem, że spodziewam się w najbliższych kwartałach nieco większej niż w 2019 roku, podobnie zresztą samo otoczenie i popyt na usługi brokerów będą grać na korzyść spółki.

Napisałem też, że nawet w obecnych cenach spółka wydaje się być ciekawą opcją (oczywiście jeszcze lepiej to wyglądało, gdy chodziła po 8-10, taka cena zawierała w sobie spory pesymizm co do przyszłych wyników).

I do perspektyw wzrostowych spółki nadal jestem pozytywnie nastawiony. Próbuję tylko uzasadnić, jakie ryzyka widzą sprzedający i dlaczego według mnie rynek nie do końca w to jeszcze wierzy, a jeszcze miesiąc temu w zasadzie w ogóle nie wierzył (tak należało interpretować wycenę na poziomie 1,5 miliarda lub niższą). Wycena powinna w długim terminie rosnąć wraz z dowożeniem wyników oczekiwanych lub lepszych od oczekiwań w kolejnych kwartałach.

Nie widziałem usuniętego fragmentu, ale jak rozumiem, były tam jakieś wyzwiska :)

Mój wpis nic nie wnosił? Myślę, że jednak trochę wnosił, bo zwróciłem uwagę na to, że wycena XTB w długim terminie zależy nie tylko od wyników 2020, ale i wyników w okresach mniejszej zmienności. Zwróciłem uwagę, że w latach 2015-2019 XTB NIE ROSŁO. A wycena fundamentalna jest zależna od generowania zysków dla akcjonariuszy w dłuższym terminie, nie tylko najbliższego roku.

Niewiele to wnoszą wyceny porównawcze w oparciu wyłącznie o bieżące wyniki. Uznajemy, że brokerzy powinni być wyceniani z C/Z w okolicy 15? Czyli jeśli XTB wykaże za rok 2020 500 milionów zysku netto, to należy się 7,5 miliarda kapitalizacji po wynikach za 2020? A jak wykaże za rok 2021 300 milionów zysku netto, to należy się 4,5 miliarda po wynikach, czyli w ciągu roku powinno ubyć 3 miliardy kapitalizacji? To rozumowanie jest absurdalne.

W dodatku wyceny porównawcze są podatne na inne błędy, m.in. spółki mają różne tempo rozwoju - Plus500 do 2018 roku rosło nieporównywalnie szybciej od XTB, choć potem zaliczyło większy spadek zysków, CMC Markets było spółką o bardziej stabilnych zyskach r/r ze spadkiem w 2019 itd. A kapitalizacje innych spółek zmieniają się dynamicznie, a wraz z tym ich C/Z. Nie traktuję poważnie żadnej wyceny, w której wycena porównawcza stanowi więcej niż 20% składnika wyceny.

Bez dokładnego zagłębienia się w raporty i oszacowania perspektyw zysków w dłuższym terminie zarówno na rynkach, na których spółka obecnie funkcjonuje, jak i na tych, na które będzie wchodzić, nawet niedokładna wycena jest niemożliwa.

A to, po ile będzie chodzić w perspektywie roku w zależności od sentymentu / przynależności do poszczególnych indeksów, to zupełnie inna sprawa.

Według mnie przyszłe wyniki XTB będą zależne od kilku czynników:
-zmienności na rynkach;
-ogólnego lokalnego i globalnego popytu na usługi brokerów, FX itd;
-rozwoju samego XTB, zwiększania liczby aktywnych klientów i utrzymania tej liczby na wysokim poziomie.

W ciągu najbliższych kilku lat zapewne rzadko będą trafiać się takie sytuacje, jak w marcu na indeksach lub w kwietniu na ropie, natomiast ze względu na duży napływ świeżego kapitału nie zdziwię się, jeśli przeciętna zmienność będzie większa niż jeszcze rok albo dwa lata temu. Ten czynnik powinien grać na korzyść XTB.

Napływ kapitału na giełdy i niskie stopy procentowe również powinny sprzyjać spółce i umożliwić jej zwiększanie swoich zysków. Tu mamy kolejny czynnik grający na korzyść XTB.

O ile otoczenie rynkowe jest w tej chwili jak najbardziej korzystne dla spółki, o tyle kwestia rozwoju XTB, wchodzenia na nowe rynki, pozyskiwania i utrzymywania aktywnych klientów jest na dzień dzisiejszy znakiem zapytania.

Wycena na poziomie 3 miliardów zawiera w sobie założenie, że zyski XTB w dłuższej perspektywie znacznie wzrosną w porównaniu z latami 2015-2019. Dziwi mnie brak zrozumienia podejścia inwestorów do XTB przez ludzi porównujących spółkę wskaźnikowo np. z Dino lub dobrymi spółkami gamingowymi. Wystarczy spojrzeć na historię przeszłych wyników finansowych, by zdać sobie sprawę, że w gorszym otoczeniu rynkowym XTB w ogóle nie rosło, nie poprawiało tych wyników, stąd wskaźnikowo spółka była tania i po świetnych wynikach pierwszego kwartału nadal pozostawała tania po sporym wzroście. Inwestorzy nie wierzyli w dynamiczny rozwój, podchodzili podejrzliwie do perspektyw, traktowali przez jakiś czas wynik jako jednorazowy. Z kolei Dino albo mocne spółki gamingowe co roku (albo co kilka lat w ramach cyklu produkcyjnego) poprawiają swoje wyniki, więc rynek zakłada utrzymanie takiej tendencji.

Owszem, kapitalizacje takich wzrostowych spółek wzrosły mocniej niż ich wyniki, w przypadkach niektórych z nich założenia dalszego dynamicznego rozwoju są zbyt optymistyczne i spekulacyjne, a sam uważam XTB nawet w obecnej cenie za spółkę z większym potencjałem, samo otoczenie będzie pomagać spółce.

Na temat tego, ile powinno lub może być warte XTB, odpowiedzi udzielą kolejne raporty finansowe, nie tylko wyniki II kwartału, ale wyniki III, IV i następnych (z okresów mniejszej zmienności na rynkach).

