5 giełdowych branż zarażonych koronabessą

Epidemia koronawirusa to obecnie temat numer jeden. Świat żyje doniesieniami o nowych ogniskach choroby, kolejnych zgonach, odwoływanych imprezach, kontrolach na granicach czy zamkniętych zakładach produkcyjnych. To wszystko elektryzuje także inwestorów, bo każde takie zdarzenie ma realny wpływ na gospodarkę i wyniki spółek.

korona wirus,bessa,spadki,akcje,gielda

Na koronawirusie pośrednio lub bezpośrednio straci większość spółek notowanych na giełdach.

Na chwilę obecną nikt nie wie, jaka będzie skala epidemii za miesiąc czy pół roku. Nikt też nie jest w stanie jednoznacznie wyliczyć strat w światowej gospodarce. Inwestorzy tak naprawdę nie do końca wiedzą, co się dzieje w biznesach poszczególnych firm, ale z uwagi na powszechną panikę dmuchają na zimne i zamieniają ryzykowne aktywa na tzw. bezpieczne przystanie. W efekcie tracą akcje, a złoto, jen japoński, frank szwajcarski czy dolar amerykański rosną w siłę. Na giełdach wyprzedaż idzie szeroką ławą. W Polsce spadki notują nawet spółki, które w obliczu problemów gospodarczych Chin mogą wiele zyskać. Świetnym przykładem jest jest tutaj branża chemiczna i nawozowa. Problemy azjatyckich potentatów i jednocześnie najgroźniejszych konkurentów to szansa dla Grupy Azoty i Ciechu. Tymczasem akcje obu firm w tydzień straciły odpowiednio 16 i 12 proc.

Gospodarka światowa, to system naczyń połączonych, dlatego na koronawirusie pośrednio lub bezpośrednio straci cała giełda. Problemem dla wielu branż może okazać się transport morski.

– Póki co w transporcie morskim nie ma luki, bo statki realizują dostawy rozpoczęte kilka tygodni czy miesięcy temu. Jednak już niebawem ta sytuacja może ulec zmianie. Może się okazać, że brakuje np. kontenerów do transportu, gdyż większość z nich została w Chinach – komentuje Jakub Szkopek, analityk Biura Maklerskiego mBanku.

Jednak dla niektórych branż epidemia to prawdziwy „czarny łabędź”. Już teraz wiadomo, że jedną z ofiar będzie sektor usług turystycznych. Co ciekawe, początkowo inwestorzy traktowali problem z przymrużeniem oka, a touroperatorzy uspokajali inwestorów tłumacząc, że wpływ epidemii na wyniki jest marginalny. Powód był prosty – wirus nie występował w najpopularniejszych destynacjach turystycznych i był traktowany wyłącznie jako problem dalekiego kraju. Jednak pojawienie się ognisk wirusa we Włoszech i na Wyspach Kanaryjskich zmieniło optykę inwestorów.

W dwa dni akcje Rainbow Tours straciły 23 proc., a drugi giełdowy reprezentant branży – Novaturas – zbliżył się do historycznych minimów. Jednak w wypadku litewskiego touroperatora trudno o głębsze wnioski, z uwagi na znikomą płynność akcji. Rykoszetem obrywa Enter Air. Tylko w tym tygodniu akcje największej polskiej czarterowej linii lotniczej schudły o 15 proc. Spółka obsługuje głównie rynki czarterowe Europy oraz współpracuje z większością najważniejszych biur podróży. Pierwsza trójka klientów, czyli TUI, Itaka i Rainbow, odpowiada za blisko 2/3 przychodów ze sprzedaży. Potencjalny spadek popytu na usługi turystyczne automatycznie przełoży się na spowolnienie ruchu pasażerskiego.

Surowce na cenzurowanym

Co do zasady problemy gospodarcze Chin w pierwszej kolejności odczuwają spółki cykliczne, surowcowe i automotive. Państwo Środka to kluczowy importer ropy naftowej, miedzi, węgla oraz ważny dostawca komponentów do wielu firm. Koronawirus potwierdza tę regułę. Hamowanie chińskiej gospodarki już od kilku dni sieje spustoszenie na kursach akcji polskich spółek surowcowych. Na pierwszej linii frontu znalazły się KGHM i JSW. Akcje największego polskiego producenta miedzi w tydzień spadły o ponad 10 proc., a producenta węgla koksowego o blisko 20 proc.

