pixelg
Forum StockWatch.pl
Witamy Gościa Szukaj | Popularne Wątki | Użytkownicy | Zaloguj | Zarejestruj

absmak

absmak

Ostatnie 10 wpisów
Jeszcze trzeba na nich zarobić.

Kredyty hipoteczne są najlepiej splacane, jak coś zrzuca się rodzina, bo chodzi o dach nad głową, podstawę do fizjologicznego przetrwania, z czego pięknie zrobiono aktywno spekulacyjne (co jest najcięższa pozycja kosztowa i najmocniej wpływa na to, że w świecie rozwiniętym ludzi po prostu nie stać na 3 dzieci). A jak powinien się noga komuś, kto kupił sobie 2 na wysoki lewar, aby wynajmować lub stało puste, bo tak mówili w radio, do tego na wysokich marzach i historycznie niskich stopach ? Ma mi być takiej osoby żal ? No wybaczcie, muszą sobie z tym poradzić, trudno. Tak samo nieznajomosc prawa nie zwalnia od jego przestrzegania. Znacznie gorsze jest to, że pozostałe 90% nie ma jak zabezpieczyć oszczędności niż to, że pareset tysięcy będzie miało problem z ratami. Poza tym kto mówi o podwyżkach o 4 p.proc. ?

I co nam powie Szutnik po odczytach inflacji z USA ? Wojna, klęska, bezrobocie idzie ? Bo chyba nie ma powoli wyjścia jak podnosić stopy. To co się dzieje z cenami wszystkiego co się rusza i nie rusza, to już nie jest żaden Kanał Sueski, wygaszenie hut, itd. - rozdano ludziom (lub zwiększyły się oszczędności tym, których branże nie ucierpiały) bezprecedensowe sumy za siedzenie w domu (niektórym więcej niż zarabiali), a każdy widzi, że każdy w otoczeniu już sobie w zasadzie do woli podnosi cenniki na wszystko, jak mu się żywnie podoba, niektórzy raz na tydzień. A każdy obrywa tymi wyższymi cenami, więc przenosi to dalej. To się nazywa spirala.

Dokładnie, perfekcyjne połączenie dowożenia wzrostów, przebijania prognoz, comiesięcznej informacji dla akcjonariuszy o przychodach oraz do tego dywidendy co pół roku. I tak jak napisałeś - ta spółka nadal nie jest droga, a ponad 1/4 rocznej prognozy zrobiła w teoretycznie najsłabszym okresie roku, strach pomyśleć co tutaj się będzie działo w 4Q. W drugiej połowie roku obstawiam podniesienie prognoz, w takim tempie zrealizują roczne prognozy w 3 kwartały.

Dokładnie, odroczony popyt z przymusowych oszczędności plus jeszcze silniejsza presja płacowa niż przed pandemia, wynikająca z niczego innego jak właśnie inflacji, oczywiście oprócz stałych czynników demograficznych.

Wzrost liczby rachunków maklerskich ma świadczyć o wzroście edukacji finansowej ? :) Ja bym raczej powiedział, że tylko część z tego grona to świadomi inwestorzy, którzy wiedzą chociaż czym są zlecenia obronne, zaś wielu z nich weszło na zasadzie, no szwagier zarobił na Mercu, a sąsiad od lat trzyma CDR. Nieprzypadkowo połowa polskojezycznego giełdowego internetu, to obecnie kozetka dla pacjentów tych spółek oraz wszelkich Biomedow :) Jeszcze dochodzi kwestia strachu przed inflacja, więc czynnik ucieczki.

Oczywiście bardzo bym chciał, aby co roku na giełdę przyplywalo chociaż kilka tysięcy świadomych inwestorów, ale co po moim chceniu ?

I tak długo wytrzymały, jeden z chyba bardziej wymeczajacych boczniakow na rynku :) Moim zdaniem najbliższe wyniki to będzie już mocniejszy ruch w jedną lub druga stronę, oczekiwania są na duża dynamikę wzrostu przychodow, bo ostatecznie mogą się pięknie uśmiechać i pięknie opowiadać, ale nikt nie wykupi za miliardy czegoś, co nie potrafi się monetyzowac. Zysków być nie musi, bo i nie takie było założenie, ale przychody musza rosnąć z kwartału na kwartał, innego wyjścia nie ma, aby chociaż utrzymać obecna wycenę.

Wg mnie większość z tego co wymieniłeś nie jest już tania, zwłaszcza banki, energetykę z kolei ciężko wycenić, bo w oparciu o co ? O to, że za 7 lat PGE będzie miało wiatraki ? No to mamy Polenergie bez politycznego balastu. Zgodzę się co do paliw, tam jeszcze zdaje się być potencjał na wzrosty. Ukraina również, ciąży polityka, ale potencjał bardzo duży przy tym co się dzieje na surowcach, ale raczej AST i IMC niż Kernel. Nie widzę natomiast powrotu turystyki do wyników sprzed pandemii, mimo odroczonego popytu i większych oszczędności, jeżeli nie będzie można bez ryzyka utkniecia jechać gdzieś cala rodzina, a gro tych letnich wypoczynkow to wyjazdy z dziećmi na smażenie tyłka na plażach. W sensie powrotu w tym roku, bo kolejne lata powinny być dla branży fajne.

Pedro, po pierwsze to zmień swój ton, jak sam określiles z dupy.

Po drugie, tak niewątpliwie Twój ojciec rocznik 50, który reaguje tego samego dnia na wydarzenia na świecie i zabezpieczający waluty i towar, to ktoś wymierny statystycznie :D Człowiek to jednak zabawna istota upraszczajaca rzeczywistość na podstawie swojej bliskiej banki towarzyskiej. Mój ojciec jest tuż przed wiekiem emerytalnym i o dziwo ma nadal specjalistyczne stanowisko. Ale fakty są takie, że przeciętny 64-latek to raczej nie specjalista, czy ktoś zabezpieczający kursy walut z dnia na dzień, tylko często schorowany człowiek z miasta powiatowego z jakimiś zaskorniakami. Co z tego, że mój czy Twoj są ogarnięci i zdrowi, to tylko nasza bańka. Nieumiejętność wyjrzenia poza swój nos, to pierwszy krok ku zakrzywieniu rzeczywistości, która nie jest kolorowa.

Dane o oszczędnościach są akurat szeroko dostępne, odsyłam do takowych, pewnie zdziwi Cię to, że kilkadziesiąt % nie ma żadnych oszczędności, a spora część z reszty nie więcej jak te 15-20 tys.

Edukacji finansowej w Polsce nie ma, przykro mi. Tzn. edukacja finansowa młodzieży to bitcoin :)))

Wenezuela naturalnie nie, zbyt duże wtloczenie w tryby Europy i dywersyfikacja gospodarki. Ale skoro ludzie odpowiadajacy za polityke pieniężna twierdza, że wyższe stopy to wyższa inflacja, to człowiek siła rzeczy nerwowo spogląda na konto, mając na uwadze co się stało w Turcji, gdzie narracja była identyczna.

albundy - czy ja wiem, czy tak wiele do rozegrania pod otwarcie gospodarek ? Turystyka odbiła o kilkaset procent i lata na poziomach w zasadzie sprzed pandemii, a bez masowych szczepien dzieci nie ma szans na wyniki jak sprzed lat. Banki odjechaly na jesień w myśl im gorzej, tym lepiej (franki, stopy procentowe). W zasadzie z najwiekszych spółek, to nie urósł jeszcze JSW niestety benchmarkowany do Australii pod embargiem i czekający na wystrzal ceny surowca, PZU się trochę kotluje. AmRest ? Przepalil kupę kasy, ale w zasadzie nie ma obaw o brak wyników po pełnym otwarciu. CCC keszuje swoją złota kurę od złotych jaj, LPP jakby trochę przygaslo, ich wyniki na bogatszych rynkach też nie zachwycają, wyczuwam pewien sufit, a żeby być Nike trzeba mieć coś kultowego, czego nigdy nie będą mieli. Kogoś pominalem ?

Niektórym kolegom proponuje jednak trochę się wglebic co to za nagroda, jaka jest jej podaz i kilka innych detali.

Kakarotto - jaka to różnica dla młodej osoby stojącej przed zakupem mieszkania, czy podniosą stopy i będzie walniecie, czy zostanie jak jest, a mieszkanie i tak będzie niedostępne ? W obu przypadkach jest fatalnie. Nie wspominając o pewnie przedziale rzędu 70-80%, ktory o ile w ogóle ma oszczędności, to ma ich za malo, lub nie ma wiedzy o np. obligacjach indeksowanych inflacja, więc nie jest w stanie zapobiec realnemu ubozeniu o kilka % rocznie. Jeżeli ubozenie 70-80% obywateli nie jest czymś złym, to co jest ? I to nie zaczęło się od pandemii. Bogatszy kupi sobie mieszkanie, ten z wiedza finansową zainwestuje w akcje, a co ma zrobić Kowalski z 15 tys. oszczędności i brakiem apetytu na ryzyko ?

