pixelg
Forum StockWatch.pl
AD.bx ad0a2
AD.bx ad0b
Witamy Gościa Szukaj | Popularne Wątki | Użytkownicy | Zaloguj | Zarejestruj

karoldvl

karoldvl

Ostatnie 10 wpisów
Tak. Jak najbardziej. Jakoś nie wiem czemu, myślałem o premii cały czas w tym wpisie, więc zapis R_m na końcu nie był precyzyjny. Jakoś nawet nie pomyślałem w kategoriach wzoru, bo mentalnie traktuję drugi człon łącznie, więc w praktyce wychodzi, że jeden R_f nie musi być równy drugiemu. Tylko ja bym raczej rozumiał drugą część jako niezależną całość pod tytułem market (risk) premium i tak ją rozważał.

Ale jest dokładnie tak, jak mówisz. Chodzi o historyczną premię za ryzyko. Tu się kiedyś spór ideowy rozchodził bardziej o to, jak "historyczną" premię używamy. Może uda mi się później odszukać ten wątek.

Każdy element może robić różnicę, ale właśnie chodzi o to, że prawdopodobnie większe niedokładności będą przy wyznaczaniu premii/bety etc.

Ogólnie w skrócie (piszę mobilnie, jeżeli będzie potrzeba, mogę później skomentować obszerniej) - idea jest taka, że do wyceny potrzebne są tak naprawdę wartości przyszłe, które nie są znane. Dotyczy to zarówno bety, stóp, jak i premii. Akurat przyszłe stopy "najłatwiej" sensownie prognozować - reszta jest trochę zgadywaniem, dlatego przyjmuje się realizacje przeszłe za jakąś prognozę. Często jednak mogą one znacząco odbiegać od realizacji przyszłych. Założeniem podstawowym jest to, że spora część błędów się uśrednia w dłuższym horyzoncie, dlatego np. metodą historyczną premię "wyznacza się" na podstawie obserwacji nie z tygodnia, a kilku lat. Tylko problem jest w tym, aby z jednej strony było na tyle długo, żeby dostać przyzwoitą stabilność, a z drugiej strony nie za długo, żeby być w stanie wyłapać istotne zmiany tendencji (regime change) z sensownym opóźnieniem.

A w odpowiedzi na punkt 2: bo najlepiej byłoby mieć i R_f, i R_m bieżący (a właściwie przyszły). R_f jest (prawie) obserwowalna, R_m w tym rozumieniu nie, więc trzeba brać najlepsze, co jest dostępne.

wasilewski napisał(a):
Jeżeli prognozujemy, że spółka wyciśnie cash-flow w okresie 1-365 o wartości 1 mln a w okresie 366-730 też 1 mln to cash-flow spółki będzie wart:

a) (1/1,03)+(1/(1,03)^2)

czy

b) (1/1,03)+(1/(1,03*1,02))


Twoja druga wersja będzie metodologicznie jak najbardziej poprawna. Nawet powiedziałbym, że poprawniejsza. Po prostu zwykle różnice nie są na tyle istotne, a przynajmniej gubią się przy niedokładności innych oszacowań, że mało kto zwraca na to uwagę.

● Messner Z. "Rachunkowość finansowa z uwzględnieniem MSSF" - dobra na początek, przejrzysty układ, poręczna - taki w sam raz zakres + czytelne przykłady ewidencji

● Świderska, G. "Sprawozdanie finansowe bez tajemnic" - obszerna, porusza sporo kwestii, ale miejscami trudno się z niej korzysta - no i ta numeracja stron co rozdział (sic!)

● Seria meritum Wolters Kluwer: "Rachunkowość: Rachunkowość i sprawozdawczość finansowa" - ciężki kaliber, bardzo wyczerpująca ~1500 stron, podejrzewam, że zbyt obszerna na wstęp, ale świetna jako odnośnik źródłowy

● Olchowicz, I. / Tłaczała, A. "Rachunkowość finansowa w przykładach według ustawy o rachunkowości i MSR" - wybór zagadnień, bardzo fajne porównanie różnic, ale raczej jako dodatek na późniejszym etapie niż lektura podstawowa

W miarę możliwości polecam też zapoznanie się na jak najwcześniejszym etapie z materiałami źródłowymi (Ustawa, MSSF, KSR).

Polecam poszperać pod event study. Np. “Event Studies in Economics and Finance”, MacKinlay, A. C. Różnie może być z dostępnością. Na szybko online: On regression based event study.

erbe napisał(a):
Otóż, szukam w internecie co to jest sprzedaż netto. Czy jest to to samo co zysk netto ze sprzedaży? Liczyłem dla Lotosu wg wzoru (jako zysk ze sprzedaży): zysk ze sprzedazy brutto - koszty sprzedaży - koszty ogólnego zarządu.


Nie, to nie jest to samo. Sprzedaż netto = sprzedaż brutto - upusty, zwroty itp. Poszukaj pod hasłem net/gross sales. Normalnie to co jest w sprawozdaniu pod "przychody ze sprzedaży", to jest net sales właśnie.

Widzę, że już chyba jest komplet skarbówek, to można by się jeszcze kiedyś pokusić o jakieś wykresy krzywej dochodowości i może spready korporacyjne (o wykresach premii w czasie nie wspominając ;-)).

Podejrzewam, że tutaj:
bossa.pl/notowania/stopy/rento...

albo daleko nie szukając (wygląda na to, że już chyba wszystkie są):
www.stockwatch.pl/obligacje/no...

Cytat:
Czy w takim przypadku można przyjąć 0 i czy jest to potwierdzone w literaturze?

Nie za bardzo. Wskazuje to najprawdopodobniej na problem z szacowaniem premii za ryzyko. Podejście historyczne dla emerging markets jest mocno zawodne.

Polecam do poczytania:
aswathdamodaran.blogspot.com/2...

I w wersji naprawdę dogłębnej:
www.cfapubs.org/doi/pdf/10.246...


krishic napisał(a):
Tak z ciekawosci czy oswiadczenie pod trescia mogaca spelniac wymogi "rekomendacji" formulki:

[...]

zalatwia sprawe watpliwosci z w/w interpretacja ?


Co do zasady, to raczej nie. Natomiast wskazuje pewnie jakoś intencję autora.

Ale sprawa nie jest wcale taka prosta. W obecnym brzmieniu wygląda to tak:
Cytat:
Rekomendacjami są raporty, analizy lub innego rodzaju informacje, zalecające lub sugerujące, bezpośrednio lub pośrednio, określone zachowania inwestycyjne co do jednego lub kilku instrumentów finansowych lub emitenta instrumentów finansowych, w tym opinie odnoszące się do bieżącej lub przyszłej wartości lub ceny instrumentów finansowych:

1) sporządzane przez niezależnego analityka, firmę rekomendującą, instytucję kredytową lub inny podmiot, którego podstawowym przedmiotem działalności jest sporządzanie rekomendacji, lub osobę fizyczną zatrudnioną w takich podmiotach lub będącą z takimi podmiotami w stosunku zlecenia lub w innym stosunku prawnym o podobnym charakterze, jeżeli zawierają informacje stanowiące bezpośrednie lub pośrednie zalecenia lub sugestie podjęcia określonych działań inwestycyjnych w odniesieniu do określonych instrumentów finansowych lub emitenta instrumentów finansowych, lub
2) sporządzane przez podmioty inne niż wymienione w pkt 1, jeżeli zawierają informacje stanowiące bezpośrednie zalecenie podjęcia określonych działań inwestycyjnych, w odniesieniu do określonych instrumentów finansowych
- przeznaczone do dystrybucji za pośrednictwem kanałów dystrybucji rekomendacji lub przekazywane do publicznej wiadomości, zwane dalej „rekomendacjami”.


W moim rozumieniu, to bezpośrednie sugerowanie zachowań inwestycyjnych sprowadza się do określeń w stylu kupuj/sprzedaj etc. Pośrednio natomiast to praktycznie wszystko się kwalifikować może. Trochę problematyczny jest niezależny analityk, ale to akurat SW nie dotyczy.

Inna sprawa, że moim zdaniem spełnianie wymogów a wypełnienie znamion rekomendacji to trochę odrębne kwestie.

Ale to takie moje interpretacje. Standardowo, IANAL, więc bardziej wiążące informacje to pewnie najlepiej do KNF-u.


Wygląda fajnie. Imponująco prezentuje się strona kalkulatora. Tylko od razu taka jedna uwaga - nie zapomnijcie o dymkach informacyjnych. Podejrzewam, że nie dla wszystkich użytkowników terminy YTM, MD, BPV spread, puttable/callable będą zrozumiałe.


Podstawowe pytanie - jaki jest cel takiej analizy? Bo od tego zależy, na co należy kłaść ciężar (poprawność formalna/teoretyczna, czy ważniejsze są praktyczne skutki).

W rzeczywistości nie ma czegoś takiego jak instrument wolny od ryzyka - masz tylko lepsze lub gorsze proxy tej wartości. Moim zdaniem, gdyby dało się z obligacji skarbowych usunąć element ryzyka kredytowego, to ich rentowność byłaby bardziej adekwatna, bo bliższe jest to horyzontowi inwestycji w akcje (zazwyczaj zakłada się parę lat). Ale to czysto teoretycznie (no i modelowo stopa wolna od ryzyka nie powinna zależeć od horyzontu).

