6 koszmarnych błędów, jakie inwestorzy popełniają w czasach bessy

Inwestowanie w czasach załamania rynku to igranie z ogniem. Tu przestają działać dotychczasowe reguły czy strategie, a akcje nawet najlepszych i najzdrowszych firm lecą w dół jak kamień w wodę. Podpowiadamy, jakich błędów unikać, by możliwie najlepiej przetrwać rynkową zawieruchę.

bessa, błędy,inwestycyjne,straty,corobić

Z bessą na giełdzie nie ma żartów. W krótkim czasie potrafi spustoszyć portfel składający się nawet z najlepszych akcji

Zarabianie w czasie hossy nie jest wielkim wyzwaniem. Gdy ceny rosną, inwestowanie w akcje można porównać do rejsu po spokojnym morzu. Gdy jednak dochodzi do załamania na giełdach, zmienność drastycznie wzrasta, bo inwestorzy w panice wyprzedają aktywa bez względu na cenę i fundamenty. Bessę, zwłaszcza tak gwałtowną jak ta rozpoczęta w lutym 2020 roku, można śmiało porównać do sztormu i to takiego 12 w skali Beauforta.

Cash is the king!

Pojęcie bessy z reguły interpretowane jest w związku z przeszło 20-proc. spadkiem indeksów od poprzedniego szczytu. Najczęściej tak mocne spadki powodują przejście wielu z walorów do technicznego trendu spadkowego (a za ten, zgodnie z teorią Dowa, uznaje się sekwencję dwóch niżej położonych kolejno szczytów i dołków). Dlatego najprostszym sposobem na pokaźne straty w bessie jest utrzymywanie pełnego zaangażowania na spadkowym rynku.

Mocny trend spadkowy na WIG20 trwa od drugiej połowy lutego 2020 roku

O ile w czasie hossy i rosnących z dnia na dzień wycen pełny portfel akcji to znakomity sposób na sporą stopę zwrotu, o tyle w momencie, gdy sytuacja zmienia się o 180 stopni to gotowa recepta na ogromną stratę. Kursy większości spółek od szczytów mogą tracić po 50-70 proc. i więcej. Co gorsza, nie ma żadnej gwarancji odnośnie do tego, kiedy i jak wysoko ich notowania odbiją. Dlatego, gdy tylko sytuacja zmienia się na niekorzystną, a rynki finansowe wchodzą w kryzys, kluczowym kryterium staje się bezpieczeństwo.

portfel,cztery,fazy,rynku

Jeszcze 24 lutego Portfel Cztery Fazy rynku StockWatch.pl w 100 proc. składał się z akcji. Krach na giełdzie odcisnął piętno także na portfelu – jego wartość spadła z 41 tys. zł do 36 tys. zł. Szybka reakcja w postaci sprzedaży akcji na początku marca pozwoliła zatrzymać straty. Tymczasem w kolejnych dniach rynek dalej leciał w dół jak kamień.

>> Szukasz okazji inwestycyjnych na GPW? Skorzystaj z subskrypcji Portfela StockWatch.pl: Cztery Fazy Rynku

Inwestor indywidualny może narzekać na to, że jego prawa często nie są respektowane przez większościowych akcjonariuszy, a sam też nie ma wielkiego wpływu na rynek. W momencie jednak, gdy rynki pogrążają się w bessie wychodzi na jaw jego największa przewaga nad profesjonalistami.

Fundusze inwestycyjne oraz inni zawodowi inwestorzy najczęściej muszą utrzymywać wysoką alokację nawet na spadkowym rynku. Nie mogą sobie pozwolić na duży udział gotówki w portfelu i czekanie na prawdziwe okazje, gdyż nie za bierność otrzymują wynagrodzenie. Brak aktywności i cierpliwość stają się więc silną bronią w czasie, gdy praktycznie ceny wszystkich aktywów spadają. Na taki luksus nie mogą sobie pozwolić również większościowi akcjonariusze, którzy mogą tylko patrzeć jak wycena ich wirtualnego majątku spada. Mając ogromne pakiety akcji mieliby spore problemy ze sprzedażą ich nawet na wzrostowym rynku. W czasie bessy, gdy akcje stają się niezbyt pożądanym towarem, tym bardziej wyjście z tak dużej inwestycji jest nierealne.

