12 spółek, które mogą zyskać na epidemii koronawirusa

Nawet w najgorszych momentach na giełdzie znajdą się spółki, które mogą zarobić na kryzysie. Sytuacja z koronawirusem nie jest tu wyjątkiem. StockWatch.pl sprawdził, które spółki mogą przekuć epidemię i problemy azjatyckich producentów na swoją korzyść.

koronawirus,epidemia,wyniki,giełda,akcje

Koronawirus to dla garstki spółek z GPW szansa na extra zyski.

Tak trudnego początku roku na rynkach nikt się nie spodziewał. Epidemia koronawirusa zafundowała inwestorom na całym świecie jedną z największych i najszybszych wyprzedaży w historii. W wypadku GPW ubiegłotygodniowy spadek WIG20 o 15,3 proc. był trzecim najgorszym wynikiem od początku istnienia warszawskiego rynku.

indeksy

Od początku roku główne indeksy giełd są na solidnych minusach. Kliknij, aby powiększyć.

>> Zobacz także: 5 giełdowych branż zarażonych koronabessą

Kupić, sprzedać, czy trzymać?

Dla inwestorów z GPW to był prawdziwy chrzest bojowy. Obecnie wielu z nich zastanawia się, co dalej. Sprzedawać, kupować, czy może jeszcze poczekać? Wyceny na pierwszy rzut oka są kuszące, szczególnie że akcje sporej części spółek ocierają się o wieloletnie minima lub ustalają nowe. Z drugiej strony inwestorzy wiedzą, że „tanie akcje” jutro mogą być jeszcze tańsze. W tym kontekście warto przypomnieć, że niedawno nasz redakcyjny ekspert od analizy technicznej ostrzegał, że mWIG40, czyli segment popularnych wśród inwestorów średniaków, nie wyczerpał jeszcze potencjału spadkowego.

Na koronawirusie pośrednio lub bezpośrednio stracą wszystkie gospodarki i giełdy. To konsekwencja globalizacji i tzw. systemu naczyń powiązanych. Problem dotyczy szczególnie Chin, które są kluczowym dostawcą materiałów, podzespołów, sprzętów i technologii dla firm na całym świecie, w tym także w Polsce. Dlatego w kontekście potencjalnych scenariuszy dla GPW wiele zależy także od tego, jak szybko chińskie władze opanują epidemię, a fabryki wznowią produkcję.

Obecnie podstawową kwestią jest ekspozycja konkretnych sektorów i spółek na sytuację w Azji. W każdym wypadku wygląda ona inaczej. Dla jednych ryzyko łańcucha dostaw może oznaczać wstrzymanie produkcji, drugich zmusić do szukania zamienników na rynku lokalnym, a trzecim wręcz pomóc, bo ograniczy konkurencję. I własnie pod tym kątem warto analizować spółki, szczególnie że ubiegłotygodniowa lawina porwała nawet zdrowe fundamentalnie firmy, których problemy Chin albo nie dotyczą, albo dotyczą w niewielkim zakresie.

Szybkie zyski na koronawirusie

Nawet w najgorszych sytuacjach na giełdzie znajdą się firmy, które mogą zarobić na kryzysie. W wypadku koronawirusa sztandarowym przykładem okazał się Mercator Medical, czyli producent jednorazowych rękawic medycznych, opatrunków oraz rozchwytywanych w okresie epidemii maseczek ochronnych. Spółka już sygnalizowała, że obserwuje wzmożony popyt na swoje produkty, co nie przeszło bez echa wśród inwestorów. Od początku roku akcje Mercatora podrożały o ponad 80 proc.

Biznes na epidemii koronawirusa chce zrobić kilka spółek biotechnologicznych z GPW. W ostatnim czasie głośno było o PZ Cormay i Biomaximie. Obie spółki zgłosiły w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych w Polsce testy do wykrywania koronawirusa, na co rynek zareagował euforycznymi wzrostami. Jednak tu skala potencjalnych zysków pozostaje wielką niewiadomą. Sam zarząd Cormaya zastrzegł, że nie jest w stanie ocenić, czy wprowadzenie testów na rynek polski będzie mieć istotny wpływ na wyniki finansowe.