W praktyce niezależnie od wybranej opcji (bony przed miesiącem, bony teraz, stopy, obligacje etc.) różnica będzie góra 1 pkt. proc. Niby dużo, ale nie ma to wielkiego znaczenia, bo i tak cała dokładność rozjedzie się przy oszacowaniu bety i premii za ryzyko. Więc brałbym to, co w danym momencie ma sens/wygodniej dostać. Sam zwykle używam stóp międzybankowych albo obligacji. Bardziej skupiłbym się na ustaleniu, w jaki sposób estymować betę i premię. To jest zadanie mocno niełatwe.

Kiedyś był już temat poruszany nawet o takim samym temacie:
www.stockwatch.pl/forum/wpisy-...

Na zachodzie jest tego sporo, ale tam jest trochę inna mentalność i za większość porządnych danych trzeba też porządnie płacić. Ze źródeł darmowych de facto standardem jest http://finance.yahoo.com/.

Jeżeli interesują Cię też inne dane finansowe poza notowaniami, to może Ci się przydać ten temat: What data sources are available online? @ Quant.SE.

Czy w przyszłości planowane jest wprowadzenie bardziej uniwersalnego bezpośredniego API, które zapewni dowolność w kwestii wykorzystywanych narzędzi/języków programowania? Mam na myśli coś w stylu XML API TD Ameritrade. Obecnie niestety jest to bardziej NOLAPI, bardzo mocno związane z tą kontrolką.

Czy istnieje możliwość testowania na rynku akcji na zasadzie paper trading? Jeżeli nie, to czy są plany wprowadzenia takiej funkcjonalności?

Cytat:
Ja też mam drgawki jak widzę przeliczanie tych danych w tył. Oderwane od rzeczywistości

Do testowania to raczej korekta krocząca w przód by się przydała, ale wychodzi z tego oddzielny szereg, który nie nadaje się do bieżącego "oglądania". U nas chyba nikt tak nie udostępnia, bo kto tego potrzebuje, to i tak pewnie sam to robi.

A odnośnie samych wykresów - wzorcowo ceny historyczne powinny być rzeczywiste transakcyjne i do tego oddzielna tabela zdarzeń (corporate actions). Wtedy można to ad hoc przeliczać zależnie od potrzeb. Ale jak zwykle pewnie rozbija się o dostępność odpowiednich danych.

Cytat:
Gdyby udalo znalezc sie gdzies notowania gieldowe, ktore takze zawieraja wszystkie spolki wowczas wyniki uzyskane w tej analizie bylyby wolne od 'survival bias'. Niestety na chwile biezaca nie posiadam historii notowan wszystkich spolek (w tym takze bankrutow, spolek wycofanych itp). Orientuje sie ktos skad mozna by taka historie pozyskac?


Zobacz na GPWInfoStrefa. Są kompletne, choć zdarzają się dziwne wartości dla mocno starszych danych (głównie przed 2000).

Niestety, trochę wątpię, żeby się udało takie dane zbiorczo pozyskać. Ogólnie dane zazwyczaj albo są niepełne, albo podawane bardzo selektywnie. Z rzetelnością też bywa różnie. Mimo wszystko, chyba najlepiej wypada standardowy wybór, czyli Notoria. Choć z tego co słyszałem, to też nie jest idealnie. Ewentualnie bardziej komercyjne źródła.

Gdyby jednak udało Ci się coś znaleźć w tym zakresie, to daj znać. Myślę, że wiele osób tutaj by taka informacja zainteresowała.

Jak dla mnie to one na oko wyglądają tak samo. Po prostu przesunięcie jednej świeczki.

Cytat:
Fundamentalnie jeśli firma emituje po cenie niższej niż WK na akcję, to nie rozwadnia, a wręcz zagęszcza wartość przypadającą na akcję pozostałych akcjonariuszy.


Nie miało tam być przypadkiem "po cenie wyższej"?

A odnośnie samego pytania autora - jest tylko jeden sposób "upewnienia się". Emisja bez prawa poboru wymaga 80% głosów na WZA (KSH Art. 433. § 2.). Jeżeli zebranie się takiej większości popierającej emisję bez PP jest prawdopodobne, to nie można zawczasu niczego wykluczyć. Wtedy, tak jak pisał Scarry, bardziej należałoby posiłkować się historią i celami spółki/głównych akcjonariuszy.

Zamknięcia pozycji w przykładzie dokonuje się poprzez sprzedaż odpowiedniej opcji w dowolnym terminie pośrednim. Natomiast dokładna wielkość wypracowanego zysku będzie zależała od wyceny opcji w momencie sprzedaży.

Zgadza się. U nas dostępne są opcje europejskie, więc wykonanie prawa może nastąpić tylko ostatniego dnia.

Takie dwie rzeczy, które na szybko mi się skojarzyły.

Po pierwsze, zwróć uwagę, czy nie robisz jakichś błędów wynikających ze specyfiki modelowania. Sporo już zresztą wymieniłeś. Ale na przykład survivorship bias jest dosyć częsty. Wystarczy, że opierasz się na bazie notowań historycznych EOD, np. z DM BOŚ. Spółki, które po drodze padły albo coś innego im się stało, nie są uwzględniane w bieżącej wersji bazy. Skutek jest taki, że historycznie wystarczy na chybił trafił coś wybrać i wychodzi lepiej niż indeks.

Częsty jest też data snooping bias - jeżeli na tym samym zestawie przetestujesz 1000 modeli, to nie ma siły, żeby któryś nie wypadł atrakcyjnie. Jeżeli stosujesz rozwiązania uczące, to poza zestawem do uczenia i testowania, przydałby się jeszcze trzeci, na którym zweryfikujesz już wybranych kandydatów. A największe poczucie pewności (ważne jest tu słowo poczucie), daje zamknięcie w szufladzie na X czasu (zależnie od interwału, na którym operujesz), niedotykanie niczego po drodze i sprawdzenie po fakcie (takie granie na sucho). Przynajmniej wiesz, że nie sugerowałeś się (nawet podświadomie) zestawem testowym.

Co do samych parametrów, to jest tu parę osób, które na pewno chętnie się wypowiedzą w tym temacie, więc nie będę zabierał miejsca. ;-) Trochę zależy też od samej specyfiki systemu i rynku, na którym operujesz.

bossa.pl/index.jsp?data=2010.0...

Update:
Ups, teraz zauważyłem, że chodzi o marzec 2011. Jak widać, w tak dalekim horyzoncie nie było nic notowane.

Mogę podrzucić parę linków z finansów ilościowych, bo tę działkę najlepiej kojarzę:
http://quant.stackexchange.com/ - w sumie Q&A a nie forum, na razie w fazie rozwojowej
http://wilmott.com/index.cfm - forum ilościowców, chyba z największą tradycją
www.nuclearphynance.com/defaul... - również dosyć spore i popularne forum
http://www.analystforum.com/forum - dyskusje typowo pod kątem egzaminów finansowych

Z typowo giełdowych pewnie ktoś wkrótce coś podrzuci.

Czy przypadkiem nie miało być:
Cytat:

współczynnik beta 1,8
stopa zwrotu z (rynku) akcji 20%


W takim wypadku przy użyciu CAPM uzyskasz szacowany koszt kapitału własnego. Po uwzględnieniu długu wyjdzie WACC, które porównujesz z IRR, przy założeniu że projekt jest finansowany z jednorodnych kapitałów spółki (po koszcie dla firmy, a nie koszcie finansowania celowego vide project finance).

Oryginalnie spotyka się raczej Terminal value w wycenie metodą DCF, natomiast Residual value to bardziej pojęcie księgowe.

Problem w tym, że można spotkać (rzadko, ale jednak) te pojęcia używane zamiennie - Terminal value w kontekście aktywów, a Residual value w wycenie DCF. Co gorsza, bardzo często Terminal value jest tłumaczona na polski właśnie jako wartość rezydualna (bo wartość terminalna dziwnie brzmi, częściej wartość końcowa się pojawia).

Nie jest ważne jak to się dokładnie nazywa, w każdym przypadku chodzi o to samo. Co wpływa na terminal value? W najczęstszym i najprostszym przypadku (założenie stałego wzrostu) - bezpośrednio tylko wartość ostatniego przepływu, założona stopa wzrostu i stopa dyskontowa (plus umiejscowienie w czasie). Czyli niezbyt dużo. Natomiast pośrednio wpływ ma wszystko, co w jakiś sposób oddziałuje na dowolny z tych czynników.

Powinien być nagłówek z objaśnieniem. Jeżeli nie ma, to pewnie standardowo OHLC (open, high, low, close). Prosty sposób na sprawdzenie - przejrzeć parę wartości i zobaczyć, czy ma sens.

Jeżeli interesują Cię dane bieżące, to chyba najprościej strona KDPW:
www.kdpwccp.pl/pl/zarzadzanie/...
www.kdpwccp.pl/pl/zarzadzanie/...
www.kdpwccp.pl/pl/zarzadzanie/...

Gorzej jeżeli masz na myśli dane archiwalne, to chyba nie tak prosto wyciągnąć oficjalne dane.

Jak dla mnie to drugi link jest niespójny. Liczenie maintenance CAPEX jest OK w celach analitycznych, ale używanie tego w ten sposób do wyceny jakoś mnie nie przekonuje. Jakimś trafem w przyszłych okresach dyskontowany jest cash flow po uwzględnieniu wzrostu, a licząc podanym sposobem wzrost się bierze znikąd (bez dodatkowych nakładów). W tym wypadku ta ukryta wartość, o której wspominają, to po prostu niepoprawne przeszacowanie bieżących CF.