@pandorinium:

Ale ja komentuję sprawę z inwestycyjnego punktu widzenia, czyli uwzględniającego przyszłe przepływy pieniężne, dywidendy itd i komentuję wycenę analityka z rekomendacji, co do których uważam, że powinny być rekomendacjami inwestycyjnymi z pewnymi prawdopodobnymi i konserwatywnymi założeniami dotyczącymi przyszłości (założenie, że rok, dwa i pięć lat będzie taka sama pandemia jest raczej bardzo odważne). Granie, czyli spekulacja, czyli kupno akcji nawet powyżej ich wartości wewnętrznej po to, by sprzedać je drożej komuś innemu, to zupełnie inna sprawa.

@tomcio46:
Z produkcji powinni uzyskać lepsze wyniki w III kwartale, ale może pogorszyć się wynik na dystrybucji, o ile nie dadzą rady podwyższyć cen, prezes chyba przyznał, że będą musieli kupować od producentów drożej. Ciekawi mnie, jak wyglądają proporcje zysku segmentów w II kwartale, zobaczymy po opublikowaniu raportu.

Zaciekawiła mnie rekomendacja analityków dla konkurencyjnego Top Glove, a w szczególności poniższy cytat:

Cytat:
“Based on a PE multiple of 30 times, the fair value of Top Glove shares would be around RM56.20 to RM63.60.

“However, if we were to base it on 52 times (similar to Hatalega Holdings Bhd valuation), the fair value of Top Glove could surpass RM110, which implies an upside of more than 344% from the current level,” it said.


Historycznie Top Glove było notowane przez dłuższą część swojej historii z C/Z nieco powyżej 20, co było normalną wyceną dla lekko rosnącej i w długim terminie powoli zwiększającej swoje zyski spółki.

Tymczasem obecnie analityk za "fair value" uznaje wycenę przy przyszłym (czyli uwzględniającym pełny rok pandemii) C/Z na poziomie 30, a uwzględniając wycenę porównawczą z konkurentem nawet na poziomie 50.

Jest to dla mnie nieco kuriozalna wycena, oparta na arbitralnym mnożniku. Analityk nie opiera się o kluczowe z inwestycyjnego punktu widzenia wolne przepływy pieniężne, zyski i stopy dywidend w dłuższym terminie, lecz o prosty mnożnik w jednorocznej perspektywie oraz wycenę porównawczą.

Rozumiem, że rosnące w długim terminie w dość szybkim tempie spółki (np. technologiczne, gamingowe) mogą być wyceniane z wysokim C/Z, a nawet wysokim przyszłym jednorocznym C/Z, o ile utrzymują wysokie tempo wzrostu.

Nie widzę jednak powodu, dla którego spółki z branży, które najpierw odnotują jednoroczny skokowy wzrost, a potem będzie dla nich sporym wyzwaniem utrzymanie równie znakomitych wyników, miałyby być wyceniane równie wysoko już po uwzględnieniu wyników po tym wzroście.

Jak to się ma do Mercatora? Jeśli rynek w tamtych krajach pozostanie nieracjonalny i pójdzie za takimi wycenami analityków oraz pojawią się "wyrównywacze" wyceny z zagraniczną konkurencją zarówno wśród inwestorów, jak i rekomendujących, to i kapitalizacja MRC może zrobić się absurdalna, np. powyżej 10 miliardów przy zysku 500 milionów za 2020 rok. Oczywiście kupno akcji na takich poziomach z inwestycyjnego (niespekulacyjnego) punktu widzenia byłoby całkowicie bezsensowne.

A czy obecny kurs dyskontuje 800 milionów powtarzalnego rocznego zysku netto czy raczej znacznie niższe wyniki?

Obecna wycena giełdowa uwzględnia potencjalny spory spadek marż po wygaszeniu pandemii. Wysokie zyski otwierają drogę do nowych inwestycji, wysokich dywidend, spłacenia kredytów i obniżenia kosztów finansowych.

Inna sprawa, że ceny powinny z czasem spadać, co przyznaje sam prezes. Byłbym też sceptyczny wobec stwierdzeń o oligopolu, bo wysokie marże i szybki zwrot z inwestycji będą zachęcać nowe podmioty do podbijania rynku. Ciekawe też, jak potencjalna konkurencja może wpłynąć na segment dystrybucji.

Przy 120-140 złotych, zakładając ~60 milionów zysku w Q2, byłem raczej sceptyczny, co znalazło odzwierciedlenie w redukcji pozycji, lecz faktyczne zyski w wysokości powyżej 200 milionów otwierają nowe możliwości w kwestii kapitalizacji spółki (ewentualny zysk na poziomie 40-60 raczej poskutkowałby korektą z poziomu 170, a niższy - ogromnym zjazdem), a poziomy docelowe pewnie będą zależne od pomysłów na wykorzystanie nadmiaru gotówki.

Pisałem w okolicy 130-140 złotych za akcję, że przy takich cenach będzie potrzebne około 80 milionów zysku, by podtrzymać wzrosty. Jest 200 milionów, powyżej oczekiwań największych optymistów. Nie doceniłem spółki i marż w branży.

Popyt zapewne będzie rósł, dopóki pandemia szaleje, ale z czasem powinien się ustabilizować. Scenariusz spadku marży w dłuższym terminie nadal obowiązuje, przy obecnych cenach inwestycja w linie produkcyjne zwraca się błyskawicznie, ale że zwiększenie mocy trochę potrwa, to przed firmami dwa tłuste lata, a jeśli dobrze wykorzystają ten okres do ugruntowania swojej pozycji na rynku, to i później powinny wykazywać przyzwoitą rentowność.