>> Te chwile, gdy słońce wstaje nad Chile – omówienie sprawozdania finansowego KGHM po III kwartale 2019 r.

Przez wyłączenia produkcji w Chinach skokowo rosną zapasy czerwonego metalu w Szanghaju. Rynek obstawia dalsze spadki cen miedzi. Liczba otwartych pozycji na tym surowcu szybko rośnie.

– 10 proc. przychodów KGHM-u to sprzedaż realizowana bezpośrednio w Chinach. Spółka co prawda pochwaliła się dwucyfrowym wzrostem sprzedaży miedzi w styczniu, ale waga tego wyniku jest symboliczna, bo pierwszy miesiąc roku to sezonowo najsłabszy okres. Problemem może być luty. W pierwszej połowie miesiąca chińskie huty praktycznie nie pracowały przez przerwy w logistyce. Efekty tego zobaczymy już najbliższych danych – komentuje Jakub Szkopek, analityk Biura Maklerskiego mBanku.

W wypadku JSW sytuacja jest bardziej skomplikowana. Ceny węgla przez problemy w dostawach co prawda poszły w ostatnim czasie w górę ze 130 USD/t do nawet 160 USD/t, ale to tylko jedna strona medalu.

– Druga to szybko rosnące zapasy stali. W kilka miesięcy uległy one podwojeniu. W dłuższym terminie oznacza to, że albo spadną ceny stali albo zostanie wstrzymana produkcja, co automatycznie odbije się na zapotrzebowaniu na węgiel – dodaje ekspert BM mBanku.

Ostre hamowanie

Epidemia koronawirusa pustoszy chińskie prowincje, w których swoje zakłady produkcyjne ulokowały czołowe firmy z branży motoryzacyjnej. W wielu fabrykach przerwano produkcję, co spowodowało przestój w zakładach na całym świecie. Niedawno głośno było o zamknięciu serbskiej fabryki FCA, a Jaguar Land Rover dla podtrzymania produkcji w brytyjskich fabrykach zdecydował się na transport części z Chin drogą lotniczą. Zagrożone są także amerykańskie montownie General Motors i Hyundaia, które importują z Chin znaczne ilości komponentów.

– W Chinach zaopatruje się wiele spółek z branży automotive, więc każdy kto korzysta z tego łańcucha dostaw może mieć problemy z produkcją. Jednakże większość z nich, jak na przykład AC importujące z Azji wybrane komponenty, zatowarowuje się na kilka miesięcy w przód i póki co ma zabezpieczoną produkcję. Problem może się pojawić, jeśli sytuacja w Chinach przeciągnie się – mówi Piotr Poniatowski, analityk BM mBanku.

W styczniu sprzedaż samochodów osobowych w Chinach spadła o 20 proc. r/r i był to 19. miesiąc spadków r/r. Chińskie Stowarzyszenie Samochodów Osobowych poinformowało, że dane po dwóch pierwszych tygodniach lutego wskazują nawet na 92-proc. spadek sprzedaży r/r! Chińscy dealerzy oczekują miesięcznych spadków w lutym na poziomie 50-80 proc.

– Wśród polskich spółek najbardziej eksponowane na rynek automotive są Alumetal, Boryszew, IZOBLOK, Mangata i Sanok. Wydaje się, że ich kursy jeszcze nie odczuły negatywnego sentymentu obecnego wokół sektora. Obok zaostrzania norm CO2 i potencjalnych kar dla producentów samochodowych epidemia koronawirusa może być kolejną wyraźną przeszkodą dla branży w 2020 roku – wskazują eksperci BM mBanku.

>> Automotive zmniejsza bieg, a śruby i armatura wrzuciły wsteczny – omówienie sprawozdania finansowego Mangata Holding po III kw. 2019 r.