To podejście miałoby sens przy szacowaniu wartości rezydualnej - jako proxy dla rezydualnego CF. Ale nie jest to nic innego jak po prostu prognozowanie CF dla terminal CAPEX = maintenance CAPEX ~= Depreciation & Amortization.

Po pobieżnym sprawdzeniu widzę, że jest trochę więcej linków prezentujących podobne podejście jak wymienione w Twoim poście. Pewnie wynika to z tego, że wersja Buffetta to FCF = Net earnings + Depreciation – maintenance CAPEX. Tylko że z tego jak ja to rozumiem, on ma trochę inną perspektywę. To jest patrzenie w stylu - zobaczmy, jakie przepływy firma generuje obecnie i ile trzeba wydać, żeby taki poziom utrzymać. Inwestycje we wzrost mnie nie interesują, bo jak kupię całość (większość), to ja będę decydował, czy jest sens/potrzeba wzrostu (i czy jest to rzeczywiście opłacalne). Ale FCF w przyszłych okresach jest szacowany właśnie bez elementu wzrostu i takie podejście jest spójne. Szukanie ukrytej wartości w tym wypadku polega na sprawdzeniu, czy przy takim założeniu (zatrzymujemy w tym momencie inwestycje wzrostowe) nie uzyskamy więcej niż oczekiwania rynku. Może tak być, jeśli np. decyzje inwestycyjne obecnego zarządu nie są optymalne, a my mamy lepszy pomysł (czyli sposób na wygenerowanie większego CF przy tym samym/mniejszym poziomie CAPEX).

Problem powstaje, gdy zaczyna się mieszać trochę tego podejścia, trochę tamtego.

Przynajmniej ja tak to widzę w skrócie.

Wcześniej niż 2000 może wymagać trochę więcej szperania, ale mniej więcej do tego czasu są do znalezienia na przykład na Bankier.pl w archiwach:
www.bankier.pl/wiadomosci/news...

Za stopę wolną od ryzyka zazwyczaj przyjmuje się po prostu rentowność obligacji albo stopy międzybankowe (LIBOR/WIBOR). Stopa zwrotu "q" to zwykle dividend yield gdy odnosi się to do akcji. Jeżeli masz opcje walutowe, to pewnie wyliczasz to z Garmana-Kohlhagena. Wtedy "r" to stopa lokalna, a "q" to stopa waluty obcej.

Kwestia zmienności to bardziej złożony temat. Możesz liczyć historyczną, implikowaną, stochastyczną. Ta właściwa i tak jest nieobserwowalna. Zależy, do czego Ci to jest potrzebne. Na poziomie poglądowym pewnie nie ma to większego znaczenia.

Abner1984 napisał(a):
Jestem na 99,9999% pewien że do każdego Level'u otrzymujesz nowy zestaw materiałowlove4


No to ja dla potwierdzenia dodam 0,0001% i mamy już 100%. thumbright

Turbo certyfikatów (w sensie lewarowanych z knock-outem) raczej w Polsce nie uświadczysz. A przynajmniej tak było jakiś czas temu, nie jestem do końca na bieżąco z wszystkimi nowinkami na rynku. Choć patrząc na to, że dopiero nam się pierwsze ETF-y zadomowiły, to nie spodziewałbym się zmian w tej kwestii.

Najbliżej geograficznie, z tego co kojarzę, to albo niemieckie Hebel-Zertifikate albo na Wiener Börse jest tego sporo pod Knock-out Zertifikat. Czasem jeszcze na zachodzie spotyka się to pod nazwą Mini Futures (nie mylić z E-mini). Ale w Polsce o czymś takim nie słyszałem.

Bossa.pl + Excel/Calc/R (czy co tam kto lubi)?

Cytat:
w pierwszym podrozdziale pisałem ogólnie o analizie portfelowej, kto wymyślił, jak i również o ryzyku i stopie zwrotu.


No to wygląda jednak bardziej na tę wersję drugą (ilościową). Nie wiem, czy w takim wypadku jest sens mieszać w to rzeczy pokroju macierzy BCG.

Co prawda na samym końcu w pozycji "inne", ale pojawiło się "Investment Valuation". ;-) Więc jednak czytają też odpowiedzi na pytania otwarte. Ciekawe ile to było "najczęściej". :-) Ale już "Security Analysis" się nie dostało.

A co do samej listy - na pewno zbiera najpopularniejsze pozycje na polskim rynku. I jeżeli tak do tego podchodzić, to wydaje się w porządku.

A jaki masz w ogóle tytuł pracy?

Bo tak na pierwszy rzut oka to tematyka bardziej z zakresu analizy strategicznej portfela (produktów). Widzę, że Wikipedia tak to hasło definiuje. Zazwyczaj jednak chodzi o analizę ilościową - coś w stylu analizy portfelowej na Notoria.pl/Modern Portfolio Theory.

Odnośnie oprogramowania to nie sądzę, żeby dało się łatwo coś znaleźć. Tym bardziej, że nie wiadomo, czego dokładnie potrzebujesz. Jakiego rodzaju rozwiązań szukasz?

Mogę potwierdzić, że faktycznie wyrzuca na defaultowej przeglądarce, na Operze natomiast nie ma problemu. Ale nie mam teraz niestety czasu, żeby sprawdzać czym się różni żądanie wychodzące od Opery. Poza tym i tak pewnie szybciej będzie w logach od strony serwera sprawdzić.

Z tego co pamiętam, to w EMIS powinny być przynajmniej niektóre dane. Na pewno swego czasu były P/E, P/BV, bo pamiętam, że jak potrzebowałem na szybko, to stamtąd brałem.

Zakładam, że chodzi o jakąś pracę akademicką, bo bez dostępu uczelnianego może być trudno.

Możesz liczyć zwroty dzienne, mogą być tygodniowe (albo z dowolnego innego okresu), ale musi to być konsekwentne. Na pewno nie może to być tak:
Cytat:
Rt rozumiałem stopę zwrotu od 1 kursu z tabelki do pozostałych.

Verion napisał(a):
NO tak, jakby nie patrząc zawsze dysponujemy przeszłością i to jest nasz jedyny drogowskaz gdzie kierować się na przyszłość. Bazujemy na statystyce i prawdopodobieństwie jak zresztą całe nasze życie.


Świetnie akurat w tym temacie wpisuje się Black Swan Taleba. ;-)

Cytat:
Wczoraj trochę pobawiłem się z tą betą, i znalazłem wzór na nią nie ten co napisał WD. Zwany szacowanie beta metodą najmniejszych kwadratów.
jest to
suma z n okresów (Rt-R)(Rmt-Rm) / Suma z n okresów (Rmt - Rm)^2


Ale to jest to samo. Czy to będzie regresja, czy tradycyjnie kowariancja/wariancja to nie wyjdzie nic innego jak przekształcenia.

Cytat:
Liczyłem to w ten sposób. Zrobiłem sobie dwie tabelki z WIG i KGHM, (od początku roku)
przez Rt rozumiałem stopę zwrotu od 1 kursu z tabelki do pozostałych.
np
okres --- kurs --- stopa zwrotu
1 --- 4 --- 0 %
2 --- 4,50 --- 12%
3 --- 4,70 --- 15 %
4 --- 4,1 --- 3%
Zatem suma to 30 %
Ten sposób obliczeń, dał mi bete dla KGHM równą około 3,8. Może to i całkiem prawdopodobne gdyż inwestując na początek roku w KGHM do teraz dostało by się ponad 80% stopę zwrotu a w WIG tylko 20%.


To że beta jest wyższa, to jeszcze OK. Ale chyba trochę za bardzo. ;-)

Spróbuj dla każdego dnia liczyć zwrot w postaci (bieżący - poprzedni) / poprzedni albo w ogóle wrzuć zwroty logarytmiczne. Bo w tym przypadku co podałeś, to pojawiają się jakieś zwroty nie dzienne a z ruchomych okresów (różnej długości), stąd takie wartości pewnie wychodzą.

A tak dorzucając do tematu jeszcze, to Bloomberg standardowo liczy z danych tygodniowych za okres dwuletni, więc to też jest jakiś wyznacznik, co się najczęściej stosuje.

Cytat:
Wziąłem KGHM tylko dla tego, że jego branża jest wszystkim bardziej znana, ale jak sam napisałem jest to ogromna spółka zatem ogrom obliczeń. Chciałem tylko na niej załapać o co chodzi. :)


Chodziło mi tylko o to, że moim zdaniem najłatwiej poczuć, że to "działa", jak jesteś w stanie w miarę wszystko ogarnąć i widzisz, że jak podstawiasz liczby, to chodzą tak jak powinny. I fajnie jest jak na początku wystarczy zaprognozować parę wartości typowo związanych ze spółką, a nie trzeba zabierać się za cały rynek (gospodarkę) i rynki poboczne (np. surowce, forex). Na to przyjdzie jeszcze czas. :-)


Cytat:
Pisałem już zresztą Ci kiedyś o tym, że betę trzeba liczyć na rocznych stopach zwrotu


Możesz podrzucić jakiś link/wytłumaczenie?