:D

Doskonale rozumiem, że sentyment do papieru jest bardzo pozytywny, wiadomo, że zysk w najbliższych 2 latach będzie imponujący, trendy wzrostowe trwają dłużej, niż pierwotne przewidywania największych optymistów, a cena już w lipcu jest wyższa, niż oszacowania większości osób entuzjastycznie nastawionych do perspektyw spółki kilka miesięcy temu (w tym i mnie). Najprawdopodobniej w krótkim terminie i najbliższych miesiącach cena nadal będzie rosła.

Ale proszę, nie szukajmy na siłę uzasadnień fundamentalnych. "Fundamentalnie" sytuacja wygląda tak, że wycena zakłada, że wysokie marże na produkcji się utrzymają i nigdy nie spadną. A to jest założenie nierealistyczne.

Cóż, wynikami za kilka lat na razie nikt się nie przejmuje, a jeśli zysk spadnie 2 razy w porównaniu z 2020, to tym będą się przejmować ci, którzy odkupią od nas walor po wynikach za ten rok.

Tak na marginesie tej dyskusji: ciekawi mnie, jak w przyszłości będzie wyglądać polityka dywidendowa CreepyJar. Po cichu liczę, że w przypadku udanej premiery Chimery i ciągle przyzwoitej monetyzacji Green Hell spółka zdecyduje się rozpocząć wypłacanie dywidendy od 2022 roku. Oczywiście na początku pewnie wypłacana byłaby niewielka część zysku, a reszta inwestowana w kolejne projekty.

Jednak to dywidenda jest głównym celem inwestowania (nie spekulacji) na giełdzie, reinwestowanie całości zysków może być ok, ale tylko do pewnego momentu. Między innymi z tego powodu wspominany 11bit nie jest dla mnie podmiotem inwestycyjnym, lecz przede wszystkim spekulacyjnym.

"na najbliższe 3 lata jest zwiększony popyt na rękawice i to sie nie zmieni"

Trafione w punkt, o tym też pisałem i dlatego przy 40-50 było tanio. A założenie spadku marży w długim terminie w porównaniu do 2020 roku nie jest kontrowersyjne, jest racjonalne. Ja nie pisałem o przyszłym roku, lecz o spadku marż po zwiększeniu mocy produkcyjnych za kilka lat, wejściu nowych podmiotów, które zwietrzyły genialny biznes i inwestycjach największych graczy na rynku.

Ja liczę na 100-120 milionów zysku rocznie w latach 2020-2022. Później zacznie się nieco trudniejszy okres, aczkolwiek docelowo rentowność netto porównywalna do lat 2015-2016 powinna być celem dla spółki, co przy wyższych przychodach, spadku kosztów finansowych po spłaceniu kredytów powinno się przełożyć na 40-50 milionów zysku (bardzo niedokładne oszacowanie, ale dokładne obecnie jest niemożliwe). Dziś kapitalizacja dotknęła 1,5 miliarda, przy moich założeniach jest drogo, ale przy 500 milionach było bardzo tanio. Oczywiście mogę się mylić (i to w obie strony), ale ciekawi mnie, jakie są podstawy do twierdzenia, że zysk powyżej 100 milionów rocznie będzie osiągalny i regularnie powtarzany również po 2022?

"Czekamy na prognozę wyników za q2, wtedy zobaczymy kto ma racje."

W jakim kontekście? Ja uważam, że aby uzasadnić obecną kapitalizację, biorąc pod uwagę spadek marż właśnie w perspektywie tych 3 lat, MRC musi pokazać imponujący zysk i marżę już w drugim kwartale. Trzeci i czwarty kwartał mogą być słabsze ze względu na to, że w drugim spółka wyprzeda resztę tanich zapasów z dystrybucji i wynik operacyjny w tym segmencie może się pogorszyć, co niekoniecznie zostanie skompensowane przez wzrost marż na produkcji, gdyż dotychczas dystrybucja stanowiła 60-70% ich przychodów.

Biorąc pod uwagę to wszystko oczekuję znacznie lepszego wyniku niż te 30-40 milionów ZO. Uważam, że aby utrzymać szansę na dalsze wzrosty bez głębokiej korekty, przydałby się wynik w okolicach 80 milionów. Tylko w takim przypadku mogę uznać, że niedoszacowałem potencjału spółki, przy tak wysokich marżach nawet ich spadki w dłuższym terminie dałyby miejsce do dalszych wzrostów wyceny.


Ależ proszę bardzo.

Wchodzimy na dowolną stronę, na której możemy sobie ładnie wyświetlić różne dane dotyczące wszystkich spółek z parkietu (np biznesradar - na sw nie widzę takiej opcji), wybieramy akcje GPW, wyświetlamy dane dotyczące wskaźnika cena/zysk, sortujemy spółki rosnąco według wskaźnika. Na samej GPW znajdziemy ponad 100 spółek spełniających opisywany warunek.

Mam nadzieję, że pomogłem.

Dokładna selekcja spółek umożliwiająca eliminację z tego grona tych, które wyniki zrobiły jednorazowo, które zrobiły wyniki na sztuczkach księgowych i tych, które pogorszą znacznie swoje rezultaty w efekcie pandemii, to już zadanie nie dla mnie. Z całą pewnością możemy jednak odrzucić tezę, że "rynek ma zawsze rację" i że żadna spółka z tego grona nie nadaje się do inwestycji.

Pytanie też, czy w takiej sytuacji nie lepiej im brać innych spółek. Na naszym rynku jest w tej chwili sporo walorów wycenianych z C/Z poniżej 10, które jednocześnie w długim terminie nie stracą dużo na pandemii i będą w stanie w kilkuletniej perspektywie co najmniej utrzymać swoje wyniki i wypłacać przyzwoite dywidendy.

Kolega wyżej słusznie zwrócił uwagę na to, że "należy się" dość niska wycena względem zysku z 2020, gdyż zyski w kolejnych latach nie będą tak wysokie, należy się spodziewać tendencji spadkowej. Spółki wycenia się w oparciu o zyski w dłuższej perspektywie, co najmniej pięcioletniej, a najlepiej dziesięcioletniej. Nawet analitycy entuzjastycznie podchodzący do branży zauważają, że marże spadną po globalnym zwiększeniu mocy produkcyjnych i dostosowaniu podaży do popytu, co odbije się na wynikach.