Nie da się, podziękuj bankowi centralnemu dbajacemu o dobro przeciętnego człowieka, proponujacego mu minus 4% rocznie. Swoją drogą dla kogoś, kto w obecnym systemie nie ma żadnych szans na zakup mieszkania, to w zasadzie chyba wszystko jedno, czy to wszystko walnie czy nie :)

No właśnie, jeszcze jedno. W USA ludzie za siedzenie w domu dostawali kasę większą, niż zarabiali :) W Polsce w zasadzie wszyscy poza kilkoma branżami (horeca, eventy, itd.) mają więcej pieniędzy niż rok temu, bo zwyczajnie nie było ich na co wydawać. A producenci i dystrybutorzy głupi nie są, wiedzą że mogą sobie teraz podnosić ceny z 2 powodów (nawet, jeżeli fizycznie nie odczuli wzrostów cen surowców i chcą sobie po prostu sztucznie przerzucić koszty na klienta i podbić marże):

- wszystko drożeje, tutaj naprawdę wystarczy zaczepić dowolną osobę na dowolnej ulicy i spytać o odczucia i rachunki, no więc jest coraz większe przyzwolenie na podwyżki, bo każdy widzi co się dzieje i w zasadzie można już sobie nawet odpuścić tłumaczenia faktycznie drożejącymi surowcami, ludzie pokornie zapłacą :)
- ludzie i firmy po roku śpią na kasie, gdy to zostanie wrzucone w rynek, to każdy się chyba domyśla co się stanie z cenami, do obecnych 4% i więcej dojdzie hotelarstwo, gastronomia, wydarzenia kulturalne i "parę" innych

Drożejący wywóz śmieci i prąd to też wina "onych" z zagranicy ? Czy naszego dziadostwa i utrzymywania przy życiu węgla przez kolejne rządy ?

Inflacja to niestety coś, co ciężko zatrzymać, gdy wpadnie się w spiralę. Lepiej nie zbliżać się do tej spirali.

Szutnik napisał(a):

Naprawdę musisz zaraz popadać w skrajności i przekręcać moją argumentację ad absurdum?


Wydźwięk Twojego postu jest taki, że albo zostawiamy stopy jak są i zwykły człowiek będzie tracił co roku 4-10% oszczędności, albo już po nas. Dla mnie, jako człowieka od zawsze potrafiącego odłożyć to mniej to więcej, zdecydowanie bardziej istotne jest gospodarstwo domowe przeciętnych 45-latków, mających przeciętne 15-20 tys. oszczędności i nie mających z tym co zrobić i jak uciec od teoretycznie 4% inflacji, aniżeli ludzi rzucających się na mieszkania na górce, przy zerowych stopach procentowych, nie rozumiejących, że marża zostaje na te 30 lat. Tak samo bardziej zależy mi na losie zwykłego skromnego człowieka, aniżeli cwaniaka, awanturnika, który potem przyjdzie z płaczem, że jak to tak rata mogła podskoczyć (albo nie wiedział, że kurs franka podlega fluktuacjom).

Bezmyślna konsumpcja i "stać mnie, bank przecież wyliczył, że przy 8 netto wspólnego dochodu dostaniemy milion kredytu" to jest właśnie ów cwaniak awanturnik.

Szutnik napisał(a):
Zapytałem wcześniej - co stałoby się, gdyby Powell wyszedł dziś i powiedział: od jutra szluss z QE. A to przecież nawet nie jest podwyżka stóp. No i ? Co by się stało?
Dobra, robimy teraz dokładnie tak, jak chcesz - świat już teraz podnosi stopy i w efekcie mamy "double dip recession", bo gospodarka jest jeszcze zbyt krucha. Super pomysł. Jakimi słowami wyrazisz wtedy swoje podziękowanie dla banków centralnych?


Co by się stało ? ;) Zjazd giełd o 20-30%, u mnie wywalenie stop-lossów na poziomach przeciętnie 40-60% zysku na całej palecie spółek, a potem odkupienie tych fundamentalnych i zabawa od nowa ;) Ale ok, aby nie było egoistycznie. Ile jeszcze można udawać, że szambo jest perfumerią ? I co to takiego jest ten dobrobyt, o który tak rzekomo walczymy niskimi stopami ? Pomijając to, że młode pokolenia wreszcie nie muszą (i oby tak zostało) przejmować się, czy pójdą jako mięso armatnie do sąsiedniego kraju i w najlepszym razie wrócą bez rąk ? 50-60 lat temu przeciętne gospodarstwo domowe w zachodniej Europie z 1 pensji utrzymywało nieruchomość, jechało na wakacje i jeszcze zostawało. Obecnie np. młody Anglik bez darowizny od rodziców w zasadzie może zapomnieć o tym, że kiedykolwiek nabędzie dla siebie mieszkanie własnościowe. Młode pokolenia na zachodzie mają gorzej niż ich rodzice i dziadkowie i nie zrównoważy tego dostęp do gadżetów typu nowe technologie, fajne gry komputerowe, itd. Tylko ktoś nie rozumiejący podstawowych procesów może się teraz zastanawiać, dlaczego młodzi ludzie nie chcą mieć dzieci, paradoksalnie to jest ich niesamowita dojrzałość, bo wiedzą, że one będa miały jeszcze gorzej od nich samych, którzy to już mają gorzej od poprzednich pokoleń.

W tym samym odcinku czasu nierówności między biednymi a bogatymi zwiększyły się do gargantuicznych rozmiarów, a ich majątki niesamowicie nabrzmiały. Dalsze pudrowanie tego trupa oznacza ni mniej ni więcej to, że wszelkiej maści Amazony staną się podmiotami silniejszymi od państw, wcale nie ku chwale zwykłych ludzi.

Polityka trzymania skrajnie niskich stóp procentowych powoduje, że 5-10% bogatych jest jeszcze bardziej bogatych, wycena rozmaitych aktywów szaleje i tworzą się bańki, a pozostałe 90-95% w sposób niewidoczny obniża swój realny poziom życia, nie nie w rozumieniu dostępu do wody, prądu, szczepionek (bo to jest po prostu w krajach rozwiniętych odbierane jako standard za sam fakt urodzenia, a nie coś, za co mają być komuś wdzięczni), a w tym, że muszą coraz więcej wysiłku włożyć, aby w ogóle wyrobić z takim zestawem wydatkowym, jaki ich dziadkowie ogarniali w latach 60-tych z jednej pensji. Nie mówiąc o permanentnym stresie i konieczności ciągłego bycia "agile", braku stabilności pracy, ciągłemu doszkalaniu a i tak braku gwarancji, czy umiejętności nadal będą potrzebne. I nie mówiąc o automatyzacji. Mówi się, że zmiany zawsze były i ostatecznie zawsze tylko powiększały liczbę miejsc pracy - poprawka w tym miejscu, woźnica mógł bez szkoleń programistycznych czy na logiczne myślenie przerzucić się na kierowanie autem, a ręczny wytwórca jakiegoś produktu do obsługi tego samego na automatycznej taśmie produkcyjnej. Natomiast nigdy barierą wejścia nie było logiczne myślenie, umiejętności programowania, obsługa specjalistycznych programów (np. graficznych) - i tego problemu zdaje się wielu nie zauważać. A odsetek ludzi myślących logicznie i ogarniętych programistycznie nie wzrośnie tylko dlatego, ze rynek pracy postanowi wytworzyć tysiące miejsc pracy w nowych technologiach. Nie, z polskiej demografii nie zniknie nagle kilkanaście milionów prostych ludzi, których maksymalne umiejętności to proste prace fizyczne, których nijak nie nauczysz (bo z tym się rodzi) logicznie myśleć czy programować.

Szutnik napisał(a):
Kolejny super pomysł: Polska idzie pod prąd działań EBC FED, BoJ, PBoC itd i podnosi stopy, gdy tamci obniżają, czyli: złoty do tych walut eksploduje. Super dla importerów. Dla kogo jeszcze?
Może jeszcze nie zauważyłeś, ale Polska nie istnieje w próżni, a jej gospodarka jest zbyt mała i zbyt uzależniona od wewnątrzeuropejskiego eksportu, by RPP mogła się nie przejmować ruchami Największych. Na obecnym etapie bardzo łatwo jest "przedobrzyć" i chcąc zaledwie wyhamować inflację, wyhamować całą gospodarkę. To wciąż nie ten moment. A wtedy oczywiście przyszedłbyś (ze słusznymi) pretensjami do NBPu czy innej RPP, że skandalicznie prowadzą politykę monetarną, prawda?


Może nie zauważyłeś, że szambo, pardon inflacja, zaczęła wybijać jeszcze przed pandemią a ujemne realne oprocentowanie depozytów było również przed pandemią.

Ogólnie to mam nadzieję, że nie pobierałeś nauk u pani ancyparowicz (celowo z małej), albo w jakiejś szkole ekonomicznej w Ankarze, gdzie uznaje się, że wyższe stopy = wysoka inflacja i gdy wysoka inflacja, to trzeba je jeszcze obniżać ;)

W ogóle to czemu obecnie mają służyć niskie stopy w przypadku Polski ? Przedsiębiorstwa nie inwestują nawet przy kapitale za darmo, nie inwestowały i tego nie robią, polityka ma też tutaj znaczenie. Trochę wyższe raty kredytów nie wytworzą kolejnej kasty frankowiczów. A zwykli ludzie tracą 4-10% na lokacie w zależności od indywidualnego koszyka wydatków. W tym miejscu w sumie przydałyby się takie dane, ile jako kraj zyskujemy dzięki celowo osłabianej złotówce, aby pompować wyniki eksporterów, a ile tracimy na tym, na co proinflacyjnie wpływa słaba złotówka (np. ropa), nie podejmę się oceny takiego bilansu, ale z chęcią bym poznał dane.