Widząc więc pierwsze oznaki załamania rynków jedną z najlepszych decyzji finansowych może być ograniczenie liczby posiadanych akcji i ochrona kapitału nawet na pozycji gotówkowej czy też w aktywach uznawanych za bezpieczne przystanie (safe haven) pokroju obligacji rządowych, „twardych” walut pokroju dolara amerykańskiego, franka szwajcarskiego czy japońskiego jena oraz złota. Później pozostaje tylko w momencie odbicia rynku akcyjnego posiadać dostateczne aktywa na zakup przecenionych walorów.

Dywersyfikuj na poważnie, a nie na niby!

Z kryzysem nie ma żartów, a mimo to zarządy firm czasem próbują go bagatelizować, sugerując na przykład, że ich biznesu problem nie dotyczy. Ten sam schemat powielają inwestorzy. Wielu z nich jest przekonanych, że mają tak dobrze skrojone i zdywersyfikowane portfele, że ewentualny kryzys ich nie dotknie. Powody takiego myślenia mogą być różne. Skupienie się na spółkach dywidendowych, niezadłużonych, modnych albo zwyczajnie dużych (tzw. blue chips).

Bessę często przyrównuje się do odpływu, który obniża poziom wycen większości aktywów. Zwłaszcza w pierwszej fazie spadków sprzedawane są akcje większości firm i to bez względu na cenę. Jeśli udało się działać na tyle szybko, aby uniknąć pozostania w tej fazie paniki, można zaobserwować jak dosłownie „wysycha” płynność po stronie kupna, co powoduje jeszcze głębsze spadki.

Spółki z WIG20 po zamknięciu sesji z 12 marca 2020 roku. Uwagę zwraca oprócz dwucyfrowych spadków ponad połowy polskich blue chips, również brak możliwości przeprowadzenia transakcji na akcjach CCC ze względu na równoważenie kursu. Źródło: bossa.pl

Inwestując długoterminowo trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że kryzysy są jednym ze stałych elementów gry. Praktycznie co kilka lat na rynkach wybucha mniejsza lub większa panika. W ciągu dekady średnio raz dochodzi do dużego kryzysu, kiedy to spadki przekraczają 30 proc. Wtedy nawet najlepsza selekcja spółek nie uchroni przed obniżeniem wartości portfela z powodu korelacji ze sobą większości aktywów. Nawet słynny Warren Buffett, znany z wnikliwej analizy spółek i ich rygorystycznej selekcji poniósł spore straty w pierwszych dniach marca 2020 roku. Portfel „Wyroczni z Omaha” schudł o przeszło 30 procent!

Akcje posiadane przez Berkshire Hathaway. Źródło: www.gurufocus.com

Warto również pamiętać o tym, że powszechnie uważane za „safe haven” złoto również może odczuwać skutki kryzysu. Zarówno w 2008, jak i 2020 roku pierwsze dni spadków na światowych rynkach również przyniosły spadek wartości kruszcu. Wynikało to głównie z faktu pokrywania depozytów oraz stratnych pozycji na akcjach właśnie zyskami z długich pozycji na złocie. Najczęściej to dopiero działania banków centralnych napędzają kolejne wzrosty notowań złota, a nie fakt braku korelacji z pozostałymi aktywami.

Wykres cen złota za uncję w skali 15 lat. Źródło: www.goldprice.org

Nie próbuj się odegrać na rynku

Nagły i znaczny spadek wartości portfela dla inwestora może wiązać się z całą paletą negatywnych emocji. Od złości poprzez strach aż po nawet zwątpienie we własne umiejętności. Jednym z najgorszych pomysłów jakie mogą wtedy przyjść na myśl jest próba odegrania się na rynku i powetowania sobie wcześniejszych strat. Często są to decyzje podejmowane w skrajnym stanie emocjonalnym, co nie może się skończyć dobrze i doprowadza tylko do pogłębienia strat.

Próba odegrania się na rynku za wcześniejsze niepowodzenia przypomina złoszczenie się na złą pogodę za to, że mokniemy. Sam rynek nie jest niczemu winny i podąża zgodnie z rozkładem sił popytu i podaży. Co więcej, spekulacja czy też inwestowanie w czasie bessy najczęściej wiąże się z wystawieniem się na ponadnormatywną zmienność. Spadki rynków zawsze są znacznie gwałtowniejsze i napędzają wzrost zmienności. Ta na początku 2020 roku w wypadku większości giełd była wręcz rekordowa.