Nie przeszkadza to jednak spółkom takim jak Top Glove rosnąć w kosmos. To właśnie wyceny porównawcze (a także być może "reklama" wśród amerykańskich inwestorów na Bloombergu i niedawne komunikaty na temat nowych umów) są głównym motorem ostatnich wzrostów na MRC. Ja bym jednak podchodził do takich porównań bardzo ostrożnie, gdyż opierają się na założeniu racjonalności rynku w wycenach azjatyckich producentów.

Jeszcze kilka tygodni temu po wstępnych wynikach po Q1, a także później po korekcie po oficjalnych wynikach, walor można było kupować poniżej 40 złotych, aż trudno było uwierzyć, że tak wielu inwestorów oddawało akcje w tak znakomitej cenie.

Z kolei dziś walor jest rozgrzany do czerwoności i zdecydowanie można powiedzieć, że tanio już nie jest, a raczej jest drogo. Wyniki za drugi kwartał mogą nieco rozjaśnić sprawę (będzie wiadomo, z jak wysokiego poziomu marże będą mogły spadać w przyszłości). Biorąc pod uwagę wysokie obroty i zaangażowanie kapitału spekulacyjnego ryzyko głębokiej korekty w przypadku wyników, które nie przebiją oczekiwań największych optymistów, jest dość wysokie.

Sytuacja nie ma już nic wspólnego z wolnym rynkiem. FED doprowadził do TINA, w przyszłości zapewne znacznie wzrośnie inflacja, a obligacje i inne aktywa nie mają satysfakcjonujących stóp zwrotu, stąd masowe kupowanie akcji mimo nadchodzących fatalnych wyników spółek za kolejne kwartały.

Już jakiś czas temu przestałem wierzyć w pogłębienie marcowych dołków, choć sporą korektę nadal uważam za realną.

A czy ta "analiza" z wyceną na 10 złotych za akcję wykracza chociaż poza najbliższe 2 lata? Spółkę należy wyceniać w dłuższym terminie.

Stopy procentowe zapewne pójdą w górę, gdy gospodarka wyjdzie z kryzysu, a rosnąca inflacja stanie się problemem. Zyski banków po znaczącym spadku znowu zaczną rosnąć. Dywidend nie będzie w tym roku, może też w przyszłym, ale nie zostały one zabrane na zawsze.

Spadek o kolejne 50% tak mocnego banku jak PKO BP jest moim zdaniem nierealny w sytuacji, gdy sytuacja gospodarcza znowu zacznie się poprawiać.

Słusznie, istnieje wiele spółek z branży, których wyceny spadały bardzo mocno po porażkach i utracie wiary w ich projekty, ale warto zwrócić uwagę, że kapitalizacja ani jednej nie spadła np. poniżej wartości księgowej. Spółki potrafią utrzymywać kapitalizację powyżej WK nawet wchodząc w przyspieszone postępowania układowe.

Może i mam złą percepcję, ale jednak te 5-6 lat temu rynek potrafił często wyceniać niektóre spółki na P/E albo roczne forward P/E w okolicach 10 lub niżej, a perspektywy dla całości branży też były bardzo dobre. Rynek nie docenił gamingu, ale uważam, że teraz przesadza w drugą stronę - w długim terminie bujamy się od niedowartościowania do przewartościowania.

Co do lepszej sprzedaży kolejnej gry, to uwagi słuszne, i sam uważam, że na niej zrobią jeszcze lepsze wyniki, ale +100% to jednak dość ambitne założenie.

Cytat:
a kolega DonG od tych historii to w ogóle inwestuje w gaming czy tak chce sobie pomarudzić ?


Słaby atak personalny poniżej poziomu.

A zgodnie z regulaminem tematy nie służą do opisu własnych inwestycji, ale skoro zostałem zapytany, to pozwolę sobie odpowiedzieć: kolega DonG nie inwestuje w gaming, za to jak najbardziej na gamingu spekuluje, angażując w to własne pieniądze. Ilość niewiadomych i niepewnych założeń do przyjęcia w wycenie nie pozwala nazwać w tej chwili kupna prawie żadnej spółki z branży inwestycją, zwłaszcza w sytuacji, gdy musimy agresywnie wyprzedzać raporty.

Nikt nie mówi o wycenie po raporcie sprzedażowym. Ale z wyceną kolejnego projektu danej spółki wypadałoby poczekać (zwłaszcza, gdy zakładamy sprzedaż większą o 100%) chociaż do momentu, w którym poznamy tytuł, tematykę, dokładniejsze informacje na temat "rozmiaru" gry, rozmiary zespołu zaangażowanego w rozwój (zakładam, że się zwiększy) itd.

Cytat:
nie, nie ma, tylko wielu inwestorów nie ogarnia wycen softwarowych


Jak najbardziej jest, jeśli rynek w wycenie zakłada wzrost absolutnie każdej spółki i jest całkowicie pozbawiony pesymizmu. A to, że nie każda spółka z branży jest przewartościowana (i nie każda będzie mocno spadać w sytuacji "przekłucia" bańki), nie znaczy, że średnia wycena spółki z branży jest prawidłowa.



Szczerze mówiąc mi z forum bankiera bardziej kojarzą się stwierdzenia o niedowartościowaniu spółki przy C/Z w okolicach 30, zresztą niedawno zaobserwowałem tam stwierdzenia w rodzaju "musi rosnąć dalej, bo na swoją obecną kapitalizację już zarobili, mogliby nawet wycofać grę ze steam i spółka nie byłaby niedowartościowana".

Podobny problem mam z powoływaniem się na średnie C/Z spółek amerykańskich z branży - dlaczego zakładamy, że te wyceny są racjonalne i spółki nie są fundamentalnie przewartościowane? Bo moim zdaniem są, a wynika to z wielu czynników, od mody na spółki technologiczne po masowe inwestycje w amerykańskie ETFy.