Z tą betą to jest pewien problem. Podobnie jak duża część innych zmiennych finansowych ma ona charakter nieuchwytny. Normalnie podręcznikowo to jest sobie beta dla spółki, podstawiasz ją do wzoru i wychodzi koszt kapitału, wszyscy są szczęśliwi, można iść dalej.

Problem w tym, że nie robi się rozróżnienia na betę historyczną, a betę rzeczywistą (przyszłą), która tak naprawdę nas interesuje. Niestety tej prawdziwej nie poznamy, aż stanie się historyczną. ;-) To co liczymy (albo samo wylicza się na StockWatchu), to wersja historyczna, która ma dla nas być estymatorem tej wartości. A estymacja obarczona jest błędem. No i nie zawsze przeszłość jest najlepszym przepowiadaczem przyszłości (choć jest to w modelach finansowych zadziwiająco częste).

Nie twierdzę, że takie liczenie jest błędne. W praktyce zazwyczaj wykorzystuje się tego typu wyliczenia i nie ogląda więcej za siebie. Co prawda pewnie większy wpływ będzie miało przeszacowanie przychodów/stopy wzrostu, niż ułamkowe różnice w wartości bety, ale trzeba mieć świadomość, że nie można ślepo ufać w jedyną poprawną wartość bety. Są modele bety fundamentalnej, które, przynajmniej teoretycznie, powinny lepiej prognozować przyszłe wartości. Ale liczy się je trudniej, nie są zestandaryzowane i trudno jednoznacznie wykazać, że akurat takie podejście jest w każdym przypadku lepsze. Pewnie dlatego wciąż najczęstszym sposobem jest ten historyczny.

Wniosek końcowy: wytrwałości w liczeniu, tylko nie zapominaj, że to na końcu to tylko oszacowanie. Czasami wartość "wyssana z palca"/oparta na doświadczeniu analityka (niepotrzebne skreślić) może się okazać lepsza, tylko trudniej ją obronić zawczasu. A jak coś "liczy się samo", to i liczby same się bronią. ;-)

Powodzenia i ostatnia sugestia - zacznij może DCF-y od mniejszych spółek o prostych biznesach. Na kolosach już nie raz sztaby analityków zęby sobie połamały.

Jestem ciekaw, czy uda się uzyskać zgodę KNF-u na publikację zadań. Swego czasu dość pilnowali swoich zadań. Jeżeli uda się Wam coś zdziałać w tym temacie, to dajcie znać.

W tym momencie nie za bardzo mam czas, aby to przeliczyć, ale pierwsza sugestia, to spróbuj z Z'' (trzecia forma wzoru). Z tego co pamiętam, to chyba ta wersja jest stosowana na StockWatchu, ale zapewne WatchDog będzie w stanie potwierdzić/wyjaśnić lepiej.

Faktycznie, jeżeli przyjmiemy taki model przyczynowo-skutkowy, że potrzeby wzrostowe są tak duże, że nie starcza nie tylko zwykły cash flow generowany przez firmę, ale też nie pokrywa tego w całości finansowanie dłużne, to istotnie trzeba będzie się posiłkować nowym kapitałem.

Początkowo myślałem o podwyższeniu kapitału per se (tak patrząc od drugiej strony całkiem), stąd gdy ląduje to w formie gotówki, to nie ma bezpośredniego wpływu na FCFF/FCFE.

W przedstawionym przypadku jednak rzeczywiście będziemy borykali się z ujemnym FCFE. Ale jest to dosyć częste dla spółek wzrostowych i nie wiem, czy jest sposób, a także sens próbować to obchodzić. Bo taki jest obraz sytuacji.

Tak jak mówisz, można to traktować jako dokładanie do interesu z perspektywą przyszłych nadzwyczajnych zysków (odłożenie gratyfikacji w czasie). Tylko że kiedyś musi się to skończyć, bo ujemne FCFE ad infinitum (brak dywidend) znaczyłoby (modelowo), że nie ma sensu w taką spółkę inwestować. Zazwyczaj więc jednak pojawia się w wycenie założenie dodatnich przepływów (gdzieś tam na końcu) albo korzysta się z czegoś innego niż DCF.

Inna sprawa, że jak perspektywy na najbliższe 10 lat wskazują na taki rodzaj wzrostu, to trzeba być chyba bardzo "growth-oriented", żeby się pakować w tego typu inwestycje.

Na jakiej zasadzie wyliczasz FCFF/FCFE?

EDIT:
O, właśnie sposobem podanym przez WatchDoga nie za bardzo jest miejsce na nowe emisje. Nie powinno Ci to wyskakiwać w tym miejscu.

Cytat:
gdzie można znaleźć takie informacje?
w sprawozdaniach finansowych?

Zazwyczaj tak, rozbicie wynagrodzeń powinno być w notach gdzieś (choć różnie ze szczegółowością bywa). W tym wypadku tego typu informacje powinny się pewnie pojawić w dokumencie informacyjnym.

Wierzę Ci na słowo. ;-)

sneer napisał(a):
Nie ma czegoś takiego jak kapitał obrotowy netto. Może być majątek netto


Problem w tym, że jest coś takiego jak Net Working Capital i przy tłumaczeniu pojawiają się problemy. Bywa majątek, bywa kapitał obrotowy netto. Ale chodzi o to samo. Choć chyba częstsza jest wersja z kapitałem. I potwierdzam wersję Kasi, że jest to jednak pojęcie powszechnie spotykane.

Kasia Stefanska napisał(a):
Włosi niewiele wnieśli do współczesnych finansów, lepsze robią buty

Ale chociaż z ag(g)io mogą być dumni. :P

lilh napisał(a):
nasunęło mi się następne pytanie dotyczące EV (Enterprise Value). czy EV mogę otrzymać ze wzoru EV = (Cena akcji*ilość akcji) - dług netto - środki pieniężne?


Nie, EV to wartość, którą należałoby zapłacić za przejęcie całego biznesu (a nie tylko udziałów w spółce). Spłacamy po kolei akcjonariuszy (market cap/kapitalizacja rynkowa), wierzycieli (dług), a to co zostanie (środki pieniężne), to de facto obniża nam ilość środków potrzebną do przeprowadzenia takiej operacji.

Enterprise value @ Wikipedia

W uproszczeniu w tym wypadku będzie EV = (Cena akcji*ilość akcji) + dług netto

Dług netto to już z definicji dług - środki pieniężne.

W środkach pieniężnych masz zazwyczaj też ekwiwalenty. Zwykle chodzi o lokaty/bony skarbowe. Z Krajowych Standardów Rachunkowości:
Cytat:
Ekwiwalenty środków pieniężnych - są to te aktywa pieniężne, nie zaliczane do środków
pieniężnych oraz inne aktywa finansowe, które charakteryzują się jednocześnie:
1) wysokim stopniem płynności, to jest łatwością wymiany na określoną kwotę środków
pieniężnych,
2) nieznacznym ryzykiem utraty wartości oraz
3) krótkim terminem płatności lub wymagalności, nie dłuższym niż 3 miesiące od dnia ich
otrzymania, wystawienia, nabycia lub założenia (lokaty);

Niemniej to jest to samo. Może byłbyś w stanie podać przykładowe dane, na których operujesz? Wiadomo będzie, co jest nie tak.

Cytat:
pytanie jak podobna procedurę przeprowadzić dla wskaźnika P/BV?

Analogicznie. Tylko tu od razu w wyniku masz equity (wartość kapitałów własnych), a nie Enterprise Value, więc nie musisz nawet odejmować.

Odnośnie problemu średnia/mediana - różne są szkoły. Średnia jest mocno wrażliwa na wartości skrajne, ale w praktyce i tak powinieneś odrzucić outliery z analizy, więc wyjdzie prawie na to samo.

Z tego co pamiętam, to mnożnik wartości obecnej/przyszłej i mnożnik wartości obecnej/przyszłej renty.

EDIT:
Mniej więcej tak to wygląda.

johana napisał(a):
-jakim kryterium wybrać spółki do analizy, aby wybór był zasadny? (max 10 spółek)

Przede wszystkim ważne jest, jaki jest główny cel analizy i z czym zamierzasz te portfele porównywać. Bo jest wiele sposobów i dużo zależy od uzasadnienia. Ja akurat wybierałem wszystko jak leci, według płynności (obrotów) aż długość szeregu czasowego stawała się problemem. Ale akurat benchmarkiem w moim przypadku był WIG. WIG20 też jest fajny, łatwiej ogarnąć mniejszą liczbę instrumentów, tylko trzeba pilnować zmian w indeksie i wypadałoby przetestować hipotezę wpływu włączenia do indeksu na wyniki. Za to mi się nie chciało zabierać.

Cytat:
Mimo że na GPW dopuszczalne jest przeprowadzanie krótkiej sprzedaży na opcjach, w ING Securities takiej możliwości nie ma.

To o tyle dziwne, że to nie jest żadna krótka sprzedaż jak przy akcjach. Żeby ktoś mógł kupić opcję, to i wystawić musi ktoś. Pewnie im się nie chce depozytów pilnować. ;-)

Cytat:
Z mojej pobieżnej oceny wynika że najkorzystniej prezentuje się oferta "bosia" która z tego co widzę daje możliwość wystawiania opcji.
Czy macie na ten temat jakieś swoje obserwacje, lub może oferta innego brokera wydaje się Wam korzystniejsza?

Mogę tylko potwierdzić, że nie ma problemów (a właściwie nie było, bo to spory czas temu). Ale czy jest najkorzystniej, to trudno mi się wypowiadać.