Szutnik napisał(a):
Zresztą: za chwilę (IMO czerwiec - październik '21) FED ogłosi harmonogram wyjścia z QE. Zobaczysz, jak to zaledwie ogłoszenie przyszłych działań, nawet jeszcze nie ich podjęcie, wpłynie na ceny surowców, a więc i globalną inflację...


No jak wpłynie ? Jeżeli efektem miałaby być obniżka cen surowców i zmniejszenie inflacji, to przyklasnę :)

Szutnik - mieszkasz w Polsce ? To chyba odpowiedź na jedno ze swoich pytań masz, tzn. to o presję płacową, która była już przed COVID. Wszystko masowo drożeje, teraz ta presja będzie jeszcze większa (bo do powrotu do normalności i ponownej presji, należy doliczyć to, że obecnie już nawet proste osoby bez pojęcia ekonomii widzą, że coś jest nie tak z cenami i z grubsza każdy bez względu na branżę albo już podnosi ceny, albo ma taki zamiar, tak to już musi być w kraju, gdzie mamy realnie najbardziej ujemne oprocentowanie), a to nie musi się spodobać wydajności, gdy wisimy na byciu spichlerzem towarów i siły roboczej dla Zachodu.

Zapominasz chyba też o gigantycznych "programach odbudowy", to np. w kontekście stali, które mogą skutecznie podtrzymać presję surowcową i nie pozwolić spaść cenom. Gospodarka to reakcja łańcuchowa.

Co do drugiego Twojego wpisu - czyli ewidentnie proponujesz "ekonomię", gdzie najlepiej wprowadzić, niczym plany Chin, cyfrowe waluty z terminem ważności, bezmyślnie się zadłużać i konsumować, hipoteki na 100 lat jak w Szwecji, a za cnotę oszczędzania i umiejętnego zarządzania domowymi finansami stawiać przed plutonem, bo jakakolwiek podwyżka stóp procentowych w Twoim scenariuszu oznacza wojnę światową. To przepraszam, po jaką cholerę są stopy procentowe ? Skoro świat nie może normalnie działać manewrując tymi stopami, tzn. że jest na etapie narkomana, który wyczekuje dnia ze złotym strzałem, a już kompletnie nic na niego nie działa. Jak statek, któremu urwało ster i który co prawda dryfuje do portu, ale kolejny sztorm może go zniszczyć i na pewno do tego portu nie dopłynie. Niewolnictwo braku steru, niewolnictwem niskich stóp procentowych, baniek na aktywach, w tym na tych pierwszej potrzeby dla ludzi (np. nieruchomości). I czy aby na pewno więcej osób ucierpiałoby na tym, że raty ich kredytów wzrosną, aniżeli jest tych tracących 4% (oficjalnie) rocznie na koncie (a mających zbyt mało wiedzy lub środków, aby inwestować) ? Powiedziałbym, że tych drugich jest o wiele więcej. Kredyty dla przedsiębiorstw - znowu przesadzasz, kredyty są tanie od lat, a jakoś firmy się po nie nie schylały, w wyniku funkcjonowania w państwie o niestabilnym systemie prawnym i kilka innych czynników. Firmy nie rzucały się na kredyty po trochę wyższych stopach, ani obecnie, więc urealnienie stóp zasadniczo niewiele by tu zmieniło.

Jeżeli chodzi o NBP, stopy - to już chyba nawet Adaś, którego prawdopodobnie próbujesz swym wystąpieniem bronić, zauważył że coś jest nie tak i tak hardo nie zapowiada, że stóp nie podniosą latami, a wręcz dopuszcza 1Q 2022.

Wymęczający boczniak (ile to już trwa ?), gdy wszystko wokół rośnie, wyniki wpasowujące się plus minus w oczekiwania i nic poza tym, komunikacja z rynkiem zredukowana praktycznie do zera. Zobaczymy co pokażą za 1Q, mam od bezpiecznych poziomów, ale wycena nadal jest dość wysoka, chyba nie obejdzie się bez zabezpieczenia w razie, gdyby wyniki nie poszły dynamicznie do góry. Wg mnie wszystko co nie będzie dynamiczną poprawą i to względem samego 4Q 2020, pociągnie kurs dalej w dół.

50-latkowie, którzy co 2-3 sezony zmieniają rower czy narty, to może tych 5-10% najlepiej zarabiających. Lekarze, itd. Medianowy 50-latek prawdopodobnie nie jeździ co roku na narty, a powiedziałbym nawet, że mógł ich nigdy na sobie nie mieć. Znam takie osoby, o których piszesz, ale to jest klasa średnia, z naciskiem na średnią wyższą.

40 tys. za mieszkanie w Śródmieściu Warszawy, czy leci z nami moderator lub lekarz ?

Widzę niezły zalew szurstwa na forum, które uważa podobnie jak pewien Adam, że nikt nie ma wpływu na inflację.

Nie będzie żadnych cen globalnych, bo wtedy i wynagrodzenia będą musiały być globalne, a to może wyniknąć jedynie ze wzrostu wydajności, a nie sztucznego zmieniania co tydzień cenników w wyniku one-off'u. Jeśli kapitał zagraniczny miałby płacić Polakom tyle co u siebie, to się stąd zwinie, albo wręcz jeszcze szybciej zautomatyzuje.

Najważniejsze - rosnące grono emerytów, które będzie miało coraz większy wpływ na politykę. Już widzę globalne ceny przy emeryturach rzędu 300-400 euro. Oczywiście jest opcja dalszego dodruku i 15tek czy 26tek, ale znowu wracamy do kwestii wydajności gospodarki a sztucznego dodruku. Można zabrać bogaczom na etacie z 5 netto wg polskich kryteriów i dorzucić emerytom, ale wtedy wielu z nich wyjedzie i wyjdzie dlugofalowo na to samo. Na to, że bogactwo bierze sie z pracy i innowacji, a nie kreatywnej księgowości i dodrukowi.

Widzę, że niektórzy naprawdę uwierzyli pod wpływem ostatnich paru lat, że Polska zacznie gonić Niemcy i resztę. Niestety, prędzej czy później zaczną wychodzić zgnile fundamenty tego kraju, wiele kwestii, które mimo super nowoczesnych banków i innych ecommerce, mamy na poziomie co najwyżej drugiego świata - rozkład edukacji, służby zdrowia, system opieki społecznej i wiele innych. Ciekawe skąd weźmiemy dziesiątki miliardów na ratowanie fundamentów przed zawaleniem domu.

randomdziad napisał(a):
Kolega chyba raczy zartowac, jest spora roznica miedzy ad personam a po prostu krytyka z ktora nalezy sie liczyc jezeli sie wypowiada publicznie i stawia twierdzenia takie ze broker zarabia jedynie na dlugim kierunku w jedna strone. Bo smiem twierdzic ze liczy sie po prostu zmiennosc ktora podbija wolumen transakcji ale chetnie przyjme argumenty udowadniajace ze sie myle :).


Przecież właśnie ow dynamiczny, jednostajny kierunek w 1q 2020 Omar określił zmiennością :) W 2q były ciągle jazdy gora dół, a wynik był już znacznie gorszy.

Moderatorzy zapewne dostrzega dwa fragmenty do wycięcia z dwóch wpisów powyżej, ad personam.

Wyniki bardzo dobre, oby tak dalej, zawsze trzymam kciuki za polskie firmy, które konkurują czymś innym niż niższym kosztem roboczogodziny przy oknach czy meblach, co dotyczy mniej więcej 95% firm.

Liczba klientów zrobiła swoje i jak się okazało nie wszyscy weszli w darmowe zakupy akcji.

Do wszystkich uważających, że jest bardzo tanio i 2,5 mld cap to malutko - a bierzecie pod uwagę, że w 2022 i dalej mogą zarabiać np. między 200 a 500 milionów rocznie ? I czy wtedy to byloby mało czy dużo ?

Chciałem tylko zauważyć, że ich wyniki to generalnie ślepy przypadek, a nie cudowne zdolności zarządu. Zreszta sami sie do tego przyznali, że pandemia spadła pod kątem biznesu z nieba. Więc teraz na firmę, która przez lata zwiększala całkiem dynamicznie przychody, ale miała problem z rentownościa, nakładamy potężne nowe zasoby gotówki. Ale nadal te potężne zasoby gotówki są w ręku zarządu, który już nie raz pokazał, że robi sobie z ludzi jaja, a wcześniej miał latami problemy z rentownościa.


Moderator:
...

Niemniej spolka ciekawa i obserwuje jej rozwoj, czasem tez czuje przyplyw obowiazku wyjasnienia pewnych kwestii, gdy jak widac regularnie co jakis czas pojawiaja sie osoby widzace mityczna zmiennosc :)

Choc wg mnie to bardziej wina zarzadu - ktory przy okazji moglby troche popracowac nad IR i zrobic cokolwiek poza 4 komunikatami wynikowymi w roku, chocby podawac miesieczne przychody - uzywa terminu zmiennosc w zupelnie innym rozumieniu niz jest to powszechnie przyjete i wprowadza konfuzje.

