StockWatch.pl

Techland nieprędko zadebiutuje na GPW. Studio z własnej kieszeni finansuje dwie gry klasy AAA

Omawiane walory:

Jeśli ktoś liczy na szybki debiut Techlandu na warszawskiej giełdzie i udział w historycznym IPO, to czeka go mocne rozczarowanie. Prezes studia w rozmowie z redakcją StockWatch.pl podkreślił, że w kwestii wejścia na giełdę nie toczą się obecnie żadne prace, a on sam nie pali się do spieniężania dotychczasowego sukcesu spółki.

Przymiarki Techlandu do IPO trwają mniej więcej od 5-6 lat, ale obecnie w tej kwestii nie toczą się żadne prace.

Techland to bez wątpienia jedna z tych spółek, na którą inwestorzy i władze GPW czekają z otwartymi rękami. Wielu oczami wyobraźni już widzi producenta Dying Light w WIG-Games, obok CD Projektu, PlayWay, 11 bit studios i Ten Square Games.

Studio działa już 28 lat i w tym czasie stworzyło kilka naprawdę świetnych tytułów i dorobiło się mocnej pozycji na globalnym rynku. Cały sukces firma kierowana przez Pawła Marchewkę zbudowała poza giełdą i nawet teraz, gdy trwa moda na gaming i studia dosłownie szturmują warszawski parkiet, Techland nie pali się do upublicznienia. Oczywiście temat IPO co jakiś czas wraca jak bumerang, bo i sam prezes nie wyklucza tej opcji w przyszłości.

Temat odżył również w tym roku za sprawą kilku wydarzeń. Pod koniec ubiegłego roku do Techlandu dołączył Karol Bach (wcześniej pracował w mCorporate Finance), wygaszono segment wydawniczy oraz rozpoczęto współpracę z NBS Communications, agencją public relations. W tym ostatnim wypadku to wręcz rewolucja, ponieważ wcześniej producent gier nie silił się na komunikację z mediami. Na efekty nie trzeba było długo czekać. W mediach pojawiły się spekulacje co do terminu debiutu Techalndu, a nawet wartości oferty. Można by rzec, że wszystko składało się w logiczną całość, gdyby nie jeden istotny szkopuł. Otóż, jak informują przedstawiciele studia, przymiarki do IPO trwają mniej więcej od 5-6 lat, ale obecnie w tej kwestii nie toczą się żadne prace. Techland wciąż prowadzi działalność w formie spółki z o.o., nie ma prospektu emisyjnego, ani nawet wybranego doradcy.

– Udowodniliśmy, że potrafimy robić i wydawać doskonałe gry, doceniane przez graczy na całym świecie. Obecnie skupiamy się nad pracą nad Dying Light 2 oraz drugim projektem klasy AAA. Dokładamy wszelkich starań, żeby obie gry co najmniej powtórzyły sukces Dying Light, w którą od chwili premiery zagrało ponad 16 milionów graczy. Tak jak wcześniej wspominaliśmy, nie toczą się obecnie żadne prace związane z debiutem Techlandu na GPW – powiedział StockWatch.pl Karol Bach, CFO Techlandu.

Sam zainteresowany na pytanie o pokusę „spieniężenia” sukcesu Techlandu kwituje, że nawet o tym nie myśli.

– Czuję się bardzo związany z Techlandem, firmą którą stworzyłem i cały czas wraz z zespołem rozwijam. W tak ekscytującym momencie, kiedy równolegle prowadzimy prace nad dwoma projektami klasy AAA, zupełnie o tym nie myślę – powiedział StockWatch.pl Paweł Marchewka, CEO Techlandu.

Czy Techland faktycznie potrzebuje giełdy? Niekoniecznie!

Co do zasady, spółki wchodzą na giełdę z trzech powodów: dla pieniędzy, publicity i prestiżu. Zacznijmy od najważniejszego, czyli od kapitału. Jak wspomniał prezes Techlandu, studio pracuje nad dwiema wysokobudżetowymi produkcjami o łącznym budżecie szacowanym na 300 mln zł. Takie środki spółka kierowana przez Pawła Marchewkę miała już… w 2017 r. (z pożyczkami prawie 400 mln zł), a przecież Dying Light wciąż świetnie się sprzedaje i generuje solidny strumień gotówki. Ciężko więc znaleźć uzasadnienie dla emisji akcji na kwotę 500 mln zł i rozwodnienia obecnego akcjonariatu.