Tak jak kilka lat temu średnie C/Z w branży było niższe, tak i za 5 lat może ono przyjmować inną wartość niż obecnie - i raczej celowałbym w niższe wartości.

A próby wyceny i raczej ambitnego oszacowania sprzedaży kolejnego projektu spółki, o którym jeszcze prawie nic nie wiadomo, utwierdzają mnie w przekonaniu, że na gamingu jest banieczka. Z wyceną kolejnego projektu poczekałbym do momentu, gdy spółka wyjawi na jego temat bardziej szczegółowe informacje.

Gdyby ktoś na serio próbował mnie przekonać, że spółka z branży z perspektywami na zyski, dajmy na to, 15, 20 i 25 milionów w kolejnych 3 latach jest przy kapitalizacji 400 milionów niedowartościowana fundamentalnie (nie mylić ze spekulacyjnym "niedowartościowaniem" porównawczym), to raczej bym się uśmiał.

Na szczęście dla akcjonariuszy CreepyJar gra toczy się o znacznie lepsze wyniki w tym roku i następnych.

Przecież kurs 11bit zaczął spadać jeszcze wtedy, gdy amerykańska giełda rosła sobie w najlepsze...

Duży spadek z poziomów ponad 400 na 330 nastąpił na dużym wolumenie na początku września 2018, gdy SP500 osiągnęło historyczne szczyty.

Minimum na poziomie 232 miało miejsce w listopadzie 2018, gdy SP500 się zdążyło skorygować z 2900 na 2600-2700.

W okresie największych spadków w grudniu 2018 11bit spadało nieznacznie, a od stycznia do marca 2019, gdy w USA nastąpiło odreagowanie niemal całości spadków, kurs 11bit wciąż był na poziomie poniżej 300.

Sprowadzanie spadków na 11bit tylko do problemów na indeksach mija się ze stanem faktycznym. Spadki się zaczęły, gdy rynek zdał sobie sprawę z tego, że zysk z Frostpunka będzie mniejszy od oczekiwań, a wzrosty w 2019 nastapiły już pod kolejne projekty.

A ja się w pełni zgadzam ze stwierdzeniami @anty_teresa. Może bym lekko zastanowił się nad zmniejszeniem wartości powtarzalnego zysku, bo niskie stopy procentowe wpływają na stopę wolną od ryzyka, co z kolei wpływa na zmniejszenie oczekiwanej stopy zwrotu z inwestycji.

Ale na pewno nie jest tak, że jeśli spółka z branży gamingu zarobi w roku X 30 milionów, to wycena powinna wynosić 900 milionów, bo oczekiwane C/Z dla branży to 30. Jeśli wycena wynosi 900 milionów, to albo wynika to z oczekiwań dalszego wzrostu zysków, albo jest efektem spekulacji. Inwestor kupujący akcje przy takim C/Z nie oczekuje jedynie utrzymania zysków, bo dlaczego miałby to robić mając do wyboru stabilne spółki z innych branż z C/Z ~ 15 i wypłacające np. 4-5% dywidendy co roku?

Wyceny takich spółek jak 11bit, gdzie zarząd ze swoim programem motywacyjnym zdaje się mniej wierzyć w kolejne projekty niż rynek, albo Playway, wydają się obecnie bardzo optymistyczne. Ogólny optymizm na rynku nie wynika tylko z ich dotychczasowych sukcesów, ale też zapewne z prognoz dotyczących wzrostu globalnego rynku gamingu i możliwości wykrojenia większych kawałków z tego rosnącego tortu.

Uwzględniając wyceny porównawcze zawsze bym się zastanowił nad tym, co się stanie, gdy rynek stanie się nieco mniej optymistyczny. Jest to szczególnie ważne w roku premiery CP2077, kiedy gorszy od założeń sukces lidera mógłby poważnie zachwiać kursami innych spółek gamingowych.

Pomijając powyższe problemy uważam jednak CreepyJar obecnie za jedną z najciekawszych spółek z branży z dużym potencjałem wzrostowym. Świetna dotychczasowa sprzedaż GH na PC po premierze nowego trybu, dalsze możliwości podkręcania sprzedaży (kolejne tryby, promocje), przyszłe premiery na konsole, a także kolejny, na razie lekko tajemniczy projekt mogą pozytywnie wpłynąć na kurs akcji nawet w przypadku korekty na innych spółkach. Zapewne z czasem rynek będzie reagował na kolejne dane: nowe raporty sprzedażowe, premiery na konsole, informacje dotyczące kolejnego projektu.

Nie wyszło to dotychczas idealnie?

Bardzo łagodnie powiedziane.

Spółka CCC zachowywała się jak narkoman na głodzie, przejmując kolejne podmioty w swojej agresywnej ekspansji. Trafiały się tu i takie transakcje, że trudno było uwierzyć w racjonalność postępowania przejmującego (choćby przejęcie zadłużonego Gino Rossi). To była w ciągu ostatnich 2 lat znakomita spółka dla cierpliwych shortujących.

Nie mieszajmy do tego Buffetta. Uważam, że inwestor tak pryncypialnie podchodzący do fundamentów spółki bez dodatkowych przywilejów / zabezpieczeń trzymałby się z daleka od tak spekulacyjnego waloru jak CCC - spekulacyjnego nie w sensie zmienności, lecz przewidywalności przyszłych wyników. Nie spodziewałbym się jednak szybkiego powrotu do rentowności, a powrót do wypłacania dywidend to melodia jeszcze dalszej przyszłości.

Leszek Gaczorek, jeden ze współzałożycieli spółki, podchodzi do tematu jej przyszłości bardzo sceptycznie, co udowodnił oddając akcje (i to uprzywilejowane) po 47 złotych.

Nie do końca się zgodzę z porównaniem MW Trade do Idea Banku, gdyż problem jest tu nieco inny. Nie wynika z nieuczciwości spółki w sprawozdaniach, lecz z arbitralnej, politycznej decyzji wojewody. Pytanie, co uzna sąd.