Firmy podajace miesieczne przychody ida pieknie do gory, bez obsuniec po 40-50%. To cenne, bo akcjonariusze widza na jakim etapie jest firma i czy podtrzymuje dynamike, pozostawiajac czas na decyzje. Gdyby firma podawala comiesieczne przychody, to nie byloby tylu ludzi zawieszonych powyzej 25, bo kurs by do tego poziomu nie dotarl, ale tez nie zaliczylby tak gwaltownego cofniecia i spieprzenia sentymentu, ktore trwa juz w zasadzie 9-10 miesiecy, mimo ze chyba jestesmy zgodni, ze aktualne fair value tej spolki jest jednak z 2 z przodu. Ale wlasnie przez brak IR stalo sie co sie stalo, teraz bardzo dlugo zajmie pojscie do gory przy tylu hakach.

Dzerzi napisał(a):
Dla mnie to jest kolejne przypomnienie dlaczego banan jest bananem. Obecny kurs przy PE sprzed pandemii dyskontuje roczny zysk rzędu 180mln.


I dlaczego wychodzisz z założenia, że za rok czy dwa ten zysk właśnie tak nie będzie wyglądał ?

Często pojawia się też kwestia gotówki w spółce - o ile się nie mylę, to na GPW mamy nawet spółki, których kapitalizacja wynosi mniej, niż środki w kasie. Czy to oznacza, że wartosc jest kilkukrotnie zanizona i rynek sie myli ? A moze po prostu wchodza w gre rozne oneoffy lub prozaiczny brak przewidywan co do dynamiki dalszego rozwoju po uwzglednieniu nieprzewidzianych zdarzen ?

Moderator:
Nie, użytkownicy Premium traktowani są jak każdy inny, ich również obowiązuje regulamin. Moderatorzy zaś nie są obecni na forum 24/7 i nie są w stanie reagować w trybie natychmiastowym


Kolega nad toba potwierdzil jak to wyglada. Zeby nie byc goloslownym, na 4q2020 nie miala wiekszego wplywu nawet najwieksza korekta od marca 2020, ktora miala miejsce na koniec pazdziernika. Zygzaki sa w zasadzie caly czas, w koncu to rynek kapitalowy. Wiec w 4q do zygzakow mogles dolozyc calkiem dynamiczny trend, a wyniki okazaly sie co najwyzej takie sobie.

Jak najbardziej spolka wg mnie moze powtarzac te 40-50 mln. kwartalnie, ale to duzo za malo, aby posciagac ludzi z hakow. A troche tych ludzi jest i samo ich schodzenie z hakow powinno mocno spowalniac kurs, nawet gdy pokaza dobre wyniki.

Tak, wyniki za 1q20 względem choćby 2-4q20, gdy zmienność w twoim błędnym rozumowaniu była wyższa:) Ale ja się poddaje, skoro nadal nie widzisz, dlaczego tyle zarobili w 1q20. Gdybyśmy dzisiaj mieli wydarzenie na miarę marca 2020, to biorąc pod uwagę obecna bazę klientów, zapewne mogliby zarobić i 400-500 milionow za jeden kwartał, ale bez takiego wydarzenia, a ze zmiennością w twojej interpretacji, a więc gora-dol-gora-dol w zależności od dnia, to jest niewykonalne. Nie brnij.

Moderator:
...

Zmienność, na której zarabia XTB, to nie zygzak na wykresie, tylko silny jednokierunkowo trend po zmianie. Coś jak w marcu na głównych indeksach. Niefortunnie nazywają to zmiennością, która na chłopski rozum faktycznie powinna oznaczać zygzaki na wykresach, ale tutaj jest odwrotnie. Więc teraz nie ma żadnej wielkiej zmienności w znaczeniu zysków dla XTB.
Moderator:
...

Pytek, to raczej twoja rozchwiana pisownia świadczy o zalatywaniu bankierem. I to właśnie na bankierze jest sekta, która od sierpnia wieszczy powrót na 29 i nagania kolejnych, a tu klops :)

Wyniki z 1Q 2020 są nie do powtórzenia w dajacej się przewidzieć przyszłości. Przecież wielu z posiadaczy akcji XTB nawet nie rozumie czym w tym przypadku jest zmienność i na czym firma zarabia, ostatnio musiałem to tutaj tłumaczyć :)

Firma będzie dochodowa, bo baza klientów się rozrosła, natomiast bez wybuchu jakiejś wojny, albo czegoś podobnego do marca 2020 nie ma szans na utrzymanie tak wysokiej dywidendy. Więc w odniesieniu do obecnego kursu ta dywidenda 10% wygląda ok, ale kurs nie pójdzie teraz do góry o 100%, aby dojść do yield 5% (powiedzmy, że takie optimum), tylko kolejna dywidenda będzie po prostu o połowę niższa i da te 5% wg obecnego kursu, jeżeli nie wystapi rzecz jasna coś nieprzewidzianego.

Co do tych podbitek, to XTB to chyba najbardziej przewidywalny papier do zarabiania milionów na 10% w górę i 10% w dół, nie zlicze ile już tego było od wyników za 2Q 2020. Jeżeli masz tu srednia 25 czy 29, to pora dopuścić do siebie, że jesteś w podobnym miejscu co posiadacze CDR za 250-300 lub Mercatora za 500.

Wielkie zdziwienie, że kurs nie wraca po odcięciu dywidendy wynikającej z one-off'u ? Tam gdzie dywidenda jest niezagrożona i jest od lat wypłacana i nie zmniejszana, tam nie ma dziwnym trafem problemów z powrotem kursu do wyceny sprzed odcięcia. XTB to niestety nie Kęty czy Ambra. W zasadzie kupowanie pod dywidendę, gdy spółka spekulacyjna i przez najbliższe lata raczej nie zbliży się do podobnych wyników, to nonsens. Niczym nie różni się to od sprzedaży samodzielnej przed odcięciem, a i podatek zapłaci się za rok, a nie od razu.

Spółka ok, ale dywidenda jednorazowa, wynikająca ze sprzedaży jednej ze spółek. Tak samo na Eurotelu procentowo gigantycznie, ale po prostu to dywidenda z 2 lat. Wielu się może przejechać, gdy po odcięciu kurs nie będzie chciał wrócić, choć w przypadku Atende miałbym mniejsze obawy.

Bardzo sympatyczna spółka, rok temu były obawy jak wyjdą wynikowo po zamknięciu hoteli czy branży weselnej, wybronili się. Regularna dywidenda, potencjał wzrostowy spory, rozwój zagraniczny. Zaraz minie mi czwarty rok trzymania, prawie 100% na wzroście kursu plus ponad 25% na dywidendach. Czego więcej chcieć ?

To jest właśnie problem w "komunikacji" tej spółki. Na chłopski rozum jest właśnie tak jak piszesz - im więcej zygzaków, tym większa zmienność. Niestety tutaj jest to coś dokładnie odwrotnego - silny, kierunkowy ruch, np. teoretyczny zjazd WIG20 z 2100 na 1300 bez jakichkolwiek prób odbicia. Wtedy rekordowo zarabiają. Jak ten spadek wyglądałby następująco: 2100-1700-1850-1550-1600-1400-1200-1350-1300 - to zarobią niewiele, tak jak w poprzednich latach.

Szkoda, że muszą to tłumaczyć postronne osoby, a nie Omar i że nikt go wprost o to nie pyta, nie zdziwiłbym się, gdyby większość akcjonariuszy myślała tak jak Ty. Sam nie rozumiem, dlaczego oni nazywają to zmiennością, a nie silnym ruchem kierunkowym.

Od dołka październik / listopad do dzisiaj, w zasadzie nie mieli szans na większy zarobek.

No, blokowanie czy opóźnianie ze względów środowiskowych inwestycji w kolej, która jest najbardziej ekologicznym, wydajnym i zwyczajnie najinteligentniejszym środkiem transportu do tych powiedzmy 1000 km, to zakrawa o niezły trolling.


antionx napisał(a):
Nikt nie komentuje rajdu na spółce? Trochę to dziwne. Co za inwestorzy są na StockWatch?


Jak napisał kolega, pieniądze lubią ciszę. Niech dalej 50% wpisów calego forum dotyczy CD Projektu i Mercatora i błagan o wzrosty, tym później zleci się rozmaita spekula.

Czyżby długo oczekiwana korekta ?

To ESPI, które wkleiłeś, to jedna z moich top 10 najzabawniejszych sytuacji na GPW w zeszłym roku.

Na AQT też nie było olewki, gdy księgowa nie chciała wydać dokumentacji :)

Za to Ty nadal nie dowiedziałeś się jak działa "rynek". Polskie prawo liczy tysiące stron, a jest jednocześnie dziurawe jak ser szwajcarski. Sposobów na zarobienie na tej wiedzy bez uruchamiania akcji prezesa jest multum, chyba nie muszę ich tutaj podawać, bo wpadłby na nie przeciętny licealista. A w najbliższych kręgach podatkowych można robić takie cuda o jakich Ci się nie śniło.

W zasadzie amen, wszystko powiedziano. Chamski i perfidny insider trading, tak samo chamsko i perfidnie zostali zrobieni w bambuko kupujący przed widłami, ale to już ich wina. Trzeba było być wyjątkowo bezwonnym, aby nie wyczuć tu smrodu tej zagrywki.

Uzasadnisz wizję WIG20 ?

Nie zapominajcie, że w ostatnim czasie byly niezłe jazdy w aplikacjach ING i najbardziej powszechnego mBanku, sam znam kilka osób, które przerzucily się na XTB ze wzgledu na to. Te osoby nie dadzą zarobić. Sam zastanawiam się nad przenosinami z BGZ, ale też tylko akcje i tutaj bardziej ze wzgledu na prowizję. Więc nie podniecalbym się nadmiernie tymi 20 tysiącami.