– W mojej opinii Techland nie potrzebuje giełdy. Nawet jeśli budżety i konieczne wydatki mocno wzrosły, to potrzeby finansowe wzorem CD Projektu mogą sfinansować wydawcy, nie wspominając już o możliwościach kredytowania. Gotówki na produkcję i promocję raczej Techlandowi nie zabraknie, w związku z czym ewentualny debiut byłby dużym zaskoczeniem. Choć spółka niewątpliwie gra w światowej ekstraklasie, to do największych wciąż brakuje, a to oznacza, że jest jeszcze sporo miejsca na rozwój. Logicznym byłoby, gdyby spółka weszła na GPW w momencie braku kapitału (co raczej miejsca nie ma i mieć nie będzie), braku pomysłów na dalszy rozwój (multiplikacja produkcji na to nie wskazuje), lub jeśli jej zarząd widziałby poważne ryzyka, co przy samograju, jakim może być DL2 wydaje się mało prawdopodobne – komentuje Paweł Bieniek, szef działu analiz StockWatch.pl.

>> Analizy techniczne i fundamentalne na życzenie abonentów >> Sprawdź co jeszcze zyskujesz w strefie premium StockWatch.pl

Argument prestiżu wejścia na giełdę, która z trudem wychodzi z największego w swojej historii kryzysu wizerunkowego (afera GetBack), też odpada. Techland na prestiż już zapracował. Gdyby studio zdecydowało się na debiut w Warszawie, byłoby to dużo większą nobilitacją dla samej GPW. Ewentualne IPO odbiłoby się szerokim echem na całym świecie i przyciągnęłoby tysiące nowych inwestorów.

– Techland odniósł najbardziej fundamentalny i wypracowany sukces ze wszystkich polskich firm, budując wartość bez udziału kapitału spekulacyjnego. Do dalszego rozwoju nie potrzebuje wejścia na giełdę, a jeśli chciałby, to może spokojnie wybierać inne parkiety, gdzie może wycena nie będzie tak szalona jak na GPW, ale za to większa płynność i zdrowsze podejście inwestorów – mówi StockWatch.pl ekspert, pragnący zachować anonimowość, blisko związany z polską branżą gier.

Z trzech ww. rzeczy Techlandowi może zależeć wyłącznie na rozgłosie. Status spółki giełdowej wiąże się z licznymi obowiązkami informacyjnymi, a to z publikowaniem raportów, organizowaniem konferencji wynikowych, spotkań z analitykami i czatów inwestorskich. To wszystko dałoby spółce olbrzymi zasięg w mediach. Nie jest tajemnicą, że Techland przespał moment i mimo sukcesów na skalę globalną, w Polsce jest w cieniu nie tylko CD Projektu, ale nawet dużo mniejszych firm notowanych na GPW czy NewConnect. Dotychczas Techland trzymał się filozofii „nabieramy wody w usta, niech produkt broni się sam” i teraz płaci za to cenę. Brak „medialnej otoczki”, jakiej dorobił się np. CD Projekt, sprawia, że ze studia odchodzą deweloperzy, a o nowych wcale nie jest łatwo.

– Firma nie radzi sobie ostatnio z dwiema rzeczami: dywersyfikacją działalności poza produkcję i wydawanie gier, oraz motywowaniem kluczowych pracowników. Warto zauważyć, że z firmy oderwał się ostatnio cały szereg zespołów, które szukają własnego szczęścia oraz wysokich wycen na NewConnect. One dopiero dowiedzą się, jak trudne jest to co Techland dopracował przez wiele lat: nie tylko stworzyć grę wysokiej jakości, ale przede wszystkim wypromować ją i sprzedać – mówi StockWatch.pl ekspert blisko związany z polską branżą gier.

Ale i tu jest alternatywna furtka, z której firma zdaje się właśnie korzystać. Techland jest duży i ma ciekawy produkt. Przy odpowiednim wsparciu działu public relations może budować hype w swoim tempie i z dala od rygorów MAR.

Techland pracuje nad Dying Light 2 i grą z gatunku fantasy

Techland powstał w 1991 roku i początkowo zajmował się tylko lokalizacją i wydawaniem programów i gier. W roku 1993 firma zaczęła produkować własne oprogramowanie, głównie słowniki i translatory, ale znalazły się wśród nich również gry. Pierwszą większa premierą była strategia czasu rzeczywistego pod tytułem Exterminacja, ale prawdziwy przełom w rozwoju firmy jako producenta gier nastąpił dopiero w 2003 roku. Wtedy swoją premierę miały osadzona w klimacie science-fiction strzelanina FPS pod tytułem Chrome oraz gra rajdowa Xpand Rally. Obie gry korzystały z autorskiego silnika Chrome Engine i odniosły dość spory jak na polskie warunki sukces komercyjny.