Tymczasem Getin Holding najwyraźniej potrzebuje gotówki i chce wypłacić 2,1 zł dywidendy na akcję z kapitału zapasowego, co przy kursie na zamknięciu dzisiejszego sesji na poziomie 2,68 zł daje rzadko spotykaną stopę dywidendy. Na zakończenie IV kwartału w kasie było ponad 30 milionów, zostanie 13.

Cordia przekroczyła 90% w akcjonariacie, Hanapeta oddała wszystkie akcje. Wydaje się, że historia tej spółki na polskiej giełdzie dobiega końca. Na podstawie wykresu można śmiało uznać, że znaczna większość akcjonariuszy kupujących akcje w ciągu ostatnich 12 lat poniosła tutaj stratę.

Można pokusić się o małe podsumowanie zarządzania z ostatnich kilku lat. To, co zrobił zarząd spółki w ciągu ostatniego 1,5 roku to szczyt nieudacznictwa, a zmiana polityki uwalniania gotówki ze starych projektów na ich pomysły doprowadziła do ryzyka utraty płynności. Dopiero związany z tym spadek kursu poniżej 2 złotych stworzył okazję spekulacyjną, która zmieniła się w okazję inwestycyjną po sukcesie nowej emisji.

Uderzająca w tym wszystkim jest lekkość, z jaką duzi akcjonariusze potraktowali zarządzanie spółką i spadek jej wartości. W szczególności dotyczy to OFE i TFI, które z nonszalancją potraktowały pieniądze emerytów i swoich klientów, dokładając cegiełkę do kompromitacji idei aktywnego inwestowania w wykonaniu funduszy na naszym rynku. Najpierw zawiązali porozumienie, w którym zobowiązali się do niesprzedawania akcji po dobrej cenie, doprowadzili do spadku kursu, po czym grzecznie oddali Cordii akcje w cenie dużo niższej. A OFE PZU to nawet oddawało akcje w transakcjach w trakcie sesji niemal na samym dołku, znacznie poniżej ceny wezwania :)

@Boomer:

Słuszna uwaga, ale jeśli chodzi o dodatki do CP, to trzeba je też uwzględnić w programie na lata 2016-2021. W 2016 roku mówiło się o premierze CP w 2019 lub 2020 roku, a dalekowzroczny zarząd zapewne zakładał w swoich planach wydanie dodatków jeszcze w 2021 roku, co zresztą przez lata nie uległo zmianie. Myślę, że nie przesadzam w swoim założeniu, skoro w tamtym okresie spółka wydała świetny dodatek do W3 i była tuż przed wydaniem kolejnego - założenia dotyczące wydania CP wraz z dodatkami za kilka lat powinny być podobne.

Stąd: dodatki dodajemy do założeń zarówno w obecnym, jak i "starym" programie i nadal mamy dużą różnicę między założeniami co do zysków z Cyberpunku w starym i nowym programie.

@Anty_teresa:

Zgadzam się z większością tego, co napisałeś. Co do spółki Games Operators: jej historia jest bardzo krótka i trudno jest mi wyrokować. Przesłanki za spełnieniem oczekiwań inwestorów również istnieją.

@Utnapisztim:

O Dino mnie nie pytaj, bo według mnie to też przewartościowana spółka, podobnie jak za przewartościowane uważałem Amrest, CCC itd. W przypadku np. PlayWay mam też wrażenie, że rynek traktuje zyski z utraty kontroli w jednostkach zależnych jako stały element wyniku.

Faktycznie dobrych spółek jest coraz więcej: do CD Projekt, 11bit, PlayWay, TSG dołączają kolejne. Jednak fakt, że te spółki są dobre, nie kłóci się z tym, że są też drogie (choć jeszcze PlayWay był w miarę tani kilka miesięcy temu, obecnie o tanie spółki jeszcze trudniej). Nawet najlepsza spółka może być przewartościowana.

I kupno nawet najlepszej spółki po zbyt wysokiej cenie jest spekulacją. Dodam jeszcze w nawiązaniu do poprzedniego komentarza, że zdanie sobie sprawy ze spekulacyjnego charakteru kupowania takich spółek może ułatwić skorzystanie z ich wzrostów. Łatwiej przeboleć bardzo wysoką wycenę spółki z portfela i wstrzymać się ze sprzedażą już i tak drogiego waloru, gdy jest ona elementem jego części przeznaczonej na zakupy tego typu oraz gdy kryteria wyjścia są nieco inne niż w przypadku innych branż, m.in. bardziej uzależnione od sentymentu.

Ciężko jest mi zrozumieć, dlaczego w przypadku Kruka przez tak wiele lat ignorowane były ujemne przepływy z działalności operacyjnej, zresztą nadal są. Dopiero w 2019 roku po wielu latach przerwy spółka w końcu pokazała dodatnie przepływy.

Rozumiem, skąd biorą się takie, a nie inne przepływy: zakupy portfeli wierzytelności przechodzą przez nie, a spółka przez wiele lat intensywnie się rozwijała i kupowała nowe portfele, na co przeznaczała znacznie więcej gotówki niż uzyskiwała ze spłat.

Warto jednak zwrócić uwagę, że w przypadku tak szybko rozwijającej się spółki istnieje duże ryzyko ukrycia prawdziwych wyników poprzez manipulowanie wieloletnimi krzywymi spłat. Audytorzy nie mają wystarczającego pojęcia o windykacji, by poradzić sobie ze sztuczkami księgowymi w tej branży, co udowodnili w przypadku GetBack (choć tam sposób manipulacji wynikami był nieco inny).

Rzecz jasna nie twierdzę, że w przypadku Kruka ma miejsce podobna sytuacja, szanse na to oceniam na 0%. Niemniej jednak choćby historyczne przeszacowania portfeli włoskich pokazują, że i Kruk popełniał duże błędy w swoich zakupach. Teraz w związku z koronawirusem sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej i aktualizacja wartości znowu wpłynie na wyniki.