Index VIX obrazujący zmienność na amerykańskim rynku akcji. Spadki z początku 2020 roku spowodowały wzrost zmienności do poziomów nie widzianych od upadku banku Lehman Brothers w 2008 roku. Źródło www.finance.yahoo.com

Wysoka zmienność oznacza znaczne utrudnienie w zajęciu pozycji (czy to długiej czy krótkiej), ze względu na ew. oddalenie poziomu obrony (stop loss) czy też określeniu kierunku przyszłego ruchu. W takich warunkach tym bardziej emocjonalne podejście do transakcji nie popłaca. Zamiast tego lepiej poczekać na uspokojenie własnych nerwów i giełdowych indeksów, aby nie popełniać prostych błędów, które tylko uszczuplą pozostały kapitał.

To nie jest najlepszy czas na naukę

O ile zdobycie doświadczenia poprzez uczestnictwo w bessie z pewnością zaprocentuje w przyszłości i może uchronić przed stratami w kolejnym kryzysie (oczywiście jeśli wyciągnie się odpowiednie wnioski), o tyle testowanie nowych strategii czy też instrumentów może przynieść opłakane skutki. Podwyższona zmienność, szerokie spready ofertowe, brak płynności i wiele innych czynników mogą skonsternować nawet doświadczonych uczestników rynku. Dlatego jeśli nigdy wcześniej nie używaliśmy kontraktów terminowych, to nauka na żywym organizmie nie jest najlepszym rozwiązaniem, szczególnie jeśli rynek jest w stanie kompletnego amoku.

>> Mentalne pułapki inwestora, czyli jak twój mózg stara się, abyś tracił pieniądze

Dlatego najlepszą poradą na naukę w czasie bessy jest obserwacja, wyciąganie wniosków oraz podnoszenie własnej wiedzy teoretycznej. W kwestii praktyki lepiej ograniczyć się do małego kapitału, gdyż niesprawdzona strategia na nieznanym instrumencie przy sporym zaangażowaniu może skończyć się dużym rozczarowaniem.

Jednocześnie warto pamiętać, że ucieczka w kierunku pozornie bezpiecznych aktywów pokroju złota, obligacji korporacyjnych czy też funduszy inwestycyjnych określanych jako „stabilne” zawsze bezpieczeństwa nie gwarantuje. Zawsze przed inwestycją w nowy instrument trzeba szczegółowo się zapoznać z jego działaniem i zweryfikować potencjalne ryzyka. Ta rada nabiera szczególnego znaczenia właśnie w trakcie panującego trendu spadkowego.

Nie próbuj kupować dołka!

Akcje które dziś wydają się tanie, jutro mogą być jeszcze tańsze – ta giełdowa maksyma jest często zapominana przez początkujących inwestorów. W momencie, gdy kurs danej spółki spada w ciągu paru dni o przeszło 20 proc. część z nich kierując się logiką przeceny i pozornej okazji widzi w tak mocnym i szybkim spadku szansę na zarobek. Najczęściej takie mocne spadki okazują się dopiero preludium do dalszej przeceny, a były spowodowane wyjściem dużego kapitału, który dystrybuował papiery drobnym inwestorom.

Przecena z poziomu 474 zł do 363 zł w ciągu tygodnia na akcjach 11 bit studios mogła się wydawać znakomitą okazją do zakupu (przeszło 23 proc. spadku). Nie wyczerpało to jednak potencjału spadkowego waloru, gdyż dwa tygodnie później notowania osunęły się aż do 256 zł o kolejne 29 proc.!

Warto pamiętać, że mocny spadek w krótkim czasie nie musi oznaczać natychmiastowego wygenerowania twardego dna dla kursu. Techniczne wyprzedanie nigdy nie stanowi sygnału kupna, a jedynie generuje większe prawdopodobieństwo odbicia. Bez jego materializacji najlepiej popartej obrotem nie ma więc możliwości choćby o korekcie wzrostowej, a notowania mogą jeszcze długo osuwać się bez większego odreagowania. O prawdziwości tej tezy przekonali się szczególnie w marcu br. amerykańscy inwestorzy. Przywykli do strategii „Buy the dip”, czyli kupuj dołek, ponieśli spore straty na spadku indeksu S&P500 w ciągu miesiąca z poziomu 3.300 pkt. do 2.300 pkt. bez żadnej korekty wzrostowej. Kolejne próby przewidzenia dołka notowały niepowodzenie, a spadek bez precedensu w historii największego amerykańskiego indeksu zmaterializował się praktycznie bez ostrzeżenia.