Całych wyliczeń nie sprawdzę, bo musiałbym się przekopywać przez notowania, ale komentarz do tego fragmentu:

buldi napisał(a):
Ponieważ na Naszej GPW nie możesz być wystawcą opcji tzn możesz jedynie kupić opcje call lub put inaczej mówiąc long call lub long put powinieneś raczej zsumować te koszty jako wartości dodatnie.


Nie pamiętam, żeby coś się zmieniło w tym względzie i wystawianie nie powinno być problemem, normalnie zawsze było dostępne - "sprzedajesz" po prostu opcję, której nie posiadasz. Tylko dochodzi wtedy sprawa depozytu.

A propos tematu, to kiedyś słyszałem takie porównanie - granie na czysty short to obstawianie - częste małe i pewne zyski i raz na jakiś czas duża wpadka. Long to z kolei regularne straty z nadzieją, że kiedyś się uda natrafić na czarnego łabędzia i te "nieskończone" zyski. ;-) W długim terminie efekt powinien być ten sam, ale do czasu tego nadzwyczajnego zysku ciągłe odejmowanie premii z rachunku jednak psychikę nadwyręża. :-)

Cytat:
Pojmuję że jeżeli indeks spadnie w dniu wygasania do 2750 mogę zarobić 50pkt x 10 - 300,00zł czyli 200zł a jeżeli wzrośnie o 50pkt analogicznie stracę 800,00zł.

W tym wypadku zajmujesz pozycję długą na put 2800. Masz prawo sprzedać po 2800, ale nie musisz. Więc jeżeli indeks wzrośnie ponad ten poziom, to opcja wygasa (jest bezwartościowa, nie wykonujesz swojego prawa) - więc "pożera" Ci tylko zapłaconą premię.

Cytat:
Rzeczywiście chodzi o kurs odniesienia, jednak na Kagiehu bywało, że kurs transakcyjny zaraz na początku sesji niewiele różnił się od kursu odniesienia.


No bo logika jest jak najbardziej taka, że jak się nic nie zmieniło fundamentalnie przez noc, no to przecież akcje są warte tyle samo, więc kurs odniesienia jest najlepszym punktem wyjścia. Sytuacja odwrotna powinna być raczej wyjątkiem. Tylko że pewnie nie wszyscy zwracają na oznaczenia uwagę i zwłaszcza przy mniejszych dywidendach się to rozmywa, czy zmiana wynika z wahań kursu, czy odcięcia dywidendy.

brutalp napisał(a):
Z tego co wiem to kurs nie jest automatycznie ściany na następny dzień. Nie ma czegoś takiego że jeśli kurs wynosił 60 zł i była dywidenda 10 zł to następnego dnia kurs wynosi 50 zł. To rynek weryfikuję kurs i zdażają się sytuacje gdzie kurs nawet rośnie po ustaleniu prawa do dywidendy !!!


Bo kurs rzeczywisty nie jest "ścinany" automatycznie (w tym sensie, że determinuje go popyt/podaż). Natomiast zmienia się kurs odniesienia (odjęcie dywidendy) - czyli poziom, od którego liczone są zmiany procentowe. Tylko że kurs odniesienia nie musi być kursem transakcyjnym (po którym akcje "chodzą" następnego dnia) i pewnie o to chodzi w powyższym fragmencie.

v3nom napisał(a):
Ja pierwiastkuję w pythonie bez zbędnych ceregieli. Wystarczy, że wiesz który moduł zaimportować Angel


I w taki sposób ginie pierwiastkowanie pisemne. :P

Kage napisał(a):
Ja się pozwolę z przedmówcami nie zgodzić.
Nie ma nic złego w pisaniu pracy licencjackiej/magisterskiej związanej z zainteresowaniami, które nie są przez nas do końca wyeksplorowane/przestudiowane.

[...]

Nie było żadnego spinania, problemów z terminami itp. Jak bardzo to człowieka interesuje to samo pisanie i czytanie książek na ten temat sprawia mu radość. Jest luty, kończę właśnie rozdział empiryczny, gdzie porównuję 2 skonstruowane systemy i zostanie mi tylko do napisania 1 (słownie jeden - z 15 stron) rozdział teoretyczny związany z samą analizą techniczną (w teorii). Można? Można:) PEACE!!


Też popieram to podejście. Na pewno jest dużo ciekawiej tym sposobem. ;-) Jedyny problem, to można się czasami przeliczyć, więc dobrze jest ocenić szanse powodzenia zawczasu (zwłaszcza jeśli chodzi o część empiryczną - czy na sam koniec nie okaże się, że wynik jest różny od zakładanych wniosków :-)).

A tak prywatnie - pozdrawiam Kamil, widzę, że pisaliśmy u tego samego promotora licencjat. Może kiedyś się uda wyskoczyć pogadać poza forum.

Nie wygląda, jak zadania z egzaminu (przynajmniej nie ten format). ;-) Bardziej przypomina zbiór zadań z matematyki finansowej. :-)

marpa napisał(a):
Ogłoszenie/propozycję zamieściłem tutaj, bo jest to dość popularny serwis i myślałem, że wśród wielu użytkowników znajdą się tacy, którzy są zainteresowani "ilościowym ujęciem" inwestowania (np. studenci ekonometrii, matematyki finansowej, którzy jednocześnie inwestują na giełdzie lub w inny sposób przejawiają zainteresowanie nią). Jeśli udałoby się nawiązać współpracę, o której wspominałem w pierwszym poście, to świetnie. Mogłaby się ona rozwijać na łamach tego forum i ubogacać zawartość serwisu.


Zainteresowani pewnie są (a przynajmniej +1 ;-)). Problem chyba bardziej ze skonkretyzowaniem, jak to miałoby wyglądać. Ale na rozmowę na ciekawe tematy zawsze jestem chętny. :-)

Poza Wilmottem obecnie w becie wystartował http://quant.stackexchange.com/ - nie wiadomo jeszcze, co z tego wyjdzie, ale bardziej akademickie zacięcie na niezłym poziomie.

marpa napisał(a):
Wracając do egzaminów maklerskich, to zgadzam się z lukch(em?), że przechowywanie rozwiązań wszystkich zadań w jednym wątku prowadzi do chaosu. Jeśli ktoś chciałby się zająć tym tematem (osobiście jestem mało zainteresowany), to sugerowałbym rozwiązanie, w którym każde zadanie ma swoją stronę www, z rozwiązaniem, tagami i możliwością podpięcia wątku, o standardowo formatowanym tytule.


Pracuję od pewnego czasu nad Q&A finansowym. Jeżeli znalazłoby się zainteresowanie, to można by dokooptować zadania z egzaminów do tego, bo tematyka zbieżna. Tylko trzeba by jakimś sposobem uzyskać zgodę KNF-u na publikację treści zadań, bo inaczej ciężko to sobie wyobrazić. A z tym może być trudno (z tego co wiem, to preferują odsyłanie na własną stronę, co w tym wypadku raczej mija się z celem).

Ten aspekt praktyczności to właśnie u Damodarana można chyba najlepiej zobaczyć. Jest dużo szczegółow, nie ma traktowania tematów po łebkach i wszystko składa się w jedną sensowną układankę. Natomiast praktykę wycen (w sensie jak to zazwyczaj wygląda) to chyba najłatwiej ocenić przeglądając jakieś analizy i rekomendacje.

Investment Valuation Damodarana. Biblia wycenowców. Prawdopodobnie najlepsza książka na ten temat i IMHO w ogóle jedna z lepszych książek finansowych. Wycena Copelanda to też klasyka, choć trudno jest znaleźć coś, czego nie ma w Investment Valuation. Z polskich Metody Wyceny Spółki Panfila i Szablewskiego są całkiem OK. Pewnie parę tytułów jeszcze by się znalazło, ale już pozycja numer 1 zapewnia cały zapas wiedzy teoretycznej. Odnośnie tej strony "praktycznej" - czego konkretnie szukasz?

Sprzedaż po odcięciu nie wpływa na nabyte prawo do otrzymania dywidendy.

Tak dla pewności - mówimy o dniu ustalenia prawa do dywidendy - "dzień ogłoszenia dywidendy" można inaczej rozumieć.

W ogóle to temat był już poruszany choćby tutaj:
www.stockwatch.pl/forum/Defaul...

Kluczowy jest dzień ustalenia prawa do dywidendy. Sama wypłata jest już kwestią techniczną.

kiewus napisał(a):
Natomiast stosując VBA eliminuję błędu obliczeń do zera i jak wspomniałem dla ciągłych wszystkie obliczenia trwają obecnie 6 minut (pracuję na skróceniem do minuty - kwestia kodu). Byłbym wdzięczny za rozwinięcie Twojej wypowiedzi na ten temat.


Tak na szybko teraz, chodziło mi o to, że rzeczywiste stopy zwrotu to jedno, oczekiwane to drugie, a średnia historyczna to niestety okazuje się być jeszcze inna kwestia. To samo kowariancje - estymowanie za pomocą danych z przeszłości relacji oczekiwanych w przyszłości obarczone jest pewnym błędem. O ile przy małej ilości instrumentów i dużym szeregu czasowym da się to znieść, to już macierz 300x300 robi się kolosalna.