Cień nad fotowoltaiką

Ciemne chmury gęstnieją też nad modną ostatnio na GPW branżą PV. Chiny to globalne centrum produkcji paneli fotowoltaicznych. To właśnie stamtąd pochodzi zdecydowana większość technologii i komponentów używanych przez polskie firmy. W branży już słuchać głosy, że lada moment może pojawić się problem z dostawą paneli z Azji.

– Przecena spółek działających w branży fotowoltaicznej nie powinna nikogo dziwić. W branży tej podstawowym półproduktem są fotoogniwa i panele słoneczne, a ich najwięksi producenci na świecie, jak Jinko Solar czy Trina Solar, znajdują się właśnie w Chinach. Epidemia koronowirusa prawdopodobnie spowoduje problemy z produkcją i dostawami do Europy, a w konsekwencji problemy polskich spółek z dostępem do paneli – komentuje Paweł Bieniek, szef działu analiz StockWatch.pl.

Tylko w tym tygodniu akcje ML System spadły o 14 proc., Columbus Energy o 16 proc., Photon Energy o 16 proc., a Sunex-u aż o 24 proc.

Ryzyko dla łańcucha dostaw

Skutki epidemii odczują też firmy obracające towarami z Chin. Mowa tu o spółkach handlujących elektroniką użytkową (Asbis, AB.PL, Action), sprzętem AGD (Amica) czy odzieżowych gigantach (LPP i CCC).

– Jeśli temat epidemii koronawirusa się przedłuży, może pojawić się problem z zaopatrzeniem na kolekcję letnią lub jesienno-zimową. Rynek ma świadomość tego ryzyka, stąd tak mocne spadki na kursach akcji CCC i LPP, które zaopatrują się właśnie w Państwie Środka. Co prawda LPP w ostatnich latach stawiało mocniej na Bangladesz czy Wietnam, ale Chiny to wciąż istotne źródło dostaw (około 43 proc. w 2018 roku). Z kolei w CCC Chiny odpowiadały za 1/4 dostaw w 2018 roku – ocenia Piotr Bogusz, analityk BM mBanku.

>> Pust wsiegda budiet sonce – omówienie sprawozdania finansowego Asbis po III kw. 2019 r.

Niedawno wiceprezes LPP, Przemysław Lutkiewicz informował, że istnieje ryzyko opóźnień w dostawach z Chin związane z epidemią koronawirusa. Spółka zasygnalizowała możliwość przeniesienia części produkcji do zakładów w Turcji, Bangladeszu czy Wietnamie. Według najnowszych deklaracji, chińskie porty morskie rozpoczęły już przeładunki, tym samym kolejna partia dostaw ruszyła w kierunku Europy.

– Jednocześnie w ślad za rozmowami prowadzonymi z naszymi dostawcami z Chin – otrzymaliśmy zapewnienie, że w przypadku braku możliwości realizacji zamówień w ich kraju, produkcja zostanie przeniesiona do ich oddziałów zagranicznych. W związku z tym, nasza spółka nie przewiduje na ten moment ryzyka opóźnień w dostawie kolekcji od naszych partnerów z Chin – poinformowało redakcję StockWatch.pl biuro prasowe LPP.

StockWatch.pl

StockWatch.pl wspiera inwestorów indywidualnych dostarczając m.in:

- analizy raportów finansowych i prospektów emisyjnych spółek przygotowywane przez zawodowych, niezależnych finansistów,

- moderowane forum użytkowników wolne od chamstwa i naganiania,

- aktualne i zweryfikowane przez pracownika dane finansowe spółek,

- narzędzia analizy fundamentalnej i technicznej.

>> Sprawdź z czego możesz korzystać za darmo i co oferujemy w Strefie Premium

TE ARTYKUŁY NA TEMAT abpl, action, Alumetal, amica, asbis, boryszew, ccc, Ciech, Columbus, Grupaazoty, Izoblok, jsw, kghm, lpp, Mangata, Mlsystem, photon, sanok, sunex, RÓWNIEŻ MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Współpraca
Biuro Maklerskie Alior Bank Bossa tradingview PayU Szukam-Inwestora.com Capital PR