Notowania indeksu SP500 w skali roku. Źródło: www.stooq.pl

Wielu traderów i szkoleniowców chwali się trafioną inwestycją w samym środku krachu. Gratulacje! Prawda jest jednak taka, że złapać prawdziwy dołek jest bardzo trudno. Na jeden udany strzał przypadają dziesiątki nietrafionych wejść (i w efekcie strat). W praktyce, sumarycznie to się nie opłaca. Ale o tym już mało kto mówi albo ma odwagę się przyznać.

Nie ufaj niskiej wycenie wskaźnikowej!

Wielu z indywidualnych inwestorów przykłada bardzo dużą uwagę do wskaźnikowej wyceny konkretnych spółek. Używają przy tym wskaźników pokroju C/Z (cena do zysku) czy EV/EBITDA (pokrycie zysku przed opodatkowaniem, odprowadzeniem odsetek i amortyzacji wartością przedsiębiorstwa). Jak zauważa dr Rafał Janik w swojej „Książce o inwestowaniu”, liczy się przyszłość, a nie historia. Chodzi o kilkumiesięczne opóźnienie wartości wskaźnika wynikającej z poprzedniego raportu względem stanu faktycznego. Przekłamania wskaźnika C/Z w jaskrawy sposób obrazuje przykład British Automotive Holding (BAH), gdy mimo niskiego poziomu wskaźnika doszło do silnych spadków po tym jak firmie wypowiedział umowę producent samochodów.

Wszystko co chcielibyście wiedzieć o polskim rynku, ale baliście się zapytać – Książka o inwestowaniu Rafała Janika [RECENZJA]

Rafał Janik podjął się badania statystycznego zestawiając ze sobą spółki wskaźnikowo tanie i drogie. Po dokonaniu obliczeń okazało się, że w obu grupach stopy zwrotu rozłożyły się praktycznie po równo po 50 proc. Wskaźniki wyceny fundamentalnej nie zaoferowały więc ich użytkownikowi żadnej przewagi nad rynkiem. Dlatego jak zaznacza dr Rafał Janik, opieranie się na wskaźnikach typu C/Z czy EV/EBITDA, historycznie nie dawało jakiejkolwiek przewagi inwestycyjnej.

Doskonałym przykładem niskiej wyceny wskaźnikowej, która nie przełożyła się w żadnym przypadku na zyski był trend spadkowy na JSW. Rynek za nic miał wysokie wcześniejsze zyski wydobywającej węgiel spółki, gdyż oceniał na znikome szanse na ich powtórzenie. Wycena na poziomie C/Z 3 nie zatrzymała więc spadków kursu o ponad 78 proc. w skali roku.

Nawet blisko szczytów kursu z 2018 roku wskaźnik cena/zysk na JSW pozostawał jednocyfrowy. Nie uchroniło to jednak akcjonariuszy przed mocnymi spadkami kursu spółki.

Należy pamiętać, iż rynek stara się wycenić przyszłe wyniki, a nie te które już zostały opublikowane w sprawozdaniach finansowych. Oczywiście dobre przeszłe wyniki mogą mieć wpływ na wycenę (choćby z powodu wzrostu wartości potencjalnie wypłaconej dywidendy), ale jeśli istnieje ryzyko, iż zyski firmy w przyszłości spadną, cena będzie dążyć do zdyskontowania tego ryzyka w postaci spadków.

O autorze

Wojciech Kręcki to wieloletni forumowicz StockWatch.pl (nick Wojetek), autor licznych publikacji na temat inwestycji kapitałowych oraz twórca portfela StockWatch.pl „Cztery Fazy Rynku”. Jego portfel na StockWatch.pl wystartował w styczniu 2017 roku z realną pulą 20 tys. zł. Aktualny stan portfela to 35.943,59 zł (+79,72 proc.).

Celem projektu jest edukacja inwestorów w zakresie budowy i praktycznego wykorzystania strategii inwestycyjnych. Każda transakcja jest szczegółowo omawiana pod kątem zysku, ryzyka jak i możliwych scenariuszy rynkowych. Wyznaczane są też limity dopuszczalnych strat (stop loss) oraz poziomy oczekiwanych zysków (take profit). Dwa razy w tygodniu publikowany jest biuletyn omawiający zachowanie rynku i zajętych pozycji. To właśnie dzięki obserwacji realnych transakcji i analiz subskrybenci mogą poznać specyfikę inwestycji na polskiej giełdzie i wykorzystać praktyczną wiedzę w swoich inwestycjach. Poza regularnymi omówieniami sytuacji w portfelu, Wojetek odpowiada na pytania subskrybentów dotyczące innych walorów, a także tłumaczy tajniki analizy technicznej i mechanizmy rynkowe.