Mercator, TSG, Kęty - na pewno taki zestaw by fajnie wpłynął na postrzeganie WIG20. Biomed ? Precz. Alior również mógłby zniknąć, bo m.in. przez takie spółki W20 ma wyniki jakie ma. Asseco to również plus dla indeksu, oby nie poleciał. A najlepszy scenariusz, to wchłonięcie wszystkich skarbów rodowych przez Orlen albo PKO albo KGHM, od razu zrobi się miejsce dla kolejnych fajnych spółek. Marzenia nie kosztują.

Jest coś w tym, co napisałeś w ostatnim akapicie. W zasadzie coroczną waloryzację emerytur można potraktować jako swego rodzaju podniesienie dywidendy. Mając emeryturę pozwalającą na spokojne życie, wcale nie dziwiłoby mnie, gdyby ktoś zupełnie olał giełdę.

Ale warto też na to popatrzeć z drugiej strony - to ostatnie pokolenie, które załapało się na tak wysokie emerytury, niewspółmierne do wpłaconych składek i wykonywanych zawodów. W systemie kapitałowym, bez dodatkowych wkładów i wyboru najlepszych lat składkowych, te osoby miałyby wykonując obecnie swoje obowiązki z lat 90 i wcześniej, po 1300-1500 zł emerytury. O ile w ogóle. Kolejne pokolenia natrafiają na barierę bardzo drogich nieruchomości, a przede wszystkim rosnącą z każdym dniem pewność, że ile by nie zarabiali, to jak nie zabezpieczą się dodatkowo, to dostaną 1000 zł emerytury jednakowej dla każdego. A na bezpiecznej lokacie i obligacjach nie odłożą, bo zje im to inflacja.

Moim zdaniem najbliższe lata to ostatni moment, aby polską giełdę dźwignąć z dna. Ujemne stopy procentowe, szalejąca inflacja, straty na obligacjach i lokatach, gigantyczne bariery wejścia w nieruchomości, gdzie też chyba już nie zarobi się 5-7% na wynajmie. Kasa, zwłaszcza ta nie pozwalająca na zakup kawalerki w większym mieście, zwyczajnie nie ma gdzie iść. I tutaj nie będzie działało to, co działa u ustawionego do końca życia emeryta z fajną emeryturką, tylko pojawi się pewien strach.

Jeżeli mamy to odnosić do 2013, to wszystkim należy życzyć takiego rajdu, jaki wtedy miał miejsce na S&P :), gdy jak piszesz big boys byli już załadowani.

Wskaznikow tego typu było w ostatnich miesiącach bardzo dużo, a to procent bykow, a to krzywa rentowności obligacji jak w roku xxxx, a to koty przestały tropić myszy, a to rekordy na shortach, i tak dalej. Jednocześnie tyle samo prowzrostowych. Nikt nie wie co będzie, ale GPW jest obiektywnie patrząc tania. A dolar drogi.

A gdzie ma iść cash, jeżeli obecnie tylko akcje pokrywają inflację ? Takiej sytuacji jeszcze nie było, żeby wszyscy mieli historycznie niskie stopy. Lokaty śmiech, obligacje śmiech.

Też obstawiam długiego boczniaka, kolejne rekordowe kwartały nie będą już żadnym bodźcem, będzie wyłącznie oczekiwanie na to, co będzie dalej. Czy po wszystkim zachowają np. 25%, 50, czy 75% zysków. I pod to można się bawić w szacowanie C/Z, a nie pod bieżące zyski.

Ja swoje tu zarobiłem, dziwi mnie natomiast, że nadal tylu tu optymistów, nie rozumiejących, że to nie wróci do 700 zł, dopóki firma, która zarabia ile zarabia wyłącznie dzięki pandemii, co przyznał sam prezes, nie udowodni, że może robić chociaż 500-600 mln. zysków po.

Mogą sobie zrobić i 2 miliardy netto w 2021, nadal to nic nie zmieni, bo liczy się to, ile kasy będą generować po pandemii. Obecne poziomy zysków są traktowane jako jednorazowe, nawet jak firma po pandemii będzie zarabiać kilka lub nawet kilkanaście razy więcej (i tak pewnie będzie) niż przed, to takich zysków nie pociągnie, więc wyliczanie teraz wskaźników C/Z nie ma żadnego sensu, bo opieracie to o zdarzenia jednorazowe.

Ileż razy czytałeś, ja też czytałem, a niektórzy zawisnęli na 600 i próbują się pocieszać, że to wróci. Wróci, jak będzie kolejny one-off, typu nowa mutacja odporna na szczepionki. Prawdopodobieństwo niech sobie każda rozumna istota wyliczy.

Nie musicie odpisywać, wiem co w takiej odpowiedzi się znajdzie, nieśmiertelne:

"masz szklaną kulę, że wiesz ile potrwa pandemia" (to niejako przyznanie, że to one-off)
"skąd wiesz, że nie utrzymają zysków"
"zwiększone zapotrzebowanie zostanie na zawsze" (nawet jeżeli tak, to będzie to można łatwo zaplanować, a nie cios w plecy jak w marcu)
"hmmm... ja poczekam, hmmm..., hmmm... (+ kilka emotek)"

Ktoś napisał, że może zjedzie tam gdzie wskazał Szutnik - 250 zł, a potem wybije nowe ATH - bądźmy poważni, bez nowej mutacji odpornej na szczepionki nic takiego się nie ma prawa wydarzyć. Jak ktoś zamierza odpisać, że nikt nie zna przyszłości, to awansem odpisuję, że jest szereg spółek, które ze znacznie większym prawdopodobieństwem niż nowa mutacja odporna na szczepionki, pokażą dobre wyniki. Prosty rachunek prawdopodobieństwa, bez kolejnego black swan to się już nie zbliży do ATH.


Potwierdzam te obserwacje, ostatnio w środkowej Polsce przejeżdżałem przez jakąś małą gminę, vis a vis siebie Dino i Biedronka, parking Dino pusty, Biedronka pełna. Dino się kompletnie niczym nie wyróżnia, czyli jest na etapie, który był problemem Lidla i Biedronki kilka lat temu - podstawowe produkty podstawowych marek, ale zero kącików tematycznych czy jakiegokolwiek premium. Nawet w małych miasteczkach ludzie chcą zjeść czasem coś innego niż tekturową goudę. Chociaż Biedronka też jakby powoli bez pomysłu, moim ulubieńcem jest Lidl, ciągle coś nowego wprowadzają, jednocześnie zachowując konkurencyjność cenową w podstawowych produktach. A Dino to po prostu kolejna Stokrotka, albo powiększony Lewiatan.

No nie ma, bo Geotrans jest na NC. Witamy Panie Prezesie, proszę poprawić brylantynkę na włosach.

Niektórzy widzę odkryli, że giełda to przede wszystkim emocje i psychologia. Widać też panikę u kolegi antagonisty byka, 5 wpisów o tym samym.

Dokładnie sprawdza się to, co pisałem parę miesięcy temu. Kupowanie tej spółki powyżej 300-400 zł to kasyno i trzeba się liczyć ze wszystkimi scenariuszami.

Nie chodzi o to, że wyniki są słabe, bo są świetne. Ale liczą się oczekiwania. Piszecie, że obstawiano 400, a jest 370 i jest źle - z reguły jeżeli publicznie podaje się własne typy, to się je zaniża, aby był efekt pozytywnego zaskoczenia i by nie wyjść na błazna. Więc jeżeli ktoś tu pisał o 400 mln., to zapewne w głębi duszy liczył np. na 430-450. Więcej takich osób = spadki od poniedziałku.

No i wiadomo, kwestia szczepionki, itd.

goral09mat napisał(a):
Na ostatnim webinarze powtarzali w kółko, że sytuacja spółki jest świetna, marże coraz wyższe a o rekomendacji BOŚ-a mówili, że są zaskoczeni i wg niech jest zbyt niska.

Nie mogą mówić nieprawdy bo to podpada pod paragrafy w przypadku osób na ich stanowiskach. Tak jak orzech pisze – czekam.


Nie trzeba kłamać, aby gestami, grą słów, sposobem mówienia w pewien sposób wprowadzać w błąd. Pamięta ktoś ten webinar z Kruszyńskim ? Bo ja tak, pół wywiadu na zasadzie "nooo... jest całkiem dobrze, noooo... zobaczymy co przyniesie przyszłość" wypowiedziane głosem starca w łożu. A przypomnę, że było to w momencie, gdy już leciały im rekordowe zyski i wiedzieli, że mają kalendarz rok naprzód. Ja to przetrzymałem i jeszcze trochę potrzymałem, ale wkurzyłbym się na miejscu kogoś, kto wtedy sprzedał, a bodajże po kilku dniach zrobił się odjazd z 40 na 130.

Tak tylko przypomnę, że zmienność w ich przypadku należy interpretować odwrotnie, niż interpretuje się to w zwyczajnej mowie. A więc im więcej zygzaków na wykresach, tym XTB zarabia mniej. W sumie powinni znaleźć jakiś inny ekwiwalent słowny zmienności, bo kojarzy się to niemal każdemu jako właśnie zygzaki, a nie pojedyncza zmiana kierunku i długi trend bez zygzaków.

XTB zarabia wtedy, kiedy mamy nagły zwrot jak w marcu i głęboki trend w jedną stronę. W 2 i 3 kwartale były zygzaki i od razu zyski znacząco spadły.