Trochę to tłumaczenie mi teraz nieskładnie wychodzi, postaram się jutro więcej napisać.

kiewus napisał(a):
Najciekawsze jest to, że nie natknąłem się jeszcze nigdzie na konfrontację takiego portfela z indeksem w długim terminie na krajowym parkiecie. Jestem ciekaw efektu prac noblisty w warunkach GPW.


Testowałem coś takiego w ramach pracy licencjackiej i wyniki były raczej średnie. Ale znowu - musiałbym się bardziej rozpisać. Trochę inne podejście, ale podobne wnioski mieli Galus i Sokołowska.

kiewus napisał(a):
[...] I teraz prośba do Was: czy ktoś z Was kiedykolwiek próbował Markowitza na taką skalę? Z chęcią wysłucham wszelkich rad i uwag. Postram się wrzucić kilka screenów z wspomnianego excela, żeby trochę rozjaśnić powyższy opis.


Głównym problemem jest wrażliwość na dane wejściowe. Estymowanie za pomocą danych historycznych (średnich) przy takiej ilości instrumentów daje przeciętne rezultaty. Za duże błędy się wkradają. Jest teoretycznie kilka technik, które powinny pomóc, ale nie dane mi było ich zweryfikować. Największą bolączką są oczekiwane stopy zwrotu. Osobiście skłaniałbym się koncepcyjnie najpierw w kierunku preselekcji ("stock picking"), a potem dalszego mielenia przez optymalizator.

W praktyce chyba częściej widuje się różnej maści modele Blacka-Littermana, Treynora-Blacka, ewentualnie spore zestawy ograniczeń na Markowitza, bo w wersji "książkowej" sprawia sporo kłopotów.

WatchDog napisał(a):
napisz priva do użytkownika karoldvl

No niestety, taki fajny temat się pojawił, a zanim zdążyłem go przeczytać, to już widzę pozamiatane. ;-) Ale wątek dodany do obserwowanych, więc gdyby miała się pojawić jakaś dalsza część, to może uda mi się wcześniej dołączyć do dyskusji. :-)


Rozumowanie jest jak najbardziej poprawne.

sEVA w tym wypadku to:
Kod:
sEVA = ROIC - sWACC


Problemem jest wysoki koszt kapitału.

Temat był poruszany tutaj:
www.stockwatch.pl/forum/defaul...
www.stockwatch.pl/forum/defaul...

Z tego co pisał WatchDog, został wprowadzony limit górny. Ale jak widać z profilu KGHM-u, sWACC = 33,00%, więc tu tylko WatchDog może coś więcej powiedzieć.

buldi napisał(a):
Tu by trza Karola wave , bo wbrew pozorom niby proste, ale znaleźć potwierdzenie w sieci trudno.

Jak widać czasem wystarczy poczekać i samą dociekliwością pytającego się sprawa rozwiąże. ;-)

Wstępnie wydaje mi się, że jedyną szansą jest wykorzystanie przeglądarki typu portable (np. Firefox Portable) i przekopiowanie pluginu (wtyczki) NOL3. Nie sprawdzałem, ale teoretycznie jest szansa, że mogłoby to działać. Natomiast wyizolowanie z systemu Internet Explorera i kontrolki ActiveX graniczy z cudem.

Ale to tak wszystko hipotetycznie. W praktyce jeszcze musiałbym to zweryfikować.

mariusz078 napisał(a):
Myślę, że dużo na ten temat mógłby wypowiedzieć się kolega >> karoldvl <<.

Wywołany do tablicy postaram się na to zerknąć przy okazji. ;-)

Tak od ręki nie jestem w stanie powiedzieć, bo akurat rozwiązanie, z którego korzystam, opiera się na całym systemie na pendrivie. Czy jest możliwe łatwe wyizolowanie samej przeglądarki z NOL-em - nie wiem, musiałbym sprawdzić.


Irek_2 napisał(a):
Czy jest możliwe wystawienie zlecenia sprzedaży z limitem aktywacji wyższym od kursu ostatniej transakcji?

Nie jest możliwe.

krewa napisał(a):
dlaczego? mogę ustawić zlecenie sprzedaży, które uaktywni się dopiero, gdy cena osiągnie określony przeze mnie poziom (np. 1,1 zł) S PKC Lim Akt 1,10 lub S 1,20 Lim Akt 1,10

Pod warunkiem, że aktualny kurs jest powyżej tego poziomu. Dodatkowo drugie zlecenie jest nieprawidłowe.

Szczegółowe Zasady Obrotu Giełdowego, rozdział VI, oddział 1 napisał(a):
§ 13
[...]
2. Limit aktywacji musi być równy lub w przypadku zleceń kupna niższy a w
przypadku zleceń sprzedaży wyższy od limitu zlecenia, chyba że zlecenie zawiera
polecenie wykonania po każdej cenie.
3. Z chwilą wprowadzania zlecenia limit aktywacji musi być wyższy (w przypadku
zleceń kupna) bądź niższy (w przypadku zleceń sprzedaży) od kursu ostatniej
transakcji z danej sesji giełdowej, a w przypadku, gdy na danej sesji nie zawarto
żadnej transakcji - od kursu odniesienia dla kursu otwarcia.


Edit: Widzę, że ktoś mnie wyprzedził. ;-)

Z tego co wspominał WatchDog, to przyjęta jest dosyć wysoka premia za ryzyko (stąd wysoki koszt kapitału własnego).

Więcej w tym wątku:
www.stockwatch.pl/forum/defaul...

Moim zdaniem lepszy byłby bardziej konserwatywny sposób określania tej wartości.

Jeszcze chyba by się przydała tabelka przeliczników Z''-score na ratingi, bo nie jest to tak łatwo odnaleźć.

Liczenie premii za ryzyko na bazie danych za jeden rok jest dosyć niebezpieczne (nie spotkałem się jeszcze z takim rozwiązaniem) - błąd standardowy jest duży nawet dla okresów kilkuletnich.

W ogóle dla emerging markets postuluje się raczej premię bazową + premię kraju albo jakieś inne modele wieloczynnikowe. Dokładniej wyjaśnia to Damodaran tutaj.

Pogląd na ciężar merytoryczny poszczególnych działów można sobie wyrobić przeglądając poprzednie testy.

Subiektywnie chyba największą niewiadomą są zagadnienia prawne. Na pewno ustawy, które warto przerobić dokładnie to obrót instrumentami finansowymi, oferta publiczna, fundusze inwestycyjne. Pozostałe raczej pod sylabus. No i obowiązkowo regulaminy giełdy, KDPW i szczegółowe zasady obrotu giełdowego (do zadań z ustalania kursów) + etyka.

Reszta zależy od "backgroundu". Chyba najłatwiej przeglądnąć sylabus i zobaczyć, co trzeba nadrobić.

Ewentualne wątpliwości co do zadań można konsultować na nieoficjalnym wątku egzaminowym.

Ale i tak przygotowania to sprawa dość indywidualna, najlepiej chyba wypracować sobie własny system, który przygotowującemu się najbardziej odpowiada. ;-)


Problemem jest to, że taki "disclaimer" nie załatwia całkowicie sprawy. Jeżeli coś podpada pod manipulację, to przyklejenie odpowiedniej etykietki może nie wystarczyć.

Kamil napisał(a):
Ja jestem zdecydowanie za B. [...] Można ewentualnie dorobić gwiazdkę czy pokolorować nazwę na czerwono.

Też podpisuję się pod tą wersją (z gwiazdką).

Stałe, czasem proponowane, czasem ustalane w ramach aukcji. Yield i tak się ustala na aukcji. Przykładowo ostatnie rezultaty:
www.treasurydirect.gov/RI/OFNt...

Wzrost oprocentowania = spadek ceny obligacji

Zmiana trendu na wzrostowy (oprocentowanie) = zmiana trendu na spadkowy (ceny obligacji)

Trend spadkowy na cenach = wypadałoby sprzedać coś, co będzie spadać w przyszłości

Chyba takim sposobem to tłumaczą.

To, że po zakończonym spadku coś (czyt. obligacja) jest tańsze i atrakcyjniejsze, to inna sprawa - ale jeszcze trzeba przeżyć okres przejściowy. ;-)

Czasami może to też zależeć od interpretacji US.

Link:
podatki.gazetaprawna.pl/artyku...

mathu napisał(a):
Ale oczywiśćie możemy wymyślić inny złośliwy przypadek kiedy mimo otwarcia na 11.50 nie uda się nam kupić akcji:

[...]

Na otwarciu zostanie sprzedane 1000 akcji i tylko jedno zlecenie się na nie załapie (wcześniejsze). Dla drugiego nie starczy już akcji.

Tak, tylko w tym wypadku "nasze zlecenie" ma dokładnie limit taki, jak kurs otwarcia.

A w cytowanym ustępie z SZOG:
Cytat:
b) zlecenia po cenie rynkowej na otwarcie i aktywne zlecenia z limitem ceny
równym kursowi określonemu mogą być zrealizowane całkowicie lub
częściowo, jak również mogą zostać nie zrealizowane,


I to jest właśnie ten przypadek. Pierwsze (czasowo) w tym wypadku po 11.50 zostało zrealizowane w całości, a drugie już wcale. Do skrajności w tym zakresie dochodzi na groszówkach.

Cytat:
Czy zlecenie PCRO daje gwarancję zakupu na otwarciu?

Nie, bo to jest tak jakby z limitem w wysokości ceny otwarcia.

W takim przypadku:

Cytat:
S:

12 1000
11 1000

K:

11.75 2000 (a)
11.50 1000 (b)


będzie trochę inaczej.