Nadchodząca recesja i spadek zysków w związku z aktualizacją mogą paradoksalnie uczynić z Kruka niezłą długoterminową okazję inwestycyjną, zakładając dalszą obsuwę kursu, ale pod warunkiem, że spłaty w okresie ograniczonej ekspansji / zakupów portfeli dowiodą, że już po uwzględnieniu wpływu pandemii wszystko jest w porządku z wyceną aktywów.

A może niekoniecznie "rynek jest mądrzejszy", tylko rynek ślepo kupuje każdą, choćby najmniejszą oznakę "potencjału" w branży?

Games Operators póki co oferuje tylko obietnice, w tym obietnice znacznego zwiększenia zysków i obietnice wypłacania sowitych dywidend (choć do tej pory spółka żadnych dywidend nie wypłacała). A jaka jest gwarancja spełnienia tych obietnic? Poza przynależnością do grupy PlayWay i póki co zaledwie potencjałem na znaczny wzrost zysków?

To, co dzieje się z kursem tej spółki, wpisuje się w ogólny trend obecny na spółkach gamingowych na polskim rynku. Oczywiście polscy inwestorzy w tym względzie "małpują" Amerykanów z ich podejściem do "nowych technologii", jednak przebili w tym względzie nawet ich. Nie będę oryginalny w tym twierdzeniu, ale w momencie, gdy na rynku na palcach jednej ręki można policzyć spółki z C/Z poniżej 30, na usta cisną się dwa słowa: "bańka dotcomów". Zresztą trudno uznawać inaczej w momencie, gdy analitycy gremialnie rezygnują z zastosowania DCF w swoich wycenach spółek (bo wymagałoby to przyjęcia kosmicznych założeń dotyczących przychodów albo premii za ryzyko), skupiając się na analizie porównawczej. Jeśli "rynek wycenia przyszłość", to w przypadku gamingu zakłada znaczny wzrost zysków niemal wszystkich spółek, co jest stanowiskiem nie do obronienia nawet biorąc pod uwagę wzrost całej branży rozrywkowej (w tym i gier) w najbliższych latach.

Nie ma przypadku w tym, że spółki gamingowe stanowią dużą część IPO na polskiej giełdzie w ostatnich latach. Zasada jest prosta: kupuj tanio, sprzedawaj drogo. I do tej zasady stosowały się spółki chociażby w historii giełdy amerykańskiej - im bliżej szczytu, tym więcej IPO.

Ale trzeba zwrócić uwagę na fakt, że nawet na tak rozgrzanym rynku jak gaming w PL byli w ostatnich latach wielcy przegrani. Można wymienić choćby Vivid Games, CI Games albo Cherrypick Games (wzrost z 60 do 200, a później spadek do 30 złotych). Jednak nawet w przypadku tych przegranych spółek porównanie wyników z kapitalizacją skłania do zapytania "dlaczego tak drogo?" W przypadku każdego debiutu, również takiego jak Games Operators, istnieje spore ryzyko.

Wyceny wygranych spółek, które potwierdziły klasę wynikami, również budzą wątpliwości. Nie będę wspominał tutaj o wycenie CD Projektu w 2016 roku po premierze W3 z czasu, gdy kapitalizacje spółek z branży odzwierciedlały jeszcze wartość wewnętrzną. Wielokrotnie pojawiają się słowa "rynek wycenia przyszłość". Rynek wyceniał 11bit na 450 milionów złotych przed premierą Frostpunk. Po "nieoczekiwanym sukcesie" gry kapitalizacja została napompowana do poziomu miliarda złotych. Tym "nieoczekiwanym sukcesem" okazało się 37 i 21 milionów w kolejnych latach... Teraz spółka jest wyceniana na 900 milionów "pod" kolejną premierę, która ma przebić poprzednią. I tak się to kółeczko gamingowe kręci, od premiery do premiery, 11bit ciągle rośnie, ciągle jest wyceniany na kilkudziesięciokrotność swojego średniego rocznego zysku (i nawet biorąc pod uwagę przyszłe "wirtualne" zyski wycena nie wydaje się zbyt atrakcyjna) i wciąż nie wypłacił nawet złamanego grosza dywidendy.

Kupowanie akcji 90% spółek z branży gier nie jest inwestycją, lecz spekulacją. Oczywiście w spekulacji nie ma nic złego - uważam jednak, że na poważnym forum, które czyta wielu początkujących inwestorów, słowa prawdy muszą paść, a ci inwestorzy powinni zdawać sobie z tego, że kupując spółki z branży spekulują, że nie zawsze będzie obowiązywał powszechny entuzjazm do gamingu i nie zawsze wyceny względem zysków będą tak wysokie. W szczególności spekulacją należy nazywać kupowanie akcji debiutujących spółek, zwłaszcza po 100% wzrostu.

@aircanada15:

W pełni zgadzam się co do tego, że to wydanie Cyberpunka miało zadecydować o spełnieniu wymogów, a świetne zyski z W3 w kolejnych latach były miłą niespodzianką.

Jednak nawet uwzględniając ten fakt widać, że w 2016 roku oczekiwania zarządu co do Cyberpunka były znacznie mniejsze. Miliard złotych netto w roku premiery byłby uznany za wielki sukces, a w świetle danych z nowego programu stałby się już dużym rozczarowaniem. Zysk miał być większy niż z Wiedźmina, ale nie o rząd wielkości większy. Oczywiście istnieje wiele przesłanek świadczących za wzrostem oczekiwań, jednak czy za aż tak dużym wzrostem? Czas zapewne pokaże.

W każdym razie uważam, że w świetle wyceny rynkowej zarząd absolutnie nie mógł sobie pozwolić na program motywacyjny z założeniami np. 5 miliardów zysku w ciągu 6 lat, gdyż taki program byłby słusznie uznany przez inwestorów za mało ambitną próbę wzbogacenia się kosztem pozostałych akcjonariuszy, co zniszczyłoby długo budowane zaufanie do spółki i zarządu. W tym kontekście program motywacyjny nie jest argumentem za wysoką wyceną rynkową, on po części wynika z tej wyceny.