Dokładnie, wystarczy wspomnieć jakiś wywiad z wiosny z Kruszewskim, który musiał już wiedzieć o rewelacyjnych wynikach, a wszyscy bez wyjątku uznali, że gada jakby na firmę spadły klęski. Taka ciamciaramcia, której nikt nie podejrzewa o gierki psychologiczne. Wielu tutaj pisze, że zarząd Mercatora nie z tych kombinujących - uśmiech.

Rosją Rosją, ale główny wróg zarówno Polski jak i UE to Chiny. Rosja słabnie i będzie odgrywać coraz mniejszą rolę.

Co do indeksów - też myślę, że w przyszłym roku zacznie się mocniejszy trend rosnący. Ale do tego czasu spodziewałbym się jednej mocniejszej korekty, a ewentualne nowe i już dłuższe silne wzrosty dopiero wtedy, kiedy zaczną napływać naprawdę pozytywne informacje z gospodarek. Na razie wzrosty są, bo panuje radość, że mąż pobił żonę, ale nie na tyle mocno, aby się wykrwawiła.

Kakarotto napisał(a):
Joker Podzielam również optymistyczne zapatrywanie na banki. Możliwe że za rok, wielu patrząc wstecz będzie się zastanawiać gdzie mieli głowę nie kupując wielu zdrowych spółek, a będących w promocyjnych cenach.


To pytanie było zasadne, gdy np. ING był za 102 zł. Teraz banki już odjechały, bez istotnego zwiększenia poziomu stóp procentowych raczej nie ma tutaj pola do trzycyfrowych wzrostów.

Abstrahując od obecnych wycen, to wzrost - bo długofalowo poprawią wyniki automatyzującym się bankom. To nie są paniczne zwolnienia, aby utrzymać firmę na powierzchni, tylko by poprawić jej efektywność.

Natomiast tak jak banki były zdołowane, tak teraz bez powodu wystrzeliły do poziomów, z których wg mnie już nie ma powodów do większych wzrostów co najmniej do podwyżki stóp.

I nadziejesz się na korektę przy wyższych cenach :) Piękno giełdy spekulacyjnej - kiedy korekta, kiedy "odjazd z peronu, pójdzie albo w górę albo w dół, i tak dalej.

Panowie, bierzecie pod uwagę to, że bodajże 40% spółek w USA jest o co najmniej 20% poniżej swej wyceny sprzed pandemii ? Nasza giełda jest bardzo tania (w sporej mierze dzięki Sasinom i jego poprzednikom od ratowania węgla), USA co prawda na rekordach, ale ciągną ją firmy, które rokrocznie osiągają i poprawiają kilkudziesięciomiliardowe zyski. A więc firmy, na które wpływ pandemii jest niewielki lub żaden. Patrzenie na poziom samego indeksu jest trochę mylące.

Ponadto oberwały punktowe branże - turystyka, kina, wynajem aut, linie lotnicze, itd. A masa firm jednak utrzymała, albo poprawiła swoje wyniki. Przemysłu i usług niematerialnych (IT) nikt nie wyłączył i tego nie zrobi. Szczerze mówiąc nie liczyłbym w horyzoncie roku na inny scenariusz niż dalsze wzrosty (choć nie tak dynamiczne), przedzielane różnymi korektami.

* dlaczego kilka różnych osób naraz ?

Fakt, nie zjechałem niżej, tylko policzyłem pierwszą kolumnę.

Do tego drugi członek zarządu milion, i EŻ do tego ca. 4 miliony.

Tymczasem Kruszewski wywalił akcje za prawie milion.

Info o szczepionce Pfizera :) To jednocześnie dobitnie potwierdza, jak "fundamentalnie" postrzegana jest ta spółka. Oczywiście nie wiadomo, czy to zatrybi, długa droga, ale -15% oznacza, że rynek nie wierzy w utrzymanie zysków po pandemii.

Może sprzedają właśnie ci, którzy obawiają się, że jak gospodarka padnie, to będący w tak dobrej sytuacji bank, dotychczas nietknięty węglem, zostanie rzucony do ratowania innych. Przy tych rządach możliwe jest wszystko.

A "testy" lub prace nad nimi wykonuje pewnie kilkaset firm.

Pamiętacie bodajże maj i list intencyjny w sprawie przejęcia przez jedną z firm big pharmy binky ?

Serio ? W tych czasach, przy indolentach u władzy, ktoś próbuje bronić tezy, że to działanie na plus dla spółki ?

W marcu to była zupełna nowość, nikt nie wiedział jak to się potoczy i skończy, można to było porównać tylko do wybuchu wojny czy jakiegoś ataku meteorytów, zwłaszcza widząc obrazki z Chin. Teraz przeciwnik jest już znany, prawdopodobieństwo, że czymś zaskoczy (jakieś dziwne mutacje, itd.) jest bardzo małe, teraz wszystko rozbija się o liczby zgonów i śmierci i o to, aby nie zamykać gospodarek i firm, które pokazały, że nawet w takiej sytuacji wiele z nich potrafi poprawiać wyniki, a potężne spadki PKB wynikają z zakazów prowadzenia działalności przez poszczególne państwa. Nawet hotelarstwo trzeba podpiąć pod zamknięcie branży, bo jak mają zarabiać, jak nie można gdzieś polecieć bez ryzyka kwarantanny i uziemienia na czas nieokreślony ? Ciężko, aby nie było spadków po 5-10%, jeżeli wyłączyło się sporą część gospodarki.

Nie przewiduję paniki, bardziej coś na kształt jakiejś powolnej korekty, bo ja wiem, 10-15% ? Prawdopodobieństwo tego, że wskazane spółki polecą o te 10-15%, a jednocześnie nie odrobią tego w średnim czy długim terminie i to ze sporą nawiązką, jest dość niskie.

krewa napisał(a):
Uśrednianie w dół nie jest najlepszą strategią. Chyba, że postawiłeś sobie za cel wyzerowanie rachunku - wtedy tak.


Jeżeli docelowo akcje będą droższe niż najwyższy punkt wejścia, to jest to zarobek. Nie spieszy mi się, mogę poczekać kilka lat. Prawdopodobieństwo zera na tej spółce to strefa błędu statystycznego, koks to nie węgiel kamienny, więc państwo będzie dorzucać, aż spółka będzie w stanie sama zarabiać, gdy wróci koniunktura. Za jakieś 10 lat (kolejny kryzys albo inna pandemia) powtórka, kroplówka. Dopóki na wielką skalę nie wprowadzi się ekwiwalentów. Nawet jeżeli te ekwiwalenty to kwestia dekady, to tutaj będzie jeszcze co najmniej jeden rajd do góry.

vladinho napisał(a):
[quote=BearHand]
BearHand - zwróć uwagę na różnicę w wolumenie, w 2016 rósł powoli jak kurs piął się w górę i nastąpiło to po bardzo długiej ("książkowej") akumulacji. W tym roku juź na początku wzrostów mamy rekordowy wolumen, co oznacza, że na podejściu wrześniowym podaż tylko czekała żeby się pozbyć papieru. W tych okolicznościach ani to nie jest łatwa inwestycja, ani też nie ma podobnego charakteru jak w 2016. Być może w przyszłym roku -> jeśli <- spadnie zmienność pojawi się okazja.


Zgoda, lecz prędzej czy później ciężko wyobrazić sobie, aby za parę lat, gdy koniunktura wróci, nie urosło to o kilkaset procent od obecnych poziomów.

20 stanie się chyba mocnym wsparciem ? Może więc strategia kupić teraz za jakąś część środków, skupować co 20% w dół kolejnymi pakietami ? W drugą stronę wejść mocniej przy przebiciu 30, ale nie wcześniej jak w przyszłym roku ?

Obstawiałbym długofalowo wyższy potencjał dla PZU i JSW, przy czym ten drugi standardowo poleci przy kolejnej czkawce gospodarczej. No i banki w końcu też odbiją, zobaczymy jak podwyżki opłat wpłyną na wyniki za obecny kwartał.

Największe koncerny na świecie masowo przestawiają się na OZE, wiedzą że ropa już nigdy może nie wrócić do dawnych poziomów. Odbić odbije, ale to nie będzie już raczej tak spektakularne odbicie.

Vox napisał(a):
IRząd będzie musiał chyba wrzucić bieg TURBO na drukarkach, bo musza płacić również odszkodowania rolnikom (za futerkowe i 5ke dla zwierzat) oraz siłowniom basenom i klubom fitness (jakoś wczoraj ogłosili)
W kolejce czekają mieszkania na wynajem - rekompensaty za brak studentów w miastach... ciekawe co następne?


To Twój dopisek, czy natknąłeś się gdzieś na to coś ? Bo brzmi jak niezły żart ;), raczej wyższy podatek za kolejne mieszkania, w celu ratowania budżetu.

No właśnie, ktoś prostym językiem wytłumaczy zachowanie miedzi w obecnej sytuacji ?

SSP zwyczajowo pod tymi rządami służą za dojne krowy i łataczy problemów węglowych, na to musicie nałożyć obecne otoczenie ekonomiczne, niepewność co dalej. A owa pozycja kapitałowa może zostać (podobnie jak PKO BP) łatwo wykorzystana do ratowania kolejnych upadających i zbędnych spółek :) Tak więc bez zmiany rządów lub uspokojenia sytuacji ekonomicznej i wyjścia na prostą, to będzie odbezpieczona mina.