Wśród spółek, które zasygnalizowały produkty związane koronawirusem są jeszcze Blirt i MBF Group. Pierwsza z nich otrzymała dwa zamówienia na zestawy diagnostyczne na łączną kwotę 3,5 mln zł. Z kolei MBF Group podpisał umowę z fundacją. Celem jest rozpoczęcie przedsięwzięcia biznesowego związanego z obrotem produktami medycznymi w zakresie profilaktyki przed wirusem 2019-nCoV oraz szczepionkom przeciw wirusowi 2019-nCoV.

W kontekście paniki wywołanej przez koronawirusa towarem deficytowym okazują się środki higieny. Ceny maseczek ochronnych, żelów i środków dezynfekujących dosłownie wystrzeliły, co najlepiej widać po ofertach na portalach aukcyjnych. Tu do gry wkroczył Orlen, który zapowiedział, że w najbliższych dniach rozpocznie na masową skalę produkcję płynu do dezynfekcji rąk. W ciągu dwóch tygodni spółka chce dostarczyć na rynek 1 mln litrów produktu. Ilość może robić wrażenie, ale w skali biznesu płockiego koncernu, to tylko kropla w morzu. Sama spółka jest dużo bardziej wrażliwa na spowolnienie w międzynarodowym transporcie i ew. spadku popytu na paliwa.

Wśród znacznie mniejszych spółek, które potencjalnie mogą zarobić na koronawirusie, są Harper Hygienics i Delko, czyli dostawcy chemii gospodarczej, kosmetyków i środków do oczyszczania skóry. Notowania Harper Hygienics tylko w miesiąc urosły o blisko 100 proc. W wypadku Delko miesięczna stopa zwrotu jest na 7-proc. minusie. Ale tu ciekawostką jest wznowienie zakupów ze strony prezesa. W lutym i marcu Dariusz Kawecki skupował niewielkie pakiety akcji z rynku.

wykres,mercator,cormay,harper

Kliknij, aby powiększyć.

Czy producenci gier to właściwy trop?

Na rynku słychać głosy, że wśród beneficjentów epidemii koronawirusa znajdą się producenci gier. W domyśle, skoro na zewnątrz szaleje wirus, to ludzie spędzą czas w domu grając w gry lub oglądając telewizję. Jest w tym ziarno prawdy, ale zdania wśród ekspertów i przedstawicieli samych spółek są już podzielone. Z pewnością branża powinna skorzystać na umocnieniu USD względem PLN. Jeszcze na początku roku za dolara płacono 3,80 zł. W lutym jego kurs podskoczył w okolice 4 zł.

– Czy epidemia przełoży się na skokowy bądź istotny wzrost wyników polskich producentów gier wideo, tu byłbym ostrożny. Przede wszystkim Azja nie stanowi tak dużego udziału w ich przychodach, a sama epidemia niesie za sobą szereg czynników ryzyka w szerszym terminie. Na tę chwilę można śmiało powiedzieć, że zyskają lokalni dystrybutorzy, tacy jak NetEase czy Tencent, którzy pobierają prowizje od sprzedaży – komentuje Piotr Bogusz, analityk BM mBanku.

Spośród największych polskich producentów gier, których gry są dostępne w Chinach można wymienić CD Projekt, 11 bit studios, PlayWay oraz BoomBit. Branżowy gigant w Państwie Środka jest obecny z grami GWINT: Wiedźmińska Gra Karciana i Wojna Krwi: Wiedźmińskie Opowieści. W wypadku 11 bit studios istotną pozycją jest Frostpunk – blisko 1/3 przychodów z gry pochodzi właśnie z Chin. Warszawskie studio przyznaje, że w ostatnim czasie obserwuje też wzmożony ruch w biznesie.

Dzienne dane sprzedażowe są zauważalnie lepsze niż w poprzednich okresach, sprzed wybuchu epidemii koronawirusa. Nie jest to oczywiście wzrost typu x2 lub x3, ale widać, że gier sprzedaje się więcej. Historycznie mamy więc powtórkę sytuacji z okresu Wielkiego Kryzysu w USA, gdy mimo załamania w gospodarce na popularności zyskało kino. To był mocny impuls dla Hollywood – komentuje Dariusz Wolak, IR Manager 11 bit studios.

Bez ekspozycji na rynek chiński świetnie sobie radzi Ten Square Games. W tym tygodniu akcje wrocławskiego studia biją rekordy na GPW. W czwartek za jeden walor płacono nawet 317 zł. Tu tajemnicą sukcesu jest skuteczna monetyzacja hitu Fishing Clash. Według danych Sensor Tower, w lutym przychody z gry wzrosły do 5 mln dolarów.