Kolejnym ważnym krokiem milowym Techlandu było stworzenie Chrome Engine. Silnikiem zainteresowali się zewnętrzni twórcy. Kolejny sukces nastąpił w roku 2006 wraz z premierą gry Call of Juarez, pierwszoosobowej strzelaniny osadzonej w realiach westernu. Gra była początkiem dla serii gier, której kolejne części ukazały się w 2009, 2011 i 2013 roku. Jednak trzecia część osadzona w realiach współczesnych nie zachwyciła graczy, a Techland musiał szukać nowego pomysłu na gry. Deweloper skorzystał z mody na apokalipsę zombie i już w 2011 roku opublikował pierwszoosobową grę akcji Dead Island. Znakomite przyjęcie przez graczy zaowocowało wydaniem kontynuacji w 2014 roku, ale konflikt z firmą Deep Silver/Koch Media, która była wydawcą, oznaczał koniec pracy nad tą marką. I tu zaczął się największy dotychczasowy sukces Techlandu. Firma zmuszona do wymyślenia nowego tytułu nie porzuciła tematu apokalipsy zombie i stworzyła Dying Light, utrzymaną w konwencji survival horroru pierwszoosobową grę akcji. Gra zadebiutowała w styczniu 2015 roku i odniosła gigantyczny sukces, który zaowocował dodatkiem The Following w roku 2016. Techland w czerwcu 2018 roku ogłosił, że pracuje nad pełnoprawną kontynuacją.

– Techland jest ambitnym twórcą gier, nie wybieramy dróg na skróty i nie spoczywamy na laurach. Dlatego między innymi zbudowaliśmy autorski silnik graficzny C-Engine, dzięki któremu możemy rozwijać złożone gry bez ograniczeń, jakie mogą napotykać inni. Debiut kolejnej odsłony Dying Light będzie dla Techlandu z pewnością wielkim wydarzeniem, następnego dnia wrócimy jednak do pracy, bo równolegle do Dying Light 2 rozwijamy jeszcze jeden projekt klasy AAA. Prace przy tym projekcie trwają od wielu miesięcy, będzie to gra z gatunku fantasy, z otwartym światem i elementami RPG – mówi StockWatch.pl Karol Bach, CFO Techlandu.

Oprócz produkcji gier Techland już w latach 90. zajmował się również wydawaniem gier, ale ograniczał się do własnych tytułów i małych, budżetowych produkcji zewnętrznych deweloperów. W czerwcu 2016 roku ta sytuacja się zmieniła i prezes Paweł Marchewka ogłosił utworzenie marki wydawniczej Techland Publishing, która zajęła się świadczeniem szerokiej gamy usług – począwszy od wsparcia w procesie deweloperskim, poprzez promocję i marketing, aż po usługi związane z technologiami (np. motion capture) oraz lokalizacją wydawanych tytułów. Pierwszą produkcją wprowadzoną na światowe rynki przez Techland Publishing była wydana na początku 2017 roku gra RPG Torment: Tides of Numenera studia inXile Entertainment. Pod koniec lutego br. spółka rozpoczęła proces wygaszania działalności wydawnictwa, który potrwa do końca roku 2019. Dotyczy to wyłącznie dystrybucji pudełkowych gier na terytorium Polski. Spółka uzasadniła ten ruch faktem, że od wielu lat lokalna dystrybucja pudełkowa nie stanowi strategicznego obszaru działalności firmy.

StockWatch.pl

StockWatch.pl wspiera inwestorów indywidualnych dostarczając m.in:

- analizy raportów finansowych i prospektów emisyjnych spółek przygotowywane przez zawodowych, niezależnych finansistów,

- moderowane forum użytkowników wolne od chamstwa i naganiania,

- aktualne i zweryfikowane przez pracownika dane finansowe spółek,

- narzędzia analizy fundamentalnej i technicznej.

>> Sprawdź z czego możesz korzystać za darmo i co oferujemy w Strefie Premium

TE ARTYKUŁY NA TEMAT techland, RÓWNIEŻ MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Współpraca
Biuro Maklerskie Alior Bank Bossa tradingview PayU Szukam-Inwestora.com Capital PR