Myślę, że każdy bank ma tego typu geszefty - ale padło na nich, tak jak padło na VW w aferze spalinowej. Natomiast potencjał wzrostu jest najmniejszy, bo i spadło najmniej, zakładając że banki będą się poruszać w mniej więcej zbliżonej rentowności, pomijając te mocno uwalone w CHF jak Millennium czy mBank.

Nie przesadzałbym, że co trzeci - myślę, że wielu z pozostałych 63% po prostu nie skorzystałoby z pierwszej lepszej, gdyby mieli taką możliwość zrobić to jutro, tylko odczekali np. miesiąc czy dwa i zobaczyli, czy nie ma doniesień z kraju czy ze świata o skutkach ubocznych.

Też bym nie wiedział jak odpowiedzieć, gdyby ktoś mnie zapytał "czy się zaszczepię nową szczepionką" - no bo chce się zaszczepić, ale najpierw odczekać ten miesiąc, aby spłynęły wiadomości ze świata.

Pewnie masz na myśli ING. Santander i Paribas też raczej bezpieczne.

irozbi napisał(a):

Przy tej okazji radzę prześledzić historię AGTES-a, w której też kiedyś był Prezesem i wiodącym akcjonariuszem. Spółką była notowana na NC, też miała świetlane perspektywy zdaniem Prezesa, aż nagle zaprzestała działalności, środki z emisji i zyski nagle zniknęły, spółkę zdelistowano za brak raportu..., a inwestorzy zostali na lodzie.


Czyli coś jak Sapling i AQT :)

orzech napisał(a):
Nie ma co już dzisiaj chyba gdybać dlaczego tak a nie inaczej...
Mnie zaskoczył taki rozwój sytuacji po wczorajszych kapitalnych szacunkach, tego nie ukrywam.
Widać jednak wielu czekało na tą sesję by wyjść i zrealizować zysk, czy postąpili słusznie...hmmm ...czas pokaże....


Biorąc pod uwagę, że na giełdzie zarabia zdecydowana mniejszość, to każde wyjście na plus jest samo w sobie dobre :) Ostrzegałem - ale spokojnie, od jakiegoś momentu odbije i podjedzie przed wynikami za IV kwartał pewnie do tych 750-800. Przy czym ja już swoje zrealizowałem niedawno, nie chce mi się teraz łapać dołka, może być poniżej 500, a może tylko trochę niżej niż teraz. Ale jak zleci poniżej 500, to pewnie się zainteresuję na kółko. W każdym razie w pewnym momencie wycena poleci do poziomu, który będzie odpowiadał zyskom rocznym w przyszłości na poziomie obecnych zysków kwartalnych. Choćby skały s.rały, po pandemii nie będzie już wyrzucania zamówień z kolejki, aby włożyć nowe, bardziej marżowe. Firma będzie na innym poziomie i ten poziom (200-300 mln. zysku rocznie) będzie dużo wyższy niż przed pandemią, ale też dużo niższy niż obecna wycena. Długofalowo nie liczyłbym też na więcej niż C/Z 10.

A teraz karawana niech rusza, bo pewnie i taki wpis uznacie za obrazę majestatu ;)

Ładnie.

Ale w pewnym sensie uratowało ich nasilenie COVID. Czyli za rok o tej samej porze marże powinny być już niższe.

anty_teresa napisał(a):
Łendi napisał(a):
Nie wierzę, że reko jest tylko na 653 przy założeniu 900 milionów zysku. Przecież musieliby pokazać około 300 baniek za 3Q i ze 350 za 4Q. To kurs grubo w kierunku czterocyfrowym. Nie kupuje tego reko, rozumiem... można nie trafić PONOWNIE, ale 653 przy 900 bańkach?
Nieee

Po prostu ktoś wie jak się wycenia spółki, a inny myśli, że wycenia się je na bazie C/Z z jednego czy dwóch lat...


Ja jestem tylko ciekaw, czy Łendi & company pochwalą się, przy jakim poziomie wyszli z Mercatora, czy też w pewnym momencie na jakiś czas zamilkną, gdy przyjdzie urealnienie o kilkadziesiąt % w dół. Oczywiście kwestią otwartą jest czy urealnienie będzie z 600, 800, 1000 czy ilu (bo i takie cyfry są możliwe), ale będzie i będzie brutalne.

Maćko - fakty są takie, że w pewnym momencie rynek wyceni zyski po pandemii, a te będą dużo niższe niż w tym roku. Wg mnie lepiej zamknąć i mieć te kilkaset procent czy ile tam masz, niż czekać, aż pewnego dnia zaliczysz -50%.

Vox napisał(a):
Widzę widzę:

1. Gamedev UP
2. Medyczne UP
3. Allegro i sprzedaż wysyłkowa UP.

Reszta zaś na dno, lokdown 2.0.


kliknij, aby powiększyć


Któreś spółki z gamedev masz szczególnie na oku ? CDPr crunch, TSG raport taki sobie, wiele innych to już balony.

_olo_ napisał(a):
Członkowie nowej Rady nadzorczej są już uwidocznieni na stronie spółki a firma poszukuje Dyrektora finansowego i jeszcze paru pracowników.


Te ogłoszenia wiszą już długo.

Jak coś ma zostać, to raczej powszechna dezynfekcja rąk i ewentualnie maseczki, np. w komunikacji miejskiej. W zeszłym tygodniu byłem na większych zakupach w hipermarkecie i nikt poza mną nie miał rękawiczek (kupiłem jeszcze w marcu za śmieszne pieniądze, jeszcze trochę zostało w opakowaniu ;) ). Więc jeżeli zostanie popyt, to ze strony sektora zdrowotnego, kosmetyczki, itp. - a przecież już przed COVID rękawiczki były normą.

yoda napisał(a):
Czyli mamy tendencję wzrostową, 209 mln w q2, ok 300 w Q3 i 350 w q4, tak żeby spełnić szacunki PKO... 883 mln w rok... A masa ludzi nadal myśli że te zyski są jednorazowe, lada moment nowe lockdowny w Europie się szykują, więc popyt będzie rósł z miesiąca na miesiąc


Wskaż kto napisał, że są jednorazowe w sensie jednego kwartału, bo tego dotyczy Twój wpis ? Każdy myślący wie, że będzie kilka kwartałów żniw, a jako jednorazowość jest traktowany obszar oddziaływania COVID. Prędzej czy później się skończy i te wyniki drastycznie spadną, pewnie za cały rok do poziomu jednego kwartału albo i niżej. Jest to więc spore ryzyko, bo gra idzie o to, dokąd zapuści się rynek z wyceną na bazie wyników COVID, a kiedy to wszystko się urealni na lata bez COVID. Ja sprzedałem za 430 zł, fajnie zarobiłem, a nie da się łapać dołków i górek :), więc życzę powodzenia ale i rozwagi.

Albo jest to problem wyreżyserowany, aby gorącym kartoflem po kryzysie zajmowali się inni.

Popyt inwestycyjny, dobówkowy zamarł. Mamy więc dwa wyjścia - albo budują dużo, ale schodzą z cen, albo utrzymują ceny, ale budują mało. W obu przypadkach, choć dotyczy to w zasadzie całej branży, wyniki nie będą takie fajne jak w ostatnich latach. Teraz to jeszcze idzie siłą inercji, w dużych miastach w styczniu tego roku sprzedawano dziury w ziemi z oddaniem na grudzień 2021 r... więc nawet za rok widząc gdzieś żurawia nie oznacza to, że w firmie się kręci, po prostu muszą oddać to, co sprzedali.

Jeżeli kreski się do czegoś przydają, to co najwyżej do analizy bardzo krótkoterminowej. A ruch dzienny na GPW jest niestety uzależniony od tego, co dzieje się w Stanach. Taka nasza rola. A WIG20 długoterminowo analizować się nie da, bo co z tego, że jest jednym z najtańszych indeksów na świecie, skoro jest tam pełno truchła uzależnionego od polityków ? Nie znasz dnia ni godziny, jak jednak postanowią ratować wyngiel transferując hałdy węgla do Ostrołęki, bo znowu komuś odwidzi się gaz.

A może Majtek postanowi rozbudować multisektorowego czempiona o polską sieć spożywczą ? Dino piknie się nada.

Dodałbym jeszcze świeżą akcję z chorymi prowizjami za wysyłki - jak dla mnie ewidentne pompowanie wyników. Fajna giełda - jeżeli coś ma urosnąć, to tylko dlatego, że fundusze na ślepo to wykupią bo muszą. Jasne jak słońce, że to keszowanie biznesu, póki można tyle za niego dostać i póki nie ma Amazona.

Z całym szacunkiem, ale jeżeli już analizować przyszłość w oparciu o kreseczki, to te z USA, GPW jest ubezwłasnowolniona.

Znajdą się i to dość łatwo takie, które rosną od kilkudziesięciu lat, bez względu na wojny i inne wydarzenia i na pewno nie są branżą schyłkową - oczywiście nie należy ich szukać na naszej giełdzie. Przy czym to wzrosty nieduże, ale jednak, powiązane z tym, co ludzie muszą kupować bez względu na otoczenie.