Arkusz mamy taki na otwarcie:
Kod:

Kupno  --  Cena  --  Sprzedaż
           12.00     1000
2000       11.75
1000       11.50
           11.00     1000


Czyli dla poszczególnych poziomów cen chętni do zakupu/sprzedaży ilościowo wyglądają tak:
Kod:

12.00 :  0    K / 2000 S
11.75 :  2000 K / 1000 S
11.50 :  3000 K / 1000 S
11.00 :  3000 K / 1000 S


Na fixingu (na otwarcie) spełnione muszą być zasady:
- maksymalizacji obrotu
- minimalizacji różnicy w ofertach kupna/sprzedaży
- minimalizacji odchylenia od kursu odniesienia
- możliwości zrealizowania wszystkich zleceń wymaganych
- zgodności z przedziałami dokładności

Po kolei:
Obrót dla poszczególnych poziomów cenowych:
Kod:

12.00 :  0    K / 2000 S  --> wolumen = 0
11.75 :  2000 K / 1000 S  --> wolumen = 1000
11.50 :  3000 K / 1000 S  --> wolumen = 1000
11.00 :  3000 K / 1000 S  --> wolumen = 1000


Minimalizacja różnicy w ofertach:
Kod:

12.00 :  0    K / 2000 S  --> różnica = 2000
11.75 :  2000 K / 1000 S  --> różnica = 1000
11.50 :  3000 K / 1000 S  --> różnica = 2000
11.00 :  3000 K / 1000 S  --> różnica = 2000


Z tych dwóch warunków wychodzi otwarcie na 11.75.

Dochodzi jeszcze minimalizacja odchylenia. Tu nie wiemy, jaki był poprzedni poziom. Ale zakładamy, że wyższy:
DarthUnreal napisał(a):
w piątek ostatnia transakcja była po 12 zł


Wtedy dla ceny 11.75 otworzy się w taki sposób, że z lewej zejdzie 1000 po 11.75 i to, co było 1000 po 11.00 z prawej.

Arkusz po otwarciu będzie wyglądał tak:
Kod:

Kupno  --  Cena  --  Sprzedaż
           12.00     1000
1000       11.75
1000       11.50
           11.00     


i cytowane wcześniej zasady zostają spełnione:
Cytat:
a) wszystkie aktywne zlecenia po każdej cenie, wszystkie aktywne zlecenia
kupna z limitem ceny wyższym od kursu określonego oraz wszystkie aktywne
zlecenia sprzedaży z limitem ceny niższym od kursu określonego muszą być
zrealizowane w całości


Po prostu w takim przypadku nie otworzy się na poziomie 11 zł, bo za dużo jest po stronie kupi. I o to chodziło, że jeżeli jakoś na otwarciu rzeczywiście było 11 zł, to arkusz musiał wyglądać inaczej - tak, że zlecenie kupi po 11.50 zostało po drodze zrealizowane.

Cytat:
Jeśli się mylę to mnie poprawcie, ale w taki sposób straciłem niedawno szansę na zakup akcji o parę procent taniej. Myślałem że jeśli moje zlecenie (niech to będzie zlecenie b) złożyłem wcześniej niż kolejna osoba zlecenie a (wyższe, ale późniejsze, i nie powodujące zwiększenia kursu otwarcia), to ja mam pierwszeństwo w zakupie akcji. Niestety tak nie jest i skończyło się to jak w pokazanym przykładzie.

W tym wypadku zlecenie a powodowało zmianę kursu otwarcia. Co więcej jako zlecenie z lepszym limitem musi być zrealizowane w pierwszej kolejności w stosunku do b.

Jakby jeszcze coś niejasne było, to śmiało pytać. ;-)



mathu napisał(a):
Nieprawda, po otwarciu i wyczyszczeniu z tych zleceń które załapały się na cenę 11 zł arkusz może wyglądać np. tak:[...]

Ale wtedy nie będzie już rozważanego zlecenia, bo zostało zrealizowane na otwarciu po 11 zł. Chyba że ja tu coś źle założenia "zadania" rozumiem.

Same kontrakty to np. CBOT. Ogólne indeksy dla rynku obligacji (nie tylko rządowe, w ogóle investment grade) to m.in. Barclays Capital Aggregate Bond Index (kiedyś Lehman) - imituje to np. Vanguard w swoich funduszach. Szersze spojrzenie (nie tylko US) to ewentualnie FTSE Global Bond Index Series. Stricte rządowe to Dow Jones CBOT Treasury Index. W ogóle na WSJ jest trochę wykresów poglądowych - można sobie poprzeglądać.

Vox napisał(a):
Cytat:
Dla PKC nie może pozostać niezrealizowana część.

jeśli pkc (stop loss) nie zrealizuje się przed widłami,
następnego dnia kurs może być na przykład 50% niżej

To już inna sprawa. ;-) Ale tu chodziło o wymóg pełnej realizacji - 50% niżej czy też nie - w końcu od czegoś nazwa się wzięła (Po Każdej Cenie). :-)

misza napisał(a):
Nie kupisz.Zakładam, że dajesz zlecenie z limitem aktywacji. Jeżeli kurs się otwiera po 11 i np spada dalej twoje zlecenie po 11.50 jest niezrealizowane (kurs luką przeskoczył twoje zlecenie. Jeśli wystawisz zlecenie z limitem aktywacji np po 11 i kurs (po takim zdołowaniu jak piszesz) otwiera się po 11 to oczywiście kupisz ale zaraz po otwarciu notowań (nie na równoważeniu na otwarciu - tylko w rozpoczętych już notowaniach)
Jeśli otwarcie jest po 11 (a twoje zlecenie po 11.50) i kurs rośnie np do 11.60 i spada znów do 11 - zlecenie jest zrealizowane

Nie za bardzo rozumiem tę część miejscami. Poza tym, to chyba nie chodziło tu o zlecenia z warunkiem Limit Aktywacji, tylko o zwykłe z limitem. Odgrzany temat sprzed paru miesięcy, a pytanie nowe, więc może bardziej adekwatnie byłoby wydzielić bieżącą cześć do nowego wątku.

mathu napisał(a):
DarthUnreal napisał(a):
[...] w niedzielę wystawiam zlecenie kupna akcji za 11,5 i nie wyżej i idę spać a rano do roboty.I następnego dnia ustalany jest kurs na otwarcie i przypuśćmy że kurs będzie tak zdołowany że otworzy się na poziomie 11 zł. [...]

Jeśli kupisz - to po cenie na otwarciu. Ale wcale nie jest powiedziane że kupisz, bo może dla ciebie nie starczyć akcji w tej cenie. Oczywiście jeśli tak się stanie, to twoje zlecenie pozostaje w arkuszu.


Jeżeli otwarcie jest na poziomie 11 zł, a zlecenie było na poziomie 11,50, to musi "starczyć" akcji. Inaczej nie otworzy się na 11.

DarthUnreal napisał(a):
Ja rozumiem tak że powinienem na 100% kupić tylko to zależy czy na otwarciu czy krótko po bo chyba od ilości zleceń to zależy.Bo jeśli wystawię zlecenie kupna nie drożej niż 11,5 a otwarcie by było mimo wszystko na 11 zł a ja jakimś cudem bym nie kupił to pojawia się moje zlecenie od razu w arkuszu i albo ktoś mi sprzeda po te 11,5 zł albo już dawno są zlecenia sprzedaży po 11 zł i poniżej tej ceny i po takiej cenie kupię (jako najlepsza oferta).

Nie może dojść do takiej sytuacji.

Rozdział VII, Oddział 4, § 8 Szczegółowych Zasad Obrotu Giełdowego:
Cytat:
1. W przypadku kursu, o którym mowa w § 7 ust. 1:
a) wszystkie aktywne zlecenia po każdej cenie, wszystkie aktywne zlecenia
kupna z limitem ceny wyższym od kursu określonego oraz wszystkie aktywne
zlecenia sprzedaży z limitem ceny niższym od kursu określonego muszą być
zrealizowane w całości


Jedynie gdyby zlecenie było na poziomie otwarcia (11 zł), to mogłoby dojść do sytuacji, że się nie zrealizuje. W tym wypadku musi być zrealizowane na otwarciu.

Pytanie nr 2 analogicznie.

NOL3 jest kontrolką ActiveX, dlatego stwarza tyle problemów. Skąd pobierasz wersję działającą? Nie są to przypadkiem Notowania3? Bo to samodzielna aplikacja i bez problemu powinna chodzić pod Wine. Z NOL-em jest gorzej niestety.

Nie jestem w stanie teraz z głowy tego dokładnie opisać (instalowałem to parę lat temu, jeszcze za czasów NOL2, ale trójka też chodzi obecnie bez problemu) - w zarysie rozchodzi się o to, że do obsługi notowań, które nie są apletem Java (vide e-Promak), potrzeba niestety Internet Explorera. Bezproblemowo można to uzyskać przez CrossOver Linux, o którym wspominałem w jednym z poprzednich tematów. Darmowo pod Wine powinno w teorii działać coś takiego jak np. ies4linux, ale nie miałem okazji wypróbować.

Akurat to ograniczenie można obejść. U mnie chodzi przyzwoicie pod CrossOver Linux. Choć instalacja była trochę uciążliwa, z tego co pamiętam.