– Jeśli chodzi o wpływ koronawirusa i sytuację w Chinach na liczbę pobrań czy przychodów naszych gier, to na dziś nie ma to na nas wpływu. Powód jest prosty – nasze gry nie są dostępne w Chinach. Wciąż czekamy na oficjalną certyfikację Fishing Clash na rynek chiński, obecnie gra jest w fazie licencjonowania i nie jest dostępna dla przeciętnego odbiorcy – mówi Bartłomiej Piekarski, IR Manager Ten Square Games.

Dariusz Wolak dodaje, że epidemia wirusa to dla branży miecz obosieczny. Jako przykład wskazuje odwołanie tegorocznego Game Developers Conference. Warszawskie studio wybierało się do San Francisco na szereg spotkań i rozmów w kwestii pozyskania nowych tytułów do wydawnictwa. Koronawirus pokrzyżował te plany. Przedstawiciel 11 bit studios zaznacza, że jeśli kolejne duże imprezy gamingowe typu E3, Gamescom czy Pax Prime również zostaną odwołane, będzie to mocny cios dla branży. Szczególnie utrudni to promocję i budowanie hype nowych tytułów.

Kto wykorzysta zadyszkę Chińskiego Smoka

Ryzyko łańcucha dostaw i hamowanie chińskiej gospodarki już odcisnęło piętno na wycenach polskich spółek przemysłowych. Zdaniem ekspertów, nie wszędzie skala spadków była uzasadniona. Na GPW jest kilka firm, które na problemach azjatyckich producentów mogą sporo ugrać. Mowa tu o spółkach, które dotychczas cierpiały z powodu chińskiej konkurencji zalewającej rynek tańszym produktem. W tym kontekście ciekawą pozycją są spółki chemiczne.

W miniony piątek kurs akcji Grupy Azoty spadł poniżej 20 zł i był najniżej od 2010 roku! Chiny odpowiadają za 30 proc. światowej produkcji nawozów i są największym eksporterem mocznika i amoniaku. Jak zaznacza Jakub Szkopek z BM mBanku, przez koronawirusa duża część tamtejszych fabryk ostatnio albo pracowała na pół gwizdka albo wcale.

Mniejsza podaż z Chin to dla Grupy Azoty mniejsza konkurencja, a więc duże ułatwienie. Spółka notuje też świetne marże na nawozach, bo ceny gazu wciąż osuwają się. Co ciekawe, aktualne ceny surowca w Europie są niższe niż w USA, co jest swego rodzaju ewenementem. Drugim beneficjentem problemów chińskich firm jest Ciech, choć już nie tak dużym jak Azoty. W Europie rocznie produkuje się 11 mln ton sody kalcynowanej. Dla porównania Chiny to rynek niemal trzykrotnie większy. Roczna produkcja przekracza 30 mln ton, z czego część trafia też do Europy – zauważa Jakub Szkopek, analityk BM mBanku.

Inną spółką, która ma szansę rozwinąć skrzydła, jest Relpol. Polski producent przekaźników elektrycznych powinien notować zwiększone zamówienia od europejskich klientów.

– Relpol to spółka, która od lat zmagała się z tanią konkurencją z Chin. Przekaźniki sprowadzane stamtąd były sprzedawane wręcz na kilogramy. Brak nowych dostaw z Chin to szansa dla spółki na rozwinięcie skrzydeł i zdobycie większego kawałka rynku – dodaje Jakub Szkopek.

StockWatch.pl

StockWatch.pl wspiera inwestorów indywidualnych dostarczając m.in:

- analizy raportów finansowych i prospektów emisyjnych spółek przygotowywane przez zawodowych, niezależnych finansistów,

- moderowane forum użytkowników wolne od chamstwa i naganiania,

- aktualne i zweryfikowane przez pracownika dane finansowe spółek,

- narzędzia analizy fundamentalnej i technicznej.

>> Sprawdź z czego możesz korzystać za darmo i co oferujemy w Strefie Premium

TE ARTYKUŁY NA TEMAT 11bit, biomaxima, BLIRT, BoomBit, CDPROJEKT, Ciech, Cormay, delko, Grupaazoty, harper, mbfgroup, mercator, relpol, RÓWNIEŻ MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Współpraca
Biuro Maklerskie Alior Bank Bossa tradingview PayU Szukam-Inwestora.com Capital PR