Zależność wyników spółki od jednego produktu znacząco utrudnia analizę w porównaniu do spółek wypuszczających większą liczbę mniejszych tytułów w ciągu kilku lat i powoduje duży zakres niepewności co do wyników. W przypadku zrealizowania się najbardziej pesymistycznego scenariusza spółka okaże się zdecydowanie przewartościowana, w przypadku najbardziej optymistycznego wariantu (znacznie lepszego niż założenia z programu motywacyjnego) wciąż istnieje potencjał wzrostowy, który jednak może się w przypadku kontynuacji mocnych wzrostów zrealizować jeszcze przed premierą, całkowicie likwidując "premię za ryzyko".

Chciałbym zauważyć, że żaden walor nie może mieć nieskończonej wyceny, a z faktu, że dana spółka kosztowała kiedyś 100 złotych za akcję, istniały osoby, które uważały ją za przewartościowaną, a ona urosła do 300 złotych, nie wynika, że cena akcji następnie musi koniecznie wzrosnąć do 500 / 700 / 1000 złotych, a wszyscy powątpiewający w wycenę się mylą.

Mnie interesuje w tym momencie jedno: fundamentalne przesłanki za wysokim prawdopodobieństwem średniorocznego zysku w wysokości 1,5 miliarda rocznie w ciągu najbliższych 6 lat.

Entuzjazm kupujących nie słabnie, dziś walor osiągnął nowe historyczne maksima. Jeśli jednak przełożymy obecny kurs na przyszłe oczekiwane zyski w ciągu najbliższych lat, wraz ze wzrostem kursu okaże się, że coraz trudniej uzasadnić optymizm inwestorów.

Jakie są fundamentalne przesłanki za średniorocznym zyskiem netto w wysokości co najmniej 1,5 mld złotych rocznie w ciągu najbliższych 6 lat (bo taką wartość dyskontuje obecny kurs)? Rozumiem, że rynek oczekuje znacznie lepszej sprzedaży i większych zysków niż z W3, czyli stawia poprzeczkę bardzo wysoko. Biorąc pod uwagę przychody przyszłych okresów (preordery) czy poziom zainteresowania premierą C77 jestem w stanie sobie wyobrazić, że spółka zarobi średniorocznie więcej niż w latach 2015-2019, lecz nie dostrzegam podstaw do uznania, że istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo zysków na poziomie 1,5 mld rocznie i więcej. Celowo piszę o prawdopodobieństwie, gdyż w przypadku spółek, których przyszłe wyniki finansowe zależą w 80% od sukcesu jednego produktu, dokładniejsze szacowanie zysków jest utrudnione.

Zdaję sobie sprawę z oczekiwań zarządu dotyczących przyszłych zysków, jednak cele wynikowe z programu motywacyjnego mogą być co najwyżej wskazówką, a nie przesłanką świadczącą o wartości wewnętrznej spółki.

Zaskakują mnie też stwierdzenia, że program motywacyjny z 2016 roku był równie ambitny w momencie wprowadzenia co obecny program motywacyjny. W moim odczuciu oczekiwania zarządu dotyczące zysków w latach 2016-2021 były znacznie bardziej realistyczne niż obecne. W 2015 zysk netto spółki przekroczył 300 milionów złotych, w ciągu kolejnych 6 lat suma zysków netto miała wynieść 1,1 miliarda złotych. Oczywiście zysk z 2015 roku to efekt premiery W3, jednak w kolejnych latach spółka planowała wydanie dodatku (Krew i Wino), wydanie gry na kolejne konsole, a sam Cyberpunk również był wówczas w planach i miał być wydany w ciągu następnych 6 lat.

Mówiąc krótko:
program motywacyjny 2016-2021: dodatki do W3, wydania na kolejne konsole, Cyberpunk 2077 - oczekiwanie 1,1 miliarda zysku,
program motywacyjny 2020-2025: Cyberpunk 2077, Cyberpunk Online, W4 (?) - oczekiwanie 10 miliardów zysku.

Założenia obecnego programu motywacyjnego są nieporównywalnie bardziej ambitne i mniej realistyczne od założeń poprzedniego. W moim odczuciu są po części dostosowane do rosnących oczekiwań rynku - reakcja inwestorów i mediów na mało ambitny program mogłaby być wyłącznie negatywna.

Ogólnie uważam obecną wycenę CD Projekt za bardzo optymistyczną i stwierdzam, że rynek nie dostrzega ryzyka związanego z obecną wyceną. Sprzedaż na poziomie W3 w roku premiery byłaby katastrofalna dla kursu. Oczywiście może się zdarzyć, że zyski spełnią lub przebiją oczekiwania, jednak jest to zbyt trudne do przewidzenia. Obecnie kupowanie tych akcji jest spekulacją, a nie inwestycją (w rozumieniu Grahama).

Informacje
Stopień: Obeznany
Dołączył: 14 kwietnia 2020
Ostatnia wizyta: 22 kwietnia 2021 21:05:14
Liczba wpisów: 78
[0,02% wszystkich postów / 0,20 postów dziennie]
Punkty respektu: 57

Kanał RSS głównego forum : RSS

Forum wykorzystuje zmodfikowany temat SoClean, autorstwa J. Cargman'a (Tiny Gecko)
Na silniku Yet Another Forum.net wer. 1.9.1.8 (NET v2.0) - 2008-03-29
Copyright © 2003-2008 Yet Another Forum.net. All rights reserved.
Czas generowania strony: 0,956 sek.

PORTFEL STOCKWATCH
Data startu Różnica (%) Różnica (zł) Wartość
01-01-2017 +169,37% +33 874,13 zł 53 874,13 zł
Logowanie

Zaloguj
Zapamiętaj | Rejestruj | Aktywuj | Odzyskaj hasło