Redwatch napisał(a):
Kto to? co to?Czy każdy może sobie sprzedawać jednostki FI?To po co jacyś pośrednicy i licencję, a właśnie czy na to trzeba mieć jakieś licencję, zezwolenie.


Tak na szybko z ustawy o obrocie instrumentami finansowymi:
Cytat:

Art. 71. 1. Nie stanowią działalności maklerskiej czynności polegające wyłącznie na przyjmowaniu i przekazywaniu zleceń nabycia lub zbycia papierów wartościowych lub tytułów uczestnictwa w instytucjach zbiorowego inwestowania, o ile podmiot wykonujący te czynności nie jest uprawniony do świadczenia usług w zakresie przechowywania środków pieniężnych lub papierów wartościowych należących do osób trzecich oraz o ile czynności te są wykonywane przez podmiot prowadzący działalność gospodarczą regulowaną odrębnymi przepisami.

2. Zlecenia przyjmowane zgodnie z ust. 1 mogą być wyłącznie przekazywane do firmy inwestycyjnej albo instytucji zbiorowego inwestowania prowadzącej działalność na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

3. Wykonywanie czynności, o których mowa w ust. 1, wymaga zawiadomienia Komisji nie później niż na miesiąc przed ich podjęciem. Do podmiotu wykonującego czynności, o których mowa w ust. 1, stosuje się odpowiednio przepisy art. 88, art. 90 ust. 1-4, przepisy wydane na podstawie art. 94 ust. 1 pkt 1 oraz art. 26-37 ustawy o nadzorze.


To jest stan obecny, ale wchodząca nowelizacja usuwa ten artykuł. Prawdopodobnie też w tym wypadku chodzi akurat o agenta firmy inwestycyjnej (nie wiem, zgaduję - trochę za mało informacji), a to już reguluje artykuł 79 (według stanu bieżącego):
Cytat:
Art. 79. 1. Firma inwestycyjna może w drodze umowy zawartej w formie pisemnej powierzyć osobie fizycznej, osobie prawnej lub jednostce organizacyjnej nieposiadającej osobowości prawnej wykonywanie stałe lub okresowe w imieniu i na rachunek firmy inwestycyjnej czynności pośrednictwa w zakresie działalności prowadzonej przez tę firmę inwestycyjną (agent firmy inwestycyjnej).

2. Na podstawie umowy, o której mowa w ust. 1, mogą być wykonywane czynności związane z zawieraniem umów o świadczenie usług przez firmę inwestycyjną lub umożliwiające realizację tych umów, w szczególności polegające na doradzaniu klientowi lub potencjalnemu klientowi w zakresie usług danej firmy inwestycyjnej, przyjmowaniu zleceń, o których mowa w art. 69 ust. 2 pkt 1, oraz odbieraniu innych oświadczeń woli dla firmy inwestycyjnej. Umowa, o której mowa w ust. 1, nie może przewidywać powierzenia prowadzenia działalności maklerskiej.

3. Zakazane jest pozostawanie w stosunku umownym wynikającym z umowy, o której mowa w ust. 1, z więcej niż jedną firmą inwestycyjną.

4. Zakazane jest przyjmowanie przez agenta firmy inwestycyjnej jakichkolwiek wpłat, w związku z czynnościami wykonywanymi na podstawie umowy, o której mowa w ust. 1, od osób, na rzecz których firma inwestycyjna świadczy usługi, jak również dokonywanych przez firmę inwestycyjną na rzecz tych osób.

5. Za szkodę wyrządzoną przez agenta firmy inwestycyjnej w związku z wykonywaniem czynności w imieniu i na rachunek firmy inwestycyjnej odpowiada solidarnie ta firma inwestycyjna i agent, który wyrządził szkodę. Odpowiedzialność wyłączona jest w przypadku, gdy szkoda nastąpiła wskutek działania siły wyższej lub wyłącznie z winy osoby trzeciej.

6. Agent firmy inwestycyjnej obowiązany jest przy każdej czynności wykonywanej na rzecz firmy inwestycyjnej okazywać pełnomocnictwo firmy inwestycyjnej, w imieniu której działa. W przypadku gdy agentem firmy inwestycyjnej jest osoba wykonująca zawód maklera papierów wartościowych lub doradcy inwestycyjnego, obowiązana jest ona ponadto okazywać dokument potwierdzający posiadanie uprawnień do wykonywania zawodu maklera papierów wartościowych lub doradcy inwestycyjnego.

7. W stosunku do agenta firmy inwestycyjnej Komisji przysługują przewidziane w ustawie o nadzorze uprawnienia kontrolne, w zakresie dotyczącym czynności wykonywanych na rzecz firmy inwestycyjnej oraz sporządzanych w związku z tymi czynnościami dokumentów.

8. Komisja prowadzi rejestr agentów firm inwestycyjnych.

9. Komisja skreśla agenta firmy inwestycyjnej z rejestru, o którym mowa w ust. 8, jeżeli wykonuje on czynności, o których mowa w ust. 2, z naruszeniem przepisów prawa lub nie dochowując należytej staranności. Przepisy art. 130 ust. 2 i 3 stosuje się odpowiednio.

10. Podmiot, który został skreślony z rejestru agentów firm inwestycyjnych z przyczyn, o których mowa w ust. 4, nie może ponownie być wpisany do tego rejestru przed upływem 10 lat od dnia skreślenia, a w przypadku gdy skreślenie nastąpiło w związku z popełnieniem przez agenta firmy inwestycyjnej przestępstwa - także przed zatarciem skazania za to przestępstwo.


Rejestr można sprawdzić tutaj:
www.knf.gov.pl/rynek_kapitalow...

To tak w telegraficznym skrócie.

_Tomo_ napisał(a):
Czyli powiedzmy mam pozycję długą ale chcę umorzyć i teraz mam 2 możliwości:
- oddaję po 209,00
- czekam do jutra i cena ściśle zależy od WIGu20 na otwarciu

Dokładnie tak.

Cytat:
Ok ale jakiś opłat rocznych nie ma co ?

Nie ma.

XTB nie znam, więc się nie wypowiem.

Transakcje są zawierane tak, jak w przypadku notowań ciągłych akcji.

Na przykład teraz w arkuszu (11:58):
(2) 209,00 | 210,63 (500)

Czyli długą pozycję można otworzyć po 210,63. Krótką po 209,00.

Posiadacz długiej pozycji może w dowolnym momencie ją zamknąć poprzez sprzedaż (tak jak "normalne akcje") lub gdy oferty w arkuszu nie są zadowalające, zażądać wykonania na otwarciu następnej sesji. Wtedy KDPW dokonuje rozliczenia i losowane są pozycje krótkie, które zostają automatycznie zamknięte. Więc tak, w przypadku krótkich pozycji może dojść do niechcianego zamknięcia. Ale pozwala to na zachowanie kursu jednostek w okolicach WIG20 pomimo bardzo odległego terminu wykonania.

W sprawie NIK-u - jeśli chodzi o przydzielenie - jest bezpłatne.

Dokładny opis można znaleźć na przykład tutaj. W sumie jest wszystko dokładnie wyjaśnione, więc nie będę się rozpisywał. Gdyby dalej coś było niejasne, to może uda mi się na konkretne pytania odpowiedzieć.

Odnośnie NIK-u - nie powinna z tym się wiązać żadna dodatkowa opłata.

cela22 napisał(a):
Dlaczego spolki spadaja ponizej wartosci ksiegowej skoro ten wskaznik mowi nam o tym ze spolka jest niedoszacowana i nawet w razie jej upadlosci dostaniemy za akcje wiecej niz za nie zaplacilismy(skoro cena uwzglednia zadluzenie spolki), takze ryzyka nie ma.

Na przykład dlatego, że wartość księgowa zwykle nie jest równoważna z wartością likwidacyjną.

blotted_scientist napisał(a):
Co do dobierania portfela w arkuszu kalkulacyjnym: czy masz jakiś sposób na szybkie odsortowanie strefy niebezpiecznej, bo na screenerze jest oznaczona kolorem, co uniemożliwia przeklejenie wprost.
Przy okazji prośba do administracji: bardzo ułatwiłaby życie możliwość ściągnięcia screenera w .csv ze strefami i ratingiem markowanymi tekstowo (jakimś dowolnym stringiem).

A nie wystarczy po prostu zaimportować to, co się pojawia w screenerze? (www.stockwatch.pl/stocks/Scree...)
Rating jest, więc strefy można określić.

Informacje
Stopień: Rozgadany
Dołączył: 21 października 2008
Ostatnia wizyta: 22 maja 2017 15:38:26
Liczba wpisów: 167
[0,04% wszystkich postów / 0,04 postów dziennie]
Punkty respektu: 0

Kanał RSS głównego forum : RSS

Forum wykorzystuje zmodfikowany temat SoClean, autorstwa J. Cargman'a (Tiny Gecko)
Na silniku Yet Another Forum.net wer. 1.9.1.8 (NET v2.0) - 2008-03-29
Copyright © 2003-2008 Yet Another Forum.net. All rights reserved.
Czas generowania strony: 2,186 sek.

AD.bx ad3a
PORTFEL STOCKWATCH
Data startu Różnica (%) Różnica (zł) Wartość
01-01-2017 +155,99% +31 197,07 zł 51 197,07 zł
Logowanie

Zaloguj
Zapamiętaj | Rejestruj | Aktywuj | Odzyskaj hasło
AD.bx ad3b
AD.bx ad3c
AD.bx ad3d