Koncepcja czterech faz rynku pochodzi z książki Tajemnice Zarabiania na Rynku Byka i Niedźwiedzia amerykańskiego inwestora Stana Weinsteina i oparta jest o obserwowaną na rynkach finansowych cykliczność. Autor opracowania wyróżnia cztery fazy, między którymi systematycznie porusza rynek oraz wiele płynnych walorów: akumulacja, dystrybucja, trend wzrostowy oraz trend spadkowy. Prawidłowa identyfikacja fazy oraz wychwycenie momentu przejścia do kolejnej pozwalają na zawieranie zyskownych transakcji kupna i sprzedaży walorów przy ograniczeniu ryzyka, niezależnie od dominującego trendu panującego na rynku.

Subskrypcja portfela to rozwiązanie dedykowane dla inwestorów szukających merytorycznego wsparcia w handlu oraz wiecznie zadających sobie pytanie: czy to dobry moment na kupno lub sprzedaż akcji lub szukających dobrze rokujących spółek pod inwestycję.

StockWatch.pl

StockWatch.pl wspiera inwestorów indywidualnych dostarczając m.in:

- analizy raportów finansowych i prospektów emisyjnych spółek przygotowywane przez zawodowych, niezależnych finansistów,

- moderowane forum użytkowników wolne od chamstwa i naganiania,

- aktualne i zweryfikowane przez pracownika dane finansowe spółek,

- narzędzia analizy fundamentalnej i technicznej.

>> Sprawdź z czego możesz korzystać za darmo i co oferujemy w Strefie Premium

TE ARTYKUŁY RÓWNIEŻ MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ (aktualności, giełda, akcje)
  • Mabion miał prawie 20 mln zł straty netto w I kwartale 2020 r.

    Mabion odnotował 19,84 mln zł jednostkowej straty netto w I kw. 2020 r. wobec 14,98 mln zł straty rok wcześniej.

  • Ten Square Games podwoił przychody i potroił zyski Wrocławski producent gier wykorzystał okres lockdownu do mocnej promocji swojego sztandarowego tytułu. Efekty są imponujące. W I kwartale 2020 r. Ten Square Games zanotował 95 mln zł przychodów ze sprzedaży i 35 mln zł zysku netto. W ujęciu rocznym to wzrost odpowiednio o 110 proc. i 240 proc.
  • MFPR: Blisko 13,4 mld zł na walkę z koronawirusem z funduszy unijnych

    Blisko 13,4 mld zł ze środków unijnych zostało przeznaczonych na walkę z koronwirusem w ramach Funduszowego Pakietu Antywirusowego, poinformowała minister funduszy i polityki regionalnej Małgorzata Jarosińska-Jedynak.

  • Wzrosty przy obrotach na pół gwizdka, CD Projekt powyżej 400 zł za akcję

    Nadzieje związane z odmrażaniem gospodarek i lepsze od prognoz dane z Niemiec okazały się dla inwestorów ważniejsze niż strach przed "nową zimną wojną". Jednak poniedziałkowe wzrosty na giełdach mają jeden poważny mankament: są poparte bardzo niskimi obrotami, głównie z powodu nieobecności graczy z USA i Londynu.

  • FFiL Śnieżka wstępnie zadowolona z sytuacji w II kwartale; kontynuuje inwestycje

    Fabryka Farb i Lakierów Śnieżka odnotowała wzrost sprzedaży r/r na wszystkich czterech kluczowych rynkach grupy (Polska, Węgry, Ukraina i Białoruś) w I kw. 2020 r. i również w II kw. jest "zadowolona z sytuacji", poinformował prezes Piotr Mikrut. Zarząd spodziewa się, że także inwestycje spółki będą kontynuowane i podtrzymał, że mogą zamknąć się w 2020 r. kwotą nieco mniejszą niż 95 mln zł.


Współpraca
Biuro Maklerskie Alior Bank Bossa tradingview PayU Szukam-Inwestora.com Capital PR