Wykrakałeś ?

mackopl napisał(a):
@absmak
ciekawi mnie jaki masz portfel chwili obecnej z perspektywą dwóch lat, i jaki on będzie za np. rok? Rozumiem niezmienny.
Czuję niemienienie wysoką troskę, ale czy warto? Nie żal tak trwonić energię na taką spółkę jak Mercator, nie lepiej poszukać w tym czasie czegoś na czym można zarobić?
Jeżeli szacujecie 600 mln w drugim półroczu, to zakładacie zysk większy ode mnie. Powrót do marży sprzed pandemii to jak dla mnie scenariusz bardzo nadwyrężony. Shhh


Nie wiem czy ktoś szacuje 600 mln. w drugim półroczu, wiem natomiast i jest to pewne jak podatki, że za 2 lata nie będą robić 200 mln. kwartalnie. I to wystarczy, aby powoli myśleć o opuszczeniu łajby.

Widzisz, w Polsce ciężko o spółki, których notowania można sobie odpalić raz na kilka lat (i na pewno nie jest to Mercator, na którym już fajnie zarobiłem, ale sama firma wprost mówi, że to one-off, który trzeba jakoś zagospodarować) - na szczęście można inwestować na całym świecie, również w spółki, które od kilkudziesięciu i więcej lat nieprzerwanie sobie radzą i prawdopodobieństwo ich nagłych problemów jest niższe, niż upadek dowolnej spółki na polskiej giełdzie.

Tak więc mój portfel zawiera zarówno spółki, które trzymam od kilkunastu lat i zamierzam jeszcze co najmniej drugie tyle, jak i średni termin, jak i spekulację pod szybki wzrost, np. Mercator.

Ktoś pokusi się o wyjaśnienie tego co się dzieje ? Pęka balon NewConnect i obrywa każdy, nawet te nieliczne porządne spółki ? Tutaj już mamy prawie 40% korektę, przy coraz lepszych wynikach. Transakcje prezesa ? "Tylko" minimum 3 x wyższy planowany EBIT za parę lat od tego z 2019 r. ?

tomcio46 napisał(a):
Każdy gra po swojemu. Ja założyłem sobie cenę wyjścia, mam brane bardzo tanio, nie biorę ślubu z żadnym papierem na lata to co mnie obchodzi co będzie za lat X. No ale jak ktoś ma inny sposób inwestowania i zarabia Realne pieniądze to szacun.


Czyli podtrzymuję to co napisałem - nie wierzysz w tę spółkę w perspektywie długoterminowej, co nie zmienia faktu, że swoje zarobisz i można pogratulować. Bo o to w tym ogólnie chodzi, aby zarabiać ;) Zobaczymy ilu z pozostałych chojraków będzie miało akcje tej spółki np. za równe 2 lata.

tomcio46 napisał(a):
Nie, ja nie jestem OFE czy waren Buffet. Ja jestem leszczem który kupuje za góra 300k. I tak, wystarczy mi to co będzie w tym i następnym kwartale by sprzedać akcje z zyskiem.


Czyli właśnie zdradziłeś się, że nie wierzysz w to, że firma będzie dalej generować duże zyski, w innym wypadku nie planowałbyś sprzedaży po kolejnych kwartałach. W zasadzie nic więcej nie trzeba pisać.

Miloszdobro napisał(a):
Tu jasno widać, że aktualna wycena albo zakłada dłuższy okres eldorado rękawiczkowego niż 1-2 lata, albo zakłada wyższy poziom powtarzalnych zysków po pandemii.
No i co do MRC w kontekście kolejnej pandemii... to nie mamy pewności że akurat oni będą beneficjentem kolejnego kryzysu.


Może podyskutujemy co zakładała wycena np. kilka dni temu dla Exola ? Wycena sobie jest jaka jest, pierwsze zderzenie z realiami i nie ma tej wyceny.

Bardzo osobiście i agresywnie odbieracie głosy, które nie dają się podpalić emocjom na tej spółce, dochodzi do tego, że uznajecie, że jak ktoś nie pochwala MRC, to oczekuje wielkich spadków. Raz jeszcze, bo chyba nie dociera - na chwilę spółka być może dojdzie i nawet do 700 czy 800 (gdyby w 3 kw. osiągnęli podobne lub lepsze wyniki jak w 2 kw.), ale długoterminowo nie daje większych szans na utrzymanie wyceny. Sam mam jej akcje i oczekuję jeszcze podbitki w krótkim lub średnim terminie, lecz musiałbym być szaleńcem, aby wchodzić teraz i zakładać trzymanie np. 2 lata.


Kto pisze o wielkich spadkach ? Konkretnie.

mackopl - niezawodnie, jak zwykle ten sam zabawny tekścik ;)

bankrucik - jaki jest sens porównywania do zupełnie innych branż, działających na innych CZ ? Spółki przemysłowe latają na stosunkowo niskich wskaźnikach, nieporównywalnych do gamingu (który uważam za bańkę)

Łendi - na ile obstawiasz zyski po pandemii i bez (to może wywrócić stolik, gdy wejdzie Wiesław i powie o nowej fabryce) nowych fabryk czy przejęć ? 200 milionów ? 150 ? 250 ? Nałóż sobie na to wskaźniki przemysłowe i masz.

Nikt nie mówi, że to nie może chwilowo podejść do 400-500, ale nie ma szans tam zostać. Nikt też chyba nie zakłada, że wycena wróci poniżej 100. Kompletnie nie rozumiem Waszego toku myślenia - uważacie, że tu ma być 600 czy 800, bo spółka pokaże super wyniki za kolejne kwartały ? Pewnie pokaże, i co z tego, skoro każdy logicznie myślący wie, że to bezprecedensowe wydarzenie, bez którego nawet władze firmy nie myślały się nigdy zbliżyć wynikowo.

Gdybym miał tutaj coś przewidywać, to krótkoterminowo będzie jeszcze można zarobić, sam zresztą posiadam te akcje pod kolejne kwartały, ale długoterminowo to nie jest dobry zawodnik. Albo marże pójdą w dół, albo pojawi się konkurencja i pójdą jeszcze mocniej w dół - trzeba być skrajnie naiwnym, żeby wychodzić z założenia, że rynek w długim terminie pozwoli na istnienie niszy samograjki, tak nigdzie nie ma.

mackopl napisał(a):
Do oceny potencjału spółki bierzesz 4 ostatnie kwartały, czy jednak kolejne? Jaki wtedy wyjdzie wskaźnik? Jaka wyjdzie dywidenda? CRJ ma c/z 55.


A co się niby zmieni w kolejnych ? Sami przyznali w liście, że popyt wraca do stanu sprzed pandemii. Będzie więc długoletnie mielenie 10-15 zł kwartalnie, a wycena nawet po dzisiejszym zjeździe jest dla minimum 20 milionów kwartalnie. A więc teraz spadki i to spore, potem zanik obrotów (skoro w takim okresie popyt wrócił do poziomu przed, to tu już nic się nie wydarzy), a następnie spółka quasi-dywiendowa, bo nie potrafią utrzymać nawet jej wysokości. Do wyrzucenia z radarów, istnieje wiele pewniejszych dywidend.

Ależ piękny mechanizm wyparcia i jak zawsze ci sami zawodnicy ;) Wycena 3,5 miliarda - czym ją uwiarygodnić poza sferą pandemiczną ? Konkrety Panowie. Nie mówiąc o wzrostach... Każdy już wie, że jest super hiper jazzy cool, teraz gra idzie o to, na czym będą zarabiać później. Nikt nie podbije wyceny o 100%, jeżeli nie znajdzie uzasadnienia dla takiej wyceny w długim terminie, a ewentualne kolejne raporty na kilkaset milionów kwartalnie będą świetne do kółek, ale nic ponadto, bo każdy już wie, że spółka ma żniwa. Więc mogą sobie robić i kolejne 3-4 kwartały po 200 milionów, a to nic nie zmieni, bo liczyć się będzie uzasadnienie dla takiej cap w normalnych warunkach.

Mam ogromną nadzieję, że ani Mercator ani Biomed przypadkiem choćby na chwilę nie wpadną do WIG20, bo jak nie SSP to te będą kontynuować udupianie tego już mocno udupionego indeksu. Oczywiście akcjonariuszom MRC szczerze życzę udanej realizacji zysków i wyłapania szczytu :), ale przestańmy udawać, że ta spółka utrzyma w długim horyzoncie wyniki.

A jakie to obiektywne przesłanki stoją za tym, aby to ten sektor miał przyzwolenie na najwyższe dopuszczalne wskaźniki, a wystarczy jedna nieudana kontynuacja gry, aby kurs poleciał na dno ?

Nie zapominaj, że cała HoReCa była w śpiączce farmakologicznej - pytanie jaki to u nich odsetek sprzedaży.

Informacje
Stopień: Rozgadany
Dołączył: 17 czerwca 2020
Ostatnia wizyta: 23 maja 2021 14:53:46
Liczba wpisów: 152
[0,04% wszystkich postów / 0,42 postów dziennie]
Punkty respektu: 23

Kanał RSS głównego forum : RSS

Forum wykorzystuje zmodfikowany temat SoClean, autorstwa J. Cargman'a (Tiny Gecko)
Na silniku Yet Another Forum.net wer. 1.9.1.8 (NET v2.0) - 2008-03-29
Copyright © 2003-2008 Yet Another Forum.net. All rights reserved.
Czas generowania strony: 1,502 sek.

PORTFEL STOCKWATCH
Data startu Różnica (%) Różnica (zł) Wartość
01-01-2017 +165,97% +33 194,87 zł 53 194,87 zł
Logowanie

Zaloguj
Zapamiętaj | Rejestruj | Aktywuj | Odzyskaj hasło